Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Edipresse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Edipresse. Pokaż wszystkie posty

piątek, maja 22, 2020

"Do jutra w Amsterdamie" Agnieszka Zakrzewska

"Do jutra w Amsterdamie" Agnieszka Zakrzewska



➲ TYTUŁ  "Do jutra w Amsterdamie"

➲ CYKL Do jutra w Amsterdamie (tom 1)

➲ AUTOR Agnieszka Zakrzewska

➲ DATA PREMIERY 15.02.2018

➲ WYDAWNICTWO  Edipresse

➲ ILOŚĆ STRON 400




➲ OCENA  4+/6

➲ OPIS





Bezrobotna dziennikarka Agnieszka pewnego wieczoru odbiera telefon z propozycją od swojej mieszkającej w Holandii siostry Julii. Ma ją zastąpić na parę miesięcy, pracując jako gospodyni domowa, i podreperować swój nadwyrężony budżet. Agnieszka bez wahania wyrusza w podróż. Na miejscu okazuj się, że siostra zniknęła w tajemniczych okolicznościach, a rolę przewodnika po holenderskiej rzeczywistości przejmuje jej przyjaciel, czarnoskóry Prosper, emigrant z Senegalu. Agnieszka zaczyna pracę w rezydencji zamożnych Holendrów. Powoli nawiązuje nowe znajomości, przyjaźnie, wreszcie poznaje miłość swojego życia. Na jaw wychodzą też okoliczności zniknięcia Julii. Okazuje się, że wplątała się w międzynarodową aferę przemytniczą i musiała uciekać...



➲ MOJE ODCZUCIA

Udało mi się w końcu znaleźć trochę czasu, aby przeczytać książkę Agnieszki Zakrzewskiej. I z jednej strony szkoda, że dopiero teraz, a z drugiej to i dobrze. Będę mogła dłużej delektować się dalszymi częściami, które dopiero przede mną. Styl autorki przypadł mi do gustu, czytało się przyjemnie.

Główną bohaterką jest Agnieszka, która wyjeżdża z dnia na dzień do Holandii, by zastąpić w pracy swoją siostrę. Na miejscu okazuje się, że jej siostry tam nie ma, ale poznaje jej przyjaciela Prospera. To on wprowadza ją w życie w obcym kraju i opiekuje się nią najlepiej jak potrafi. Agnieszka powoli aklimatyzuje się w nowym miejscu i jego otoczeniu. Poznaje swoich trzech różnych pracodawców u których ma pracować. Z każdym kolejnym dniem podoba jej się tam coraz bardziej, a z czasem i jej serce przyspiesza bicie na widok pewnego mężczyzny.

Wierzę, że dzięki wrodzonej radości życia i niepoprawnemu optymizmowi będę zawsze młoda. Taka jak pani… Dobrego samopoczucia nie da się naciągnąć, napiąć, zliftingować czy wygładzić. Najpiękniejsze twarze to takie, na których widać prawdziwe emocje… Pani twarz to mapa życia, Annemarie.

Ogromnie polubiłam Agnieszkę. To kobieta niezwykle sympatyczna, pełna poczucia humoru, nie bojąca się niczego i zawsze stająca w obronie przyjaciół. Kiedy trzeba potrafi również pokazać swoje pazurki. Potrafi dostosować się niemalże do każdej sytuacji. Ma za sobą smutne wydarzenia, które ciężko przeżyła. Niemniej stara się cieszyć z każdej dobrej chwili.
Prosper to kolejna postać, którą polubiłam od razu. Bije od niego sama dobroć. I choć sam wiele nie ma, to daje od siebie, to co najcenniejsze, swoje serce na dłoni. Dba o Agnieszkę, kiedy trzeba pomaga jej bez chwili wahania.
Kiedy patrzyłam oczami wyobraźni na tę dwójkę moje serce się radowało. Chciałabym w prawdziwym życiu mieć takiego przyjaciela jak on. Przyjaciela na dobre i na złe, takiego na którego zawsze można liczyć.

Autorka w swojej powieści przedstawia nam życie na emigracji. Jako, że sama większość czasu w roku przebywam za granicą, mogłam co nieco porównać sobie relacje rodaków w obcym kraju. U mnie niestety widać, że polak polaka, gdyby mógł, utopiłby w łyżce wody. Moim zdaniem rodacy powinni się trzymać razem, tak jak nasza bohaterka z poznanymi w drodze nowymi przyjaciółmi. Przykre jest jednak to, że nie każdy polak potrafi zachować się odpowiednio. Nie rozumie dlaczego ludzi tak bardzo nienawidzą ciemnoskórych osób, że są rasistami pozbawionymi wszelkich skrupułów. Przecież każdy z nas jest tylko i wyłącznie człowiekiem. Nie ważne gdzie się urodził, gdzie mieszka, z kim się zadaje. Każdy z nas ma prawo żyć tak jak chce. Niemniej spotkamy się w książce z przykrym incydentem na tle rasistowskim.

Dzięki książce Agnieszki Zakrzewskiej poznałam kilka słów i zwrotów po holendersku, a nigdy wcześniej nie miałam styczności z tym językiem. Książka ta jest taką mieszanką, obyczaju, romansu, a nawet mogłabym powiedzieć poniekąd sensacji. Nie sposób się przy niej nudzić. Czyta się lekko i przyjemnie, wprost nie chce się rozstawać z bohaterami choć na chwilę. Autorka w swojej powieści przedstawia nam bardzo różnorodne postacie, których kreacja została dobrze przedstawiona. Udało mi się również troszkę poznać Holandię. Z wielką ochotą sięgnę po kolejny tom, gdyż zakończenie powieści pozostawia wiele znaków zapytania, na które koniecznie muszę poznać odpowiedzi.

Miłość to kompromisy i wybory. Nie zawsze zgodne z naszymi oczekiwaniami i wizjami.

Do jutra w Amsterdamie to ciepła opowieść o kobiecie, która z dnia na dzień znalazła się w obcym kraju, wśród obcych ludzi. To opowieść o życiu, które mogłoby dotyczyć każdego z nas. Przyjemna historia, w której wiele cennych i mądrych uwag. Serdecznie zapraszam do przeczytania.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce.

czwartek, grudnia 19, 2019

"Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek" Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz

"Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek" Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz



➲ TYTUŁ  "Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek"

➲ AUTOR Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz

➲ DATA PREMIERY 15.05.2019

➲ WYDAWNICTWO  Edpiresse

➲ ILOŚĆ STRON 240




➲ OCENA  6/6

➲ OPIS





Dwójka sąsiadów, sześcioletnia Zosia i siedmioletni Franio mają niezwykłą przyjaciółkę – to ruda jak marchewka wiewiórka Julia, która obdarzona jest magicznymi mocami. Wystarczy zastukać trzy razy specjalnym orzeszkiem, a Julia w te pędy pojawia się w pokoju dziewczynki. Właśnie wtedy zaczynają się pasjonujące przygody…

Zosia, Franio i wiewiórka Julia odwiedzają tajemniczy świat widzimisiów, walczą z gangiem kun, stawiają czoła srogiemu dozorcy i jego przebiegłemu kotu Daktylowi. Tak. Zdecydowanie, tę trójkę przyjaciół śmiało można nazwać małymi detektywami. Na szlaku wyjątkowych zagadek nie są jednak sami. Czasem z pomocą przychodzi dobra czarownica Leokadia Masełko i jej szczurek Serek. Mali detektywi wchodzą do świata bajek, odnajdują tajemne portale, szukają moli książkowych, latają, przeżywając przy tym niezapomniane chwile.

Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek to zbiór dwunastu pełnych zwrotów akcji, wciągających historii ze szczyptą magii i detektywistycznego zacięcia. Każda z nich nie tylko bawi, lecz także pokazuje, jak ważna jest przyjaźń, lojalność i dobre serce.



➲ MOJE ODCZUCIA


Wiecie co mi się zawsze podobało w dziecięcym świecie? To, że wystarczyło trochę wyobraźni oraz fantazji i wszystko mogło się zdarzyć. Magiczne moce, ciekawe przygody, zagadki do odkrywania, to rzeczy, które dzieci uwielbiają. A ja dzięki mojej dzisiejszej lekturze mogłam wrócić do dziecięcych czasów i znów być choć na chwilę małą dziewczynką. To było cudowne doświadczenie.

Zosia (6 lat) i Franio (7 lat) to dwójka sąsiadów, a zarazem najlepszych przyjaciół. Oprócz nich jest jeszcze magiczna wiewiórka Julia, która pojawia się zawsze, kiedy dzieci ją wezwą. Ta trójka przyjaciół wspólnie kroczy przez życie i odbywa coraz to nowsze przygody. Tam, gdzie coś się dzieje, tam pojawiają się nasi mali bohaterowie i zaczynają działać. Przemieniają się w wyśmienitych detektywów i szukają nowych poszlak. Nie raz wpadają też w kłopoty, ale pokazują, że siła tkwi w przyjaźni. To przebiegłe kuny i ich gang za wszelką cenę próbują zemścić się na wiewiórce.
 Były takie dni, kiedy Zosię dopadała głupawka. Głupawka była stanem śmiechu bez powodu, chichotania, biegania i rozrabiania, Każdy chyba tak miewał od czasu do czasu, nawet dorośli. Po prostu gromadziła się w człowieku nienazwana energia, którą trzeba było z siebie wyrzucić.

Duet Kiworkowa i Sakowicz uważam za niezwykle udany. Byłam zachwycona, iż mogłam wspólnie z bohaterami przeżywać ich przygody, podczas których dobrze się bawiłam. Są one pełne humoru, zabawy, ale także pouczające. Zbiór 12 opowiadań, a w każdym z nich inna przygoda, która nie tylko jest przyjemną zabawą dla maluchów, ale także uczy m.in., że trzeba pomagać słabszym, czasem trzeba być sprytnym, innym razem pokazuje jak pokonywać własne słabości. Także oprócz dobrej zabawy, nasze maluchy wyciągną też lekcje dla samych siebie.

Wykreowane postacie są niezwykle barwne, zabawne, a także odważne. Pokazują nam czym jest, a może przede wszystkim czym powinna charakteryzować się prawdziwa przyjaźń. To oddanie, lojalność, wzajemne pomaganie oraz wspieranie. Przyjaciel to ktoś na kogo można liczyć w każdej chwili, z którym uwielbia spędzać się wspólnie czas, z którym każda przygoda nawet ta najgroźniejsza nie jest aż taka straszna. W tej książce przyjaźń ocieka na każdym kroku. Nasi mali bohaterowie to prawdziwi przyjaciele, którzy nie wyobrażają sobie przeżyć ani jednego dnia, czy też przygody bez siebie nawzajem.

Franio w tym czasie podszedł do okna, z którego widać było ratusz. Przyjrzał się zegarowi. Za piętnaście minut jego przyjaciółka zyska nadzwyczajną moc, pomyślał. Cieszył się na samą myśl, bo wiedział, że razem z Zosią będą mogli z tej mocy skorzystać. Przecież Julka z Zosią będą mogli z tej mocy skorzystać. Przecież Julka wszystkie swoje przygody przeżywała razem z nimi.

12 opowiadań, a w każdym z nich inna przygoda, równie ciekawa i interesująca co poprzednia. Spotkamy tutaj m.in. Czerwonego Kapturka, dobrą czarownicę Leokadię i jej szczurka Serka, a także gang kun, które są tymi złymi. Podczas czytania tej lektury nie ma czasu na nudę, gdyż autorki zadbały o to, aby tutaj ciągle coś się działo, ciekawe zwroty akcji, portale za którymi kryją się magiczne światy i tarapaty, z których zawsze jest jakieś wyjście. Całość dopełniają ilustracje wykonane przez Huberta Grajczaka, a na samym końcu niespodzianka dla maluchów, którą ja sama odkryłam dopiero dzisiaj.

Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek to niezwykle interesująca pozycja przy której nie tylko spędzi się miło czas, ale także nauczy się jak ważna jest przyjaźń, że dobro odpłaca dobrem i że zawsze trzeba być lojalnym. Całość napisana lekkim piórem z dużą dawką humoru. Gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



sobota, lipca 13, 2019

"Praktyczny kurs języka francuskiego" Beata Pawlikowska

"Praktyczny kurs języka francuskiego" Beata Pawlikowska



➲ TYTUŁ  "Praktyczny kurs języka francuskiego"

➲ AUTOR Beata Pawlikowska

➲ DATA PREMIERY 19.06.2019

➲ WYDAWNICTWO  Edipresse

➲ ILOŚĆ STRON 388




➲ OCENA  5+/6

➲ OPIS





To jest praktyczny kurs języka francuskiego, który uczy mówienia i rozmawiania.

Moja metoda polega na tym, żeby w instynktowny sposób nauczyć się praktycznego posługiwania się językiem obcym.

Mówisz na głos, powtarzasz poprawnie skonstruowane zdania, a jednocześnie podświadomie zapamiętujesz reguły, jakie rządzą budowaniem tych zdań.

Włącz płytę dołączoną do tego kursu.

Przygotowałam ją w taki sposób, żebyś mógł od razu zacząć ćwiczyć.

Ćwicz codziennie.
Ćwicz mówienie na głos.

Szybko odkryjesz jak niesamowicie łatwo jest nauczyć się języka, który wydawał ci się tak bardzo obcy, a teraz jest cudowanie oswojony.




➲ MOJE ODCZUCIA

Jako, że w każdym roku co najmniej sześć miesięcy spędzam we Francji w pracy, postanowiłam zapoznać się z Praktycznym kursem języka francuskiego Beaty Pawlikowskiej. Przyjeżdżając pierwszy raz do Francji nie umiałam powiedzieć po francusku ani jednego słowa. To właśnie w pracy, dzięki temu, iż w mojej grupie miałam obcokrajowca jakoś pomału, dzień po dniu przyswajałam francuskie słowa. I choć pisać po francusku nie potrafię, to dzisiaj bez większych problemów komunikuję się w pracy.

Praktyczny kurs języka francuskiego według Beaty Pawlikowskiej to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Oprócz książki, znajdziemy tutaj również płytę CD do nauki tego języka. I to ona stanowi tutaj najważniejszą część. Dlaczego? Ponieważ to na niej odsłuchujemy polskie krótkie zdania, które tłumaczymy sobie na francuski. Po usłyszeniu polskiego zdania, jest chwila ciszy, byśmy mogli powiedzieć to po francusku, a później słyszymy właściwe zdanie w wymowie francuskiej. Francuskie zdania wymiana mężczyzna.



Moim zdaniem, dzięki tej książce w łatwy i szybki sposób nauczymy się mowy francuskiej. Beata Pawlikowska otwarcie mówi, że najlepsza jest nauka wymawiania zdań na głos. Właśnie wtedy nasz mózg szybciej przyswaja kolejne zdania.

Jak wygląda książka od wewnątrz? Jest to zbiór zdań; z lewej po polsku, w środku po francusku (pisownia) oraz z prawej wymowa fonetyczna. Książka zawiera 68 krótkich rozdziałów z czego każdy składa się z różnych zdań. Co ciekawe, żeby lepiej przyswoić każde zdanie, jest ono w każdym rozdziale powtórzone kilka razy pomiędzy innymi zdaniami, dzięki czemu często do niego wracamy, nie zapominając o nim już na samym początku. I uważam to za doskonały zabieg, gdyż właśnie dzięki takim powtórzeniom łatwiej człowiek zapamiętuje.



Oprócz zdań w książce znajdziemy również niezbędnik gramatyczny, który pomoże nam m.in. przyswoić najważniejsze zasady wymowy, rodzajniki, tworzenie czasów.

To nie jest kurs, który uczy tylko i wyłącznie pisowni francuskiej. Tutaj skupiamy się na nauce mówienia i rozmawiania. Uważam, że to doskonała metoda dla wszystkich tych, którzy wybierają się do Francji, a nie znają tego języka. Taki kurs pomoże nam porozumieć się bez większego problemu w obcym kraju.

Praktyczny kurs języka francuskiego to łatwa i przyjemna nauka mówienia w języku francuskim. Autorka prostą metodą uczy nas komunikacji w tym języku. Płyta CD jest jej największym atutem. Gorąco zachęcam do zapoznania się z metodą autorki.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





sobota, marca 24, 2018

"Bez pożegnania" Mia Sheridan

"Bez pożegnania" Mia Sheridan




➲ TYTUŁ  "Bez pożegnania"

➲ AUTOR  Mia Sheridan

➲ DATA PREMIERY  28.02.2018

➲ WYDAWNICTWO  Edipresse Książki

➲ ILOŚĆ STRON  320


➲ OCENA  3/6

➲ OPIS

Byli braćmi – bliżniakami – i choć kochałam obu, to moje serce należało tylko do jednego z nich.

Lia Del Valle kochała Prestona Sawyera właściwie od zawsze. Córka ubogiej imigrantki z Meksyku, najmującej się do pracy na farmie, wychowała się w Dolinie Kalifornijskiej jako wyrzutek, mając za dom maleńki dawny budynek gospodarczy. Ale jej serce odnalazło wolność na bezkresnych polach Farmy Sawyerów i w towarzystwie chłopców, którzy stali się jej jedynymi przyjaciółmi.

Preston wzdychał do Lii, odkąd był nastolatkiem. Ale przed uczynieniem pierwszego kroku powstrzymywała go złożona obietnica. Aż do pewnego skwarnego letniego wieczoru, kiedy połączyły się ich światy - i ciała. Zainicjowało to ciąg wydarzeń, który już na zawsze miał zmienić ich życie.

Lia wraca właśnie do miasteczka po tym, jak zniknęła bez śladu na długich sześć miesięcy. Jest pełna determinacji, aby odzyskać swoje serce, życie i dziecko – syna, który przyszedł na świat jako owoc namiętności, miłości i dojrzewającego latami pragnienia.

Preston radzi sobie z ciężką pracą na farmie i wychowywaniem ukochanego synka, ale nie jest pewien, czy raz jeszcze poradzi sobie z uczuciem do Lii. I możliwe, że wcale nie ma ochoty próbować. Czy duma i gorycz powstrzymają go przed sięgnięciem po to, czego  zawsze pragnął?

Jak naprawić to, co zostało nieodwracalnie zniszczone? Jak wybaczyć niewybaczalne? Jak zrozumieć, że prawdziwy honor bierze się nie ze słów ani okoliczności, ale z głębi serca, gdzie kryje się prawda? Jak uporać się z dawnymi ranami i odkryć, że zdarza się taka miłość, która jest równie stała i niezmienna jak rodząca plony ziemia?



➲ MOJE ODCZUCIA

Miałam okazję już kilkakrotnie spotkać się z twórczością autorki. Dotychczas książki te odnosiły na mnie pozytywne wrażenia. Czy zatem kolejna książka również to uczyniła?

Lia to dziewczyna, która doskonale wie, co to bieda. W życiu nigdy nie miała lekko, i zawsze czuła się gorsza od swoich rówieśników, trzymając się od nich z daleka. Jej jedynymi i nieodłącznymi przyjaciółmi byli bliźniacy Preston i Cole. Chodź uwielbiała ich ponad wszystko, w szkole starała się ich unikać, by nie przynieść im czasem wstydu.

Cóż moje uczucia względem tej bohaterki są troszkę pomieszane. Nie mogłam zrozumieć (i nie popierałam tego), że porzuciła swoje dziecko i wyjechała. Co prawda wróciła, a lepsze poznanie bohaterki, pozwoliło mi poniekąd zrozumieć dlaczego tak postąpiła. Drażniła mnie też jej niska samoocena, to, że zawsze schodziła na dalszy plan, że się z niej wyśmiewano, a ona nic z tym nie robiła. Była niczym szara myszka. A przecież to nie szata zdobi człowieka. Najważniejsze jest jego wnętrze. I te jej ciągłe wzdychanie po cichu do Prestona. Zamiast powiedzieć mu otwarcie, co do niego czuje, to tylko tłamsiła to w sobie i sama siebie katowała. Poza tym, była osobą sympatyczną, która zawsze starała się być dla wszystkich miła i pomocna. Współczułam jej tego, iż ze strony swojej matki nie miała żadnego wsparcia. Wręcz, momentami cierpiałam razem z nią. Byłam wściekła na jej mamę, za to jak ją traktowała. W głowie mi się to nie mieściło.

Preston i Cole. Dwaj bliźniacy, a jednak tak bardzo różniący się od siebie. Cole taki zakręcony, rządny przygód, natomiast Preston spokojny i opanowany. I to właśnie ten drugi podbił moje serce. Jego ogromna miłość do Lii oraz do brata, niejednokrotnie mnie zaskakiwała. Choć chętnie nakopałabym mu do tyłka za to, że nie wyznał od razu Lii swoich uczuć względem niej. Pod tym względem oboje zachowywali się tak samo.
Tłumiłem w sobie pragnienie uczynienia Lii swoją dziewczyną przez całe cholerne życie i w jednej, niespodziewanej chwili dałem sobie pozwolenie na to, aby je zaspokoić. Niezwykle trudno mi było zachować nad sobą choćby odrobinę kontroli.
Jedno wydarzenie, a potrafi wywrócić nasze życie do góry nogami. Przekonali się o tym Lia i Preston. Jedno miłosne i namiętne spotkanie zrodziło coś niepowtarzalnego, a mianowicie ich syna. Może jedynie czas nie był dla nich najdogodniejszy, gdyż oboje zmagali się wtedy ze swoimi problemami, utratą kogoś bliskiego. Czasem zamykamy się na cały świat, działamy jak w transie, myśląc, iż dobrze czynimy. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, mówić otwarcie o tym co nas boli. Oddajemy się pogoni pracy, byle tylko nie myśleć o całej reszcie. A ta cała reszta w tym momencie również cierpi, gdyż myśli, że przestała się liczyć w życiu tej pierwszej. Koło zatacza krąg, emocje biorą górę, a czyny zostają nieprzemyślane. I powstaje kolejna mała tragedia, tylko i wyłącznie z powodu tego, że dwoje dorosłych ludzi nie potrafiło powiedzieć sobie co leży im na sercu.

Mia Sherdian przedstawia nam piękny obraz dorastającej miłości, później osobiste tragedie, odsunięcie się od siebie, ucieczkę, pojmowanie dokonywanych wyborów, a przede wszystkim wyciągania wniosków z ich konsekwencji. Choć książkę czyta się dobrze, to jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Nie było tylu emocji, co w poprzednich książkach autorki, które czytałam. Pomysł na fabułę też taki średni, jakoś nie zrobił na mnie nie wiadomo jakiego wrażenia. Dziewczyna kochająca dwóch bliźniaków, jednak nie potrafiąca otwarcie powiedzieć, któremu z nich odda swoje serce. Uczuć nie należy trzymać w sobie, o nich trzeba mówić otwarcie. Po co się niepotrzebnie zadręczać? Po do gdybać, co by było? Czy nie lepiej wyłożyć "karty" na stół i wiedzieć na czym się stoi?
Dokonując wyborów w naszym życiu, często działamy pod wpływem chwili. Nie raz, nie dwa zdarza się później, że ich żałujemy. Jednak widocznie tak chciał los, i tak miało być. Bo nic co przydarza nam się w życiu, nie dzieje się bez przyczyny. Myślę, że wszyscy ludzie pojawiający się na naszej drodze, mają w tym jakiś cel.

Bohaterowie wykreowani przez bohaterkę są wyraziści. To ludzie, jakich moglibyśmy spotkać w naszym życiu. Autorka cofając się w czasie, pozwala nam zrozumieć dlaczego ich losy potoczyły się jak się potoczyły. Cała historia opowiedziana została zarówno z perspektywy Lii jak i Prestona. Dzięki temu zabiegowi, poznajemy myśli, jakie kłębiły się w ich umysłach. Zdecydowanie zabrakło mi w tej powieści emocji, które poprzednio autorka potrafiła u mnie wywołać.

Bez pożegnania to historia, która w głównej mierze skupia się na różnicy statusu społecznego. Ona biedna, on bogaty. I tak przez większość książki. Czyta się dobrze, jednak dla mnie to zdecydowanie za mało, bo wiem, że autorkę stać na wiele więcej. Nie zniechęcam jednak Was, ani nie zachęcam, gdyż każdy ma swój gust. To co nie przypadło zbytnio do gustu mnie, nie oznacza, że Wam również nie przypadnie, może być całkiem odwrotnie. Przekonajcie się zatem sami.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



sobota, lutego 03, 2018

"Moje miejsce na ziemi" J. Daniels

"Moje miejsce na ziemi" J. Daniels


➲ TYTUŁ  "Moje miejsce na ziemi"

➲ AUTOR  J. Daniels

➲ DATA PREMIERY  31.01.2018

➲ WYDAWNICTWO  Edipresse

➲ ILOŚĆ STRON  320


➲ OCENA  4/6

➲ OPIS


MIA CORELLI PO LATACH WRACA DO ALABAMY, żeby spędzić wakacje z najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa, Tessą. Perspektywa kilku letnich miesięcy razem bardzo ją cieszy. Jedyne, czego się obawia, to spotkanie z bratem przyjaciółki, Benjaminem Kellym - największym dupkiem we wszechświecie. Mia serdecznie go nienawidzi, nie może zapomnieć upokorzeń, które musiała znosić z jego strony. Dlatego nie ma ochoty ani go oglądać, ani się z nim zadawać.

Nurtuje ją jeszcze jeden problem. Nigdy jeszcze nie była z żadnym mężczyzną, a Tessa ma na koncie liczne erotyczne podboje, którymi chwali się bez skrupułów. Mia nie chce być gorsza, więc pójdzie do łóżka z pierwszym facetem, który postawi jej drinka w przydrożnym barze.

KIM ON JEST I CZY PRZEKONA DO SIEBIE KOBIETĘ, KTÓRA ODDAŁA MU SWOJE CIAŁO, BY TO SAMO ZROBIŁA Z SERCEM?


➲ MOJE ODCZUCIA

Uwielbiam książki, które wciągają mnie w swój świat już od pierwszych stron. Ostatnio dość często na takie trafiam, co mnie oczywiście bardzo cieszy. W tym przypadku również tak było. Książka dosłownie mnie pochłonęła.


Mia to cudowna dziewczyna, która opiekuje się chorą matką. Jednak po latach wraca na lato do Alabamy do przyjaciółki. Ma nadzieję, że nie będzie musiała spotykać się za często z jej bratem, który nieźle w przeszłości zalazł jej za skórę powodując dużo przykrości. Jednak po drodze postanawia oddać swoje dziewictwo pierwszemu mężczyźnie który postawi jej drinka w barze. Spędza cudowną noc z cudownym mężczyzną. I wszystko byłoby dobrze, gdyby jedno i drugie poznali swoje imiona.

To miała być jedna noc, której wspomnienia miały towarzyszyć już zawsze. Nikt się nie spodziewał, że jeszcze kiedykolwiek się spotkają. A tak właśnie się dzieje. Kiedy Ben przyjeżdża do siostry i spotyka dziewczynę, z którą spędził wczorajszą noc, nie może uwierzyć w to co widzi. Ona jest tak samo zaskoczona.

Mia nienawidzi Bena, ale prawda jest taka, że nienawidzi tego Bena sprzed lat. Nie chce mieć z nim nic wspólnego, a jednak nie może przestać o nim myśleć.

Ben za wszelką cenę postanawia udowodnić, że nie jest już tym chłopakiem sprzed lat, że się zmienił.

Jak potoczą się losy naszych bohaterów? Czy osoby, które siebie nienawidziły, będą w stanie się pokochać?



Postacie wykreowane przez autorkę wzbudzają w czytelniku ogrom emocji. To ludzie tacy jak my, którzy w swoim życiu popełniali błędy. Jednak czas potrafi zmienić człowieka i jego podejście do życia. Tutaj to mężczyzna jest tym, który za wszelką cenę walczy o uczucia (choć zazwyczaj spotykamy się z tym ze strony kobiety), i jest w stanie zrobić wszystko, by je udowodnić. Jeśli jesteśmy przy postaciach, to muszę z ręką na sercu przyznać, iż moje serce skradła postać Nolana. Kim jest i dlaczego podbił moje serce? Tego nie zdradzę, niech to będzie dla was niespodzianką. Mogę tylko wspomnieć, że to najsłodsza na świecie istota, którą czytelnik pokocha od pierwszego spotkania.
Pomysł na fabułę może i oklepany. To troszkę taka bajeczka, ale czy człowiek czasem nie potrzebuje właśnie takich historii, by mógł się rozmarzyć? Nie jest to książka najwyższych lotów, przeważa tutaj seks, a jednak ma w sobie to coś. Spędziłam przy niej miło czas.

Ludzie zachowują się różnie. Ale czas potrafi ich zmienić. Doskonałym tego przykładem są zarówno Mia jak i Ben. Oboje się zmienili choć pod całkiem różnymi względami. Kiedy jednak na swojej drodze napotykasz osobę, która nieźle zaszła Ci za skórę w dawnych czasach, trudno Ci uwierzyć, iż nie jest już tą samą osobą. Czy zatem każdemu powinniśmy dać drugą szansę?

Czytając tę książkę, będziecie świadkami, tego jak mężczyzna krok po kroku będzie próbował zdobyć serce kobiety, której dawniej nie mógł znieść. Teraz jednak będzie w stanie zrobić dla niej wszystko.

Moje miejsce na ziemi to historia kobiety i mężczyzny, których przeszłość nie była zbyt klarowna, za to oboje mogą dać szansę przyszłości o jakiej nigdy żadne z nich by się nie podejrzewało. Będziemy świadkami kwitnącej miłości, takiej bez której już sobie nie można wyobrazić życia. Jeśli lubicie czasem poczuć się jak w bajce, to zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





środa, maja 31, 2017

"Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec" Audrey Carlan

"Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec" Audrey Carlan



*Tytuł: "Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec"
*Autor: Audrey Carlan
*Wydawnictwo: Edipresse
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 433


*Ocena: 4/6
*Opis:

W następnych miesiącach – kwietniu, maju i czerwcu – Mia wyruszy do Bostonu, Oahu i Waszyngtonu.

Dziewczyna ma dwadzieścia cztery lata, za sobą cztery nieudane związki i ojca alkoholika, którego po raz kolejny ratuje z opresji. Ta buntowniczka podróżująca na motocyklu planuje szybko załatwić sprawę i zniknąć. Aby uratować siebie i rodzinę, ma zamiar zarabiać przez rok i nie zakochać się w żadnym ze swoich klientów. Takie przynajmniej ma plany…


*Moje odczucia:

Nasza bohaterka Mia ma 24 lata i jest buntowniczką. Przez rok ma zamiar być dziewczyną do towarzystwa i w ten sposób zarabiać, by móc spłacić dług zaciągnięty u ojca alkoholika, który obecnie leży w szpitalu w śpiączce. Postanawia również nie zakochać się w żadnym ze swoich klientów, tylko czy jej się to uda? Czy przebywanie przez miesiąc z kimś, kto z dnia na dzień staje nam się coraz bliższy jest bezpieczne?


Autorka tym razem zabiera nas w trzy różne miejsca, w których bohaterka będzie miała całkiem różne role do odegrania. Z jednym będzie udawać dziewczynę, z kolejnym będzie modelką w kampanii strojów kąpielowych, a z trzecim zmierzy się z polityką.


Audrey Carlan ma lekki i plastyczny język, dzięki czemu czytanie jej książki było czystą przyjemnością. Przenosi czytelnika do świata, w którym zarówno nasza bohaterka odkrywa charaktery i zachowania różnych mężczyzn, ale poniekąd odkrywa też samą siebie. Jak przystało na erotyk nie brak tutaj scen erotycznych i wulgaryzmów, które wcale nie umniejszają lekturze walorów.

Mia to bohaterka, która nie potrafi zaakceptować samej siebie. Każdy kolejny miesiąc sprawia, że dokonują się w niej zmiany na lepsze. To wyzwania, które za każdym razem uczą ją czegoś nowego, a przede wszystkim akceptowania siebie samej.



Bałam się, że skoro to kolejny erotyk to mogę się rozczarować, jednak tak się nie stało. Autorka umiejętnie dawkuje nam emocje, jest subtelność i dystans, ale pojawia się również dzikość, która umiejętnie równoważy zachowania bohaterów i nasze spostrzeżenia co do tej lektury. Cały czas coś się dzieje, więc odbiorca nie ma czasu na nudę. Z zapartym tchem śledzi losy bohaterki i jej poczynania, zastanawiając się co z tego wszystkiego wyniknie.

Czy co miesiąc można być dziewczyną do towarzystwa dla innego mężczyzny? Czy gdyby Mia miała inny wybór szybkiego i dobrego zarobku zrezygnowałaby z tego sposobu zarabiania? Dziewczyny takie jak ona, często postrzegane są jako dziwki, którymi nie zawsze jednak są. Ale jak człowiek usłyszy - dziewczyna do towarzystwa - to od razu zapalają mu się w głowie "lampki kontrolne".





Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec to lektura, która sprawi, iż czytelnik miło spędzi czas. Która kobieta nie chciałaby mieć co miesiąc innego faceta? Będzie zmysłowo, subtelnie, ale również i dziko. Zachęcam do przeczytania, zwłaszcza zwolenników przyjemnej literatury kobiecej.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger