piątek, września 13, 2019

Autorzy o zwierzętach - Danuta Chlupová

Autorzy o zwierzętach - Danuta Chlupová


Danuta ChlupováPolska dziennikarka i pisarka mieszkająca w Czechach. Jej powieść „Blizna” zwyciężyła w VI edycji konkursu Literacki Debiut Roku, organizowanym przez Wydawnictwo Novae Res pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pisze i czyta książki z historią w tle.


1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 
Osobiście potrafiłabym żyć bez zwierząt, ale byłby to o wiele uboższy świat niż ten, który prócz nas zamieszkują także inne stworzenia. W każdym razie nie potrzebuję bezwarunkowo zwierząt do zaspokojenia głodu. Nie jestem wegetarianką, ale nie muszę mieć codziennie mięsa i bez większego problemu potrafiłabym z niego zrezygnować. 
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?  
Pochodzę ze wsi, mieliśmy więc kury, jakiś czas króliki, prosiaka. Były koty i psy – takie podwórkowe. Teraz mamy drugiego psa, który mieszka z nami w domu. To jednak zupełnie inna relacja. Wzięliśmy pieska  ze schroniska, do którego trafił jako szczenię porzucone w pobliżu stacji paliw. 
3. Zwierzę jest dla mnie… 
Jednym ze stworzeń Bożych. I w tym kontekście polecam książkę „Boskie zwierzęta” Szymona Hołowni. Rozważa ten temat z wszystkich możliwych punktów widzenia. 
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?
Zależy, co kto rozumie pod pojęciem „dusza”. Jeżeli psychikę, wewnętrzny świat własnych rozmyślań, uczuć i doznań, to taką duszę zwierzęta z pewnością mają. A przynajmniej te znajdujące się na wyższym poziomie rozwoju, a więc przede wszystkim ssaki. 
5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta? 
To dość szeroki wachlarz oganizacji – począwszy od tych, które starają się ratować przed wymarciem cały zagrożony gatunek, po fundacje czy stowarzyszenia skupiające się na codziennej pomocy poszczególnym zwierzętom. Częściej bywam w kontakcie z tymi drugimi - poznałam na przykład niedużą organizację, której założycielki uczą psy odebrane znęcającym się nad nimi właścicielom życia w rodzinie i zaufania do ludzi. Kiedy zwierzęta są już do tego przygotowane, trafiają do „rodzin zastępczych”. To bardzo sympatyczna działalność. 
6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje? 
Wszystko zależy od realnej oceny sytuacji. Jestem gotowa zwrócić mu uwagę albo, w przypadku, gdy sytuacja tego będzie wymagała, zgłosić niewłaściwe postępowanie odpowiednim organom. Ale nie będę osobiście, za wszelką cenę, interweniowała w sytuacji, gdy sama poczuję się zagrożona przez zwierzę czy krzywdzącego go człowieka. 
7. Pani ulubione zwierzę to?
Pies, czyli chyba jedna z najczęstszych odpowiedzi. 
8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki? 
Córka uprawiająca jeździectwo stara się mnie namówić, żebym napisała książkę o koniach. I nie wykluczam (choć też nie zapowiadam), że kiedyś napiszę coś o tym środowisku, ale także wtedy głównym bohaterem byłby jednak człowiek. 
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
Jeżeli mówimy o zwierzęcym przyjacielu, to z całą pewnością. Psy kochają nas bezwarunkowo, dla nich nie jest ważny ani wygląd zewnętrzny, ani nasze sukcesy czy – przeciwnie – niepowodzenia. Psy obdarzają przyjaźnią także ludzi, od których inni się odsuwają. 
10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Uważam, że praktycznie wszystkie zwierzęta są fotogeniczne. Niedawno na przykład fotografowałam w zoo pingwiny. Nie było zdjęcia, na którym by się świetnie nie prezentowały. 


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.


niedziela, września 08, 2019

"Czarne lakierki" Wanda Szymanowska [PATRONAT/PRZEDPREMIEROWO]

"Czarne lakierki" Wanda Szymanowska [PATRONAT/PRZEDPREMIEROWO]



TYTUŁ  "Czarne lakierki"

AUTOR Wanda Szymanowska

DATA PREMIERY 20.09.2019

WYDAWNICTWO  Literackie Białe Pióro

ILOŚĆ STRON 167




OCENA  5/6

OPIS





Puenta do tryptyku obuwniczego traktującego nie o obuwiu, ale o stanie ducha kobiety po przejściach.
Antonina, kobieta w wieku dojrzałym, znów zaskakuje. Zielone kalosze… Niebieskie sandały… Czerwone szpilki… To już nosiła.
Czas na Czarne lakierki. Czy będą najwygodniejsze?



MOJE ODCZUCIA

Wanda Szymanowska to jedna z tych autorek po której książki mogę sięgać w ciemno, a i tak wiem, że będę zadowolona. Pisze książki o których nie da się szybko zapomnieć, ale przede wszystkim zawsze można wyciągnąć z nich jakieś wnioski, gdyż traktują o niczym innym jak życiu.

Z Antoniną i Stenią spotykaliśmy się już w poprzednich częściach. Tutaj po raz kolejny te dwie kobiety próbują zwojować świat. Są niczym papużki nierozłączki, przeważnie działają razem. Gdy tylko widzą, że w ich wsi dzieje się coś złego, reagują. Choć nie można ukryć tego, że same potrafią paść ofiarą oszustów.

I jak tu się przyznać światu, że one, silne kobiety, twardo stąpające po ziemi, doświadczone przez różne przypadki losowe, przedkładają magię ponad naukę i sprawdzone empirycznie w laboratoriach wyniki? Uwierzyły, że ktoś z nadprzyrodzonymi mocami pomoże im rozwiązać problemy za pomocą czarodziejskiej kuli albo mieszanki ziół. W nauce nie ma wiary, gdyż opiera się na prawdzie i mówi wprost, na co można pomóc, na co nie można, a czego jeszcze nie wiadomo.

Życie w niewielkiej wsi ma to do siebie, że każdy każdego zna. Ciężko jest coś ukryć przed innymi. A gdy tylko pojawia się ktoś nowy, od razu zostaje „prześwietlony” przez pozostałych. Tak jest w przypadku Loreny, która przyjeżdża i osiedla się we wsi, lecząc ludzi ziołami.

Muszę przyznać, że uwielbiam Stenię. To postać, która zaskarbiła sobie moje serce. Cały czas wywoływała uśmiech na mojej twarzy i wszędzie jej było pełno. Gdy tylko coś się działo, tam Stenia wnet wkraczała. Ciężko jej nie polubić. Antonina nadal zmaga się ze swoją przeszłością i bywają momenty, że ma ochotę mocno potrząsnąć swoim partnerem.

Autorka w swojej niewielkich rozmiarów książce porusza problem alkoholizmu, partnerów tyranów, czy też tego, że jeśli ktoś ma tak zwane „plecy” może załatwić wszystko. Niestety realne życie to nie bajka, w której wszystko przychodzi z łatwością i ta pozycja wam to udowodni. Będziecie czytać z zapartym tchem, czasem szerzej otwierając oczy, czasem śmiejąc się z sarkazmu autorki, ale przede wszystkim po przeczytaniu wyciągniecie z tej książki własne wnioski. Nie sugerujcie się tytułem, gdyż ta lektura nie ma z nimi nic wspólnego. Nieważne w jakim obuwiu przemierzamy świat, ale ważne w jaki sposób to robimy. Nasze główne bohaterki to kobiety, które najchętniej niosłyby cały czas pomoc innym, często zapominając o sobie samych.

Jakże łatwiej byłoby znieść oczekiwanie, gdyby było ono czynnością, a nie stanem. Natomiast los powinien zsyłać trudności na człowieka pojedynczo, a nie zmasowanym, jednorazowym rzutem, wtedy byłoby się z nimi uporać. Kiedy spadają w jednej wielkiej kupie, mogą przygnieść i wdusić w ziemię.

Doskonała kreacja bohaterów, którzy są bardzo realni. Do tego fabuła nie kryjąca problemów dzisiejszego świata, tylko otwarcie o nich opowiadająca. Wanda Szymanowska w lekki i przystępny sposób przenosi na karty swojej powieści obserwacje otaczającego ją świata. I nie są to jakieś wymyślone historie, bo prawda jest taka, że w realnym świecie ich mnóstwo, tylko większość osób woli przymknąć na nie oko, niż otwarcie o nich mówić. Przyznanie się do popełniania błędów, czy też proszenie o pomoc nie jest niczym złym. Nie wszyscy potrafią poradzić sobie sami z problemami dnia codziennego. Są osoby, które potrzebują pomocy dziesięć razy bardziej niż inni. Dlatego tak ważne jest, aby wyciągnąć pomocną dłoń, kiedy widzimy, że ktoś jej potrzebuje. Pamiętajcie, że dobro zawsze powraca.

Czarne lakierki to kolejna warta uwagi pozycja Wandy Szymanowskiej, podczas czytania której uśmiech będzie często gościł czytelnikom na twarzy. To książka, którą pisze samo życie. To problemy z którymi być może boryka się ktoś z was. To historia, która skłania do refleksji. Gorąco polecam!


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz



piątek, września 06, 2019

Autorzy o zwierzętach - Magdalena Majcher

Autorzy o zwierzętach - Magdalena Majcher



Magdalena Majcher – autorka poczytnych powieści obyczajowych z rozbudowanym tłem społecznym i historycznym. Jak sama przyznaje, pisze o tym, co ją interesuje, a że ma rozległe zainteresowania, czytelnicy nigdy nie mogą być pewni, czym ich zaskoczy w kolejnej książce. Pisała już o przesiedleniach, rzezi wołyńskiej, powstaniu warszawskim, adopcji, depresji poporodowej, alkoholowym zespole płodowym czy przemocy domowej.

Dotychczas wydała kilkanaście książek, m.in. popularny cykl Wszystkie pory uczuć i powieści: Stan nie! błogosławiony czy W cieniu tamtych dni. Jest również autorką Sagi Nadmorskiej.
Zaczęła pisać po urodzeniu drugiego dziecka, udowadniając sobie i innym, że macierzyństwo nie przeszkadza w samorealizacji i spełnianiu marzeń.
Urodziła się i wychowała w Czeladzi, obecnie żyje i tworzy w Katowicach. Jest pełnoetatową pisarką, swoje życie zawodowe podporządkowała książkom.
Interesuje się historią najnowszą, psychologią i kryminalistyką. Najlepszym relaksem po ciężkim dniu jest dla niej wieczór z książką, ewentualnie dobrym serialem.


1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 
Jeszcze do niedawna sobie wyobrażałam, ale odkąd w styczniu w naszym domu zamieszkała urocza white terierka, zastanawiam się, jak nasza rodzina funkcjonowała, kiedy jej nie było. 😉 Pies wprowadza w życie dużo radości!

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?
Kiedy byłam dzieckiem, miałam psa, Miśka. Potem, już jako nastolatka, opiekowałam się najpierw żółwiem, a później chomikiem. Z tym chomikiem zresztą związana jest zabawna historia – już po pierwszej nocy okazało się, że chomik zniknął z klatki. Szybko się jednak znalazł i równie szybko przeprowadził z klatki do akwarium, z którego nie miał jak czmychnąć. Taki z niego był uciekinier. 😉Potem przyniosłam do domu psa-znajdę, który mieszka z moją mamą do dziś. Tusia, bo tak nazywamy naszą suczkę, jest więc moim piątym zwierzakiem.
3. Zwierzę jest dla mnie…
Wiernym towarzyszem człowieka i świetnym kompanem do zabaw oraz spacerów.
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?
Hm, przyznam, że to dla mnie dość kłopotliwe pytanie, bo nie jestem osobą wierzącą, nie wyznaję żadnej religii, więc nie wierzę w coś takiego jak dusza w znaczeniu nieśmiertelnego bytu. Ale zwierzęta na pewno czują, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. 😊

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?
Ubolewam, że w ogóle są potrzebne. W idealnym świecie człowiek nie krzywdzi ani drugiego człowieka, ani żadnego zwierzęcia. Ale wiadomo, że nie żyjemy w idealnym świecie, więc dobrze, że takie fundacje istnieją.
6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?
Uważam, że powinniśmy reagować, zarówno wtedy, kiedy krzywdzony jest drugi człowiek, jak i wtedy, kiedy krzywda dzieje się zwierzęciu. Są odpowiednie służby, które można powiadomić i podejrzewam, że tak bym postąpiła.
7. Pani ulubione zwierzę to?
Zdecydowanie pies.
8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?
Będę monotematyczna – pies. Zresztą w mojej powieści „Wszystkie pory uczuć. Wiosna” mam psią bohaterkę – suczkę o imieniu Fajda. Wątek psi pojawia się też w mojej najnowszej książce, która wprawdzie jeszcze nie pojawiła się w zapowiedziach, ale ukaże się późną jesienią.
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
Tak. Pies jest wiernym towarzyszem, nigdy nie opuści, nie przestanie kochać i pójdzie za swoim towarzyszem w ogień.
10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Nie będę obiektywna – white teriery. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego. Wystarczy spojrzeć na dołączone zdjęcia. 😊


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.



środa, września 04, 2019

Zapowiedź "Nieuchwytny" Katarzyna Mak

Zapowiedź "Nieuchwytny" Katarzyna Mak

Premiera: 18.09.2019

Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Nieuchwytny Katarzyny Mak. 


Szczęście bywa kruche niczym pierwszy lód na tafli jeziora. Mia i Antek przekonują się o tym na własnej skórze. Splot nieszczęśliwych wypadków sprawia, że drogi pary młodych i zakochanych w sobie ludzi na powrót rozchodzą się, łamiąc serca na dwie tak różne części. I zdawać się może, że nawet najlepszy GPS nie jest w stanie wyznaczyć im nowej trasy ku wspólnej przyszłości.
Mia – dziewczyna, której los nie oszczędza. Po rozstaniu z ukochanym próbuje jakoś stanąć na nogi. To jednak nie okazuje się łatwym zadaniem, zwłaszcza że wciąż napotyka miłość swego życia, choć on w wyniku wypadku traci pamięć i nawet jej nie poznaje.
Antek – facet z zasadami i kręgosłupem moralnym. Nad wyraz ceniąc sobie szczerość i prawdę, na siłę stara się zagłuszyć uczucie, które próbuje zawładnąć jego sercem, ilekroć styka się z piękną nauczycielką swego syna. Jego przekonania nie pozwalają dać się porwać wirowi miłości, uparcie pchającemu go w ramiona dziewczyny, o której śni. Jego męskie ego kpi z niego cichutko i wystawia na coraz większe pokusy, którym nie jest pewien, czy zdoła się oprzeć.
Czy zatajona dla dobra sprawy prawda wreszcie ujrzy światło dzienne, a Mia i Antek odzyskają wydartą im siłą miłość? Czy ponura rzeczywistość wpłynie na dalsze losy bohaterów i ich życiowe wybory? Czy sama miłość wystarczy, by dwie poplątane ścieżki wydarzeń znów obrały jeden wspólny cel, jakim jest utracone szczęście?


Kto ma za sobą pierwszy tom i czeka na drugi? 



poniedziałek, września 02, 2019

Zapowiedź "Czarne lakierki" Wanda Szymanowska

Zapowiedź "Czarne lakierki" Wanda Szymanowska


Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Czarne lakierki Wandy Szymanowskiej. 



Puenta do tryptyku obuwniczego traktującego nie o obuwiu, ale o stanie ducha kobiety po przejściach. 

Antonina, kobieta w wieku dojrzałym, znów zaskakuje. Zielone kalosze... Niebieskie sandały... Czerwone szpilki... To już nosiła. 
Czas na Czarne lakierki. Czy będą najwygodniejsze?


Kto z Was się skusi? 




niedziela, września 01, 2019

"Fuzja" Adam Tatur

"Fuzja" Adam Tatur


TYTUŁ  "Fuzja"

AUTOR Adam Tatur

DATA PREMIERY 04.2019

WYDAWNICTWO  E-bookowo

ILOŚĆ STRON 170




OCENA  3/6

OPIS




Nastolatek Kuba Bielenik, dzięki naukowej działalności swojego ojca oraz obsesyjnemu zadurzeniu we własnej siostrze, przez którą od dziecka jest molestowany, odkrywa świat pełen groteskowych wynaturzeń i okrucieństwa, w którym zacierają się granice między zahamowaniami chłopaka, a jego brutalną naturą. Wybawieniem jawi się symboliczna ucieczka, która finalnie nie przynosi jednak niczego dobrego.


MOJE ODCZUCIA

Rodzinka Bielników składa się z ojca Krzysztofa, matki Zofii, syna Kuby oraz córki Anny. Na pozór mogłoby się wydawać, że to normalna rodzina, jednak w rzeczywistość do tej normalności im daleko. Kubę z Anną łączą niezdrowe relacje intymne, co jest bardzo dziwne, jeśli chodzi o rodzeństwo. No bo kto to widział, aby dopuszczać się kazirodztwa? 

Bielenik nigdy do końca nie wtajemniczał żony w swoje sprawy, a już broń Boże w badania. Kobieta, która wie za dużo, to – jego zdaniem – nieszczęście, a taka, co wie wszystko, to zwyczajny armageddon wolności ducha i umysłu.

Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. Nie mam większych zastrzeżeń do stylu autora bo czyta się dość płynnie i szybko. Bohaterowie dobrze wykreowani, przyciągają uwagę czytelnika. Książka wywołuje różne emocje, jest śmiech, jest również niedowierzanie. Momentami książka jest okrutna, sprawia, że na ciele czytelnika pojawiają się dreszcze. Jednak jeśli chodzi o fabułę, to na mnie nie zrobiła większego wrażenia. Wręcz mogłabym powiedzieć, iż trochę mnie nudziła. Nie przekonała mnie do siebie pomimo poruszanych dość kontrowersyjnych tematów. Zniechęciła mnie już sama dziwna relacja intymna pomiędzy rodzeństwem, ja brzydzę się czymś takim i w moim pojęciu jest to niedopuszczalne. 

Poczuł jej miękkie, ciepłe usta. Wsunęła mu język między wargi, dotknęła czubkiem podniebienia. Załaskotało, aż się wzdrygnął i mimowolnie cofnął.

W książce nie brak zawirowań, dziwnych sytuacji, niewyjaśnionych akcji. Kilkakrotnie miałam ochotę wziąć i odłożyć książkę na bok, jednak stwierdziłam, że jakoś wytrwam do końca. Trzeba przyznać, iż Adam Tatur ma doskonały warsztat pisarski i być może innym ta książka przypadnie do gustu. W końcu każdy lubuje się w czymś innym. Ja niestety nie jestem zwolenniczką takiej lektury. Nie skreślam jednak autora, być może w kolejnej książce uda mu się mnie zaskoczyć, tym razem pozytywnie. 

Fuzja to książka, która nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Kontrowersyjne tematy poruszane w tej pozycji zdecydowanie do mnie nie przemawiają. Ja jestem na nie, ale być może wy będziecie na tak. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorowi.




sobota, sierpnia 31, 2019

"Rzeka kłamstw" Edyta Świętek

"Rzeka kłamstw" Edyta Świętek



TYTUŁ  "Rzeka kłamstw"

AUTOR Edyta Świętek

DATA PREMIERY 20.08.2019

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 432




OCENA  6/6

OPIS





Rzeka kłamstw to najnowsza powieść Edyty Świętek otwierająca cykl Grzechy młodości. Autorka zaprasza w podróż do Bydgoszczy lat siedemdziesiątych. Ukazuje w niej codzienne radości i smutki polskiej rodziny, które splatają się z realiami życia w minionej epoce.
Elżbieta i Tymoteusz niedawno wprowadzili się do przestronnego mieszkania na osiedlu Kapuściska. Tymoteusz ma przed sobą świetlaną przyszłość i dobrze zapowiadającą się karierę.
Kazimierz, choć pasjonuje się kryminologią z którą wiąże się jego praca zawodowa, jest nieustannie namawiany do wstąpienia w szeregi Służby Bezpieczeństwa. Jego ukochana żona Ewa marzy o karierze wokalnej.
Agata nie potrafi odnaleźć się w roli statecznej mężatki. Młoda polonistka wciąż wdaje się w romanse z innymi mężczyznami.
Eugeniusz wciąż pakuje się w różne tarapaty. Krewki młodzieniec wpada nie tylko w ręce Służby Bezpieczeństwa, ale również i w sidła miłości. 


MOJE ODCZUCIA

Kolejna książka Edyty Świętek i kolejne emocje czytelnicze. Ale to chyba już nic dziwnego prawda? Edyta już nie raz udowodniła, że potrafi pisać piękne i niezwykle życiowe książki, które na długo zapadają w serce. Tym razem nie jest inaczej, po raz kolejny otrzymujemy książkę, w której nie brak ludzkich zawirowań, dylematów i przemyśleń.

Wiecie co mnie zawsze najbardziej urzeka w powieściach Autorki? Ten niezwykły klimat minionych lat, w których mnie jeszcze nie było na świecie. Ale właśnie dzięki tym powieściom mam szansę odtworzyć sobie realny obraz tamtych lat i to jest w tym wszystkim piękne. Szare komórki zaczynają pracować, a wyobraźnia stara sobie stworzyć w głowie realny obraz tamtych wydarzeń. To ciekawe, tym bardziej, że w tamtych czasach żyło się inaczej niż teraz, ciężej było zdobyć poszczególne rzeczy, w rodzinie panował większy rygor.

W powieści nie mamy jednego głównego bohatera. Jest ich kilku, a każdy z nich inny. Śmiało można powiedzieć, że każdy z nich ma na swoim koncie jakieś grzeszki. Ale na świecie nie ma ludzi idealnych. Autorka ukazuje nam życie codzienne ludzi w powojennej rzeczywistości. Każdy z nich żyje z dnia na dzień, zmagając się z problemami, których i w dzisiejszym świecie nie brakuje. Tutaj nie ma bohaterów bez skaz, ale czy ludzie w rzeczywistości właśnie tacy nie są? Każdy z nas ma na swoim koncie jakieś przewinienie, mniejsze czy większe, ale je ma. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo popełniać błędy. Grunt, żeby umieć wyciągnąć z nich jakieś wnioski na przyszłość.

Akcja powieści dzieje się w Bydgoszczy, i jej obraz został dobrze oddany. Całość została napisana pięknym językiem, książkę czyta się szybko i przyjemnie. Mnóstwo zawirowań w życiu bohaterów aż się prosi o to, aby książki nie odkładać wcześniej na półkę, dopóki nie dobrnie się do końca. Emocji jak już wspominałam nie zabraknie. Muszę przyznać, że w tej powieści przeważały u mnie złość. Złość na to, że niektórzy bohaterowie pozwalali sobą pomiatać i manipulować jak chociażby Elżbieta. Wyszła za mąż, rodziła dzieci, a mąż zdradzał ją na prawo i lewo, wciąż narzekając, że ona się do niczego nie nadaje. Gdybym mogła udusiłabym Tymoteusza gołymi rękami. Niestety w rzeczywistości zdarzają się właśnie takie sytuacje, że mężczyźni myślą, że jak kobiety nie pracują, tylko wychowują dzieci i zajmują się domem to nic nie robią. Szkoda tylko, że nie chcą się zamienić miejscami z kobietami chociażby na jeden dzień i zobaczyć czy to jest faktycznie takie nic nie robienie.

Stopniowo Elżbieta wybaczała mu coraz więcej i więcej. A Tymoteusz, przyzwyczajony do tego, na coraz więcej sobie pozwalał. Zaczął traktować małżeństwo jak oczywistość – instytucję wyłącznie dla jego wygody. Wciąż tylko brał, nie dając od siebie prawie nic. A ona przegapiła moment, w którym jej protesty przyniosłyby jakiś sensowny efekt.

Kolejną bohaterką lubiącą mężczyzn pomimo tego, że jest mężatką jest znudzona życiem Agata, która nie dostrzega jaki ma skarb tuż obok siebie. Gdy tylko napotyka w życiu interesujący obiekt, ciągnie ją do niego niczym magnes. Mamy również Eugeniusza i Justynę, parę zakochanych w sobie ludzi, którzy mają wokół siebie tylko przeciwników ich związkowi. On pragnie zmienić Polskę, ona kocha nauki przyrodnicze. Są i inni bohaterowie, niektórzy bardziej skomplikowani, trzymający się ideałów i nie dopuszczający do swojej myśli możliwości ich złamania. Nie zawsze popierałam ich zachowanie, ale rozumiem, że oni żyli w innych czasach. W czasach, w których ludzie żyli według innych schematów niż teraz.

Gienek zwiesił głowę. Nigdy nie traktował swojego buntu wobec władzy w taki sposób. Myślał, że walczy nie tylko we własnym imieniu, ale również w imieniu innych ludzi. Nie uwzględnił tego, że jako człowiek przeciwny obowiązującemu systemowi może narobić problemów reszcie rodziny. Chciał zupełnie innej Polski. Dla siebie i dla przyszłych pokoleń. By dzieciaki, którym teraz brakuje wszystkiego, mogły cieszyć się tym, czym rówieśnicy z Zachodu. By obywatele tacy jak on żyli godnie, zarabiając dość pieniędzy. By mogli kupować piękne, lśniące nowością samochody, posiadać telefony w mieszkaniach, które są dostępne od ręki, a nie po długich latach oczekiwań. Czy to naprawdę aż tak wiele?

Całość uważam za niezwykle interesującą powieść, w której nie brak zawirowań ludzkich, kłopotów, tajemnic, niedomówień. Wierzcie mi, że nie będzie tutaj zbyt wiele słodyczy, gdyż nasza Edytka zadbała o to, aby mroczna strona bohaterów też dała o sobie znać.

Rzeka kłamstw do doskonała lektura otwierająca sagę, w której niejedno nas jeszcze zadziwi. To książka pisana samym życiem, z tym, że w minionych czasach. To chce się czytać. Gorąco polecam!



Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz



piątek, sierpnia 30, 2019

Autorzy o zwierzętach - Wojciech Magiera

Autorzy o zwierzętach - Wojciech Magiera


Wojciech Magiera - Rocznik ’88, mieszkaniec Zwonowic - małej miejscowości
na Śląsku graniczącej z Rybnikiem. Niedoszły gitarzysta rockowy, tatuażysta, filmowiec…Na co dzień zwyczajny facet na etacie, po godzinach człowiek przelewający swoje szalone pomysły na papier. Z natury wieczny optymista.
Fan teorii spiskowych.

Uwielbia tanią whiskey, kino lat dziewięćdziesiątych, książki Dennisa Lehane’a i szeroko pojętą fantastykę. Debiutował opowiadaniami w antologii Uniwersum Metro 2033 Szepty Zgładzonych. Fragmenty zdarzeń to jego pierwsza powieść. Kolejne w przygotowaniu.



1. Czy wyobraża Pan sobie życie bez zwierząt?
I tak, i nie... Sam nie wiem. Ale mogę wyobrazić sobie życie bez ludzi... Wtedy Ziemia byłaby zapewne w o wiele lepszej formie niż jest teraz. A więc biorąc to na logikę (albo pokrętną logikę), Ziemi lepiej byłoby tylko z zwierzętami niż z ludźmi... Chyba trochę zboczyłem z tematu...
2. Ile zwierząt miał Pan w swoim życiu?
Pies sobie śmiga po podwórku, kiedyś był myszoskoczek, rybki. Aktualnie drewniany kot pilnuje mnie kiedy piszę nowe książki. Tak, drewniany kotek ;)

3. Zwierzę jest dla mnie…
Muszę pomyśleć... 
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Znam wielu ludzi bezdusznych. Jak to bywa wśród zwierząt, nie mam pojęcia.

5. Co sądzi Pan o Fundacjach ratujących zwierzęta?
Każda fundacja ratująca żywą istotę jest dla mmie jak najbardziej na plus. Każda.

6. Załóżmy, że jest Pan świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pan reaguje?
Oko za oko, ząb za ząb? Ale najpierw słowa... Choć te niestety nie do wszystkich docierają.
7. Pana ulubione zwierzę to?
Skorpion. Kiedyś on zastąpi drewnianego kotka...

8. Jakie zwierzę według Pana byłoby najlepszym bohaterem książki?
Skorpion będący detektywem w kryminale noir, odkrywający spisek, w który są zamieszani: łaskun, nosorożec, kura i ślimak. To byłby hit!
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pan?
To trudne pytanie. Przejdę do następnego.
10. Jakie zwierzę według Pana jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
Odpowiedź jest prosta. Lisek z mojej ścianki chwały, którego dostałem od cudownej dziewczyny z czarnym serduszkiem 🖤, którą kocham.
 P.s. Mam nadzięję, że to przeczyta.


Serdecznie dziękuję Autorowi za poświęcony mi czas.

Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger