wtorek, lipca 16, 2019

Zapowiedź "Aby do mety" Joanny Kruszewskiej

Zapowiedź "Aby do mety" Joanny Kruszewskiej

Premiera: 23.07.2019


Jest mi niezmiernie miło poinformować,  iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Aby do mety Joanny Kruszewskiej. 



"Aby do mety” to powieść, która przedstawia pewien okres życia bohaterki, Miry, trzydziestoletniej kobiety, niedoszłej nauczycielki historii i początkującego grafika. Okres, w którym ma zapaść jedna z najważniejszych decyzji w jej życiu. Początkowo Mira stawia sobie za cel nadrzędny dociągnięcie do ołtarza aktualnego wybranka serca, w miarę jednak upływu czasu zaczyna zadawać sobie pytanie, czy Łukasz jest aby na pewno tym, z którym powinna spędzić resztę życia. Zachowanie narzeczonego i liczne sytuacje świadczące o niewystarczającym zaangażowaniu emocjonalnym, początkowo nie przeszkadzają Mirze w konsekwentnym „parciu” do mety. Pojawienie się jednak w jej życiu, kolejno dwóch mężczyzn powoduje rozterki duchowe bohaterki i całą masę wątpliwości.

Dodatkowo wspierana przez dwie przyjaciółki; Agnieszkę, artystyczną duszę o żelaznych zasadach i wyglądzie żurnalowej modelki, jak i Ulę, ciepłą, przyjazną wszystkim kobietę, przykładową żonę i matkę czwórki rozbrykanego rodzeństwa, decyduje się jednak na odroczenie terminu ślubu.
Przy okazji udaje jej się znaleźć miłość i przekonać się, że nie jest istotny sam bieg do mety, ale to z kim się biegnie.


Recenzja w okolicach premiery.




wtorek, lipca 16, 2019

"Powroty i wspomnienia" Sylwia Trojanowska [PRZEDPREMIEROWO]

"Powroty i wspomnienia" Sylwia Trojanowska [PRZEDPREMIEROWO]


TYTUŁ  "Powroty i wspomnienia"

AUTOR Sylwia Trojanowska

DATA PREMIERY 17.07.2019

WYDAWNICTWO  Czwarta Strona

ILOŚĆ STRON 360




OCENA  6/6

OPIS




Odkrywanie rodzinnej historii to dla Magdaleny fascynujące, ale i bolesne wyzwanie.

Chociaż Ludwik opowiada jej o swojej wstrząsającej przeszłości, uczuciach, miłości i nadziejach, kobiecie wciąż wydaje się, że dziadek nie zawsze jest z nią szczery. Czy tajemnicza złota broszka i stary notes okażą się kluczem do prawdy? Magdalena chce poświęcić dziadkowi jak najwięcej czasu, zanim będą musieli się pożegnać. W ich rozmowach nie brakuje emocji i poruszających wyznań. Powroty i wspomnienia to próba ostatecznego rozliczenia z przeszłością, której nie można zapomnieć, ale trzeba wybaczyć.


MOJE ODCZUCIA

To już niestety ostatnia część losów Ludwika i Dusi. Muszę przyznać, że bardzo mi przykro z tego powodu, ale przecież coś co się zaczęło, musi się też i skończyć. Choć nie ukrywam, że ta seria zapadnie na długo w moim sercu. Sylwia Trojanowska sprawiła, że w moim sercu odżyło wiele wspomnień związanych z moimi dziadkami. Zwłaszcza jeden z nich, który odszedł wiele lat temu po części przypominał mi Ludwika ze względu na jego losy. Otóż mój dziadek też żył z pewną tajemnicą przez całe życie i dopiero na kilka dni przed śmiercią wyjawił ją moim rodzicom. Myślę, że dzięki temu odszedł ze spokojem ducha, którego nie zaznawał przez tyle lat. 
W ostatniej części Sekretów i kłamstw nadal stajemy się słuchaczami opowieści Ludwika. Nie są to raczej przyjemne wspomnienia, jednak obiecał prawdę Magdalenie i słowa dotrzymuje, choć wciąż ma przed nią jakieś drobne tajemnice. Pojawia się tutaj kilka zaskakujących wątków, które potrafią zrobić wrażenie na czytelniku. No i to zakończenie, którego kompletnie się nie spodziewałam. 
– Jeśli chcesz poznać całą prawdę, to po prostu nie masz wyjścia. Ja wiem, że to, o czym opowiadam bywa, albo raczej JEST bolesne, ale tak właśnie wygląda moja prawda. A o prawdę ci chodzi, przecież… Nie mogę obiecać, że będzie lżej, że zaraz zacznę opowiadać o kwiatkach i krówkach – użył ironicznego tonu głosu – bo to nieprawda. Tak nie będzie. W moim życiu więcej było krwi i błota, niż złota i lukru.
Czytanie tej powieści było dla mnie swoistą wędrówką w odległe czasy moich przodków. Dzięki Sylwii i jej książce wróciłam wspomnieniami do opowieści mojej babci o jej ciężkich czasach. Nie da się ukryć, że ludzie żyjący w starych czasach wcale nie mieli łatwego życia, że często czyhało na nich jakieś niebezpieczeństwo. Że musieli uważać na to co robią, z kim się zadają i wiedzieć czego mają unikać. Niektórzy musieli pozbyć się swojej prawdziwej tożsamości ze względu na bezpieczeństwo. Niektórzy musieli wyrzec się rodziny w ten czy inny sposób, by zapewnić jej ochronę. 
Przeszłość to coś co mamy już za sobą i na co nie mamy wpływu. To co się miało wydarzyć, wydarzyło się, a my nie możemy cofnąć czasu i zmienić biegu wydarzeń. Z drugiej strony myślę, że wszystko co nas spotyka ma w sobie ukryty jakiś cel, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Los czasem doświadcza nas okrutnie, nie ma co się oszukiwać. Jedni mają łatwiejsze życie, wszystko przychodzi im w prostszy sposób. Drudzy natomiast mają wciąż pod górkę, muszą mierzyć się z kłodami rzucanymi im pod nogi. 
Autorka w swojej ostatniej części o Ludwiku i Dusi trzyma nadal wysoki poziom. Wszystkie opowieści dziadka są niczym sentymentalna wędrówka do przeszłości. Sprawiają, że sami łapiemy się nad chwilami zadumy nad tym co było, a czego już nie ma. To historia obok której nie można przejść obojętnie, nawet jeśli by się chciało. Sylwia pisze niezwykle pięknym językiem, sprawia, że wyzwala się w nas wiele emocji. Ja bardzo zżyłam się zarówno z Dusią jak i Ludwikiem, choć czasem potrafił mnie nieźle zdenerwować swoim zachowaniem. W głębi duszy jednak wiedziałam, że to dobry człowiek, tylko okrutnie doświadczony przez los. 
Kiedy skończyła czytać, łzy obficie spływały jej po policzkach, dłonie drżały, a kolana trzęsły się, niczym osika. Kilka razy przeczytała wyznanie dziadka. Była nim tak głęboko wstrząśnięta, jak jeszcze nigdy dotąd. Wstała, by nalać sobie wody, bo w ustach zupełnie jej zaschło. I wtedy nagle ją zamroczyło i … nic już nie pamiętała, niczego nie słyszała.


Dużą rolę odgrywa tutaj Szczecin i ulica Skalista, której posiadam już realne wyobrażenie. To właśnie ona jest kluczowym miejscem tej serii, bo to właśnie tutaj poznajemy w większości historie Ludwika. I to nie byle jakie historie, tylko takie, które chwytają za serce i momentami wyciskają łzy z oczu. 
Powroty i wspomnienia to doskonałe zwieńczenie historii naszych bohaterów. To historia, która ukazuje jak kruche potrafi być życie ludzkie i jak wiele krzywd potrafimy wyrządzać naszym bliskim nie będąc tego w pełni świadomym. Od tej książki nie sposób się oderwać. Polecam, nie tylko ją, ale całą serię. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce



poniedziałek, lipca 15, 2019

"Zapach miłości" Justyna Chrobak [PRZEDPREMIEROWO/PATRONAT]

"Zapach miłości" Justyna Chrobak [PRZEDPREMIEROWO/PATRONAT]


TYTUŁ  "Zapach miłości"

AUTOR Justyna Chrobak

DATA PREMIERY 16.07.2019

WYDAWNICTWO  Replika

ILOŚĆ STRON 368




OCENA  4/6

OPIS





Magda czasem ma ochotę rzucić wszystko w diabły. Niby nie powinna narzekać – pracuje na kierowniczym stanowisku, jest niezależna… ale w jej życiu czegoś brakuje. Czegoś czy raczej kogoś – Tego Jedynego, do którego mogłaby się przytulić po powrocie do domu, z kim mogłaby zjeść kolację i przy kim mogłaby budzić się i zasypiać.
Niespodziewanie życie Magdy przewraca się do góry nogami. W drodze do pracy wpada na Roberta – mężczyznę z marzeń. I wszystko byłoby cudownie, gdyby ten po jakimś czasie nie stwierdził, że cudowny romans to błąd.
Czy Magda pokona przeciwności losu, odnajdzie sens życia i zdobędzie prawdziwą miłość, której zapach już unosi się w powietrzu?


MOJE ODCZUCIA

Główna bohaterka, Magda to kobieta, która twardo stąpa po ziemi. Ma świetną pracę, wspaniałe przyjaciółki, ale brakuje jej mężczyzny swojego życia. W końcu takiego poznaje – Roberta. Jednak czar pryska niczym bańka mydlana, gdyż on pewnego dnia stwierdza, że ich spotkania były błędem. Magda pozostaje ze złamanym sercem i… wywróconym życiem do góry nogami. 

Nie potrafiłam dojść do siebie po tym, co się stało, że tak szybko wylądowałam z nim w łóżku, że zbyt łatwo się na kogoś otworzyłam. I co dostałam w zamian? Porządnego kopa – takiego, który miał mi pokazać, że gdy mi jest za dobrze, to i tak po chwili będzie beznadziejnie.

Z twórczością autorki miałam przyjemność zapoznać się przy powieści Trzy razy M, która mi się spodobała. Dlatego bardzo chętnie zapoznałam się z jej kolejną książką. 

Muszę przyznać, że po przeczytaniu kilku pierwszych stron miałam lekkie obawy co do tej powieści, jednak już po kliku kolejnych na szczęście się rozwiały. Śmiało mogę powiedzieć, że powieść ta poniekąd przypomina trochę telenowelę, a że jako ja takie lubię czasem pooglądać, więc przypadła mi do gustu. Czyta się niezwykle przyjemnie i płynnie. Momentami Justyna Chrobak rozbawiła mnie niemalże do łez. Podobały mi się te słowne potyczki, które uprzyjemniły mi czas podczas czytania. W powieści nie zabrakło jednak również i smutnych momentów, które dało się odczuć na własnej skórze. Więc śmiało mogę powiedzieć, że emocji tutaj nie zabraknie. Naszym bohaterom autorka zafundowała wiele niesprzyjających wydarzeń, przez co były powroty i rozstania. Często ktoś trzeci ingerował w ich życie, pragnąc je im uprzykrzyć. 

Magda to kobieta, którą polubiłam od początku. Podobała mi się jej stanowczość oraz zadziorność, kiedy wymagała tego sytuacja. Doskonale rozumiałam jej rozterki, podczas dziwnego zachowania Roberta, bo sama zareagowałabym podobnie. 

Robert to mężczyzna o boskim wyglądzie, za którym rozgląda się wiele kobiet. Potrafi być czuły, troskliwy, by za moment przerodzić się w zimnego drania. Bywały chwile, kiedy miałam ochotę porządnie nim potrząsnąć za jego niezdecydowanie. Ale i tak go polubiłam za to, że nie poddawał się wpływom osób trzecich, tylko sam dążył do odkrycia prawdy. Tym mi zaimponował. 

Razem ta dwójka bohaterów czasem dostarczała nam niemałych wrażeń i palpitacji serca. Ich historia nie jest słodka i oblana lukrem, gdyż po drodze muszą stawić czoła nie lada problemom. Uczucie między nimi aż iskrzy, tylko, że nie podoba się to jednej kobiecie, która jest w stanie zrobić wszystko by ich rozdzielić. Czy jej się to uda? 

Miłość nie zawsze jest prosta. Jak widać na podstawie tej książki potrafi być bardzo skomplikowana. Ale jeśli ktoś kocha tak prawdziwie, to nic nie jest w stanie stanąć mu na przeszkodzie do tego uczucia. Bo prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko, nawet ludzkie dramaty. 
 W mojej głowie panowała jedna wielka pustka. Nic nie miało znaczenia. Byłam wyzuta ze wszystkich soków. Czułam to tak wyraźnie. Czegoś brakowało. Kogoś. A tego kogoś już nie było i nie będzie. Ktoś, dla kogo miałam być najważniejsza na świecie. Ktoś, kto przez kilka dni zdążył stać się dla mnie najukochańszą istotą na ziemi. Teraz już go nie było. Całkowita pustka.

Justyna Chrobak nieźle pokiereszowała życie Magdzie, wystawiła ją na nie lada próbę, pozbawiła chęci do życia, ale także dała nadzieję na nowy początek. Lubię takie historie, w których dużo się dzieje, a tutaj tak właśnie jest. 

Zapach miłości to historia ukazująca wzloty i upadki dwójki ludzi, którzy darzą się niezwykle silnym uczuciem, ale ciągle napotykają na swojej drodze jakieś przeszkody. To historia z którą się płynie, a losy bohaterów wciągają nas w ich świat. Świat, w którym nie zawsze patrzy się przez różowe okulary. Zachęcam do przeczytania. 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz






niedziela, lipca 14, 2019

"Najprawdziwsza fikcja" Bianka Kunicka-Chudzikowska

"Najprawdziwsza fikcja" Bianka Kunicka-Chudzikowska


TYTUŁ  "Najprawdziwsza fikcja"

AUTOR Bianka Kunicka-Chudzikowska

DATA PREMIERY 14.12.2018

WYDAWNICTWO  Oficynka

ILOŚĆ STRON 340




OCENA  4/6

OPIS





Mam na imię Zofia

Jestem postacią fikcyjną. W pewnym sensie powstałam tu i teraz. Urodziłam się bez bólu, już dorosła, z bagażem doświadczeń moich, choć przeze mnie nieprzeżytych. Istnieję, dysponując wspomnieniami z własnego niebytu. Ból za to pewnie zrodzi się później wraz z kreowaniem przyszłości. Moją osobowość, z góry narzuconą przeszłość i czekającą mnie przyszłość dokładnie poznam wkrótce…

Najprawdziwsza fikcja to niezwykła opowieść o ludzkim trudzie wyłaniania się z niebytu i odkrywaniu własnej tożsamości.
 



MOJE ODCZUCIA

A gdybyście tak przyszli na świat już jako dorośli ludzie z bagażem przeszłości, którą znacie, ale której sami nie przeżyliście? Gdybyście tak naprawdę sami nie wiedzieli kim jesteście? Ciężko to sobie wyobrazić, prawda? Nasza bohaterka – Zosia, właśnie w takiej sytuacji zostaje postawiona. Musi uczyć się swojej tożsamości od podstaw, bo choć jest już dorosła to nic o sobie nie wie.

Najciekawszym zabiegiem w tej powieści jest to, że sama autorka rozmawia ze swoimi bohaterami. Jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się czytać książki w takiej formie. Ale muszę przyznać, że niewątpliwie jest to plusem tej pozycji. Autorka z Zosią są jak dwa przeciwne bieguny, które wciąż się ze sobą sprzeczają i kłócą. Momentami już sam czytelnik nie wie, kto jest kim, bo chaos i zamieszanie zbijają nas z tropu. Fikcja miesza się z rzeczywistością, obie stanowią uzupełnienie siebie nawzajem i odnoszę wrażenie, że jedna bez drugiej nie może istnieć.

Zosia to niezwykle barwa postać, pełna sprzeczności i zawirowań. Posiada dwa oblicza, raz jest spokojna, by za moment stać się zadziorną. Potrafi być zabawna, by za chwilę stać się męczącą. Rezolutna i rozsądna, a w następnej chwili apatyczna i lekkomyślna. Jednak nie sposób jej nie polubić. Ma w sobie to coś, co każdy z nas może odkryć w nas samych. Dzięki temu po części sami w pewnym sensie się z nią utożsamiamy. Z tą bohaterką nie sposób się nudzić.

Bianka Kunicka-Chudzikowska w swojej powieści porusza problemy egzystencji ludzkiej, odkrywanie samego siebie od nowa oraz podejścia do życia. Całość została napisana pięknym, łatwym i wciągającym  polskim językiem. Powieść nie jest nużąca, intryguje i zaskakuje czytelnika niemalże na każdym kroku. Barwne postacie, wiele ważnych aspektów życia i droga do odnajdywania samego siebie. Czytając tę książkę uśmiech mało kiedy schodził mi z twarzy. Potyczki słowne pomiędzy bohaterką, a samą autorką sprawiły mi wiele radości.

Tak bardzo niedoceniana i niejednokrotnie trywializowana starość jest esencją życia. Wprawdzie ubrana w wysłużone już opakowanie, ale w rzeczywistości jest pięknem samym w sobie, sednem, które obejmuje czule w swych ramionach także tą dawną, beztroską młodość, jędrność skóry i nieśmiały rumieniec. Starość, jest niezmąconą demencją, jest skarbnicą, sezamem, apogeum człowieczego jestestwa.

Poczucie humoru autorki jest odzwierciedleniem całej powieści i nadaje jej smaku i wyrazistości. To właśnie ten czarny humor przyciągnął mnie najbardziej. I choć dużo tutaj fikcji, autorka głośno i otwarcie mówi o rzeczach, o których w realnym świecie często boimy się mówić na głos. Cała powieść zaraża czytelnika niezwykle pozytywnym nastawieniem do życia.

Najprawdziwsza fikcja to powieść, która pod płaszczykiem niezwykłego humoru skrywa drugie dno, które porusza i skłania do refleksji. Fikcja i teraźniejszość, jak często zdarzało wam się, że te dwa światy zderzały się ze sobą? Czy możliwa jest fikcja bez realizmu, a może realizm bez fikcji? Koniecznie przekonajcie się o tym sami. Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce.


Recenzja powstała w ramach promocji książek biorących udział w II edycji niezależnego plebiscytu na polską Książkę Roku „Brakująca Litera” 2018.



sobota, lipca 13, 2019

Zapowiedź "Zaśnij, laleczko" Grażyna Kałowska

Zapowiedź "Zaśnij, laleczko" Grażyna Kałowska

PREMIERA: 20.07.2019



Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Zaśnij, laleczko Grażyny Kałowskiej. 


Wezwana do zasłabnięcia lekarka pogotowia stwierdza zgon starszej pani, w roztargnieniu zabiera ze stolika gospodarzy jakieś notatki, które okazują się zapisem konfliktu małżeńskiego i sugerują popełnienie zbrodni. Czy to fikcja literacka denatki, czy zanotowana na kartkach rzeczywistość? Cień podejrzenia pada na kilka osób, a zabójstw okazuje się być więcej.

Zaśnij to z jednej strony zdolności bohaterki, która dzięki snom i ich analizie dochodzi do konstruktywnych wniosków, mogących pomóc jej uchwycić sprawcę, z drugiej życzenie morderczyni, która eliminuje tych, którzy się jej nie podobają.



Recenzja w okolicach premiery!



sobota, lipca 13, 2019

"Praktyczny kurs języka francuskiego" Beata Pawlikowska

"Praktyczny kurs języka francuskiego" Beata Pawlikowska



TYTUŁ  "Praktyczny kurs języka francuskiego"

AUTOR Beata Pawlikowska

DATA PREMIERY 19.06.2019

WYDAWNICTWO  Edipresse

ILOŚĆ STRON 388




OCENA  5+/6

OPIS





To jest praktyczny kurs języka francuskiego, który uczy mówienia i rozmawiania.

Moja metoda polega na tym, żeby w instynktowny sposób nauczyć się praktycznego posługiwania się językiem obcym.

Mówisz na głos, powtarzasz poprawnie skonstruowane zdania, a jednocześnie podświadomie zapamiętujesz reguły, jakie rządzą budowaniem tych zdań.

Włącz płytę dołączoną do tego kursu.

Przygotowałam ją w taki sposób, żebyś mógł od razu zacząć ćwiczyć.

Ćwicz codziennie.
Ćwicz mówienie na głos.

Szybko odkryjesz jak niesamowicie łatwo jest nauczyć się języka, który wydawał ci się tak bardzo obcy, a teraz jest cudowanie oswojony.




MOJE ODCZUCIA

Jako, że w każdym roku co najmniej sześć miesięcy spędzam we Francji w pracy, postanowiłam zapoznać się z Praktycznym kursem języka francuskiego Beaty Pawlikowskiej. Przyjeżdżając pierwszy raz do Francji nie umiałam powiedzieć po francusku ani jednego słowa. To właśnie w pracy, dzięki temu, iż w mojej grupie miałam obcokrajowca jakoś pomału, dzień po dniu przyswajałam francuskie słowa. I choć pisać po francusku nie potrafię, to dzisiaj bez większych problemów komunikuję się w pracy.

Praktyczny kurs języka francuskiego według Beaty Pawlikowskiej to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Oprócz książki, znajdziemy tutaj również płytę CD do nauki tego języka. I to ona stanowi tutaj najważniejszą część. Dlaczego? Ponieważ to na niej odsłuchujemy polskie krótkie zdania, które tłumaczymy sobie na francuski. Po usłyszeniu polskiego zdania, jest chwila ciszy, byśmy mogli powiedzieć to po francusku, a później słyszymy właściwe zdanie w wymowie francuskiej. Francuskie zdania wymiana mężczyzna.



Moim zdaniem, dzięki tej książce w łatwy i szybki sposób nauczymy się mowy francuskiej. Beata Pawlikowska otwarcie mówi, że najlepsza jest nauka wymawiania zdań na głos. Właśnie wtedy nasz mózg szybciej przyswaja kolejne zdania.

Jak wygląda książka od wewnątrz? Jest to zbiór zdań; z lewej po polsku, w środku po francusku (pisownia) oraz z prawej wymowa fonetyczna. Książka zawiera 68 krótkich rozdziałów z czego każdy składa się z różnych zdań. Co ciekawe, żeby lepiej przyswoić każde zdanie, jest ono w każdym rozdziale powtórzone kilka razy pomiędzy innymi zdaniami, dzięki czemu często do niego wracamy, nie zapominając o nim już na samym początku. I uważam to za doskonały zabieg, gdyż właśnie dzięki takim powtórzeniom łatwiej człowiek zapamiętuje.



Oprócz zdań w książce znajdziemy również niezbędnik gramatyczny, który pomoże nam m.in. przyswoić najważniejsze zasady wymowy, rodzajniki, tworzenie czasów.

To nie jest kurs, który uczy tylko i wyłącznie pisowni francuskiej. Tutaj skupiamy się na nauce mówienia i rozmawiania. Uważam, że to doskonała metoda dla wszystkich tych, którzy wybierają się do Francji, a nie znają tego języka. Taki kurs pomoże nam porozumieć się bez większego problemu w obcym kraju.

Praktyczny kurs języka francuskiego to łatwa i przyjemna nauka mówienia w języku francuskim. Autorka prostą metodą uczy nas komunikacji w tym języku. Płyta CD jest jej największym atutem. Gorąco zachęcam do zapoznania się z metodą autorki.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





piątek, lipca 12, 2019

"Zawsze i wszędzie" Brittainy C. Cherry

"Zawsze i wszędzie" Brittainy C. Cherry




TYTUŁ  "Zawsze i wszędzie"

AUTOR Brittainy C. Cherry

DATA PREMIERY 03.04.2019

WYDAWNICTWO  Filia

ILOŚĆ STRON 420




OCENA  5+/6

OPIS





Każdego dnia modliłam się, żeby ON znów mnie pokochał. Zostawił mnie dla innej, nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzić, jak bez niego żyć. Chciałam jedynie, by do mnie wrócił.

Ale pojawił się Jackson Emery. To miał być tylko letni romans. Zastrzyk pozytywnej energii dla pogruchotanego serca.

Byliśmy dla siebie idealni, aż pewnej nocy moje serce zgubiło rytm. Nie spodziewałam się, że Jackson się zaśmieje, nakłoni mnie do zwierzeń, przegna mój smutek.

Kiedy masz wspólny czas dobiegł końca, moje serce nie potrafiło zapomnieć.

Prosiłam o jeszcze jeden uśmiech, kolejny pocałunek, następny dotyk… Wznosiłam modły, by Jackson mógł być mój, nawet jeśli wiedziałam, że jego przeznaczeniem nie była miłość.



MOJE ODCZUCIA

Dotychczas przeczytałam Brittainy C. Cherry tylko Kochając Pana Danielsa, która to podbiła moje serce. Dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po Zawsze i wszędzie, by przekonać się, czy autorka po raz kolejny wywoła u mnie lawinę emocji. Czy tak się stało?

Grace to kobieta, która ma złamane serce po tym jak zdradził ją mąż. Jej miłość do niego nie wygasła, ale ona sama nie ma już siły błagać go o nią, dlatego w końcu pozwala mu odejść. Ona sama powraca do swojego rodzinnego miasta, wierząc w to, że tam uleczy złamane serce. Ale nic nie idzie tak jak miało iść. Wtedy w jej życiu pojawia się Jackson, który ma być tylko kochankiem, pocieszeniem na zranione serce. A jednak staje się kimś ważniejszym.

Grace to bohaterka, która większość swojego życia była słaba psychicznie, bez problemu dawała sobą manipulować, była zbyt uległa. Wiele czasu zajęło jej to, aby w końcu zawalczyć o samą siebie. Jej serce zostało pogruchotane przez co bardzo dużo płakała, czasem miałam wrażenie, że zbyt dużo.

Jackson to mężczyzna, który postrzegany był jako potwór. To bohater z charakterem, który po tragicznych wydarzeniach z przeszłości zamknął się w sobie, a do tego stał się zimnym i zawziętym mężczyzną.

Każdy z tych bohaterów wywołuje u mnie różne emocje. Raz ich kocham, by za chwilę mocno chwycić za ramiona i nimi potrząsnąć. Jednak całość kreacji zasługuje na uznanie. Bo właśnie z tymi wadami i zaletami, nasi bohaterowie stają się ludźmi takimi samymi jak my. Odczuwałam z nimi silną więź, mocno kibicowałam, aby szczęście uśmiechnęło się i do nich.

Kochaliśmy się w prosty sposób. Czciliśmy nasze blizny, swoją przeszłość, a także nieznaną przyszłość. I błędy. Kochaliśmy nasz mrok, a także światło.

Autorka po raz kolejny sprawiła, że pokochałam jej historię. Styl ujmuje za serce, ten ogrom emocji jaki towarzyszy powieści to jest to, co kocham najbardziej. Była radość, ale były również i łzy wzruszenia. To co podobało mi się w tej powieści najbardziej to, że nie jest to jakaś ckliwa historia miłosna, ale książka, która ukazuje w sobie samo życie. Nasi bohaterowie zmagają się z wieloma różnymi problemami, a Brritainy przedstawia je w ujmujący sposób.

To przykre, że na świecie ludzie nadal oceniają drugich ludzi na podstawie ich czynów, nie poznając ich prawdziwej przyczyny. Jak łatwo jest kogoś osądzić tak naprawdę go nie znając? Niestety, zbyt łatwo. Robimy to, co uważamy za słuszne, a obcy nas za to ganią. Wierzymy, że to co nas złamało pójdzie w zapomnienie, ale jak tego dokonać, kiedy na każdym kroku, ktoś nam próbuje dyktować jak mamy żyć i co robić?

Ta książka jest niczym drogowskaz do odnajdywania samego siebie. Ile razy w życiu zdarzyło wam się pogubić? Ile razy myśleliście, że nic już się wam nie uda? Ile razy zastanawialiście się kim tak naprawdę jesteście? Dzięki tej książce, mam nadzieję, że odnajdziecie wewnętrzną walkę o samych siebie, że uwierzycie, iż wszystko stoi przed Wami otworem.

Ja zatraciłam się w czytaniu tej książki, wierzę, że i u was będzie podobnie. To przepiękna, niezwykle wzruszająca historia, która wlewa w nasze serca nadzieję na to, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Że każdy człowiek zasługuje na szczęście i prędzej czy później je odnajdzie. Myślę, że to doskonała historia typu książki dla kobiet.

Zawsze i wszędzie to opowieść o kobiecie i mężczyźnie, których złamała przeszłość, ważąc ich losy na przyszłość. To ujmująca i chwytająca za serce powieść, która na długo pozostanie w waszych sercach. Ale przede wszystkim to niezwykle prawdziwa, emocjonująca i z wartymi uwagi bohaterami książka, która pomoże odnaleźć każdemu z nas własnego siebie. Polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger