Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwanie: Czytam ile chcę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwanie: Czytam ile chcę. Pokaż wszystkie posty

piątek, grudnia 29, 2017

"Tam, gdzie czekał anioł" Dorota Schrammek

"Tam, gdzie czekał anioł" Dorota Schrammek

*Ocena: 4/6
*Opis:


Mama dwójki dorosłych dzieci, którą przerastają problemy, wyjeżdża do Ueckermünde, by uporządkować swoje życie. Pomimo wielu obaw i lęków, podejmuje pracę jako opiekunka starszego małżeństwa. Wkrótce na drodze bohaterki pojawiają się osoby, które zmieniają jej życie. Czy to przeznaczenie Małe niemieckie miasteczko stopniowo staje się dla Beaty oazą spokoju, jednak ta pozorna równowaga zostaje zakłócona zaskakującymi wiadomościami. Książka Tam, gdzie czekał anioł to pozytywna, pełna nadziei i przebaczenia oraz wiary w drugiego człowieka opowieść zmuszająca Czytelnika do przemyśleń nad swoim życiem.




*Moje odczucia:


Kolejna książka Doroty Schrammek przy której spędziłam miłe chwile. Autorka nie pisze błahych historii, jej książki zawsze zmuszają czytelnika do przemyśleń nad swoim życiem. Osobiście bardzo lubię takie historie, dzięki którym wnoszę coś do własnego życia.

Główną bohaterką jest Beata, żona i matka dwójki dzieci. Czuje się zagubiona w swoim życiu i postanawia coś w nim zmienić. Podejmuje pracę na zagranicą przy opiece starszego małżeństwa. Co trzy tygodnie wraca na tydzień do domu. W miasteczku, w którym pracuje co rusz spotyka osoby, które mają wpływ na jej życie. To osoba o dobrym sercu, która chętnie wyciąga pomocną dłoń do innych, choć sama nie bardzo radzi sobie z relacjami z mężem.

To przykre, że często na pierwszy rzut oka oceniamy kogoś, tylko po jego wyglądzie, czy też zachowaniu. Często nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego te osoby są w takim stanie w jakim są, że może to życie i przeżyte doświadczenia ich do tego doprowadziły. Ludzie na ogół zrażają się takimi osobami od razu, nie myśląc o tym, że może właśnie one potrzebują pomocnej dłoni, przyjaciela, który zechce ich wysłuchać, podzielić się dobrą radą. A to nie szata zdobi człowieka...

Również w związku nie zawsze jest pięknie i kolorowo. Zdarzają się wpadki, które boleśnie wpływają na partnerów. Nie zawsze jesteśmy w stanie przebaczyć, gdyż rany wydają się być głębokie. Jeśli jednak kogoś się kocha, powinno się umieć również wybaczać. Owszem, zdarzają się takie czyny, których nie sposób wybaczyć, jeśli jednak kochamy szczerze i całym sercem, powinniśmy umieć dać drugą szansę.
"- Nie odbiło - odparła cicho. - Wreszcie myślę o sobie. O tym, by być szczęśliwą i spełnioną kobietą, a nie żyć pod dyktando twojej mamy. Ona steruje tobą, a ty nieświadomie postępujesz zgodnie z jej zaleceniami. Manipuluje, wiedząc, że na wszystko się zgodzisz, ponieważ jesteś uległym i kochającym synem."
Spodobała mi się fabuła i wplecione wątki historyczne. Niezwykle cenny i emocjonalny stał się dla mnie pamiętnik Loli, który wylądował w rękach Beaty. Lubię czytać o losach (nawet jeśli są to tragiczne losy) ludzi, o tym przez co musieli przejść, jak wyglądało ich życie. Autorka musiała poświęcić wiele czasu i uwagi opisując historie poszczególnych miejscowości znajdujących się w powieści. Książkę czyta się szybko, ze względu na prosty i przyjemny w odbiorze styl. Postacie są barwne, każda z nich charakteryzuje się czymś innym.

To, co jest doskonałą prawdą zawartą w powieści to stosunki między Polakami na obczyźnie. To przykre, że jeden drugiemu zazdrości, ale tak jest. Sama spędzam kilka miesięcy za granicą z innymi Polakami, więc mogę potwierdzić. Rodak powinien trzymać się z rodakiem. Tymczasem jest całkiem inaczej, gdyby mógł utopił by go w łyżce wody. Dorota Schrammek doskonale oddaje istotę życia w Polsce oraz w Niemczech. Czytając możemy zobaczyć jak wiele nas różni, do czego przywiązujemy wagę my, a do czego oni. Niby graniczymy ze sobą, a tak wiele nas różni. Jednak co kraj to obyczaj.
"[...] Nawet jeśli sami coś obmyślimy, to bardzo często plany biorą w łeb. Nie warto układać przyszłości. Lepiej żyć chwilą. Tu i teraz. Korzystać z życia najpełniej,  jak się da."
Tam, gdzie czekał anioł to lekka historia o życiu, trudnych wyborach oraz o umiejętności przebaczania. Przepełniona jest pozytywnymi cechami, oraz aniołami, która gdzieś tam zawsze się czają, nawet jeśli w nie wierzymy w nie. Ta książka zmusza do refleksji nad własnym życiem. Polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz








czwartek, grudnia 21, 2017

"Wszystkie moje kobiety" Janusz Leon Wiśniewski

"Wszystkie moje kobiety" Janusz Leon Wiśniewski




*Ocena: 4/6
*Opis:


Wszystko da się wyjaśnić. Zapisać w liczbach i równaniach. Życiem rządzą prawdopodobieństwo, logika i udowadnialne twierdzenia. Przynajmniej jemu, naukowcowi, tak się wydawało, dopóki nie spędził wielu miesięcy w klinice w Amsterdamie i nie otarł się o śmierć, co całkowicie zburzyło konstrukcję jego świata.

Były przy nim w chwili największej tragedii, mimo że je zawiódł, skrzywdził, zdradzał, upokorzył. Dlaczego?

Wszystkie jego kobiety.

Milena, niesforna, uderzająco piękna i wyuzdana femme fatale. Daria, jego była studentka, „kruche, naiwne dziewczę w wieku jego córki”, o oczach jak niezapominajki. Tajemnicza Ludmiła, z którą rzekomo łączył go tylko seks. Natalia, fascynująca, bezpruderyjna artystka, niezastąpiona partnerka do filozoficznych dysput. Justyna - miała być jedynie lekiem na jego depresję po rozstaniu z żoną. Ewa, tak samo charyzmatyczna, jak eteryczna, zachwycająco mądra nauczycielka, która na nowo buduje jego świat...

Kim był dla nich? Kim one były dla niego? Której był coś winien, której kiedyś podarował za mało, a która była mu wdzięczna?

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to najbardziej przejmująca i osobista powieść Janusza Leona Wiśniewskiego. Hołd złożony kobiecości i hymn pochwalny ku czci miłości, która bywa potężna jak śmierć. Dlatego warto dla niej żyć.


*Moje odczucia:


Kim jesteśmy, a kim możemy się stać w obliczu tragedii jaka nas spotyka? Pędzimy przez życie, nie zastanawiamy się właściwie nad tym jak postępujemy, aż tu pewnego dnia dowiadujemy się, że przespaliśmy pół roku naszego życia. Co wtedy? Przychodzi czas na refleksję i chwilę zadumy nad tym co było, co jest, a co może być. Tak właśnie dzieje się z naszym głównym bohaterem, wybitnym matematykiem, dla którego kobiety odgrywały znaczącą rolę w życiu. Szkoda tylko, że zmieniał je niczym rękawiczki.

Wystarczyło, iż otarł się o śmierć, dostał drugą szansę, a zaczął wspominać i zastanawiać się nad swoim postępowaniem. W jego życiu nie było jednej kobiety, było ich pięć. Zawiódł je, wszystkie razem i każdą z osobna. Zdradzał, czyli dopuszczał się niewybaczalnego czynu. A mimo wszystko, one w obliczu jego tragedii, były przy nim. Dlaczego? Może dlatego, że było im go żal? Może dlatego, że mimo wyrządzonych krzywd one wciąż go kochały? Przekonajcie się sami.

To moja pierwsza styczność z tym autorem. Muszę przyznać, że ma swój niepowtarzalny styl, który chwyta za serce. Z całą pewnością nie da się go podrobić. Nie miałam chyba jeszcze okazji czytać tak pięknie przedstawionych scen erotycznych. To co mi się również spodobało, to przepiękne oddanie emocji i uczuć w powieści, o których autor pisze w sposób idealny. Charakterystyka każdej z kobiet również zasługuje na uwagę. Każda z nich ma w sobie to coś, co ją charakteryzuje i czyni inną od całej reszty. Nie mogę zapomnieć wspomnieć o głównym bohaterze, z którym niemal się zżyłam czytając powieść. Poznajemy go i jego postępowanie z każdą kolejną przeczytaną kartą powieści.
"Samotność wcale nie zaczyna się od tego, że nagle nikt nie czeka na ciebie w domu. Samotność zaczyna się wówczas, kiedy pierwszy raz odczujesz pragnienie, aby czekał tam na ciebie ktoś zupełnie inny..."
Fabuła powieści intryguje, zaskakuje, ale przede wszystkim pozwala na wiele refleksji. Nie toczy się w zastraszająco szybkim tempie, jednak nie pozwala też się nudzić. Wiśniewski przedstawia w swojej powieści, niby proste, a jednak skomplikowane relacje międzyludzkie. Miłość nie zawsze jest zrozumiała, u każdego pojawiają się problemy, rozterki i wątpliwości. My, nie mamy tutaj nic ubarwionego, wymyślonego, lecz naszym oczom ukazuje się życie takie jakie jest. Problemy sercowe pojawiają się w każdym związku, grunt to umieć je rozwiązywać.

W dzisiejszym świecie ludzie są wciąż zabiegani. Brną do przodu, często nie zastanawiając się nad swoim postępowaniem. Nie widzą, że wyrządzają krzywdę innym, gdyż są zapatrzeni sami w siebie. Ale nie o to chodzi w życiu, by wciąż biegnąć i biegnąć. Powinniśmy umieć cieszyć się każdą chwilą, każdą drobnostką. Powinniśmy umieć dostrzegać to, czego gołym okiem nie widzimy. Bo życie może przelecieć nam przez palce, i nawet nie zorientujemy się kiedy. A wtedy najdą nas myśli: czy właściwie wykorzystaliśmy nasze życie? Czy nasze wybory były trafne? Czy mogliśmy postąpić inaczej?

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to niezwykle osobista powieść autora. To słodko-gorzka historia relacji międzyludzkich i prawdziwym życiu, w którym każdy z nas popełnia błędy. Potykamy się, upadamy, a później wstajemy i idziemy dalej. Miłości i jej rozterek tutaj nie brak. Zachęcam do przeczytania.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję










wtorek, grudnia 19, 2017

"Bez przebaczenia" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Bez przebaczenia" Agnieszka Lingas-Łoniewska




*Ocena: 6/6
*Opis:


On... od dziecka interesował się wojskiem i z nim związał swoje losy. Przystojny, honorowy i poukładany − podporucznik Piotr Sadowski. Ona… zwariowana, z głową pełną pomysłów, młoda artystka − Paulina Litwiak. Pokrętny los połączył ich ze sobą w małym mieście, do którego dziewczyna przyjeżdża po śmierci matki, by zamieszkać z ojcem. Ten okazuje się człowiekiem zimnym, dominującym i nieprzystępnym. Skrywa przed córką rodzinną tajemnicę. Wyraźnie przeszłość jego i matki Pauliny nie jest wcale taka, jakiej obraz ma w głowie dziewczyna. Przez „przypadek” główna bohaterka poznaje chłopaka o pięknych zielonych oczach, którym jest oczarowana. Dzięki niemu Paulinie udaje się uporać z demonami przeszłości. Jednakże szereg dramatycznych wydarzeń doprowadza do wyjazdu Pauliny. I gdy obydwoje tak strasznie cierpią po rozstaniu, przeznaczenie znowu daje o sobie znać, pozostawiając niespodziankę...




*Moje odczucia:


Książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej uwielbiam. To kolejna autorka po którą sięgam w ciemno, a wiem, że zawsze będę zadowolona. Tym razem mamy styczność z młodą utalentowaną artystką oraz przystojnym żołnierzem. Oboje są doświadczeni przez los i mają za sobą traumatyczne przeżycia. Kiedy ginie matka Pauliny ojciec zabiera ją do siebie. Z zewnątrz jest zimnym draniem, który trzyma się swoich zasad, ale czy wewnątrz jest taki sam? W tym mieście nic nie jest takie jakie było w jej domu. Do tego na jej drodze staje Piotr. Zaczyna rodzić się w nich płomienne uczucie, choć oboje boją się do tego przyznać. Niestety los ponownie okrutnie ich doświadczy.

Muszę przyznać, że od dzisiaj kocham wszystkich żołnierzy pokroju Piotra. Ech, moje serce wciąż mocniej bije na samą myśl o nim. I jak ja dzisiaj zasnę? Co mnie w nim urzekło? Chyba wszystko, a przede wszystkim jego oddanie rodzinie. Choć momentami byłam na niego zła.

Paulinę również polubiłam, jednak momentami najchętniej bym nią potrząsnęła, aby się obudziła i opamiętała. Jej decyzje nie zawsze bywały słuszne i raniły innych, ale jej też w życiu nie było łatwo. Przeżyła koszmar i tylko jedna osoba wyciągnęła do niej pomocną dłoń.

Z początku nienawidziłam jej ojca, który wkurzał mnie swoim zachowaniem, tym brakiem jakichkolwiek uczuć w stosunku do swojej córki. Ale ilekroć brnęłam dalej w powieść, tym bardziej zaczynałam go rozumieć. Co nie oznacza, że od razu zmieniłam o nim zdanie.

W życiu podejmujemy różne decyzje, nie ze wszystkich jesteśmy zadowoleni, nie wszystkie przyjdzie nam wytłumaczyć, bo może zabraknąć nam czasu. Dlatego tak ważna jest rozmowa i szczerość. Bez niej w życiu nic się nie układa. Dochodzi do licznych kłótni, niepotrzebnej wymiany zdań, której później żałujemy. Ale czasu cofnąć się nie da. Nie da się naprawić niektórych rzeczy. Za to możemy zrobić wszystko, aby nie unosić się dumą i honorem i iść dalej przez życie, nie popełniając błędów z przeszłości. Każde przeżycie, każde doświadczenie przez jakie musimy przejść, kształtuje nas i nasze postrzeganie świata. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko ma swój cel, przynajmniej ja tak uważam. Nie zawsze zgadzamy się z tym co nas spotyka, ale niejednokrotnie przez to stajemy się silniejsi.

Słowa z naszych ust padają częściej niż zdążymy je przemyśleć. Nie zawsze to co w danym momencie mówimy, jest prawdą. Często działamy pod wpływem chwili, pod impulsem. Nie zawsze też da się cofnąć raz wypowiedziane słowa. Dlatego tak ważne jest, aby najpierw się zastanowić a potem mówić.
"To wszystko było takie skomplikowane, a jednocześnie takie proste. Problem tkwił jedynie w niemożności porozumienia się dwójki dorosłych ludzi, w niemożności schowania własnych ambicji i źle pojmowanego honoru do kieszeni i pójścia na wzajemne ustępstwa. Wtedy ich życie mogłoby potoczyć się całkiem inaczej." 
Miłość ma różne oblicza. Autorka przedstawia nam miłość trudną, momentami zagubioną, dającą się ponieść emocjom. Ona i On byli sobie przeznaczeni, takie jest moje zdanie. Ale musieli zmierzyć się z niejedną "górą" i niejednym "dołem", by móc zrozumieć swoje postępowanie. Czy zatem los w końcu się uśmiechnie do tej dwójki? Czy będzie im dane być razem?

Wybór zawodu żołnierza, wiąże się jednocześnie z wzięciem na swoje barki odpowiedzialności za dokonany wybór i tego jakie może to mieć dla nas konsekwencje. Zresztą, każdy zawód niesie z sobą jakieś wyrzeczenia, a my decydując się go podjąć, musimy mieć tego świadomość. Bycie partnerką, narzeczoną czy też żoną żołnierza, który w każdej chwili może musieć wyjechać na misję, z której nie wiadomo czy wróci cały i zdrowy, musi być niezwykle trudne. Ta ciągła obawa, czy on wróci, to coś, czego osobiście nie chciałabym doświadczyć.

Autorka napisała świetną książkę, z ciekawą fabuła i równie cudowną kreacją bohaterów. Już nie wspominając ile emocji we mnie wyzwoliła ta powieść. Nie raz i nie dwa myślałam, że zejdę na zawał, serce galopowało mi czym koń po stepie. Czasami miałam ochotę udusić autorkę za to jaki los przewidziała dla swoich bohaterów, ale po chwili emocje opadały i wiedziałam, że nie mogłabym tego zrobić. Bo choć czasem jej książki doprowadzają mnie do szału i łez, to wiem, że nie każda historia musi mieć w sobie tylko i wyłącznie szczęśliwe chwile. Zresztą ja kocham te chwile dramatu w jej powieściach, choć zawsze wywołują one u mnie palpitacje serca.

Bez przebaczenia to historia dwójki ludzi, którzy niejedno musieli w swoim życiu przejść, by móc wspólnie planować przyszłość. To historia trudnych relacji rodzinnych, pozbawionych okazywania uczuć i skrywania tajemnic, które swoje światło dzienne powinny ujrzeć dużo dawniej, niż to zrobiły. To historia miłości, której ciągle coś stawało na drodze, która ciągle wzajemnie się raniła. Uwaga! Ta książka to jeden wielki wulkan emocji. Polecam z całego serca!




Książkę przeczytałam dzięki udziale w Book Tour zorganizowanym przez autorkę.



poniedziałek, grudnia 18, 2017

"Dotyk prawdy" Waldemar Andrzej Brewiński

"Dotyk prawdy" Waldemar Andrzej Brewiński





*Ocena: 4/6
*Opis:


Warszawa, sobota 6 sierpnia 1927 roku. Jest ciepły, letni wieczór, miasto oddycha swobodną atmosferą beztroskiej zabawy. Po pracowitym tygodniu stołeczne nocne lokale i liczne wodewilowe teatrzyki zapełniają się mieszkańcami żądnymi rozrywki i miłego wypoczynku przy dźwiękach swingowej muzyki. W jednym z ekskluzywnych dancingowych lokali w towarzystwie wytwornych dam i oficerów wojska spędza czas kapitan Łukasz Stawicki, pilot myśliwskiej eskadry – lekkoduch i koneser kobiecej urody. Jeszcze nie wie, że za kilka dni wda się bez reszty w bieg tajemniczych, sensacyjnych wręcz wydarzeń, które całkowicie odmienią sposób, w jaki dotychczas postrzegał świat i własne życie.
Tego samego wieczoru na warszawski dworzec wjeżdża pociąg z Wilna, którym w eskorcie kapitana Miładowskiego, oficera z Belwederu, przybywa do stolicy generał Włodzimierz Ostoja-Zagórski, wysoki rangą oficer więziony przez ostatnie miesiące w areszcie śledczym na Antokolu. Generał Zagórski został w ekspresowym tempie zwolniony z aresztu, lecz z niewiadomych względów o fakcie tym powiadomiono go dopiero po przybyciu do Warszawy.
Krakowskie Przedmieście, róg Trębackiej – to ostatnie miejsce, w którym widziano generała Włodzimierza Ostoję-Zagórskiego. Od tej chwili przepada bez wieści. Co mogło się wydarzyć? Kto stoi za zniknięciem generała Zagórskiego? Dlaczego został uwolniony z aresztu tak nagle i w tak tajemniczych okolicznościach? Na powyższe pytania będzie usiłował odpowiedzieć kapitan Stawicki.


*Moje odczucia:

Czy marzyło Wam się kiedykolwiek, aby zagłębić się w przedwojenną Warszawę oraz Wilno? By móc odbyć podróż po dawnej Warszawie i Wilnie, jednocześnie zagłębiając się w jej historię i postacie, które wtedy odgrywały ważną rolę? Jeśli lubicie kryminały z historią w tle, to ta pozycja zdecydowanie jest dla Was.

Akcja powieści dzieje się w końcu lat 20-stych i porusza niezwykle intrygującą historię generała Zagórskiego. Nie jest on jednak jedyną postacią tej książki, gdyż przewija się ich tutaj bardzo wiele. Są to inne postacie historyczne ważne dla tego okresu. Każda z tych postaci ma swoją charyzmę i niepodważalność. Autor nie koloryzuje, nie ubarwia ich życia, a przedstawia je takim jakim jest.

Historia nigdy nie była moją mocną stroną, nie miałam skłonności do zapamiętywania nazwisk, ani dat. Dlatego nie ukrywam, że niechętnie sięgam po książki w tejże tematyce. Jednak omawiana powieść ma coś w sobie, że udało mi się przez nią szybko przebrnąć. Podejrzewam, że dużą zasługę w tym ma język i styl pisania autora, który jest przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się szybko, co dla mnie stanowi duży plus, gdyż nie lubię męczyć się z powieściami, przez które ciężko przebrnąć. Jak na kryminał przystało są intrygi, wydarzenia na które ciężko znaleźć odpowiedź oraz nieprzewidywalne zwroty akcji.

" Ludzie przechadzali się niespiesznie, rozkoszując się chwilami beztroskiego odpoczynku. "Jutro ponownie zacznie się codzienna szarpanina i walka o utrzymanie na powierzchni, aby nie zginąć, aby jeszcze móc dalej egzystować i zapewnić sobie i rodzinie względny byt. Monotonna praca, na co dzień powtarzane czynności, mocowanie się z prozą życia - to wszystko nas jednoczy i upodabnia do siebie. Dobrze, że w całej tej gmatwaninie trudnych bieżących spraw możemy liczyć na przyjaciół, na ludzi bliskich, to daje nadzieję i pozwala wierzyć, że sprostamy, że jakoś to będzie." "

Ludzie często nie zdają sobie sprawy z przebiegu niektórych sytuacji. Żyją dniem dzisiejszym, nawet nie zdając sobie sprawy, że jedno wydarzenie, może odmienić ich dalsze postrzeganie życia i otaczającego świata. Przekona się o tym nasz bohater Łukasz Stawicki, pilot myśliwskiej eskadry. Nawet się nie domyśla jak bardzo bieg przyszłych wydarzeń będzie miał wpływ na niego samego. To właśnie on będzie starał się dowiedzieć, kto stoi za zaginięciem generała Zagórskiego, a później dlaczego został nagle i szybko zwolniony z aresztu. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego przydarzyło się generałowi, koniecznie sięgnijcie po powieść.

Historię tworzymy my sami, odgrywamy w niej znaczącą wartość. No bo gdyby nie my, i mijający czas, nie byłoby historii. Każdy obywatel tego świata ma jakąś swoją własną kartę w której zapisał swoje życie, a przynajmniej jego ułamek. Może nie będzie ona przedstawiona na łamach czyjejś książki, jednak na zawsze pozostanie ona nasza i będzie niezapomniana.

Dotyk prawdy to dobrze skonstruowana powieść zarówno pod względem stylu jak i swojego gatunku. Fani kryminałów z historią w tle powinni być zachwyceni. Na mnie powieść nie zrobiła jakiegoś większego wrażenia, z tego względu, że ta tematyka nie jest mi tak bliska. Jednak fanów tejże tematyki, zachęcam do przeczytania.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







niedziela, grudnia 17, 2017

"W szponach szaleństwa" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"W szponach szaleństwa" Agnieszka Lingas-Łoniewska




*Ocena: 4/6
*Opis:


Gdy komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce znalezienia okaleczonych zwłok młodej dziewczyny, nie wie jeszcze, że to dopiero preludium szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w zastraszającym tempie, a trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Kiedy na drodze energicznej policjantki stanie wybitny historyk, doktor Mateusz Herz, to także będzie początek jej własnej historii, gdzie uczucia odegrają kolosalną rolę. Jednak w tej opowieści nic nie jest jasne i oczywiste.


*Moje odczucia:

Po książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej zawsze mogę sięgać w ciemno, a i tak jestem pewna, że będę zadowolona. Tym razem autorka napisała thriller, który dostarcza czytelnikowi mnóstwo napięcia i ogrom emocji.

Główna bohaterka komisarz Ewa Barska pracuje w wydziale zabójstw. To kobieta, która twardo stąpa po ziemi, i umie trzymać emocje na wodzy. Próbuje rozwikłać, kto stoi za morderstwem młodej dziewczyny, kiedy to w międzyczasie pojawiają się kolejne zwłoki innych dziewczyn. Wszystko wskazuje na to, że ma to związek z wydarzeniami sprzed 20 lat. Czy Ewie i reszcie załogi uda się wytropić zabójcę, nim dojdzie do kolejnego nieszczęścia?

Na drodze naszej komisarz pojawi się doktor Mateusz Herz, który jest ciekawą postacią. Raz jest milutki i łagodny jak baranek, a drugim razem okazuje się zadziorny i nieobliczalny. Między tą dwójką zrodzi się uczucie, ale czy będzie mu dane przetrwać?

Nie bez powodu nasza autorka jest nazywana dilerką emocji, co udowadnia w każdej kolejnej napisanej powieści. Emocji tutaj nie brak, czujemy narastające napięcie i ogromną determinację, by wspólnie z naszymi bohaterami dowiedzieć się, kto stoi za tymi makabrycznymi mordami. Momentami ciarki przechodziły mi po ciele, zwłaszcza w momentach, w których dowiadywaliśmy się jak wyglądały zwłoki i czego były pozbawione.

Na świecie istnieją różne sekty, które żyją według określonych przez nie reguły. Nie zawsze są to reguły, z którymi inni, normalni ludzie, by się zgadzali. No, bo jak można się zgadać na mordowanie niewinnych ludzi w imię oddania ofiary jakiemuś guru? Jak widać, są na świecie ludzie, którzy decydują o losie innych ludzi wbrew im samym. Czy ktokolwiek z nas chciałby, aby o jego losie decydował ktoś inny niż on sam? Zdecydowanie nie. A jednak czasem na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, o czym uświadamia nas Agnieszka w swojej powieści.


"- Dlaczego ona? - Nie chciałem czuć tej chorej ekscytacji, ale nie mogłem nic na to poradzić. To było silniejsze od resztek człowieczeństwa, które gdzieś na pewno we mnie tkwiły. Ale to, czego byłem uczony już od najmłodszych lat życia, siedziało w mojej duszy, niszcząc wszelkie zarodki wątpliwości, które przecież ciągle się we mnie budziły. A ostatnio... to nawet zaczynało przybierać na sile, co już całkiem mnie przerażało."

 


Doskonała kreacja bohaterów, dogłębne wnikanie w ich psychikę. Śledzimy losy Ewy i reszty policjantów, a jednocześnie mamy wgląd w życie tych, którzy dokonują zbrodni w czasie teraźniejszym oraz poznajemy po trochu ich przeszłość, co daje nam doskonały obraz całości. Nie brak tutaj zwrotów akcji, intryg, zagadek i wątku miłosnego wplecionego w thriller. Nie będzie to miłość łatwa, w której wszystko będzie dobrze się układać, ale taka w której nic nie będzie jasne i przewidywalne.

Zastanawialiście się kiedykolwiek co robi, czym kieruje się osoba z rozdwojoną jaźnią? Jeśli nie, to przeczytajcie tę książkę, a trochę się o tym dowiecie.

W szponach szaleństwa to kolejna dobra książka autorki, która przedstawia losy bieszczadzkiej sekty. Mroczna, trzymająca w napięciu i pokazująca co dzieje się z ludźmi, którzy od młodości mieli wpajane ustalone zasady postępowania, według których żyją po dzień dzisiejszy. Uwaga! Możliwy dreszczyk emocji. Polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







środa, grudnia 13, 2017

"Jazda na rydwanie" Julian Hardy

"Jazda na rydwanie" Julian Hardy

*Tytuł: "Jazda na rydwanie"
*Autor: Julian Hardy
*Wydawnictwo: Julian Hardy
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 550


*Ocena: 4/6
*Opis:


,,Jazda na rydwanie" rozpoczyna się jako powieść obyczajowa, żeby w miarę jak opisywane są kolejne zdarzenia z życia głównego bohatera zmieniać swój charakter. Jeżeli postać przeżywa dramat osobisty, to opis jego przeżyć ma cechy dramatu psychologicznego, natomiast jeśli postać wikła się w intrygę szpiegowską, siłą rzeczy czytamy fragment w stylu thrillera szpiegowskiego.


*Moje odczucia:


Jeśli lubicie mieszankę wybuchową pod względem gatunkowym, to dobrze trafiliście, bowiem ta powieść zawiera w sobie dosłownie wszystko. W zależności od tego, co w danym momencie przeżywa bohater, autor nadaje temu odpowiednią kompozycję. Gwarantuję Wam zatem, iż przy tej powieści nie sposób się nudzić.


Głównym bohaterem jest Robert, wychowany przez samotną matkę, która otoczyła go swoim kokonem, po niezbyt miłych własnych przeżyciach miłosnych. Robert nie ma łatwego dzieciństwa. W szkole nie ma rówieśników, jest odtrącany, nauczyciele nie są dla niego zbyt przychylni. Jego sytuacja odmienia się dopiero wtedy, kiedy niezbyt piękna i nieśmiała Wika zaprasza go na szkolną potańcówkę. Wówczas z naszego "brzydkiego kaczątka" - Roberta - wyrasta piękny i dorodny łabędź - przystojny mężczyzna. Kobiety zaczynają się za nim oglądać, a on przeżywa miłosne ekscesy. Autor nie szczędzi w opisach miłosnych uniesień, dokładnie nam je przedstawiając. Nie zabraknie również opowieści politycznej, która mniej mnie zainteresowała, gdyż polityka nigdy nie wywierała na mnie jakiejś szczególnej presji.



Akcja powieści jest dość obszerna, gdyż zawiera w sobie aż 36 lat. Można zatem śmiało powiedzieć, iż autor zabiera nas w bardzo długą i czasoprzestrzenną podróż, podczas której odkryjemy niejedno miejsce i poznamy niejednego bohatera. Jeśli już jesteśmy przy bohaterach, muszę wspomnieć, iż autorowi ich kreacja udała się idealnie. Każdy z nich jest nietuzinkowy i jedyny w swoim rodzaju, cechujący się swoistą wyrazistością.

Główny bohater, Robert Meissner jest postacią, która potrafi zaistnieć, gdzie by się nie pojawił, tam daje o sobie znać. Może i bywa naiwny, jednak jest osobą, która zawsze sobie ze wszystkim radzi. Chociaż w pewnym momencie ta jego naiwność, trochę go zgubi. Dopuści się bowiem kradzieży w kościele, a pieniądze ze sprzedaży ukradzionych przedmiotów przekazywać będzie na leczenie matki. Może i chciał działać w dobrej wierze, ale to tak nie funkcjonuje. Jak wpłynie to na jego dalsze życie?

To co ujmuje mnie w powieści, to niesamowite zwroty akcji autora. Raz czujemy się niczym bralibyśmy udział w komedii, by za moment znaleźć się w dramacie, a jeszcze chwilę później w romansie. Nie każdemu autorowi mogłoby to pójść tak sprawnie, jednak Julianowi Hardy udało się to znakomicie. Do tego dochodzi tematyka wojenna, autor przybliża nam wiele wydarzeń historycznych. Nie ma co ukrywać, iż powieść jest opasłym tomiskiem, co z początku trochę mnie przeraziło. Dodatkowo duży gabaryt książki, moim zdaniem nie zdaje egzaminu. Może lepiej byłoby rozbić książkę na kilka tomów oraz wydać w standardowych rozmiarach?


Jazda na rydwanie to całkiem niezła książka, która łączy w sobie wiele gatunków. Akcja przebiega błyskawicznie, ciągle coś się dzieje, do tego oryginalni bohaterowie, którzy nie pozwolą byśmy się nudzili choćby przez parę minut. Zaskakująca, intrygująca i wciągająca lektura. Polecam.







Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorowi






niedziela, grudnia 10, 2017

"Smaki życia" Anita Scharmach [PATRONAT]

"Smaki życia" Anita Scharmach [PATRONAT]



PREMIERA: 22.11.2017


*Tytuł: "Smaki życia"
*Autor: Anita Scharmach
*Wydawnictwo: Lucky
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 238


*Ocena: 5/6
*Opis:

Czterdziestoletnia Marta niejednokrotnie musiała zmierzyć się z okrutnym losem. Po dramatycznych przeżyciach przekonała się, co w życiu jest naprawdę ważne i nadaje mu głębszy sens. Teraz wydaje się,
że wreszcie ma wszystko, co potrzebne do szczęścia: mężczyznę, który kocha ją całym sercem, mądrą córeczkę, a także wspaniałych przyjaciół i pracę w kociej kawiarni, przynoszącą jej radość.
A jednak nad szczęściem Marty zaczynają się zbierać ciemne chmury, więc kobieta będzie musiała o nie zawalczyć ponownie. . .

Co szykuje dla niej los? Czy Marta dopiero teraz będzie miała okazję poznać smak życia we wszystkich jego odmianach?


*Moje odczucia:


Wracamy do losów Marty, którą mieliśmy okazję poznać już w książce Zaraz wracam. Wiemy, jak wiele traumatycznych przeżyć ma za sobą - śmierć ukochanych córeczek oraz męża. Dziesięć lat przyszło jej się mierzyć z cierpieniem, złością i bólem po utracie ukochanych. Ale w końcu znalazła mężczyznę, który ją pokochał oraz stała się mamą dla jego córeczki. Prowadzi kawiarnię, w której zarówno można poczytać jak i spędzić czas z kotami. Co tym razem los dla niej zgotuje? Czy dane jej będzie zaznać teraz trochę spokoju?


Anita Scharmach po raz kolejny funduje nam emocjonalną powieść, w której przekonamy się jak wiele smaków ma nasze własne życie i jak bardzo potrafi nas zaskakiwać. Niejednokrotnie będziemy się uśmiechali, ale nie zabraknie też momentów, w których popłyną nam łzy. Doskonale wiem, że Anita pisząc smutną scenę dotyczącą kotów, wylewała potok łez, przecież ona ma tak dobre serce dla zwierzaków. Sama wylałam tam mnóstwo własnych łez. Tym bardziej, że krzywda zwierząt nigdy nie była (i nie jest) mi obojętna.

Marta choć układa sobie życie z Arturem i jego córeczką Blanką, wciąż nosi w sercu traumę po odejściu bliskich. Tak naprawdę ze śmiercią bliskich nie można się nigdy do końca pogodzić, jednak pamięć o nich nie umiera tak długo, jak oni żyją w naszych sercach. To, że ktoś został osamotniony, wcale nie oznacza, iż nie zasługuje na ponowne odnalezienie się w życiu i na szczęście.

Autorka doskonale kreuje swoich bohaterów, czyniąc z nich zwykłych ludzi jakimi my sami jesteśmy. Nie koloryzuje, nie ubarwia życia, lecz pokazuje jakie ono naprawdę jest. Zawsze pojawiają się w nim zarówno wzloty jak i upadki. Grunt, żeby z tych drugich umieć się podnieść i iść dalej przed siebie. Dostrzegać piękno w najdrobniejszych gestach, cieszyć się każdą chwilą, bo nigdy nie wiadomo ile ich jeszcze przed nami. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, nawet te najgorsze przeżycia mają w sobie jakiś ukryty cel, który musimy odkryć. Autorka kocha również zwierzęta, co widać na przykładzie występujących w powieści kotów.

Blanka to dziewczynka, której nie sposób pokochać. Pomimo jej młodego wieku, to tak mądre i inteligentne dziecko, że szczęka czasem mi opadała słysząc jej powiedzonka. Sama bym na nie nie wpadła. To dziecko ma w sobie niezliczone pokłady miłości, którym obdarowuje nie tylko ojca, kotki, ale również i Martę, którą uważa za swoją mamusię. To momenty, w których w moje serce wlewał się ogrom ciepła.

Fabuła powieści nie jest nudna, Anita niejednokrotnie zasiewa w nas ziarnko niepewności, sprawiając, że nasze serce przyspiesza bicie. Kiedy wspólnie z Martą i Irenką przeżywałam ich czas w SPA, o mało nie posikałam się ze śmiechu, gdyż jest tam tyle zabawnych sytuacji. Powieść zmusza do refleksji nad naszą codziennością, nad wyznaczaniem sobie priorytetów w życiu.
Jesteśmy świadkami przemiany nie tylko Marty, ale również i Artura.


Smaki życia to powieść, w której nie brak emocji. Ukazuje nam, czym jest prawdziwe życie, w którym wszystko może się zdarzyć. W miłości nie ważna jest różnica wieku, skąd pochodzą ludzie, lecz to czy się wzajemnie szanują i kochają. Jeśli jesteście ciekawi jak smakuje życie, koniecznie przeczytajcie tę powieść. Polecam z całego serca.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz







sobota, grudnia 09, 2017

"Conviction" Corinne Michaels

"Conviction" Corinne Michaels

*Tytuł: "Conviction"
*Autor: Corinne Michaels
*Wydawnictwo: Szósty Zmysł
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 351


*Ocena: 5+/6
*Opis:


Druga część bestsellerowej powieści Consolation

Jeżeli myślisz, że zakończenie Consolation zwalało z nóg, przeczytaj Conviction i przekonaj się, że Corinne Michaels jest w stanie dostarczyć jeszcze większych emocji i zaskoczeń!
Druga część duetu Consolation rozdziera serce, wzrusza i zachwyca, czyniąc tę literacką przygodę niezapomnianą i zapierającą dech w piersi.

Po raz kolejny autorka złamie ci serce. Ale czy poskłada je na nowo?


*Moje odczucia:


Są prace bezpieczne i mniej bezpieczne. Jeżeli człowiek podejmuje się tej drugiej, zawsze musi mieć świadomość ponoszonego ryzyka. Zdarza się, że oddając się jakiejś pracy, często musimy oddawać też pod znak zapytania nasze życie. Wyobraźcie sobie teraz, że Wasz mężczyzna ma niebezpieczną pracę. Pewnego dnia ktoś puka do Twoich drzwi i oznajmia, że on zginął. Pogrążasz się w żałobie, ledwo się trzymasz, wręcz snujesz się po własnym domu. Zjawia się jego przyjaciel, który wyciąga do Ciebie pomocną dłoń, uczy żyć od nowa, dostarcza powodów do uśmiechania się. Nie planujesz tego, ani on, ale to się dzieje - zakochujecie się w sobie. Jesteście szczęśliwi. Aż któregoś dnia od wraca z misji, a tuż za nim pojawia się Twój mąż, którego pochowałaś rok temu. Co teraz? Dwóch mężczyzn i ty jedna, którego z nich wybierzesz?



Zdecydowanie Corinne Michaels potrafi dostarczyć czytelnikowi ogromną dawkę emocji. Kiedy zakończyłam czytać pierwszy tom, chciałam krzyczeć: Nie! Dlaczego! Jak to?! Z niecierpliwością oczekiwałam kolejnego tomu, i dalszego rozwoju tej historii. Czułam złość, żal i niedowierzanie. Sięgając po drugi tom, serce mi się krajało na myśl o tym, co też mogę tam odkryć. Fabuła nie jest przytłaczająca pomimo ogromu emocji. Ciągle coś się dzieje, Natalie jest rozdarta emocjonalnie, kocha Liama, ale Aaaron jest ojcem jej córki i nie może go tak po prostu wykreślić z życia.

Strasznie lubię postać Natalie, która zdecydowanie wie czego chce. To kobieta, która niejedno przeszła, a mimo to potrafiła pozbierać się w jedną całość i iść na przód.
Liam, to mężczyzna jakiego pragnęłaby każda kobieta. Czuły, opiekuńczy, troskliwy, a do tego odważny i przystojny. Jak tu się w takim nie zakochać?
Aaron to nie jest zły mężczyzna, jednak trochę pogubił się w swoim życiu, zbaczając na krzywą drogę. Przeszedł niejedno piekło podczas misji. Nie jest to postać, której nie lubię, ale też nie nienawidzę go.

Autorka funduje nam emocjonalny rollercoaster. Kobieta, która musi wybrać pomiędzy swoim mężem, a jego przyjacielem. Czy taki wybór może być łatwy? Jak wybrać, żeby nie skrzywdzić żadnego z nich?

Doskonała kreacja bohaterów, łatwy i przyjemny w odbiorze język, sprawiają, że lektury się nie czyta, ją się chłonie. Nie zabraknie tutaj napięcia, które występuje przez większość lektury. Trudne przeżycia, ciężkie wybory oraz miłość, która jest w stanie przetrwać wszystko.



Conviction to piękna historia o ludziach, którzy wierzą, że miłość jest w stanie przetrwać wszystko. To historia, która ukazuje nam jak kruche potrafi być życie i jakie lubi płatać nam figle. Ale przede wszystkim to cudowna historia o miłości, choć jej wybór nie zawsze okazuje się łatwy. Jestem oczarowana tą książką, gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



wtorek, grudnia 05, 2017

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron



*Tytuł: "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta"
*Autor: W. Bruce Cameron
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 281



*Ocena: 4/6
*Opis:

Najnowsza powieść autora bestsellerowej książki „Był sobie pies”

Josh Michaels z oburzeniem odkrywa, że sąsiad podrzucił mu pod drzwi ciężarną suczkę Lucy. Nie może jednak oprzeć się uroczemu spojrzeniu brązowych ślepi i chociaż nigdy nie miał zwierzęcia domowego, postanawia przygarnąć psiaka.

Kiedy na świat przychodzi pięć niesfornych szczeniaczków, Josh zgłasza się po pomoc do lokalnego schroniska. Tam poznaje uroczą i kochającą zwierzęta Kerri, która z zapałem uczy go, jak dbać o psią rodzinkę. Wspólnie przygotowują szczeniaki do adopcji w ramach świątecznego programu szukania nowych domów psiakom ze schroniska.

Wraz z upływem czasu Josh zaczyna darzyć dziewczynę coraz cieplejszym uczuciem. Im bardziej zakochuje się w Kerri, tym bardziej przywiązuje się do futrzaków, które wniosły w jego życie mnóstwo miłości.
Kiedy zbliżają się święta i nieuchronny termin oddania szczeniaków, Josh zastanawia się, czy będzie w stanie bez nich żyć.



*Moje odczucia:


Kiedy tylko zobaczyłam, iż W. Bruce Cameron wydaje kolejną powieść o psie, wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Jako wielka miłośniczka zwierząt, nie mogłam przegapić takiej okazji. Czy zatem autorowi po raz drugi udało się mnie zachwycić?


Josh to mężczyzna, który na co dzień nie ma styczności ze zwierzętami, od kiedy porzuciła go dziewczyna żyje w samotności. Jednak pewnego dnia sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę Lucy i zostawia pod jego opieką, pomimo sprzeciwów. Wystarczy jedno spojrzenie w oczy suczki, a on przepada.



Ci z Was, którzy posiadają psa doskonale wiedzą jak wiele radości potrafi wnieść w życie człowieka, ale również zdają sobie sprawę z tego, jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie zwierzęcia. Zwierzę to nie zabawka, którą można odłożyć w kąt, gdy się znudzi. Nienawidzę ludzi, którzy najpierw biorą psiaka, a później go porzucają, wyrzucają z domu jak zużytą baterię. Zwłaszcza czas zbliżających się świąt jest doskonałą okazją do nabycia psa. Ale proszę Was o rozważne podejmowanie decyzji, chcecie wziąć psa, wieźcie również odpowiedzialność za niego. Natomiast jeśli nie jesteście pewni czy podołacie temu wyzwaniu, lepiej odpuśćcie sobie i nie fundujcie niepotrzebnego stresu zwierzakowi.

Nasz bohater Josh, to człowiek, który zgrywa twardziela, a w głębi duszy to niezwykle wrażliwy człowiek. Doskonale to widać, kiedy pod jego dach przybywa Lucy. Nie ma kompletnego pojęcia jak zajmować się suczką, w dodatku ciężarną, która lada dzień się oszczeni. Szuka pomocy u weterynarza oraz w schronisku. Tak poznaje Kerri, niezwykle sympatyczną, kochającą zwierzaki kobietę, pracującą w schronisku.

Jakie przygody przydarzą się naszemu bohaterowi? Co zrobi, gdy na świecie pojawią się szczeniaki? Czy zdoła zapanować nad niesfornymi pupilami? Czy Kerri stanie się dla niego kimś więcej?
O tym wszystkim dowiecie się, sięgając po powieść.




Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta to przepiękna opowieść o rodzącej się z dnia na dzień, miłości człowieka do suczki i szczeniąt. To historia potwierdzająca, iż pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Miłośnicy psów będą zachwyceni. Ta powieść chwyta za serce, ale daje nadzieję na lepszą przyszłość dla porzuconych czworonogów. Polecam.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







niedziela, grudnia 03, 2017

"Bracia Slater. Dominic" L.A. Casey

"Bracia Slater. Dominic" L.A. Casey



*Tytuł: "Bracia Slater. Domnic"
*Autor: L.A. Casey
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 484


*Ocena: 4/6
*Opis:


Po wypadku samochodowym, w którym zginęli jej rodzice, Bronagh Murphy zdecydowała, że nie będzie wdawać się z ludźmi w bliższe relacje. Nie chce już więcej cierpieć. Wydaje się jej, że jeśli nie będzie z nikim się przyjaźnić ani rozmawiać, wszyscy zostawią ją w spokoju.


Kiedy w jej życie wkracza Dominic Slater, dziewczyna uparcie go ignoruje. Właśnie takim zachowaniem przyciąga go jak magnes. Dominic przywykł do tego, że jest w centrum uwagi. Tymczasem piękna brunetka, która słynie z ciętego języka, wydaje się w tej kwestii wyjątkowa.

To wystarczy, żeby Dominic jej zapragnął, a jedynym sposobem na zaspokojenie tych pragnień jest użycie siły.



*Moje odczucia:

Otworzyłam, zaczęłam czytać i po prostu przepadłam. Historia wciągnęła mnie od samego początku. Wielu z Was może mieć odmienne zdanie co do tej książki. Dlaczego? Zawiera ogrom wulgaryzmów (mnie to nie przeszkadza), co nie wszystkim się podoba. Obraźliwe słowa względem dziewczyny, na które ona najczęściej reaguje śmiechem, mogą nie przypaść Wam do gustu. Mimo wszystko, mnie kiedy czytałam uśmiech mało kiedy znikał z twarzy.

Bronagh to dziewczyna, która ma wiele kompleksów, lubi przekręcać słowa innych osób. Jest typem samotnika, z nikim się nie przyjaźni i nie rozmawia. Dlatego, kiedy w jej życiu pojawia się Dominic, strasznie się irytuje, gdyż na każdym kroku się z nią droczy, niejednokrotnie zadając jej przy tym cierpienia.

Dominic to chłopak, który zawsze zdobywa to co chce. Jest nieziemsko przystojny, potrafi się bić, i uparcie dążyć do tego czego pragnie. Kobiety nie są w stanie mu się oprzeć. A jednak, Bronagh nie chce go do siebie dopuścić.

Albo tych dwoje się wzajemnie pozabija, albo w końcu zaczną się kochać. Jak obstawiacie?



L.A. Casey napisała powieść, która zdobyła moje serce. Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę. Zwłaszcza zainteresowało mnie tajemnicze życie braci Slater. No i jak tu się odpędzić od tylu przystojniaków? Wymiany zdań pomiędzy bohaterami, czasami wprost powodowały, że zwijałam się ze śmiechu. U niektórych natomiast mogą wywołać niesmak. Mimo tego, iż nie jest to lektura, która skłania czytelnika do jakiś głębszych refleksji, to jest doskonała na oderwanie się choć na trochę od szarej rzeczywistości.

Bracia Slater zdecydowanie podbili moje serca. Bardzo ich polubiłam, choć nie zawsze podobało mi się ich zachowanie. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, by poznać dalsze losy. Co do Bronagh miałam mieszane uczucia, raz ją lubiłam, za moment nienawidziłam. Jednak to jej życie, tragiczne przeżycia sprawiły, że była jaka była. Każdy z nas może się zmienić, więc każdemu trzeba dać szansę.

Swoją drogą wyobrażacie sobie, jak jedna osoba przyczepia się do Was niczym rzep do psiego ogona? Musi to być niezwykle frapujące, więc nic dziwnego, że Bronagh tak bardzo się denerwowała. Ale mówią, że kto się czubi, ten się lubi. I sporo w tym prawdy.

Bracia Slater. Dominic to książka, dzięki której niektórym z twarzy nie będzie schodził uśmiech, natomiast drugim mina może zrzednąć. To historia dla tych, którzy lubią ciemnych typów, ogrom wulgaryzmów i chęć dominacji. Ja bawiłam się świetnie czytając tę powieść. Jeśli wy również lubicie takie klimaty, to zachęcam jak najbardziej do przeczytania.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






piątek, grudnia 01, 2017

"Zdążyć z miłością" Beata Majewska

"Zdążyć z miłością" Beata Majewska

*Tytuł: "Zdążyć z miłością"
*Autor: Beata Majewska
*Wydawnictwo: Książnica
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 352


*Ocena: 5/6
*Opis:


Czy można zwlekać z miłością?

Trzydziestoletnia Olga jest kobietą wykształconą, majętną i atrakcyjną. Zmagając się z życiowymi problemami – chorobą i miłosnymi niepowodzeniami – stara się nie okazywać uczuć. Ale to tylko gra pozorów. Kiedy poznaje Kamila, samotnego ojca ośmioletniej Faustyny i czteroletniego Maksia, niespodziewanie odkrywa miłość. Zakochuje się w mężczyźnie z wzajemnością.
Dzieci Kamila całym sercem akceptują Olgę, a ona sama dostrzega w nich dar od losu. Wkrótce para się pobiera, ale czy nowa rodzina wypełni miłością puste miejsca w sercu Olgi?


*Moje odczucia:




Jak często zdarza Wam się okazywać uczucia? W ilu przypadkach te emocje tłumicie w sobie? Kiedy człowiek w życiu doświadcza zawodu miłosnego, często później stara się być człowiekiem pozbawionym uczuć, człowiekiem, który nie chce więcej cierpieć. Ale lata mijają, a człowiek jest samotny. A chyba nikt z nas nie chce być samotny? Każdy z nas pragnie kochać i być kochanym.

Nasza główna bohaterka Olga to kobieta, która ma wszystko prócz jednego - brak jej prawdziwej miłości. Zawsze twierdziła, że nie lubi dzieci i własnych też nie chce mieć. A jednak, choroba z którą się zmaga, powoli zaczyna zmieniać jej postrzeganie pewnych spraw. Do tego poznaje przystojnego Kamila i jego dwójkę dzieci. I od tego momentu, u Olgi zaczynają się powoli ukazywać uczucia. Co najważniejsze, Kamil również coś do niej czuje. Co najdziwniejsze są dwiema całkowicie różnymi osobami. Ale przeciwieństwa podobno się przyciągają? Czy Olga zdąży się nacieszyć nową miłością?


Beata Majewska zdecydowanie wie jak zagrać na emocjach czytelnika. W tej kwestii nic się tutaj nie zmieniło. Wspólnie z bohaterami przeżywałam ich wzloty i upadki. Nie obyło się bez łez i użycia chusteczek. Było mi niezwykle żal, że bohaterowie musieli doświadczać tyle cierpienia, ale ich wiara dodawała mi skrzydeł. Świetna kreacja bohaterów, zwłaszcza pokochałam Faustynę i Maksia, którzy po prostu zaskakiwali mnie swoimi powiedzeniami na każdym kroku i wywoływali u mnie salwy śmiechu.

Czy żeby pokochać, tak prawdziwie jakieś dziecko, ono musi być nasze własne? Nie, z całą pewnością tak nie musi być. Człowiek posiada w sobie niezliczone pokłady miłości, którą może obdarować każdego. Czasem pewne osoby nie mogą mieć własnego potomstwa z przyczyn niezależnych od nich samych. Czasem jakieś dzieci są odrzucane przez swoich biologicznych rodziców, ale one tak samo pragną być kochane, akceptowane i zauważalne. Każdy z nas może stworzyć takiemu dziecku dom, otulić go własną "pierzynką" miłości i sprawić, iż jego życie będzie lepsze.

Autorka ukazuje nam, iż człowiek choćby nie wiadomo jak bardzo się starał, to i tak nie wygra ze swoimi uczuciami. Czasem wydaje mu się, że lepiej będzie, jeśli schowa je gdzieś głęboko do szuflady i nie pozwoli im z niej wychodzić. Ale serce nie sługa, z miłością nie można walczyć. Trzeba się jej poddać, walczyć o nią i każdego dnia pielęgnować. Bo nigdy nie wiadomo jak długo dane nam będzie się nią nacieszyć.


To co mnie uchwyciło w tej powieści to, iż płakałam zarówno ze śmiechu jak i ze wzruszenia. Niewątpliwie lektura jest ładunkiem emocjonalnym, ale chyba o to chodzi, by czytelnik odczuwał wszystko na własnej skórze? Dla mnie jest to niezwykle cenne, gdy razem z bohaterami przeżywam ich życie. No i zakończenie, którego kompletnie bym się nie spodziewała, a które wlało mnóstwo ciepełka do mojego serca.

Zdążyć z miłością to niezwykle wzruszająca historia osób, które w swoim życiu miały zarówno lepsze jak i gorsze chwile. To powieść, która uzmysławia nam, iż szczęście nie zawsze trwa wiecznie, dzisiaj jest, a jutro może się już ulotnić. Dlatego nie ma co zwlekać, tylko trzeba łapać je za rogi, póki jest nam to dane. Zachęcam do przeczytania, bo warto.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







poniedziałek, listopada 27, 2017

"Córka pedofila" Ewa Pirce

"Córka pedofila" Ewa Pirce

*Tytuł: "Córka pedofila"
*Autor: Ewa Pirce
*Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 314


*Ocena: 6/6
*Opis:


Są wydarzenia, które poruszają do głębi.
Są ludzie, obok których nie jesteś w stanie przejść obojętnie.
Są opowieści, co – raz opowiedziane – już na zawsze z Tobą pozostają.
Są doświadczenia zmieniające nas na całe życie...

Taka właśnie jest historia Lexi – nastolatki, jaką możesz znać, dziewczyny innej niż wszystkie.

„Książka, która wciąga już od pierwszego zdania. Napisana językiem tak doskonale dobranym, że postaci są jak żywe, dialogi wstrząsająco autentyczne, a historia zarazem prawdziwa w swoim wyrazie, jak i hollywoodzka w swym rozmachu. Powieść, która wstrząsa czytelnikiem, a następnie rozkochuje go w sobie, aby na końcu zaskoczyć i wzruszyć do łez. Nie może się nie podobać”.
(Eryk Edwardsson – autor „Pamiętnika lesbijki”)

Historia zainspirowana prawdziwymi zdarzeniami.


*Moje odczucia:



Dawno nie miałam takiej siły przyciągania w przypadku książki. Tę wzięłam do ręki, otworzyłam na pierwszej stronie, przeczytałam pół strony i już wiedziałam, że ciężko będzie mi ją odłożyć na bok. Skończyłam czytać wczoraj, a emocje nadal we mnie wrą. To niesamowite jak bardzo wszystko odczuwałam, niemalże jakbym była obok bohaterów i przeżywała wszystko razem z nimi.



Książka jest debiutem autorki, ale debiutem z pełnym "przytupem". Ta powieść jest napisana tak realnym, prostym w odbiorze językiem, iż nie sposób przejść obok niej obojętnie. Jestem zachwycona pod każdym względem, kreacja bohaterów doskonała; fabuła, która raz wywołuje łzy, a raz uśmiech i daje nadzieję na lepsze jutro. Choć muszę przyznać, iż w pewnym momencie miałam ochotę udusić autorkę za to jak potoczyły się losy Lexi, a przede wszystkim za to jak one wpłynęły na mnie. Od pierwszej do ostatniej strony moje serce to przyspieszało, to zwalniało bicie. Czytałam wiele książek, które wywoływały u mnie wulkan emocji, jednak przyznaję, że ta przebija je wszystkie.

Lexi, nasza główna bohaterka to dziewczyna, która doświadczyła w życiu zbyt wiele krzywd, zbyt wiele cierpienia, zbyt wiele bólu. Najgorszy jest chyba jednak fakt, że była w tym osamotniona, do momentu kiedy w jej życiu nie pojawił się Henry oraz James. Henry był gejem, odtrącony i wiecznie niezauważany przez własnego ojca, który się go wstydził. Lexi stała się jego przyjaciółką. Natomiast James to chłopak, który za wszelką cenę pragnął pomóc Lexi, choć sam tak naprawdę potrzebował pomocy.

Ewa Pirce w swojej powieści zwraca uwagę na problem pedofili oraz odrzucenie człowieka poprzez innych tylko i wyłącznie ze względu na jego odmienność. Osoba, która ma styczność z pedofilem zamyka się w sobie, często nie chce mówić o tym co ją spotyka, próbuje radzić sobie na swój sposób np. poprzez samookaleczanie się. W tym przypadku pedofilem okazuje się być ojciec ofiary, który notorycznie zastrasza swoją córkę i ją wykorzystuje. Jej psychika jest zniszczona, nie ma siły by się bronić. Jest samotna, odizolowana od reszty społeczeństwa. Ale tak naprawdę w głębi duszy pragnie mieć u swego boku osobę, przy której będzie czuła się bezpieczna, która będzie ją kochała. Ona po prostu pragnie kochać i być kochaną. Tylko jak ma zaufać komukolwiek, skoro najbliższa osoba jaką jest jej ojciec, osoba, która powinna ją za wszelką cenę chronić, dopuszcza się tak haniebnych czynów. Dla mnie jest to niepojęte. Gdybym tylko mogła wskoczyłabym do życia Lexi i gołymi rękami udusiła jej ojca. Czułam do niego odrazę, złość i obrzydzenie.




Ludzie rodzą się, by żyć, nawet jeśli okazuje się, iż mają inną orientację. To, że człowiek jest gejem nie oznacza, że jest osobą gorszą od innych. Ale tak właśnie społeczeństwo podchodzi do takich ludzi, szydząc i wyśmiewając na każdym kroku. Tego doświadczał właśnie Henry, który był niezwykle ciepłą i zabawną osobą, jedynie zagubioną we własnym życiu. Każdy z nas jest inny, każdy z nas skrywa jakiś sekret, ale czy to od razu powód do tego, by nas odtrącać? Nie sądzę. Każdy z nas pragnie być kochanym i docenianym na swój sposób. Każdy z nas pragnie być akceptowanym takim jakim jest. Dlatego każdy z nas dziesięć razy powinien się zastanowić, nim zacznie oceniać kogoś innego, kogoś kogo tak naprawdę nie zna. To przykre, że ludzie są odtrącani ze względu na swoją inność.  Bo w głębi duszy każdy z nas jest cudowny na swój sposób.


Są ludzie, obok których nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie. To prawda, tak się zdarza. Nie znamy danej osoby, a jednak coś nam nie pozwala pozostawić ją na pastwę losu. W tej książce przekonacie się o tym doskonale.



Córka pedofila to historia, która na długo utkwi w twoim umyśle i nie pozwoli o sobie zapomnieć. To historia, która wyciśnie z Twoich oczu ogrom łez, ale wywoła też niejeden uśmiech. A przede wszystkim to historia, która pozwoli uwierzyć Ci w lepsze jutro, nawet wtedy, gdy Tobie wydaje się to nierealne. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.




wtorek, listopada 21, 2017

"Za wszystko i za nic" Krzysztof Langer

"Za wszystko i za nic" Krzysztof Langer




*Tytuł: "Za wszystko i za nic"
*Autor: Krzysztof Langer
*Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 237


*Ocena: 4/6
*Opis:


Drogi Czytelniku!

Jeśli skłaniasz się ku przekonaniu, że Miłość należy się każdemu z nas, jak przysłowiowemu... micha, to być może masz rację. Jeśli przy tym uważasz, że w ciągu bardziej lub mniej udanego życia większość z nas doświadcza Miłości, to, choć przykro mi to stwierdzić, muszę przyznać, że wszystko wskazuje na to, że jest inaczej. Doświadczamy wiele, a czasem nawet bardzo wiele. Doznajemy uczuć, emocji, a nawet szalonych namiętności, ale niestety - Miłością to nie jest! Jeśli zatem chcesz dowiedzieć się, co to jest, a jednocześnie spróbować wejść na drogę poszukiwań - Miłości, to prawdopodobnie powinieneś tę książkę przeczytać. Gdybyś jednak w trakcie lektury uznał, że poruszana problematyka w części, a może nawet w całości, rozmija się z twoim pojmowaniem świata i Miłości, to bez najmniejszych oporów i bez zbędnego odwlekania w czasie odłóż książkę na półkę lub ofiarują ją... komu tylko zechcesz. Nie można bowiem wykluczyć, że twoje poszukiwanie Miłości, na drodze indywidualnego doświadczenia życia, musi jeszcze jakiś czas trwać. Autor zastrzega, że dosadne słownictwo z elementami wulgaryzmów oraz opisy burzliwych scen erotycznych nie są zabiegiem literackim, służącym do pozyskiwania mniej wybrednego czytelnika, ale przeciwnie: adresowane są do prawdziwych smakoszy tematu, jako odzwierciedlenie faktycznej głębi opisywanej problematyki.

Z wyrazami szacunku
Autor


*Moje odczucia:


Jeśli ktoś z Was liczył na gorący romans bohaterów, to niestety muszę Was rozczarować. Ta książka nie jest powieścią, raczej mogłabym ją uznać za pewnego rodzaju przewodnik w odnajdywaniu własnej Miłości i zrozumieniu czym ona tak naprawdę jest.

Wielu z nas myśli, że wie co to Miłość, na czym polega, jak powinna wyglądać. Ale wielu po jakimś czasie przekonuje się, że tak naprawdę to nie wie, co to Miłość, gdyż ta jego własna go zawiodła. Spotykamy się z kimś, czujemy motylki w brzuchu, planujemy wspólną przyszłość, wychodzimy za mąż, bądź się żenimy. I co później? Bywa, że wpadamy w rutynę, przyzwyczajenie, a to, czego oczekiwaliśmy od naszego partnera odsuwa się daleko od naszej wizji. Jesteśmy rozczarowani takim obrotem spraw, ale nie potrafimy powiedzieć tego wprost. Później pojawiają się dzieci dla których jesteśmy w stanie zrobić wszystko, nawet trwać w chorym związku pozbawionym uczuć.




Sięgając po tę książkę poznamy losy Emanueli i jej córki, które wraz ze swoim ojcem i zarówno dziadkiem Zenobiuszem przeniosą nas w świat wielu pytań, przemyśleń i odpowiedzi. Będziemy zagłębiać się w wielu aspektach naszego życia, próbując zrozumieć na czym ono tak właściwie polega. Będziemy odkrywać krok po kroku czym jest prawdziwa Miłość. Dowiemy się, iż pozory lubią mylić, a rozmowa między ludźmi jest niezwykle ważna, bo bez niej tak właściwie nie ma Miłości.

Zenobiusz to taka dobra duszyczka, która zna odpowiedzi na niemalże każde z zadawanych pytań. Dlaczego ludzie piją? Czy diabeł jest czy go nie ma? Dlaczego ludzie rozstają się najczęściej w dramatyczny sposób? Te i wiele innych pytań, wraz z odpowiedziami poznamy zagłębiając się w lekturę.



Czasem potrzebujemy rad, zadajemy wiele pytań, które nas nurtują, nie mogąc znaleźć na nie odpowiedzi. Rady Zenobiusza w większości przypadków są niezwykle ważne, skłaniają ludzi do przemyśleń, do zastanowienia się nad własnym postępowaniem. Częstokroć nie są to puste, pozbawione sensu rady, lecz niezwykle życiowe i realne. Dzięki tej książce możemy zrozumieć sens wielu wydarzeń, postępowań ludzi, a przede wszystkim zrozumienia czym jest prawdziwa Miłość. Wielu z nas myśli, że kochanie to Miłość, a w gruncie rzeczy tak nie jest. Zrozumiecie to po przeczytaniu tej książki.

Za wszystko i za nic to książka , która pomoże czytelnikowi zrozumieć istotę Miłości, ale również i całego otaczającego go życia. To nie uwikłany romans bohaterów, lecz historia o życiu, w którym pojawia się mnóstwo pytań, na które wciąż szukamy odpowiedzi. Zachęcam do zapoznania się z tą lekturą.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję











Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger