Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty

niedziela, stycznia 10, 2021

"Ta sama rzeka" Edyta Świętek [Przedpremierowo]

"Ta sama rzeka" Edyta Świętek [Przedpremierowo]

 



➲ TYTUŁ  Ta sama rzeka”

 

➲ AUTOR Edyta Świętek

 

➲ DATA PREMIERY 13.01.2021

 

➲ WYDAWNICTWO  Pascal

 

➲ ILOŚĆ STRON 384

 

 

 

 

➲ OCENA  6/6

 

➲ OPIS




 

Czy można wejść dwa razy do Tej samej rzeki? Nowa powieść Edyty Świętek!



Małgorzata odlicza dni do momentu, kiedy będzie mogła opuścić męża. Jej związek, choć na pozór idealny, przepełniony jest strachem i przemocą, a małżeńskie więzy podtrzymuje tylko troska o niepełnoletniego syna.



Całkowicie uzależniona od męża, jedynie w pracy czuje się spełniona i potrzebna. Gdy do biura zostaje przyjęty nowy pracownik, Małgosi szybciej bije serce. Ma wrażenie, jakby znała Darka od zawsze. Dwójka szybko znajduje wspólny język i nawiązuje bliższą znajomość. Łączy ich wiele, a najbardziej: nieszczęśliwa miłość. Ona ma męża tyrana, on – chorą żonę, której nie kocha.




Oboje wiedzą, że razem mieliby szansę na upragnione szczęście, jednak kierując się dobrem swoich rodzin, postanawiają zakończyć relację zanim będzie za późno…



Czy uda im się zapomnieć o łączącym ich uczuciu? W jaki sposób maskuje się przemoc domowa? Czy małżeństwo bez miłości jest odpowiedzialną decyzją? Czy geny wpływają na nasze relacje?



Opowieść, która wbrew wszystkiemu daje nadzieję.





➲ MOJE ODCZUCIA

 

 

Edyta Świętek pisze nietuzinkowe powieści, więc, kiedy tylko zobaczyłam okładkę najnowszej, wiedziałam, że będę zachwycona równie mocno jak poprzednio. Wcale się nie pomyliłam.

Czasami myślała, że być może jest przewrażliwioną histeryczką i sama wyolbrzymia słowa męża rozdmuchując drobne problemy do rozmiarów wielkiej góry.

Małgorzata to matka cudownego syna Szymona oraz żona Piotrka, który jest tyranem. Tak naprawdę małżeństwo, które miało być dla niej czymś pięknym i niezastąpionym okazało się porażką i ciągłym utrapieniem. Mąż krytykuje ją na każdym kroku z byle przyczyny. Najchętniej zamknąłby ją w czterech ścianach i nigdzie nie wypuszczał. Gosia tak naprawdę dobrze czuje się tylko w pracy, tam może oddychać pełną piersią. Pewnego dnia do jej pracy zostaje przyjęty sympatyczny Darek z którym się zaprzyjaźnia. Z  czasem rodzi między nimi uczucie. Oboje jednak doskonale zdają sobie sprawę, że mają swoje rodziny i obowiązki z tego wynikające, więc kończą znajomość zanim na dobre mogliby przepaść. Czy Małgorzata zamierza spędzić całe życie u boku męża tyrana tylko i wyłącznie ze względu na swojego syna?

Autorka napisała kolejną niesamowitą powieść, obok której nie można przejść obojętnie. Porusza w niej niezwykle ważny problem przemocy w rodzinie ze strony męża. Niestety jest to jak najbardziej aktualny problem miliona kobiet na całym świecie. Kobiet, które żyją w toksycznych związkach, nie umiejąc się z nich wyrwać. Na przykładzie naszej bohaterki pokazuje nam, że życie takich kobiet jest straszne i że wbrew pozorom odejście od takiego męża nie zawsze jest proste. Tutaj pojawiają się groźby, szantaże emocjonalne, które tylko pogłębiają przeświadczenie, że taki mąż jest w stanie zrobić wszystko, aby uprzykrzyć im życie. Najgorzej, jeśli w takim związku są dzieci, bo to najczęściej właśnie one stają się jedynym fundamentem, który utrzymuje taki związek jako tako w całości. Kobiety boją się, że mężowie odbiorą im dzieci, a do tego przekabacą ich na swoją stronę, czyniąc z matki tę najgorszą osobę w rodzinie.

Zapewniał, że nigdy jej nie skrzywdzi, nie wykorzysta przeciw niej posiadanej wiedzy. Stwierdził, że takie było przeznaczenie, a los postawił go na drodze Małgorzaty właśnie po to, by po latach tęsknoty, marzeń i emocjonalnej pustki zyskała w końcu kogoś, kto się o nią zatroszczy i otoczy ją niezmierzoną miłością. Uwierzyła, gdy z zapałem mówił o swej życiowej misji. A teraz płaciła za to przygnębiającą cenę. Była bezwolną lalką, służącą jego uciechom.

Edyta Świętek w realny, a przede wszystkim namacalny sposób ukazuje nam życie kobiety zastraszanej, poniżanej, dotkniętej najpierw przemocą psychiczną, a później także fizyczną, która ze względu na dobro swego dziecka trwa u boku męża tyrana. Wszelkie emocje jakie odczuwa Gosia przechodzą również na nas.
Czasem naprawdę ciężko zrozumieć, jak takie kobiety są w stanie przez tak długi czas trwać w tym pseudo małżeństwie. A później nachodzi mnie refleksja, co ja zrobiłabym będąc na jej miejscu? Czy postąpiłabym tak samo? I nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Najgorsze w takim przypadku jest myślenie kobiet, które ze względu na dziecko i jego rzekomą dobroć nie chcą odchodzić od takich typów. Ale czy dziecko tkwiące w takiej rodzinie może czuć się szczęśliwe? Czy wysłuchując obelg z ust ojca skierowanych do ich matek, mają poczucie bezpieczeństwa? Nie sądzę.

-Wszystko będzie dobrze. Nie popadaj w zwątpienie. Jeśli na tym cholernym świecie jest jakaś sprawiedliwość, to gdy miną wszelkie zawirowania i burze, czeka cię długie i szczęśliwe życie. Przynajmniej ja tak sądzę. Trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro, bo inaczej człowiek do reszty by zwariował. Jestem z tobą, mała. Nigdy o tym nie zapominaj.

Świetna kreacja bohaterów, w których tętni ogrom życia. Postać Piotrka od początku była u mnie na przegranej pozycji. Tego faceta nie dało się polubić nawet w minimalnym stopniu. Gdybym mogła, udusiłabym go gołymi rękami.
Małgorzatę polubiłam od razu. Było mi jej żal, jednak momentami miałam ochotę potrząsnąć i nią, by w końcu się obudziła i odeszła od tego drania.
Największą sympatią obdarzyłam zaś jednak Darka – mężczyznę o złotym sercu. Takich to tylko ze świecą w dłoni dzisiaj szukać. Troskliwy, opiekuńczy i nad wyraz cierpliwy.

Cała fabuła została dopięta na ostatni guzik. Poznajemy historię Gosi obecnie, ale przeplatają się stare czasy, które pozwalają nam lepiej spojrzeć na pewne sprawy. Edyta Świętek posługuje się niezwykle kunsztownym językiem, który sam w sobie sprawia, że czytelnik nie chce odkładać lektury choć na moment.

Ta sama rzeka to powieść trudna, bolesna, uświadamiająca nam, że nigdy nie należy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Historia, która wzbudza naszą irytację, gniew, ale także daje promyk nadziei na to, że w życiu nic nie jest przesądzone i że tylko od nas samych zależy jak dalej będzie wyglądało nasze życie. Gorąco zachęcam do przeczytania.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz





wtorek, stycznia 08, 2019

"Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi" Danuta Awolusi

"Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi" Danuta Awolusi



➲ TYTUŁ  "Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi"

➲ AUTOR Danuta Awolusi

➲ DATA PREMIERY 18.04.2018

➲ WYDAWNICTWO  Pascal

➲ ILOŚĆ STRON 320




➲ OCENA  4+/6

➲ OPIS





Odważona.
Dziewczyna minus 70 kg powraca!

Zrzuciła kilkadziesiąt kilogramów. Nie był to jednak koniec walki o siebie i nowe, lepsze życie. Dziś Danuta Awolusi szuka odpowiedzi na trudne pytania:

Skąd się bierze nienawiść do ciała?
Jaką władzę ma nad nami jedzenie?
Jak zaakceptować siebie?
Czy można polubić aktywność fizyczną?
Gdzie znaleźć pomoc, kiedy odchudzanie nie wychodzi?

Rozmowy z gośćmi – psychologiem, modelkami Plus Size, czytelniczkami – składają się na prawdziwą i złożoną opowieść o tym, że odchudzanie zaczyna się w głowie.

Danuta Awolusi dzieli się również sprawdzonymi przepisami, które są dowodem na to, że zdrowe jedzenie to jeden z przyjemniejszych sposobów utrwalania wielkich zmian.



➲ MOJE ODCZUCIA

Z Danutą Awolusi miałam okazję już się spotkać przy książce Odważona. Dziś po raz drugi stykam się z jej twórczością. Muszę przyznać, że po raz kolejny zrobiła na mnie dobre wrażenie.

Poradniki mają to do siebie, że zazwyczaj każą Ci zrobić tak czy tak, naciskają na ciebie. Tutaj jest całkiem odwrotnie, nie ma presji, wymuszania, lecz przyjemne podejście, zrób tyle ile możesz. I w tym momencie poradnika nie odstawiamy na półkę, nie wściekamy się, że coś nam nie wychodzi, lecz z zainteresowaniem przeglądamy go dalej.

W owej książce Autorka zaprasza do rozmowy ludzi, którzy mają „wiedzę, doświadczenie i historie.” Pokazują nam one, że człowiek może dobrze czuć się w każdym ciele.

Paula kocha modę i pokazuje Polkom, że kobiecość tkwi nie w kształtach, ale w głowie.

Ludzie często myślą, że odchudzanie to wykonanie iluś tam ćwiczeń, zażywanie jakiś tabletek wspomagających odchudzanie czy coś w tym stylu. Mało kto patrzy na to, że odchudzanie to przede wszystkim nasza psychika. Danuta Awolusi właśnie to stara się nam uświadomić. W swojej najnowszej książce zadaje trudne pytania, a zarazem stara się znaleźć na nie odpowiedź. Wiadomo, że na proces odchudzania składa się wiele czynników. Ale dla chcącego nic trudnego. Każdy może zawalczyć o swoje ciało, o to, aby dobrze czuć się we własnym ciele. Najlepszym tego przykładem jest sama autorka.

No dobrze, człowiek się odchudzi, zmieni się jego ciało, ale co zrobić, jeśli nie potrafi go zaakceptować? Jeśli źle się czuje w swoim chudszym ciele? O tym również jest tutaj rozmowa. To ważne, aby umieć napisać książkę tak, aby nie sprawiła, że czytelnik po przeczytaniu kilku stron ma ochotę ją odłożyć na półkę.


Czym dzisiaj jest jedzenie? Siłą, ale też nadal swego rodzaju zagrożeniem. W dużej mierze je oswoiłam, ale wciąż nie potrafię w pełni zapanować nad tym, ile dla mnie znaczy. Trochę wygląda to tak, jakbym mówiła o narkotyku, prawda? Nic dziwnego. Jedzenie jest moim narkotykiem.

Całość jest pięknie wydana, zawiera mnóstwo zdjęć i jest kolorowa. Już samo to sprawia, że czytelnik ma ochotę po nią sięgnąć. No i zawiera w sobie sporo przepisów z których może skorzystać każdy z nas. Ja z całą pewnością niedługo z któregoś skorzystam, bo one nęcą, kuszą i sprawiają, że człowiekowi na samą myśl o nich cieknie ślinka.



Odchudzanie zaczyna się w głowie  to ciekawy poradnik, w którym nie tylko autorka, ale i wiele innych ludzi opowiada nam o swoich doświadczeniach i przeżyciach. Dzięki tej pozycji, wielu z nas być może zmieni swoje podejście do ciała. Zrozumie, że tutaj też ważna jest nasza psychika. Zachęcam do przeczytania, gdyż naprawdę warto.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





piątek, sierpnia 31, 2018

"Konie. Pasja od pokoleń" Karolina Ferenstein-Kraśko

"Konie. Pasja od pokoleń" Karolina Ferenstein-Kraśko


TYTUŁ  „Konie. Pasja od pokoleń”

AUTOR  Karolina Ferenstein-Kraśko

DATA PREMIERY 15.02.2018

WYDAWNICTWO  Pascal

ILOŚĆ STRON  271


OCENA  6/6

OPIS

Jak wybrać dobrego trenera? Ile czasu potrzeba, by nauczyć się dobrze jeździć? I czy warto?

Warto! Jazda konna buduje kondycję fizyczną, wpływa na zdrowy styl życia, kształtuje charakter, a nawet… zdolności przywódcze. To fitness, medytacja i terapia w jednym.
Ta książka jest również historią rodziny, którą od wielu lat wyróżnia miłość do koni i jeździectwa. W Gałkowie rośnie już czwarte pokolenie niewyobrażające sobie życia bez tej namiętności i wolności. Karolina Ferenstein-Kraśko szczerze opisuje rodzinne dziedzictwo – chwile chwały, ale i cenę, jaką czasami trzeba za nie zapłacić.

MOJE ODCZUCIA

Jak większość z Was wie, kocham konie, więc nie mogłam nie przeczytać tak ważnej pozycji. Konie to temat, który zawsze będzie mnie interesował i na temat którego mogę coś powiedzieć. Niniejsza pozycja to nie tylko świetna książka dla wszystkich miłośników koni, ale także historia rodzinna, z którą warto się zapoznać.
Konie to przepiękne zwierzęta, istoty, które fascynują, zachwycają i wzbudzają podziw wśród ludzi. To niepodważalny symbol wolności. Myślę, że z miłością do nich trzeba się po prostu urodzić. Jak silna więź może łączyć człowieka z koniem, zrozumie tylko ten, kto przekonał się o tym na własnej skórze.
Nie trzeba być jednak osobą niepełnosprawną czy potrzebującą psychoterapii, aby odczuć lecznicze działanie koni. Te zwierzęta mają ogromny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Wyzwalają emocje, od strachu po miłość. Uczą wrażliwości i opiekuńczości, ale także stanowczości i podejmowania szybkich decyzji. Motywują do działania, uczą pokonywać słabości i skłaniają do zmagania się z przeciwnościami losu.
Karolina Ferenstein-Kraśko w swojej książce uczy nas obcowania z tymi zwierzętami. Zastanawiacie się dlaczego warto jeździć konno? A może interesuje was psychika koni? Chcielibyście się dowiedzieć czegoś o nauce jazdy konnej, albo jak należy postępować z nimi? Jeśli na większość tych pytań odpowiedź brzmi tak, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Nie pomylcie jednak jej z typowym poradnikiem, gdyż wcale nim nie jest. Oprócz ważnych i istotnych rzeczy związanych z tymi istotami, poznacie również wielką miłość samej autorki do koni. Poznacie dziadka Ludwika Ferensteina od którego to wszystko się zaczęło. Czeka was więc ciekawa przeprawa.
Człowiek z koniem może stworzyć niezwykłą więź opartą na wzajemnym zaufaniu. Nie ma niczego lepszego, jeśli jedno z drugim są sobie całkowicie oddani i są w stanie oddać swoje życie za to drugie. Konie to niezwykle mądre zwierzęta, i wierzcie mi, że moglibyście się zdziwić do czego są zdolne. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się w moim życiu widzieć na własne oczy tę wzajemną miłość i nić porozumienia pomiędzy właścicielem a samym zwierzęciem.
Porady w książce nie były dla mnie żadną nowością, ale tylko i wyłącznie, że sama uczyłam się w Technikum Hodowli Koni, więc to wszystko było mi znane ze szkoły. Wy jednak, możecie się bardzo wiele nauczyć czytając ową pozycję. Jak wielka może być miłość do koni przedstawia nam sama autorka na własnym przykładzie.
Jeździectwo po prostu przenosi w czasie. Daje nam niewypowiedzianą przestrzeń, nie tylko w sensie fizycznym.
Konie. Pasja od pokoleń to niezwykła książka opisująca wielkie poświęcenie jeździectwu i miłości do tych zwierząt. To interesująca pozycja dla wszystkich tych, którzy boją się o swoje pociechy, które już wpadły w ten wir miłości. Może ten rodzaj sportu nie należy do najbezpieczniejszego, jednak jest wart swojego poświęcenia. Zachęcam wszystkich miłośników koni do zapoznania się z ową pozycją.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


czwartek, maja 10, 2018

"Wszystkie pory uczuć. Wiosna" Magdalena Majcher

"Wszystkie pory uczuć. Wiosna" Magdalena Majcher


➲ TYTUŁ  "Wszystkie pory uczuć. Wiosna"

➲ AUTOR  Magdalena Majcher

➲ DATA PREMIERY  14.03.2018

➲ WYDAWNICTWO  Pascal

➲ ILOŚĆ STRON  400


➲ OCENA  5/6

➲ OPIS


Ewelina pragnie tylko jednego - zostać matką. Niestety, los nie daje jej takiej możliwości. Razem z mężem decydują się na adopcję. Jednak kiedy na ich drodze pojawia się dziewięcioletni Piotruś - szczęście przysłania obawa. Chłopiec cierpi na FAS - alkoholowy zespół płodowy. Kiedy się urodził, miał ponad promil alkoholu we krwi. Chłopiec całe dzieciństwo spędził w domu dziecka.

Czy teraz znajdzie dom, którego tak potrzebuje?

Czy pragnienie miłości okaże się silniejsze niż strach?


➲ MOJE ODCZUCIA

Z każdą kolejną książką Magdaleny Majcher jestem coraz bardziej zaskoczona, oczywiście pozytywnie. Autorka nie boi się poruszać w swoich powieściach trudnych tematów, a udowadnia nam to w owej powieści opisując w niej problem FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy. Wiecie co to za choroba i jakie są jej przyczyny? Podejrzewam, że nie każdy z Was wie (sama niewiele o tej chorobie wiedziałam), ale dzięki tej powieści będziecie mogli się dowiedzieć wielu ważnych aspektów dotyczących jej.

Zastanawialiście się ile kobiet na świecie pragnie mieć dzieci, a rzeczywistość staje się dla nich okrutna i uświadamia ich, że nigdy nie urodzą własnego? Ciągłe starania, kolejny zawód kiedy przychodzi miesiączka, skrywane w sobie emocje. Niestety tak to często wygląda. Kobiety czują się wtedy niepełne, czegoś im brak. Wiadomo, że są różne wyjścia z tej sytuacji, a jednym z nich jest m.in. adopcja. Jeśli nie można mieć własnego dziecka, to dlaczego by nie przygarnąć pod swój dach, takiego które tego potrzebuje? Dlaczego by nie dać ciepła i miłości potrzebującemu dziecku? Oczywiście to musi być świadoma decyzja zarówno partnera jak i partnerki. To decyzja na całe życie, a nie na chwilę.
Kiedyś wydawało jej się, że adopcja jest końcem problemów, zarówno rodziców, jak i dziecka. Para radzi sobie z bezdzietnością, adoptując, a opuszczony maluch odnajduje spokój i bezpieczeństwo w ich domu. Od tej pory wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Ale to tak nie działało. Miłość nie przyszła natychmiast, a w ich życiu zapanował ogromny chaos. [...] Adopcja nie odmieniła życia w magiczny sposób. Była dopiero początkiem długiego procesu oswajania dziecka, który polegał tylko na byciu, bez narzucania się.
Wśród takich adopcyjnych dzieci są również i takie, które mają zaburzenia i chorują. Nie ma co ukrywać, iż takim ciężej o adopcję, gdyż ludzie boją się wziąć na swoje barki kolejne zmartwienia. Magdalena Majcher w swojej powieści uświadamia nas czym tak naprawdę jest FAS i z czym to się wiąże. Dlaczego tak ważne jest, aby kobieta w ciąży nie spożywała alkoholu? Nawet w znikomych ilościach? Ponieważ to szkodzi nienarodzonemu jeszcze dziecku. Kobiety pijące w ciąży nie są świadome jak wielką krzywdę wyrządzają swojemu maleństwu i na jak wielką tragedię mogą je skazać.

Ewelina to kobieta, która nie może mieć własnego dziecka. Cierpi z tego powodu, choć stara się tego nie ukazywać. Właśnie z tego powodu jej pierwszy mąż się z nią rozwiódł, przez co stroni od mężczyzn. Ale kiedy poznaje przypadkowo Adriana coś się w niej zmienia, pojawiają się emocje, a może i motylki w brzuszku. Nasza bohaterka to osoba konsekwentna w swoich dążeniach, choć jak każdy człowiek miewa chwile słabości.
Nie pozwól jednak, żeby strach sparaliżował cię na tyle, że nawet nie spróbujesz zawalczyć o swoje szczęście. Odważny człowiek to nie ten, który się nie boi, ale ten, który potrafi pokonać swój strach.
Adrian to mężczyzna, którego można by szukać ze świeczką w dłoni. Jest wesoły, otwarty i niezwykle opiekuńczy. Zabiega o Ewelinę, aż w końcu udaje mu się ją zdobyć. Ma niezliczone pokłady miłości i ogromnej cierpliwości w sobie, co udowodni nie raz.

Bardzo lubię książki, które dają do myślenia, zmuszają do wyciągnięcia refleksji z przeczytanego tekstu. A ta bez wątpienia taka właśnie jest. Poruszany jest tutaj ważny problem alkoholowego zespołu płodowego, skąd się bierze, jakie są jego konsekwencje i z czym to się wiąże. Mamy postać 9 letniego Piotrka, który cierpi właśnie na tę chorobę. Jego kreacja jest doskonała. Autorka w pełni oddała jego emocje, a my mamy wgląd w jego psychikę i bez problemu możemy zrozumieć dlaczego zachowuje się tak jak się zachowuje. Oprócz tego Majcher porusza w swojej książce proces adopcyjny, więc poniekąd przybliża nam jak to wszystko wygląda. No i nie zabraknie również miłości, która każdego dnia tylko się umacnia coraz bardziej w swoim uczuciu.

Bardzo lubię styl autorki, gdyż jej powieści się nie czyta, je się chłonie. Tutaj tak właśnie było. Z zapartym tchem śledziłam losy Eweliny i Adriana, a także bezbronnego Piotrusia. Uświadomiłam sobie ile trzeba mieć w sobie i siły, zaparcia i determinacji, aby wziąć pod swój dach chore dziecko i obdarzyć je bezwarunkową miłością. Ile to dziecko może stwarzać problemów, a przede wszystkim ile podziwu trzeba dla rodziców adopcyjnych za ich poświęcenie i cierpliwość. Każde dziecko zasługuje na szansę, to jak się zachowuje nie zawsze jest uwarunkowane ich osobą, ale problemami z jakimi się mierzy. Ludzie mogą dziwnie patrzeć, bo nie wiedzą jaka historia ciągnie się za takimi dziećmi. Potrafią wytykać palcami, kręcić głowami z niedowierzaniem, często w głowie nie mieści im się takie zachowanie. Najważniejsze to nie przejmować się takimi ludźmi, bo oni zawsze będą mówić swoje.

Wszystkie pory uczuć. Wiosna to niezwykła książka, w której nie tylko odkryjemy ogromne pragnienie posiadania dziecka, ale również cały proces adopcyjny, dziecko chore na FAS, oraz ogrom emocji towarzyszący bohaterom. Ta książka to ogromny ładunek emocjonalny nie tylko czytelnika, ale również i bohaterów, których poznajemy nie tylko w tracie opieki, ale także przed i po niej. Tę książkę trzeba przeczytać! Polecam!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz







wtorek, stycznia 23, 2018

"Wszystkie pory uczuć. Zima" Magdalena Majcher

"Wszystkie pory uczuć. Zima" Magdalena Majcher



➲ TYTUŁ  "Wszystkie pory uczuć. Zima"

➲ AUTOR  Magdalena Majcher

➲ DATA PREMIERY  17.01.2018

➲ WYDAWNICTWO  Pascal

➲ ILOŚĆ STRON  368



➲ OCENA  4+/6

➲ OPIS


Do czego była zdolna Róża, by ochronić najbliższych?

Róża poświęciła całe życie swoim wychowankom z domu dziecka i niepełnosprawnej intelektualnie siostrze. Jednak w końcu zrozumiała, że ma już dość samotności i karania siebie za nieszczęśliwe w skutkach zdarzenie z przeszłości, na które nie miała żadnego wpływu.

Róża i Tadeusz biorą ślub, rozpoczynają wspólne życie, lecz na drodze do ich szczęścia i spokoju stają… rodzinne tajemnice i obietnica złożona matce…

Czy uda się pokonać demony przeszłości i w jej życiu zagości szczęście?


➲ MOJE ODCZUCIA


Kolejne spotkanie z twórczością Magdaleny Majcher i kolejny raz pozytywne. Tym razem fabuła toczy się wokół Róży, którą mieliśmy okazję poznać na łamach pierwszej części.

Róża to dorosła kobieta, która całe swoje życie poświęciła w imię pomocy innym, zapominając o własnym szczęściu i własnym życiu. Jednak w końcu los się do niej uśmiecha, wychodzi za mąż za Tadeusza, ale czy to pozwoli jej zapomnieć o tajemnicy z przeszłości, która wciąż na niej ciąży i obietnicy złożonej matce?

Niezwykła kreacja bohaterów, którzy są nadzwyczaj autentyczni, wręcz namacalni. Autorka w doskonały sposób oddaje emocje bohaterów, których losy śledziłam z ciekawością. Pojawia się tutaj tajemnica, która ciąży na bohaterów od bardzo wielu lat. Róża wciąż nie wie, co tak naprawdę zdarzyło się wtedy i dlaczego jej przyjaciółka zginęła. Ma swoje domysły, niejednokrotnie pojawiają się wyrzuty sumienia i niezadane pytania, które być może tak wiele mogłyby wyjaśnić.

Magdalena Majcher w swojej powieści łączy teraźniejszość z przeszłością. To co mnie urzekło, to pięknie opisane dzieciństwo Róży i realia oddane tamtemu czasowi. Mnie nie przyszło w nim żyć, jednak z opowiadań doskonale wiem, jak to rodzice kupowali rzeczy na kartki, czy też musieli stać wiele godzin w kolejkach, by zdobyć towar. Pralka Frania też nana jest mi z powieści. I choć nie przyszło mi żyć w czasach Gierka, to za sprawą autorki mogłam sobie odtworzyć obraz tamtych czasów. Było to czystą przyjemnością.

Dzięki tej powieści, może wszyscy zrozumieją, że nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa. Doskonałym przykładem tego są Róża i Tadeusz oraz ich piękna miłość.
Niestety często nie rozumiemy toku postępowania naszego bądź naszych najbliższych. Nie raz, nie dwa, żyjemy ze świadomością skrywanych tajemnic, niewyjaśnionych spraw, które nie pozwalają nam spojrzeć racjonalnie na nasze obecne życie. Poniekąd ten temat jest mi znany, gdyż mój dziadek żył kilkadziesiąt lat skrywając na dnie swego serca tajemnicę, której w tamtych czasach nie mógł ujawnić ze względu na zagrażające mu niebezpieczeństwo. Dopiero na stare lata wyjawił nam swój ból, swoje cierpienie, które tyle lat nosił w sobie, po czym dwanaście dni później zmarł.


Życie z czymś, co nam ciąży nie jest łatwe. Każdego dnia zastanawiamy się, co by było, gdybyśmy wtedy postąpili inaczej, gdybyśmy komuś powiedzieli o czymś co nas męczy. Jak wtedy potoczyłyby się nasze losy i naszych najbliższych? Czy chronienie najbliższych za wszelką cenę, zawsze jest słuszne? Na te i wiele innych pytań, być może będziecie mogli sobie odpowiedzieć po przeczytaniu tejże książki.

Wszystkie pory uczuć. Zima to historia, która ukazuje nam, że tłumienie w sobie niektórych sekretów, tajemnic nie zawsze wychodzi nam na dobre. W imię ochrony bliskich, czasem zapominamy o czerpaniu radości z własnego życia. Czasem jedna chwila, zmienia bieg wydarzeń wielu osób. To przepiękna historia, którą warto poznać. Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję









piątek, stycznia 05, 2018

"Dwanaście niedokończonych snów" Natasza Socha

"Dwanaście niedokończonych snów" Natasza Socha



➲ TYTUŁ "Dwanaście niedokończonych snów"

➲ AUTOR Natasza Socha

➲ DATA PREMIERY 25.10.2017

➲ WYDAWNICTWO Pascal

➲ ILOŚĆ STRON 304



➲ OCENA 4/6

➲ OPIS


Zimowy wieczór jest senny, magiczny i pełen cudów. Jak życie…

Momo ma dwadzieścia osiem lat i żyje w gorsecie własnych ograniczeń. Nie pije kawy, nie patrzy ludziom w oczy, nie kupuje kolorowych ubrań, boi się podróżować. Ma za sobą nieudane małżeństwo i skomplikowane relacje z ojcem. Jej światem jest sztuka – Momo projektuje biżuterię i meble z recyklingu.

I wtedy pojawiają się sny. Są jak pomost łączący noc z dniem. Próbują jej coś powiedzieć, kłują palcem, puszczają oko. Stają się pośrednikiem między Momo a prawdziwym światem, który ją otacza. Wyznaczają jej kolejne zadania, które musi wypełniać, żeby pójść dalej. Czas kończy się wkrótce...

Kim jest osoba, na którą podświadomie czeka?


➲ MOJE ODCZUCIA

Sny są nieodłącznym elementem naszego życia. Bywają dni, że nie pamiętamy co nam się śniło, innym razem mamy doskonały obraz w głowie tego, co przytrafiło nam się w nocy (podczas snu). Mówią, że każdy sen ma jakieś znaczenie. A Wy co o tym sądzicie? Zgadzacie się z tym, iż każdy sen ma pływ na to co nas czeka, bądź co ma nas spotkać? Sama osobiście nigdy nie przywiązywałam do tego jakiejś szczególnej uwagi, ale może coś w tym jest?

Główną bohaterką powieści jest Momo, kobieta zamknięta na świat. Nie widzi w swoim życiu żadnych kolorów, dopóki w jej śnie nie zaczyna pojawiać się mężczyzna. Odniosłam jednak wrażenie, że to postać nijaka i nie czuję z nią żadnej więzi. Co innego jeśli chodzi o postać ciotki Rebeki, bo tej to nie da się nie pokochać. To kobieta, która zarażała mnie uśmiechem na każdym kroku.




Powieść jak przystało na Nataszę Sochę oczywiście napisana jest w lekkim i przyjemnym stylu. Są chwile refleksji, wesołe momenty, a także nutka ironii. Autorka znana jest ze swojego niebanalnego stylu pisania. Jej książki czyta się z przyjemnością.
Głównym tematem są sny, które wprowadzają do naszego życia chaos, niedowierzanie, a czasem nawet i czarną magię. Zmuszają nas do refleksji i zastanowienia się nad życiem. Dzięki tej książce dowiadujemy się czym są i jak powinniśmy je interpretować. Klimat powieści momentami wprawia nas w stan baśniowy, oczarowuje, pozwala się na chwilę zatracić.

Wykreowani bohaterowie są nietuzinkowi, każdy z nich ma w sobie jakąś charyzmę. Jednych lubimy mniej, drugich bardziej. Widać duży wkład autorki w stworzenie postaci. Szczególnie zaimponowała mi ich praca, a dokładniej tworzenie biżuterii.

Dwanaście niedokończonych snów to powieść, która zabierze nas w przyjemną podróż, pozwoli oderwać się na moment od rzeczywistości, a momentami zabierze nas do baśniowego świata. To historia, która zmusi nas do zastanowienia się nad znaczeniem snów. Idealna pozycja na zimowe wieczory.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję










niedziela, listopada 19, 2017

"Apteka marzeń" Natasza Socha

"Apteka marzeń" Natasza Socha



*Tytuł: "Apteka marzeń"
*Autor: Natasza Socha
*Wydawnictwo: Pascal
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 389


*Ocena: 6/6
*Opis:

Człowiek staje się dorosły nie wtedy, gdy ubrania robią się dla niego za ciasne, ale gdy wyrasta z własnego egoizmu.

Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu, w nietypowej sytuacji. Dzieli je dziesięć lat różnicy, co w przypadku dziecka i nastolatki jest przepaścią. Znajdują jednak wspólny język i pokazują, że nawet w najgorszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola istnieje naprawdę, postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę.

 To opowieść o skrajnych emocjach, potędze matczynej miłości, sile, jaką daje rodzina. O wielkiej aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty. I o zwyczajnych, lecz niezwykłych bohaterach, którzy mierzą się z nieustępliwym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie?


*Moje odczucia:


Nie myślałam, że ta książka tak mną wstrząśnie, że do teraz będę odczuwała smutek i cierpienie tych biednych dzieci z oddziału onkologii, ale również, że będę czerpała od nich siły i inaczej patrzyła na świat. Ludzie załamują się, bo tracą pracę, bo życie znów ich zaskoczyło, bo podwinęła im się noga. Ale żeby tak naprawdę zrozumieć dar życia i potrafić je dostrzegać, koniecznie trzeba przeczytać tę książkę. Wywołuje ona ogrom emocji, sprawia, że niejednokrotnie do oczu cisną się łzy, ale napawa również ogromną energią i nadzieją na lepsze jutro, dzięki tym cudownym małym istotom, które życie tak okrutnie doświadcza.



Natasza Socha w swojej powieści podejmuje trudny temat, jakim jest nowotwór u dzieci. Dotyka to miliona dzieci, a rodzice zawsze zadają pytanie: dlaczego? Dlaczego akurat moje dziecko? Niestety na te pytania nie ma odpowiedzi. Rodzice cierpią razem ze swoimi pociechami, wylewają mnóstwo łez, ale mimo wszystko muszą być dzielne i wspierać swoje dzieci. Chyba nie ma nic gorszego, gdy własna matka czy ojciec muszą patrzeć jak ich dziecko powoli gaśnie. Nie zawsze z nowotworu da się wyleczyć, ale nadzieja umiera ostatnia.




To niewiarygodne, że często to same dzieci, które chorują, mają w sobie więcej siły, energii i wiary w to, że wszystko się ułoży. Dają przykład nam starszym, ponieważ sami nie możemy sobie z tym poradzić. A one małe, mimo cierpienia potrafią się uśmiechać i nieść pomoc innym. Nasze bohaterki przedstawiają to w cudowny sposób. Ola, jej mama Magdalena oraz Karolina. To postacie, z którymi zżyłam się niesamowicie, z którymi płakałam nie raz, ale również które wywoływały u mnie uśmiech. Kreacja bohaterów jest doskonała, zresztą Ola i Magda to postacie autentyczne, a Karolina choć po części zmyślona, wcale im nie odstępuje. To postacie rzeczywiste, które można spotkać na naszej drodze życia, z którymi odczuwamy wszystkie ich przeżycia.

Kiedy chorują dzieci, choruje również cała ich rodzina, a zwłaszcza matki, które w takich przypadkach muszą mieć podwójną siłę, by sprostać opiece nad ich pociechami przebywającymi w szpitalu, ale również by zaopiekować się pozostałymi, które przebywają w domu. W szpitalu często przyodziewają maskę, by dziecko nie dostrzegło ich cierpienia, czasem zwątpienia, a kiedy opuszczają mury szpitala ściągają ją i dają się ponieść emocjom.




Ola i Karolina to dwie niezwykle dzielne dziewczynki, wojowniczki, które mimo swojej choroby, potrafią z niej żartować. To trudne, by w takich chwilach się uśmiechać, a one jednak to potrafią. Mimo wszystko, cieszą się życiem i zarażają tym innych.

Apteka marzeń to niezwykle dojrzała, emocjonalna powieść, która sprawi, iż po jej przeczytaniu ludzie nie będą się przejmować jakimiś błahostkami, a docenią czym jest życie. To historia dzieci, które mimo młodego wieku dorastają w zastraszająco szybkim tempie i które potrafią wykazać się niezwykłym poczuciem humoru pomimo cierpienia. A przede wszystkim to historia dzieci, które mogą być dla nas wzorem do naśladowania. Polecam, tę historię trzeba przeczytać.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz










niedziela, października 29, 2017

"Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher

"Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher


*Tytuł: "Wszystkie pory uczuć. Jesień"
*Autor: Magdalena Majcher
*Wydawnictwo: Pascal
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 379


*Ocena: 5+/6
*Opis:

Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała – dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach „żyli długo i szczęśliwie” nie zawsze jest różowo. Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę, a bycie pełnoetatową panią domu zaczyna ją męczyć. Na dodatek dają o sobie znać bolesne sprawy z przeszłości.
Tej jesieni jednak wszystko się zmieni…
Czy Hania stawi czoła lękom i zmierzy się z przeszłością?
Czy jej małżeństwo da się jeszcze uratować?
Cztery pory roku – cztery wciągające historie.
„Wszystkie pory uczuć” Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i nienawiść, trudne wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój – z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A wszystko w rytmie czterech pór roku.

*Moje odczucia:

Jesień kojarzy nam się z wieloma pięknymi barwami, z różnymi nastrojami, które można porównać do jesiennej pogody, która nie zawsze jest sprzyjająca. Raz czujemy się w jesiennej aurze lepiej, a raz gorzej. Tak samo bywa i w życiu. Nie zawsze jest w nim tak kolorowo jakbyśmy chcieli. Czasem pojawiają się również deszczowe dni, w których nie mamy siły na nic.


Magdalena Majcher w swojej powieści doskonale oddaje nam rzeczywistość takich uczuć. Główną bohaterką jest Hania, do której od samego początku poczułam niezwykłą sympatię. To doświadczona przez los kobieta, która swoje dzieciństwo spędziła w domu dziecka, gdyż własna matka ją porzuciła. Udało jej się jednak wyjść na ludzi, wyszła za mąż za zamożnego wdowca, ma wspaniałą córkę Darię i poukładane życie. Czy to jednak wszystko, co jest jej potrzebne do pełni szczęścia? Otóż nie, gdyż nasza Hania czuje się samotna, niedoceniana przez męża. Dziwne prawda? Człowiek żyje w rodzinie, a jednak czuje się samotny, ktoś by powiedział, to jakaś bajka. To nie jest jednak żadna bajka, to życie, a w życiu bywa różnie.

Małżeństwo zaczyna wisieć na włosku, do tego dochodzą problemy z córką, która zaczyna opuszczać zajęcia szkolne. Co jest tego powodem? Czy Hania zdoła uratować swoje małżeństwo oraz pomóc własnej córce?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale zapewne nie ostatnie. Przyjemny język, jakim posługuje się Magdalena Majcher sprawił, że czytanie było czystą przyjemnością i nawet się nie zorientowałam, kiedy dobrnęłam do ostatniej strony. Bohaterowie są dobrze wykreowani, to postacie z krwi i kości. Borykają się z problemami życia codziennego, jak my sami. Można się z nimi bez problemu utożsamić. Czytając powieść, miałam wrażenie, że siedzę tuż gdzieś obok bohaterów i obserwuję ich poczynania, oczywiście mocno im kibicując, by wszystko się ułożyło pomyślnie. Widać, iż autorka zrobiła dobry research do powieści, zaczerpując informacji u pewnych źródeł.

Miłość, to najpiękniejsze uczucie jakim można obdarzyć drugiego człowieka. Czasem jednak niektórym ludziom ciężko jest okazywać własne uczucia względem drugiej osoby, co często może przyczyniać się do tego, iż właśnie ta druga osoba czuje się niedoceniania, niekochana, a czasami nawet osamotniona. Dlatego powinniśmy pamiętać, by nie bać się okazywać własnych uczuć, które są tak ważne. Miłość można wyrazić na wiele sposobów, wystarczy zwykły gest, czułe słówko, a nawet jedno spojrzenie.


W każdym związku zdarzają się jakieś niedopowiedzenia, kłótnie, ale to ludzka rzecz. Człowiek nie jest niezniszczalny, każdy ma swoje granice wytrzymałości. Najważniejsze jest jednak to, by umieć rozmawiać o problemach, gdyż tłumienie ich w sobie w niczym nie pomoże, a wręcz może tylko pogorszyć sytuację.



Wszystkie pory uczuć. Jesień to książka, w której występują realni bohaterowie, jakich możemy spotkać każdego dnia na ulicy, mierzący się z własnymi problemami. Autorka porusza niezwykle ważne tematy w swojej powieści, którą czyta się na jednym wdechu. Liczę, iż kolejne części będą również tak dobre jak ta. Zachęcam do przeczytania, powieść gwarantuje wiele refleksji.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz






Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger