środa, sierpnia 19, 2026

"Żółta kredka" Maciej Stupera

"Żółta kredka" Maciej Stupera

 



 ➲ TYTUŁ  "Żółta kredka”
 

AUTOR Maciej Stupera

 

DATA PREMIERY 13.08.2026

 

WYDAWNICTWO Szmaragdowe Pióro    

 

ILOŚĆ STRON 28

 

 

 

 

OCENA  3/6

 

OPIS

 




Niewiarygodne przygody zgubionej kredki

 

 

 




MOJE ODCZUCIA

 



Maciej Stupera tym razem stawia na czystą fikcję literacką w swojej bajce. Opowiada historię żółtej kredki, która wypadła z piórnika jej właściciela i samotnie spędziła dużo czasu, wylewając przy tym wiele łez. Z pomocą przyszedł jej pająk i myszki. Nie obyło się również bez kradzieży przez kotkę. Myszki jednak ją uratowały i zabrały w bezpieczne miejsce, gdzie były również inne zgubione przedmioty. Następnego dnia pomogły jej jednak wrócić do swojego piórnika i właściciela.

- Słuchaj, skoro chcesz wrócić do swojego piórnika, to musimy cię zanieść do klasy twojego chłopczyka. Wstawaj i w drogę. Kredka ziewnęła przeciągle i już była prawie gotowa. Nie miała okazji pożegnać się z pozostałymi zagubionymi rzeczami, więc napisała tylko na stole żółte „cześć” i dała się porwać myszom.


Nie mogę powiedzieć, że jakoś specjalnie urzekła mnie ta historia. Dzieciom jednak może się spodobać, gdyż pokazuje, że nawet kiedy wpadamy w kłopoty zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce nam pomóc w trudnych chwilach. I może właśnie dzięki tej pozycji dzieci będą pamiętały o tym, że zawsze warto pomagać innym, i że dobro zawsze do nas wraca. Nie wolno być obojętnym na krzywdę innych, bo musimy pamiętać, że sami możemy kiedyś znaleźć się na miejscu takiej zgubionej żółtej kredki i też wtedy byśmy chcieli, żeby ktoś nam pomógł.

Książeczka oczywiście posiada ładną szatę graficzną z licznymi ilustracjami oddającymi treść bajki, które z całą pewnością przykują uwagę dzieci.

Żółta kredka to krótka bajeczka o przygodach zagubionej kredki, która na swojej drodze spotkała życzliwych przyjaciół, którzy pomogli jej powrócić do swojego piórnika.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Aleksandrze Stupera.





wtorek, sierpnia 18, 2026

"Ups! Pocałowałam szefa" D. B. Foryś, Katarzyna Rzepecka

"Ups! Pocałowałam szefa" D. B. Foryś, Katarzyna Rzepecka

 



TYTUŁ  "Ups! Pocałowałam szefa”
 

AUTOR D. B. Foryś, Katarzyna Rzepecka

 

DATA PREMIERY 30.06.2026

 

WYDAWNICTWO Nie powiem  

 

ILOŚĆ STRON 354

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 




Komedia MOCNO romantyczna. Szef, który udaje zwykłego pracownika, i recepcjonistka, która musi wejść w rolę jego dziewczyny.

W firmie pojawia się nowy informatyk. Facet dziwnie się ubiera, jest zabójczo przystojny, bardzo spostrzegawczy, pewny siebie i podejrzanie zbyt ciekawski jak na specjalistę od IT. Szkoda, że nie wiem, że Benjamin Blackwell to tak naprawdę syn prezesa i pod przykrywką szuka u nas zdrajcy, z kolei każde nasze spotkanie przy kawie to część jego gry.

A ja?

Ja – jak ostatnia idiotka – właśnie zaczynam się w nim zakochiwać. W dodatku popełniam chyba największy błąd w swojej karierze: postanawiam go pocałować. I to przy jego kumplach! Gdybym znała prawdę, nigdy bym tego nie zrobiła, bo wtedy Ben nie wpadłby na GENIALNY pomysł, że mam udawać jego narzeczoną. Co gorsza, zamiast cisnąć mu wypowiedzeniem w twarz – przyjmuję pierścionek.

Gratulacje, Emily. Właśnie na niby zaręczyłaś się z facetem, który całuje tak, że zapominasz, dlaczego powinnaś go unikać…

 

 

 




MOJE ODCZUCIA

 



Książki D. B. Foryś są mi dobrze znane, natomiast z twórczością Katarzyny Rzepeckiej spotykam się drugi raz i muszę przyznać, że będę musiała nadrobić jej książki. Może zacznę od tego, że te dwie autorki to szalone kobiety, więc książka również musiała być wybuchowa. Osobiście, świetnie się bawiłam czytając tę pozycję.

Emily pracuje jako recepcjonistka, aczkolwiek marzy jej się awans, na który w pełni zasłużyła już dawno. Ben, nowy pracownik od IT, intryguje dziewczynę, jednakże jego ubiór pozostawia wiele do życzenia. Ich relacja z dnia na dzień robi się coraz bardziej zażyła i wszystko byłoby pięknie, gdyby się nie okazało, że on – to tak naprawdę – jej szef działający pod przykrywką, aby wytropić zdrajcę w firmie. Co zatem zrobi Emily, kiedy odkryje o nim prawdę?

Nachyla się lekko w moją stronę i pociera pokrytą zarostem szczękę. A ja zaciskam uda, bo Ben jest boleśnie przystojny. Zbyt przystojny. Znów dociera do mnie przyjemny zapach jego perfum. Niemal wzdycham, ale udaje mi się zachować powagę. Nie dam po sobie poznać, jak mocno na mnie działa, oj nie. Unoszę wzrok i hardo patrzę mu w oczy.


Przed wami romans biurowy i zapewne pomyślicie, że na rynku wydawniczym jest ich tak wiele, ale wierzcie mi, że z tą dwójką bohaterów będziecie się świetnie bawić. Emily to kobieta z charakterkiem, która jest oddana pracy i zawsze wykonuje ją na 100 %. Kiedy trzeba, potrafi walczyć o swoje, aczkolwiek można ją również łatwo zranić. Ben, mężczyzna niezwykle przystojny, inteligentny i pracowity. Jego działanie pod przykrywką wynika z troski o firmę. `Emily staje się mu bliska, chociaż nigdy by nie powiedział, że coś może poczuć do tej dziewczyny. A jednak, serce nie sługa. Tylko, że on w pewnym momencie okazuje się głupkiem i rani dziewczynę. Czy uda mu się to naprawić?

Jak sami widzicie, doskonała kreacja bohaterów. To osoby, z którymi chce się przebywać i lepiej je poznawać. Na uznanie zasługuje również postać drugoplanowa Edie, starsza kobieta z niewyparzonym językiem, która zawsze wali prosto z mostu. Och, jak jej tu nie kochać? Wierzcie mi lub nie, ale tam gdzie pojawia się ta starsza kobieta tam wióry lecą. Pomysł na fabułę może ciut oklepany, ale mi to wcale nie przeszkadzało. Muszę przyznać, że styl pisania Rzepeckiej jest podobny do Foryś, bo czytając tę książkę ciężko rozróżnić, która z nich napisała który fragment. Całość łączy się w spójną treść. To powieść, która nie tylko pokaże nam miłosne perypetie, ale zadba również o nasz dobry humor jak na komedię romantyczną przystało.

Czy romans w pracy może okazać się czymś dobrym, a może z góry przegranym? Co zrobić, kiedy tym w kim się powoli zakochujemy okazuje się być naszym szefem? Usunąć się w cień, a może dać się ponieść temu uczuciu?

Autorki wykonały kawał dobrej pracy, podejrzewam, że świetnie się przy tym bawiąc. Napisały powieść, którą czyta się z niezwykłą przyjemnością i której nie chce się odkładać na bok. Zagwarantowały nam mnóstwo emocji i wrażeń. Teraz pozostaje tylko czekać na kolejną część.

Ups! Pocałowałam szefa to przezabawna komedia romantyczna o szefie i jego pracownicy. Historia przy której nie można się nudzić, za to uśmiech na twarzy pojawia się bardzo często. Polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorkom.




 


piątek, sierpnia 14, 2026

"Powiedz: Żegnaj" Dawid Aleksy Dorożyński

"Powiedz: Żegnaj" Dawid Aleksy Dorożyński

 



TYTUŁ  "Powiedz: Żegnaj”
 

AUTOR Dawid Aleksy Dorożyński

 

DATA PREMIERY 25.06.2026

 

WYDAWNICTWO LAVA    

 

ILOŚĆ STRON 252

 

 

 

 

OCENA  5/6

 

OPIS

 




Historia poruszająca najgłębsze zakamarki duszy.

Po stracie najbliższej osoby na świat potrafi nagle zamilknąć. Mikołaj, wrażliwy student fortepianu, próbuje odnaleźć siebie po śmierci ukochanej babci – kobiety, która była jego domem, oparciem i ostatnią bezpieczną przystanią. Pozbawiony jej obecności, zostaje sam z ciszą, wspomnieniami i pytaniem, czy można nauczyć się żyć od nowa, gdy serce pękło na pół.
Na szczęście nie musi mierzyć się z tym sam. Edzia, Lidka i Ola – jego bezkompromisowe przyjaciółki – robią wszystko, by wyrwać go z marazmu. Kiedy w jego życiu pojawia się tajemniczy student prawa w bordowej kamizelce, w Mikołaju na nowo budzi się coś, co w swoim mniemaniu bezpowrotnie utracił: nadzieja. Ta relacja staje się dla nich próbą zrozumienia, czym naprawdę jest miłość, jednak zanim nauczą się kochać, będą musieli zmierzyć się z tym, co najtrudniejsze – z własnym cieniem.
Powiedz: Żegnaj to historia o żałobie, która uczy akceptacji, miłości, która leczy, i przyjaźni, która ocala. Opowieść o człowieku, który mimo bólu wreszcie odnajduje swój środek świata – miejsce, gdzie kończy się ucieczka, a zaczyna życie.

 

 

 




MOJE ODCZUCIA

 



Kiedy w naszym życiu nagle odchodzi najbliższa osoba, ciężko jest normalnie funkcjonować. I choć świat wokół nas się nie zmienia, to nasze życie osobiste jak najbardziej. Nagle zamykamy się w sobie, wyciszamy, szukamy sensu dalszego bytu. Gdziekolwiek się obrócimy tam brakuje tej bliskiej osoby, która zawsze była tuż obok. Przychodzi najgorszy czas, czyli czas żałoby. Każdy człowiek inaczej przechodzi ten trudny okres. Nasz bohater Mikołaj na szczęście po stracie ukochanej babci nie zostaje sam, ponieważ ma przy sobie trzy szalone przyjaciółki, które robią co mogą, aby pomóc mu przetrwać. Na horyzoncie pojawia się również chłopak w bordowej kamizelce.

Takie chwile uzmysławiają, jak dobrze znają mnie bliscy mi ludzie. Potrafią dostrzec to, co ja próbuję wyprzeć. W tym wszystkim najpiękniejsze jest to, że akceptują mnie takim, jakim jestem. Nie próbują zmieniać mnie na siłę, przy czym też nie obawiają się wytknąć błędów, które popełniam. Są w tym wszystkim prawdziwi, świadomi mnie, moich cech, zalet i wad. To bezcenne – wiedzieć, że ma się wokół siebie tak wspaniałe osoby, które jeśli tylko by mogły, zrobiłyby dla ciebie wszystko.


Dawid Aleksy Dorożyński debiutuje tą książką i muszę przyznać, że jest to dość mocny debiut w świecie literatury. Autor posługuje się lekkim piórem, a w swojej powieści kreuje niesamowicie prawdziwe postacie od których aż bije emocjami. To postacie, które nie są przerysowane, lecz są niemalże namacalne. Przedstawione w prawdziwy sposób, z prawdziwymi emocjami i uczuciami. Aż miło się na nie „patrzy”. Dużą rolę w powieści odgrywa również muzyka, która staje się sposobem na wyrażanie słów, których tak naprawdę nie da się wypowiedzieć.

Mikołaj to wrażliwy bohater, który jest niezwykle uczuciowy, dlatego tak mocno przeżywa śmierć ukochanej babci. Na szczęście ma przy sobie trzy przyjaciółki (bohaterki drugoplanowe) Edzię, Lidkę i Olkę na które zawsze może liczyć i które stają się dla niego opoką. No i postać tajemniczego Bartka również jest intrygująca.

Przyznam szczerze, że sięgając po tę powieść najbardziej obawiałam się wątku LBGT. Jednak jak widać bezpodstawnie, gdyż autor nie wysunął go na pierwszy plan. Za to w stu procentach skupia się na Mikołaju i byciu po prostu człowiekiem. W tej historii mamy obraz pięknej i prawdziwej przyjaźni, miłości, której trzeba dać szansę, ale przede wszystkim mamy tutaj obraz żałoby. W tej książce wszystko idealnie łączy się w spójną całość. Czytając przeżywa się emocje wspólnie z bohaterami. Ale co najważniejsze, kiedy już się skończy ją czytać, przychodzi chwila na własne przemyślenia i refleksje.

Każdy z nas ma bagaż różnego gabarytu, szczególnie jeśli mówimy o bólu. Jedni większy, inni mniejszy. Jest nim wszystko to, co przeżyliśmy, czego doświadczyliśmy, a nawet to, co zmiotło nas na dno, które z natury bywa przerażające. Dla każdego dno ma zupełnie inną definicję, inny wydźwięk. Trudno je sprowadzić do jednego wzoru matematycznego. Trzeba przyjąć jako prawdę, że jeśli ktoś twierdzi, że się od niego odbił, trzeba to uszanować i przyjąć do wiadomości, że musiał odnaleźć wielką siłę, by to zrobić. Bo największą siłą jest odbić się od dna.


Powiedz: Żegnaj to historia obok której nie można przejść obojętnie. Historia, która może stać się bliska niejednemu z nas. Historia o żałobie, miłości i przyjaźni, ale przede wszystkim o własnej akceptacji i odnajdywaniu siebie na nowo. Polecam.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję











poniedziałek, sierpnia 10, 2026

"Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa" Mona Andris

"Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa" Mona Andris

 



TYTUŁ  "Jeszcze  nie powiedziałam ostatniego słowa”
 

AUTOR Mona Andris

 

DATA PREMIERY 24.06.2026

 

WYDAWNICTWO LAVA    

 

ILOŚĆ STRON 279

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 




Czasem wystarczy jeden impuls, jedna decyzja, by znów poczuć, że ma się prawo do szczęścia. Na własnych zasadach.

Elka ma czterdzieści lat i życie podporządkowane innym. Swoje marzenia dawno odłożyła na później, a każdy jej dzień wygląda identycznie. Do momentu, w którym coś w niej pęka.

 

 

 




MOJE ODCZUCIA

 



Elka to czterdziestoletnia kobieta całkowicie podporządkowana innym. Mąż, dzieci, zwierzęta i dom to jej główne zajęcia. Do momentu, aż coś w niej pęka.

Takich historii jak ta nam potrzeba. Zapytacie dlaczego? Ponieważ to nie jest zwykła historia, lecz taka z której każda z nas wyciągnie jakieś wnioski. Ile wśród nas jest właśnie takich Elek? Kobiet, które zapominają o sobie i swoich pragnieniach? Zajmujących się wszystkim dookoła tylko nie sobą? Zapewne mnóstwo. Ale czasem wystarczy jeden impuls, aby coś w końcu w nas pękło i otworzyło nam oczy na to, co naprawdę powinno się liczyć w życiu.

Po pierwsze, awans.
Spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, niczym natchnienie jakieś. Nieoczekiwany, niespodziewany, ale w zasadzie tak mocno wyczekiwany. Gdzieś w duchu, w tajemnicy, w wymarzonych dalszych szczeblach kariery. Przez nawet najmniejszą chwilę nie miałam w planach odrzucenia tej propozycji. Nie było nawet takiej opcji. Wiedziałam, że wiązało się to z większą ilością czasu poświęconego na tabelki, zestawienia i wszelkie problemy pojawiające się wśród trzydziestu osób, które miałam teraz pod swoimi skrzydłami. Jednak to był mój test. Niejako mój własny test na sprawdzenie samej siebie. I nie chciałam się go pozbawiać, choćby nie wiem co.


Mona Andris napisała niezwykle interesującą powieść, zwłaszcza dla kobiet, ale nie tylko. Pokazała nam, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany, i że warto walczyć  o siebie samą. Życie składa się z ulotnych chwil, i tak naprawdę tylko od nas samych zależy ile z nich poświęcimy innym, a ile sobie samym.

Czułam się świetnie. Spełniona, spokojna, dojrzała, w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście. Czułam, że byłam w miejscu, w którym powinnam być.


Wykreowane postacie (zwłaszcza Ela) są niezwykle realne, można się z nimi w pewnym sensie utożsamić. Elka to kobieta, która pomimo stabilności w życiu odczuwa jakąś pustkę. Poznanie pewnej osoby pozwala jej w końcu coś zrobić ze swoim życiem. Nie ważne, że ma już czterdzieści lat, gdyż każdy wiek jest odpowiedni na zmiany.
Powieść napisana  lekkim językiem z ogromnym wyczuciem. Kiedy już zaczyna się ją czytać, wręcz nie chce się jej odkładać na bok.

Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa to powieść niosąca w sobie ważne wartości, które niejednej kobiecie pozwolą inaczej spojrzeć  na swoje życie. To historia o odnajdywaniu siebie samej i swojej ścieżki życiowej. Polecam.                                   





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję













 
Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger