Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, maja 18, 2026

"Domek nad Jeziorem Borzymskim" Agieszka Łepki [PATRONAT MEDIALNY]

"Domek nad Jeziorem Borzymskim" Agieszka Łepki [PATRONAT MEDIALNY]

 





TYTUŁ  "Domek nad Jeziorem Borzymskim”
 

AUTOR Agnieszka Łepki

 

DATA PREMIERY 03.04.2026

 

WYDAWNICTWO Novae Res

 

ILOŚĆ STRON 454

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 




CZASEM NAJWIĘKSZYM AKTEM ODWAGI JEST POSTAWIENIE NA SIEBIE    

Bycie rozwódką czy starą panną to wstyd – tak przez lata powtarzała matka Oliwii i Moniki. Dziś, jako dorosłe kobiety, siostry próbują odnaleźć wiarę w siebie, dźwigając ciężar pokoleniowej traumy.

Oliwia podporządkowuje swoje życie innym – partnerowi, jego dzieciom oraz wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy od dawna dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. Choć o tym miejscu krążą mroczne legendy, czuje, że właśnie tam mogłaby odnaleźć azyl. Problem w tym, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku.

Monice tak bardzo zależy na zerwaniu z łatką „starej panny”, że decyduje się na małżeństwo, które z czasem okazuje się pułapką. Jej codzienność staje się klatką. Inną niż ta, w której tkwi Oliwia, lecz równie bolesną.

Wkrótce dwie siostry z dwóch różnych światów będą musiały zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie? I czy starczy im na to odwagi?

 




MOJE ODCZUCIA

 



Wyobraźcie sobie, że jesteście dorosłą samodzielną kobietą, która ma u swego boku partnera i mogłaby powiedzieć, że ma uporządkowane życie. Ale tak naprawdę to tylko pozory, bowiem Oliwia całe swoje życie podporządkowuje innym, zapominając tak naprawdę o sobie. Jej partner Tymon, który ma dwójkę dzieci po dwóch różnych kobietach, cały czas pozwala sobą manipulować dzieciom, które gdyby tylko mogły codziennie wyciągałyby od niego jakąś kasę. Jest też wiecznie niezadowolona matka, która wszystko robiłaby tylko dla swojej drugiej córki Moniki, kosztem swojej pierworodnej. Więc te na pozór poukładane życie Oliwii, wcale takie nie jest. Prawdziwa bomba wybucha wtedy, kiedy to właśnie ona otrzymuje w spadku domek nad Jeziorem Borzymskim, bowiem wtedy każdy chciałby mieć w tym jakąś swoją część, nawet były mąż Oliwii. Partner chciałby, aby sprzedała i pieniądze dała jego dzieciom, matka, aby oddała spadek siostrze, bo przecież tamtej nic w życiu nie wychodzi, były mąż natomiast chciałby pożyczyć całkiem sporą sumkę pieniędzy. Idzie oszaleć, prawda?

Oliwia to dorosła kobieta, którą nie sposób nie polubić, chociaż czasem i nią chciałoby się potrząsnąć. Uważam, że miała zbyt dobre serce, gdyż zawsze wszystko robiła tak, żeby innym było dobrze, a nie jej samej. Ale być może to właśnie spadek po Fredzi otworzy jej oczy na pewne sprawy.
Tymon, oj jak ja go nie polubiłam. Najchętniej nakopałabym mu do tych czterech liter, poważnie. Jak można być takim samolubnym, zadufanym facetem, który nic tylko rozpieszczałby swoje dzieci? I jak nie można liczyć się ze zdaniem swojej partnerki, tylko we wszystkim podkładać jej kłody pod nogi?
Monika, kolejna bohaterka, która podnosiła mi ciśnienie. Dorosła kobieta, która niczego w życiu się nie dorobiła. Stara panna, która za wszelką cenę próbuje pozbyć się tej łatki, decydując się na małżeństwo, które nic dobrego jej nie przyniesie.
No i matka tych kobiet. Ta to już całkiem potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi. Wiecznie uważa, że nie musi poświęcać uwagi i okazywać miłości Oliwii, ponieważ twierdzi iż ta jest zaradna i sobie w życiu poradzi, ale za to nad Moniką „skakałaby” z każdej strony, mówiąc, że jej wszystko się należy.

Jak sami widzicie mamy tu różnorodność bohaterów. I choć dwie siostry pochodzą z całkiem różnych światów, to wkrótce będą musiały zastanowić się, ile muszą poświęcić, aby nareszcie odzyskać siebie? I czy aby na pewno starczy im na to odwagi?

Mam dość spełniania oczekiwań innych, podczas gdy moje pragnienia, marzenia, plany leżą odłogiem i czekają, aż znajdę na nie czas po tym, jak odfajkuję koncert życzeń wszystkich dookoła. Nagle uświadamiam sobie, że ten stan rzeczy nigdy się nie minie, jeśli sama czegoś nie zrobię.


Są na świecie osoby, które uważają, że bycie rozwódką czy też starą panną to wstyd. Ale najczęściej są to te stare pokolenia, które nie dają sobie powiedzieć, że dzisiaj jest inaczej. Że nie ważne co mówią inni, my powinniśmy żyć według własnych pragnień, nie patrząc na innych.

Agnieszka Łepki napisała kolejną świetną powieść, która wciąga tak naprawdę już od pierwszych stron. Narracja poprowadzona jest dwutorowo: obecnie i w przeszłości. Dzięki temu zabiegowi mamy lepszą wizję wszystkich wydarzeń. To historia, która pokazuje nam, że w życiu rodzinnym nie zawsze jest pięknie i kolorowo, a jednak staramy się, aby te więzy rodzinne jakoś przetrwały. Ale przede wszystkim to historia, która pokazuje drogę do odnalezienia siebie samej.

Domek nad Jeziorem Borzymskim to książka, której nie będziecie w stanie odłożyć na bok. Pokaże Wam, że w każdej rodzinie są jakieś „rysy na szkle”. I że czasem trzeba przejść długą drogę, aby w końcu postawić na siebie samą. Polecam.




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz







poniedziałek, czerwca 02, 2025

„Panie ze Stokowego Dworu” Celina Mioduszewska [PATRONAT MEDIALNY]

„Panie ze Stokowego Dworu”  Celina Mioduszewska [PATRONAT MEDIALNY]

 



TYTUŁ  "Panie ze Stokowego Dworu”
 

AUTOR Celina Mioduszewska

 

DATA PREMIERY 13.05.2025

 

WYDAWNICTWO Novae Res

 

ILOŚĆ STRON 282

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 

Sekrety Podlaskich Rodów zamknięte w zakurzonych szufladach


W jednym z podlaskich domów, po śmierci właścicielki, zostaje odkryta stara komoda – niezwykły mebel, będący prezentem od samej Aleksandry Piłsudskiej. Jej zawartość skrywa sekrety splatające losy mieszkających w okolicy rodzin…

Celina Mioduszewska zabiera czytelnika w podróż po szlacheckich posiadłościach Podlasia – od Kamiennego Dworu, przez Mazury, Ruś Starą, Zawrocie-Nowiny, Wandzin, aż po Rzębiki. Jej nostalgiczna, wielowątkowa opowieść odsłania burzliwe przeżycia kilku pokoleń kobiet, uparcie poszukujących własnego sposobu na szczęście.

Jaki wpływ na teraźniejszość będą miały echa dawnych historii, zaklęte w ruinach niegdyś tętniących życiem dworów?






MOJE ODCZUCIA

 

 

Powieści Celiny Mioduszewskiej za każdym razem zabierają mnie w niezwykłą podróż. Tym razem nie było inaczej, bo już kiedy zaczęłam czytać, wiedziałam że ta powieść będzie wyjątkowa.

W tej powieści poznamy kilka pokoleń kobiet, które tak naprawdę poszukiwały swojego sposobu na odnalezienie szczęścia. Mówi się że w życiu nic nie dzieje się przypadkiem, zgadzacie się z tym? Czy wszystko w życiu dzieje się po coś?
Usiądźcie wygodnie, weźcie w dłoń tę książkę i zagłębcie się w historie, które mają do opowiedzenia kobiety.

Ujrzawszy ruinę, starała się ją zrekonstruować. Wyobrażała sobie dworek parterowy, w połowie drewniany, w połowie murowany, pokryty dwuspadowym dachem, z neogotyckim przeszklonym gankiem pośrodku elewacji. Porastały ją herbaciane pnące róże. Niestety, to tylko wytwór wyobraźni.


Emilka po jakimś czasie od śmierci Cecylii odkrywa w domu starą komodę, która… skrywa pewne tajemnice. Tajemnice, które nie miały ujrzeć światła dziennego, a które splatają losy rodzin mieszkających w bliskiej okolicy. Co takiego może skrywać stara, przykurzona komoda? Zapewne jesteście ciekawi, więc tym bardziej zachęcam do przeczytania.

Autorka napisała powieść pełną emocji odczuwalnych na skórze czytelnika. Do tego całość napisana pięknym, przyjemnym w odbiorze językiem. Doskonała kreacja bohaterów, z którymi aż chce się przebrnąć przez tę powieść. No i najważniejsze, podróż przez niesamowite szlacheckie posiadłości Podlasia, pięknie opisane, niezwykle barwne, aż człowiek sam chciałby zobaczyć je na oczy. Mazury to od bardzo dawna miejsce, które sama chciałabym kiedyś odwiedzić, więc teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej podsycona.

Powieść, którą macie przed sobą opisuje relacje międzyludzkie, które jak się okazuje nie zawsze są doskonałe. Ta historia pokazuje, że nie ma przyszłości bez przeszłości. Bo gdziekolwiek byśmy byli i cokolwiek byśmy robili ona zawsze się o nas upomni. Mamy tutaj również obraz rodzicielskiej miłości, takiej która chciałaby uchronić swoją pociechę przed wszelkim złem świata.

Choinkowe cacka. Ich moc. Lustrzane odbicie przeszłości, do której człowiek powraca, gdy osiągnie stosowny wiek. To sięganie wstecz jest równoznaczne z życiowym rozrachunkiem.

Panie ze Stokowego Dworu to nostalgiczna powieść do minionych czasów, które jak się okazuje mogą skrywać pewne bolesne sekrety.  Czasem chcąc komuś pomóc, możemy wyrządzić krzywdę komuś innemu. Zachęcam do przeczytania.





Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz








sobota, maja 03, 2025

Zapowiedź patronacka "Panie ze Stokowego Dworu" Celina Mioduszewska

Zapowiedź patronacka "Panie ze Stokowego Dworu" Celina Mioduszewska

 


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Panie ze Stokowego Dworu Celiny Mioduszewskiej. 



Premiera 13.05.2025



Opis książki 



Sekrety podlaskich rodów zamknięte w zakurzonych szufladach


W jednym z podlaskich domów, po śmierci właścicielki, zostaje odkryta stara komoda – niezwykły mebel, będący prezentem od samej Aleksandry Piłsudskiej. Jej zawartość skrywa sekrety splatające losy mieszkających w okolicy rodzin…


Celina Mioduszewska zabiera czytelników w podróż po szlacheckich posiadłościach Podlasia – od Kamiennego Dworu, przez Mazury, Ruś Starą, Zawrocie-Nowiny, Wandzin, aż po Rzębiki. Jej nostalgiczna, wielowątkowa opowieść odsłania burzliwe przeżycia kilku pokoleń kobiet, uparcie poszukujących własnego sposobu na szczęście.


Jaki wpływ na teraźniejszość będą miały echa dawnych historii, zaklęte w ruinach niegdyś tętniących życiem dworów?










piątek, marca 21, 2025

„Pokochaj mnie wreszcie!” Agnieszka Łepki [PATRONAT MEDIALNY]

„Pokochaj mnie wreszcie!” Agnieszka Łepki [PATRONAT MEDIALNY]

 




TYTUŁ  "Pokochaj mnie wreszcie!”
 

AUTOR Agnieszka Łepki

 

DATA PREMIERY 21.03.2025

 

WYDAWNICTWO Novae Res

 

ILOŚĆ STRON 403

 

 

 

 

OCENA  5/6

 

OPIS

 

Każdy zasługuje na miłość


Kamila i Nina – siostry bliźniaczki – nie mają szczęścia w miłości. Podczas gdy pierwsza przeżywa kryzys małżeński z powodu oziębłości męża, druga próbuje na nowo ułożyć sobie życie po bolesnym rozwodzie. I choć obie odczuwają znużenie oraz samotność, to nie rezygnują z walki o swoją przyszłość i dzień po dniu próbują odczarować szarą rzeczywistość.

Kamila chce ratować piętnastoletni związek, dlatego stara się obudzić w mężu namiętność oraz pożądanie, Nina zaś postanawia założyć konto na portalu randkowym i tam poszukać swojej drugiej połówki.

Jakie efekty przyniosą starania sióstr?

I czy po czterdziestce można poczuć jeszcze… motyle w brzuchu?






MOJE ODCZUCIA

 

 

Szczęściu w miłości czasami trzeba dopomóc. I to właśnie próbują zrobić nasze bliźniaczki choć w dwojaki sposób. Kamila próbuje ratować piętnastoletnie małżeństwo, które właśnie przechodzi kryzys małżeński, natomiast Nina po bolesnym rozstaniu zakłada konto na portalu randkowym, myśląc, że tam znajdzie bliską jej osobę. Tylko czy zawsze warto robić coś na siłę? Może czasem lepiej jest odpuścić?

Miała ochotę go uderzyć, wykopać z łóżka, pozbyć się z sypialni. Cokolwiek, byleby zniknął. Jak zwykle nie zrobiła nic. Poczekała, aż nadszedł sen, a następnego dnia udawała, że wszystko jest w porządku. Nie ma to jak zamiatać rodzinne problemy pod dywan.


Agnieszka Łepki w swojej najnowszej książce przedstawia nam prozę życia. Życia, które toczy się być może gdzieś obok nas, tuż za zamkniętymi drzwiami. Historia zarówno Kamili jak i Niny jest jak najbardziej realna i w taki sposób została przedstawiona. Wykreowane postacie są prawdziwe, czasem przeżywają gorsze, a czasem lepsze dni. Myślę, że poniekąd każda z nas mogłaby się choć po trochu utożsamić z którąś z tych sióstr.

Kamila choć żyje w związku małżeńskim z Norbertem, to raczej można by rzec, że ona raczej w nim wegetuje. Wciąż musi się prosić męża o seks, a ten zawsze wynajduje jakieś wymówki. Choć może nie była najpiękniejsza, za to nadrabiała niezwykłą inteligencją. Wielka miłośniczka przyrody i wszystkiego co z nią związane. Zawsze wyrozumiała i potulna… aż do pewnego czasu.

Nina to ta ładniejsza z sióstr. W życiu miłosnym jednak jej nie wyszło, dlatego postanowiła znaleźć odpowiedniego kandydata na portalu randkowym. Niestety i  tam trafiała na samych buców, którzy zawsze ją w jakiś sposób rozczarowywali.

Życie wymaga poświęceń na które nie zawsze jesteśmy przygotowani. Czasem ludzie zazdroszczą nam naszego życia, tak naprawdę nie wiedząc, że w domu za zamkniętymi drzwiami wygląda ono zgoła inaczej niż im się wydaje. Ludzie kochają i pragnąć być kochanymi. Nie zawsze jednak idzie to w pakiecie. Czasem po wielu latach przychodzi rozczarowanie i szala goryczy się wylewa, a my zaczynamy myśleć inaczej niż do tej pory. Bo czemu mamy się męczyć w związku, który nie sprawia nam satysfakcji? W związku w którym to tylko jedna strona walczy o to, aby było dobrze? Przychodzi czas, że w końcu się poddajemy, a może jednak należałoby powiedzieć, że w końcu budzimy się z tego snu odkrywając, że dłużej tak nie możemy. Że właśnie nadszedł czas, żeby zawalczyć o siebie i o swoje szczęście. Tylko pamiętajmy, że nawet w takich chwilach nie warto robić czegoś na siłę, bo najzwyczajniej w świecie w takim przypadku nic z tego nie wychodzi.

 – A byłaś już w takiej sytuacji? Często mówimy: „ja na twoim miejscu…”. A gdy przychodzi co do czego, robimy zupełnie na odwrót. Wydaje nam się, że się postawimy, a później kulimy ogonki pod siebie, dostosowujemy się, idziemy na kompromis. Przede wszystkim boimy się zmiany, a jeszcze bardziej samotności…


Kamila żyła w związku, w którym była upokarzana. Prała, gotowała, sprzątała i pracowała. A nawet kiedy odnosiła sukcesy w pracy, jej mąż potrafił dobitnie to skrytykować. Czy tak powinno wyglądać małżeństwo? Oczywiście, że nie. Dlatego szczerze podziwiałam naszą bohaterkę za jej wytrwałość i anielską cierpliwość do męża. Sama na jej miejscu już dawno bym mu mogła zrobić krzywdę, ale przede wszystkim na jej miejscu chyba bym go kopnęła w tyłek czym prędzej.
Nina z kolei po trudnym rozwodzie, znowu pragnęła mieć u swego boku bliską osobę. Może trochę na wyrost, dlatego za każdym razem facet, który stawał na jej drodze był jej niegodzien. Znacie takie powiedzenie „co nagle to po diable”? Coś w tym jest. Nie warto szukać miłości na siłę, ona prędzej czy później sama do nas zapuka.

Wciągnęłam się w czytanie tejże powieści. Bohaterowie i ich nadzwyczaj ludzkie problemy wciągnęły mnie do swojego świata. Mocno trzymałam kciuki za obie kobiety, aby w końcu zaznały szczęścia w miłości, bo przecież na miłość nigdy nie jest za późno. Nie ważne czy mamy dwadzieścia czy czterdzieści lat, miłość należy się każdemu, kto ma odwagę po nią sięgnąć.

Pokochaj mnie wreszcie! To historia do bólu prawdziwa, ukazująca że w życiu nie można patrzeć tylko i wyłącznie na najbliższe nam osoby, bo czasem warto zawalczyć o siebie i o własne szczęście. Zachęcam do przeczytania.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz












czwartek, lutego 20, 2025

Zapowiedź patronacka "Pokochaj mnie wreszcie"

Zapowiedź patronacka "Pokochaj mnie wreszcie"

 




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Pokochaj mnie wreszcie! Agnieszki Łepki. 



Premiera 21.03.2025



Opis książki 


Każdy zasługuje na miłość


Kamila i Nina – siostry bliźniaczki – nie mają szczęścia w miłości. Podczas gdy pierwsza przeżywa kryzys małżeński z powodu oziębłości męża, druga próbuje na nowo ułożyć sobie życie po bolesnym rozwodzie. I choć obie odczuwają znużenie oraz samotność, to nie rezygnują z walki o swoją przyszłość i dzień po dniu próbują odczarować szarą rzeczywistość.

Kamila chce ratować piętnastoletni związek, dlatego stara się obudzić w mężu namiętność oraz pożądanie, Nina zaś postanawia założyć konto na portalu randkowym i tam poszukać swojej drugiej połówki.

Jakie efekty przyniosą starania sióstr?

I czy po czterdziestce można poczuć jeszcze… motyle w brzuchu?







niedziela, lutego 11, 2024

„Dziedziczka lipowej alei” Celina Mioduszewska [PATRONAT MEDIALNY]

„Dziedziczka lipowej alei” Celina Mioduszewska [PATRONAT MEDIALNY]

 


TYTUŁ  "Dziedziczka lipowej alei”
 

AUTOR Celina Mioduszewska

 

DATA PREMIERY 26.01.2024

 

WYDAWNICTWO Novae Res

 

ILOŚĆ STRON 222

 

 

 

 

OCENA  4/6

 

OPIS

 


Fascynująca opowieść o życiu podlaskiej siłaczki


Krzyżewo, niewielka wieś na Podlasiu. W szkole rolniczej praca wre, nikt nie próżnuje. Ogrodnictwo wykłada sama założycielka, Stefania Karpowiczówna. Wspierana przez matkę, spełnia swoje największe marzenie o założeniu szkoły dla okolicznego włościaństwa.

Kobieta urodzona jeszcze w epoce pozytywizmu, przesiąknięta ideami pracy organicznej i pracy u podstaw, z werwą przechodzi przez kolejne epoki: Młodą Polskę, dwudziestolecie międzywojenne i dwie wojny. Poznaje największych: Sienkiewicza, Żeromskiego, Reymonta, Tetmajera, Skłodowską-Curie, Glogera. Ceniona przez elity i kochana przez chłopstwo, bez wahania niesie pomoc tym, którzy najbardziej jej potrzebują. Ale są też tacy, dla których bezinteresowna dobroć Stefanii jest solą w oku… Czy uda jej się przetrwać historyczną zawieruchę i ocalić dzieło swojego życia?

Dziedziczka lipowej alei to powieść o niezwykłej kobiecie – Podlasiance, ziemiance, malarce i nauczycielce – siłaczce znad Narwi, która w trudnych dla ojczyzny czasach nie wahała się pomagać potrzebującym.




MOJE ODCZUCIA

 

 

Celina Mioduszewska napisała powieść o fascynującej kobiecie Stefani Karpowiczównie. Kobiecie, która od początku dążyła do obranego sobie celu i nie spoczywała na laurach nawet w chwilach trudnych. Kobiecie, która nie wahała się nieść pomocy potrzebującym, a wszelkim przeciwnościom losu próbowała jakoś zaradzić.

Aleja lipowa dzieliła krzyżewski świat wakacyjnych miesięcy na dwa bieguny kulturowe schyłku międzywojennej epoki. Był to świat chłopski oparty na prostym i niewymagającym bytowaniu i ziemiańską inteligencję stawiającą przed sobą morze wyzwań.


Stefanię poznajemy krok po kroku, śledząc jej poczynania. To kobieta, która nigdy nie związała się z żadnym mężczyzną, a całe swoje życie poświęciła, by móc realizować swoje marzenie z młodych lat, czyli założenie własnej szkoły. Podróżowała, podglądała innych, by móc czerpać później z tego doświadczenia w swoim Krzyżewie. Poznała w swoim życiu wielu znanych i uczonych.
Ludzie ją kochali za jej dobroć, dobre słowo, a przede wszystkim bezinteresowną pomoc. Ciężko dzisiaj szukać ludzi podobnych do naszej bohaterki, którym dobro innych nie jest obojętne. Polubiłam Stefanię za jej niezwykłą wolę realizacji marzenia, za jej ogrom poświęcenia, a przede wszystkim za odwagę. Nie dziwię się, że ludzie ją podziwiali. Nie obyło się również bez takich, którym nie było na rękę to co robiła nasza bohatera.
Dzięki autorce przechodzimy razem z bohaterką kolejne epoki: pozytywizm, Młodą Polskę, dwudziestolecie międzywojenne, a także dwie wojny. Jesteśmy naocznymi świadkami zmian jakie w tym czasie zachodzą, nie tylko w ludziach, ale i w samym systemie. Stefania pomimo tych wszystkich zmian, nigdy tak naprawdę nie zwątpiła w drugiego człowieka i to jest właśnie niesamowite. Przydałaby się nam taka kobieta i w dzisiejszych czasach.

- Tytan pracy. Wartościowy człowiek. Ale tak już jest w życiu. Jeden człowiek nie wie, co z czasem zrobić i dłuży się on mu w nieskończoność, narzeka na nudę, a drugiemu zaangażowanie w różnorodność spraw skraca dobę i ten, chcąc się w niej zmieścić, funkcjonuje w ciągłym pośpiechu.

Celina Mioduszewska musiała poświęcić wiele czasu, aby doszukać się informacji, które pomogły napisać tą niezwykłą powieść. Odkrywanie życia kogoś, kogo tak naprawdę się nie znało musi być interesujące. Z drugiej strony na pewno nie jest łatwo uzyskać jakiekolwiek informacje. Nasza pisarka bardzo chciała, aby o tej kobiecie dowiedziała się cała Polska, bo póki co najbardziej znana jest lokalnej ludności Krzyżewa, któremu się niezwykle przysłużyła.

Zaczynając czytać tę historię na początku trochę się zmartwiłam, że to może być nudna lektura, jednak z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej zaintrygowana tym co czytam. Odkrywanie losów ludzkich zawsze mnie fascynowało, może dlatego, że moja Śp. Babcia również miała życiorys bogaty w wiele dramatów o których nigdy nie zapomniała. Mam nadzieję, że dzięki tej pozycji ludzie dowiedzą się o tej niezwykłej kobiecie, która w pełni zasługuje na to, aby pamięć o niej nigdy się nie zatarła.

Dziedziczka lipowej alei to historia o poznawaniu Stefani Karpowiczównie od jej narodzin, aż po śmierć. Historia o kobiecie, która nigdy w życiu nie zawahała się i nie zwątpiła w to, że to co robi ma sens. Ale to przede wszystkim historia o odważnej, pewnej siebie i wierzącej w drugiego człowieka kobiecie. Polecam.


 



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz









niedziela, stycznia 14, 2024

„Kiedy czasu już dla nas nie będzie” Marta Nowik

„Kiedy czasu już dla nas nie będzie” Marta Nowik

 


TYTUŁ  "Kiedy czasu już dla nas nie będzie”
 

AUTOR Marta Nowik

 

DATA PREMIERY 06.10.2022

 

WYDAWNICTWO Novae Res

 

ILOŚĆ STRON 284

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 


HISTORIA O PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI, KTÓRA MOŻE WYDARZYĆ SIĘ WSZĘDZIE I NIEJEDNEGO ZASKOCZYĆ…



Życie w Domu Pogodnej Starości toczy się swoim utartym, sennym rytmem. Nieoczekiwanie spokój pensjonariuszy burzy nadejście zagadkowej przesyłki. W tajemnicy przed personelem postanawiają zajrzeć do środka. Jakie jest ich zdziwienie, gdy w niepozornych, oklejonych taśmą kartonach znajdują niezwykłe przedmioty: skrzypce, kołyskę i… małą trumnę z lustrem zamiast dna!

Kto i dla kogo przysłał tę paczkę? Nie wiadomo. Na kartonach wpisano imię i nazwisko odbiorcy, ale kłopot z tym, że nikt taki w ośrodku nie mieszka. Kiedy napięcie sięga zenitu, w Domu Pogodnej Starości pojawia się niespodziewany – i bardzo młody! – gość. Od tej pory każdy dzień przynosi nowe, zaskakujące wydarzenia, które na dobre zmieniają życie pensjonariuszy…





MOJE ODCZUCIA

 

 

Twórczość Marty Nowik miałam już okazję poznać i jestem nią po prostu zachwycona. Autorka za każdym razem serwuje mi ogrom emocji i tym razem nie było inaczej.

W Domu Pogodnej Starości mieszkają starzy ludzie, których rodzina opuściła i pozbyła się ich niczym zbędnej zabawki. Teraz tak naprawdę mają tylko siebie. Kiedy do ich domu przychodzą 4 tajemnicze przesyłki zaadresowane na kogoś, kto tam nie mieszka długo nie wytrzymują. Postanawiają w tajemnicy zajrzeć do środka, a to co znajdują w środku rodzi w nich wiele pytań.
Niespodziewanie w ich domu pojawia się młoda dziewczyna Julia, która odmieni ich życie.

- Przeszłości nie ma tu teraz z nami. Jest tylko dzisiaj. Istnieje tu i teraz. A jutra może dla nas już nie być…


Samotność to coś czego boi się każdy z nas. Bo nie ma chyba nic gorszego jak na stare lata zostać samemu. To przykre, że kiedy ludzie stają się starzy ich bliscy często próbują się ich pozbyć, oddając ich do Domu Starców, całkowicie o nich później zapominając. Nie jest to miłe doświadczenie, a każdy z naszych pensjonariuszy ma za sobą jakąś przeszłość. Codziennie zaglądając w okna oczekują przyjazdu bliskich, ale to nigdy nie nadchodzi. Całe szczęście mają siebie nawzajem i zawsze mogą na siebie liczyć.

Julia to chrześnica Antoniny, która pracuje w Domu. Ona również ma za sobą ciężkie przeżycia, z którymi ciężko jej się pogodzić. Wbrew wszystkiemu to dobra dziewczyna o ogromnym sercu i niezliczonych pokładach empatii wobec mieszkańców pensjonatu. Pewnego dnia okoliczności sprawiają, że na swojej drodze spotyka mężczyznę, któremu najpierw ona ratuje życie, a później on jej. Ich ponowne spotkanie nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Rodzące się uczucie, wiele niewiadomych i miłość ponad wszystko. Kim jest ten mężczyzna i co takiego może zaofiarować dziewczynie?

Jestem zauroczona tą powieścią, bo już kiedy zaczęłam ją czytać wiedziałam, że ciężko będzie mi się od niej oderwać. Pochłonęła mnie całkowicie, zabrała w świat, w którym nie ma rzeczy niemożliwych, i uświadomiła mi, że miłość w naszym życiu może pojawić się w najmniej spodziewanym momencie. Pokazała mi również, że starzy ludzie mogą być o wiele bardziej cennymi od swoich potomków, dla których starość to coś, czego należy się pozbyć.

- Nie da się w życiu wszystkiego przeliczyć na pieniądze, które dziś są, zaś jutro może ich nie być. W życiu chodzi o coś więcej. Nie mogłabym być z kimś, kogo nie kocham. Nie dałabym rady. Udusiłabym się w takim związku. Umarłabym wewnętrznie. Przykro mi, Adamie. Moje serce należy do kogoś innego. To miejsce jest już zajęte. I tak pozostanie, zapewne na długo. Wolę być sama niż z byle kim.


Doskonała kreacja bohaterów, z którymi niesamowicie się zżyłam i razem z nimi przeżywałam ich gorsze i lepsze momenty. A postać Julii oczarowała mnie już kompletnie. To osoba obok której nie można przejść obojętnie, bo ta dziewczyna ma w sobie to coś, co ciężko opisać słowami. Jej szacunek względem mieszkańców Domu Pogodnej Starości zasługuje na uznanie, ponieważ mało kto na jej miejscu potrafiłby się zaprzyjaźnić ze starszymi ludźmi. Julia pokazała nam również, że prawdziwa miłość nie zna granic i jesteśmy dla niej zrobić wszystko, dosłownie…

A zakończenie złamało mi serce i wywołało u mnie ogrom łez. Z całą pewnością ta historia pozostanie ze mną na dłużej.

Kiedy czasu już dla nas nie będzie to piękna, przejmująca historia ukazująca nam obraz przemijania ludzkiego. Historia z doświadczonymi przez życie starszymi bohaterami, którzy niosą ze sobą jakąś historię. To również historia o pięknej rodzącej się miłości i wyrzeczeniach jakie ze sobą niesie. To trzeba przeczytać.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz




Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger