niedziela, lutego 06, 2022

"I będę cię kochać aż do śmierci" Anna Kasiuk [PATRONAT MEDIALNY/PRZEDPREMIEROWO]

"I będę cię kochać aż do śmierci" Anna Kasiuk [PATRONAT MEDIALNY/PRZEDPREMIEROWO]

 






TYTUŁ  "I będę cię kochać aż do śmierci”
 

AUTOR Anna Kasiuk

 

DATA PREMIERY 09.02.2022

 

WYDAWNICTWO  Jaguar

 

ILOŚĆ STRON 320

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

Najnowsza powieść autorki książek obyczajowych „Namiętność pachnąca terpentyną” i „Poza ringiem. Amelia i ja”.

NAJLEPSZYM I NAJGORSZYM ZARAZEM, CO MOŻE SPOTKAĆ CZŁOWIEKA,  JEST MIŁOŚĆ.

Rita zawsze kochała wiatr we włosach. Młodość upływała jej na ciągłych zabawach i imprezowaniu, a jeśli wpadała czasem w kłopoty, wyciągał ją z nich  kochający mężczyzna.
Tomasz sam nie stroni od drobnych występków, ale gdy łobuz spotka swoją prawdziwą miłość, może zrobić dla niej wszystko. Może się dla niej zmienić i wkroczyć na dobrą drogę  do szczęścia.
I gdy już kochankowie mieli stanąć na ślubnym kobiercu, Tomasz wplątuje się w obronie narzeczonej w tragiczną w skutkach bójkę i trafia do więzienia.
Rita zaś odnajduje szczęście u boku innego. Zakłada rodzinę, ląduje w spokojnym mazurskim miasteczku, gdzie wraz z mężem prowadzi pensjonat nad jeziorem.
Sielanka zostaje jednak nagle przerwana, gdy w drzwiach pojawia się ON.  
Prowokujący i piękny jak przed laty…
Związek z zazdrosnym i dość gwałtownym mężem, przeplatana seksem przyjaźń z lokalnym policjantem i szalone, niekontrolowane porywy serca do dawnej wielkiej miłości. 
Czy tym razem Rita zdoła dokonać właściwego wyboru? Czy podąży za rozumem czy za sercem?

I będę cię kochać aż do śmierci – to opowieść o wielkiej miłości, która często trwa wbrew wszelkim przeciwnościom losu, wbrew zdrowemu rozsądkowi i mimo dobrych rad życzliwych ludzi wokół!





MOJE ODCZUCIA

 

 

Rita kochała życie, zabawy i wiatr we włosach. Wspólnie ze swoim mężczyzną Tomaszem planowali wspólne życie i planowali się pobrać. Ale jedno wydarzenie zmieniło ich życie całkowicie. Tomasz trafił do więzienia, a Rita musiała radzić sobie sama. W końcu odnalazła szczęście u boku innego mężczyzny, z którym założyła rodzinę. Jednak jego prawdziwe oblicze ukazało się później, a Rita z odważnej kobiety, stała się wiecznie wystraszoną myszką. Jan gdyby mógł kontrolowałby ją 24 godziny na dobę. Jej oparciem był Piotr – policjant z którym łączyła ją przyjaźń przeplatana seksem. No i jeszcze jej dawna miłość, która pojawia się po wielu latach. Czy Rita zdoła poradzić sobie z ogromem emocji jakie się w niej pojawią. Czy serce wygra z rozumem?
Ale oni nie wierzyli w przesądy. Byli młodzi, bardzo młodzi i przekonani, że życie stoi przed nimi otworem. Małżeństwo miało tchnąć wiatr w ich żagle i wyrwać ich z małej, pozbawionej perspektyw mieściny, w jakiej żyli. Tak miało być. Stało się jednak inaczej.
Anna Kasiuk napisała historię od której wprost nie mogłam się oderwać, dlatego przeczytałam ją przy jednym podejściu. Nawet, gdybym chciała to nie mogłam jej odłożyć, działała na mnie niczym magnes. Historia przedstawiona w książce wyzwala cały ogrom emocji, a bohaterowie są tak różnorodni, że z całą pewnością jedni znajdą swoich sympatyków, drudzy nie. Autorka miała świetny pomysł na fabułę, która wcale nie jest lekka i przyjemna, wręcz dość dużo w niej dramatów. Ale wydarzenia, które mają tutaj miejsce z całą pewnością mogą mieć odzwierciedlenie w realnym życiu. Ludzi podobnych do naszej głównej bohaterki Rity z całą pewnością jest na świecie mnóstwo. To właśnie kobiety w podobnej sytuacji, często postępują dokładnie jak nasza bohaterka – ciągną tą marną egzystencję ze względu na dzieci, bo myślą że tak należy postępować.

Rita od wczesnych lat kochała życie, imprezowanie i nawet, kiedy wpadała w kłopoty nie martwiła się, bo zazwyczaj wyciągał ją z nich Tomasz. Ale jeden dzień i jedno wydarzenie z zadziornej kocicy, zmieniło ją w szarą myszkę. Okoliczności, w których przyszło jej po tym wydarzeniu żyć, nie były zbyt przyjemne. Narzucanie jej wytycznych nie było dla niej, dlatego kiedy miarka się przebrała uciekła i znalazła się w malowniczych Mazurach. To tam odnalazła spokój i ciszę, a z czasem także miłość. Jan z początku był czułym mężczyzną, jednak z czasem pokazał swoje prawdziwe oblicze. Z kochającego męża stał się zazdrosnym o wszystko katem. Z dawnej odważnej Rity nie pozostało już nic.
Nocne kąpiele w jeziorze były dla niej krzykiem rozpaczy, wołaniem o wyrwanie się z patowej sytuacji, jaką stało się jej życie.
Autorka w swojej powieści pokazuje nam obraz kobiety, która żyła razem, a jednak obok swojego męża, który nie stronił od podnoszenia na nią ręki. Życie u boku mężczyzny zazdrosnego o wszystko i wszystkich nie jest łatwym życiem (wiem z własnego doświadczenia), wręcz trudnym do zniesienia. Kobiety w podobnej sytuacji do Rity, trwają jednak u boku takich mężczyzn, bo myślą, że dobro dzieci w takim przypadku jest najważniejsze, ale czy na pewno? Czy życie w ciągłym strachu, w ciągłej obawie, że tym razem czymś podpadniesz facetowi jest warte tej świeczki? Przecież dzieci widzą co się dzieje w domu, ciężko ukryć podbite oko, czy też inne siniaki. A jeśli w końcu dojdzie do jakiejś tragedii, co wtedy? Czasem lepiej powiedzieć temu dość, przedstawić własne dobro nad dobro innych, pozwolić sobie na ponowne bycie szczęśliwą i wyzwoloną. Czasem naprawdę warto zastanowić się, czy tkwienie w takim beznadziejnym położeniu ma sens?

Wykreowani przez Annę Kasiuk bohaterowie są niezwykle różnorodni. Ritę już wam przedstawiłam, Jan to mężczyzna, którego wielokrotnie mogłabym udusić gołymi rękami, działał na mnie niczym płachta na byka. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem postępowania mężczyzn jego pokroju. Wciąż zastanawiałam się jak Rita mogła trwać w takim związku.
Tomasz, były ukochany Rity, odsiedział swoje w więzieniu. Po powrocie był nadal niezwykle przystojny, a Rita choć nie chciała, nie mogła nic poradzić na to, że jej serce wciąż coś do niego czuło. Mamy jeszcze policjanta Piotra, który ma baczne oko na Jana, bo doskonale wie, do czego jest zdolny Jan. Są też rezolutni i niezwykle bystrzy synowie Rity – Kuba i Józio.

Historia przedstawiona na łamach tej powieści pokazuje nam, że miłość może być zarówno najlepszym ale czasem i najgorszym co może spotkać nas w życiu. Miłość może czasem trwać wbrew wszelkim przeciwnościom oraz zdrowemu rozsądkowi. Czasem to osoby trzecie muszą pomóc nam się z tej miłości uwolnić.
W naszej historii nie brakuje emocji, gdyż są widoczne na każdej stronie tej książki. Anna Kasiuk umiejętnie lawiruje losami naszych bohaterów, niejednokrotnie doprowadzając nas do szybszego bicia serca. Obok tej historii nie sposób przejść obojętnie, tutaj cały czas coś się dzieje. A zakończenie? Z całą pewnością zaskakuje, bo nawet mnie zaskoczyło.

Ciepły oddech dawnego narzeczonego był jak letni wiatr, jego zapach kojarzyła z wolnością i zaufaniem. Dłonie o smukłych palcach z poczuciem bezpieczeństwa. Przylgnęli do siebie głowami i z zamkniętymi oczami oddawali się rozkoszy rozpamiętywania tego, co najpierw dał, a potem zabrał im los.


I będę cię kochać aż to śmierci to niezwykła historia pokazująca nam moc miłości, która czasem potrafi prowadzić do przykrych wydarzeń. Ludzie w życiu nie zawsze od razu pokazują swoje prawdziwe oblicze. Jeśli jesteście ciekawi, który z trzech mężczyzn ostatecznie skradnie serce naszej bohaterki, koniecznie sięgnijcie po tę powieść.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję 







 

piątek, lutego 04, 2022

"W cieniu dobrych drzew" Ewa Pruchnik

"W cieniu dobrych drzew" Ewa Pruchnik

 



TYTUŁ  "W cieniu dobrych drzew”
 

AUTOR Ewa Pruchnik

 

DATA PREMIERY 02.02.2022

 

WYDAWNICTWO  Szósty Zmysł

 

ILOŚĆ STRON 327

 

 

 

 

OCENA  4/6

 

OPIS




 

Dwadzieścia dni eterycznej, chwytającej za serce miłości. Dwadzieścia dni otulonych zapachem deszczu i muzyką płynącą spod palców niewidomej dziewczyny. W czasach, kiedy świat podzielony był żelazną kurtyną, życie na krótką chwilę splotło ze sobą los dziewczyny z Polski i chłopaka z Ameryki.

Herakles Papadopoulos, uwielbiany przez studentów charyzmatyczny profesor Uniwersytetu Harvarda, miał oficjalną przeszłość, którą zaspokajał ciekawość ludzi. Zawierała prawdę, tyle że nie całą. Przyszedł w końcu taki moment, gdy musiał ujawnić część niedopowiedzianej historii, zrzucając z barków lata półprawd i tłumionej miłości.
Joanna była młodą dziewczyną żyjącą wraz z ojcem i babką w domu ocienionym liśćmi kasztana. W dzieciństwie los odebrał jej matkę oraz wzrok, oddając w zamian niezwykły talent muzyczny. Muzykę z zapałem wygrywała pośród nocy. Nocą zaczarowała tajemniczego nieznajomego, który niczym duch wkradł się do serca i zmienił całe jej życie…

Opowieść o istocie miłości zdolnej przełamywać wszelkie uprzedzenia, o przyjaźni na całe życie, o kocie – świadku pewnego sekretu, i o tym, że definiują nas dwie rzeczy: dziedziczenie, czyli przeszłość ukryta w genach, i nasze tajemnice.




MOJE ODCZUCIA

 


Joanna to Polka z wielkim talentem muzycznym. Los jej nie oszczędzał, zabierając jej w dzieciństwie wzrok oraz matkę.  Herakles jest Amerykaninem, profesorem na Harvardzie. Przeszłość wciąż wydaje mu się żywym wspomnieniem, które wywołuje ból i tęsknotę. Ta dwójka w młodości spędziła ze sobą dwadzieścia pięknych dni, które Joannie pozostawiły pamiątkę na całe życie. Ponownie spotykają się po 60-dziesiątce.

Ewa Pruchnik napisała powieść, w której opisuje losy dwójki naszych bohaterów. Poznajemy losy zarówno Joanny jak i Heraklesa, to co działo się po ich pamiętnych dwudziestu dniach spędzonych razem. Oboje poniekąd są okryci tajemnicą, która tak naprawdę ciągnie się za nimi przez całe życie. Jak sami się przekonacie nie mieli życia łatwego, usłanego różami. Los ich nie oszczędzał, ale oni mimo wszystko jakoś parli do przodu.

Teraz Wiktor ciężko chorował. Joanna zdawała sobie sprawę, że nie spędzą już ze sobą dużo czasu. Była z tego powodu przygnębiona, zaniepokojona, nieszczęśliwa, ale nie wpadała w histerię. Bo on by tego sobie nie życzył. Bo dzięki niemu zrozumiała, że bez względu na przeszłość czy teraźniejszość zawsze jest jeszcze przyszłość.
Czytając tę powieść, przenosimy się w świat niewidomej Joanny. W świat, który pomimo tego, iż nie ma barw, potrafi być niezwykle kolorowy. Ważną rolę w tej książce odgrywa muzyka, która tak naprawdę jest odzwierciedleniem duszy. Niesamowite jest to, że osoba niewidoma potrafi tak pięknie grać i mieć tak wrażliwą duszę. Czytanie o tym było naprawdę przyjemnością. Historia, którą poznajemy nie jest może łatwa, a jednak pokazuje nam, że w życiu wszystko ma jakiś swój cel. Miłość czasem potrafi być krótka, ale niezwykle intensywna, i wcale nie potrzebuje do tego słów.

Jak nigdy dotąd zapragnął się przekonać, czy aby na pewno wyobraźnia nie podsuwa zniekształconych wspomnień, wzruszeń i uniesień, które towarzyszyły mu w tamtym pokoju, do którego ciągnęło go jak zbłąkaną ćmę do lampy i w którym przeżywał to, co w życiu najważniejsze: miłość.

Autorce udało się dobrze nakreślić swoje postacie, które tworzone były z dużą dawką empatii. Ich przedstawiony świat jest niezwykle barwny nawet pomimo przeciwności losu. To osoby z którymi można się bez problemu utożsamić. Całość została napisana lekkim językiem, mnóstwem emocji i wciągającą historią. Może na leciutki minusik zasługują czasem zbyt długie, nużące opisy, ale można przez nie przebrnąć.

W cieniu dobrych drzew to historia, która wzrusza, ale daje też nadzieję. Historia dwójki całkiem różnych od siebie ludzi, których splata ze sobą los, a później rozdziela na długie lata. Historia o miłości, rozstaniu i bólu. Zachęcam do przeczytania.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję









środa, lutego 02, 2022

Debiut na miarę - Margota Kott

Debiut na miarę - Margota Kott

 




1. Tytuł. „Kompendium wiedzy dla autorów kryminałów”. To pierwszy poradnik tego typu na rynku wydawniczym.

2. Rok wydania. 2021 3. Gatunek. Poradnik, stworzony został głównie z myślą o pisarzach kryminałów. Może stanowić również zajmującą lekturę dla szerokiego grona wielbicieli tego gatunku literackiego. Książka składa się z dwóch części: pierwsza dotyczy warsztatu pisarskiego (tworzenie bohatera, budowanie tajemnicy i suspensu, dobieranie typu narracji, mnóstwo przykładów i cytatów z literatury przedmiotu), druga zaś to ogromny zastrzyk wiedzy kryminalistycznej (sposoby pozbawiania życia, ekspertyzy, śledztwo, etapy rozkładu ciała, a nawet słownik gwary policyjnej). Kompendium to swoistego rodzaju  encyklopedia. Wiedza to potęga! 4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii? Brakowało mi takiej książki na rynku. Postanowiłam więc napisać ją sama. Zbierając dane do własnych powieści kryminalnych doszłam do wniosku, że temat jest ciekawy i wart spopularyzowania. Zapragnęłam podzielić się zebraną wiedzą z innymi. Teraz wszystkie ważne informacje znajdują się w jednym miejscu, odpowiednio sklasyfikowane i uporządkowane. Są dosłownie na wyciągniecie ręki. 5. Czas pisania książki? Ponad dwa lata. W tym czasie ukończyłam także dwusemestralne studium podyplomowe Kryminologia i kryminalistyka. Przeczytałam mnóstwo książek, głównie naukowych, na tematy kryminalistyczne oraz te, związane z warsztatem pisarskim. 6. Bohater najbliższy Pani sercu? Ta książka nie ma bohatera. Najważniejszy jest Czytelnik, który może skorzystać z wiedzy zawartej w tym poradniku. 7. Pierwszy czytelnik? Moja Przyjaciółka Hanka, która jest beta-readerem każdego mojego tekstu. 8. Czy był stres przed reakcją czytelników? Oczywiście. Nigdy nie wiadomo, jak dana pozycja zostanie przyjęta. Najbardziej cieszą mnie pozytywne informacje zwrotne. Wówczas cały wysiłek włożony w napisanie książki ma sens.  9. Czy uważa Pani swój debiut za udany? Tak. Wspaniale jest zobaczyć efekt swojej ciężkiej pracy w druku. A dodatkowo wiedzieć, że się przydaje wielu ludziom. Cudowne, budujące uczucie! 10. Czy debiut doczekał się II wydania? To kwestia czasu. U mnie za wcześnie o tym mówić, ponieważ premiera poradnika miała miejsce 27 kwietnia 2021 roku.


Fot. Dorota Duda


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas. 



poniedziałek, stycznia 31, 2022

"Łabędź" Sylwia Trojanowska

"Łabędź" Sylwia Trojanowska

 



TYTUŁ  "Łabędź”
 

AUTOR Sylwia Trojanowska

 

DATA PREMIERY 26.01.2022

 

WYDAWNICTWO  Marginesy

 

ILOŚĆ STRON 352

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O SILE RODZINNYCH WIĘZI, O WOLI ŻYCIA, NADZIEI I MIŁOŚCI, TRWAJĄCYCH NAWET W OBLICZU OKRUCIEŃSTW WOJNY.

Rok 1938, podbydgoski Fordon. Młodziutka Anna Łabędź przygotowuje się do rozpoczęcia nauki w warszawskiej szkole pielęgniarskiej. Dziewczyna ma ambitne plany i jest zdecydowana walczyć o marzenia, dlatego zatrudnia się w kawiarni, by zarobić pieniądze na nowy etap życia. Początkowo wszystko układa się po jej myśli, ale Fortuna bywa ślepa.

Anna musi stawić czoła sytuacjom, na które żaden człowiek nie jest w stanie się przygotować, oraz dokonać wyboru między wiernością wobec więzów krwi a zakazaną miłością. Na jej drodze staje bowiem tajemniczy Niemiec. Dziewczyna, znając przywiązanie swojego ojca do wartości narodowych, czuje się podczas spotkań z ukochanym tak, jakby zdradzała rodzinę. Mężczyzna natomiast wie, że naziści zabiliby go, gdyby dowiedzieli się o jego relacji z Polką.

Wiszące w powietrzu widmo wojny postawi ich oboje w obliczu dramatycznego wyboru.




MOJE ODCZUCIA

 

 

Sylwii towarzyszę od samego początku jej kariery literackiej. Jestem pełna podziwu dla każdej kolejnej powieści spod jej „pióra”. Każda z nich jest inna, wyjątkowa na swój sposób, każda wnosi mnóstwo emocji. Jednakże najnowsza książka (pomimo mojego ogromnego sentymentu do serii z Ludwikiem) jest zdecydowanie najmocniejsza, a śmiało mogę powiedzieć, że najlepsza ze wszystkich dotychczas wydanych. Już kiedy zaczęłam czytać po prostu wiedziałam, że ta historia będzie wyjątkowa i się nie pomyliłam.

Anna Łabędź żyje w czasach, w których ważną rolę odgrywa to z jakiej pochodzisz narodowości i z kim się spotykasz. Polka musi się spotykać z Polakiem, innej opcji nie przyjmuje rodzina. A jednak, serce nie sługa. Ania zakochuje się z wzajemnością w Gustawie Guderianie, który jest Niemcem. Oboje doskonale wiedzą, że ich miłość jest zakazana i z góry zdana na niepowodzenie. Czy mimo ogólnie przyjętych norm i zasad dają się porwać uczuciu? Jak wielką cenę przyjdzie im za to zapłacić?

Dla mnie język nie ma znaczenia. Tak samo jak narodowość. Mama nauczyła mnie, że człowiek to człowiek. Jego czyny się liczą, a nie to, jakie ma dokumenty czy jakim językiem się posługuje.

Uwielbiam historie tworzone przez Sylwię. Posługuje się ona bogatym językiem, a zarówno tak oczywistym dla jej twórczości, że nie sposób jej podrobić. Łabędź to historia z tych, która porywa w swój świat od samego początku do końca. Historia, którą przeżywa się na własnej skórze. Czytając ją wyobrażałam sobie, że siedzę tuż gdzieś obok bohaterów i obserwuję ich życie. Życie, które nie było usłane różami, lecz takie, które ciągle rzucało kłody pod nogi. Bohaterowie niejednokrotnie mogliby się załamywać, a mimo wszystko zawsze potrafili się jakoś podnieść i iść do przodu. Niezwykła charakterystyka bohaterów w pełni oddaje ich odzwierciedlenie osób żyjących w tamtych czasach. Sylwia zadbała bowiem o każdy szczegół i detal. Na ogromną pochwałę zasługuje również tło historyczne powieści, które w pełni oddaje klimat tamtych lat.

Autorka w swojej najnowszej powieści nie tylko pokazuje nam ważne wydarzenia historyczne, ale również ogromną siłę rodziny, wzajemnego wsparcia, a także miłości, z którą nie zawsze warto walczyć. Czasem to, co zakazane smakuje najlepiej.
Były czasy w których ludzie dzielili się na tych lepszych i gorszych. Ogromne znaczenie miało również to jakiej było się narodowości. Kiedy wybuchła wojna, ludziom przyszło się mierzyć również i z sąsiadami. Oprawcy potrafili być bezwzględni, pozbawiali życia wszystkich, nawet małych dzieci. Ludzie, niewinni ludzie ginęli, ale w imię czego? Tego nie zrozumiem chyba nigdy.

Powieść Sylwii przywołała we mnie wspomnienia z życia moich przodków, którzy również zginęli z rąk oprawców. Zawsze interesowały mnie ich losy, to co się z nimi stało.
Końcówka powieści wywołała we mnie lawinę płaczu, po prostu nie mogłam się powstrzymać.

Odejście trzeba opłakać, żal czuć, a potem trzeba się pozbierać. Bo nawet kiedy odchodzi ktoś wyjątkowy, życie się nie zatrzymuje, lecz idzie dalej.

Jeśli chodzi o bohaterów to moje serce zaskarbiła sobie cała rodzina Łabędziów z Anią na czele, Gustaw Guderian oraz Jolanta Pietranek. Ogromną nienawiścią natomiast obdarzyłam Dziarkowskich, zarówno syna jak i ojca. To bezwzględne typy, czarne postacie tej powieści.

Muszę przyznać, że gołym okiem widać jak wiele serca w napisanie tej powieści włożyła Sylwia Trojanowska. Książka jest niezwykle dojrzała, przepełniona ogromem emocji i realnych sytuacji. Od tej powieści wprost nie można się oderwać. Chłonęłam ją każdą cząstką siebie, momentami miałam wrażenie, że robię coś złego, bo to tak jakbym podglądała czyjeś intymne życie. Jestem zachwycona pod każdym względem i już teraz obawiam się kolejnej powieści autorki, gdyż bardzo wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę.

Łabędź to niesamowita historia, która na bardzo długo zapadnie w wasze serca. Sylwia zabiera nas bowiem w niesamowitą podróż do podbydgoskiego Fordonu, zapewniając nam emocje pod każdą postacią. Polecam Wam tę powieść z ręką na sercu! To trzeba przeczytać!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce oraz







piątek, stycznia 28, 2022

Autorzy o zwierzętach - Bartłomiej Fitas

Autorzy o zwierzętach - Bartłomiej Fitas

 



Bartłomiej Fitas (ur. 1994), pochodzący ze Stalowej Woli pisarz szeroko pojętej grozy, z wykształcenia fotograf. Zadebiutował w 2018 roku w magazynie literacko-kryminalnym „Pocisk” opowiadaniem Krwawa łza. Z końcem maja 2019 roku nakładem Wydawnictwa Dom Horroru ukazała się Potępiona – dobrze przyjęta przez recenzentów i czytelników debiutancka powieść autora będąca połączeniem horroru i kryminału. Jego opowiadania ukazały się m.in. w antologiach Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction oraz Obscura (Wydawnictwo Phantom Books). Publikował również w „Magazynie Biały Kruk”, „Magazynie Histeria” oraz „OkoLica strachu”. Nominowany w plebiscycie Lubimyczytac.pl „Książka Roku 2019” w kategorii Horror. Z zamiłowania muzyk, nałogowy kolekcjoner książek i ptaszników. Obecnie mieszka w Krakowie.
Fot. Makahitzu 

1. Czy wyobraża Pan sobie życie bez zwierząt?
Jeżeli mówimy o zwierzętach domowych to owszem, aczkolwiek takie życie jest dość ponure.

2. Ile zwierząt miał Pan w swoim życiu?
Trochę tego będzie:
- około 35 ptaszników,
- skorpion,
- dwa ślimaki afrykańskie,
- wij afrykański,
- trzy modliszki,
- trzy szczury,
- dwa koty,
- wspólnie z narzeczoną prowadzimy dom tymczasowy: do tej pory pomogliśmy w wyadoptowaniu pięciu szczurów i dwóch kotów,
- w domu rodzinnym jest jeszcze pies.

Oczywiście to nie jest stan obecny, lecz tyle zwierząt przewinęło się w ciągu ostatnich kilku lat. Z hodowli pająków zrezygnowałem, gdyż pochłaniało to więcej czasu, niż mogłem na to poświęcić. Zostawiłem sobie jednego pająka. Modliszki, wij, szczury i skorpion niestety przeżyły już swój czas. W chwili obecnej mamy dwa koty, pająka, ślimaka i jednego kota na „tymczasie”.


Fot. Małgorzata Cukier

3. Zwierzę jest dla mnie…
Przyjacielem i domownikiem.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Co do duszy to tego samego stwierdzenia mogę użyć w odniesieniu do człowieka, gdyż jestem ateistą. Uważam jednak, że różnimy się od zwierząt tylko poziomem inteligencji i postawą ciała, a naszym życiem w większym stopniu kieruje wolna wola, niż narzucony przez naturę instynkt. Domowe pupile, zwłaszcza psy, koty, czy szczury, nie są jednak bezmyślnymi kudłatymi kulkami. Mają swoje uczucia, zachowania, reakcje. Jeżeli tak zdefiniujemy duszę, to można uznać, że zwierzęta ją mają. Choć nie dotyczy to stawonogów. One niestety są zbyt prymitywne.

5. Co sądzi Pan o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Im więcej tym lepiej! Wspólnie z narzeczoną wspieramy krakowską fundację „Stawiamy na łapy”. Jesteśmy domem tymczasowym dla kotów, udzielamy się na bazarkach i wspieramy działania jak tylko możemy. Zarówno schroniska dla zwierząt, jak i fundacje są przepełnione (dla przykładu w „Stawiamy na łapy” obecnie przebywa prawie 300 kotów, a niebawem będzie ich więcej z racji sezonu rozrodczego. Mimo wszystko fundacje troszczą się o to, aby zwierzę trafiło w dobre ręce, co nie zawsze ma miejsce w schroniskach. Oczywiście nie próbuję tutaj nikogo demonizować. Każda inicjatywa na rzecz zwierząt ma moje poparcie, aczkolwiek wiem, że fundacje działają bardziej starannie.



6. Załóżmy, że jest Pan świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pan reaguje?
Staram się nie zastosować kodeksu Hammurabiego... Zwracam tej osobie uwagę lub dzwonię na policję.

7. Pana ulubione zwierzę to?
Zdecydowanie ptaszniki. Wbrew powszechnej opinii odczuciom na temat pająków, są one bardzo ciekawe i wykazują wiele zachowań. Z czworonogów, miałbym mocny dylemat między psem, a kotem.



8. Jakie zwierzę według Pana byłoby najlepszym bohaterem książki?
Pies.

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pan?
Zależy jak sobie takiego psa wychowamy. Niekoniecznie musi być to reguła, od której nie ma wyjątków. Ze swojego doświadczenia wiem, że koty też potrafią być bardzo przywiązane do człowieka, choć zupełnie inaczej okazują emocje.



10. Jakie zwierzę według Pana jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Po raz kolejny powiem, że ptasznik. Są dziesiątki gatunków o bardzo ciekawym ubarwieniu. Jest na czym obiektyw zawiesić. :)



Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas. 










środa, stycznia 26, 2022

Rozmowa z Sylwią Trojanowską na temat "Łabędzia"

Rozmowa z Sylwią Trojanowską na temat "Łabędzia"

 

Fot. Łukasz Wit


1. Kiedy w Twojej głowie narodził się pomysł na napisanie "Łabędzia"? 

Było to dokładnie w 2018 roku, kiedy pisałam swoją pierwszą powieść z historią w tle, czyli niezwykle ciepło przyjęte Sekrety i kłamstwa. Podczas researchu czytałam pamiętniki pierwszego polskiego prezydenta Szczecina, Piotra Zaremby i natknęłam się w nich na postać Anny Łabędź. To sprawiło, że nagle w moje głowie pojawiła się postać Anny, potem jej braci, Gustawa. Trzy lata później zaczęłam spisywać „Łabędzia”.


2. Akcję powieści osadziłaś w podbydgoskim Fordonie w 1938 i 1939 roku. Dlaczego właśnie to miejsce i ten czas?

Od początku wiedziałam, że to będzie historia posadowiona w tym przedziale czasowym. Od zawsze interesowałam się historią II wojny światowej i ostatnich lat międzywojnia, więc wybór był dla mnie oczywisty.

A Fordon? Na mapie Polski szukałam miejsca, w którym mogłaby się urodzić Ania Łabędź. Najpierw myślałam o Śląsku, potem o Warmii i Mazurach. Kiedy natknęłam się na Fordon, poczułam to „coś” i zrozumiałam, że to międzykulturowe miasteczko było idealne.


3. Twoja historia opowiada o sile rodzinnych więzi oraz o miłości tej zakazanej. Czy Twoim zdaniem podział ludzi na różne narodowości i twierdzenie, że jeśli ktoś jest innej niż twoja jest na miejscu? Przecież tak naprawdę każdy człowiek bez względu na to skąd pochodzi i jakie ma korzenie, jest po prostu tylko człowiekiem. 

W książce znaleźć można takie słowa: „Człowiek to człowiek. Nieważne pod jaką flagą się urodził on lub jego dziad.” Myślę, że one są najlepszą odpowiedzią na to pytanie.


4. W Twojej książce mamy również obraz okrucieństwa wojny. Czy ciężko było Ci pisać o tych czasach? 

Bardzo przeżywam zapis najtrudniejszych scen, bo po prostu czuję wewnętrzną niezgodę na te wszystkie potworności, które człowiek zgotował człowiekowi. Wiem jednak, że pisanie o nich, umieszczanie ich w fabułach jest ważne. Ku przestrodze i po to, by podobne sytuacje nigdy już się nie wydarzyły. 


5. Książka nosi tytuł "Łabędź". Jaki masz stosunek do tych niezwykle widowiskowych zwierząt jakimi są łabędzie? 

Uwielbiam łabędzie. Są majestatyczne, wdzięczne, piękne i groźne. I przede wszystkim wierne sobie. I ta wierność idealnie wpisuje się w rodzinę Łabędziów, bo oni tacy właśnie byli.


6. Jakie emocje towarzyszyły Ci podczas pisania tej książki? 

„Łabędź” to powieść, w którą przelałam całą paletę moich pisarskich emocji. Płakałam, cieszyłam się, złościłam, psioczyłam nawet. Byłam przeogromnie związana z rodziną Łabędziów i mam wrażenie, że nadal jestem.


7. W ręce czytelników trafi Twoja 12 powieść. Muszę przyznać, że żadna z poprzednich nie może się równać z "Łabędziem". Zdecydowanie różni się od poprzednich pod każdym względem. Moim zdaniem jest wyjątkowa, a jak Ty porównałabyś ją z poprzednimi? 

Bardzo dziękuję za tak wielki komplement.

Staram się nie porównywać „Łabędzia” do moich poprzednich powieści. Każda z nich jest inna, bo w pewnym sensie każdą pisała inna Sylwia Trojanowska. Wydaje mi się, że to jest właśnie w pisaniu najpiękniejsze. Autorem jest niby ta sama osoba, a jednak kształt ostateczny jest za każdym razem inny.


8. Ile czasu zajęło Ci napisanie "Łabędzia"? 

Powieść pisałam prawie pół roku, drugie pół poświęciłam na pracę nad tekstem.


9. Premiera książki już dzisiaj. Czy obawiasz się reakcji czytelników? 

Oczywiście. Przy premierze każdej powieści obawiam się reakcji Czytelników i czekam z niecierpliwością na pierwsze opinie.


10. Okładka książki również jest inna od dotychczasowych twoich powieści. Jak Ci się podoba? Czy miałaś wpływ na jej ostateczny wygląd?

Jestem oczarowana okładką. Jest elegancka, szlachetna, a przy tym subtelna. Mam nadzieję, że Czytelnikom także się podoba ☺ Okładka w 100% jest pomysłem Wydawnictwa Marginesy.




Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.








środa, stycznia 26, 2022

Debiut na miarę - Kazimierz Kiljan

Debiut na miarę - Kazimierz Kiljan

 




1. Tytuł.

Jeśli chodzi o mój debiut autorski, to mam pewien dylemat, ponieważ pierwsza książka, którą napisałem, podobnie jak druga, nie ukazały się na szeroko rozumianym rynku czytelniczym. Wydałem je własnym sumptem, w niewielkim nakładzie, sondażowo, aby upewnić się czy moje pisanie jest cokolwiek warte, czy może spodobać się czytelnikom. Natomiast trzecia książka, „Bukiet chabrów”, trafiła do profesjonalnego wydawnictwa i ukazała się na ogólnopolskim rynku czytelniczym. I to był mój debiut.


2. Rok wydania.

Jej rok wydania to 2014 rok.


3. Gatunek. 

„Bukiet chabrów” to współczesna powieść obyczajowa, której akcja rozgrywa się we Wrocławiu, dokładniej w odziedziczonej przez bohaterkę książki, Justynę, kultowym antykwariacie. 


4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?

Prawdę mówiąc zawsze interesowały mnie starodruki, białe kruki, pierwsze wydania książek… jak i samo miejsce, w którym są gromadzone, przechowywane, eksponowane i sprzedawane. Na bazie tych wyobrażeń stworzyłem historię, ocierającą się momentami o świat metafizyczny, z wieloma przeplatającymi się wątkami sensacyjnymi i lirycznymi.

5. Czas pisania książki?

Napisanie tej książki zajęło mi nie więcej niż pięć miesięcy i prawdę mówiąc jej pisanie było dużą przyjemnością. Z bohaterami książki połączyła mnie szczególna więź emocjonalna i być może dlatego, szło jak z płatka.

6. Bohater najbliższy Pana sercu?

Bliskim memu sercu bohaterem tej książki jest Karol Bratzki, niezwykły, sympatyczny staruszek, który mimo sędziwego wieku sam, bez niczyjej pomocy, prowadzi antykwariat. Poświęcił mu całe swoje życie. Ów antykwariat, mieści się w suterenie jego ogromnej rodowej kamienicy i jest szeroko znany nie tylko w mieście.

7. Pierwszy czytelnik?

Dzisiaj już tego nie pamiętam, zapewne ktoś z bliskich mi osób, które – zwykle dosyć krytyczni - pochlebnie wypowiadali się o nowej książce, gratulowali debiutu na krajowym runku wydawniczym.

8. Czy był stres przed reakcją czytelników?

Czy odczuwałem stres…? Hm, z pewnością tak... Zawsze, nawet teraz, po latach przekazując tekst do wydawnictwa, czuję coś w rodzaju napięcia, lęku, jak zostanie przyjęta, czy zyskam przychylność osób, od których zależą jej dalsze losy.


9. Czy uważa Pan swój debiut za udany?

Debiuty są trudne… z wielu względów. Debiutantom nie jest łatwo przebić się, zaistnieć na rynku książki, gdzie od lat „królują” doświadczeni pisarze, autorzy mający na swoim koncie po kilkanaście, kilkadziesiąt tytułów. Niemniej, kiedyś trzeba było zacząć, próbować zdobywać sympatię czytelników. Czy mi się to udało? Teraz, po latach, mogę chyba powiedzieć, że tak. Mam spore grono wiernych odbiorców, którzy czekają na każdą kolejną książkę. I to dla autora jest najważniejsze... 

10. Czy debiut doczekał się II wydania?

Tak się składa, że nie tak dawno, w grudniu 2021 roku, ukazało się wznowienie wspomnianej książki, jej drugie wydanie, będące jednocześnie początkiem nowej serii pod wspólnym tytułem „Bukiet uczuć”. Całość będzie liczyła trzy tomy, wspomniany „Bukiet chabrów”, „Bukiet chryzantem” (już w druku) i „Bukiet fiołków”.


Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas. 




Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger