niedziela, stycznia 04, 2026

„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939 - 1945" Sylwia Winnik

„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939 - 1945" Sylwia Winnik

 


TYTUŁ  "Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939-1945”
 

AUTOR Sylwia Winnik

 

DATA PREMIERY 29.10.2025

 

WYDAWNICTWO Mando

 

ILOŚĆ STRON 264

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 

Cud Bożego Narodzenia może wydarzyć się wszędzie, nawet za drutami obozów koncentracyjnych


W domu pachnie grzybami i makiem, a w pokoju stoi choinka rozświetlona świeczkami, udekorowana aniołami z papieru… - to obraz najpiękniejszych świąt w roku, najbardziej rodzinnych. Był czas, gdy musiały wystarczyć wspomnienia, bo Wigilię trzeba było spędzić w Auschwitz-Birkenau, w obozie Gross-Rosen, w Ravensbruck czy na obczyźnie. Każdy starał się jak mógł, aby choć na chwilę doświadczyć cudu świąt, by nie zabrakło ciepła i nadziei.

Sylwia Winnik przytacza świąteczne historie – wzruszające, prawdziwe, bolesne, ale też dające siłę. Wigilia rozgrzewa serca w cichym kolędowaniu, w okruszku czarnego chleba służącego za opłatek. Święta w tych najciemniejszych miejscach świata stawały się niewyczerpanym źródłem nadziei na powrót do normalności.

Nastała noc. Jak każda inna obozowa noc. Zaczął prószyć śnieg, opadał na zbroczone ludzką krwią grudy ziemi. Na dachy baraków i krematoriów. Biały, czysty i piękny. Nieskalany. Bóg się rodził, choć nam było bardzo źle. Wtedy ostatni raz przyszedł na świat w okupowanej przez Niemców Polsce. Nasza nadzieja, że przyjdzie nowe, lepsze życie, ziściła się.






MOJE ODCZUCIA

 



Wigilia to czas rodzinny, który staramy się spędzać z bliskimi nam osobami. To czas, w którym się radujemy, szykujemy wspólnie potrawy, poświęcamy czas rozmowie. Ale nie każde święta Bożego Narodzenia wyglądały tak samo. Sylwia Winnik przypomina bowiem opowieści wigilijne w cieniu wojny. Jej rozmówcy przytaczają wspomnienia z dawnych czasów, które niekoniecznie zaliczają się do tych miłych. Niemniej opowieści te pokazują, że Wigilia to był czas mocno oczekiwany i celebrowany nawet pomimo wojny. Bo choć były to trudne czasy, Polacy starali się jak mogli, aby ten czas mimo wszystko był wyjątkowy.

Udało nam się przetrwać Auschwitz. Mnie. Bratu. Mamie. Ale nie tacie. Pierwsze święta Bożego Narodzenia po wojnie były dla mojej rodziny bardzo trudne i przepełnione smutkiem. Powracające wspomnienie obozu nie pozwalało cieszyć się odzyskaną wolnością ani życiem. Przed oczami stawały czasami – nieproszone – okropne obrazy i przerażające wspomnienia.


Wojna zabrała niejednemu z nas kogoś bliskiego, czasami ciężko wspominać o tym, że zamordowano nam kogoś z rodziny. Wspomnienia niektórych bohaterów są mi szczególnie bliskie, gdyż moja śp. Babcia i Dziadek również stracili w tamtym czasie bliskie im osoby. Zatem  niektóre obrazy przedstawione przez bohaterów dotykały mocno moich czułych stron, sprawiły, że i we mnie odżyły wspomnienia tamtych czasów. Bo choć znam je tylko z opowieści rodzinnych (nie było mnie jeszcze wtedy na świecie) to bolą równie mocno.

Historie wigilijne przedstawione przez Autorkę pokazują, że pomimo trudnego czasu czy też położenia był to czas, którego wszyscy oczekiwali, gdyż pomimo biedy, wierzyli, że chociaż tego jednego dnia ich brzuchy będą syte. Wiadomo, że nie mogli spodziewać się samych rarytasów, ale już możliwość zdobycia choćby bochenka chleba napawała ich optymizmem, zwłaszcza tych, którzy ten czas spędzali w obozach koncentracyjnych.

Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mamy niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy.


Święta sprawiały, iż był to czas, w którym wielu miało nadzieję na powrót do normalności. Prawa jest taka, że nie wszystkim po wojnie udało się wrócić do tej normalności. Pomimo zakończenia wojny, cieniem kładły się na nich wspomnienia z przeszłości o których nie sposób było zapomnieć.

Trzeba umieć i płakać nad napotkanym smutkiem, i cieszyć się tym, co pięknego zebraliśmy w pamięci przez całe życie. Boże Narodzenie dla mnie zawsze będzie wyjątkowym, cudownym czasem rodzinnym. W końcu wtedy, mimo wojennej tułaczki, zawsze byliśmy razem. I to było najważniejsze.


Moc truchleje to niezwykłe historie wigilijne w cieniu wojny. Historie prawdziwe, przepełnione bólem, ale także i nadzieją na zakończenie tego trudnego okresu. Warto przeczytać. Polecam.

 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję 




Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger