➲ TYTUŁ "Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa”
➲ AUTOR Mona Andris
➲ DATA PREMIERY 24.06.2026
➲ WYDAWNICTWO LAVA
➲ ILOŚĆ STRON 279
➲ OCENA 6/6
➲ OPIS
Czasem
wystarczy jeden impuls, jedna decyzja, by znów poczuć, że ma się prawo do
szczęścia. Na własnych zasadach.
Elka ma czterdzieści lat i życie podporządkowane innym. Swoje marzenia dawno
odłożyła na później, a każdy jej dzień wygląda identycznie. Do momentu, w
którym coś w niej pęka.
➲ MOJE ODCZUCIA
Elka
to czterdziestoletnia kobieta całkowicie podporządkowana innym. Mąż, dzieci,
zwierzęta i dom to jej główne zajęcia. Do momentu, aż coś w niej pęka.
Takich historii jak ta nam potrzeba. Zapytacie dlaczego? Ponieważ to nie jest
zwykła historia, lecz taka z której każda z nas wyciągnie jakieś wnioski. Ile
wśród nas jest właśnie takich Elek? Kobiet, które zapominają o sobie i swoich
pragnieniach? Zajmujących się wszystkim dookoła tylko nie sobą? Zapewne
mnóstwo. Ale czasem wystarczy jeden impuls, aby coś w końcu w nas pękło i
otworzyło nam oczy na to, co naprawdę powinno się liczyć w życiu.
Po pierwsze, awans.
Spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, niczym natchnienie jakieś. Nieoczekiwany, niespodziewany, ale w zasadzie tak mocno wyczekiwany. Gdzieś w duchu, w tajemnicy, w wymarzonych dalszych szczeblach kariery. Przez nawet najmniejszą chwilę nie miałam w planach odrzucenia tej propozycji. Nie było nawet takiej opcji. Wiedziałam, że wiązało się to z większą ilością czasu poświęconego na tabelki, zestawienia i wszelkie problemy pojawiające się wśród trzydziestu osób, które miałam teraz pod swoimi skrzydłami. Jednak to był mój test. Niejako mój własny test na sprawdzenie samej siebie. I nie chciałam się go pozbawiać, choćby nie wiem co.
Mona Andris napisała niezwykle interesującą powieść, zwłaszcza dla kobiet, ale nie tylko. Pokazała nam, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany, i że warto walczyć o siebie samą. Życie składa się z ulotnych chwil, i tak naprawdę tylko od nas samych zależy ile z nich poświęcimy innym, a ile sobie samym.
Czułam się świetnie. Spełniona, spokojna, dojrzała, w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście. Czułam, że byłam w miejscu, w którym powinnam być.
Wykreowane postacie (zwłaszcza Ela) są niezwykle realne, można się z nimi w pewnym sensie utożsamić. Elka to kobieta, która pomimo stabilności w życiu odczuwa jakąś pustkę. Poznanie pewnej osoby pozwala jej w końcu coś zrobić ze swoim życiem. Nie ważne, że ma już czterdzieści lat, gdyż każdy wiek jest odpowiedni na zmiany.
Powieść napisana lekkim językiem z ogromnym wyczuciem. Kiedy już zaczyna się ją czytać, wręcz nie chce się jej odkładać na bok.
Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa to powieść niosąca w sobie ważne wartości, które niejednej kobiecie pozwolą inaczej spojrzeć na swoje życie. To historia o odnajdywaniu siebie samej i swojej ścieżki życiowej. Polecam.

