niedziela, stycznia 25, 2026

„Motyw przewodni na zimę” [PATRONAT MEDIALNY]

„Motyw przewodni na zimę” [PATRONAT MEDIALNY]

 



TYTUŁ  "Motyw przewodni na zimę”
 

AUTOR Sebastian Imielski, Mariusz Jurgiel, Marta Ręczkowska, Aga Czerniejewska, Radosław Chmiel

 

DATA PREMIERY 12.01.2026

 

WYDAWNICTWO Motyw Przewodni

 

ILOŚĆ STRON 120

 

 

 

 

OCENA  5/6

 

OPIS

 

 

 


ZABIJ MNIE - 

W tej mrocznej historii żal splata się z nadzieją,

a granica między światami żywych i umarłych

rozpływa się z parą na lustrze. Czy wyzwolenie

jednego cierpienia uzdrowi duszę drugiego?

Przekonaj się w opowieści o miłości, stracie i jedynej

drodze ratunku.

Czy lustro zamilknie na zawsze? 



KAMARIA - 

Na wiadukcie nad A4 czas przestaje istnieć.

Kiedy Leo staje na krawędzi własnego życia, świat

zatrzymuje się w martwej ciszy. I wtedy pojawia się

ONA – platynowłosa bogini. Mówi jego myślami.

Oddycha jego lękami. Zna ból, którego nie da się

nazwać. Dwoje obcych, spotkanych na granicy

śmierci. Dwoje niemal martwych – i jedno tajemnicze

zobowiązanie, którego konsekwencji nie jest

w stanie pojąć żaden człowiek.

Kamaria nie przyszła, by odebrać mu ostatni

oddech. Przyszła, by dać mu pierwszy. A teraz

czeka – gdzieś ponad światłem księżyca.







MOJE ODCZUCIA

 



Motyw Przewodni na zimę to magazyn literacki, w którym znajdziecie krótkie opowiadania poszczególnych autorów.

Zabij mnie
Sebastiana Imielskiego to opowiadanie, które opowiada o stracie, z którą bohater nie może się pogodzić. Ukazuje nam granicę psychicznej wytrzymałości. To swego rodzaju wołanie o pomoc, akt desperacji. To próba ucieczki od bólu i przeżytych traum. Jak sami dobrze wiemy, nie zawsze łatwo jest się pogodzić ze stratą kogoś bliskiego, czasami próbujemy sobie poradzić z tym na różne sposoby.
Autor napisał mroczne opowiadanie psychologiczne, które zderza czytelnika z granicami ludzkiej wytrzymałości emocjonalnej. Tytuł nie jest dosłowny, to wyraz desperacji, potrzeby zrozumienia człowieka w trudnych chwilach. Autor w swoim opowiadaniu jest brutalnie szczery, nie brakuje tutaj emocji, a jego zakończenie pozostawia więcej pytań aniżeli odpowiedzi.

Kamaria Mariusza Jurgiela to króciutkie opowiadanie w którym główny bohater Leo cierpi i postanawia odebrać sobie życie. Jednak w ostatnim momencie pojawia się ona, Kamaria. Zna jego myśli, wie co przeżywa, wprost się z nim identyfikuje. Pozwala mu zrozumieć, że czasem koniec może oznaczać początek czegoś nowego.

Życie to ciągła droga, po której stąpamy i musimy nauczyć się ją akceptować, być wdzięcznym za to, że możemy nią podążać. Wielkim ten, co swoją drogę przemierza, i nie da się obedrzeć z cierpliwości i konsekwencji.


To historia opowiadająca o tym, że aby pomóc komuś innemu, najpierw trzeba pomóc sobie samemu. Czasem w życiu błądzimy, chcemy zrobić coś głupiego, bo myślimy, że świat nam się zawalił. Życie jednak nie kończy się na jednym bliskim człowieku, czasem warto przystopować i zastanowić się nad własnymi decyzjami. Bo zawsze warto żyć, ważne jest, aby znaleźć sens naszego istnienia. I co najważniejsze, warto pojąć, że koniec nie musimy być wcale końcem ostatecznym, jednak początkiem czegoś nowego, czegoś pięknego.

Pomarańczowy pył Radosława Chmiela wciąga w swoją historię od pierwszej do ostatniej strony. Wspólnie z bohaterem udajemy się na pustynię, którą właśnie przemierza wraz z garstką innych ludzi. Poruszają się niemal bezszelestnie, uważając na wszelkie czające się dookoła zło, wierząc, że dotrą do celu cali i zdrowi.

Pustynia nocą nie jest cicha. Nie jak las ani nie jak miasto po północy. To inny rodzaj milczenia. Taki, który oddycha razem z tobą, ale nie daje ci tlenu. Piasek skrzypi pod butami tak głośno, że każdy krok wydaje się zdradą, a blady księżyc wisi nisko i leniwie, jakby sam był zmęczony patrzeniem na ten świat.


Chmiel zbiera nas w wędrówkę przez pustynię ukazując nam, że aby przetrwać potrzeba czasem być świadomym swojego celu i swoich wyborów. Że nie można się wycofywać i dawać przewagę wrogowi. Że nie można dać się złamać. Czasem nasze ocalenie jest po coś.

Przeżyliśmy, żeby coś dalej nieść. Ciężar. Historię. Żal. Może winę.


Pomarańczowa amnezja Radosława Chmiela to opowiadanie w którym główny bohater porusza się po mieście, które ma pomarańczowe niebo i pozbawione jest ludzkich istnień. Bohater zadaje wiele pytań, ale nie otrzymuje na nie odpowiedzi. Amnezja nie jest ani wybawieniem, ani tragedią. Pamięć dla niego okazuje się ciężarem, a zapomnienie niezbędnym uproszczeniem świata. Bohater ma mętlik w głowie, już sam nie wie co się dzieje. Autor po raz kolejny posługuje się prostym, wciągającym językiem, więc opowiadanie czyta się szybko. Pomarańczowy kolor jest tutaj nośnikiem emocjonalnej pamięci, nawet gdy sama pamięć ulega rozpadowi.

On nie wiedział, ale ona była w nim jak pasożyt od lat karmiący się jego niepewnością i bezradnością. Nie miał szans się jej pozbyć, nie potrafił nawet spróbować.


Piernikowa miłość w Grande Coffee Marty Ręczkowskiej to opowiadanie, które pokazuje, że w najmniej spodziewanym momencie naszego życia możemy spotkać kogoś, kto nagle stanie nam się bliski. Bo tak naprawdę miłość może spotkać nas wszędzie, zwłaszcza wtedy, kiedy kompletnie się jej nie spodziewamy.
Amelia podczas spotkania biznesowego w Grande Coffee trafia na niezbyt miłego klienta. W jej obronie staje przystojny kelner o którym ona później nie może zapomnieć. Czas jednak mija, a ona nie może go spotkać, choć przychodziła na kawę praktycznie codziennie licząc, że go spotka. Czy go odnajdzie?

Zaklęty liść Agi Czerniejewskiej to króciutka historia o magii zaklętej w liściu, który potrafił ogrzewać niczym małe słońce.

Marek, choć zawsze udawał twardziela, zaczął wierzyć, że w jesieni naprawdę kryje się magia. A Lena wiedziała, że los dał jej coś więcej niż przypadkowe spotkanie. Dał jej chłopaka, który potrafił rozśmieszyć ją do łez, i zaklęty liść, który świecił tylko wtedy, gdy byli razem.


Motyw przewodni na zimę to magazyn literacki, w którym każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Opowiadania są różnorodne, w różnym stylu o różnej tematyce. To świetna okazja, aby poznać twórczość wielu autorów naraz. Zachęcam do przeczytania.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Mariuszowi Jurgielowi


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


wtorek, stycznia 20, 2026

„Chandra” Mieszko Sujak [PATRONAT MEDIALNY]

„Chandra” Mieszko Sujak [PATRONAT MEDIALNY]

 



TYTUŁ  "Chandra”
 

AUTOR Mieszko Sujak

 

DATA PREMIERY 16.12.2025

 

WYDAWNICTWO AlterNatywne

 

ILOŚĆ STRON 525

 

 

 

 

OCENA  5/6

 

OPIS

 

 

 
Ida prowadziła zwyczajne życie – do czasu, gdy jej codzienność przerwało brutalne porwanie. Uwięziona w piwnicy, zmuszona do konfrontacji z własną przeszłością, Ida powoli traci poczucie, co jest fantazją, a co realnym koszmarem. Jej dramat przeplata się z historią poszukiwań prowadzonych przez policję i ludzi, którzy ją kochali.

„Chandra” to kryminał psychologiczny o tym, że najgroźniejszym więzieniem bywa własny umysł. To także portret pokolenia dorastającego w cieniu lat dziewięćdziesiątych, naznaczonego bliznami dzieciństwa i wychowania, które determinują dorosłe życie.

Mieszko Sujak stworzył powieść, od której trudno się oderwać – otwierającą oczy nie tylko na demony czające się w drugim człowieku, ale i na te ukryte w nas samych.






MOJE ODCZUCIA

 



Ida jest młodą dziewczyną prowadzącą normalne życie. Ma chłopaka Krystiana z którym raz układa się jej lepiej, a raz gorzej. Pewnego dnia zostaje porwana. Od tego czasu życie spędza w jakiejś piwnicy, która staje się dla niej koszmarem. Dziewczyna dzień po dniu mierzy się ze swoją przeszłością i knuciem planu na wydostanie się z tej niewoli. Próbuje podejść tego, który przynosi jej jedzenie, jednak wcale nie jest to takie proste. Czy Ida może liczyć na szczęśliwe zakończenie?

Od początku mojego pobytu tutaj odpychałam od siebie myślenie o świecie zewnętrznym. Założyłam, że łatwiej będzie mi przetrwać w tej piwnicy jako więzień bez bagażu. Zabijając w sobie tęsknotę, zamrażając w swojej głowie wspomnienia, będę tu tkwić jak w jakimś innym wymiarze.


Muszę przyznać, że Mieszko Sujak stworzył niesamowicie wciągający kryminał psychologiczny od którego nie sposób się oderwać. Z każdą przeczytaną stroną, coraz mocniej zagłębiałam się w psychikę zarówno bohaterki jak i porywaczy. Słuchałam, analizowałam i wyciągałam własne wnioski. Czułam dreszczyk emocji i adrenalinę, która musiała towarzyszyć również Idze.

Książka podzielona jest na dwie części: zdrowie i choroba. Będziemy więc naocznymi świadkami w miarę normalnego życia bohaterki oraz jej zmagań z chorobą. Historia, którą macie okazję tutaj poznać pokazuje nam, że czasem najgroźniejszym więzieniem bywa nasz umysł. To właśnie on potrafi sprawić, że nasze własne myśli czy też obsesje mogą czynić z głowy pułapkę, z której trudno się wydostać. Powracające wspomnienia, przeżyte traumy, to one nie pozwalają nam zaznać spokoju.

Sujak posługuje się językiem oszczędnym, momentami surowym, dzięki czemu emocje nie wypływają wprost lecz ukazują się z niedopowiedzeń. Autor ukazuje nam relacje międzyludzkie, a przede wszystkim granice własnej wytrzymałości psychicznej. Sami zapewne doskonale wiecie, że ta granica potrafi być bardzo cienka. Historię poznajemy z różnych punktów widzenia: bohaterki, policji, a także ludzi, którzy kochali Idę. Powieść jest niezwykle autentyczna, a jej siła tkwi w konsekwentnym opisie stanu. Jest to lektura wymagająca, skupiona na szczegółach. Nie ma w niej błyskawicznej akcji, wręcz przeciwnie, momentami może okazać się odrobinę monotonna.

Ojciec zawsze powtarzał mi, że ciało trzeba traktować jak konia – gdy nie będzie się ruszać, zacznie fiksować. Patrząc na dzisiejsze miasta, mogłoby się wydawać, że normalną pozycją człowieka jest siedzenie, ale tak prosto nie da się uciec od swojej natury.


Chandra to powieść psychologiczna, która zabiera czytelnika w refleksyjną podróż. Nie daje ukojenia, jednak skłania do myślenia o nieustannym poszukiwaniu sensu we współczesnym świecie. Polecam.

 




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję








poniedziałek, stycznia 19, 2026

Zapowiedź patronacka "To jedno kłamstwo" Małgorzata Kasprzyk

Zapowiedź patronacka "To jedno kłamstwo" Małgorzata Kasprzyk

 



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę To jedno kłamstwo Małgorzaty Kasprzyk. 


Premiera 14.02.2026


Opis książki 

Edyta jest studentką, która w weekendy dorabia sobie, pracując w pubie jako kelnerka. Pewnego dnia poznaje tam Patryka – młodego żołnierza, który szykuje się do wyjazdu na misję. Chociaż mają dla siebie tylko tydzień, zaczynają się spotykać, a początkowa fascynacja szybko zmienia się w poważniejsze uczucie. Przed rozstaniem Patryk zapewnia Edytę, że do niej wróci i już zawsze będą razem. Niestety dwa miesiące po jego wyjeździe dziewczyna otrzymuje smutną wiadomość: jej chłopak został poważnie ranny i zmarł w szpitalu. Wkrótce potem przekonuje się, że jest z nim w ciąży.

Kilkanaście lat później Daria – córka Edyty i Patryka – zupełnie przypadkowo wpada na ślad swego ojca. Powoli zaczyna odkrywać prawdę o tym, co się z nim stało. Ta prawda okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo przypuszczała. Czy Patryk rzeczywiście zginął w Afganistanie? A jeśli tak, to dlaczego nie ma go na liście poległych...?



niedziela, stycznia 18, 2026

Zapowiedź patronacka "Prezes tata" Helena Leblanc

Zapowiedź patronacka "Prezes tata" Helena Leblanc

 




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Prezes tata Heleny Leblanc.


Premiera 16.02.2026


Opis książki 




„Koszula, krawat, garnitur. Codzienny strój prezesa firmy. Patryk nie lubił sztywnych ubrań, ale w pewien sposób czuł się bezpiecznie, wpasowany w oficjalny dress code. Nie przyciągał uwagi, nie narażał się na skrajne oceny. Po prostu wyglądał tak, jak tego od niego oczekiwano”.

***

Patryk Pilarczyk, programista i odludek, niespodziewanie odniósł sukces zawodowy. Firma, którą założył od podstaw i rozwinął, zaczęła przynosić większe zyski. Jako prezes stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Choć mężczyzna jest przystojny i bogaty, nie umie nawiązywać wartościowych relacji. Pierwsza kobieta, na której widok szybciej zabiło mu serce, okazuje się zupełnie z innej bajki, a druga… wybiera innego. Kiedy Patryk stara się zawalczyć o szczęście, na drodze staje mu przeznaczenie. Pewnego zimowego wieczoru dawno zapomniana kobieta, z którą spędził jedną noc, podrzuca mu nowo narodzone dziecko i znika…

Całe życie mężczyzny staje na głowie. Patryk stawia czoła nowemu wyzwaniu i próbuje pogodzić opiekę nad dzieckiem z prowadzeniem firmy, zderza się z instytucjami i musi starać się o prawa rodzicielskie w sądzie, mając niewielu sprzymierzeńców. Na własnej skórze przekonuje się, jak to jest być samotnym ojcem w Polsce. Mimo to walczy, bo pierwszy raz w życiu ma kogoś, na kim mu zależy.

Czy przeznaczenie szykuje dla niego jeszcze jakieś niespodzianki?





niedziela, stycznia 04, 2026

„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939 - 1945" Sylwia Winnik

„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939 - 1945" Sylwia Winnik

 


TYTUŁ  "Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939-1945”
 

AUTOR Sylwia Winnik

 

DATA PREMIERY 29.10.2025

 

WYDAWNICTWO Mando

 

ILOŚĆ STRON 264

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 

Cud Bożego Narodzenia może wydarzyć się wszędzie, nawet za drutami obozów koncentracyjnych


W domu pachnie grzybami i makiem, a w pokoju stoi choinka rozświetlona świeczkami, udekorowana aniołami z papieru… - to obraz najpiękniejszych świąt w roku, najbardziej rodzinnych. Był czas, gdy musiały wystarczyć wspomnienia, bo Wigilię trzeba było spędzić w Auschwitz-Birkenau, w obozie Gross-Rosen, w Ravensbruck czy na obczyźnie. Każdy starał się jak mógł, aby choć na chwilę doświadczyć cudu świąt, by nie zabrakło ciepła i nadziei.

Sylwia Winnik przytacza świąteczne historie – wzruszające, prawdziwe, bolesne, ale też dające siłę. Wigilia rozgrzewa serca w cichym kolędowaniu, w okruszku czarnego chleba służącego za opłatek. Święta w tych najciemniejszych miejscach świata stawały się niewyczerpanym źródłem nadziei na powrót do normalności.

Nastała noc. Jak każda inna obozowa noc. Zaczął prószyć śnieg, opadał na zbroczone ludzką krwią grudy ziemi. Na dachy baraków i krematoriów. Biały, czysty i piękny. Nieskalany. Bóg się rodził, choć nam było bardzo źle. Wtedy ostatni raz przyszedł na świat w okupowanej przez Niemców Polsce. Nasza nadzieja, że przyjdzie nowe, lepsze życie, ziściła się.






MOJE ODCZUCIA

 



Wigilia to czas rodzinny, który staramy się spędzać z bliskimi nam osobami. To czas, w którym się radujemy, szykujemy wspólnie potrawy, poświęcamy czas rozmowie. Ale nie każde święta Bożego Narodzenia wyglądały tak samo. Sylwia Winnik przypomina bowiem opowieści wigilijne w cieniu wojny. Jej rozmówcy przytaczają wspomnienia z dawnych czasów, które niekoniecznie zaliczają się do tych miłych. Niemniej opowieści te pokazują, że Wigilia to był czas mocno oczekiwany i celebrowany nawet pomimo wojny. Bo choć były to trudne czasy, Polacy starali się jak mogli, aby ten czas mimo wszystko był wyjątkowy.

Udało nam się przetrwać Auschwitz. Mnie. Bratu. Mamie. Ale nie tacie. Pierwsze święta Bożego Narodzenia po wojnie były dla mojej rodziny bardzo trudne i przepełnione smutkiem. Powracające wspomnienie obozu nie pozwalało cieszyć się odzyskaną wolnością ani życiem. Przed oczami stawały czasami – nieproszone – okropne obrazy i przerażające wspomnienia.


Wojna zabrała niejednemu z nas kogoś bliskiego, czasami ciężko wspominać o tym, że zamordowano nam kogoś z rodziny. Wspomnienia niektórych bohaterów są mi szczególnie bliskie, gdyż moja śp. Babcia i Dziadek również stracili w tamtym czasie bliskie im osoby. Zatem  niektóre obrazy przedstawione przez bohaterów dotykały mocno moich czułych stron, sprawiły, że i we mnie odżyły wspomnienia tamtych czasów. Bo choć znam je tylko z opowieści rodzinnych (nie było mnie jeszcze wtedy na świecie) to bolą równie mocno.

Historie wigilijne przedstawione przez Autorkę pokazują, że pomimo trudnego czasu czy też położenia był to czas, którego wszyscy oczekiwali, gdyż pomimo biedy, wierzyli, że chociaż tego jednego dnia ich brzuchy będą syte. Wiadomo, że nie mogli spodziewać się samych rarytasów, ale już możliwość zdobycia choćby bochenka chleba napawała ich optymizmem, zwłaszcza tych, którzy ten czas spędzali w obozach koncentracyjnych.

Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mamy niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy.


Święta sprawiały, iż był to czas, w którym wielu miało nadzieję na powrót do normalności. Prawa jest taka, że nie wszystkim po wojnie udało się wrócić do tej normalności. Pomimo zakończenia wojny, cieniem kładły się na nich wspomnienia z przeszłości o których nie sposób było zapomnieć.

Trzeba umieć i płakać nad napotkanym smutkiem, i cieszyć się tym, co pięknego zebraliśmy w pamięci przez całe życie. Boże Narodzenie dla mnie zawsze będzie wyjątkowym, cudownym czasem rodzinnym. W końcu wtedy, mimo wojennej tułaczki, zawsze byliśmy razem. I to było najważniejsze.


Moc truchleje to niezwykłe historie wigilijne w cieniu wojny. Historie prawdziwe, przepełnione bólem, ale także i nadzieją na zakończenie tego trudnego okresu. Warto przeczytać. Polecam.

 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję 




wtorek, grudnia 30, 2025

„Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

„Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

 



TYTUŁ  "Cień burzowych chmur”

CYKL  Spacer Aleją Róż (Tom 1)
 

AUTOR Edyta  Świętek

 

DATA PREMIERY 22.10.2025

 

WYDAWNICTWO Mando

 

ILOŚĆ STRON 303

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 

Druga wojna światowa dobiegła końca, jednak na małopolskiej wsi wciąż czuć strach i niepewność. Bronek – najstarszy z szóstki rodzeństwa – z dumą pracuje w rodzinnym gospodarstwie, które przed laty niemal dorównywało majątkom ziemiaństwa. Gdy ojciec poległ na froncie, to właśnie on musiał się stać głową rodziny.

Nadeszła jednak nowa władza i nastały nowe porządki. Reforma rolna, bezwzględny zarządca spółdzielni Bartłomiej Marczak oraz osobiste konflikty sprawiają, że Bronek traci dorobek pokoleń. Zmuszony do ucieczki z rodzinnej wsi podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty – symbolu rodzącej się Polski Ludowej. Wkrótce dołącza do niego młodsza siostra Julia uciekająca przed obsesyjną nienawiścią Marczaka.

Czy rodzeństwo zdoła ocalić siebie i odnaleźć nadzieję w brutalnej powojennej rzeczywistości? A może przeszłość dopadnie ich nawet wśród rusztowań i cegieł powstającej Nowej Huty?

W tej porywającej opowieści o miłości, zemście i walce o przetrwanie autorka mistrzowsko maluje obraz życia w cieniu wczesnego PRL-u. To historia rodzinna, w której każdy wybór ma swoją cenę.

Pierwszy tom sagi
Spacer Aleją Róż

 






MOJE ODCZUCIA

 



To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy". Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego wyobrażenia jak wyglądało życie w tamtym czasie, z tym większym zaciekawieniem czytałam powieść.
Obrazy wykreowane przez Edytę Świętek są tak realne, postacie jak najbardziej wiarygodne i barwne, że zatrzymując się na chwilę podczas czytania, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Oczywiście patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, odpowiedź brzmi nie.

Nie chciała tych wszystkich mar, przeczuć i wizji, które ją dręczyły, odkąd wyrządzono jej krzywdę. Czasami myślała, że zapewne zwariowała od tego całego cierpienia i tortur. Co gorsza, nigdy nie potrafiła ocenić, czy faktycznie choćby jedno z jej rojeń nie okaże się prorocze. Nie mogła więc w nikim wzbudzać zbędnego strachu.

Wielu z nas do dzisiaj, żyje na ziemiach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I nie wyobraża sobie, że ktoś obcy mógłby przejąć tę ziemię. Rodzina Szymczaków również była tej myśli. Bronek stawał na głowie i robił co tylko mógł, by nie odebrano im ich ziemi. Niestety nie udało mu się to, gdyż reforma rolna zabrała mu niemalże wszystko, prócz murowanego domu i kawałka lichej ziemi. Musiał wyjechać z rodzinnej wsi do miasta, by zapewnić byt swojej rodzinie. Czy było to dla niego łatwe? Jak odnalazł się w nowej rzeczywistości?

Autorka w cudowny sposób przedstawia nam stare czasy, które niejeden z Was (mnie to nie dotyczy) miał okazję przeżyć. Dzięki tej książce powrócicie pamięcią do czasów, które zapewne niektórym z Was utkwiły głęboko w sercu. Czy zatem życie dawniejsze było lepsze od tego obecnego? Nie można tego jednoznacznie ocenić. Ludzie w dawnych czasach niezwykle cenili swój majątek i rodzinę. Czy w dzisiejszym świecie ludzie również cenią swoją rodzinę  i są w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko? Na to pytanie z całą pewnością posypałyby się różne odpowiedzi.

 Bronek to postać, która niewątpliwie zaskarbiła sobie moje serce. Od początku dom, rodzina i majątek stanowiły dla niego istotę życia. Jako najstarszy z rodzeństwa stał się głową rodziny, troszcząc się o matkę oraz pozostałe rodzeństwo. Życie boleśnie go doświadczało na każdym kroku. Jednak jego wiara, w to, że kiedyś odzyska utracone ziemie, wciąż motywowała go do dalszego działania i nie poddawania się. Stawiał czoła przeciwnością, wciąż wierząc w lepsze jutro i ponowne scalenie rodziny.

Edyta Świętek stworzyła powieść, która zasługuje na uznanie. Pomysł na fabułę, by przemierzać czasy od przeszłości i posuwać się ku teraźniejszości zachwycają czytelnika. Razem z autorką możemy odbyć podróż po Krakowie i jego zakątkach, miejscach, które autorka w dalszym ciągu darzy sentymentem. Odbędziemy zatem podróż, która na długo utkwi w naszej pamięci, rozbije nas mentalnie i da nam do myślenia.

Cień burzowych chmur to książka, która zabierze nas w czasy powojennej Polski, pozwoli odkryć absurdy PRL-u, utwierdzi nas w przekonaniu, iż rodzina to najcenniejszy skarb, który posiadamy. Nie obędzie się również bez rodzinnych sprzeczek zrodzonych z zawiści, ciągłych intryg i spisków oraz  chęci krwawej zemsty. No i oczywiście pojawią się również romantyczne chwile. Zachęcam do przeczytania. Ja jestem zachwycona, wierzę, że i Wy będziecie.

 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję 





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger