Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwanie czytelnicze 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwanie czytelnicze 2017. Pokaż wszystkie posty

piątek, grudnia 29, 2017

"Tam, gdzie czekał anioł" Dorota Schrammek

"Tam, gdzie czekał anioł" Dorota Schrammek

*Ocena: 4/6
*Opis:


Mama dwójki dorosłych dzieci, którą przerastają problemy, wyjeżdża do Ueckermünde, by uporządkować swoje życie. Pomimo wielu obaw i lęków, podejmuje pracę jako opiekunka starszego małżeństwa. Wkrótce na drodze bohaterki pojawiają się osoby, które zmieniają jej życie. Czy to przeznaczenie Małe niemieckie miasteczko stopniowo staje się dla Beaty oazą spokoju, jednak ta pozorna równowaga zostaje zakłócona zaskakującymi wiadomościami. Książka Tam, gdzie czekał anioł to pozytywna, pełna nadziei i przebaczenia oraz wiary w drugiego człowieka opowieść zmuszająca Czytelnika do przemyśleń nad swoim życiem.




*Moje odczucia:


Kolejna książka Doroty Schrammek przy której spędziłam miłe chwile. Autorka nie pisze błahych historii, jej książki zawsze zmuszają czytelnika do przemyśleń nad swoim życiem. Osobiście bardzo lubię takie historie, dzięki którym wnoszę coś do własnego życia.

Główną bohaterką jest Beata, żona i matka dwójki dzieci. Czuje się zagubiona w swoim życiu i postanawia coś w nim zmienić. Podejmuje pracę na zagranicą przy opiece starszego małżeństwa. Co trzy tygodnie wraca na tydzień do domu. W miasteczku, w którym pracuje co rusz spotyka osoby, które mają wpływ na jej życie. To osoba o dobrym sercu, która chętnie wyciąga pomocną dłoń do innych, choć sama nie bardzo radzi sobie z relacjami z mężem.

To przykre, że często na pierwszy rzut oka oceniamy kogoś, tylko po jego wyglądzie, czy też zachowaniu. Często nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego te osoby są w takim stanie w jakim są, że może to życie i przeżyte doświadczenia ich do tego doprowadziły. Ludzie na ogół zrażają się takimi osobami od razu, nie myśląc o tym, że może właśnie one potrzebują pomocnej dłoni, przyjaciela, który zechce ich wysłuchać, podzielić się dobrą radą. A to nie szata zdobi człowieka...

Również w związku nie zawsze jest pięknie i kolorowo. Zdarzają się wpadki, które boleśnie wpływają na partnerów. Nie zawsze jesteśmy w stanie przebaczyć, gdyż rany wydają się być głębokie. Jeśli jednak kogoś się kocha, powinno się umieć również wybaczać. Owszem, zdarzają się takie czyny, których nie sposób wybaczyć, jeśli jednak kochamy szczerze i całym sercem, powinniśmy umieć dać drugą szansę.
"- Nie odbiło - odparła cicho. - Wreszcie myślę o sobie. O tym, by być szczęśliwą i spełnioną kobietą, a nie żyć pod dyktando twojej mamy. Ona steruje tobą, a ty nieświadomie postępujesz zgodnie z jej zaleceniami. Manipuluje, wiedząc, że na wszystko się zgodzisz, ponieważ jesteś uległym i kochającym synem."
Spodobała mi się fabuła i wplecione wątki historyczne. Niezwykle cenny i emocjonalny stał się dla mnie pamiętnik Loli, który wylądował w rękach Beaty. Lubię czytać o losach (nawet jeśli są to tragiczne losy) ludzi, o tym przez co musieli przejść, jak wyglądało ich życie. Autorka musiała poświęcić wiele czasu i uwagi opisując historie poszczególnych miejscowości znajdujących się w powieści. Książkę czyta się szybko, ze względu na prosty i przyjemny w odbiorze styl. Postacie są barwne, każda z nich charakteryzuje się czymś innym.

To, co jest doskonałą prawdą zawartą w powieści to stosunki między Polakami na obczyźnie. To przykre, że jeden drugiemu zazdrości, ale tak jest. Sama spędzam kilka miesięcy za granicą z innymi Polakami, więc mogę potwierdzić. Rodak powinien trzymać się z rodakiem. Tymczasem jest całkiem inaczej, gdyby mógł utopił by go w łyżce wody. Dorota Schrammek doskonale oddaje istotę życia w Polsce oraz w Niemczech. Czytając możemy zobaczyć jak wiele nas różni, do czego przywiązujemy wagę my, a do czego oni. Niby graniczymy ze sobą, a tak wiele nas różni. Jednak co kraj to obyczaj.
"[...] Nawet jeśli sami coś obmyślimy, to bardzo często plany biorą w łeb. Nie warto układać przyszłości. Lepiej żyć chwilą. Tu i teraz. Korzystać z życia najpełniej,  jak się da."
Tam, gdzie czekał anioł to lekka historia o życiu, trudnych wyborach oraz o umiejętności przebaczania. Przepełniona jest pozytywnymi cechami, oraz aniołami, która gdzieś tam zawsze się czają, nawet jeśli w nie wierzymy w nie. Ta książka zmusza do refleksji nad własnym życiem. Polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz








czwartek, grudnia 21, 2017

"Wszystkie moje kobiety" Janusz Leon Wiśniewski

"Wszystkie moje kobiety" Janusz Leon Wiśniewski




*Ocena: 4/6
*Opis:


Wszystko da się wyjaśnić. Zapisać w liczbach i równaniach. Życiem rządzą prawdopodobieństwo, logika i udowadnialne twierdzenia. Przynajmniej jemu, naukowcowi, tak się wydawało, dopóki nie spędził wielu miesięcy w klinice w Amsterdamie i nie otarł się o śmierć, co całkowicie zburzyło konstrukcję jego świata.

Były przy nim w chwili największej tragedii, mimo że je zawiódł, skrzywdził, zdradzał, upokorzył. Dlaczego?

Wszystkie jego kobiety.

Milena, niesforna, uderzająco piękna i wyuzdana femme fatale. Daria, jego była studentka, „kruche, naiwne dziewczę w wieku jego córki”, o oczach jak niezapominajki. Tajemnicza Ludmiła, z którą rzekomo łączył go tylko seks. Natalia, fascynująca, bezpruderyjna artystka, niezastąpiona partnerka do filozoficznych dysput. Justyna - miała być jedynie lekiem na jego depresję po rozstaniu z żoną. Ewa, tak samo charyzmatyczna, jak eteryczna, zachwycająco mądra nauczycielka, która na nowo buduje jego świat...

Kim był dla nich? Kim one były dla niego? Której był coś winien, której kiedyś podarował za mało, a która była mu wdzięczna?

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to najbardziej przejmująca i osobista powieść Janusza Leona Wiśniewskiego. Hołd złożony kobiecości i hymn pochwalny ku czci miłości, która bywa potężna jak śmierć. Dlatego warto dla niej żyć.


*Moje odczucia:


Kim jesteśmy, a kim możemy się stać w obliczu tragedii jaka nas spotyka? Pędzimy przez życie, nie zastanawiamy się właściwie nad tym jak postępujemy, aż tu pewnego dnia dowiadujemy się, że przespaliśmy pół roku naszego życia. Co wtedy? Przychodzi czas na refleksję i chwilę zadumy nad tym co było, co jest, a co może być. Tak właśnie dzieje się z naszym głównym bohaterem, wybitnym matematykiem, dla którego kobiety odgrywały znaczącą rolę w życiu. Szkoda tylko, że zmieniał je niczym rękawiczki.

Wystarczyło, iż otarł się o śmierć, dostał drugą szansę, a zaczął wspominać i zastanawiać się nad swoim postępowaniem. W jego życiu nie było jednej kobiety, było ich pięć. Zawiódł je, wszystkie razem i każdą z osobna. Zdradzał, czyli dopuszczał się niewybaczalnego czynu. A mimo wszystko, one w obliczu jego tragedii, były przy nim. Dlaczego? Może dlatego, że było im go żal? Może dlatego, że mimo wyrządzonych krzywd one wciąż go kochały? Przekonajcie się sami.

To moja pierwsza styczność z tym autorem. Muszę przyznać, że ma swój niepowtarzalny styl, który chwyta za serce. Z całą pewnością nie da się go podrobić. Nie miałam chyba jeszcze okazji czytać tak pięknie przedstawionych scen erotycznych. To co mi się również spodobało, to przepiękne oddanie emocji i uczuć w powieści, o których autor pisze w sposób idealny. Charakterystyka każdej z kobiet również zasługuje na uwagę. Każda z nich ma w sobie to coś, co ją charakteryzuje i czyni inną od całej reszty. Nie mogę zapomnieć wspomnieć o głównym bohaterze, z którym niemal się zżyłam czytając powieść. Poznajemy go i jego postępowanie z każdą kolejną przeczytaną kartą powieści.
"Samotność wcale nie zaczyna się od tego, że nagle nikt nie czeka na ciebie w domu. Samotność zaczyna się wówczas, kiedy pierwszy raz odczujesz pragnienie, aby czekał tam na ciebie ktoś zupełnie inny..."
Fabuła powieści intryguje, zaskakuje, ale przede wszystkim pozwala na wiele refleksji. Nie toczy się w zastraszająco szybkim tempie, jednak nie pozwala też się nudzić. Wiśniewski przedstawia w swojej powieści, niby proste, a jednak skomplikowane relacje międzyludzkie. Miłość nie zawsze jest zrozumiała, u każdego pojawiają się problemy, rozterki i wątpliwości. My, nie mamy tutaj nic ubarwionego, wymyślonego, lecz naszym oczom ukazuje się życie takie jakie jest. Problemy sercowe pojawiają się w każdym związku, grunt to umieć je rozwiązywać.

W dzisiejszym świecie ludzie są wciąż zabiegani. Brną do przodu, często nie zastanawiając się nad swoim postępowaniem. Nie widzą, że wyrządzają krzywdę innym, gdyż są zapatrzeni sami w siebie. Ale nie o to chodzi w życiu, by wciąż biegnąć i biegnąć. Powinniśmy umieć cieszyć się każdą chwilą, każdą drobnostką. Powinniśmy umieć dostrzegać to, czego gołym okiem nie widzimy. Bo życie może przelecieć nam przez palce, i nawet nie zorientujemy się kiedy. A wtedy najdą nas myśli: czy właściwie wykorzystaliśmy nasze życie? Czy nasze wybory były trafne? Czy mogliśmy postąpić inaczej?

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to niezwykle osobista powieść autora. To słodko-gorzka historia relacji międzyludzkich i prawdziwym życiu, w którym każdy z nas popełnia błędy. Potykamy się, upadamy, a później wstajemy i idziemy dalej. Miłości i jej rozterek tutaj nie brak. Zachęcam do przeczytania.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję










wtorek, grudnia 05, 2017

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron



*Tytuł: "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta"
*Autor: W. Bruce Cameron
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 281



*Ocena: 4/6
*Opis:

Najnowsza powieść autora bestsellerowej książki „Był sobie pies”

Josh Michaels z oburzeniem odkrywa, że sąsiad podrzucił mu pod drzwi ciężarną suczkę Lucy. Nie może jednak oprzeć się uroczemu spojrzeniu brązowych ślepi i chociaż nigdy nie miał zwierzęcia domowego, postanawia przygarnąć psiaka.

Kiedy na świat przychodzi pięć niesfornych szczeniaczków, Josh zgłasza się po pomoc do lokalnego schroniska. Tam poznaje uroczą i kochającą zwierzęta Kerri, która z zapałem uczy go, jak dbać o psią rodzinkę. Wspólnie przygotowują szczeniaki do adopcji w ramach świątecznego programu szukania nowych domów psiakom ze schroniska.

Wraz z upływem czasu Josh zaczyna darzyć dziewczynę coraz cieplejszym uczuciem. Im bardziej zakochuje się w Kerri, tym bardziej przywiązuje się do futrzaków, które wniosły w jego życie mnóstwo miłości.
Kiedy zbliżają się święta i nieuchronny termin oddania szczeniaków, Josh zastanawia się, czy będzie w stanie bez nich żyć.



*Moje odczucia:


Kiedy tylko zobaczyłam, iż W. Bruce Cameron wydaje kolejną powieść o psie, wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Jako wielka miłośniczka zwierząt, nie mogłam przegapić takiej okazji. Czy zatem autorowi po raz drugi udało się mnie zachwycić?


Josh to mężczyzna, który na co dzień nie ma styczności ze zwierzętami, od kiedy porzuciła go dziewczyna żyje w samotności. Jednak pewnego dnia sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę Lucy i zostawia pod jego opieką, pomimo sprzeciwów. Wystarczy jedno spojrzenie w oczy suczki, a on przepada.



Ci z Was, którzy posiadają psa doskonale wiedzą jak wiele radości potrafi wnieść w życie człowieka, ale również zdają sobie sprawę z tego, jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie zwierzęcia. Zwierzę to nie zabawka, którą można odłożyć w kąt, gdy się znudzi. Nienawidzę ludzi, którzy najpierw biorą psiaka, a później go porzucają, wyrzucają z domu jak zużytą baterię. Zwłaszcza czas zbliżających się świąt jest doskonałą okazją do nabycia psa. Ale proszę Was o rozważne podejmowanie decyzji, chcecie wziąć psa, wieźcie również odpowiedzialność za niego. Natomiast jeśli nie jesteście pewni czy podołacie temu wyzwaniu, lepiej odpuśćcie sobie i nie fundujcie niepotrzebnego stresu zwierzakowi.

Nasz bohater Josh, to człowiek, który zgrywa twardziela, a w głębi duszy to niezwykle wrażliwy człowiek. Doskonale to widać, kiedy pod jego dach przybywa Lucy. Nie ma kompletnego pojęcia jak zajmować się suczką, w dodatku ciężarną, która lada dzień się oszczeni. Szuka pomocy u weterynarza oraz w schronisku. Tak poznaje Kerri, niezwykle sympatyczną, kochającą zwierzaki kobietę, pracującą w schronisku.

Jakie przygody przydarzą się naszemu bohaterowi? Co zrobi, gdy na świecie pojawią się szczeniaki? Czy zdoła zapanować nad niesfornymi pupilami? Czy Kerri stanie się dla niego kimś więcej?
O tym wszystkim dowiecie się, sięgając po powieść.




Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta to przepiękna opowieść o rodzącej się z dnia na dzień, miłości człowieka do suczki i szczeniąt. To historia potwierdzająca, iż pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Miłośnicy psów będą zachwyceni. Ta powieść chwyta za serce, ale daje nadzieję na lepszą przyszłość dla porzuconych czworonogów. Polecam.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







niedziela, grudnia 03, 2017

"Bracia Slater. Dominic" L.A. Casey

"Bracia Slater. Dominic" L.A. Casey



*Tytuł: "Bracia Slater. Domnic"
*Autor: L.A. Casey
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 484


*Ocena: 4/6
*Opis:


Po wypadku samochodowym, w którym zginęli jej rodzice, Bronagh Murphy zdecydowała, że nie będzie wdawać się z ludźmi w bliższe relacje. Nie chce już więcej cierpieć. Wydaje się jej, że jeśli nie będzie z nikim się przyjaźnić ani rozmawiać, wszyscy zostawią ją w spokoju.


Kiedy w jej życie wkracza Dominic Slater, dziewczyna uparcie go ignoruje. Właśnie takim zachowaniem przyciąga go jak magnes. Dominic przywykł do tego, że jest w centrum uwagi. Tymczasem piękna brunetka, która słynie z ciętego języka, wydaje się w tej kwestii wyjątkowa.

To wystarczy, żeby Dominic jej zapragnął, a jedynym sposobem na zaspokojenie tych pragnień jest użycie siły.



*Moje odczucia:

Otworzyłam, zaczęłam czytać i po prostu przepadłam. Historia wciągnęła mnie od samego początku. Wielu z Was może mieć odmienne zdanie co do tej książki. Dlaczego? Zawiera ogrom wulgaryzmów (mnie to nie przeszkadza), co nie wszystkim się podoba. Obraźliwe słowa względem dziewczyny, na które ona najczęściej reaguje śmiechem, mogą nie przypaść Wam do gustu. Mimo wszystko, mnie kiedy czytałam uśmiech mało kiedy znikał z twarzy.

Bronagh to dziewczyna, która ma wiele kompleksów, lubi przekręcać słowa innych osób. Jest typem samotnika, z nikim się nie przyjaźni i nie rozmawia. Dlatego, kiedy w jej życiu pojawia się Dominic, strasznie się irytuje, gdyż na każdym kroku się z nią droczy, niejednokrotnie zadając jej przy tym cierpienia.

Dominic to chłopak, który zawsze zdobywa to co chce. Jest nieziemsko przystojny, potrafi się bić, i uparcie dążyć do tego czego pragnie. Kobiety nie są w stanie mu się oprzeć. A jednak, Bronagh nie chce go do siebie dopuścić.

Albo tych dwoje się wzajemnie pozabija, albo w końcu zaczną się kochać. Jak obstawiacie?



L.A. Casey napisała powieść, która zdobyła moje serce. Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę. Zwłaszcza zainteresowało mnie tajemnicze życie braci Slater. No i jak tu się odpędzić od tylu przystojniaków? Wymiany zdań pomiędzy bohaterami, czasami wprost powodowały, że zwijałam się ze śmiechu. U niektórych natomiast mogą wywołać niesmak. Mimo tego, iż nie jest to lektura, która skłania czytelnika do jakiś głębszych refleksji, to jest doskonała na oderwanie się choć na trochę od szarej rzeczywistości.

Bracia Slater zdecydowanie podbili moje serca. Bardzo ich polubiłam, choć nie zawsze podobało mi się ich zachowanie. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, by poznać dalsze losy. Co do Bronagh miałam mieszane uczucia, raz ją lubiłam, za moment nienawidziłam. Jednak to jej życie, tragiczne przeżycia sprawiły, że była jaka była. Każdy z nas może się zmienić, więc każdemu trzeba dać szansę.

Swoją drogą wyobrażacie sobie, jak jedna osoba przyczepia się do Was niczym rzep do psiego ogona? Musi to być niezwykle frapujące, więc nic dziwnego, że Bronagh tak bardzo się denerwowała. Ale mówią, że kto się czubi, ten się lubi. I sporo w tym prawdy.

Bracia Slater. Dominic to książka, dzięki której niektórym z twarzy nie będzie schodził uśmiech, natomiast drugim mina może zrzednąć. To historia dla tych, którzy lubią ciemnych typów, ogrom wulgaryzmów i chęć dominacji. Ja bawiłam się świetnie czytając tę powieść. Jeśli wy również lubicie takie klimaty, to zachęcam jak najbardziej do przeczytania.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






poniedziałek, listopada 27, 2017

"Córka pedofila" Ewa Pirce

"Córka pedofila" Ewa Pirce

*Tytuł: "Córka pedofila"
*Autor: Ewa Pirce
*Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 314


*Ocena: 6/6
*Opis:


Są wydarzenia, które poruszają do głębi.
Są ludzie, obok których nie jesteś w stanie przejść obojętnie.
Są opowieści, co – raz opowiedziane – już na zawsze z Tobą pozostają.
Są doświadczenia zmieniające nas na całe życie...

Taka właśnie jest historia Lexi – nastolatki, jaką możesz znać, dziewczyny innej niż wszystkie.

„Książka, która wciąga już od pierwszego zdania. Napisana językiem tak doskonale dobranym, że postaci są jak żywe, dialogi wstrząsająco autentyczne, a historia zarazem prawdziwa w swoim wyrazie, jak i hollywoodzka w swym rozmachu. Powieść, która wstrząsa czytelnikiem, a następnie rozkochuje go w sobie, aby na końcu zaskoczyć i wzruszyć do łez. Nie może się nie podobać”.
(Eryk Edwardsson – autor „Pamiętnika lesbijki”)

Historia zainspirowana prawdziwymi zdarzeniami.


*Moje odczucia:



Dawno nie miałam takiej siły przyciągania w przypadku książki. Tę wzięłam do ręki, otworzyłam na pierwszej stronie, przeczytałam pół strony i już wiedziałam, że ciężko będzie mi ją odłożyć na bok. Skończyłam czytać wczoraj, a emocje nadal we mnie wrą. To niesamowite jak bardzo wszystko odczuwałam, niemalże jakbym była obok bohaterów i przeżywała wszystko razem z nimi.



Książka jest debiutem autorki, ale debiutem z pełnym "przytupem". Ta powieść jest napisana tak realnym, prostym w odbiorze językiem, iż nie sposób przejść obok niej obojętnie. Jestem zachwycona pod każdym względem, kreacja bohaterów doskonała; fabuła, która raz wywołuje łzy, a raz uśmiech i daje nadzieję na lepsze jutro. Choć muszę przyznać, iż w pewnym momencie miałam ochotę udusić autorkę za to jak potoczyły się losy Lexi, a przede wszystkim za to jak one wpłynęły na mnie. Od pierwszej do ostatniej strony moje serce to przyspieszało, to zwalniało bicie. Czytałam wiele książek, które wywoływały u mnie wulkan emocji, jednak przyznaję, że ta przebija je wszystkie.

Lexi, nasza główna bohaterka to dziewczyna, która doświadczyła w życiu zbyt wiele krzywd, zbyt wiele cierpienia, zbyt wiele bólu. Najgorszy jest chyba jednak fakt, że była w tym osamotniona, do momentu kiedy w jej życiu nie pojawił się Henry oraz James. Henry był gejem, odtrącony i wiecznie niezauważany przez własnego ojca, który się go wstydził. Lexi stała się jego przyjaciółką. Natomiast James to chłopak, który za wszelką cenę pragnął pomóc Lexi, choć sam tak naprawdę potrzebował pomocy.

Ewa Pirce w swojej powieści zwraca uwagę na problem pedofili oraz odrzucenie człowieka poprzez innych tylko i wyłącznie ze względu na jego odmienność. Osoba, która ma styczność z pedofilem zamyka się w sobie, często nie chce mówić o tym co ją spotyka, próbuje radzić sobie na swój sposób np. poprzez samookaleczanie się. W tym przypadku pedofilem okazuje się być ojciec ofiary, który notorycznie zastrasza swoją córkę i ją wykorzystuje. Jej psychika jest zniszczona, nie ma siły by się bronić. Jest samotna, odizolowana od reszty społeczeństwa. Ale tak naprawdę w głębi duszy pragnie mieć u swego boku osobę, przy której będzie czuła się bezpieczna, która będzie ją kochała. Ona po prostu pragnie kochać i być kochaną. Tylko jak ma zaufać komukolwiek, skoro najbliższa osoba jaką jest jej ojciec, osoba, która powinna ją za wszelką cenę chronić, dopuszcza się tak haniebnych czynów. Dla mnie jest to niepojęte. Gdybym tylko mogła wskoczyłabym do życia Lexi i gołymi rękami udusiła jej ojca. Czułam do niego odrazę, złość i obrzydzenie.




Ludzie rodzą się, by żyć, nawet jeśli okazuje się, iż mają inną orientację. To, że człowiek jest gejem nie oznacza, że jest osobą gorszą od innych. Ale tak właśnie społeczeństwo podchodzi do takich ludzi, szydząc i wyśmiewając na każdym kroku. Tego doświadczał właśnie Henry, który był niezwykle ciepłą i zabawną osobą, jedynie zagubioną we własnym życiu. Każdy z nas jest inny, każdy z nas skrywa jakiś sekret, ale czy to od razu powód do tego, by nas odtrącać? Nie sądzę. Każdy z nas pragnie być kochanym i docenianym na swój sposób. Każdy z nas pragnie być akceptowanym takim jakim jest. Dlatego każdy z nas dziesięć razy powinien się zastanowić, nim zacznie oceniać kogoś innego, kogoś kogo tak naprawdę nie zna. To przykre, że ludzie są odtrącani ze względu na swoją inność.  Bo w głębi duszy każdy z nas jest cudowny na swój sposób.


Są ludzie, obok których nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie. To prawda, tak się zdarza. Nie znamy danej osoby, a jednak coś nam nie pozwala pozostawić ją na pastwę losu. W tej książce przekonacie się o tym doskonale.



Córka pedofila to historia, która na długo utkwi w twoim umyśle i nie pozwoli o sobie zapomnieć. To historia, która wyciśnie z Twoich oczu ogrom łez, ale wywoła też niejeden uśmiech. A przede wszystkim to historia, która pozwoli uwierzyć Ci w lepsze jutro, nawet wtedy, gdy Tobie wydaje się to nierealne. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.




niedziela, listopada 19, 2017

"Apteka marzeń" Natasza Socha

"Apteka marzeń" Natasza Socha



*Tytuł: "Apteka marzeń"
*Autor: Natasza Socha
*Wydawnictwo: Pascal
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 389


*Ocena: 6/6
*Opis:

Człowiek staje się dorosły nie wtedy, gdy ubrania robią się dla niego za ciasne, ale gdy wyrasta z własnego egoizmu.

Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu, w nietypowej sytuacji. Dzieli je dziesięć lat różnicy, co w przypadku dziecka i nastolatki jest przepaścią. Znajdują jednak wspólny język i pokazują, że nawet w najgorszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola istnieje naprawdę, postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę.

 To opowieść o skrajnych emocjach, potędze matczynej miłości, sile, jaką daje rodzina. O wielkiej aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty. I o zwyczajnych, lecz niezwykłych bohaterach, którzy mierzą się z nieustępliwym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie?


*Moje odczucia:


Nie myślałam, że ta książka tak mną wstrząśnie, że do teraz będę odczuwała smutek i cierpienie tych biednych dzieci z oddziału onkologii, ale również, że będę czerpała od nich siły i inaczej patrzyła na świat. Ludzie załamują się, bo tracą pracę, bo życie znów ich zaskoczyło, bo podwinęła im się noga. Ale żeby tak naprawdę zrozumieć dar życia i potrafić je dostrzegać, koniecznie trzeba przeczytać tę książkę. Wywołuje ona ogrom emocji, sprawia, że niejednokrotnie do oczu cisną się łzy, ale napawa również ogromną energią i nadzieją na lepsze jutro, dzięki tym cudownym małym istotom, które życie tak okrutnie doświadcza.



Natasza Socha w swojej powieści podejmuje trudny temat, jakim jest nowotwór u dzieci. Dotyka to miliona dzieci, a rodzice zawsze zadają pytanie: dlaczego? Dlaczego akurat moje dziecko? Niestety na te pytania nie ma odpowiedzi. Rodzice cierpią razem ze swoimi pociechami, wylewają mnóstwo łez, ale mimo wszystko muszą być dzielne i wspierać swoje dzieci. Chyba nie ma nic gorszego, gdy własna matka czy ojciec muszą patrzeć jak ich dziecko powoli gaśnie. Nie zawsze z nowotworu da się wyleczyć, ale nadzieja umiera ostatnia.




To niewiarygodne, że często to same dzieci, które chorują, mają w sobie więcej siły, energii i wiary w to, że wszystko się ułoży. Dają przykład nam starszym, ponieważ sami nie możemy sobie z tym poradzić. A one małe, mimo cierpienia potrafią się uśmiechać i nieść pomoc innym. Nasze bohaterki przedstawiają to w cudowny sposób. Ola, jej mama Magdalena oraz Karolina. To postacie, z którymi zżyłam się niesamowicie, z którymi płakałam nie raz, ale również które wywoływały u mnie uśmiech. Kreacja bohaterów jest doskonała, zresztą Ola i Magda to postacie autentyczne, a Karolina choć po części zmyślona, wcale im nie odstępuje. To postacie rzeczywiste, które można spotkać na naszej drodze życia, z którymi odczuwamy wszystkie ich przeżycia.

Kiedy chorują dzieci, choruje również cała ich rodzina, a zwłaszcza matki, które w takich przypadkach muszą mieć podwójną siłę, by sprostać opiece nad ich pociechami przebywającymi w szpitalu, ale również by zaopiekować się pozostałymi, które przebywają w domu. W szpitalu często przyodziewają maskę, by dziecko nie dostrzegło ich cierpienia, czasem zwątpienia, a kiedy opuszczają mury szpitala ściągają ją i dają się ponieść emocjom.




Ola i Karolina to dwie niezwykle dzielne dziewczynki, wojowniczki, które mimo swojej choroby, potrafią z niej żartować. To trudne, by w takich chwilach się uśmiechać, a one jednak to potrafią. Mimo wszystko, cieszą się życiem i zarażają tym innych.

Apteka marzeń to niezwykle dojrzała, emocjonalna powieść, która sprawi, iż po jej przeczytaniu ludzie nie będą się przejmować jakimiś błahostkami, a docenią czym jest życie. To historia dzieci, które mimo młodego wieku dorastają w zastraszająco szybkim tempie i które potrafią wykazać się niezwykłym poczuciem humoru pomimo cierpienia. A przede wszystkim to historia dzieci, które mogą być dla nas wzorem do naśladowania. Polecam, tę historię trzeba przeczytać.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz










sobota, listopada 18, 2017

"52 kolory życia, tom V" Magdalena Kozioł

"52 kolory życia, tom V" Magdalena Kozioł




*Tytuł: "52 kolory życia, tom.V"
*Autor: Magdalena Kozioł
*Wydawnictwo: Pociąg do Natury
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 126


*Ocena: 4+/6
*Opis:

V tom powieści podkręca temperaturę burzliwej historii o miłości Sally i Jacka. Bohaterka podejmuje ważną decyzję, którą dyktuje jej rozsądek. Dni Sally wypełniają melancholijne uczucia i między innymi takie kolory życia, jak: śliwkowy, waniliowy,cynamonowy,, kasztanowy czy żółty. Okaże się też, czy Aneta wyzdrowieje.


*Moje odczucia:


Po dość długiej przerwie wracam do losów Sally i Jacka. Jakże przyjemnie było się z nimi znowu spotkać, choć w ich życiu trochę się namieszało. Ich uczucie kwitnie coraz bardziej, jednak zaczynają pojawiać się kłopoty. Okazuje się, że żona Jacka jest poważnie chora, a Sally ulega wypadkowi, podczas którego ... - nie zdradzę co, koniecznie musicie przeczytać sami.

Magdalena Kozioł przedstawia nam kolejne kolory życia i związane z nimi wydarzenia. Ukazuje nam jak wiele barw może mieć wpływ na nasze życie. Sami często tych barw nie dostrzegamy, ponieważ jesteśmy wciąż zabiegani, nie mamy czasu na nic.

Czasem przytrafia nam się miłość tak jakby zakazana. No bo jak wytłumaczyć to, że kobieta zakochuje się w żonatym mężczyźnie, a ten mężczyzna odwzajemnia te uczucia? Niestety serce nie sługa, a my nie zawsze potrafimy podporządkować się rozumowi. Uczucie pojawia się tak nagle, iż nie jesteśmy w stanie nad nim zapanować.

W tym tomie wiele się dzieje, Sally ciężko przechodzi wypadek, którego skutki odczuwać będzie już przez całe życie. Jacek dowiadując się o chorobie żony, nie może jej tak po prostu zostawić. Czy zatem miłość Sally i Jacka ma jeszcze jakiekolwiek szanse? Sally podejmuje jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu, postanawia rozstać się ze swoim ukochanym, gdyż nie może patrzeć na cierpienie jego rodziny. Czy ta decyzja okaże się słuszna? Czy będzie potrafiła zapomnieć o Jacku? Czy Jacek pozwoli jej tak po prostu odejść?



Życie jest niezwykle pokręcone, a losy tej dwójki doskonale to przedstawiają. Zasady są po to, żeby je łamać, a zakazany owoc smakuje najlepiej, tak powiadają. Jednak nasi bohaterowie na własnej skórze przekonają się, że te myśli nie zawsze okazują się trafne. Przed nimi trudne wybory.

52 kolory życia, tom.V to kolejne barwne losy bohaterów z którymi czytelnik zżywa się już w pierwszym tomie. Rozkwitająca miłość, wypadki, choroby, a na końcu ciężkie wybory, to wszystko co nas tutaj czeka. Zachęcam do przeczytania.

W chwili obecnej książki nie są nigdzie dostępne. Stały się białymi krukami.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.







sobota, listopada 11, 2017

"Ostatni policjant" Ben H. Winters

"Ostatni policjant" Ben H. Winters


*Tytuł: "Ostatni policjant"
*Autor: Ben H. Winters
*Wydawnictwo: RM
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 359


*Ocena: 4/6
*Opis:

CZY POSZEDŁBYŚ DO PRACY, GDYBYŚ WIEDZIAŁ, ŻE ZA PÓŁ ROKU WSZYSCY ZGINIEMY?

Detektyw Henry Palace stanął przed tym problemem, gdy świat obiegła wiadomość o nieuchronnej kolizji Ziemi z asteroidą.

Ostatni policjant to pierwszy tom trylogii kryminalnej opisującej świat tuż przed zagładą. Wokoło szerzy się przestępczość, fanatyzm religijny i panika. Wszystko, co znamy, ulega destrukcji, a ludzie przestają wierzyć w to, co do tej pory było im bliskie. Jedni poświęcają czas na spełnianie marzeń, inni nie wytrzymują napięcia i popełniają samobójstwo. Tylko Henry Palace, prowadzi drobiazgowe śledztwo w sprawie śmierci Petera Zella, by poznać prawdę, która nikogo innego już nie obchodzi.



*Moje odczucia:


Co byście zrobili, gdybyście się nagle dowiedzieli, że za pół roku być może dojdzie do zagłady i świat przestanie istnieć? Czy nadal toczylibyście normalne życie jak dotychczas? A może przestałoby Was wszystko interesować? Porzucilibyście pracę, marzenia i chęci do życia? Zapewne ciężko Wam w tej chwili odpowiedzieć na te pytania, dlatego, aby poniekąd przybliżyć Wam ludzi w takiej sytuacji zapraszam do lektury Ostatniego policjanta.

Głównym bohaterem jest detektyw Henry Palace. I tutaj muszę przyznać, że jak na swój zawód doskonale oddaje mu swoje serce. Nawet w obliczu zbliżającej się zagłady, postanawia dowieść, iż Peter nie popełnił samobójstwa, lecz został zamordowany. Całej reszcie nie zależy już na tym, by dowiedzieć się jak było naprawdę. Ale nasz bohater nie odpuszcza, szuka wszelkich poszlak, przeprowadza śledztwo, aby w końcu dowieść prawdy. Jak na detektywa przystało postać Henrego nie obawia się niczego, dokładnie wszystko analizuje, przemyśla, przeprowadza wywiad pomiędzy ludźmi, którzy mieli styczność z nieżyjącym. Czy uda mu się odkryć prawdę? Czy dowiedzie, iż to nie było zwykłe samobójstwo?


Ben H. Winters stworzył niezwykłą książkę, której fabuła wciąga czytelnika już od samego początku. Nie brakuje tutaj zagadek, które nie tylko musi rozwiązać detektyw, ale również my sami próbujemy je rozwiązać. Dodatkowo fabułę urozmaica zbliżająca się do Ziemi asteroida Maia, która sieje spustoszenie wśród ludności. Ma ona znaczący wpływ na ich zachowanie, dużo ludzi za wszelką cenę pragnie spełniać swoje marzenia, ale również są tacy, którzy nie mogą się z tym pogodzić i popełniają samobójstwo. Akcja od samego początku toczy się wartko i wciąga w swój kryminalny świat czytelnika.

Autor stara się nam ukazać obraz społeczeństwa w obliczu nadciągającej tragedii. Na świecie zaczyna panować chaos, spustoszenie i wszelka panika. Pojawia się kryzys ekonomiczny, a policja wprowadza stan wyjątkowy. Zapewne w normalnym świecie wyglądałoby to podobnie. Ludzie zawsze boją się niewiadomych. Tylko czy zapowiadana tragedia oznacza, że faktycznie do niej dojdzie? Oczywiście trzeba być przygotowanym na najgorsze, ale również trzeba mieć nadzieję, że to jednak nas ominie.

Ostatni policjant to wizja końca świata w świetle kryminalnym. To lektura zdecydowanie dla osób lubiących motywy apokaliptyczne, którzy się nią nie zawiodą. Prostota forma przekazu i niezwykle bogaty język, trzymają czytelnika w napięciu od samego początku do końca. Zachęcam do przeczytania.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję












środa, listopada 01, 2017

"Dlaczego z psem u boku bigos smakuje inaczej?" Jolanta Brudzyńska

"Dlaczego z psem u boku bigos smakuje inaczej?" Jolanta Brudzyńska




*Tytuł: "Dlaczego z psem u boku bigos smakuje inaczej?"
*Autor: Jolanta Brudzyńska
*Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
*Rok wydania: 2012
*Ilość stron:102


*Ocena: 5/6
*Opis:


Czy można poważnie przyjaźnić się z psem?
Czy można powierzyć mu swoje tajemnice?
Czy pies kocha szczerze?
I w końcu dlaczego z psem u boku bigos smakuje inaczej?

To niezwykle wciągająca, sercem pisana książka o tym, czym może stać się pies w życiu człowieka. Książka o niezwykłym psie, suce Gandi, kochanej i kochającej, odważnej, niezwykle mądrej i wiernej. Broniącej domu z narażeniem życia i beztrosko bawiącej się z innymi psami, zdobywającej najwyższe nagrody na wystawach i potrafiącej obłaskawić nieufnego domowego kota. Każdy, kto kocha psy powinien te książkę przeczytać. Pełna jest bowiem miłości, ciepła i uwielbienia dla przedstawicieli tego gatunku. Polecamy zatem ugotować bigos, usiąść w miękkim fotelu i pogrążyć się w lekturze. Przed Państwem Gandi... Suka, której nie da się nie pokochać!


*Moje odczucia:



Dzisiaj przedstawiam Wam książkę, która nie tylko opowiada o interesującej rasie psów - Hovawart, ale przede wszystkim o cudownej więzi pomiędzy psem, a człowiekiem. Moglibyście się zdziwić jak wiele w stanie jest poświęcić pies w imię kochającej go rodziny.

Ludzie kupują psy, choć nie zawsze są na nie przygotowani. Przed zakupem psa konkretnej rasy, powinniśmy najpierw dobrze zapoznać się z daną rasą, przemyśleć, czy ten pies jest odpowiedni właśnie dla nas? Czy poradzimy sobie z jego wychowaniem? Czy jesteśmy w stanie wziąć odpowiedzialność za zwierzę, które w pełni będzie uzależnione od nas? Czy będziemy potrafili być ludźmi, i nie skrzywdzimy bezbronnego zwierzaka?


Jolanta Brudzyńska w swojej książce ukazuje nam niezwykłą miłość pomiędzy psem, a człowiekiem. Gandi, suczka rasy Hovawart, to niezwykła i oddana swojej właścicielce psina, która niejednokrotnie udowodniła jak bezcennym jest psem. Ale również jej właścicielka pokazuje nam, jak bardzo kocha swoją suczkę i jak wiele dla niej znaczy.

Kiedy Gandi zostaje zaatakowana przez bestialskich ludzi, w wyniku czego jest poważnie ranna, właścicielka nawet na chwilę nie waha się, tylko w jak najszybszym tempie stara zapewnić się pomoc swojemu zwierzęciu. Swoją drogą, często zastanawiam się jak ludzie są w stanie wyrządzać zwierzętom krzywdę? Czym im zawiniły te bezbronne zwierzęta? Tym, że uniemożliwiły im przeprowadzenie włamania do czyjegoś domu? Tym, że dzielnie broniły swojego terytorium? Jakim trzeba być człowiekiem, by krzywdzić zwierzę? Dla mnie, tacy ludzie nie zasługują na miano ludzi. Pies tak samo jak my czuje, kocha i sam pragnie być kochany.


Ta niewielkiej objętości książeczka niejednokrotnie rozbiła moje serce na milion drobnych kawałeczków, sprawiając, że łza powolutku toczyła się po moim policzku. Ale było też wiele momentów, w których moje serce się radowało. Książka jest pełna ciepła i miłości do przedstawionej w niej rasy psów. Każdy, kto pragnie mieć psa, jakiejkolwiek rasy, powinien zapoznać się z tą pozycją, aby mógł zrozumieć na czym polega miłość do psa i z jakimi obowiązkami się to wiąże.
I jeszcze taki mój mały apel: Nie bądźmy znieczuleni na krzywdę zwierząt! Reagujmy, pomagajmy!

Dlaczego z psem u boku bigos smakuje inaczej? to niezwykle wartościowa pozycja, zwłaszcza dla ludzi kochających psy. Pozycja ta przedstawia nam wielką miłość, bezgraniczną ufność i wzajemną opiekę jaka łączy psy z ludźmi i ludzi z psami. Ta historia chwyci niejednego czytelnika za serce i wniesie w nie ogrom ciepła i nadziei na to, że są na świecie ludzie świadomi swoich czynów i wyborów. Polecam z całego serca!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję











niedziela, października 29, 2017

"Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher

"Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher


*Tytuł: "Wszystkie pory uczuć. Jesień"
*Autor: Magdalena Majcher
*Wydawnictwo: Pascal
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 379


*Ocena: 5+/6
*Opis:

Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała – dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach „żyli długo i szczęśliwie” nie zawsze jest różowo. Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę, a bycie pełnoetatową panią domu zaczyna ją męczyć. Na dodatek dają o sobie znać bolesne sprawy z przeszłości.
Tej jesieni jednak wszystko się zmieni…
Czy Hania stawi czoła lękom i zmierzy się z przeszłością?
Czy jej małżeństwo da się jeszcze uratować?
Cztery pory roku – cztery wciągające historie.
„Wszystkie pory uczuć” Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i nienawiść, trudne wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój – z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A wszystko w rytmie czterech pór roku.

*Moje odczucia:

Jesień kojarzy nam się z wieloma pięknymi barwami, z różnymi nastrojami, które można porównać do jesiennej pogody, która nie zawsze jest sprzyjająca. Raz czujemy się w jesiennej aurze lepiej, a raz gorzej. Tak samo bywa i w życiu. Nie zawsze jest w nim tak kolorowo jakbyśmy chcieli. Czasem pojawiają się również deszczowe dni, w których nie mamy siły na nic.


Magdalena Majcher w swojej powieści doskonale oddaje nam rzeczywistość takich uczuć. Główną bohaterką jest Hania, do której od samego początku poczułam niezwykłą sympatię. To doświadczona przez los kobieta, która swoje dzieciństwo spędziła w domu dziecka, gdyż własna matka ją porzuciła. Udało jej się jednak wyjść na ludzi, wyszła za mąż za zamożnego wdowca, ma wspaniałą córkę Darię i poukładane życie. Czy to jednak wszystko, co jest jej potrzebne do pełni szczęścia? Otóż nie, gdyż nasza Hania czuje się samotna, niedoceniana przez męża. Dziwne prawda? Człowiek żyje w rodzinie, a jednak czuje się samotny, ktoś by powiedział, to jakaś bajka. To nie jest jednak żadna bajka, to życie, a w życiu bywa różnie.

Małżeństwo zaczyna wisieć na włosku, do tego dochodzą problemy z córką, która zaczyna opuszczać zajęcia szkolne. Co jest tego powodem? Czy Hania zdoła uratować swoje małżeństwo oraz pomóc własnej córce?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale zapewne nie ostatnie. Przyjemny język, jakim posługuje się Magdalena Majcher sprawił, że czytanie było czystą przyjemnością i nawet się nie zorientowałam, kiedy dobrnęłam do ostatniej strony. Bohaterowie są dobrze wykreowani, to postacie z krwi i kości. Borykają się z problemami życia codziennego, jak my sami. Można się z nimi bez problemu utożsamić. Czytając powieść, miałam wrażenie, że siedzę tuż gdzieś obok bohaterów i obserwuję ich poczynania, oczywiście mocno im kibicując, by wszystko się ułożyło pomyślnie. Widać, iż autorka zrobiła dobry research do powieści, zaczerpując informacji u pewnych źródeł.

Miłość, to najpiękniejsze uczucie jakim można obdarzyć drugiego człowieka. Czasem jednak niektórym ludziom ciężko jest okazywać własne uczucia względem drugiej osoby, co często może przyczyniać się do tego, iż właśnie ta druga osoba czuje się niedoceniania, niekochana, a czasami nawet osamotniona. Dlatego powinniśmy pamiętać, by nie bać się okazywać własnych uczuć, które są tak ważne. Miłość można wyrazić na wiele sposobów, wystarczy zwykły gest, czułe słówko, a nawet jedno spojrzenie.


W każdym związku zdarzają się jakieś niedopowiedzenia, kłótnie, ale to ludzka rzecz. Człowiek nie jest niezniszczalny, każdy ma swoje granice wytrzymałości. Najważniejsze jest jednak to, by umieć rozmawiać o problemach, gdyż tłumienie ich w sobie w niczym nie pomoże, a wręcz może tylko pogorszyć sytuację.



Wszystkie pory uczuć. Jesień to książka, w której występują realni bohaterowie, jakich możemy spotkać każdego dnia na ulicy, mierzący się z własnymi problemami. Autorka porusza niezwykle ważne tematy w swojej powieści, którą czyta się na jednym wdechu. Liczę, iż kolejne części będą również tak dobre jak ta. Zachęcam do przeczytania, powieść gwarantuje wiele refleksji.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz






poniedziałek, października 23, 2017

"Marzenia Kaliny. Małe tęsknoty" Aneta Krasińska [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]

"Marzenia Kaliny. Małe tęsknoty" Aneta Krasińska [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]


PREMIERA: 24.10.2017


*Tytuł: "Marzenia Kaliny. Małe tęsknoty"
*Autor: Aneta Krasińska
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 320


*Ocena: 6/6
*Opis:

W powieści przypominającej konstrukcją fragment dziennika przeplatają się ze sobą losy trzech bohaterek, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Są w różnym wieku i z odmiennym bagażem doświadczeń, mają zupełnie inne zainteresowania oraz usposobienie. Tym, co je łączy, jest pragnienie posiadania rodziny, którą utożsamiają ze szczęściem.

Kalina uwielbia dzieci, dlatego zdecydowała się podjąć pracę w przedszkolu. Ma kochającego męża i własny dach nad głową. Wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba młodym ludziom do szczęścia. Nic bardziej mylnego…

Lena to nastolatka poturbowana emocjonalnie przez los, jaki zgotowali jej rodzice. Aktualnie przebywa w rodzinie zastępczej, gdzie próbuje się zaaklimatyzować, jednak to wcale nie jest łatwe. Skrzywdzona przez najbliższych i osamotniona, staje się łatwym celem dla człowieka, który zdaje się odczytywać i rozumieć jej potrzeby emocjonalne, choć w rzeczywistości chce wykorzystać jej niewinność…

Elżbieta jest dojrzałą kobietą. W młodości spotkała mężczyznę, który odcisnął piętno na jej życiu. Dramatyczna decyzja dotycząca dziecka wciąż głęboko tkwi w jej podświadomości i nie pozwala normalnie funkcjonować …

Okrutny los drwi z kobiet, a feralny wypadek splata ich losy…


*Moje odczucia:


Aneta Krasińska znana jest mi z tego, że w swoich powieściach nie podejmuje błahych tematów, lecz często są to ciężkie, życiowe problemy ludzi, z którymi zapewne niejeden czytelnik mógłby się utożsamić. I tym razem nie jest inaczej. Mamy trzy bohaterki - Kalinę, Lenę i Elżbietę, każda z nich boryka się z innym problemem, jednak łączy je wszystkie pragnienie posiadania szczęśliwej, kochającej się rodziny. Los, jednak potrafi być przewrotny...

Autorka wiele uwagi poświęca swoim bohaterkom, które są dobrze wykreowane. Umożliwiają nam dogłębną analizę ich psychik, dzięki czemu lepiej możemy zrozumieć tok ich postępowania i myśli.

Kalina ma kochającego męża oraz upragnioną pracę w przedszkolu, mogłoby więc się wydawać, że nic więcej nie jest jej potrzebne do szczęścia. Ale jakież to jest mylne pojęcie. Mają z mężem jedno pragnienie, do osiągnięcia którego starają się dążyć za wszelką cenę. Czy dane im będzie je spełnić?



Lena jest nastolatką, która nie miała łatwego dzieciństwa. Matka alkoholiczka, kompletnie nie przejmująca się jej losem, oraz ojciec nie walczący o jej odzyskanie. Obecnie przebywa w rodzinie zastępczej, która troszczy się o nią, jednak dziewczyna nie zawsze to dostrzega. Popełnia wiele błędów, za które przyjdzie jej płacić wysoką cenę. Okłamuje swoich opiekunów, z czym nie czuje się najlepiej, lecz nie wie jak z tego wybrnąć. Dodatkowo w jej życiu pojawia się dorosły mężczyzna, który nie ma najlepszych intencji jej względem. Czy Lenie uda się uporządkować własne życie i w nim odnaleźć?



Elżbieta ciągnie za sobą złe wspomnienia z przeszłości, za które słono płaci w obecnym życiu. Czasem wydaje jej się, że miłość pokona wszystko, jednak ta potrafi być mocno zaślepiona, a przekonuje się o tym, gdy po latach spotyka swoją pierwszą i jedyną miłość. Czy dane jej będzie zaznać szczęścia w życiu?



Po książki Anety sięgam w ciemno i zawsze mam pewność, że mnie nie zawiodą. Tym razem ukazuje nam życie kobiet, które pragną szczęśliwej kochającej się rodziny. Pragnienia kobiet bywają różne, każda z nich stara sprostać im na swój sposób. Przeżywają wzloty i upadki, tak samo jak ludzie w normalnym świecie. Zdarza się, że myślą, iż ucieczka będzie najlepszym rozwiązaniem, ale nie o to w życiu chodzi, by wciąż uciekać. Lepiej zatrzymać się w miejscu i zmierzyć z problemami, bo w czym pomaga ciągła ucieczka? Odnaleźć chwilę spokoju, by znów móc uciekać kolejny raz? Nie o to przecież chodzi w życiu. Życiem powinniśmy umieć się cieszyć w każdej chwili. Uważam, że czasem nasz los jest z góry zaplanowany, a my nie mamy na niego większego wpływu. Spotykają nas różne, nie zawsze miłe historie, ale one mają na celu uczynić nas innymi ludźmi. Każde doświadczenie kształtuje nas na nowo, często stajemy się mocniejsi, zaczynamy w końcu wierzyć i mieć nadzieję, że w końcu nam się uda.

Aneta Krasińska podejmuje trzy ważne tematy w swojej najnowszej powieści. Tematy z którymi zmagają się nie tylko nasze bohaterki, ale  często również my - czytelnicy. Otwiera nam oczy na rzeczy, które w życiu są najważniejsze - rodzina, to w niej tkwi siła. Każdy z nas pragnie stworzyć prawdziwą, nieprzejednaną i silną rodzinę, z którą będą łączyły nas mocne więzi. Rodzina to osoby z którymi wspólnie stawiamy czoło problemom, razem szukając najlepszego wyjścia. Rodzina to również osoby, z którymi wspólnie cieszymy się w chwilach radości. Ale rodzina to przede wszystkim osoby, na które zawsze możemy liczyć.


Pragnienie stworzenia namiastki normalnej rodziny, często popycha nas do czynów, z których później nie jesteśmy zadowoleni. Uczymy się jednak na własnych błędach. Grunt to umieć się do nich przyznać i starać się ich więcej nie popełniać. Uczciwość, szczerość i zaufanie to cechy, które powinny charakteryzować rodzinę. Jeśli pojawiają się jakieś kłamstwa, niedopowiedzenia w rodzinę zaczyna wkradać się smutek i przygnębienie.

Marzenia Kaliny. Małe tęsknoty to niezwykle życiowa książka, po przeczytaniu której niejeden czytelnik złapie chwile refleksji dotyczące własnego życia i postępowania. To książka przepełniona emocjami, napięciem i wielką nadzieją na lepsze jutro w osiąganiu własnych pragnień. Polecam z całego serca.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz




czwartek, października 12, 2017

"Błędne siostry" Reanat L. Górska [PATRONAT]

"Błędne siostry" Reanat L. Górska [PATRONAT]

PREMIERA: 10.10.2017



*Tytuł: "Błędne siostry"
*Autor: Renata L.Górska
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 509


*Ocena: 5/6
*Opis:




Życie jest niczym podróż pociągiem. Należy liczyć się z objazdami, postojami, przesiadkami, a nawet z kraksami. Nie na wszystko mamy wpływ i dopóki tego nie zaakceptujemy, nie zaznamy wewnętrznego spokoju.
Karola to młoda Polka od wielu lat mieszkająca za granicą. Wydaje się wieść tam szczęśliwe, uporządkowane życie, jednak od dawna cierpi na silne bóle migrenowe, które są niezwykle uciążliwą dolegliwością. Lekarz zaleca kobiecie tymczasowy powrót do ojczyzny, gdyż być może znajomy klimat poprawi jej samopoczucie. Nieoczekiwanie koleżanka z pracy udostępnia jej swój domek w Karkonoszach, położony wśród urokliwych gór i lasów z dala od hałaśliwej cywilizacji. Kobieta przystaje na tę propozycję, bierze półroczny urlop i przyjeżdża na ustronne odludzie.




*Moje odczucia:


Życie pisze nam różne scenariusze. Kochamy swoją ojczyznę, a jednak czasem tragiczne wydarzenia zmuszają nas do jej opuszczenia. Tak było w przypadku naszej głównej bohaterki Karoli. Wyjechała, układała sobie życie za granicą, a jednak bóle migrenowe sprowadziły ją z powrotem do swojej ojczyzny. Co prawda na wypoczynek, ale nigdy nie wiadomo jak potoczą się losy.


Akcja rozgrywa się w górach, dokładnie w Karkonoszach. Autorka nie stawia w swojej książce na szczególny nacisk opisu tego miejsca, pozwala, by wyobraźnia czytelnika sama stworzyła sobie ten obraz. Choć osobiście za górami nie przepadam, to ta książka wcale mnie do nich nie zniechęciła bardziej. Wręcz przeciwnie, tajemnice, zagadki, które Renata L.Górska wplotła w swoją powieść, zaciekawiły mnie na tyle, że sama niejednokrotnie próbowałam rozwikłać co jest przyczyną czego.

Język autorki jest niezwykle piękny i barwny, może nie zawsze prosty, jednak od powieści nie mogłam się oderwać. Czyta się na jednym wdechu. Postacie przedstawione są dobrze wykreowane, z całą pewnością mamy wzgląd w ich psychikę. Postacią, która mnie ciekawiła, a jednocześnie drażniła był Armin. Ta jego tajemniczość czasem wręcz doprowadzała mnie do szału, jednak im dalej brnęłam w powieść, tym bardziej rozumiałam tę jego skrytość. Polubiłam go. Karola, to postać niezwykle sympatyczna, jednak nigdy nie odpuszczająca i walcząca o swoje. Kiedy ta dwójka znalazła się pod jednym dachem, całkiem nie wiedząc o tym wcześniej, zaczęła toczyć się pomiędzy nimi niejaka "bitwa".  "Bitwa", która nie raz doprowadzała mnie do ataku śmiechu.


Książka zawiera w sobie ogrom sekretów, tajemnic, zagadek, ale przede wszystkim wiele mądrości życiowych. Nie jest to książka, w której będziemy śledzić tylko losy dwójki bohaterów i ich miłości, to książka, która pokaże nam, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu. Duży nacisk mamy tutaj na relacje rodzinne, które jak wiadomo, nie zawsze układają się pomyślnie. Bywa, że przekreślamy jakiegoś członka rodziny, gdyż kiedyś tam, dawno temu zalazł nam za skórę, a my wciąż to pamiętamy. Wykreowaliśmy sobie obraz tej osoby, niekoniecznie dopuszczając prawdę do umysłu. Rodziny się nie wybiera. Nie zawsze musimy się ze wszystkimi świetnie dogadywać. A jednak, jak ważna dla nas jest rodzina, często uświadamiamy sobie w obliczu czyhającej tragedii. Musimy nauczyć się akceptować sobie takich jakimi jesteśmy, dostrzegać problemy, tam gdzie wydaje nam się, że ich nie ma. Wyciągnąć pomocną dłoń, gdy zajdzie taka potrzeba, ale przede wszystkim nauczyć się wybaczać. Rozmowa jest niezwykle ważnym czynnikiem, bez niej pozostaje wiele niedopowiedzeń.

Niewątpliwie muszę pochwalić okładkę, która po prostu jest cudowna. Od razu przyciąga wzrok, ale zawiera w sobie również jakąś tajemnicę. Nie bez powodu są na niej sarny, które w książce również odegrają swoją rolę.




Błędne siostry to niesamowita historia, w której odkrywamy samych siebie, mierzymy się z przeszłością, wieloma tajemnicami oraz uczymy się wzajemnej tolerancji. Ale głównie to historia, dzięki której inaczej spojrzymy na nasze życie. Polecam.





Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger