Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helion. Pokaż wszystkie posty

czwartek, lutego 09, 2017

"Making faces" Amy Harmon

"Making faces" Amy Harmon



*Tytuł: "Making faces"
*Autor: Amy Harmon
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 340


*Ocena: 9/10
*Opis:


W małym, cichym miasteczku mieszkała grupa przyjaciół. Wśród nich Ambrose Young — błyskotliwy i śmiały, młody zapaśnik ze sporymi szansami na sportową karierę. Nic dziwnego, że nie zwrócił uwagi na Fern Taylor. Zawsze miła i pogodna, nie rzucała się w oczy. Nie zauważył, że obdarzyła go uczuciem szczerym i silnym — to dla niego za mało.

Ich wspólna historia mogłaby nigdy nie powstać, gdyby pewnego dnia nie wybuchła wojna. Ambrose wraz z czterema przyjaciółmi z miasteczka wyruszył do Iraku. Wrócił sam, ciężko ranny. Stracił nadzieję, ale nie Fern. Jej uczucie do niego wciąż trwało, choć już wkrótce okazało się, że miłość do mężczyzny ze złamaną duszą nie jest prosta.

To historia małego miasteczka, piątki przyjaciół i opowieść o wojnie, z której wrócił tylko jeden. To piękna bajka o miłości jak z kart romansów, o zwykłej dziewczynie, która pokochała zranionego wojownika. Tej historii nie można było piękniej napisać


*Moje odczucia:


Nie ukrywam, iż książka wypełniła ciepłem moje serce. Niejednokrotnie też w moich oczach pojawiły się łzy, których nie byłam w stanie powstrzymać. Czułam silną wieź z bohaterami powieści.

Fern Taylor to dziewczyna, która ma złą samoocenę, choć jest niezwykle inteligentna i mądra, wciąż uważa się za brzydką, przez co chłopaki wciąż się z niej wyśmiewają. Jedyną postacią, która docenia ją jest jej kuzyn, a zarazem najlepszy przyjaciel Bailey.
Bailey porusza się na wózku inwalidzkim, gdyż jest dotknięty chorobą, która każdego dnia postępuje. Ale on, to niezwykle pozytywnie nastawiony do życia młodzieniec, z którego mógłby brać przykład niejeden uczeń.
Ambrose Young, młody i utalentowany zapaśnik, do tego niezwykle przystojny. Nie zauważa, że Fern się w nim kocha, w ogóle jej nie zauważa do pewnego momentu...

Głównym motywem powieści jest niezwykła przyjaźń pomiędzy Fern i Baileyem, a także między Ambrose i jego przyjaciółmi zapaśnikami. To taka przyjaźń, której z całą pewnością niektórzy z nas mogliby pozazdrościć. Widać, że jeden za drugim poszedłby w ogień. To przyjaźń, która uskrzydla, nadaje sens ich istnieniom i sprawia, że życie staje się łatwiejsze.
"- Są takie chwile, Bailey. Kiedy myślisz, że już więcej nie zniesiesz. Ale potem odkrywasz, że jednak dajesz radę. Zawsze dajesz radę. Jesteś twardy. Bierzesz głęboki oddech, zaciskasz mocniej zęby, pokonujesz kolejne przeszkody, aż w końcu wiatr znów zaczyna ci wiać w żagle - powiedziała, choć jej niepewny uśmiech i mokre od łez oczy zaprzeczały tym słowom."
W życiu często wyznaczamy sobie jakieś cele, a później dążymy do ich realizacji. Ale bywa i tak, że nasze priorytety się zmieniają. Pojawia się w naszym życiu jakaś wizja i czujemy, że musimy ją zrealizować. Ambrose postanowił zaciągnąć się do wojska, ale nie chciał iść sam, więc próbował do tego przekonać czworo swoich przyjaciół. Tak się stało, wspólnie wyruszyli na tę misję, z której zamiast piątki, wróciła tylko jedna osoba. Pytanie zatem brzmi: jak pogodzić się ze śmiercią przyjaciół, skoro ja nadal tutaj jestem? Czy nie powinienem być razem z nimi? Dlaczego oni, a nie ja? Ciężko znaleźć odpowiedź na te pytania. Po takim przeżyciu, życie się zmienia, nawet nie mamy pojęcia jak bardzo. Zamykamy się w sobie, pragnąc odgrodzić się od wszystkich w koło, nawet od tych, którzy nadal w nas wierzą. Traumatyczne przeżycia odciskają piętno na naszym życiu.


Spotkamy się tutaj z brakiem wiary w siebie, ale nie brakiem wiary w drugiego człowieka. Nikt nie potrafił tak doskonale, wierzyć w kogoś, kiedy większość się od tego kogoś odwróciła, tak jak Fern. To niezwykła postać, którą powinien naśladować każdy z nas.  Jej serce biło dobrocią z każdej możliwej strony, zawsze starała się być pomocna dla wszystkich, zwłaszcza dla Baileya. I kiedy ona troszczyła się o niego, to tak naprawdę on bał się o nią. Bał się, jak ona sobie poradzi, kiedy jego już zabraknie.

Będziemy świadkami niezwykłej miłości, która z początku zostaje odrzucona, a dopiero później zauważona. Poczucie własnej wartości, dlaczego tak często nam jej brak? Co takiego wpływa na to, że nie wierzymy w siebie samych? Wydaje nam się, że wszystko co spotyka nas, dzieje się za karę. Ale tak nie jest. Wszystko ma swój sens, o czym przekonali się nasi bohaterowie.
"- Prawdziwe piękno, takie, które nie blaknie i nie umiera, wymaga czasu. Wymaga napięcia. Wymaga niewiarygodnej wytrwałości. To krople, które jedna po drugiej budują stalaktyt; to trzęsienia ziemi, które tworzą łańcuchy górskie; to fale uderzające nieustannie o brzeg, które łamią skały i wygładzają twarde krawędzie. A z tej gwałtowności, wrzawy, wściekłego wycia wiatru i szumu wody rodzi się coś lepszego, coś, co w innych okolicznościach nie mogłoby zaistnień."
Making faces to niezwykle wartościowa powieść o sile przyjaźni, niezwykłej odwadze i odkrywaniu piękna w samym sobie. To powieść, która uświadamia nam, iż "to nie szata zdobi człowieka". Najważniejsze jest to, co skrywamy wewnątrz siebie. Bo cóż nam po bezużytecznym opakowaniu, skoro towar w środku może okazać się zepsuty? W każdym człowieku jest ukryte jakieś piękno, ale czy ujrzy je ktoś poza nami, zależy od nas samych. Zachęcam do przeczytania.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




 

poniedziałek, stycznia 30, 2017

"Dręczyciel" Penelope Douglas [PRZEDPREMIEROWO]

"Dręczyciel" Penelope Douglas [PRZEDPREMIEROWO]





PREMIERA: 15.02.2017





*Tytuł: "Dręczyciel"
*Autor: Penelope Douglas
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 326

*Ocena: 9/10
*Opis:


Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń, byli sobie bliscy. Wszystko się zmieniło, gdy oboje mieli czternaście lat. Z dnia na dzień Jared zaczął dręczyć Tate — bez wyraźnego powodu. Upokarzał ją, poniżał, robił wszystko, aby zrujnować jej życie. Im bardziej Tate schodziła mu z drogi, tym bardziej sadystycznie ją prześladował. Wreszcie Tate uciekła na rok do Paryża. To ją odmieniło: przestała być przerażoną, zaszczutą dziewczynką, stała się młodą, pewną swojej wartości kobietą. Stała się silna, bardzo silna i zdecydowana. I postanowiła, że nie pozwoli więcej się dręczyć. Wreszcie była gotowa podnieść głowę i nie cofać się przed swoim prześladowcą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Gdy przyjaciel staje się wrogiem, ma ogromną przewagę. Zna wszystkie sekrety, lęki, myśli swojej ofiary i wie, co zaboli najmocniej.

 Dlaczego Jared stał się prześladowcą Tate? Jakie tajemnice skrywa? Możesz się tylko domyślać mrocznej przeszłości i niezagojonych ran, tych przerażających zdarzeń, które wszystko skomplikowały...


*Moje odczucia:


Tate i Jared byli najlepszymi przyjaciółmi, znali wszystkie swoje sekrety i nie rozstawali się ani na moment. Wszystko zmieniło się, gdy mieli czternaście lat. Od tego momentu Jared zamienił życie Tate w piekło. Ona stała się ofiarą jego prześladowań, on doskonale wiedział, gdzie "uderzyć", żeby zabolało najmocniej. W końcu uciekła na rok i wróciła całkowicie odmieniona. Pytanie zatem brzmi: dlaczego najlepsi przyjaciele stali się swoimi wrogami? Co ich do tego posunęło?

Przyjaźń to coś pięknego, co może nas spotkać w życiu. Mamy kogoś, komu ufamy bezgranicznie i przy kim czujemy się bezpiecznie. Rozmawiamy na wszystkie tematy, wiemy o sobie dosłownie wszystko. Przyjaźń między dziewczyną, a chłopakiem najczęściej z czasem przeradza się w miłość. Tak było w tym przypadku, powoli rodziła się miłość. A później jak gdyby nigdy nic, w jeden zwykły dzień przerodziła się w nienawiść. Mówią, że "od miłości do nienawiści jeden krok", i jest w tym sporo prawdy. Tylko co ma zrobić biedna dziewczyna, która nie wie dlaczego tak się stało?

Jared stał się dręczycielem Tate, choć ona kompletnie nie wiedziała dlaczego.
"-Płakałam już przez ciebie wielokrotnie. - Uniosłam powoli środkowy palec i zapytałam: - Wiesz, co to jest? - Przyłożyłam go do kącika oka. - To palec, którym wycieram ostatnią łzę, jaką wylałam z twojego powodu."
Penelope Douglas stworzyła powieść, która wywołuje w czytelniku wiele emocji - radość, gniew, niedowierzanie i zaskoczenie. Dzięki niej mamy możliwość zobaczyć, co znaczy dręczyć jakąś osobę. Z całą pewnością nie jest to miłe uczucie, kiedy wszyscy i wszystko nagle staje przeciwko tobie, czujesz się jak jakiś niechciany wyrzutek, nie masz przyjaciół, nie masz gdzie wyjść na imprezę, nie masz do kogo się odezwać.

Tate miała swoją przyjaciółkę K.C., ale czy oby i ona była niezawodną przyjaciółką? Przyjaźń ma różne strony, czasem wydaje nam się, że wiemy o swoim przyjacielu wszystko, aż tu nagle okazuje się, że wcale tak nie jest. Czy zatem, zawsze należy ufać bezgranicznie przyjacielowi? Czy jesteśmy w stanie powiedzieć: nie, on mnie na pewno nie zawiedzie? Lepiej mieć się na baczności, niż później cierpieć podwójnie.
"Jared delektował się moim nieszczęściem jak cukierkami. Co i rusz mi dowalał, upajając się nieszczęściem, którego był przyczyną. Jared, mój przyjaciel, odszedł na zawsze, zostawiając w zamian bezwzględnego potwora."
 Ona wychowywała się bez matki, której śmierć przeżywała każdego dnia. On nie miał łatwego dzieciństwa - ojciec go zostawił, a matka uwielbiała alkohol. Jednak skrywał coś, co miało wpływ na to, że zmienił się nie do poznania. Czy Tate uda się dowiedzieć co to takiego?  

 Ludzie, kiedy nie mogą sobie z czymś poradzić, uciekają się do ich zdaniem najprostszych rozwiązań. Jared myślał, że dręcząc Tate, pokona swoje słabości, nie myślał, że wyrządza jej jakąkolwiek krzywdę. Pomyślcie sobie, jak ona się czuła? Dręczył ją jej najlepszy niegdyś przyjaciel, którego kochała całym sercem.
"Wydaje ci się, że zachowujesz się szlachetnie i że jesteś silna, skoro nadstawiasz drugi policzek i czekasz na zakończenie szkoły. Ale to, co w sobie tłumisz, tylko cię osłabia. Czasem najlepszym lekarstwem jest okazać słabość, odsłonić się i pokazać mu, jak bardzo cię rani. Wtedy będziesz mogła naprawdę powiedzieć, że próbowałaś."
 Dręczyciel to niezwykle emocjonalna powieść, ukazująca, że skrywanie w sobie swoich słabości nie jest dla nas korzystne. To powieść o przyjaźni i miłości, która miała swoje wzloty i upadki, ale przede wszystkim powieść o umiejętności wybaczania i uczenia się zaufania od nowa. Polecam!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





poniedziałek, października 17, 2016

"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" K. Bromberg

"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" K. Bromberg



*Tytuł: "Hard Beat. Taniec nad otchłanią"
*Autor: K. Bromberg
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 349

*Ocena: 8/10
*Opis:

W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone!

Życie korespondenta wojennego Tannera Thomasa zmienia się bezpowrotnie, gdy podczas jednej z reporterskich wypraw ginie Stella — jego narzeczona, a jednocześnie fotografka, z którą współpracował przez ostatnie dziesięć lat. Targany bólem rzuca się w wir kolejnych niebezpieczeństw, by choć na chwilę zapomnieć o tej stracie. Pomaga mu w tym Beaux Croslyn, nowa partnerka zawodowa, dla której Tanner — z wzajemnością — traci głowę.

Beaux w niczym nie przypomina typowej kobiety. Nie chce rozmawiać o swoich sekretach i nie chce się angażować, ale próbuje przyciągnąć Tannera bliżej, żeby ukryć się we mgle wzajemnego pożądania. Niestety, jej przeszłość zaczyna zagrażać ich relacji, a nawet życiu. Wówczas reporter postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę.

Pełna sekretów, namiętności i adrenaliny opowieść o miłości wbrew wszelkim regułom, postanowieniom i obietnicom. Czy Tanner i Beaux mogą liczyć na odrobinę szczęścia?

*Moje odczucia:

Głównym bohaterem powieści jest Tanner Thomas - korespondent wojenny, który zmaga się ze śmiercią swojej partnerki Stelli oraz przyjaciółki. Wiadomo, że śmierć bliskich osób zawsze jest dla nas ciężkim przeżyciem, z którym nie możemy się pogodzić, i wciąż zadajemy pytania: dlaczego? Rzadko kiedy jednak dostajemy na te pytania odpowiedzi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć scenariusza życia każdego z nas, zawsze pozostanie on dla nas zagadką.
"Ten, kto powiedział,że miłość jest jak wojna, którą łatwo rozpocząć, lecz trudno zakończyć, dobrze wiedział, o czym mówi."
Tanner żeby poradzić sobie ze stratą, rzuca się w wir pracy, która tak naprawdę jest niebezpieczna. Czy ktoś kiedyś z Was postawił się na miejscu reportera? Zastanowił się, co niejednokrotnie musi zrobić, by uzyskać dobry materiał do swojej pracy?

No i jeszcze główna bohatekra Beaux - nowa partnerka w pracy Tannera. To kobieta, która wie czego chce i wie jak sama ma o siebie zadbać. Do romantyzmu jej bardzo daleko. Potrafi być okropnie pyskata, ale na temat swojej przeszłości nie zdradza nic. Co zrobi, kiedy okaże się, że właśnie ta jej przeszłość będzie zagrażać nie tylko jej, ale i Tannerowi?
"Lepiej upaść twardo i roztrzaskać sobie serca na kawałki, a potem odbić się od dna, niż rozpadać się kawałek po kawałku, zrywając kolejne cieniutkie nitki nadziei. "
K. Bromberg po raz kolejny zachwyciła mnie swoją powieścią. Dodatkowo narracja jednoosobowa wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ponieważ dzięki niej autorka w pewnym stopniu trzyma postać Beaux w tajemniczości. Odkrywanie na każdej kolejnej stronie powieści prawdy o niej, jest niezwykle interesujące i sprawia, iż nie możemy się doczekać, aż poznamy całą prawdę.

Hard Beat. Taniec nad otchłanią to powieść, która dostarczy Wam istniej mieszanki wybuchowej, jeśli chodzi o emocje. Sceny erotyczne wyzwolą w Was pożądanie oraz pobudzą wyobraźnię. Autorka dopracowała każdy szczegół fabuły, przez co czytelnik nie ma szans na rozczarowanie. Barwne postacie, wciągająca treść, i wiele zagadek sprawi, że miło spędzicie czas z lekturą.

Zachęcam do przeczytania, gdyż warto!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


czwartek, października 06, 2016

"Sweet Ache. Krew gęstsza od wody" K. Bromberg

"Sweet Ache. Krew gęstsza od wody" K. Bromberg







*Tytuł: "Sweet Ache. Krew gęstsza od wody"
*Autor: K. Bromberg
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 449






*Ocena: 8/10
*Opis:

Kiedy Rylee pławi się w szczęściu, rozpoczyna się niezwykły romans siostry Coltona, seksownej i pięknej Quinlan Westin, i Hawkina Playa. Hawkin, sławny muzyk o dobrym sercu, po raz kolejny bierze na siebie wybryki młodszego brata, Huntera. Ponownie daje się wykorzystać, ale tym razem grozi mu odsiadka. Przyszłość jego zespołu staje pod znakiem zapytania. Aby zdobyć przychylność sędziego, Hawkin zgadza się gościnnie poprowadzić serię wykładów na miejscowej uczelni. A Quinlan... Cóż, Hawkin zakłada się z kolegą z zespołu, że zaciągnie ją do łóżka.

Uwierzenie Quinlan, która nie ma najmniejszej ochoty stać się kolejną zdobyczą gwiazdora, okazuje się o wiele trudniejsze niż seria wykładów. Im bardziej on się stara, tym bardziej ona go unika, ale nieoczekiwanie rodzi się między nimi coś pięknego i prawdziwego. Złożoną sytuację dodatkowo komplikuje Hunter: gdy tylko zorientuje się, że jego starszy brat ma słaby punkt, zrobi wszystko, żeby go wykorzystać...

Jak to się skończy? Czy historia o tak zagmatwanym początku może zaowocować prawdziwym uczuciem? Czy Quinlan i Hawkin wbrew wszystkiemu znajdą szczęście?

















*Moje odczucia:



Zdecydowanie każda kolejna przeczytana przeze mnie książka K. Bromberg okazuje się ciut lepszą od poprzedniej. To książki od których nie sposób się oderwać, dopóki nie skończy się ich czytać.



Qiunlan to kobieta wykładająca na uczelni, a do tego piekielnie seksowna i zmysłowa, zdecydowanie potrafi zawrócić w głowie niejednemu mężczyźnie. To kobieta, która wie czego chce i nie boi się o tym otwarcie mówić.
"Bo zakochanie się jest jak deszcz. Nie zawsze da się je przewidzieć, a czasem się je przewiduje, a ono się nie pojawia. Zawsze jednak da się zauważyć pewne wygnały zwiastujące opady".


Hawkin to pewny siebie oraz arogancki wokalista zespołu rockowego Bent. Pragnie być macho, jednak tak naprawdę okazuje się być wrażliwym chłopakiem. Zazwyczaj nie ma problemu ze zdobywaniem kobiet, jednak tym razem z Qiunlan okazuje się być inaczej. Czy zakład, który proponuje mu kolega wyjdzie mu na dobre?



Autorka po raz kolejny zabiera nas w zmysłową podróż w swojej książce. I choć jest to erotyk, seks nie emanuje na każdym kroku - zdecydowanie wie jak rozpalić nasze zmysły.
Bohaterzy są niczym z krwi i kości, mają swój pazur i potrafią ukazać swój charakterek. Z przyjemnością śledzi się ich losy.
"Po tym ostatnim tygodniu wiem, że do Hawkina idealnie pasuje coś, co zawsze powtarzała moja mama. Że czasem najsilniejsi są ci, którzy kochają mimo potknięć, oddają się żalowi wyłącznie za zamkniętymi drzwiami i toczą bitwy, o których nikt nie wie".
Wartka akcja, w której ciągle coś się dzieje to niewątpliwy plus tej lektury. Zakład wokół którego głównie się skupiamy w książce, ciągle trzyma czytelnika w napięciu, a więc podwyższony poziom adrenaliny gwarantowany. Tylko czy kłamstwa w każdym przypadku wychodzą nam na dobre? Chcąc nie chcąc, prawda zawsze prędzej czy później ujrzy światło dzienne, a nam przyjdzie się z nią zmierzyć, a może i zapłacić za nią wysoką cenę?

Reasumując Sweet Ache. Krew gęstsza od wody to książka, która rozpali nasze zmysły i nie pozwoli by płomyczek zgasł choć przez chwilę. Fabuła powieści jest niczym tornado - nigdy nie wiesz, gdzie cię wciągnie, a gdzie wyrzuci. To książka przy której na pewno nie będziecie się nudzić. Gorąco zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


piątek, września 30, 2016

"Slow burn. Kropla drąży skałę" K. Bromberg

"Slow burn. Kropla drąży skałę" K. Bromberg



*Tytuł: "Slow burn. Kropla drąży skałę"
*Autor: K. Bromberg
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 400
 
 
*Ocena: 9/10
*Opis:


Przygotuj się na kolejną podróż, emocjonującą i pełną namiętności!
 
Książka, którą trzymasz w dłoni, jest kontynuacją serii Driven pióra K. Bromberg. Opowiedziana w Driven historia to wysmakowana, piękna opowieść o skomplikowanej grze uczuć, instynktów i emocji, pożądania i bólu.
 
Dokładnie wtedy, gdy burzliwy romans Rylee znajduje swoje szczęśliwe zakończenie, rozpoczyna się historia jej bliskiej przyjaciółki. Haddie Montgomery właśnie straciła siostrę. Nie chce się wiązać z żadnym mężczyzną, ból po śmierci Lexie jest zbyt silny i świeży. Spotkanie z przystojnym i bardzo męskim Beckettem Danielsem miało być tylko jednonocną przygodą, chwilą zapomnienia bez żadnych zobowiązań.
 
Miało być... ale wspomnienie jego zapachu, smaku i dotyku nie daje Haddie spokoju. Beckett nie jest kimś, kto pozwoli odsunąć się w cień. Postanawia walczyć. Płomyk, który rozniecił  sercu Haddie, powoli się rozpala, a żar namiętności staje się coraz trudniejszy do opanowania. Rozkręca się niepowtarzalna karuzela emocji, instynktów i pragnień, wciągająca, uzależniająca, przyprawiająca o zawrót głowy, dreszcze i bezsenność.
 
Jak to się skończy? Czy ta niezwykła więź przerodzi się w prawdziwe uczucie?
 
 
 
*Moje odczucia:
 
 
Zarywasz noc, przychodzisz do pracy niewyspana, ale czy można za to winić tak ekscytującą książkę? Z całą pewnością nie!

Co takiego funduje nam autorka w tej książce? Emocje, a raczej wulkan emocji, uzależnienie od książki i istny huragan w naszym sercu.
 
Haddie po śmierci swojej siostry nie ma zamiaru wiązać się z żadnym mężczyzną. Czy zatem noc spędzona z przyjacielem nic dla niej nie znaczyła? Dlaczego jej myśli wciąż krążą ku Beckettowi, skoro miał być przygodą na jedną noc?

Beckett również nie może zapomnieć o Haddie, dlatego postanawia, że tak łatwo nie odpuści i będzie o nią walczyć.
"Nie cierpię tego badawczego tonu jej głosu. Jeśli to faktycznie była jednorazowa przygoda, to dlaczego oboje zachowujemy się jak pieprzone nastolatki?"
K. Bromberg ukazuje nam walkę z własnymi problemami i słabościami. Nie zawsze wszyscy pragną opowiadać całemu światu o swoich problemach. Wielu z nas dusi je głęboko w sobie, choć czasem lepiej jest się komuś wyżalić. Dzięki autorce mamy jednak nie tylko możliwość śledzenie zmagań Haddie, ale spojrzenia też na to z drugiej strony innymi oczyma.
Jak wielu z nas zmaga się z jakimiś wewnętrznymi problemami, nie ukazując ich światłu dziennemu? A wśród ludzi przyodziewa maskę twardziela? Z całą pewnością miliony osób.
"Ale przecież patrzyłam na śmierć Lex. Widziałam, jak rak zabierał ją kawałek po kawałku, dzień po dniu, aż nie zostało nic poza cierpieniem i pustymi obietnicami. Łzami i wypieraniem. A w końcu rezygnacją i zdruzgotaniem".
Autorka umiejętnie dawkuje nasze emocje podczas czytania lektury, w tym w opisach scen erotycznych (w końcu to powieść erotyczna). Ona walczy o uczucia, on pragnie się ich wyzbyć.
 
Slow burn. Kropla drąży skałę to powieść, która jest jak narkotyk - jeśli raz jej zażyjemy, nie będziemy mogli się od niej oderwać. Rumieńce na policzkach, szybsze bicie serca i zawroty głowy gwarantowane. Jeśli jesteście ciekawi kto jest kroplą, a kto skałą nie zwlekajcie, tylko sięgajcie po lekturę.
 
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

 
Książka bierze udział w wyzwaniu Wakacyjnym: Czytam ile chcę

czwartek, września 22, 2016

Wywiad z Anną Mytyk

Wywiad z Anną Mytyk



Po raz kolejny w tym miesiącu chciałybyśmy was z Claudią z Zaczytana zaprosić na wywiad, który być może was przybliży do młodej debiutującej autorki Anny Mytyk.






1. Jak to się dzieje, że z Pani twarzy nie znika uśmiech?


To nie jest tak, że z mojej twarzy nie znika uśmiech. Jak każdy, miewam te lepsze i gorsze chwile, ale zawsze staram się doceniać każdą dobrą chwile swojego życia. Być może dlatego tak często się uśmiecham.

2. Jakim była Pani dzieckiem - istnym aniołkiem, a może wcieleniem diabełka?



 Byłam spokojnym dzieckiem, większość czasu spędzałam z mamą. Byłam bardzo z nią związana jako dziewczynka. Jednak, żeby nie było zbyt grzecznie dodam, że byłam jedyną dziewczyną na podwórku i wolny czas spędzałam raczej na grze w piłkę z chłopakami, niż zabawie lalkami.



3. Czy książki towarzyszyły Pani od zawsze?



Raczej nie, wręcz przeciwnie. Jako nastolatka uważałam czytanie za przymus szkolny, co wcale nie kojarzyło się dobrze. Dopiero później, kiedy już dorosłam odkryłam, że książki to twierdza pełna tajemnic i warto je czytać.



4. Jak Pani sądzi, dlaczego wiele kobiet mających bijącego i pijącego męża, wciąż tkwi u jego boku wierząc, że on się jeszcze zmieni?

 Wiele kobiet wstydzi się rozmawiać o tego typu problemach. Druga część zaś woli tkwić w toksycznym związku ponieważ nie potrafi odejść ze względu na różne sprawy. Sądzę, że to zbyt rozległy temat, aby móc odpowiedzieć na to pytanie w zasadniczy sposób.


5. O czym będzie Pani następna książka?

Nie jest tajemnicą, że moja trzecia książka będzie znowu pomieszaniem stylistycznym. Jak już wszystkim wiadomo następna w kolejce jest ,,Przeszczepiona miłość". Mam nadzieję, że poruszy ona nie tylko kolejny trudny temat jakim jest bycie dawcą organów, ale przede wszystkim mam nadzieję, że porwie moich czytelników w wir emocji.

6. Czy książki zapełniają większą część Pani domu/mieszkania, a może nie ma ich Pani zbyt wielu?


Jak już wspominałam w jednym z wcześniejszych wywiadów, nie jestem typem kolekcjonera. Trzymam tylko kilka cennych dla mnie perełek książkowych, więc niestety muszę rozczarować tych, którzy wyobrażają sobie mnie otoczoną wielkim regałem książek. Nie posiadam owego, co oczywiście nie oznacza, że nie posiadam ich wcale. Jednak z dwojga, wolę pisać niż czytać.


7. "[...]mająca mocny kręgosłup moralny". Jaka jest rada na to, aby mieć właśnie taki mocny kręgosłup moralny?

W życiu zbyt często kierujemy się pychą. Brniemy do tego, aby mieć jak najwięcej czasami nie zważając na to, jakie konsekwencje wynikają z posiadania danej rzeczy. Moja rada jest taka, aby kierować się sercem do ludzi, a decyzje podejmować zawsze z rozsądkiem i bez rozrzutności. Fajnie jest marzyć, nie zapominając o tym, co jest najważniejsze.

8. Jaką pasję oprócz pisania posiada Anna Mytyk ?

Jako mała dziewczynka uwielbiałam śpiewać. Chociaż żadna ze mnie piosenkarka, to nadal lubię czasami ponucić. Mój mąż wie coś o tym (śmiech).


9. Czy posiada Pani bohatera książkowego w którym się Pani kochała ?


Kochała? Nie... Przynajmniej sobie takiego nie przypominam. Owszem, czasami zdażało się, że przywiązywałam większą uwagę do danej postaci, ale nigdy nie zdażyło się, abym poczuła mięte do tzw. Wytworu czyjejś, bądź swojej wyobraźni.

10. Jaki rodzaj książek lubi Pani czytać najbardziej ?

 Ostatnio mało czytam, ale kiedy już sięgam po książkę, raczej jest to coś lekkiego. To chyba taka odskocznia od swojej twórczości, jak wiadomo lubię zrzucać bomby emocjonalne na czytelników.


11. Co Panią najbardziej motywuje a może kto ?


Mąż i Syn. Zdecydowanie dwoje najważniejszych dla mnie ludzi, dzięki którym mam odwagę i motywacje, aby tworzyć.


12. Najbardziej lubi Pani czytać polskich czy zagranicznych autorów ?


Stawiam na Polskich Autorów, taka pisarska solidarność. Aczkolwiek nie ukrywam, że największe wrażenie robią na mnie książki, które wychodzą spod pióra zagranicznych Autorów.


13. Jaka jest Anna Mytyk prywatnie ?


Jestem zwykłą osobą, kobietą, żoną, matką. Nic we mnie szczególnego. Jak każdy mam swoje pasje, marzenia i plany. Mam wspaniałego Synka i kochającego Męża. Jestem po prostu zwykłą dziewczyną, która w tym wielkim świecie odważyła się sięgać po marzenia i doradzam to każdemu, bo warto.



Autorce dziękujemy za poświęcony czas :)


środa, sierpnia 31, 2016

"Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan

"Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan



*Tytuł: "Stinger. Żądło namiętności"
*Autor: Mia Sheridan
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 404


*Ocena: 9/10
*Opis:

Los czasem płata fIgle...
Kto powiedział, że konferencje branżowe muszą być nudne? Nawet jeśli tak bywa, to na pewno nie w Las Vegas, mieście, w którym wszystko może się zdarzyć. To właśnie tam pewna poważna młoda osoba, Grace Hamilton, uczestnicząca w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, poznaje Carsona Stingera, aktora z branży erotycznej, z którym spędza kilka upojnych chwil. Ale cóż może na dłużej połączyć dwoje tak odmiennych ludzi, mających całkowicie inne poglądy na świat i życie? Grace to dziewczyna, która uparcie dąży do realizacji swoich celów, a Carson żyje z dnia na dzień i na niczym szczególnie mu nie zależy. Oboje doskonale wiedzą, że ich drogi skrzyżowały się tylko na chwilę...

A jednak nie potrafią o sobie zapomnieć.

Kiedy szczęśliwym zrządzeniem losu wpadają na siebie ponownie, nie mogą odrzucić tej szansy. Zwłaszcza że oboje nieco dojrzeli, a Stinger porzucił branżę porno na rzecz służby w armii USA. Romans pięknej pani prokurator i przystojnego komandosa nie przypomina sielanki, ale czy życie bez emocji jest ciekawe? 


*Moje odczucia:

Oto kolejna powieść Mia Sheridan, którą jestem zachwycona. Ta autorka zdecydowanie wie jak wywołać w czytelniku wszystkie emocje. Był śmiech, był zachwyt, ale były i łzy.

Grace to dziewczyna, która ma w swoim życiu wyznaczone cele, do których relalizacji skrupulatnie dąży. 
Carson to aktor w branży porno, który zawsze żyje dniem dzisiejszym.

Czy zdarzyło się Wam, że spotkaliście kiedyś na swojej drodze całkowicie odmienną osobę od siebie, która zaprzeczała każdemu waszemu poglądowi, a jednak coś przyciągało Was do niej niczym magnes? Czy warto dać się ponieść chwili i oddać kontrolę nad swoim ciałem i umysłem przypadkowo poznanej osobie? Mówą, że do "odważnych świat należy", a więc może i warto? Czasem zwykła przypadkowa osoba, zwykły dzień czy dwa, może odmienić całe nasze dotychczasowe życie, a nawet mieć wpływ na naszą przyszłość. Pewnie pomyślicie sobie: kto by pomyślał? A jednak! Takie rzeczy się zdarzają. 
"Chciałam spędzić z nim czas, ale chciałam też mieć z tego przyjemność. A nie wiedziałam, jak "dać się porwać", dopóki nie poprosił, żebym zdała się na niego.Tego właśnie potrzebowałam - żeby ktoś zaproponował mi przejęcie kontroli, abym chwilowo mogła z niej zrezygnować. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Jeśli się nad tym dobrze zastanowić, całe moje życie opierało się na ścisłej  kontroli. Nigdy nie próbowałam żyć inaczej".
Los jednak sprawia, że na pięć lat ich życia mijają się ze sobą. Może wtedy, jeśli by powiedzielisobie, że nie chcieli tego tak zakończyć, ich los potoczyłby się inaczej?
Pomimo rozstania oboje nie potrafili o sobie zapomnieć. On skończył z graniem w porno i został komandosem, ona postanowiła zostać prokuratorem.
"Po raz pierwszy w życiu czułem, że mam do zaoferowania coś więcej niż tylko ciało. Ale te pragnienia były jak miecz obosieczny - sprawiały, że jak nigdy dotąd czułem, że żyję, a jednocześnie budziły żal świadomością, że nigdy nie przeżyję takich rzeczy z tą dziewczyną".
Spotykają się po pięciu latach w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Czy los, tym razem będzie im sprzyjał?

Cieszę się, że autorka stworzyła powieść nie tylko ociekającą seksem na każdej stronie, ale taką, w której wciąż się coś dzieje. Bohaterowie są jak najbardziej realni, wszystko to przez co musieli przejść, przeżywałam razem z nimi. Zdecydowanie nie są to postacie przerysowane, zbyt wyidealizowane. Bardzo podobało mi się to, iż autorka z aktora porno, postanowiła zrobić komandosa - postać, która przemienia się diametralnie, chcąc nießć pomoc innym. Nie zabrakło również cudownych scen namiętności pomiędzy Calderem i Grace, które są wspaniałym dopełnieniem książki.
"Boże, mimo upływu takiego czasu w dalszym ciągu nie był mi obojętny. Ale, do cholery, która kobieta pozostałaby obojętna? Jeśli pięć lat temu wydawało mi się, że Carson jest przystojny, to teraz był gorący jak piekło".
Stinger. Żądło namiętności to powieść, która zapadnie nam głęboko w głowie i sprawi, iż uczucia w naszym życiu będą na porządku dziennyn. Pamiętajmy, że w życiu spotykamy czasem przypadkowe osoby, które mogą zmienić bieg naszego życia, jednak tylko i wyłącznie od nas zależy jak się ono potoczy.
Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

czwartek, sierpnia 25, 2016

"Eden. Nowy początek" Mia Sheridan

"Eden. Nowy początek" Mia Sheridan


*Tytuł: "Eden. Nowy początek"
*Autor: Mia Sheridan
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 309


*Ocena: 9/10
*Opis:

Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Akadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra - przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie - ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednal nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje odczuwają, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane... do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.


*Moje odczucia:

"Piękna jak kwiat... silna jak chwast".
Jeśli wydarzy się coś złego, a nawet tragicznego w Twoim życiu, to czy zawsze może być nowy początek? Po powodzi mieszkańcy Akadii zginęli, ale czy wszyscy? Nie, Calder oraz Eden przeżyli, choć ani jedno z nich nie ma pojęcia, że to drugie żyje. Eden dostaje dom i pracę u całkiem obcego mężczyzny, natomiast Calder staje się uznanym malarzem. Jego wsparciem jest Xander - przyjaciel od dziecka. Oboje mają jednak złamanr serca i żyją w ciągłym smutku i cierpieniu.

Kochasz kogoś z całych sił, aż do dnia, który zmienia wszystko, odbiera nadzieję, że ujrzysz jeszcze tę drugą połówkę. Serce przepełnia ból, a ty nie masz siły, by nadal żyć. Jak poradzić sobie w takim momencie? Niby układasz, a przynajmniej się starasz układać życie od nowa, ale to nie jest to samo. Aż tu nagle pewnego dnia staje się cud- ponownie spotykasz ukochaną osobę na swojej drodze. Tak było z Calderem i Eden. Czy to przeznaczenie? Jak inaczej nazwać to, że z całej powodzi przeżyli tylko ci dwoje?
"- Powinieneś zostać ze mną. Powinieneś sobie uświadomić, że ona jest twoją przeszłością, a ja przyszłością. Powinieneś zdać sobie sprawę, że jedyne, co wydwoje możecie zrobić, to stoczyć się z powrotem tam, do piekła. Właśnie tego chcesz? Chcesz kogoś, na kogo będziesz patrzeć dzień w dzień i przypominać sobie tylko tamten koszmar i dramat?"
II nagle twoje obumarte serce odżywa, znów żyje pełnią kolorów i sprawia, że unosisz się nad ziemią. Miłość jest wielka, lecz czy przeszłość nie wpłynie na teraźniejszość? Czy tych dwoje nie zmieniło się za bardzo, by ponownie mogli być razem?

W tej części oboje dowiadują się, że zostali porwani. Mają świadomość, że ktoś z ich rodziny może żyć. Odnajdują ich. Eden w końcu może przytulić matkę, mogą nadrabiać stracony czas. Czy to samo może powiedzieć Calder o swoim ojcu?
"Ile jeszcze zdrad jest w stanie znieść ten człowiek? Został sprzedany przez własnego ojca. Za pieniądze na wódkę i hazard".
Eden. Nowy początek to powieść, która pokazuje nam, że miłość potrafi być silniejsza niż śmierć, a nadzieja, że wszystko dobrze się ułoży umiera ostatnia, gdyż zawsze jakiś płomyczek, jakaś iskierka się tli. Każde doświadczenie kształtuje człowieka i sprawia, że staje się silniejszym niż mu się wydaje. Gorąco polecam tę książkę.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

środa, sierpnia 24, 2016

"Calder. Narodziny odwagi" Mia Sheridan

"Calder. Narodziny odwagi" Mia Sheridan


*Tytuł: "Calder. Narodziny odwagi"
*Autor: Mia Sheridan
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 369


*Ocena: 9/10
*Opis:

Nie bój się spełniać marzeń!

Kiedy dziesięcioletni Calder pierwszy raz zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość.

Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać życiu nowy sens.


*Moje odczucia:

Mia Sheridan po raz kolejny wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Ta autorka doskonale wie jak grać uczuciami nie tylko swoich bohaterów, ale również i czytelników. Głównym motywem książki jest walka dobra ze złem. Co zrobić, kiedy na świecie pojawi się ktoś, kto pragnie stworzyć własny świat z własnymi zasadami? A ludzie mają się po prostu temu komuś podporządkować? Czy tak da się żyć?

Głównym bohaterem jest Calder cechujący się niezwykłą odwagą i siłą do walki ze złem oraz Eden- dziewczyna, która darzy go uczuciem, lecz zostaje zmuszona do zamążpójścia za innego do którego nic nie czuje, prócz wstrętu. Ale czyż miłość nie ma wielkiej mocy? Czyż nie jest w stanie pokonać każdej przeszkody?
Zarówno Calder jak i Eden to bohaterowie, którzy zdobywają sympatię czytelników już na pierwszych stronach powieści. Są postaciami z którymi my sami moglibyśmy się utożsamić.

Wyobraźcie sobie, że jesteście normalnymi ludźmi, żyjącymi w normalnym świecie, aż tu nagle pewnego dnia budzicie się w całkiem innym miejscu, o innych zasadach, których nie możecie zrozumieć. Jak się czujecie? Zapewne zagubieni, tym bardziej, że z poprzedniego życia nie pamiętacie prawie nic. Nagle ktoś nakłada na was jakieś zasady, którym macie się podporządkować. Jesteście źle trakowani, a jedynym co trzyma was przy życiu jest osoba, której nie możecie mieć u swego boku. Jednak kiedy pojawia się ten ktoś, dla którego serce zaczyna bić mocniej nic nie jest w stanie was powstrzymać, by być razem. Calder z Eden walczą ze złem, i choć nie zawsze udaje im się wygrać, nie poddają się. Są w stanie znieść każdy ból, by być razem.
"Spojrzałem na nią, lecz raz tylko- za bardzo za nią tęskniłem i nie potrafiłem wrócić do niej wzrokiem. Pragnąłem jej tak rozpaczliwie, że nawet patrzenie na nią sprawiało mi zbyt wiele bólu i przypominało o tym, że nie wolno mi mieć tego, czego teraz najbardziej potrzebowałem: czułych objęć Eden, jej ciepła, jej słów pocieszenia".
Zakończenie książki pozostawia nas z wieloma zapytaniami na które nie znamy odpowiedzi, co tym bardziej zachęca, by sięgnąć po kontynuację książki.
"Minutę później dach zapadł się z głośnym, gwałtownym łoskotem i całą masą swoją oraz leżącej na nim ziemi przywalił leżące niżej ciała. Pod rumowiskiem nadal stała woda. Upadłam na kolana i załkałam. Jeśli dotychczas tliły się we mnie resztki nadziei na to, że Calder żyje, w tej chwili zgasły. Gdzieś w głębi poczułam, jak moja dusza więdnie i cicho umiera".
Calder. Narodziny odwagi to powieść, która wyzwala w czytelniku ogrom emocji. Uświadamia nam jak ważne jest, by w życiu walczyć o prawo do decydowania o swoim życiu, walczyć o własną godność oraz o miłość. Bo miłość może przezwyciężyć wszystko. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą niezwykle ciekawą lekturą.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.
Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger