niedziela, marca 17, 2019

Zapowiedź "Bańki mydlane" Edyta Świętek

Zapowiedź "Bańki mydlane" Edyta Świętek

PREMIERA: 16.04.2019


Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Bańki Mydlane Edyty Świętek.




Michalina ma wszystko, co jest pożądane w młodym wieku: kochającą rodzinę, trafione studia, pochłaniającą pasję, przyjaciół oraz uroczego chłopaka, Jakuba. Sielankę burzy podejrzenie, że dziewczyna jest w ciąży. Dla niej i Kuby jest to nieodpowiedni moment na zakładanie rodziny. Wkrótce jednak okazuje się, że nie ciąża, lecz złośliwy nowotwór wywraca jej poukładane życie do góry nogami. 

Jak odnaleźć się w nowej, okrutnej rzeczywistości, od której nie ma ucieczki? Bohaterka ma na to receptę. W czasie krótkotrwałej poprawy zdrowia realizuje swoje plany i urzeczywistnia pomysły.  Czy to wystarczy, aby u kresu życia odczuwać spokój i mieć czyste sumienie? Być może tak, lecz mimo to Michaliny nie opuszcza lęk przed śmiercią. Obawia się osamotnienie i ... nudy. 


Ja czytałam już tę książę wydaną w innym wydawnictwie. I powiem Wam, że jest na co czekać, jeśli jeszcze nie czytaliście. 






Michalina ma wszystko, co jest pożądane w młodym wieku: kochającą rodzinę, trafione studia, pochłaniającą pasję, przyjaciół oraz uroczego chłopaka, Jakuba. Sielankę burzy podejrzenie, że dziewczyna jest w ciąży. Dla niej i Kuby jest to nieodpowiedni moment na zakładanie rodziny. Wkrótce jednak okazuje się, że nie ciąża, lecz złośliwy nowotwór wywraca jej poukładane życie do góry nogami.
Jak odnaleźć się w nowej, okrutnej rzeczywistości, od której nie ma ucieczki?
Bohaterka ma na to receptę. W czasie krótkotrwałej poprawy zdrowia realizuje swoje plany i urzeczywistnia pomysły. Czy to wystarczy, aby u kresu życia odczuwać spokój i mieć czyste sumienie? Być może tak, lecz mimo to Michaliny nie opuszcza lęk przed śmiercią. Obawia się osamotnienia oraz… nudy.Michalina ma wszystko, co jest pożądane w młodym wieku: kochającą rodzinę, trafione studia, pochłaniającą pasję, przyjaciół oraz uroczego chłopaka, Jakuba. Sielankę burzy podejrzenie, że dziewczyna jest w ciąży. Dla niej i Kuby jest to nieodpowiedni moment na zakładanie rodziny. Wkrótce jednak okazuje się, że nie ciąża, lecz złośliwy nowotwór wywraca jej poukładane życie do góry nogami.
Jak odnaleźć się w nowej, okrutnej rzeczywistości, od której nie ma ucieczki?
Bohaterka ma na to receptę. W czasie krótkotrwałej poprawy zdrowia realizuje swoje plany i urzeczywistnia pomysły. Czy to wystarczy, aby u kresu życia odczuwać spokój i mieć czyste sumienie? Być może tak, lecz mimo to Michaliny nie opuszcza lęk przed śmiercią. Obawia się osamotnienia oraz… nudy.

sobota, marca 16, 2019

"Siła jej piękna" Alicja Wlazło, Agnieszka Zakrzewska, Maria Zdybska, Agnieszka Sudomir, Daria Skiba, Anna Karnicka, Agnieszka Opolska, Małgorzata Falkowska

"Siła jej piękna" Alicja Wlazło, Agnieszka Zakrzewska, Maria Zdybska, Agnieszka Sudomir, Daria Skiba, Anna Karnicka, Agnieszka Opolska, Małgorzata Falkowska

TYTUŁ  "Siła jej piękna"

AUTOR Alicja Wlazło, Agnieszka Zakrzewska, Maria Zdybska, Agnieszka Sudomir, Daria Skiba, Anna Karnicka, Agnieszka Opolska, Małgorzata Falkowska

DATA PREMIERY 08.03.2019

WYDAWNICTWO  Inanna

ILOŚĆ STRON 262




OCENA  4/6

OPIS





WYJĄTKOWE HISTORIE DLA WSZYSTKICH WYJĄTKOWYCH KOBIET

Osiem utalentowanych polskich autorek i jedno niełatwe zadanie – odnalezienie siły i piękna, które tkwią w każdej z nas. Opowiadania wchodzące w skład antologii są tak różnorodne jak kobiety, które je napisały. Autorki opowiadają o zwycięstwie w zmaganiach z przeciwnościami losu i osobistymi dramatami.

Czy twoja historia jest podobna? Czy teraz uwierzysz w siebie? Czy dotrzesz do ukrytej w tobie siły? Każda z nas jest inna, piękna na swój wyjątkowy sposób!

OD KOBIET DLA KOBIET
ODNAJDŹMY W SOBIE SIŁĘ I PIĘKNO!




MOJE ODCZUCIA

Nie wszyscy lubią sięgać po antologie, a ja uważam, że to całkiem dobry sposób na poznanie twórczości wielu autorów przy jednym podejściu. Co prawda otrzymamy krótkie opowiadania, jednak one pozwolą nam ocenić czy dany styl autora nam się spodoba.

Siła jej piękna to niezwykła antologia od kobiet dla kobiet. Napisało ją 8 wspaniałych autorek, przy czym każde z opowiadań jest różne, ale każdemu przyświeca jeden cel – pokazać piękno i siłę kobiet. Ile razy my kobiety miałyśmy w swoim życiu chwile zwątpienia w siebie, w swoje możliwości? Myślę, że przynajmniej raz zdarzyło się to każdej z nas. Ja się do tego przyznaję, a Wy?

Dzięki tej antologii poznałam twórczość kolejnych autorek, których książek jeszcze nie czytałam. Ale teraz z całą pewnością będę musiała to zmienić. Każde z zawartych w tej książce opowiadań jest piękne na swój sposób. Każde pokazuje inne życie, inne problemy i inne doświadczenia kobiet. Niewątpliwie możemy czerpać z niektórych siłę dla nas samych. Może dzięki tym krótkim opowieściom docenimy nasze wewnętrzne piękno i wydobędziemy z nas to co najlepsze?

Daria Skiba w swoich Ulotnych chwilach stara się nam uświadomić, że w życiu nie zawsze doceniamy to co jest najbardziej wartościowe – swoją rodzinę. Praca potrafi pochłaniać nas w każdym calu. Wychodzimy rano, wracamy późnym wieczorem, wcale nie mając czasu dla naszych najbliższych. Wmawiamy sobie, że jutro skończymy prędzej, a kiedy przychodzi to jutro znów okazuje się, że szef poprosił nas o wypełnienie obowiązków kogoś innego. I tak w kółko. Ale czy w życiu tak naprawdę chodzi tylko i wyłącznie o ciągłą pogoń za pieniędzmi? Czy warto tak się poświęcać, a przy tym niszczyć własne zdrowie? Czasem trzeba powiedzieć sobie dość. Usiądźmy na chwilę i zastanówmy się co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze w życiu. A jeśli jeszcze tego nie odkryliście, koniecznie przeczytajcie opowiadanie Darii. Może ono Wam coś uświadomi.

Siła… Czym była nasza wewnętrzna siła? Czy wystarczyło powiedzieć dość, by raz na zawsze odczuć wolność i lekkość?

Alicja Wlazło w swoim opowiadaniu Kroczek po kroczku opowiada o tym, że nawet jeśli w naszym życiu wydarzy się tragedia to zawsze jest szansa na to, abyśmy nauczyli się żyć od nowa. Że prawdziwych przyjaciół tak naprawdę poznajemy w biedzie. Że nawet kiedy wszyscy obracają się przeciwko nam, to znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do nas pomocną dłoń. Tylko, że nasz bohater dorastając i zmieniając szkołę, boi się ponownego szykanowania przez rówieśników, więc kiedy zamiast tego koledzy oferując wstąpienie do ich paczki nie waha się ani chwili. Ale tak naprawdę nie rozumie, że rani jedyną osobę, której na nim zależy, a on sam staje się kimś podobnym do tych, którzy w poprzedniej szkole źle go traktowali. I musi się stać coś, aby w końcu to pojął.  

Małgorzata Falkowska i jej Kariera jest kobietą daje nam wiarę w to, że my kobiety zawsze powinniśmy walczyć o siebie. Że nawet jeśli świat wali nam się na głowę, my nadal mamy prawo być szczęśliwe i czerpać z życia pełnymi garściami. Czasem musi jednak stać się coś, abyśmy mogły uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Zdrada zawsze przynosi ból, ale nie musi oznaczać końca świata. My kobiety nie powinniśmy pozwalać na to, aby mężczyźni źle nas traktowali. Jeśli czegoś pragniemy, zawsze możemy to osiągnąć i niekoniecznie musi nam być potrzebny do tego mężczyzna.
 
Agnieszka Zakrzewska w opowiadaniu Mój strach nosi twoje imię ukazuje nam mobbing w pracy i strach z tym związany. Bohaterka tego opowiadania nie ma wiary w siebie, jest samotną matką i uważa siebie za nic niewartą kobietę. Historia niezwykle rzeczywista, bo zapewne wiele osób zmaga się z podobnym problemem. W takich sytuacjach nie możemy chować głowy w piasek, nie możemy pozwalać na to, aby ktoś inny kierował naszym życiem. Tylko, żebyśmy mogły sobie to uświadomić czasem potrzeba nam całkiem obcej osoby, która nas wysłucha, takiej która nie będzie nas z góry oceniała. Autorka pokazuje nam, że zawsze jest szansa na lepsze jutro, a my niezależnie od przyczyny powinniśmy walczyć o to.

- Czasem paradoksalnie łatwiej jest nam otworzyć się przed zupełnie obcymi ludźmi niż przed kimś bliskim. Obcy nie oceniają nas przez pryzmat znajomości. Widzą nas takimi, jakimi jesteśmy w tym momencie. Nic ponadto.

Siła jej piękna to antologia, którą powinna przeczytać każda kobieta. To historie, które wzruszają i chwytają za serce. A przede wszystkim to historie, które ukazują, że w każdej z nas drzemie ukryte piękno i że każda z nas ma w sobie siłę, choć nie zawsze o tym wie. Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Inanna


sobota, marca 16, 2019

Wywiad - Dominika Smoleń

Wywiad - Dominika Smoleń

Serdecznie zapraszam na wywiad z Dominiką Smoleń.


Osoba, która jako pierwsza czyta Twoją książkę to?


 Są trzy takie osoby – które czytają pierwsze jeszcze w trakcie tworzenia. Moje przyjaciółki: Ola i Daria oraz mój chłopak – Adrian. 


Niedługo na rynku wydawniczym pojawi się Twoja najnowsza powieść „Gaming House”. O czym ona jest?

To dosyć humorystyczna powieść o grupie przyjaciół, którzy razem mieszkają i mają masę różnych przygód – które często przypominają swego rodzaju dramy. Powiem tylko, że to zdecydowanie powieść ze scenami plus osiemnaście!

Co było inspiracją do napisania najnowszej powieści „Gaming House”?

Mam taką grupkę znajomych – jeszcze z czasów, gdy chodziłam do gimnazjum. Zawsze mnie ciekawiło, jak by to było, gdybyśmy zamieszkali razem. Byłam przekonana, że działyby się wtedy różne dziwne rzeczy. Postanowiłam trochę barwniej opisać to w książce – tak powstało „Gaming house”. Mam do tej powieści ogromny sentyment – głównie dlatego, że kiedy po czasie ją czytałam (po jakichś dwóch latach od napisania), to sama śmiałam się z tego, co napisałam! „Gaming house” zdecydowanie potrafiło poprawić mój humor!

Co podczas pisania „Gaming House” sprawiło Ci największą trudność?

Miałam wrażenie, że tam pułapki czają się wszędzie. Ale chyba największą trudność sprawiła mi próba oddania klimatu młodzieżowego i to, żeby wszystko było spójne – czyli miało tak zwane ręce i nogi.

Dlaczego tak właściwie tytuł „Gaming House”?

Grupa znajomych, o której piszę, ma jedno wspólne zainteresowanie: gry komputerowe. Ba, mają nawet swój własny „pokój gier” -  w którym to stoi masa komputerów i różnego rodzaju sprzęty.

Czy jest coś z czym mogłabyś porównać pisanie?

Chyba się nie da. To po prostu wyrażanie siebie – swoich pomysłów, emocji, uczuć. To tak, jakby oddawać czemuś kawałek siebie. Dla mnie jest to niczym oddychanie – teraz chyba nie umiałabym już żyć bez pisania w swoim życiu. Kocham to.

Czego Twoim zdaniem powinni unikać debiutanci?

Pisania historii, które występują w milionach innych książek. Debiutanci chyba powinni szukać własnej, oryginalnej drogi. Nie jest to łatwe, ale na pewno pomaga znaleźć chętnego wydawcę, który w całości miałby sfinansować publikację książki.

A co z krytyką? Jesteś w stanie ją przyjąć, czy raczej ciężko Ci to przychodzi?

Przyjmuję ją. Dzięki niej też się wiele uczę i wiele wynoszę. Po przeczytaniu negatywnych opinii o „Cenie naszych pragnień”, które się pojawiały, wiedziałam, co muszę poprawić. I starałam się nad tymi kwestiami pracować. Przez co moje kolejne książki były już znacznie lepsze i zbierały wiele bardzo dobrych (czasem najwyższych) not. 

Czy zastanawiałaś się kiedyś, aby napisać książkę w duecie?

Tak. Kiedyś planuję to zrobić – chociażby z ciekawości. Chciałabym wiedzieć, jak to jest. To byłoby cenne doświadczenie.

Czy wydanie własnej książki, to ciężki i długotrwały proces?

Pisanie książki to tylko jedna trzecia drogi. Czekanie na odpowiedź wydawców po rozesłaniu propozycji wydawniczej to okres od trzech do sześciu miesięcy. Później same prace nad wydaniem książki, kiedy powieść jest już napisana, to jakiś rok – a przynajmniej dobre kilka miesięcy. Pisarze muszą być bardzo cierpliwi. 

Jakie masz plany wydawnicze na rok 2019?

„Gaming house” – marzec/kwiecień 2019
„Serce na sprzedaż” – czerwiec/lipiec 2019 (wcześniejszy, roboczy tytuł: „Prosto w serce”)
„Zdeptane serca” – jakieś trzy miesiące po „Serce na sprzedaż” (tutaj też będzie zmiana tytułu).
Być może jeszcze jakaś antologia się trafi. Pracuję też nad kolejną powieścią – chciałabym w okresie zimowym ją wydać, jakby się udało.

Pisarz (pisarka), który jest dla Ciebie autorytetem?

Mam wielu takich – chociażby Katarzyna Berenika Miszczuk, czy Laurell K Hamilton. Podziwiam ich – ale od nich nie czerpię. Po prostu kiedyś chciałabym napisać coś tak fenomenalnego jak one!

Jakie cele stawia sobie Dominika?

By być w życiu szczęśliwą – tyle i aż tyle!



Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony czas.





piątek, marca 15, 2019

Autorzy o zwierzętach - Izabela M. Krasińska

Autorzy o zwierzętach - Izabela M. Krasińska


Izabela M. Krasińskaabsolwentka filologii polskiej. Pochodzi z gminy Zakrzew koło Radomia.
Z miłości do swojego muzycznego idola (Garou) nauczyła się francuskiego, co zaowocowało wieloma szczęśliwymi zdarzeniami w jej życiu. Uwielbia koty, Imagine Dragons oraz kino studyjne. Rozmiłowana we francuskiej muzyce oraz musicalach, najbardziej ceni Notre Dame de Paris i Mozart L’Opéra Rock. Wychowała się (dosłownie) w bibliotece, co znacząco wpłynęło na jej życiowe decyzje. W rezultacie do dzisiaj obraca się w bibliotekarskim półświatku. Chętnie sięga po kryminały, horrory, reportaże, XIX-wieczne powieści (zwłaszcza francuskie) oraz literaturę współczesną. Optymistyczna pesymistka. Melancholiczka z dużym poczuciem humoru. Impulsywny nerwus obdarzony anielską cierpliwością. Gaduła i mistrzyni faux pas.
W 2016 roku zadebiutowała powieścią Pod skrzydłami miłości. Do napisania książki zainspirowała ją… piosenka Heaven’s Table oczywiście z repertuaru Garou. Resztę dośpiewała sobie sama.


1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?
Zupełnie nie. Od dzieciństwa wychowywałam się z psami i kotami. Życie bez zwierzaków jest niepełne i ubogie. Zwierzęta uczą nie tylko odpowiedzialności, ale i wrażliwości.

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Takich zupełnie swoich, hm… trzy? Z czego dwa to koty. :) W moim domu rodzinnym zawsze było (jest i będzie) mnóstwo znajd i wszystkie traktowałam tak samo, bez faworyzowania. Takie doświadczone przez los (a raczej złych ludzi) zwierzaki kochają najmocniej. 

3. Zwierzę jest dla mnie…

Personifikacją pokory. Zwierzaki uczą nas, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze, a to, czego doświadczyły od ludzi pokazuje, że człowiek wcale nie brzmi dumnie, wręcz przeciwnie. Bardzo ważne jest, aby uczyć już od dziecka, że zwierzę nie jest zabawką ani prezentem, że zajmowanie się nim to nie tylko przyjemność, ale i ogromny obowiązek. Istotne jest również to, jaki przykład dają rodzice swoim dzieciom. Pół biedy, jeśli po prostu nie lubią zwierząt. Gorzej, gdy znęcają się nad nimi, głodzą lub porzucają w lesie. Dla takich zachowań nie ma usprawiedliwienia i powinny być surowo karane. 



4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Im dłużej żyję, tym bardziej skłaniam się ku twierdzeniu, że ludzie są gorsi od zwierząt. Żadne zwierzę nie jest zdolne do takiego okrucieństwa jakie czyni człowiek. Może i zwierzaki nie mają dusz. Pytanie, do czego one służą ludziom, skoro okazują się bezlitośni i podli nie tylko wobec zwierzaków, ale i samych siebie? W moich słowach jest mnóstwo goryczy, ale ma to swoje uzasadnienie. Wychowałam się na wsi, mój dom rodzinny znajduje się obok lasu. Przez całe życie widziałam tysiące porzuconych, wygłodniałych psów i kotów, które ktoś porzucił beztrosko w środku lasu. Niektóre jeszcze miały na sobie kokardki… Po czymś takim można stracić wiarę w ludzkość... 

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Ci, którzy pomagają porzuconym, chorym i nieszczęśliwym zwierzakom, powinni mieć zapewnione miejsca w niebie. :) Widzę i doceniam ich pracę, zaangażowanie, serce, które wkładają w ratowanie zwierząt. Jeśli mogę, wspieram takie fundacje finansowo. To wspaniali ludzie, skromni i cisi, prawdziwe anioły. :) Ocalili niejedno kocie czy psie życie, znaleźli domy dla czworonogich nieszczęśników… Takim aniołem jest też moja starsza siostra. Pomogła bezinteresownie setkom psów i kotów, finansując ich leczenie, karmienie czy sterylizację z własnych pieniędzy. Podziwiam ją za jej dobroć i determinację. I przykro mi, że nadal istnieją ludzie, przez których ona musi ratować te nieszczęsne kociaki i psiaki… :(



6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Bardzo boję się, że pewnego dnia natknę się na kogoś, kto krzywdzi albo porzuca zwierzę w lesie. Boję się, bo jestem pewna, że zareagowałabym agresją wobec tej osoby i nie wiem, czy owy osobnik uszedłby cało z tego „spotkania”. I mówię to zupełnie poważnie. Z natury jestem furiatem, dlatego nie życzę nikomu, by ośmielił się przy mnie krzywdzić jakiekolwiek zwierzę. Może i wyglądam na chuchro, ale twarde, wiejskie wychowanie sprawiło, że potrafię świetnie posługiwać się tępymi i ostrymi narzędziami. :P 

7. Pani ulubione zwierzę to?

Koty oczywiście. :P Uwielbiam ich niepokorną naturę, gibkość, delikatność, dzikie spojrzenie, niezależność, dumę. Kot jest nieufny z natury, trzeba zasłużyć sobie na jego zaufanie. W moim domu przygarniało się i duże, i małe koty. Wiele czasu zajmowało, zanim się do nas przekonały, pozwoliły pogłaskać, przytulić. Kot, który doznał wiele zła od człowieka, a który sam potem prosi o głaski, to wielkie wyróżnienie dla nowego właściciela. :)



8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Najlepiej sprawdzają się psy. Koty mają zbyt lekceważące spojrzenie i podejście, dlatego nie wywołują takiego współczucia jak psiaki. Uświadomiłam to sobie, gdy pisałam opowiadanie do antologii „Przytulajka”. Pierwotnie miałam właśnie opisać historię kota, ale ostatecznie stanęło na psie. Mój „Szczęściarz” to lekcja pokory dla ludzi, którzy zapominają, po co tak naprawdę żyjemy i co jest najważniejsze. Sądząc po opiniach, opowiadanie bardzo się spodobało. Jeśli po jego lekturze choć jedna osoba zmieniła podejście do życia i sposobu traktowania zwierząt, to warto było go napisać. 

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Chociaż jestem zadeklarowaną kociarą, lubię też psy, choć trudna to miłość. Kilka razy zostałam pogryziona przez różne psy, więc gdzieś tam pozostał we mnie lęk przed nimi. Nie można jednak zaprzeczyć, że psy mają ogromną intuicję i empatię. Istnieje tysiące historii, w których pies uratował ludzkie życie, nierzadko z poświęceniem własnego. Szkoda tylko, że niektórzy właściciele są nieświadomi tego, jak wspaniałe są to zwierzęta i traktują je źle. Parafrazując, pies to najlepszy przyjaciel człowieka, pytanie, czy człowiek zasługuje w pełni na taką psią przyjaźń?

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Czy zostanę uznana za monotematyczną, jeśli powiem, że koty? :P Robią nieziemskie miny i śpią w przeczącym prawom fizyki pozach. No i są przepiękne. :)



Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.


czwartek, marca 14, 2019

"Zapisane w pamięci" Ewa Pirce

"Zapisane w pamięci" Ewa Pirce



TYTUŁ  "Zapisane w pamięci"

AUTOR Ewa Pirce

DATA PREMIERY 14.02.2019

WYDAWNICTWO  NieZwykłe

ILOŚĆ STRON 747




OCENA  3/6

OPIS





Jako nastolatka Eva podjęła kilka bardzo złych decyzji. Młoda, naiwna i zakochana, nie podejrzewała, że chłopak, którego obdarzyła bezgraniczną miłością, okaże się jej oprawcą, pozbawi marzeń oraz zaufania do ludzi. Zamiast miłości i ciepła poznała smak bólu i nienawiści. Przy odrobinie szczęścia i olbrzymiej ilości desperacji udało jej się od niego uciec i rozpocząć nowe życie. Leczy czy można uwolnić się od czegoś, co wypaliło na umyśle trwałe piętno, na każdym kroku przypomina o strachu i rzuca w wir wspomnień?

Alex to odnoszący spektakularne sukcesy bohater, który za maską wrogości, zarozumialstwa i nonszalancji kryje więcej cierpienia, niż ktokolwiek zdołałby udźwignąć. Od najmłodszych lat przyjmował od życia bolesne ciosy. Tylko niesamowita wola walki i hart ducha pozwoliły mu przetrwać najtrudniejsze chwile. Jako dorosły wspiął się na wyżyny, zdobył wszystko, o czym nawet nie śmiał marzyć. Jednak nadal brakuje mu najważniejszego – miłości.

Gdy los krzyżuje ścieżki tych dwojga, oboje dostają to, czego od zawsze pragnęli. Alex daje Evie wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, których dziewczyna tak bardzo potrzebuje. Ona natomiast staje się dla niego zbawieniem i przepustką do osiągnięcia pełni szczęścia. Miłość, która ich połączyła, zdarza się raz na sto lat. Ale czy ich uczucie będzie trwać wiecznie? Czy przyjdzie im za nie zapłacić? Czy ta bajka zakończy się słynnym „żyli długo i szczęśliwie”?

Jeśli światło nie jest wystarczająco silne, by przebić się przez mrok, zostaje po prostu wchłonięte, a my pozostajemy z niczym – oprócz bolesnej wyrwy w sercu.




MOJE ODCZUCIA

Po przeczytaniu Obietnicy Ewy Pirce z niecierpliwością oczekiwałam na kolejną powieść. Liczyłam na kolejną powieść, która mnie zachwyci, a może wręcz zwali z nóg? Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że dostałam zwykłego przeciętniaka. Historia jakich wiele na rynku wydawniczym, długa i monotonna fabuła, a do tego trochę irracjonalni bohaterowie. Prawdę powiedziawszy czytanie tej powieści troszkę mnie zmęczyło.

Eva była młoda, zakochana i zaślepiona wiarą w swoje uczucie do chłopaka, który stał się dla niej tyranem. Zniszczył ją zarówno psychicznie jak i fizycznie. W końcu udało się jej od niego uciec i znaleźć schronienie u kuzynki. Próbuje rozpocząć życie od nowa.
Alex od dzieciństwa zbierał bolesne ciosy, które już na zawsze zapisały się w jego pamięci. Ledwo uszedł z życiem i stał się niezwyciężonym bokserem odnoszącym sukcesy.
Los postawił ich na swojej drodze. Oboje cierpiący i ciągnący za sobą demony przeszłości. Czy mają szansę na stworzenie normalnego związku? Czy ich przeszłość pozwoli im na długie i szczęśliwe życie?
Strach, który tak długo mnie tłamsił, stał się moją siłą. Każdy bojący się czegoś człowiek powinien wykorzystać tę przytłaczającą, unicestwiającą nas w studni beznadziei emocję i użyć jej jako broni przeciwko złu i niegodziwości.

Na świecie jest miliony podobnych przypadków, gdzie ludzie zmagają się z problemami takimi jak nasi bohaterowie. Trauma po takich przeżyciach pozostaje już na zawsze i daje o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Ciężko jest przyznać się do tego, że nas to spotkało. Często tłumimy to w sobie, nie pozwalając nikomu zajrzeć w głąb nas, a przez to tak naprawdę staczamy się powoli na dno. Przemoc fizyczna jak i psychiczna niestety jest problemem wielu osób na świecie. Każdego dnia na świecie zmaga się z tym tysiące, jak nie miliony osób. Jeśli my zauważymy jakieś niepokojące sygnały zwiastujące przemoc, powinniśmy natychmiast zareagować.

Paradoksalnie rzecz biorąc historii takich jest wiele. Rozumiem, że pomysły mogą się powtarzać, ale jednak w każdej takiej książce powinien być powiew nowości, coś co nas zadziwi. Tutaj tego zabrakło. Zdecydowanie objętość powieści mogłaby się zmniejszyć i wtedy zyskałaby może na wartości. Historię poznajemy z perspektywy Evy jak i Alexa, i w sumie czytając tylko jedną stronę i tak byśmy wszystko wiedzieli. Czasem zastanawiałam się, czy był choć ułamek sekundy, w której nasi bohaterowie mieli trochę wolnego od życia na łamach powieści? Ewa Pirce opisała ich życie minuta po minucie. Mamy tutaj mnogość powtórzeń, które z czasem już mnie zaczęły irytować. Do tego kreacja bohaterów też pozostawia wiele do życzenia. No bo jak kobieta, która żyła u boku oprawcy, nagle w nowym miejscu zaczyna wszystko od nowa i od razu zaczyna się spotykać z obcym facetem? Nie ma oporów, żeby wsiąść z nim do samochodu? Nie ma oporów, aby przebywać z nim sam na sam? Trochę to takie pozbawione logiki moim zdaniem. Czy osoba w normalnym świecie w podobnej sytuacji zachowałaby się tak samo? Nie sądzę, musiałoby minąć wiele, wiele czasu, a nie wiem i czy to by wystarczyło. Przez to postać Evy staje się mniej wiarygodna. Alex seksowny bokser, który raz chce z nią być, by za chwilę zmienić zdanie. Ich miłość moim zdaniem zbyt szybko się rozwijała jak na tak zranione dusze. Eva powinna być bardziej niedostępna, opierać się, bać się tych spotkań. A tymczasem w bardzo krótkim czasie oddała mu serce. Nie brzmi to trochę jak bajka?

Nie mogę powiedzieć, że autorka nie posiada warsztatu pisarskiego, bo go ma. Jej poprzednie książki wywarły na mnie pozytywne wrażenie i ogrom emocji. W tej powieści również się pojawiły emocje, jednak banalność historii sprawiła, że książka stała się dla mniej wartościowa. Czegoś mi tutaj zabrakło i pierwszy raz czytając powieść autorki męczyłam się, nie przez styl pisania, ale przez opisane historie. Dramat goni dramat, a później nastaje obrzydliwe słodzenie bohaterów. Momentami przyspieszał mi puls (bo nie mogę powiedzieć, że tak nie było), kiedy Ewa Pirce rzucała swoich bohaterów na głęboką wodę, wtedy czułam narastające napięcie.

To o czym muszę jeszcze niewątpliwie wspomnieć i co raziło mnie niemal na każdej stronie powieści to totalny brak korekty. Rozumiem, że może zdarzyć się jakiś błąd, bo nikt nie jest doskonały, ale tutaj tych błędów jest zdecydowanie za dużo. Pierwszy raz czytając książkę tego wydawnictwa spotkałam się z takim zaniedbaniem. Przecież to, aż razi w oczy i zniechęca czytelnika.

Mnie ta historia nie porwała, ale liczę na to, że kontynuacja Obietnicy okaże się o wiele lepsza. Wasze zdanie może będzie inne, wszak, każdy ma prawo do własnego zdania.


Rodzina to nie więzy krwi. To nie dokument. To coś, co nosimy w sercu. Jesteśmy w stanie oddać dla niej wszystko i nie żądać nic w zamian. To osoby, które zawsze przy nas będą i pomogą dźwigać ciężar życia. Zminimalizują cierpienie i będą cieszyły się naszymi sukcesami. To czysta bezinteresowność i bezgraniczna miłość.

Zapisane w pamięci to historia jakich wiele, z niezbyt wiarygodnymi bohaterami i moim zdaniem zbyt obszerną fabułą. Zdecydowanie zabrakło w niej powiewu świeżości. Do mnie ta historia nie do końca przemawia, ale może w Waszym przypadku będzie inaczej.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



środa, marca 13, 2019

"Save me" Mona Kasten

"Save me" Mona Kasten



TYTUŁ  "Save me"

AUTOR Mona Kasten

DATA PREMIERY 13.02.2019

WYDAWNICTWO  Jaguar

ILOŚĆ STRON 384




OCENA  5/6

OPIS





Pochodzą z różnych światów, a jednak są sobie przeznaczeni.

Pieniądze, luksus, imprezy i władza – dla Ruby Bell to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Odkąd dzięki stypendium może uczęszczać do elitarnego liceum Maxton Hall, robi co w jej mocy, by nie rzucać się w oczy innym uczniom.

A zwłaszcza Jamesowi Beauforowi, nieformalnemu przywódcy szkolnej elity. Jest zbyt arogancki, zbyt bogaty, zbyt przystojny. O ile największym marzeniem Ruby są studia na Oksfordzie, on zdaje się żyć od imprezy do imprezy.

Jednak pewnego dnia Ruby poznaje starannie skrywaną tajemnicę; dowiaduje się o czymś, co zniszczyłoby reputacje rodziny Jamesa, gdyby trafiło to do opinii publicznej. I nagle James nie może jej dłużej nie zauważać. I choć Ruby nigdy nie chciała należeć do jego świata, to ani James, ani jej uczucia nie pozostawiają jej żadnego wyboru.




MOJE ODCZUCIA

Ludzie zawsze będą się dzielili na tych bogatych i biedniejszych. I nie sposób nic z tym zrobić. Jednak to jaki mamy status majątkowy nie powinien wpływać na to z jakimi ludźmi powinniśmy się zadawać. Bo przecież w życiu nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. W życiu powinno się liczyć jacy jesteśmy my, a nie jak ludzie nas postrzegają przez jakiś narzucony pryzmat. Dlatego też nie powinno się kogoś oceniając, prędzej go nie poznając. Ale… no właśnie, bogaci zazwyczaj myślą, że są najlepsi i wszystko im wolno. Skoro mają pieniądze to mają też i władzę. Biedniejszych traktują jak jakąś zarazę, tylko i wyłącznie dlatego, że w ich życiu się nie przelewa. Zawsze drażniło mnie takie podejście ludzi, bo przecież ludzie nie muszą być bogaci, aby mieć bogate wnętrze.

Ruby Bell to szara myszka, która pochodzi z biednej rodziny, jednak dzięki stypendium uczy się w elitarnym liceum wśród bogaczy. Za wszelką cenę stara się być dla nich cieniem. Ale kiedy pewnego dnia poznaje tajemnicę wszystko się zmienia. 

James Beaufort to chłopak, który ma pieniądze, luksus i wszystko na wyciągnięcie ręki. Potrafi być bezczelny do granic możliwości. Żyje od imprezy do imprezy, tak naprawdę nie wiedząc czego chce od życia. 

Ich drogi się krzyżują, wydaje się, że są na siebie skazani. I choć oboje nie pałają do siebie sympatią, nie da się ukryć, że z każdym kolejnym spotkaniem coś zaczyna między nimi iskrzyć. Tylko czy bogaty i zarozumiały James, pozwoli na to, aby uboga Ruby wtargnęła do jego serca na dobre?

Wiecie co mnie denerwuje u bogatych ludzi? To, że zazwyczaj widzą tylko pieniądze i nic więcej. Nie liczą się z uczuciami innych, myślą, że skoro mają kasę to wolno im wszystko. Jeżdżą wypasionymi samochodami, mogą się znaleźć na każdej imprezie i traktować wszystkich z góry. Ale czy tak naprawdę takie życie jest warte zachodu? Czy w życiu nie powinniśmy kierować się innymi priorytetami? Czy faktycznie bogactwo powinno być najważniejsze? Dla mnie zdecydowanie nie. W życiu chodzi o to, aby żyć w zgodzie ze samym sobą, robić to co się kocha, a nie to, co odgórnie narzuca nam ktoś inny. Ludzie, którzy nie mają pieniędzy, żyją skromniej, bardziej cenią sobie życie i jego walory. Umieją cieszyć się każdą chwilą, czerpią radość z drobnostek.

Mona Kasten stworzyła powieść, w której te dwa światy w pewien sposób się ze sobą zderzają. Myślę, że w dość dosadny sposób przedstawiła nam jak bardzo one różnią się od siebie, ale także uświadomiła nam, że w życiu są ważniejsze rzeczy niż dobro materialne. Pokazuje nam również, że nie każdy bogaty jest pozbawiony uczuć, ale skrzętnie chowa je pod maską jaką zakłada każdego dnia, by spełniać oczekiwania kogoś innego.

Ruby to dziewczyna, którą nie sposób nie polubić. Niby jest szarą myszką, ale kiedy trzeba potrafi otworzyć swoje pazurki. Wie, czego chce od życia i robi wszystko by to osiągnąć. Stara się chronić swoją rodzinę przed światem z którym styka się każdego dnia w liceum. Ale nad uczuciami nie może zapanować, ponieważ się nie da. Ma niezwykle dobre serce, które każdemu pragnie nieść pomoc. I w życiu to nie pieniądze są dla niej najważniejsze.

James to chłopak, który potrafi być po prostu najzwyklejszym w świecie dupkiem. Ma pieniądze, własnego szofera i może mieć każdą dziewczynę na skinienie palcem. Każdą oprócz… niej. Jest postacią, którą przez ponad połowę powieści najchętniej bym porządnie potrząsała. Jednak zachodzi w nim jakaś zmiana, zaczyna dostrzegać to, czego wcześniej nie zauważał.

I kiedy mogłoby się wydawać, że tej dwójce wszystko się jakoś ułoży, autorka spuszcza na nich ogromną bombę. Bombę, która wybucha niekontrolowanie i wszystko zaburza. I to zakończenie za które mogłabym udusić. Jak ja mam teraz wytrzymać na kolejną część?

- Moi rodzice zawsze powtarzają, że świat stoi przede mną otworem. Że nie ma znaczenia, skąd pochodzę i dokąd zmierzam. Uczyli mnie, że mogę robić wszystko, czego zapragnę, i że nie powinnam  się niczego bać. Moim zdaniem każdy człowiek powinien mieć prawo wyboru.

Styl autorki wprawia w zachwyt. Powieść czyta się niezwykle lekko. Ubarwiają go ciągłe sprzeczki bohaterów, przy których niejednokrotnie wybuchałam głośno śmiechem. Ale zmusza też do refleksji nad własnym życiem i nad tym, czym się w nim kierujemy. Kiedy zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać. Losy bohaterów wciągnęły mnie w swój świat i pozwoliły mi się w nim zatracić.
Kreacja bohaterów moim zdaniem całkiem dobra. Wiele w nich sprzecznych emocji, a jednak potrafią przyzwać się do swoich porażek. Historia została opowiedziana zarówno z punktu widzenia Jamesa jak i Ruby, dlatego pozwala nam to lepiej poznać ich oboje.

Save me to powieść, która ukazuje nam jak ludzie dzielą świat na dwie części: społeczność bogatą i społeczność biedną. Jak ludzie bogaci nie dostrzegają wartości istnienia, gdyż tak bardzo są zapatrzeni w swój status majątkowy. Ale to przede wszystkim historia o tym, jak dwoje młodych ludzi pragnęło połączyć ze sobą te dwa światy. Jesteście ciekawi czy im się udało? Koniecznie przeczytajcie.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





poniedziałek, marca 11, 2019

"Plant Power. Jak wychować szczęśliwe rośliny" Małgorzata Augustyn

"Plant Power. Jak wychować szczęśliwe rośliny" Małgorzata Augustyn



TYTUŁ  "Plant Power. Jak wychować szczęśliwe rodziny"

AUTOR Małgorzata Augustyn

DATA PREMIERY 14.11.2018

WYDAWNICTWO  Publicat

ILOŚĆ STRON 192




OCENA  4/6

OPIS





Trafiają do naszych domów różnymi drogami: kupione, bo zachwyciły na wystawie sklepu ogrodniczego, urzekły na zdjęciu czy pozazdrościliśmy dorodnego okazu znajomym. Albo przynieśli je w prezencie przyjaciele – na nowe mieszkanie, urodziny…

Ale rośliny to nie element wyposażenia, tylko żywi współlokatorzy, nasze zielone towarzystwo, o które trzeba zadbać: znaleźć im dobre miejsce, zatroszczyć się o właściwą temperaturę, wilgotność powietrza, odpowiednie podlewaniem, nawożenie. Sprawić, by chciały u nas rosnąć, byśmy mogli cieszyć się z nowo wypuszczonych listków, pędów czy kwiatów.


Jeśli nie czujecie się pewnie w roli opiekunów swoich roślin i chcecie zrobić wszystko, by były z wami szczęśliwe, sięgnijcie po Plant Power.

PONAD 80 NAJPOPULARNIEJSZYCH GATUNKÓW ROŚLIN SPOTYKANYCH W NASZYCH MIESZKANIACH: OPISY ORAZ ZASADY PIELĘGNACJI.



MOJE ODCZUCIA

Większość z nas uwielbia, kiedy nasz dom otacza nas pięknymi kwitnącymi roślinami. Żywa zieleń wypełniająca nasze mieszkanie, sprawia iż wydaje nam się ono jeszcze piękniejsze. Jednakże do roślin trzeba mieć podejście, a ich pielęgnacja nie zawsze jest taka łatwa jakby mogło się wydawać. Trzeba wiedzieć jak podlewać, nawozić, przesadzać oraz jakiego miejsca uprawy wymaga dana roślina. A także jak ewentualnie możemy ją rozmnażać. Niby proste, prawda? Ale wierzcie mi, że w rzeczywistości wcale takie nie jest.



Moja babcia zawsze mówi, że aby rośliny dobrze się rozwijały, trzeba z nimi rozmawiać. I faktycznie coś w tym jest. Rośliny tak samo jak zwierzęta wymagają naszej uwagi, pragną być w centrum zainteresowania. Wszak, to również żywe istoty.

Muszę przyznać, że książka nieco mnie rozczarowała. Kiedy po nią sięgałam, myślałam, że dostanę jakąś złotą receptę na to jak wychować szczęśliwe rośliny, a tymczasem mogę powiedzieć, że dostałam zwykły leksykon z ponad 80-cioma najpopularniejszych gatunków roślin domowych. Dowiadujemy się o ich nazwie, skąd pochodzą i jakie mają wymagania. Do tego możemy je zobaczyć na pięknych zdjęciach znajdujących się w książce.



Dodatkowo na początku możemy poczytać o świetle, które ma duży wpływ na prawidłowy rozwój danej rośliny, o temperaturze i wilgotności powietrza, o wodzie, pokarmie, przesadzaniu, rozmnażaniu, przycinaniu, chorobach i szkodnikach. Dodatkowo musimy wziąć pod uwagę, że niektóre rośliny pokojowe mogą być szkodliwe dla ludzi i zwierząt. Zatem zanim będziemy chcieli dokonać jakiegoś zakupu, powinniśmy najpierw co nieco dowiedzieć się o roślinie, którą pragniemy nabyć.

Zarówno brak, jak i nadmiar światła jest dla roślin szkodliwy. Zbyt słabe oświetlenie powoduje zmniejszenie intensywności fotosyntezy, w wyniku czego nowe pędy są długie i cienkie, a odległości między liśćmi stają się coraz większe. W efekcie roślina przestaje rosnąć i zasycha. Nadmiar światła może być także szkodliwy, szczególnie dla roślin cieniolubnych.

Myślałam, że znajdę tutaj jakieś ciekawe rady, sprawdzone sposoby, co robić, aby dana roślina była szczęśliwa, a nam sprawiało radość patrzenie na to jak rośnie. Nie mówię, że nie będę korzystała z książki, bo to nieprawda. Z całą pewnością jeszcze nie raz do niej zajrzę, by móc podejrzeć czy dany kwiatek, który będę chciała nabyć, nada się do mojego pomieszczenia i jego wymagań. Bardzo lubię rośliny, choć nie mogę powiedzieć, że mam do nich nie wiadomo jak dobrą rękę.


Książka jest idealnym poradnikiem dla tych, którzy niewiele wiedzą o roślinach.



Plant Power. Jak wychować szczęśliwe rośliny to pięknie wydany leksykon wielu gatunków najpopularniejszych roślin domowych. Znajdziemy w nim podstawowe zasady, które dadzą nam wiedzę na temat tego, czy sprostamy zadaniu wyhodowania pięknej rośliny. Idealna pozycja dla tych, którzy w prosty i jasny sposób pragną dowiedzieć się czegoś o roślinach.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger