niedziela, lutego 12, 2017

"Manwhore +1" Katy Evans [PRZEDPREMIEROWO]

"Manwhore +1" Katy Evans [PRZEDPREMIEROWO]
PREMIERA: 17.02.2017



*Tytuł: "Manwohre +1"
*Autor: Katy Evans
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 377


*Ocena: 8/10
*Opis:


Malcolm Saint miał być zadaniem. Artykułem. Przystojnym, tajemniczym mężczyzną, którego pikantne sekrety młoda dziennikarka miała ujawnić całemu światu.

Próbowała odsłonić jego karty, ale to on odkrył jej pragnienia. Serce wygrało z rozumem i nic już nie mogło ich powstrzymać.

Malcolm Saint jest grzechem. Rachel dla niego stała się grzesznicą.

Teraz wie jedno. Chociaż zakończyła pierwsze zadanie, czeka ją znacznie trudniejsze. Musi zdobyć zaufanie pana Sainta i pokazać, że może być jego panią +1. 




*Moje odczucia:

Zapewne pamiętacie, że w recenzji Manwhore zastanawiałam się jak się potoczą dalsze losy Malcolma i Rachel. Czy on będzie w stanie wybaczyć jej to co zrobiła? Odpowiedzi na te pytania otrzymujemy w Manwhore +1.

Rachel, choć wie, że skrzywdziła Sainta bardzo chce go odzyskać. Tylko jak odzyskać kogoś, kogo się zawiodło i zraniło? Kogoś, kto kiedyś ufał jej bezgranicznie? Czy to w ogóle jest możliwe?
Jednak ona jest pewna czego chce i zrobi wszystko, by on ponownie w nią uwierzył. Czy jej się to uda? Miała napisać artykuł demaskujący Malcolma, tymczasem jej artykuł okazał się listem miłosnym. Ale czy on go przeczytał?


Katy Evans ponownie zabiera nas w świat pragnień. Uwodzi, zniewala, ale i też pozostawia tajemnicę, by czytelnik chętnie czytał to, co napisała. Zastanawialiście się kiedyś czy można pogodzić pracę z miłością, jeśli owa praca wiąże się właśnie z tą miłością? Co jest zatem ważniejsze? Osiąganie sukcesu w pracy, czy możliwość pogłębiania swego uczucia?
"Zrobiłabym to raz jeszcze, byle przeżyć z nim jeszcze jedną chwilę. Wszystko bym powtórzyła. Wzbiłabym się na ślepo w powietrze, nawet gdyby istniał tylko niewielki ułamek szansy na to, że on tam będzie czekał i mnie odnajdzie."
 On, mimo tego, że czuje się zraniony, pragnie jej w swoim zespole w pracy. Ona jednak nie chce być jego pracownicą, ona chce więcej. Świadomość tego, że mogłaby go codziennie widywać, ale on nie zwracałby na nią uwagi, byłaby dla niej niczym katusze. Nie wytrzymałaby tego. Dlatego zbiera w sobie siły, by za wszelką cenę odzyskać jego zaufanie. Tylko czy tak potężny człowiek jak Saint daje komukolwiek drugą szansę?


Powieść czyta się na jednym wdechu. Kibicowałam Rachel, by udało jej się odzyskać tego nieziemsko przystojnego mężczyznę, który potrafił być zimny niczym lód. Ale tak to właśnie w naszym życiu bywa, że spotykamy kogoś, kto okazuje się być dla nas tym jedynym i jesteśmy w stanie dla niego zrobić wszystko. Bo czy o miłość nie warto walczyć? Warto, zawsze i do samego końca, żebyśmy później nie żałowali, że nie próbowaliśmy odzyskać coś, co jest dla nas niezwykle cenne. Rachel zaparła się w sobie, i choć miała chwile słabości, musiała okazać się twardo stąpającą po ziemi kobietą, by on znów na nią zwrócił uwagę.
"Leżymy tak, on nachylający się nade mną, silny i twardy, a ja słaba i rozgrzana. Leżymy tak, jakbyśmy się potłukli i zabrakło nam kleju, abyśmy mogli się poskładać, bez względu na to, jak bardzo tego pragnę... Ale nie potrafimy też się rozdzielić, jakby łączyło nas coś zupełnie innego niż klej."
 W tej części nasi bohaterowie próbują się poznać od nowa, dotrzeć. Walczą ze swoimi pragnieniami oraz pokusami. Malcolm wyznaje dziennikarce zarys swego dzieciństwa. Otwierają się na siebie. Ona jest w stanie zrobić wszystko, by on ponownie jej zaufał. A wtedy w ich związek wkracza ktoś trzeci... Noel Saint.

Manwhore +1 to książka, która uzależnia czytelnika, uzależnia od czytania. To powieść, która uczy nas szacunku dla drugiej osoby i wzajemnego zaufania. Nie zabraknie oczywiście miłosnych uniesień, które autorka dawkuje z umiarem. Bohaterowie, których nie sposób polubić i wciąż rozwijająca się miłosna historia. Zachęcam do przeczytania.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



sobota, lutego 11, 2017

"Boys from hell" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Boys from hell" Agnieszka Lingas-Łoniewska




*Tytył: "Boys from hell"
*Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 303


*Ocena: 10/10
*Opis:


Kiedy w grę wchodzą gorące uczucia, równie parne co teksańskie noce, nie liczą się konwenanse, lecz to, co jest sensem naszego życia.

 Do małego miasteczka w Teksasie powraca osiemnastoletnia Anna – córka ambitnego polityka, od najmłodszych lat przebywająca w oddalonych od domu szkołach z internatem. Wkrótce spotyka na swojej drodze starszego od niej Jaxa – szefa motocyklowego gangu o nazwie Boys from Hell, osieroconego w wieku sześciu lat opiekuna rodziny. Młodzi kochankowie, oszołomieni namiętnością, początkowo nie dostrzegają chmur gromadzących się na horyzoncie… Czy siła miłości pokona dzielące ich granice i pozwoli na spełnienie marzeń?




*Moje odczucia:


Anna to córka burmistrza, niezwykle wrażliwa dziewczyna, która przez karierę ojca, wciąż czuje się zaniedbywana przez rodziców, którzy kompletnie nie liczą się z jej uczuciami.

Jax to przystojny szef motocyklowego gangu, który prowadzi pub i opiekuje się swoim osieroconym rodzeństwem.

Oboje spotykają się na swojej drodze i od tego momentu ich życie wywraca się do góry nogami. Zaczyna ich łączyć niezwykle silne uczucie. Ale czy dwoje ludzi z całkiem innych światów, będą mieli szansę na przetrwanie? Czy burmistrz będzie w stanie zaakceptować wybór swojej córki? Co ich czeka?
"Ciągle atakowany przez różne dziwne myśli i obrazy, miał już siebie samego serdecznie dość. Wydawało mu się, że żyje w dwóch światach, w dwóch ciałach, z dwoma niezależnymi umysłami. Z których jeden mówił mu, że ona jest dla niego stworzona i to na nią czekał przez dwadzieścia pięć lat życia, a drugi podpowiadał, że z ich ewentualnego związku będą jedynie wielkie kłopoty."
W związku nie chodzi o różnicę wieku, czy też poglądy. Najważniejsze jest uczucie i to co podpowiada nam serce. Jeśli rodzi się uczucie, nie ważne co mówią inni, czy są temu przeciwni, bo to przecież nasze życie i nikt nie przeżyje go za nas. Jeśli głęboko w środku wierzymy, że ta miłość ma sens, to tak właśnie jest. Bo przecież my sami najlepiej wiemy jak przeżyć życie i z kim.


Autorka przedstawia nam życie dziewczyny, która jest córką burmistrza. Może sami nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak takie życie potrafi być uciążliwe. Wszystko co dzieje się w rodzinie, kręci się wokół niego - burmistrza - gdyż to niezwykle ważna osoba. Ale, co z uczuciami dziewczyny, która nie zaznała nigdy czułości swych rodziców, której każdego dnia brakowało rozmowy z matką? Spróbujcie się postawić na jej miejscu. Bylibyście w stanie tak żyć? Ja zdecydowanie nie, więc doskonale rozumiałam Annę. Dlatego, kiedy w jej życiu pojawił się ktoś, kto się nią interesował, nic dziwnego, że czuła się szczęśliwa.

Mamy tutaj doskonały obraz tego, że w życiu nie jest najważniejsza kariera, pochodzenie, czy też to czym się zajmujemy. Najważniejszy jest człowiek i jego uczucia. Bo cóż z tego, że będziemy sławni, rozpoznawalni i bogaci, skoro nie będziemy szczęśliwi? Czy da się tak żyć? Kolejną rzeczą jest to, że nie powinniśmy oceniać człowieka na pierwszy rzut oka, bo to nie jego wygląd świadczy o tym jakim jest człowiekiem. Każdy ma swoje pasje, zainteresowania, swój styl ubioru. To przykre, że ludzie skreślają kogoś, tylko dlatego, że nie podoba im się to, co on robi i jak wygląda.
"Nie zdawali sobie sprawy, że czasami moc miłości nie jest na tyle silna, aby pokonać zwykłą ludzką podłość i źle pojmowaną troskę o najbliższych."
Autorka napisała kolejną cudowną powieść od której nie mogłam się oderwać. Och, jakże chętnie sama chciałabym spotkać takiego Jaxa w swoim życiu (pomarzyć można). Pomysł na fabułę jak najbardziej trafny, wykreowani bohaterowie nie są przerysowani. I te niezwykłe emocje towarzyszące lekturze, to to, co uwielbiam w autorce najbardziej. Nie ukrywam, że przez ostatnich 10-15 stron płakałam i nie mogłam się uspokoić. Muszę przyznać, że obstawiałam inne zakończenie, więc tutaj Agnieszka Lingas-Łoniewska mnie zaskoczyła. Oczywiście takie zakończenie mi odpowiada.

W miłości nie zawsze wszystko jest proste jakbyśmy chcieli. Zawsze pojawią się jacyś wrogowie, chcący zniszczyć coś pięknego między dwójką zakochanych w sobie osób. Czasami potrzebujemy czasu, by zrozumieć, że nie możemy się bronić przed uczuciami do drugiej osoby, że choćbyśmy chcieli ją uchronić to tak naprawdę możemy ją tym tylko skrzywdzić. Nasi bohaterowie zmierzą się z miłością namiętną, z ogromnymi uczuciami oraz z problemami. Czy ich związek przetrwa? O tym przekonajcie się sami.


Boys from hell to powieść, w której każda kobieta sama chętnie by się znalazła. Emocje jakie towarzyszą podczas czytania, nie są do opisania. To historia, która uświadamia nam, że miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko i że w życiu zawsze warto gonić za własnymi marzeniami. Polecam.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




  

czwartek, lutego 09, 2017

"Making faces" Amy Harmon

"Making faces" Amy Harmon



*Tytuł: "Making faces"
*Autor: Amy Harmon
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 340


*Ocena: 9/10
*Opis:


W małym, cichym miasteczku mieszkała grupa przyjaciół. Wśród nich Ambrose Young — błyskotliwy i śmiały, młody zapaśnik ze sporymi szansami na sportową karierę. Nic dziwnego, że nie zwrócił uwagi na Fern Taylor. Zawsze miła i pogodna, nie rzucała się w oczy. Nie zauważył, że obdarzyła go uczuciem szczerym i silnym — to dla niego za mało.

Ich wspólna historia mogłaby nigdy nie powstać, gdyby pewnego dnia nie wybuchła wojna. Ambrose wraz z czterema przyjaciółmi z miasteczka wyruszył do Iraku. Wrócił sam, ciężko ranny. Stracił nadzieję, ale nie Fern. Jej uczucie do niego wciąż trwało, choć już wkrótce okazało się, że miłość do mężczyzny ze złamaną duszą nie jest prosta.

To historia małego miasteczka, piątki przyjaciół i opowieść o wojnie, z której wrócił tylko jeden. To piękna bajka o miłości jak z kart romansów, o zwykłej dziewczynie, która pokochała zranionego wojownika. Tej historii nie można było piękniej napisać


*Moje odczucia:


Nie ukrywam, iż książka wypełniła ciepłem moje serce. Niejednokrotnie też w moich oczach pojawiły się łzy, których nie byłam w stanie powstrzymać. Czułam silną wieź z bohaterami powieści.

Fern Taylor to dziewczyna, która ma złą samoocenę, choć jest niezwykle inteligentna i mądra, wciąż uważa się za brzydką, przez co chłopaki wciąż się z niej wyśmiewają. Jedyną postacią, która docenia ją jest jej kuzyn, a zarazem najlepszy przyjaciel Bailey.
Bailey porusza się na wózku inwalidzkim, gdyż jest dotknięty chorobą, która każdego dnia postępuje. Ale on, to niezwykle pozytywnie nastawiony do życia młodzieniec, z którego mógłby brać przykład niejeden uczeń.
Ambrose Young, młody i utalentowany zapaśnik, do tego niezwykle przystojny. Nie zauważa, że Fern się w nim kocha, w ogóle jej nie zauważa do pewnego momentu...

Głównym motywem powieści jest niezwykła przyjaźń pomiędzy Fern i Baileyem, a także między Ambrose i jego przyjaciółmi zapaśnikami. To taka przyjaźń, której z całą pewnością niektórzy z nas mogliby pozazdrościć. Widać, że jeden za drugim poszedłby w ogień. To przyjaźń, która uskrzydla, nadaje sens ich istnieniom i sprawia, że życie staje się łatwiejsze.
"- Są takie chwile, Bailey. Kiedy myślisz, że już więcej nie zniesiesz. Ale potem odkrywasz, że jednak dajesz radę. Zawsze dajesz radę. Jesteś twardy. Bierzesz głęboki oddech, zaciskasz mocniej zęby, pokonujesz kolejne przeszkody, aż w końcu wiatr znów zaczyna ci wiać w żagle - powiedziała, choć jej niepewny uśmiech i mokre od łez oczy zaprzeczały tym słowom."
W życiu często wyznaczamy sobie jakieś cele, a później dążymy do ich realizacji. Ale bywa i tak, że nasze priorytety się zmieniają. Pojawia się w naszym życiu jakaś wizja i czujemy, że musimy ją zrealizować. Ambrose postanowił zaciągnąć się do wojska, ale nie chciał iść sam, więc próbował do tego przekonać czworo swoich przyjaciół. Tak się stało, wspólnie wyruszyli na tę misję, z której zamiast piątki, wróciła tylko jedna osoba. Pytanie zatem brzmi: jak pogodzić się ze śmiercią przyjaciół, skoro ja nadal tutaj jestem? Czy nie powinienem być razem z nimi? Dlaczego oni, a nie ja? Ciężko znaleźć odpowiedź na te pytania. Po takim przeżyciu, życie się zmienia, nawet nie mamy pojęcia jak bardzo. Zamykamy się w sobie, pragnąc odgrodzić się od wszystkich w koło, nawet od tych, którzy nadal w nas wierzą. Traumatyczne przeżycia odciskają piętno na naszym życiu.


Spotkamy się tutaj z brakiem wiary w siebie, ale nie brakiem wiary w drugiego człowieka. Nikt nie potrafił tak doskonale, wierzyć w kogoś, kiedy większość się od tego kogoś odwróciła, tak jak Fern. To niezwykła postać, którą powinien naśladować każdy z nas.  Jej serce biło dobrocią z każdej możliwej strony, zawsze starała się być pomocna dla wszystkich, zwłaszcza dla Baileya. I kiedy ona troszczyła się o niego, to tak naprawdę on bał się o nią. Bał się, jak ona sobie poradzi, kiedy jego już zabraknie.

Będziemy świadkami niezwykłej miłości, która z początku zostaje odrzucona, a dopiero później zauważona. Poczucie własnej wartości, dlaczego tak często nam jej brak? Co takiego wpływa na to, że nie wierzymy w siebie samych? Wydaje nam się, że wszystko co spotyka nas, dzieje się za karę. Ale tak nie jest. Wszystko ma swój sens, o czym przekonali się nasi bohaterowie.
"- Prawdziwe piękno, takie, które nie blaknie i nie umiera, wymaga czasu. Wymaga napięcia. Wymaga niewiarygodnej wytrwałości. To krople, które jedna po drugiej budują stalaktyt; to trzęsienia ziemi, które tworzą łańcuchy górskie; to fale uderzające nieustannie o brzeg, które łamią skały i wygładzają twarde krawędzie. A z tej gwałtowności, wrzawy, wściekłego wycia wiatru i szumu wody rodzi się coś lepszego, coś, co w innych okolicznościach nie mogłoby zaistnień."
Making faces to niezwykle wartościowa powieść o sile przyjaźni, niezwykłej odwadze i odkrywaniu piękna w samym sobie. To powieść, która uświadamia nam, iż "to nie szata zdobi człowieka". Najważniejsze jest to, co skrywamy wewnątrz siebie. Bo cóż nam po bezużytecznym opakowaniu, skoro towar w środku może okazać się zepsuty? W każdym człowieku jest ukryte jakieś piękno, ale czy ujrzy je ktoś poza nami, zależy od nas samych. Zachęcam do przeczytania.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




 

środa, lutego 08, 2017

"Piętno Midasa" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Piętno Midasa" Agnieszka Lingas-Łoniewska




*Tytuł: "Piętno Midasa"
*Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 352


*Ocena: 10/10
*Opis:


Brudne podwórka wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego... Chłopak, który urodził się w niewłaściwej rodzinie i człowiek, który dał mu szansę. Tylko… na co?

 Jakub Rojalski, zabójczo przystojny pasjonat fotografii, podczas przyjęcia weselnego poznaje inspektor Karolinę Linde, szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Kobieta jest sfrustrowana i przemęczona, ponieważ dochodzenie w sprawie płatnego zabójcy utknęło w martwym punkcie, tymczasem Midas uśmierca kolejne ofiary. Wbrew woli obojga jednorazowy incydent powoli zamienia się w romans, a Jakub uświadamia sobie, że nie potrafi dłużej żyć, tłumiąc w sobie wszelkie emocje. Jednocześnie w jego życiu pojawia się Anka, magister farmacji i maltretowana żona gangstera, marząca o zemście na mężu. Któregoś dnia okazuje się, że Jakub potrafi jej pomóc…

Jestem Midas. Do widzenia.
Karma to suka.

TA KSIĄŻKA MA DWA ALTERNATYWNE ZAKOŃCZENIA. WYBIERZ SWOJE!




*Moje odczucia:


Prywatnie Jakub Rojalski, przystojny, wysportowany fotograf, zawodowo - Midas - płatny, nieuchwytny zabójca. Można więc rzec, że to człowiek o dwóch twarzach. Dlaczego prowadzi takie życie? I jak długo można tak żyć?

Karolina Linde - piękna inspektor we wrocławskiej policji, która od długiego czasu próbuje ująć nieuchwytnego mordercę Midasa, który nie pozostawia po sobie żadnych śladów.
Co zrobi Jakub i Karolina, kiedy się poznają? Czy ich znajomość będzie miała szansę przetrwania?
"Gdy odjechała, widziała jego poważny wzrok skupiony na niej i dostrzegła w tym spojrzeniu coś, co potem długo nie pozwalało jej zasnąć. Oczywiście oprócz uporczywego wspominania każdej chwili, którą spędzili razem, a także tego, co zaszło przy samochodzie. Ale ten jego wzrok... Dlaczego widziała w nim... ostrzeżenie? Coś w stylu: trzymaj się ode mnie z daleka?"
 Brawo dla autorki za niesamowity pomysł na fabułę powieści, która wywołuje w czytelniku wszystkie z możliwych emocji. Tej książki się nie czyta, tą książką się po prostu żyje. Midas to postać, która nie tylko intryguje, ale skrywa też wiele tajemnic. Poznajemy je na łamach kolejnych stron powieści, coraz bardziej rozumiejąc jego postępowanie.

Ludzie w osobistym życiu, też często przyodziewają maskę kogoś kim tak naprawdę nie są. Dlaczego tak się dzieje? Zapewne mają ku temu jakieś powody. Może to być nieszczęśliwe dzieciństwo, brak miłości ze strony rodziców, jakaś osobista tragedia, która ich dotknęła i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pod wpływem tych chwil, człowiek staje się kimś innym, pragnie wyrzucić z siebie te przykre wspomnienia. Tylko czy to zawsze jest bezpieczne dla nas samych?


Ale nagle na naszej drodze pojawia się ktoś, kto sprawia, że pragniemy się zmienić, odrzucić wszelkie zło i znów cieszyć się życiem. Być kimś normalnym, kochanym i akceptowanym. Jednak czasem na naszą przyszłość niewątpliwie ma w dużym stopniu wpływ przeszłości. Przeszłości, która nie zawsze wpisała się w naszym życiu w kolorowych barwach. o wtedy zrobić? Czy jesteśmy sobie w stanie w tym poradzić? Czy jesteśmy w stanie odbudować wszystko od nowa?
"Karma to suka. Ale w tym przypadku przyznał jej rację. Każda bajka ma swój koniec. Nawet mit. Do widzenia!"
 I tak właśnie jest. Wszystko co się zaczyna, musi mieć również swój koniec. Jaki on będzie? Tego często nie wiemy nawet my sami. Życie jest nieprzewidywalne i pełne niespodzianek.


Bohaterzy wykreowani przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską są realni w każdym calu, to ludzie z krwi i kości. Naznaczeni przeszłością, dramatem, zmaganiami z codziennym życiem, rozwiązywaniem problemów i pragnących mieć jasny promyk w swojej przyszłości. Autorka, jako dilerka naszych emocji doskonale wie, że my kobiety kochamy niegrzecznych "chłopców". I choć powinniśmy nienawidzić Midasa, tak naprawdę go kochamy. Czy człowiek, który z zimną krwią zabija ludzi, może wnosić w życie innych pozytywne emocje? Jak widać, jest to możliwe.


Do tego dwa alternatywne zakończenia, dzięki czemu możemy wybrać jak chcemy, by ta książka się zakończyła. To dopiero coś niesamowitego. Jednak dobrze by było, by nie w każdej książce była taka możliwość, czasem lepsze jest zaskoczenie i brak możliwości wybrania innego zakończenia. Osobiście wybieram epilog 2.


Piętno Midasa to książka, która tak naprawdę odciska piętno na nas samych. Czytelnik czytając książkę jest targany emocjami, które pozostają z nami jeszcze długo nawet już po przeczytaniu książki. To powieść, która wstrząsa, intryguje, a jednocześnie pozwala zrozumieć postępowanie Midasa. Jestem zachwycona. Polecam, polecam, polecam.

wtorek, lutego 07, 2017

Premiera audiobooków pod patronatem medialnym Czytaninki

Premiera audiobooków pod patronatem medialnym Czytaninki



PREMIERA: 07.02.2017


Horyzonty uczuć

Autor: Dorota Schrammek
Czyta: Joanna Gajór
Czas trwania: 9:20:00

Matylda prowadzi pensjonat w Pobierowie i nawet nie przypuszcza, co przyniesie nadchodzące lato. Przyjazd wyjątkowych gości sprawi bowiem, że te wakacje będą inne niż wszystkie do tej pory. Iwona, Zoja, Aldona zmagają się z problemami życiowymi i niezrealizowanymi marzeniami. Ryszard zjawia się w pensjonacie z wnuczkiem Antosiem, ale szybko wychodzi na jaw, że wcale nie jest spokrewniony z chłopcem. Dorota i Piotr zaś to młode małżeństwo, które wskutek niedawnej tragedii przeżywa poważny kryzys. Dwa tygodnie pełne słońca, morza i nieoczekiwanych wydarzeń na zawsze zmieniają życie ludzi, którzy spotkali się przez przypadek…






PREMIERA: 07.02.2017

Mąż potrzebny na już

Autor: Małgorzata Falkowska
Czyta: Joanna Domańska
Czas trwania: 11:17:00

Lekka komedia z nutą romantyzmu o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa, które mimo różnych zawodów i zainteresowań wspierają się w ważnych momentach życia. 28-letnie singielki, dzielące swoje sekrety od czasów podstawówki, kłócą się o wszystko, ale kibicują Bernadecie w realizacji ambitnego planu. Tradycyjna zabawa w postanowienia noworoczne staje się dla niej początkiem trudnej drogi w poszukiwaniu męża. Jej perypetie ukazują, jak ciężko w XXI wieku znaleźć idealnego kandydata, mimo wielu możliwości, jakie daje nam świat. Bernadeta w każdym napotkanym mężczyźnie widzi przyszłego męża, ale kolejne związki przynoszą rozczarowania.




PREMIERA: 07.02.2017

Odroczone nadzieje

Autor: Aneta Krasińska
Czyta: Elżbieta Kijowska
Czas trwania: 6:40:00

Aldona ma poczucie przegranej. Odrzucona przed laty przez rodzinę, zawiedziona przez mężczyznę, którego pokochała, postanawia skupić się na pracy. Kariera pozwala jej zagłuszyć samotność i osiągnąć niezależność materialną. Kiedy dawny związek ponownie ożywa, Aldona z optymizmem patrzy w przyszłość. Względną stabilizację zakłócają problemy zdrowotne rodziców. Targana emocjami kobieta stawia na szali swoje życie zawodowe, potrzeby i uczucia, by sprostać karkołomnemu zadaniu, jakim jest opieka nad chorą na alzheimera matką. W zderzeniu z tą straszną chorobą musi przewartościować dotychczasowy sposób myślenia, co uruchamia lawinę skrajnych emocji i uświadamia jej pustkę, w jakiej się znalazła. Kobieta zaczyna prowadzić blog, który staje się dla niej rodzajem psychoterapii i rozrachunkiem z przeszłością. Na szczęście dla niej za drzwiami już czeka przyszłość...


PREMIERA: 07.02.2017


Saga rodziny Hallmanów. Tom 2. Pokonani

Autor: Hanna Cygler
Czyta: Maciej Więckowski
Czas trwania: 12:49:00

Trudne wybory, przed którymi staje młody Włodek Hallman w realiach Polski tuż po zakończeniu II wojny światowej. Czy uda mu się ułożyć swoje życie w nowych okolicznościach politycznych? Czy młodzieńcza werwa wygra z własnymi słabościami oraz przeciwnościami losu?
 Autorka Hanna Cygler w niezwykle sugestywny i realistyczny sposób przedstawia słuchaczowi świat, w którym zmuszeni byli żyć nasi przodkowie i w którym nie dość, że narażeni byli na zmaganie się z przykrościami wojennej zawieruchy, to jeszcze wielokrotnie doznawali uczucia zdrady i okrucieństwa tym razem ze strony swoich rodaków, którzy opowiedzieli się po stronie nowego okupanta.





PREMIERA: 07.02.2017

Złodziejka marzeń


Autor: Anna Sakowicz
Czyta: Joanna Gajór
Czas trwania: 11:03:00

Joanna to czterdziestoletnia nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę Lusię. Zmęczona pracą zawodową postanawia iść na urlop zdrowotny i zacząć realizować swe marzenia. Zamiast odpoczywać, musi jednak wyjechać, by zaopiekować się chorą ciocią. Pobyt w Starogardzie Gdańskim okazuje się pełen niespodzianek. Joanna zaczyna pisać, prowadzi "śledztwo" dotyczące przystojnego sąsiada i udziela się w hospicjum, przede wszystkim jednak wskutek tych doświadczeń całkowicie odmienia swe życie.


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym powyższe audiobooki, które dzisiaj miały swoją premierę, za co serdecznie dziękuję Wydawnictwu.



Wszystkie przedstawione audiobooki ukazały się nakładem Wydawnictwa


wtorek, lutego 07, 2017

"Cień burzowych chmur" Edyta Świętek [PRZEDPREMIEROWO]

"Cień burzowych chmur" Edyta Świętek [PRZEDPREMIEROWO]
PREMIERA: 14.02.2017






*Tytuł: "Cień burzowych chmur"
*Autor: Edyta Świętek
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 349


*Ocena: 10/10
*Opis:


Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.




*Moje odczucia:


Edyta Świętek po raz kolejny udowodniła jak świetną jest pisarką. Każda kolejna powieść coraz bardziej mnie zaskakuje. To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy".

Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego wyobrażenia jak wyglądało, życie w tamtym czasie, z tym większym zapałem zabrałam się za czytanie książki.
Obrazy wykreowane przez Edytę Świętek są tak realne, postacie jak najbardziej wiarygodne i barwne, że zatrzymując się na chwilę podczas czytania, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Oczywiście patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, odpowiedź brzmi nie.
"Rodzina Szymczaków z dnia na dzień została niemalże z niczym. Jedno, co mieli, to murowany dom – na szczęście zbyt mały, aby mógł stanowić łakomy kąsek dla urzędników, kawałek ogrodu przy nim, a prócz tego kilka mórg najlichszego gruntu oraz pastwisko dla jedynej krowy, która została z licznego niegdyś stada. Z urzędu gminy dostali dobrą radę, aby poprosili nowo mianowanego przewodniczącego spółdzielni o zatrudnienie. Tylko jak zabiegać o etat u Bartka Marczyka po tym, jak Bronek wziął się z nim za łby? Jak nagiąć karku, skoro tamten tylko patrzył, aby dobrać się do Julii albo Krystyny?"
Wielu z nas do dzisiaj, żyje na ziemiach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I nie wyobraża sobie, że ktoś obcy mógłby przejąć tę ziemię. Rodzina Szymczaków również była tej myśli. Bronek stawał na głowie i robił co tylko mógł, by nie odebrano im ich ziemi. Niestety nie udało mu się to, gdyż reforma rolna zabrała mu niemalże wszystko, prócz murowanego domu i kawałka lichej ziemi. Musiał wyjechać z rodzinnej wsi do miasta, by zapewnić byt swojej rodzinie. Czy było to dla niego łatwe? Jak odnalazł się w nowej rzeczywistości?

Autorka w cudowny sposób przedstawia nam stare czasy, które niejeden z Was (mnie to nie dotyczy) miał okazję przeżyć. Dzięki tej książce powrócicie pamięcią do czasów, które zapewne niektórym z Was utkwiły głęboko w sercu. Czy zatem życie dawniejsze było lepsze od tego obecnego? Nie można tego jednoznacznie ocenić. Ludzie w dawnych czasach niezwykle cenili swój majątek i rodzinę. Czy w dzisiejszym świecie ludzie również cenią swoją rodzinę  i są w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko? Na to pytanie z całą pewnością posypałyby się różne odpowiedzi.
"W Gigancie wciąż czuł się nikim. Szarym robotnikiem w utytłanym błotem waciaku. To był teraz jego strój codzienny, noszony do roboty i do knajpy. Do kościoła nie chodził, choć do Mogiły nie było aż tak daleko. Czuł się obrażony na Boga, ponieważ ten zagrał mu na nosie. Pozwolił gładko przesmyknąć się przez wojenną zawieruchę po to, by w wolnej Polsce uczynić z niego dziada."
 Bronek to postać, która niewątpliwie zaskarbiła sobie moje serce. Od początku dom, rodzina i majątek stanowiły dla niego istotę życia. Jako najstarszy z rodzeństwa stał się głową rodziny, troszcząc się o matkę oraz pozostałe rodzeństwo. Życie boleśnie go doświadczało na każdym kroku. Jednak jego wiara, w to, że kiedyś odzyska utracone ziemie, wciąż motywowała go do dalszego działania i nie poddawania się. Stawiał czoła przeciwnością, wciąż wierząc w lepsze jutro i ponowne scalenie rodziny.


Edyta Świętek stworzyła powieść, która zasługuje na uznanie. Pomysł na fabułę, by przemierzać czasy od przeszłości i posuwać się ku teraźniejszości zachwycają czytelnika. Razem z autorką możemy odbyć podróż po Krakowie i jego zakątkach, miejscach, które autorka w dalszym ciągu darzy sentymentem. Odbędziemy zatem podróż, która na długo utkwi w naszej pamięci, rozbije nas mentalnie i da nam do myślenia.
"W porównaniu z tym praca w polu to była bułka z masłem i sama przyjemność – westchnął, wspominając, jak przed rokiem kosił ostatnie pole żyta. Jakże mu wtedy ptaki nad głową świergotały, jak szumiał pobliski zagajnik i pluskał potok płynący środkiem miedzy! Tamtego dnia nawet przez myśl mu nie przeszło, że wyląduje w krainie absurdu, gdzie wszystko postawione jest na głowie."
Cień burzowych chmur to książka, która zabierze nas w czasy powojennej Polski, pozwoli odkryć absurdy PRL-u, utwierdzi nas w przekonaniu, iż rodzina to najcenniejszy skarb, który posiadamy. Nie obędzie się również bez rodzinnych sprzeczek zrodzonych z zawiści, ciągłych intryg i spisków oraz  chęci krwawej zemsty. No i oczywiście pojawią się również romantyczne chwile. Zachęcam do przeczytania. Ja jestem zachwycona, wierzę, że i Wy będziecie.




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz









piątek, lutego 03, 2017

"Szept wiatru" Sylwia Trojanowska

"Szept wiatru" Sylwia Trojanowska
PREMIERA: 17.01.2017






*Tytuł: "Szept wiatru"
*Autor: Sylwia Trojanowska
*Wydawnictwo: Videograf
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 275


*Ocena: 10/10
*Opis:


Co byś zrobiła, gdyby przyszło ci walczyć o szczęście i miłość? Do czego byś się posunęła, aby zatrzymać to, co dla ciebie najcenniejsze? Główna bohaterka "Szeptu wiatru" szuka swego szczęścia, podejmując nierzadko trudne i kontrowersyjne decyzje. Goni za prawdą, zderza marzenia z rzeczywistością, odważnie poszukuje rozwiązań, by sięgnąć marzeń oraz by zatrzymać miłość, która całkowicie zawładnęła jej życiem. Szept wiatru to ostatnia, po "Szkole latania" i "Blisko chmur", pełna emocji odsłona historii Katarzyny Laski, młodej kobiety, która na oczach czytelników przeobraziła się z zakompleksionej i zamkniętej w sobie w rozumiejącą siebie i z podniesioną głową patrzącą w przyszłość. To również historia skomplikowanej, przepełnionej emocjami miłości, dla której można poświęcić wiele, a nawet… wszystko.


*Moje odczucia:

O przygodach Katarzyny Laski mogliście czytać już na łamach mojego bloga. Z niecierpliwością oczekiwałam, jak zakończy się jej przygoda.

Na łamach trylogii o Kaśce, jesteśmy świadkami jej niesamowitej przemiany. Można by rzec, że z cichej "myszki", stała się odważną "kotką". Kiedyś była zamknięta w sobie, dzisiaj idzie przez życie z podniesioną głową. Nie sposób jej nie lubić, gdyż dobroć bije od niej na kilometry.

Kiedy w Waszym życiu pojawia się miłość, jak wiele jesteście w stanie dla niej zrobić? Załóżmy, że przychodzi moment, że musielibyście o tej miłości zapomnieć, bo przyczyniają się do tego pewne zdarzenia. Ale czy o prawdziwej miłości, można tak po prostu zapomnieć? Odpuścić? A później żałować, że się o nią nie walczyło? Otóż z całą pewnością nie! Kaśka udowadnia nam, że zawsze należy walczyć o ukochaną osobę, nawet jeśli musielibyśmy dla niej poświęcić bardzo wiele, a może i nawet wszystko. Ale czyż miłość nie wymaga wszelkich poświęceń?
"Wiedziałam, do czego zmierzał, czułam, że za chwilę powie, iż między nami wszystko skończone.  Nie chciałam płakać, nie chciałam okazywać słabości, chciałam być w tamtym momencie twarda jak nigdy, ale nie potrafiłam. Łzy mimowolnie zaczęły płynąć z moich oczu." 
Pozwolić odejść ukochanej osobie, przynosi nam ogromne pokłady cierpienia i wiecznych pytań bez odpowiedzi - Dlaczego? Dlaczego na to pozwoliliśmy? Dlatego, jeśli wiemy, że walczymy w słusznej sprawie, róbmy to! Miłość to najpiękniejsze uczucie, którym nas obdarzono i nie pozwólmy go zniszczyć. Bywa, że w naszym życiu pojawia się ktoś, kto chce zniszczyć nasze szczęście za wszelką cenę. Nic nie jest w stanie zatrzymać tej osoby przed osiągnięciem postawionych sobie celów. Taka jest Karolina, postać, której nie polubiłam, a wręcz którą znienawidziłam. To niezwykle fałszywa, pozbawiona uczuć kobieta, mająca w głowie tylko jedną myśl: zniszczyć Katarzynę Laskę! Ale czy jej plan się powiedzie? Czy uda jej się rozdzielić Maksa i Kasię?

Maks natomiast to postać niezwykle wrażliwa, ufająca bezgranicznie ludziom, co czasem okazuje się zgubne. Ale to też mężczyzna, który kocha bezgranicznie i dotrzymuje danego słowa.

No i jeszcze w tej szczęści pojawia się tajemniczy Krata, czyli Igor. Muszę się pochwalić, że przezwisko oraz wygląd zewnętrzny tej postaci stworzyłam ja sama. Co wspólnego będzie miał z całą historią?
"Dokładnie przyjrzałam się Kracie. Był naprawdę intrygujący. Miał taki groźny, nieprzenikniony wyraz twarzy, niezachęcający do nawiązywania jakichkolwiek kontaktów. Jego lekko skośne oczy dodawały mu srogości, a irokez, oprócz tego, że doskonale do niego pasował, dystansował go od innych już na samym wstępie."   
Sylwia Trojanowska po raz kolejny sprawiła, że czytając jej książkę odczuwałam wiele emocji - była radość, był smutek, pojawiła się również złość i irytacja. To niezwykle cenne, gdy podczas czytania mamy możliwość przeżywania wszystkiego jakby to o czym czytamy, działo się tuż obok nas.  Miłość, którą przedstawia nam autorka jest skomplikowana, na jej drodze pojawia się wiele przeszkód. Ale ukazuje nam, że jeśli dwoje ludzi się kocha, wszystko jest dla nich możliwe.
"- Czasami nie warto rozumieć, czasami trzeba coś zaakceptować. Niektóre rzeczy dzieją się, pomimo iż wszyscy mędrcy wszechświata odrzucili je. Tak to już jest. Ze mną również. Do zrozumienia trzeba czasu. Teraz po prostu to zaakceptuj!" 
A zakończenie? Tutaj Sylwia przygotowała dla czytelników niespodziankę. Otóż mamy dwa zakończenia, a więc każdy z czytelników może wybrać te, które bardziej mu odpowiada. Osobiście wybieram zakończenie pierwsze- inaczej wybrać po prostu nie mogłam.
"Przyglądałem się temu, co działo się na zimnym i mokrym chodniku, czując emocje, targające tym dwojgiem. Nigdy w życiu nie byłem świadkiem takiej sceny, w której, patrząc tylko na gesty, można było dostrzec i wielką miłość, i oddanie, i ból, i cierpienie." 
Szept wiatru to powieść, która  na kilka godzin oderwie nas od rzeczywistego świata, pozwoli z zapartym tchem śledzić losy Kaśki i Maksa. Sprawi, że będziemy trzymać kciuki, by tej dwójce w końcu dopisało szczęście, a ich miłość mogła się rozwijać. A gdy dobrniemy do zakończenia, uronimy niejedną łzę. Ale przede wszystkim będziemy świadkami, niezwykłej przemiany zwykłej dziewczyny w tę pewną siebie, nie dającą sobie dmuchać w kaszę oraz miłości, która jest w stanie pokonać wszelkie przeszkody. Jak najbardziej zachęcam do przeczytania!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



czwartek, lutego 02, 2017

"Prezent" Hanna Fleszar

"Prezent" Hanna Fleszar



*Tytuł: "Prezent"
*Autor: Hanna Fleszar
*Wydawnictwo: Novae Res
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 267


*Ocena: 7/10
*Opis:


Prezent – czyli uważaj o czym marzysz.

Autorka marzyła o domu z ogrodem. Nie przypuszczała, jak wysoką cenę przyjdzie jej zapłacić za to marzenie. Czy było warto?

Książka nie jest zwykłym dziennikiem budowy domu - to prawdziwa historia o tym, jak jednego dnia szczęście mówi „żegnaj”, świat wali się na głowę i trzeba jakoś brnąć przez życie dalej.

Tym bardziej że ma się nietypowy dom do ukończenia.




*Moje odczucia:


Ludzie marzą o własnych domach. Bez wątpienia jest to czasochłonne oraz kosztowne marzenie. Dlatego tym bardziej, jeśli inwestor się na tym zna, woli stawiać wszystko na własną rękę. Odchodzą wtedy koszty robocizny, które nie ukrywajmy, wcale nie są małe. Czasem jednak nie zdajemy sobie sprawy, jak wysoką cenę możemy zapłacić za nasze własne pragnienia.


Hanna wraz z mężem marzyli, by mieszkać we własnym domu. To mąż poświęcił wiele czasu, by go samemu zaprojektować. Wiele godzin zagłębiał się w internecie, by nabyć w tym celu odpowiednią wiedzę. Zaczęło się, papierkowe sprawy, które mogą trwać wieczność (wiem z własnego doświadczenia) i w końcu ruszenie z budową. Maż starał się robić wszystko dokładnie, a to właśnie żona czasami traciła cierpliwość.
"Od początku byłam "poganiaczem" i to mnie zawsze zależało, żeby już, żeby szybciej."
Niewątpliwie postawienie własnego domu to nie jest prosta sprawa. Mówi się, że jak się weźmie projektanta to niczym nie powinniśmy się martwić, bo to na jego głowie leży załatwianie całej papierkowej roboty. Tylko co zrobić jak trafi się na takiego, który po części wiele spraw "olewa"? Użeranie się z takimi ludźmi jest denerwujące i wyczerpujące, uwierzcie mi, bo sama ten temat przerabiałam. Człowiek myśli, że wszystko idzie we właściwym kierunku, a tu nagle, tu coś nie pasuje, tam coś nie gra i człowieka szlak trafia. Wykańcza się psychicznie.

Nasza bohaterka starała sobie jakoś dzielnie radzić z tym wszystkim, wspólnie z mężem. Aż nagle jedna wiadomość zaskoczyła ich wszystkich, w niedługim czasie przynosząc cierpienie. Świat wali się jej na głowę, nie ma już na nic siły, ma wszystkiego dość. Wydaje się, że nie ukończy budowy domu, bo jak ma sobie poradzić sama? Nie zna się na tym, a mimo wszystko, jakoś osiąga swój cel. Choć nie raz ma pod górkę.
"Wszystko jest po coś, jak ogólnie wiadomo. I mam nadzieję, że i to cierpienie ma sens, którego ja na razie nie widzę."
Marzenia, któż z nas ich nie posiada? To dzięki nim chce się nam żyć, mamy motywację do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów. Dążymy do tego, by to marzenie stało się realne. Tylko nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jak wiele może kosztować to nas wyrzeczeń, nerwów i poświęceń. Hanna Fleszar przeżyła to na własnej skórze i teraz dzieli się z nami swoimi przeżyciami.
 
Prezent to nie tylko dziennik budowy, to prawdziwa historia kobiety, której jednego dnia świat zawalił się na głowę, opuściło ją szczęście, a mimo wszystko musiała wciąż brnąć do przodu. To książka, w której bohaterka dąży do realizacji swojego marzenia, tylko jaką przyjdzie jej za to zapłacić cenę? Czy zatem wszystkie marzenia są warte realizacji? Zachęcam do przeczytania.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



czwartek, lutego 02, 2017

Podsumowanie stycznia

Podsumowanie stycznia






Dzisiaj przybywam do Was z podsumowaniem stycznia, wiem, że już 2 luty, ale jakoś się nie wyrobiłam. Ale nie przedłużając...


W miesiącu styczeń przeczytałam 12 książek:


1. Skazaniec. Tom I Krzysztof Spadło.
2. Był sobie pies W. Bruce Cameron.
3. Byłaś moim niebem Barbara Litwicka.
4. Z teściową za pan wróg Izabela Milik.
5. Gracz Vi Keeland.
6. Róża Agnieszka Opolska.
7. Kolonia Marusia Sylwia Zientek.
8. Persona Zbiór dramatów Konrad Sikora.
9. Dama z kotem Iwona Czarkowska.
10. Klątwa przeznaczenia Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka.
11. Dręczyciel Penelope Douglas.
12. Koncert cudzych życzeń Izabella Frączyk.


Łącznie daje to:

4654 przeczytanych stron
czyli ok. 150 stron przeczytanych dziennie.

Wspólnie z Claudią z Zaczytanej przeprowadziłyśmy 3 wywiady (Karol Kłos, Anita Scharmach oraz Monika Sawicka).

Wprowadziłam też nowy cykl na blogu pod nazwą Blog talk show, mający na celu pozwolenie Wam lepsze poznanie bloggerów, nie tylko od strony książkowej, ale i prywatnej.

Objęłam patronatem medialnym dwie książki: Byłaś moim niebem oraz Dama z kotem.




Miałam przyjemność ambasadorować książce Sylwii Trojanowskiej Szept Wiatru.






Uważam więc, że styczeń zamknęłam z dobrym wynikiem.




A jak u Was przedstawiał się styczeń?

środa, lutego 01, 2017

Zapowiedź "Cień burzowych chmur"

Zapowiedź "Cień burzowych chmur"


PREMIERA: 14.02.2017



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Cień burzowych chmur Edyty Świętek.




Cień burzowych chmur to pierwszy tom pięcioczęściowej sagi Spacer Aleją Róż, traktującej o losach rodziny Szymczaków. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych.
Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle.

Jest rok 1949.
W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.







I co sądzicie o książce? Czy zapowiedź zachęca Was do przeczytania? Zdradzę Wam, że ja już jestem po lekturze i jestem nią oczarowana. 
Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger