Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olimpiada czytelnicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olimpiada czytelnicza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, grudnia 30, 2019

"Dwanaście warunków Pani Prezes" Marta Milda

"Dwanaście warunków Pani Prezes" Marta Milda




TYTUŁ  "Dwanaście warunków Pani Prezes"

AUTOR Marta Milda

DATA PREMIERY 11.02.2019

WYDAWNICTWO  Novae Res

ILOŚĆ STRON 482




OCENA  3+/6

OPIS





Młody student i bogata Pani Prezes... czy to możliwe, by chodziło o coś więcej niż seks?

Dwudziestoletni Michał, niezwykle przystojny student historii Uniwersytetu Wrocławskiego, pracuje dorywczo w myjni samochodowej, by zarobić na utrzymanie, naukę i leczenie schorowanej matki. Kiedy pewnego dnia w jego miejscu pracy pojawia się czterdziestotrzyletnia pani Marta, bogata i elegancka właścicielka nowiutkiej czarnej hondy, chłopak czuje się onieśmielony tak piękną klientką, a jednocześnie zaintrygowany wysokim napiwkiem, jaki mu zostawiła. Jej nietypowa, intymna propozycja będzie początkiem serii namiętnych spotkań, które przerodzą się w relację pełną erotycznych niedopowiedzeń, gorzkich tajemnic i perwersyjnych pragnień...

Jak mroczne sekrety ukrywa w swojej luksusowej alkowie ekscentryczna kochanka? Czy młodemu mężczyźnie wystarczy sił i odwagi, aby przekroczyć niebezpieczną granicę strefy pożądania i stoczyć walkę z bezwzględną diablicą? Czyżby jego oczy potrafiły dostrzec więcej niż tylko powalający widok z okien jej eleganckiego apartamentu?




MOJE ODCZUCIA

Kto z was czytał Greya może porównać powieść Marty Mildy właśnie do tej książki, z tym, że w wersji damskiej. Doskonale wiem, że Grey ma dwie grupy odbiorców – tych, którzy go lubią i tych, którzy go nienawidzą. Podejrzewam więc, że podobnie będzie i z tą powieścią.

On – młody student, nieśmiały i zamknięty w sobie. Ona – bogata Pani Prezes, pewna siebie i wiedząca czego chce. On darzy ją uczuciem, ona się nim tylko bawi. Czy zatem jemu uda się  roztopić jej lodowate serce? Czy układ z tak dużą różnicą wieku może się udać?

Ludzi nie powinno się oceniać po wyglądzie, a mimo to mnóstwo ludzi tak właśnie robi. Są też osoby, które przejmują się tym „co ludzie powiedzą”. Osobiście tego nie rozumiem. Moim zdaniem w miłości nie ważny jest wiek, bo ci którzy się kochają, kochać się powinni. A kto powiedział, że w związku to właśnie mężczyzna musi być starszy? Czy nie może być odwrotnie? Czy to właściwie ma jakieś znaczenie? Nie sądzę.

Michał jest młodym, przystojnym mężczyzną, który żyje biednie, pracuje w myjni samochodowej. To wrażliwy chłopak, który pomaga swojej schorowanej matce. Marta jest 43-letnią kobietą sukcesu, do tego niezwykle piękną kobietą. Pewna siebie, bogata i inteligentna, nie liczy się jednak z uczuciami młodzieńca, dla niej najważniejszy jest seks.

„Dobrze wiedział, że w tym pokoju, że w tej sytuacji ona nie ugnie się, bo tu jest inna, a on gra z nią w jej grę, oraz że tylko w ten sposób może roztopić ten jej chory, twardy lód. Tylko tutaj, obok ławki, ona pokazuje uczucia. Skrajne uczucia, ale jednak uczucia!”

Autorka w swojej powieści zderza ze sobą dwa, kompletnie odmienne światy, dwie osoby które są całkowitymi przeciwieństwami. Czy uda się z tych dwóch światów stworzyć jeden? Czy stereotypy nie są po to, aby je łamać? On chce z nią być tak naprawdę, ale ona zgadza się tylko na to na swoich 12 warunkach. Czy zatem Michał zechce się im podporządkować, a może jednak odpuści i zrezygnuje?

„Oczywiście im dłużej rozważał wszystkie za i przeciw, tym większą miał ochotę ją odwiedzić. Powoli docierało do niego… Wiedział, że jej nie wystawi, tylko zrobi dla niej wszystko, czegokolwiek od niego oczekuje. Po prostu, tak po ludzku, był jej ciekaw i chciał ją poznać bliżej. Wyobrażał sobie siebie obok niej. Oczywiście wolałby spotykać się z nią na innych zasadach, swoich. Ale przecież on nie ma nic do zaoferowania. To ona ma wszystko i rozdaje karty, a on tylko jak pionek bierze udział w jej grze. Jego sytuacja wydawała się z góry przegrana.”

Jak myślicie, czy książka mi się spodobała? Nie mogę powiedzieć, że jakoś specjalnie mnie porwała, ale nie mogę też powiedzieć, że jest beznadziejna. Kreacja bohaterów nie jest doskonała, ale też nie najgorsza. Postać Michała, momentami drażniła mnie ogromnie tą swoją nadmierną płaczliwością. Rozumiem, że łzy nie są oznaką słabości, nawet u mężczyzn, jednak mogłoby ich być tutaj zdecydowanie mniej. Muszę przyznać, że jego postać zbudziła we mnie kontrowersje – no bo w życiu jest wrażliwym, spokojnym facetem, a tu nagle po jednym współżyciu z Martą zmienia się o 180 stopni. Trochę to takie mało realne. Jedyny plus ode mnie dla niego za wytrwałość w dążeniu do stworzenia prawdziwego związku.

Sama fabuła nie do końca spełniła moje oczekiwania. Niektóre z wątków w ogóle nie zostały rozbudowane przez co czuję niedosyt. Natomiast inne zbyt obszerne. Zdecydowanie brak tutaj równowagi. Zakończenie może i zaskakujące, jednak oklepane, nie przekonało mnie. I opisy miłosnych uniesień momentami zbyt pikantne, zabrakło odrobiny subtelności.

Dwanaście warunków Pani Prezes to literatura dla osób lubiących mocniejsze klimaty. Z całą pewnością znajdzie swoich zwolenników jak i przeciwników. Jeśli lubicie takie klimaty, zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce

czwartek, grudnia 19, 2019

"Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek" Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz

"Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek" Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz



TYTUŁ  "Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek"

AUTOR Emma Kiworkowa, Anna Sakowicz

DATA PREMIERY 15.05.2019

WYDAWNICTWO  Edpiresse

ILOŚĆ STRON 240




OCENA  6/6

OPIS





Dwójka sąsiadów, sześcioletnia Zosia i siedmioletni Franio mają niezwykłą przyjaciółkę – to ruda jak marchewka wiewiórka Julia, która obdarzona jest magicznymi mocami. Wystarczy zastukać trzy razy specjalnym orzeszkiem, a Julia w te pędy pojawia się w pokoju dziewczynki. Właśnie wtedy zaczynają się pasjonujące przygody…

Zosia, Franio i wiewiórka Julia odwiedzają tajemniczy świat widzimisiów, walczą z gangiem kun, stawiają czoła srogiemu dozorcy i jego przebiegłemu kotu Daktylowi. Tak. Zdecydowanie, tę trójkę przyjaciół śmiało można nazwać małymi detektywami. Na szlaku wyjątkowych zagadek nie są jednak sami. Czasem z pomocą przychodzi dobra czarownica Leokadia Masełko i jej szczurek Serek. Mali detektywi wchodzą do świata bajek, odnajdują tajemne portale, szukają moli książkowych, latają, przeżywając przy tym niezapomniane chwile.

Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek to zbiór dwunastu pełnych zwrotów akcji, wciągających historii ze szczyptą magii i detektywistycznego zacięcia. Każda z nich nie tylko bawi, lecz także pokazuje, jak ważna jest przyjaźń, lojalność i dobre serce.



MOJE ODCZUCIA


Wiecie co mi się zawsze podobało w dziecięcym świecie? To, że wystarczyło trochę wyobraźni oraz fantazji i wszystko mogło się zdarzyć. Magiczne moce, ciekawe przygody, zagadki do odkrywania, to rzeczy, które dzieci uwielbiają. A ja dzięki mojej dzisiejszej lekturze mogłam wrócić do dziecięcych czasów i znów być choć na chwilę małą dziewczynką. To było cudowne doświadczenie.

Zosia (6 lat) i Franio (7 lat) to dwójka sąsiadów, a zarazem najlepszych przyjaciół. Oprócz nich jest jeszcze magiczna wiewiórka Julia, która pojawia się zawsze, kiedy dzieci ją wezwą. Ta trójka przyjaciół wspólnie kroczy przez życie i odbywa coraz to nowsze przygody. Tam, gdzie coś się dzieje, tam pojawiają się nasi mali bohaterowie i zaczynają działać. Przemieniają się w wyśmienitych detektywów i szukają nowych poszlak. Nie raz wpadają też w kłopoty, ale pokazują, że siła tkwi w przyjaźni. To przebiegłe kuny i ich gang za wszelką cenę próbują zemścić się na wiewiórce.
 Były takie dni, kiedy Zosię dopadała głupawka. Głupawka była stanem śmiechu bez powodu, chichotania, biegania i rozrabiania, Każdy chyba tak miewał od czasu do czasu, nawet dorośli. Po prostu gromadziła się w człowieku nienazwana energia, którą trzeba było z siebie wyrzucić.

Duet Kiworkowa i Sakowicz uważam za niezwykle udany. Byłam zachwycona, iż mogłam wspólnie z bohaterami przeżywać ich przygody, podczas których dobrze się bawiłam. Są one pełne humoru, zabawy, ale także pouczające. Zbiór 12 opowiadań, a w każdym z nich inna przygoda, która nie tylko jest przyjemną zabawą dla maluchów, ale także uczy m.in., że trzeba pomagać słabszym, czasem trzeba być sprytnym, innym razem pokazuje jak pokonywać własne słabości. Także oprócz dobrej zabawy, nasze maluchy wyciągną też lekcje dla samych siebie.

Wykreowane postacie są niezwykle barwne, zabawne, a także odważne. Pokazują nam czym jest, a może przede wszystkim czym powinna charakteryzować się prawdziwa przyjaźń. To oddanie, lojalność, wzajemne pomaganie oraz wspieranie. Przyjaciel to ktoś na kogo można liczyć w każdej chwili, z którym uwielbia spędzać się wspólnie czas, z którym każda przygoda nawet ta najgroźniejsza nie jest aż taka straszna. W tej książce przyjaźń ocieka na każdym kroku. Nasi mali bohaterowie to prawdziwi przyjaciele, którzy nie wyobrażają sobie przeżyć ani jednego dnia, czy też przygody bez siebie nawzajem.

Franio w tym czasie podszedł do okna, z którego widać było ratusz. Przyjrzał się zegarowi. Za piętnaście minut jego przyjaciółka zyska nadzwyczajną moc, pomyślał. Cieszył się na samą myśl, bo wiedział, że razem z Zosią będą mogli z tej mocy skorzystać. Przecież Julka z Zosią będą mogli z tej mocy skorzystać. Przecież Julka wszystkie swoje przygody przeżywała razem z nimi.

12 opowiadań, a w każdym z nich inna przygoda, równie ciekawa i interesująca co poprzednia. Spotkamy tutaj m.in. Czerwonego Kapturka, dobrą czarownicę Leokadię i jej szczurka Serka, a także gang kun, które są tymi złymi. Podczas czytania tej lektury nie ma czasu na nudę, gdyż autorki zadbały o to, aby tutaj ciągle coś się działo, ciekawe zwroty akcji, portale za którymi kryją się magiczne światy i tarapaty, z których zawsze jest jakieś wyjście. Całość dopełniają ilustracje wykonane przez Huberta Grajczaka, a na samym końcu niespodzianka dla maluchów, którą ja sama odkryłam dopiero dzisiaj.

Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek to niezwykle interesująca pozycja przy której nie tylko spędzi się miło czas, ale także nauczy się jak ważna jest przyjaźń, że dobro odpłaca dobrem i że zawsze trzeba być lojalnym. Całość napisana lekkim piórem z dużą dawką humoru. Gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



środa, grudnia 18, 2019

"Będę Cię szukał aż Cię pokocham" Krzysztof Koziołek

"Będę Cię szukał aż Cię pokocham" Krzysztof Koziołek




TYTUŁ  "Będę Cię szukał aż Cię pokocham"

AUTOR Krzysztof Koziołek

DATA PREMIERY 25.11.2019

WYDAWNICTWO  Manufaktura Tekstów

ILOŚĆ STRON 474




OCENA  4/6

OPIS





Mijają dwa lata, odkąd Wally odszukał Kesję – miłość swego życia – i razem z Iną pokonał ludzi pracujących dla bezwzględnego koncernu Yeyland-Wutani. Teraz trójka dwudziestolatków obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami pracuje dla Międzynarodowej Agencji do Spraw Nadprzyrodzonych, pod okiem Sary Bednarz i Andrzeja Sokoła. W fabryce położonej przy granicy z Niemcami finalizują prace nad niezwykle ważnym wynalazkiem.
Niestety, związek Wally’ego i Kesji przechodzi kryzys. Na domiar złego chłopak zaczyna się interesować Iną, nie zdając sobie sprawy, że ta od dawna się w nim podkochuje. Jakby tego było mało, fabryka zostaje zniszczona w wyniku katastrofy kolejowej.
Fiasko projektu sprawia, że Sara Bednarz musi walczyć o to, aby dowodzony przez nią europejski oddział Agencji nie przestał istnieć. Problemy dotykają też Wally’ego, który wikła się w uczuciową rozgrywkę z Kesją i Iną. Sokół zaś – nie wierząc w przypadki – podejmuje własne śledztwo w sprawie wypadku kolejowego.
Wkrótce wszyscy stają na drodze spisku, który ma zmienić świat bezpowrotnie.



MOJE ODCZUCIA

To moje pierwsze spotkanie z autorem i z pewnością jeszcze sięgnę po jakąś powieść autora. Krzysztof Koziołek ma świetny warsztat pisarski, co sprawia, że czytanie jego powieści jest przyjemnością.

Wally, Kesja i Ina pracują w Agencji do Spraw Nadprzyrodzonych. Wally i Kesja mają gorsze chwile w swoim związku, co stara się wykorzystać Ina, która próbuje uwieść Wally’ego.
Sara Bednarz i Andrzej Sokołowski starają się trzymać nad wszystkim pieczę. Pracują nad niezwykle ważnym dla nich wynalazkiem. I tutaj nie obejdzie się bez problemów.
Jak się okaże wszyscy staną na drodze spisku. Czy uda im się z tego wyjść z obronną ręką?

Autor stworzył powieść w której fabuła rozwija się błyskawicznie i w której ciągle coś się dzieje, nie ma więc czasu na dłuższe zastanawianie się nad tym co jest tutaj w danej chwili najistotniejsze. Całość trudno zaliczyć do jednego gatunku, gdyż jest tutaj dużo sensacji, są chwile grozy, momenty science-fiction, a także wątek romantyczny. Można by rzec, że dla każdego coś dobrego, także każdy czytelnik powinien odnaleźć w tej lekturze coś dla siebie.

- Dla Medium sterowanie człowiekiem to bułka z masłem – wytłumaczyła Sara Bednorz. – Pilot, który ją tutaj dostarczył, nawet by o tym nie wiedział. Tak samo jak obsługa radaru czy reszta załogi. Mogłaby przejść obok ciebie, dmuchnąć ci na kark, a ty jedyne, co byś poczuł, to podmuch powietrza.

Książkę czyta się szybko, a już sam początkowy wątek z katastrofą kolejową zapowiada intrygującą historię, którą odbiorca pochłonie bez reszty. Pojawią się ciekawe pytania, na które będziemy próbowali odnaleźć odpowiedzi. Wątek romantyczny, który mocno nas zaintryguje, i śledztwo Sokoła podczas którego wiele się wydarzy, tego nie można przegapić. Doskonała kreacja bohaterów, z którymi aż chce się iść przez życie. Wiele zwrotów akcji, w których autor umiejętnie manipuluje nie tylko bohaterami, ale również naszymi odczuciami, gdyż mamy wrażenie, że wpadliśmy w jakiś impas, z którego nie będzie już wyjścia, aż tu nagle znajduje się jakaś nowa poszlaka i nowe działania. W książce mamy również nawiązania do Adolfa Hitlera.

- Żyjemy w świecie, który bardzo często stoi na straży praw bandytów, a nie ich ofiar – zauważył Sokół.

Będę Cię szukał aż Cię pokocham to niezwykle interesująca lektura, z ciekawymi bohaterami, z dynamiczną fabułą, a przede wszystkim z historią, która niejednej raz wbije nas mocno w fotel. Takie historie chce się czytać, dlatego polecam waszej uwadze tę pozycję.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorowi.









piątek, grudnia 13, 2019

"(Nie)zdobyta" Melissa Darwood

"(Nie)zdobyta" Melissa Darwood




TYTUŁ  "(Nie)zdobyta"

AUTOR Melissa Darwood

DATA PREMIERY 11.12.2019

WYDAWNICTWO  NieZwykłe

ILOŚĆ STRON 290




OCENA  6/6

OPIS





PIERWSZY TOM ROMANTYCZNEJ SERII GÓRSKIEJ PEŁNEJ MIŁOŚCI.

Julka ma trzydzieści dwa lata i słabo płatną pracę dziennikarki w czasopiśmie dla kobiet. Kiedy redaktorka naczelna sugeruje, by napisała artykuł na chwytliwy temat (z przystojnym szejkiem, celebrytą, milionerem lub alpinistą w roli głównej) Julka zaczyna zbierać materiały na temat polskich himalaistów.

Niebawem natrafia na informację o ekscentrycznym Jeremim Jansonie (zwanym JJ), który wydaje się być idealnym tematem na artykuł. Planuje on bowiem jako pierwszy człowiek w historii zdobyć zimą szczyt K2, i to solo, co jest istnym szaleństwem.

Wydawnictwo podchwytuje temat i proponuje dziennikarce duży budżet na napisanie reportażu. Jest jednak jeden warunek – Julka musi wziąć udział w wyprawie organizowanej przez JJ-a i dojść do bazy pod K2. Ona – która nie ma pojęcia o alpinizmie, nie znosi zimna i jest w słabej kondycji fizycznej. Jednak największy problem tkwi w tym, że Janson jest outsiderem i wcale nie chce zostać bohaterem książki.

Czy uda jej się przekonać nieustępliwego himalaistę do wspólnej wyprawy?

To wyzwanie okaże się ciężką próbą sił, i to nie tylko fizycznych. Julka nie zdaje sobie sprawy, że najtrudniej jednak będzie opanować silne przyciąganie, które narasta między nią a intrygującym Jansonem.



MOJE ODCZUCIA

Kiedyś już wspominałam, że czasem zdarzają się książki, które już po kilku pierwszych stronach zwiastują niesamowitą lekturę. I tak właśnie jest w przypadku tej książki. Pochłonęła mnie już od pierwszych stron i nie pozwoliła nawet na chwilę odłożyć się na półkę. Powiem Wam, że uwielbiam takie historie.

Julka to 32-letnia kobieta, dziennikarka. Ma szansę się wybić, ale musi napisać chwytliwy artykuł, który dobrze się sprzeda. Zaczyna zbierać informacje o polskich himalaistach wartych uwagi. I tak natrafia na Jeremiego Jansona, himalaistę, który zawsze na swoje wyprawy wybiera się sam. Planuje on zdobyć sam w dodatku zimą szczyt K2, co wydaje jej się idealnym tematem. Z czasem pomysł z artykułem przeradza się w napisanie książki, jest jednak pewien warunek. Ona sama musi wziąć udział w tej wyprawie u boku Jansona. Czy zatem kobiecie, która kompletnie nie ma pojęcia o alpinizmie uda się nakłonić outsidera Jeremiego na ten szalony pomysł?

Muszę przyznać, że jestem oczarowaną tą powieścią. I jak osobiście nie jestem zwolenniczką gór, tak tę historię pokochałam całym sercem. Widać ogromny wkład autorki w napisanie tej powieści i doskonałe przygotowanie do tematu. Nienawidzę, kiedy osoby, które kompletnie nie mają pojęcia o danym temacie podejmują się napisania powieści bez odpowiedniego researchu i obeznania w temacie. Tutaj czegoś takiego nie ma. Wręcz przeciwnie, wszystko jest doskonale poprowadzone, są zagadnienia związane z alpinizmem i czytelnik bez problemu odnajduje się w temacie.

Świetna kreacja bohaterów, którzy nie są jakimiś przesłodzonymi postaciami, wręcz przeciwnie, ewidentnie bije od nich życie. To ludzie z krwi i kości, którzy wiedzą czego chcą od życia. Julka to kobieta, która dąży do postawionego sobie celu, jednak nie kosztem wszelkich trupów. Ona działa zgodnie z własnym sumieniem, nie dopuszcza się haniebnych czynów, tylko i wyłącznie dlatego by zdobyć to czego pragnie. Wie, kiedy trzeba się wycofać.
Jeremi to mężczyzna o którym mogłaby pomarzyć każda z nas. Przystojny, wysportowany, opiekuńczy, a jednak to typ outsidera. Ciężko trenuje i pracuje by móc zdobywać ukochane szczyty gór. Niczego się nie boi, a przede wszystkim to mężczyzna, który jest odporny na ból.
Ona próbuje go nakłonić na ten reportaż i wspólną wyprawę, on na początku nie chce się zgodzić. W końcu jednak zmienia zdanie. Julka ogromnie się cieszy, jednak tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy jak ciężka i intensywna praca ją czeka przed wspólną wyprawą. Godziny ciężkiego treningu u boku samego Jeremiego wcale nie będą należały do najprzyjemniejszych. Do tego jego urok osobisty, który daje jej znać w każdej wspólnej spędzonej chwili. Czy zdoła się temu oprzeć i wytrwać w postanowionym sobie celu?

W jego oczach jest tak dużo bólu, który chciałabym złagodzić, że z wielkim trudem powstrzymuję się przed tym, by mocno go przytulić i złożyć kojący pocałunek na jego ustach. I choć miałam ochotę pocałować go już kilka razy wcześniej, to po raz pierwszy nie chodzi o to, że JJ pociąga mnie fizycznie, tylko o to, że Jeremi Janson posiada serce równie wielkie jak góra, którą zamierza zdobyć.

Czytałam tę powieść z zapartym tchem i przyrzekam wam, że ciężko było mi ją odłożyć choć na moment. Melissa Darwood prowadzi nas intensywnie przez życie tej dwójki. Wspólnie z nimi śledzimy przygotowania do wyprawy, które wcale nie są łatwe, wręcz przeciwnie, wymagają ogromnego wysiłku i poświęcenia. Pomimo tego, że ta dwójka ma między sobą umowę, uczuć nie da się oszukać. Na kilometr widać, że jedno ciągnie do drugiego, choć nie chcą się przed tym przyznać. Jeremi jest tajemniczy, nie chce za wiele zdradzać o swojej przeszłości, a Julka bardzo chce poznać go z każdej strony.

Ludzie na świecie często nie rozumieją, dlaczego himalaiści tak bardzo kochają zdobywać szczyty i często ryzykować własne życie. Ale czy można dyskutować z naszymi pasjami? Albo się rodzimy z miłością do czegoś, albo nabywamy ją w ciągu naszego życia. To coś trzeba mieć w sobie. I nie ważne, że w oczach innych jesteśmy postrzegani jako szaleni, czy kompletnie pozbawieni rozumu. Ważne jest to, że robimy to co kochamy. Wszak, że alpiniści żyją z większą świadomością czyhającej na nich śmierci, ale robią to z własnego wyboru, robią to, bo to kochają, nawet za taką cenę jaką jest ich życie.

[…] Nie chodzę w góry dla ludzi, tylko dla siebie. Zdobywam szczyty, żeby nabrać dystansu, zobaczyć wszystko z najwyższego miejsca, jakie jestem w stanie zdobyć sam, o własnych siłach. Wspinanie się po górach sprawia, że mogę się sprawdzić. […] Odkąd pamiętam, dążyłem do niezależności, a góry mi ją dają. One nie tworzą zasad, reguł, prawa, nie oceniają, są bezinteresowne. Niczego ci nie nakazują. Dają realną niepodległość. W górach czuję się naprawdę wolnym człowiekiem.

Autorka w swojej powieści zwiera ogrom emocji, które przelewają się na czytelnika i towarzyszą mu przez całą powieść. Podoba mi się ta historia, to jak jest poprowadzona, jakie wzbudza we mnie odczucia. Podoba mi się to, że nie jest to jakaś błaha historia jakich w świecie literatury wiele. Całość jest niezwykle realna, bohaterowie, których nie sposób nie polubić. Już mnie zżera ciekawość, co wydarzy się dalej, tym bardziej nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

(Nie)zdobyta to historia, która pochłonie nas bez reszty, a gdy już otworzymy pierwszą stronę nie będziemy mogli jej zamknąć dopóki nie dobrniemy do ostatniej. Ta historia zabierze nas w niezwykły świat, który będziemy chcieli odkrywać wspólnie z bohaterami. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






wtorek, grudnia 10, 2019

"Hope again" Mona Kasten

"Hope again" Mona Kasten

 


TYTUŁ  "Hope again"

AUTOR Mona Kasten

DATA PREMIERY 02.10.2019

WYDAWNICTWO  Jaguar

ILOŚĆ STRON 328




OCENA  4/6

OPIS





Everly Penn nie zamierzała się zakochać, a już na pewno nie w wykładowcy.

Ale Nolan Gates jest czarujący, inteligentny i seksowny. Tylko przy nim Everly udaje się zapomnieć o mrocznych myślach, które od dzieciństwa nie dają jej spać w nocy. Im lepiej go poznaje, tym intensywniejsza staje się więź między nimi, i tym bardziej Everly chce przekroczyć niewidzialną granicę, oddzielającą ją od Nolana. Nie wie jednak, że za jego optymizmem i miłością do literatury kryje się tajemnica. Tajemnica, która może zniszczyć ich uczucie, zanim na dobre się zaczęło…




MOJE ODCZUCIA

Uwielbiam twórczość Mony Kasten, więc z wielką przyjemnością przystąpiłam do lektury jej kolejnej książki. I muszę przyznać, że już od pierwszych stron przepadłam w świat bohaterów.

Everly to dziewczyna, która ma za sobą ciężkie przeżycia, wręcz traumatyczne, o których najchętniej by zapomniała, lecz to wcale nie jest takie proste. Układa życie od nowa z mamą, odcinając się kompletnie od ojca tyrana. Kłopot tylko w tym, że przed nikim nie potrafi się otworzyć i opowiedzieć co takiego ją spotkało. Ma wokół siebie życzliwych przyjaciół na których może liczyć.

Nolan to młody wykładowca, który prowadzi warsztaty kreatywnego pisania, ma świetny kontakt ze swoimi studentami, zawsze wyciąga do nich pomocną dłoń. Tylko czy pod tą maską sympatycznego mężczyzny, nie skrywa się mroczna tajemnica?

Everly tego nie planowała, a jednak zakochała się w swoim wykładowcy. Mają ze sobą świetny kontakt i ewidentnie widać, że jedno ciągnie do drugiego. Tylko, że ta miłość jest zakazana. Jak potoczą się ich losy i czy tajemnica która wyjdzie na jaw nie zniszczy tej chemii, która jest pomiędzy nimi?

Kiedy nasze usta się zetknęły, jednocześnie wzbiłam się w powietrze i upadłam. Płynęłam i płonęłam. Emocje, które mnie przepełniały, przeczyły sobie, a jednocześnie nigdy nie byłam równie pełna życia.

Można by powiedzieć, że to historia jakich już było wiele. Ona studentka, on wykładowca, zakazana miłość. Niemniej muszę przyznać, że jestem zauroczona powieścią, a przede wszystkim stylem autorki. Nie ma co ukrywać, tej powieści się nie czyta z nią się płynie. Dobrze wykreowani bohaterowie, którzy przelewają swoje uczucia na nas samych, sprawiają, że bez problemu możemy się z nimi utożsamić.

Podoba mi się, że Mona Kasten w swojej powieści porusza istotny problem przemocy w rodzinie. Z tą przemocą najczęściej wiąże się zastraszanie i brak właściwej reakcji pokrzywdzonej, która boi się nie tylko o swoje życie, lecz także i o życie dziecka, często dając sobą manipulować terroryście. Niestety, takie zachowania mogą prowadzić do tragedii, dlatego niezwykle ważne jest, aby w takich sytuacjach jak najszybciej reagować i pozwolić sobie pomóc. Przemoc w rodzinie to niestety problem z którym borykają się miliony kobiet na świecie.

Byłam wściekła, że w jego obecności ciągle ogarniał mnie paraliżujący strach. Byłam wściekła na swój smutek, bo to nasze pierwsze spotkanie, odkąd skończyłam siedemnaście lat, a on nawet nie zapytał, co u mnie. Ręce drżały mi ze złości. W tej chwili przepalił się we mnie jakiś bezpiecznik. Wiedziałam, że nie powinnam go prowokować, ale w tej chwili nie byłam w stanie stać bezczynnie.

Nasi bohaterowie zakochują się w sobie, choć tak naprawdę nie powinni. Ale czy z uczuciem można dyskutować? Czy rozum jest w stanie wygrać z sercem? Kiedy ogarniają nas uczucia, takie prawdziwe, trudno się im oprzeć, nawet kiedy staramy się ze wszystkich sił nad nimi zapanować, często nic nam z tego nie wychodzi. Mówią, że zakazany owoc smakuje lepiej, ale czy faktycznie tak jest? Nasi bohaterowie nie są zwykłymi ludźmi. To osoby, które borykają się z demonami przeszłości, które dają o sobie znać w najmniej odpowiednich momentach. Ewidentnie rodzi się pomiędzy nimi uczucie o wielkiej sile, ale nie można też ukryć, że to uczucie niejednokrotnie zostaje wystawione na próbę. Czy zatem naszym bohaterom uda się pokonać wszelkie przeszkody występujące na drodze miłości?

Odbyłam przyjemną podróż wspólnie z bohaterami. Wspólnie z nimi śledziłam ich losy, mocno kibicowałam, by ich miłość mogła rozkwitać. Podobały mi się niezwykłe opisy przyjaźni w książce. Przyjaźni, której nic nie jest w stanie stanąć na drodze i na której zawsze można polegać. Aż chciałoby się znaleźć wśród takich ludzi i móc z nimi iść przez życie.

Z wielką niecierpliwością oczekuję na kolejny tom.

Hope again to historia o sile miłości, ale nie tej pięknej i kolorowej, lecz takiej, która na swojej drodze napotyka wyboje. To historia o sile odnajdywanie własnego szczęścia po przeżytych traumach. A także historia, która pokazuje, że miłość można spotkać wszędzie. Polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



poniedziałek, grudnia 09, 2019

"Zgromadzenie. Wyjęta ze zła" Joanna Jarczyk

"Zgromadzenie. Wyjęta ze zła" Joanna Jarczyk



TYTUŁ  "Zgromadzenie. Wyjęta ze zła"

AUTOR Joanna Jarczyk

DATA PREMIERY 01.01.2018

WYDAWNICTWO  Novae Res

ILOŚĆ STRON 352




OCENA  4/6

OPIS





Chroniąc świat przed złem, strzeż się, by samemu nie stać się tym złym…

Wstępując do Zgromadzenia, Damien bierze na swoje barki niezwykle ważne zadanie – wraz z innymi Stróżami musi ochronić ludzkość przed Łowcami, uniemożliwić im odebranie człowiekowi najważniejszych cnót: wiary, nadziei i miłości. Jak jednak walczyć ze złem, gdy moralność tych, którzy mieli być wzorem, staje pod znakiem zapytania… Kto tak naprawdę jest zły i z kim mamy walczyć? Czy zabijając złoczyńcę, nie stajemy się tacy jak on? Z tymi wątpliwościami będzie musiał zmierzyć się Damien.
„Zgromadzenie” nie jest baśnią o walce dobra ze złem, w której dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie to szlachetni mężowie pełni cnót. To powieść o walce z własnymi słabościami, poszukiwaniu swojej tożsamości i przeciwstawianiu się autorytetom.




MOJE ODCZUCIA

Stróżowie i Łowcy prowadzą ze sobą odwieczną walkę. Stróżowie starają się chronić ludzi przed Łowcami, którzy kradną im wiarę, nadzieję oraz miłość. Damien dostaje propozycję wstąpienia do gildii Stróżów, by chronić ludzkość. I tutaj zaczynają się schody, gdyż nie jest pewny, czy wizerunek tych, którzy mieli być dla niego wzorem jest właściwy. Czy walka powinna opierać się na zabijaniu? Damien nie tylko będzie musiał zmierzyć się z Łowcami, ale także z własnymi słabościami.

- Łowca nie zna uczuć. Ból i lęk nie istnieje. Wiara jest paranoją, nadzieja głupota, a miłość obłudą.

To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale jestem mile zaskoczona. Czytana powieść wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszych stron. Wierzcie mi, że uwielbiam, gdy tak się dzieje, bo wiem, że na dobrych kilka godzin nic innego nie będzie dla mnie istnieć. Móc całkowicie przenieść się w świat bohaterów i wspólnie z nimi toczyć przygody to sama przyjemność. Całość została napisana trzecioosobowo, dzięki czemu poznajemy historię z różnych punktów widzenia. Do tego doskonale przedstawiony świat Stróżów jak i Łowców. Ich kreacja bez problemu pozwala na wizualne wyobrażenie ich. Bohaterowie zmieniają się na kolejnych etapach powieści, co jest ciekawym zabiegiem. Myślę, że pomimo, iż to fantastyczny świat, to możemy odnaleźć w bohaterach cząstkę siebie.

Odwieczna walka dobra ze złem, myślę, że to temat znamy każdemu z nas. Od małego rodzice starają się nam wpajać dobre maniery, jak mamy postępować, by nie być złym. Tylko, że to co nam wydaje się dobrym, nie zawsze takim jest. Człowiek jest w stanie zrobić wszystko, aby obronić siebie i swoich bliskich przed złem.

Książka ukazuje nam jak bardzo człowiek potrafi być słaby i jak łatwo można nim manipulować. Czasem wydaje nam się, że to co narzucają nam inni jest dobre, ale po głębszym zastanowieniu i analizie sami zaczynamy mieć wątpliwości czy słusznie postępujemy. Ta książka to nie tylko walka dobra ze złem, ale to także nasza walka ze słabościami i wyborami. Myślę, że każdy czytelnik po jej przeczytaniu, złapie chwilę zadumy nad własnym postępowaniem.

Impulsy wychodzące z podświadomości i bardzo szybki ciąg kolejnych wydarzeń kierowały Damiene niczym lalkarz marionetką w teatrzyku dla dzieci.

Świetna fabuła, ciekawe zwroty akcji, nietuzinkowi bohaterowie i opisy, które do siebie przyciągają sprawią, że nie będziecie mogli oderwać się od tej lektury. Dobro czy zło? Po której stronie staniecie wy?

Zgromadzenie. Wyjęta ze zła to interesująca lektura, która ukazuje nam świat z dobrej i złej strony. Pokaże nam również, że to co wydaje nam się dobrym, nie zawsze takim jest. Jestem usatysfakcjonowana tą lekturą, mam nadzieję, że i wy będziecie. Gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce, a za udostępnienie książki Iwonie Niezgodzie, organizatorce II edycji konkursu „Brakująca Litera 2018”.

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger