niedziela, października 09, 2016

LBA, czyli poznajmy się lepiej!


Za nominację dziękuję autorce bloga BOOKMAANIA.



Pytania od Bookmaania:



1. Co Cię motywuje do pisania bloga?


Moim największym motywatorem do pisania bloga są moi czytelnicy. Nic tak nie dodaje energii i chęci dalszego tworzenia jak dobre słowo tego, kto to czyta ;)


2. Trzy książki jakie możesz polecić innym to...


 Jejku, tylko trzy? Ja mam ich całe mnóstwo i jak tu wybrać tylko trzy?
No to może przede wszystkim książka do której mam ogromny sentyment "Niosąca radość" Krzysztofa Czarnoty, ponieważ to książka, która pokazuje jak człowiek za sprawą zwierzęcia może się zmienić. Następną będzie "Wszystkie kształty uczuć" Edyty Świętek, w której występuje ogrom uczuć. A na koniec "Skazani na ból" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - ta książka rozbije nas emocjonalnie i wywoła ogrom łez.



3. Co Cię zachęca do dalszego działania?


Satysfakcja, że to co robię, nie robię na marne.


4. Od czego zaczynasz każdy dzień?



Po pierwsze to od wyłączenia budzika, a po drugie od ciepłej kawy z mlekiem.



5. Jaką książkę aktualnie czytasz?



Właśnie zaczęłam czytać "Uwikłani. Hudson".



6. Co poprawia Ci humor?



Ciepła herbata, kocyk, książka w ręku i psia mordka oparta na moich nogach.



7. Gdzie najchętniej czytasz?



Obecnie w kuchni ;)


8. Najbardziej szaloną rzeczą jaką zrobiłaś w swoim życiu jest...



Hmm... ciężko mi teraz stwierdzić. Może dwukrotne wyjście w nocy na dach bloku, w którym kiedyś mieszkałam?


9. Jeżeli miałabyś możliwość przeniesienia się do świata wybranej książki, gdzie chciałabyś się przenieść? Dlaczego akurat tam?



Chętnie przeniosłabym się do świata "O psie, który jeździł koleją", dlaczego akurat tam? Bo cudnie byłoby poznać swojego bohatera z lat dzieciństwa osobiście.



10. Co jest dla Ciebie ważniejsze? Miłość, czy przyjaźń?



Jedno i drugie ma dla mnie ogromne znaczenie. Bo czyż może istnieć przyjaźń bez miłości?



11. Jakie jest Twoje największe marzenie?



Wybudować własny dom.






Moje pytania:



1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
2. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie?
3. Książka, która ostatnio wywołała u Ciebie łzy?
4. W życiu chodzi o to by... (dokończ zdanie).
5. Czy Twoim zdaniem istnieje przyjaźń między kobietą, a mężczyzną?
6. Jaki był/jest Twój ulubiony przedmiot szkolny i dlaczego?
7. W jaki sposób poprawiasz sobie ponury nastrój?
8. Czy łatwo wybaczasz wyrządzone Ci krzywdy?
9. Książka bez której nie mogłabyś żyć to?
10. Wolisz czytać książki cienkie, a może grube?
11. Jak często uśmiechasz się w ciągu dnia?

Do LBA nominuję:

sobota, października 08, 2016

"W polu" Stanisław Rembek

"W polu" Stanisław Rembek



*Tytuł: "W polu"
*Autor: Stanisław Rembek
*Wydawnictwo: Latarnia
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 370


*Ocena: 7/10
*Opis:

"W polu" to powieść przedstawiająca dzieje jednej z kompanii Wojska Polskiego podczas dramatycznych walk o północno-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej w wojnie polsko-bolszewickiej. Autor, uczestnik tego konfliktu, w realistyczny sposób oddał przebieg krwawych zmagań, brutalność wojny, jej chaos i grozę oraz niszczący wpływ na ludzką psychikę i stosunki między ludźmi. Ukazał także przekrój ówczesnego polskiego społeczeństwa, którego przedstawiciele tak zaciekle walczyli o zachowanie dopiero co odzyskanej niepodległości.

*Moje odczucia:

Jak myślicie? Czy opisywanie czegoś w książce, w czym brało się samemu udział jest proste? Zapewne nie zawsze. Nasz autor opisuje wydarzenia, w których sam brał czynny udział. Ale czy opisywanie wojny i przeżyć z nią związanych może być łatwe? Gdzie broń, krew i trupy były na porządku dziennym?
"Stanowiło to jego własną nikomu niewyjawioną tajemnicę, że nigdy nie mógł się zdobyć na jedną chwilę życia teraźniejszością, zapomnienia o tym, że wojna jest królestwem śmierci, i niemyślenia o niebezpieczeństwach, które mają się zdarzyć w przyszłości."
Stanisław Rembek w swojej książce pozwala nam spojrzeć swoimi "oczami" na dramatyczną wojnę polsko-bolszewicką. Doskonale zagłębia się w psychice żołnierzy, czego nie da się ukryć. Zastanawialiście się kiedyś co czuł człowiek przebywający na froncie, gdzie praktycznie cały czas był otwarty ogień? Myślę, że nie sposób tego zrozumieć, jeśli nie przeżyje się tego samemu.

Bohaterowie wykreowani przez autora nie są idealni, to ludzie z krwi i kości, którzy walczą o swoje przetrwanie, czasem mają gorsze dni, a czasem lepsze, mimo panującej wojny potrafią wywołać uśmiech na swoich ustach. Nieustanne napięcie, które towarzyszyło bohaterom powieści, nie odstępowało na krok również i mnie.
"Nagle zrobiła się chwila ciszy, może jedyna w tej bitwie. Wypełniało ją tylko brzęczenie kul i świergotanie granatów, które jeszcze nie zdążyły ukończyć swego lotu. Zaraz jednak piekielny hałas zerwał się ze wzmożoną siłą. Słychać w nim było bliskie krzyki ludzkie. We mgle zamajaczył, niby seria pękających granatów, łańcuch atakujących. Poderwali się niespodzianie z ziemi i biegli całym pędem, jak ludzie, których życie zależy od szybkości ich biegu."

Co mi nie przypadło do gustu? Terminologia wojskowa, której było tutaj dość sporo, a którą nie zawsze rozumiałam. Jednak nie ma co się dziwić - taka tematyka nie jest moją mocną stroną.

W polu to powieść, która jednym przypadnie do gustu, drugim się może nie spodobać. Żeby móc ocenić, trzeba przeczytać samemu. Dla mnie autor ukazał tragizm wojny, tragizm, który ja mogłabym sobie tylko wyobrazić, a dzięki niemu dostałam rzeczywisty obraz, choć zapewne w nieco złagodzonej wersji.

Polecam zwłaszcza tym, którzy interesują się tą tematyką.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



czwartek, października 06, 2016

"Sweet Ache. Krew gęstsza od wody" K. Bromberg

"Sweet Ache. Krew gęstsza od wody" K. Bromberg







*Tytuł: "Sweet Ache. Krew gęstsza od wody"
*Autor: K. Bromberg
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 449






*Ocena: 8/10
*Opis:

Kiedy Rylee pławi się w szczęściu, rozpoczyna się niezwykły romans siostry Coltona, seksownej i pięknej Quinlan Westin, i Hawkina Playa. Hawkin, sławny muzyk o dobrym sercu, po raz kolejny bierze na siebie wybryki młodszego brata, Huntera. Ponownie daje się wykorzystać, ale tym razem grozi mu odsiadka. Przyszłość jego zespołu staje pod znakiem zapytania. Aby zdobyć przychylność sędziego, Hawkin zgadza się gościnnie poprowadzić serię wykładów na miejscowej uczelni. A Quinlan... Cóż, Hawkin zakłada się z kolegą z zespołu, że zaciągnie ją do łóżka.

Uwierzenie Quinlan, która nie ma najmniejszej ochoty stać się kolejną zdobyczą gwiazdora, okazuje się o wiele trudniejsze niż seria wykładów. Im bardziej on się stara, tym bardziej ona go unika, ale nieoczekiwanie rodzi się między nimi coś pięknego i prawdziwego. Złożoną sytuację dodatkowo komplikuje Hunter: gdy tylko zorientuje się, że jego starszy brat ma słaby punkt, zrobi wszystko, żeby go wykorzystać...

Jak to się skończy? Czy historia o tak zagmatwanym początku może zaowocować prawdziwym uczuciem? Czy Quinlan i Hawkin wbrew wszystkiemu znajdą szczęście?

















*Moje odczucia:



Zdecydowanie każda kolejna przeczytana przeze mnie książka K. Bromberg okazuje się ciut lepszą od poprzedniej. To książki od których nie sposób się oderwać, dopóki nie skończy się ich czytać.



Qiunlan to kobieta wykładająca na uczelni, a do tego piekielnie seksowna i zmysłowa, zdecydowanie potrafi zawrócić w głowie niejednemu mężczyźnie. To kobieta, która wie czego chce i nie boi się o tym otwarcie mówić.
"Bo zakochanie się jest jak deszcz. Nie zawsze da się je przewidzieć, a czasem się je przewiduje, a ono się nie pojawia. Zawsze jednak da się zauważyć pewne wygnały zwiastujące opady".


Hawkin to pewny siebie oraz arogancki wokalista zespołu rockowego Bent. Pragnie być macho, jednak tak naprawdę okazuje się być wrażliwym chłopakiem. Zazwyczaj nie ma problemu ze zdobywaniem kobiet, jednak tym razem z Qiunlan okazuje się być inaczej. Czy zakład, który proponuje mu kolega wyjdzie mu na dobre?



Autorka po raz kolejny zabiera nas w zmysłową podróż w swojej książce. I choć jest to erotyk, seks nie emanuje na każdym kroku - zdecydowanie wie jak rozpalić nasze zmysły.
Bohaterzy są niczym z krwi i kości, mają swój pazur i potrafią ukazać swój charakterek. Z przyjemnością śledzi się ich losy.
"Po tym ostatnim tygodniu wiem, że do Hawkina idealnie pasuje coś, co zawsze powtarzała moja mama. Że czasem najsilniejsi są ci, którzy kochają mimo potknięć, oddają się żalowi wyłącznie za zamkniętymi drzwiami i toczą bitwy, o których nikt nie wie".
Wartka akcja, w której ciągle coś się dzieje to niewątpliwy plus tej lektury. Zakład wokół którego głównie się skupiamy w książce, ciągle trzyma czytelnika w napięciu, a więc podwyższony poziom adrenaliny gwarantowany. Tylko czy kłamstwa w każdym przypadku wychodzą nam na dobre? Chcąc nie chcąc, prawda zawsze prędzej czy później ujrzy światło dzienne, a nam przyjdzie się z nią zmierzyć, a może i zapłacić za nią wysoką cenę?

Reasumując Sweet Ache. Krew gęstsza od wody to książka, która rozpali nasze zmysły i nie pozwoli by płomyczek zgasł choć przez chwilę. Fabuła powieści jest niczym tornado - nigdy nie wiesz, gdzie cię wciągnie, a gdzie wyrzuci. To książka przy której na pewno nie będziecie się nudzić. Gorąco zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


niedziela, października 02, 2016

Wywiad z Edytą Kowalską

Wywiad z Edytą Kowalską





Kochani, rozpoczął się nowy miesiąc, a wraz z nim wspólnie z Claudią z Zaczytanej zapraszamy na wywiad z Edytą Kowalską.




1. Większość autorów przeważnie pisze książki z myślą, by czytelnicy wyciągali z nich jakieś przemyślenia. Pani książka jest łatwa i przyjemna, dlaczego zdecydowała się Pani właśnie na taką?


Pisałam ją w ciężkim dla mnie okresie. Była dla mnie odskocznią, chwilą relaksu i lekiem na chandrę.  Dlatego jest taka lekka, prosta w odbiorze, wręcz cukierkowa. Ale taka właśnie miała być. To książka dla tych, którzy po ciężkim daniu chcą miło spędzić czas nie zastanawiając się głęboko nad filozoficznymi wizjami życia J.




2. Jak rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem?


Właściwie pisać zaczęłam jako kilkuletnia dziewczynka. Pamiętam, że pierwsza była bajka o chłopcu, który odczarował królewnę zaczarowaną w różę. Potem były jakieś opowiadania i wiersze. Na studiach przestałam pisać, potem dom, rodzina, praca… Nie miałam czasu. Ale kiedy przeprowadziliśmy się do małej miejscowości, zaczęłam dużo czasu spędzać w samochodzie – do pracy jechałam prawie godzinę ( a czasami dłużej) w jedną stronę. Często stałam w korkach i wtedy miałam dużo czasu tylko dla siebie. W głowie zaczęły mi się układać jakieś dialogi, sytuacje. Kiedyś zimą, kiedy miałam naprawdę kiepski okres,  usiadłam i zaczęłam łączyć wszystko to w jedną całość. Zaczęło się od kilku stron, potem poleciało dalej i tak powstały Ścieżki życia. Napisałam je  w ciągu dwóch tygodni.


3. Kocha Pani zwierzęta, same jesteśmy ich miłośniczkami. Które z nich kocha Pani najbardziej?


Kocham wszystkie zwierzęta. No, może poza dżdżownicami, których się boję. Myślę, że gdybym miała więcej czasu, skończyłabym weterynarię i pracowała na dwa etaty ;) Staram się pomagać bezdomnym zwierzętom – organizuję akcje dla schroniska, wspieram różne organizacje. Kilka lat temu przygarnęłam psa ze schroniska, który mieszka u moich rodziców i jest bardzo szczęśliwy. Mam w domu kota znalezionego na ulicy. Ale gdybym miała wybierać, które zwierzęta są mi najbliższe  – zdecydowanie wybrałabym psy.


4. Od kilku lat mieszka Pani na Śląsku (jedna z nas pochodzi ze Śląska). Jacy są według Pani Ślązacy z krwi i kości?


Ze Ślązakami i Śląskiem mam do czynienia od wielu już lat, wcześniej mieszkałam w Sosnowcu, a stamtąd na Śląsk już bardzo blisko. Studiowałam w Katowicach i w Bytomiu, mam przyjaciół w okolicach Rybnika. Kiedy zmienialiśmy miejsce zamieszkania nie myślałam o tym, że będę żyła wśród Ślązaków. To dla mnie było czymś naturalnym, nad czym w ogóle się nie zastanawiałam. Zresztą mam cudownych sąsiadów, którzy są dla nas bardzo wyrozumiali.  Ślązacy to bardzo gościnni, pozytywnie nastawieni ludzie z dużym poczuciem humoru.  Kiedy dwa lata temu zmieniłam pracę i zaczęłam pracować na Śląsku , wszyscy przyjęli mnie bardzo serdecznie. Muszę tylko nauczyć się godoć ;)


5. Uwielbia Pani podróżować. Którą z podróży wspomina Pani najmilej i dlaczego?


Każda podróż ma w sobie coś innego, coś wyjątkowego. Z każdej można wynieść coś  pozytywnego, coś nowego. Dla mnie cenne są podróże zarówno te bliskie, jak i dalekie. Bardzo lubię polskie miasta, miasteczka i wioski. Można znaleźć tam wiele malowniczych i urokliwych miejsc. Uwielbiam nasze morze i staram się tam być chociaż kilka dni co roku. Lubię Europę –  szczególnie Włochy i Grecję. Był czas, kiedy byłam zafascynowana krajami arabskimi. I może nie będę oryginalna, ale wydaje mi się, że najmilej wspominam moją pierwszą podróż do Egiptu. Wtedy było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, zupełnie inna kultura, inny klimat, jedzenie, muzyka itd. To był po prostu inny świat. Pamiętam, że wróciłam zauroczona.


6. Czego możemy spodziewać się w kontynuacji "Ścieżek życia"?


Ścieżki przeszłości zawierają wątek sprzed lat, który ma swój dalszy ciąg w teraźniejszości. Nie będę zdradzała fabuły, w każdym razie będzie to historia z czasów wojny i tuż po niej. Premiera książki już 28 października. Zapraszam serdecznie do czytania.


7. Za co "kocha" Pani książki?


Chyba za to, co wszyscy. Książki są dla mnie lekiem na całe zło, ucieczką od codzienności. Zdecydowanie wolę książki niż film. W filmie otrzymujemy już gotowy obraz i dźwięk. Nie ma tu miejsca dla wyobraźni. W książce sami o wszystkim decydujemy.  Sami tworzymy film w swojej głowie. Poza tym, jak mówi przysłowie: „Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem – to tak, jakbym spotkał się ze starym przyjacielem”. A ja lubię poznawać nowych przyjaciół, lubię też spotykać się ze starymi.


8. Niedługo  premiera "Ścieżek przyszłości". Książka jest kontynuacją, a czy będzie również przyjemna, trochę zabawna  jak poprzednia?


Pierwsza część Ścieżek przeszłości to historia Weronki – babci Julii.  Obejmuje lata II wojny światowej  i tuż po niej, a to nie są łatwe czasy. Życie Weronki też nie było łatwe i przyjemne. Ale druga część– czyli ciąg dalszy pamiętnika Julii – stylowo bardzo podobna do Ścieżek życia.



9. Czy powstaje  już kolejna książka w Pani wydaniu?


Książka już powstała. Niestety, tylko w mojej głowie… Teraz zupełnie nie mam czasu na pisanie, z drugiej strony brakuje mi też samodyscypliny. A to jest według mnie najważniejsze przy pisaniu. Poza tym wiem, że kiedy już powstanie, będzie się różniła od tej, która jest teraz w głowie. Kiedy siadam do pisania mam jakiś plan, ale niestety potem książka żyje swoim życiem i w trakcie jej tworzenia zmienia się koncepcja, sytuacje, zdarzenia.


10. Czy posiada Pani jakiegoś pupila w swoim domu?


Oczywiście, że tak. Mam dwa psy – owczarki niemieckie, Norę i Sarę. Mam też wspomnianego już wcześniej kota, a właściwie kotkę – Kasię. Zresztą jest ona prototypem Piernika. Historia z ogonem jest prawdziwa.


11. Jak to się stało, że Pani książka została wydana? Najpierw pisała Pani do szuflady czy od razu zdecydowała się wydać swoje dzieło?


Kiedy zaczęłam pisać, nie myślałam w ogóle o jej wydaniu. Ale pewnego dnia stwierdziłam, że mogę spróbować. Wysłałam ją do wydawnictwa jeszcze tego samego dnia, bo gdybym to odkładała, to przypuszczam, że do dzisiaj leżałaby gdzieś na dnie szuflady.


12. Jest Pani nauczycielką. Woli Pani pracować z dziećmi czy z młodzieżą?


Tak, pracuję z małymi dziećmi. Kocham swoją pracę, od dzieciństwa chciałam być nauczycielką. Marzenie się spełniło. Kocham to co robię i nie zamieniłabym na nic innego .


13. Wiemy, że kocha Pani podróżować. Jakie ma Pani największe podróżnicze marzenie?


Oj, mam dużo marzeń podróżniczych. Mam nadzieję, że spełnią się chociaż niektóre z nich. Ostatnio marzy mi się podróż na północ – Szwecja, Norwegia, Finlandia. No i oczywiście Dania .



Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.



sobota, października 01, 2016

Podsumowanie września

Podsumowanie września





Nadszedł czas na krótkie podsumowanie września.


W miesiącu wrzesień przeczytałam 10 książek:

1. "Obudź się, Karolino" Alina Białowąs.
2. "Kochanek Pani Grawerskiej" Krystyna Śmigielska.
3. "Z twojej winy" Krystyna Śmigielska.
4. "Uratuj mnie" Anna Bellon.
5. "U Pana Boga pod gruszą" Monika Orłowska.
6. "Zaginione miasto" Anna Klejzerowicz.
7. "Z podróży do świata retro" Skarlet.
8. "Ścieżki życia" Edyta Kowalska.
9. "Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski.
10. "Slow burn. Kropla drąży skałę" K. Bromberg


Łącznie daje to:

3087 przeczytanych stron
czyli ok. 103 przeczytane strony dziennie


Wspólnie z Claudią z Zaczytanej przeprowadziłyśmy 5 wywiadów (Aleksandra Szoć, Jarosław Wilk, Anna Dąbrowska, I.M.Darkss, Krystyna Śmigielska).


Na moim koncie pojawił się również kolejny patronat medialny




Miesiąc może nie był zbyt owocny, ale ciężko pogodzić pracę z czytaniem :)

A jak u Was wypadł wrzesień?



piątek, września 30, 2016

"Slow burn. Kropla drąży skałę" K. Bromberg

"Slow burn. Kropla drąży skałę" K. Bromberg



*Tytuł: "Slow burn. Kropla drąży skałę"
*Autor: K. Bromberg
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 400
 
 
*Ocena: 9/10
*Opis:


Przygotuj się na kolejną podróż, emocjonującą i pełną namiętności!
 
Książka, którą trzymasz w dłoni, jest kontynuacją serii Driven pióra K. Bromberg. Opowiedziana w Driven historia to wysmakowana, piękna opowieść o skomplikowanej grze uczuć, instynktów i emocji, pożądania i bólu.
 
Dokładnie wtedy, gdy burzliwy romans Rylee znajduje swoje szczęśliwe zakończenie, rozpoczyna się historia jej bliskiej przyjaciółki. Haddie Montgomery właśnie straciła siostrę. Nie chce się wiązać z żadnym mężczyzną, ból po śmierci Lexie jest zbyt silny i świeży. Spotkanie z przystojnym i bardzo męskim Beckettem Danielsem miało być tylko jednonocną przygodą, chwilą zapomnienia bez żadnych zobowiązań.
 
Miało być... ale wspomnienie jego zapachu, smaku i dotyku nie daje Haddie spokoju. Beckett nie jest kimś, kto pozwoli odsunąć się w cień. Postanawia walczyć. Płomyk, który rozniecił  sercu Haddie, powoli się rozpala, a żar namiętności staje się coraz trudniejszy do opanowania. Rozkręca się niepowtarzalna karuzela emocji, instynktów i pragnień, wciągająca, uzależniająca, przyprawiająca o zawrót głowy, dreszcze i bezsenność.
 
Jak to się skończy? Czy ta niezwykła więź przerodzi się w prawdziwe uczucie?
 
 
 
*Moje odczucia:
 
 
Zarywasz noc, przychodzisz do pracy niewyspana, ale czy można za to winić tak ekscytującą książkę? Z całą pewnością nie!

Co takiego funduje nam autorka w tej książce? Emocje, a raczej wulkan emocji, uzależnienie od książki i istny huragan w naszym sercu.
 
Haddie po śmierci swojej siostry nie ma zamiaru wiązać się z żadnym mężczyzną. Czy zatem noc spędzona z przyjacielem nic dla niej nie znaczyła? Dlaczego jej myśli wciąż krążą ku Beckettowi, skoro miał być przygodą na jedną noc?

Beckett również nie może zapomnieć o Haddie, dlatego postanawia, że tak łatwo nie odpuści i będzie o nią walczyć.
"Nie cierpię tego badawczego tonu jej głosu. Jeśli to faktycznie była jednorazowa przygoda, to dlaczego oboje zachowujemy się jak pieprzone nastolatki?"
K. Bromberg ukazuje nam walkę z własnymi problemami i słabościami. Nie zawsze wszyscy pragną opowiadać całemu światu o swoich problemach. Wielu z nas dusi je głęboko w sobie, choć czasem lepiej jest się komuś wyżalić. Dzięki autorce mamy jednak nie tylko możliwość śledzenie zmagań Haddie, ale spojrzenia też na to z drugiej strony innymi oczyma.
Jak wielu z nas zmaga się z jakimiś wewnętrznymi problemami, nie ukazując ich światłu dziennemu? A wśród ludzi przyodziewa maskę twardziela? Z całą pewnością miliony osób.
"Ale przecież patrzyłam na śmierć Lex. Widziałam, jak rak zabierał ją kawałek po kawałku, dzień po dniu, aż nie zostało nic poza cierpieniem i pustymi obietnicami. Łzami i wypieraniem. A w końcu rezygnacją i zdruzgotaniem".
Autorka umiejętnie dawkuje nasze emocje podczas czytania lektury, w tym w opisach scen erotycznych (w końcu to powieść erotyczna). Ona walczy o uczucia, on pragnie się ich wyzbyć.
 
Slow burn. Kropla drąży skałę to powieść, która jest jak narkotyk - jeśli raz jej zażyjemy, nie będziemy mogli się od niej oderwać. Rumieńce na policzkach, szybsze bicie serca i zawroty głowy gwarantowane. Jeśli jesteście ciekawi kto jest kroplą, a kto skałą nie zwlekajcie, tylko sięgajcie po lekturę.
 
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

 
Książka bierze udział w wyzwaniu Wakacyjnym: Czytam ile chcę

środa, września 28, 2016

Wywiad z Krystyną Śmigielską

Wywiad z Krystyną Śmigielską
W tym miesiącu chciałybyśmy wraz z Claudią z Zaczytana zaprosić was na wywiad, który przeprowadziłyśmy z bardzo miłą autorką Krystyną Śmigielską. Tak więc zabierzcie kawę , herbatę i przyłączcie się do nas .






1. Jest Pani autorką książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Dla których z tych trzech grup pisze się Pani najlżej?

Pisząc dla najmłodszych muszę być skupiona, uważna. Nie mogę sobie pozwolić na niedomówienia, odwoływanie się do wiedzy czytelników, bazowanie na nieznanych im uczuciach. Kierując swoją opowieść do młodzieży zwracam baczną uwagę na realia, język, którym posługują się moi bohaterowie. Tworzona przeze mnie akcja musi być wartka, bez chwili wytchnienia – to męczące zadanie. Zwracając się do dorosłego czytelnika mogę pozwolić sobie na dygresje, wprowadzenie większej ilości wątków, bardziej zróżnicowanych postaci. Budując fabułę pamiętam o tym, że nie wolno mi zrobić najmniejszego błędu, bo każdy zostanie zaraz przez czytelników zauważony. Unikam sztuczności. Postaci muszą być autentyczne, dialogi wiarygodne a sytuacje prawdopodobne. Dla kogo najbardziej lubię pisać? Ostatnio coraz częściej wybieram dorosłych odbiorców, co wcale nie znaczy, że dla tej grupy pisze się mi najlepiej, bo najlepiej pisze mi się te historie, które mnie samą zainteresowały.

2. Pisze Pani książki, a czy również czyta? Ile książek średnio czyta Pani w ciągu roku?

Oczywiście, że czytam. Czytam odkąd pamiętam. Nie liczę przeczytanych książek. Nie ma dla mnie znaczenia czy w danym roku przeczytałam ich pięć, czy pięćdziesiąt. Lektury dobieram bardzo starannie, chcąc aby każda z nich była obok mnie, zawsze pod ręką. Smakuję książki, zjadam je wolno jak zimne lody. Nabieram trochę na język, a potem w ustach staram się delektować ich smakiem. Zżywam się z bohaterami, mam do nich osobisty stosunek. Ostatnio bardzo martwi mnie fakt, że trafiam na książki źle napisane. Czasem mam wrażenie, że ich autorzy zapominają, że głównym tworzywem pisarza jest słowo ze swoimi znaczeniami, odmianami itp. Piszmy ciekawe, wciągające czytelników historie ale pamiętajmy – słowo jest najważniejsze!

3. Jak wygląda Pani kącik, w którym powstają Pani dzieła?

Zwyczajnie. Biurko, na nim stacjonarny komputer z małą klawiaturą. Trzy kalendarze (wiszący, kieszonkowy i stojący – biurowy). Półka z podręcznym księgozbiorem ( słowniki!) i półka z książkami, które już udało mi się wydać – tak dla zachęty do dalszej pracy. Na ścianach rodzinne zdjęcia. Można powiedzieć – nuda, ale ja bardzo lubię to miejsce.

4. Zdradzi nam Pani swój "przepis" na udaną powieść?

Nie zdradzę, bo go nie znam.



5. Czy będąc dzieckiem, marzyła Pani by być w przyszłości rozpoznawalną autorką?

Sława – znaczenia tego słowa mała Krysia z całą pewnością nie potrafiłaby wyjaśnić i na pewno nie o to jej chodziło, kiedy zamiast bawić się z innymi dziećmi wymyślała swoje opowieści. O zapisaniu ich wtedy jeszcze nie marzyłam. Bałam się, wiedząc, że nie potrafię. Pisanie traktuję bardzo poważnie. To nie jest zabawa, praca, to coś znacznie więcej. Odsłaniam siebie, pokazując co tkwi we mnie głęboko. Czy chcę być rozpoznawalną autorką? Jako osoba, Krystyna Śmigielska – nie. Chcę jednak aby moje książki były rozpoznawalne, a czytelnicy pamiętali moich bohaterów, ich nazwiska, losy, charaktery.  

6. Jaka książka zajmuje w Pani sercu szczególne miejsce i dlaczego?

W moim sercu przechowuję wiele książek. Znajdują się w nim one z różnych powodów. Przez całe życie dorzucam coraz to nowe tytuły. Trudno byłoby mi teraz przedstawić jedną, najważniejszą. Zdecydowanie takiej nie ma. Jest natomiast cała plejada, cudownych, towarzyszących mi w trudnych lub pięknych chwilach książek. Są dla mnie jak pokarm, bez nich nie potrafiłabym normalnie funkcjonować.

7. Jak to się stało że Pani zaczęła pisać książki dla najmłodszych ?

Dwadzieścia sześć lat przepracowałam z dziećmi i dla dzieci, uważałam więc, że pierwsze swoje książki powinnam skierować właśnie do nich. Prawda jest taka, że pewnego dnia usiadłam przy biurku i nie wiem dlaczego napisałam jeden wyraz : Tekla. Rakieta wystartowała, bomba poszła w górę… Od tej chwili moje życie zmieniło się całkowicie. Teraz dzielę je z Teklą, Węszącym Reniferem, Kwakiem, Szukalskimi i Grawerskimi.

 8 . Czy jest już w planach następna powieść ?

   
        W planach są kolejne książki. Powstają zarysy postaci, krystalizują się poszczególne wątki. Czy dotrwają one do momentu realizacji, tego nie wiem. Obecnie pracuję na powieścią, o której nie chcę mówić. Tekstu przybywa, ale jaki będzie efekt końcowy, sama jeszcze nie potrafię tego przewidzieć.


9. Czy cieszy się Pani że książka „Z twojej winy” tak dobrze się przyjęła wśród czytelników?

       To wspaniałe uczucie. Czuję się tak, jakby moje dziecko na koniec roku szkolnego przyniosło świadectwo z czerwonym paskiem, czyli otrzymało promocję do następnej klasy i lepiej niż inni opanowało cały materiał. Najwięcej przyjemności sprawiają mi prośby zachęcające mnie do kontynuowania opowieści o losach Grawerskich. Trzeci tom? Nie wiem, może kiedyś się skuszę… Teraz sama muszę trochę od nich odpocząć.

 10 . Co zachęca Panią do pisania gdy nie przychodzi długo wyczekiwana wena ?

            Lekarstwem na chroniczny brak weny są zwykłe domowe czynności. Dobrze na mnie działa zmywanie naczyń, odkurzanie lub mała przepierka. Nie wiem, czy jest to środek uniwersalny, mający pozytywne skutki w każdym przypadku, mi na pewno pomaga i dlatego często go stosuję. Pisanie jest znacznie przyjemniejsze niż sprzątanie. Bardziej twórcze.



11. Czy lubi Pani spotkania autorskie z swoimi czytelnikami ? Jakie ma Pani odczucia po nich ?

         Bardzo lubię spotkania autorskie. Czuję się znakomicie podczas bezpośredniego kontaktu z czytelnikami. Przeprowadzam spotkania z każdą grupą wiekową. Odwiedzam biblioteki, szkoły, domy kultury, przedszkola z moją lalką Teklą i kaczorkiem Kwakiem. Podczas wspólnej zabawy z młodymi słuchaczami staram się przekazać im swoją wiedzę, uzmysłowić im jakie talenty w nich jeszcze drzemią a dorosłym czytelnikom prezentuję czasem mój krótki monodram „Jaskółki”. Z wielką przyjemnością, szczerze odpowiadam na pytania. Dzięki spotkaniom poznaję wspaniałych ludzi i odwiedzam miejsca, o których nigdy bym się pewnie nie dowiedziała a które urzekają mnie swoim pięknem.



12. Wiemy że jest Pani bardzo ciepłą i miłą osobą a jaka jest Krystyna Śmigielska po drugiej stronie medalu ?

         Czasem porywacza, często zamyślona, schowana w swoim intymnym świecie. Staram się jednak trzeźwo patrzeć na otaczającą mnie rzeczywistość. Biorę aktywny udział w życiu mojej rodziny. Jestem, trochę może zwariowaną, ale tylko trochę, żoną, matką, babcią. Pogodna ze mnie kobieta . Moje życie usłane jest różami. Stąpając po nich, staram się omijać kolce, zbierając w dłoniach ciepłe od słońca, czerwone płatki. Czerwień to mój ulubiony kolor. On też mnie chyba dobrze charakteryzuje. Coś we mnie jest delikatnego, ciepłego ale zarazem niepokojącego, drażniącego. I takie pewnie są moje książki.



13. Pani największe marzenie jako pisarki ?


   Mam kilka takich marzeń. Chciałabym zobaczyć, tak całkiem przypadkiem, niespodziewanie, osobę czytającą moją książkę w pociągu, autobusie, na ławce w parku, bibliotece. Dwudziestego dziewiątego października wybieram się na Targi Książki w Krakowie. Marzy mi się, że kiedyś przyjadę na targi a przed przygotowanym dla mnie stolikiem będzie czekać na mnie spora grupka fanów. I jeszcze jedno marzenie: stoję w księgarni w kolejce do kasy i nagle słyszę: Czy jest może najnowsza książka Krystyny Śmigielskiej. Wszystko jeszcze przede mną. Wiem, że kiedy bardzo pragniemy i wytrwale pracujemy MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!



Serdecznie Paniom dziękuję za pytania, dzięki którym mogłam znów opowiedzieć Czytelnikom o swoich bohaterach i tym co mnie dręczy, cieszy i dzięki czemu żyję – o moim pisaniu.




Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.







wtorek, września 27, 2016

"Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski

"Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski



*Tytuł: "Jańcio Wodnik i inne nowele"
*Autor: Jan Jakub Kolski
*Wydawnictwo: Latarnia
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 335


*Ocena: 8/10
*Opis:


Jańcio Wodnik i inne nowele to zbiór sześciu utworów autorstwa reżysera i scenarzysty Jana Jakuba Kolskiego (ur. 1956), który zaprasza do świata magicznego, choć osadzonego w surowych realiach chłopskiego życia. Fabuła większości z nich jest znana wielbicielom filmów tego twórcy. Baśniowe odniesienia czynią z tych historii rodzaj przypowieści o meandrach ludzkiego losu. Bohaterów pobudzają do działania miłość, śmierć i zemsta. Walczą o sens swojego życia, choć nieraz go też gubią. Chłopska zbiorowość, zanurzona w przesądach, żyjąca według własnych praw, z trudem toleruje ich odmienność. Ważną część ich egzystencji stanowi natura, piękna, groźna i nieprzewidywalna, choć opisywana z zachwytem pomieszanym z czułością. Zmysłowość tej prozy jest urzekająca.


*Moje odczucia:

Wielu z Was, Jan Jakub Kolski może być znany nie tylko jako autor, ale również reżyser oraz scenarzysta. Ta książka, to zbiór sześciu opowiadań, które są jak jego filmy - działają na wyobraźnię. 

Bohaterami noweli są zwykli ludzie, którzy ukazują prostotę życia. Autor nie obawia się o ludzkich problemach, pisze o nich w dojrzały sposób. Ukazuje nam polską wieś, w której bohaterowie walczą o swoją niezależność, często w bardzo nieudolny sposób. Klimat opowiadań można by porównać do dawnych osad, gdzie ludzie wierzyli we wszystkie przesądy, a ludzka nienawiść przekraczała wszelkie granice. 
Autor w bardzo realny sposób, pokazuje nam jak łatwo można zastraszyć i manipulować społeczeństwem. Nie ma co ukrywać, kiedyś realia były inne, panowały inne reguły, a ludzie kierowali się własnymi zasadami, nie bacząc czy były one słuszne.
"Chłopi zesztywnieli. Spojrzeli szeroko otwartymi oczami najpierw na siebie, potem na powrót na Mateusza. Ten powtórzył jeszcze raz głosem spokojnym, ale zdecydowanym, wbijającym w ziemię:  - Ty, ty i ty - do was mówiłem. Zakładać to na siebie i zaprzęgać się do wozu".

Muszę przyznać, że ekranizacje Jana Jakuba Kolskiego oddają w 99% realność powieści. Jest to niezwykły atut tego uzdolnionego człowieka, gdyż w rzeczywistości bywa tak, iż sztuka filmowa mocno odbiega od dzieła, co zakłóca nam wiele wizji. Tutaj w zupełności nie musimy się o to martwić.
"- Sto razy cię oszukiwałem, durniu. Okradałem, mamiłem - ale to wszystko gówno. Ty masz coś, czego ci nikt nie odbierze. Pan Bóg cię pilnuje, Jańcio. Wystawia na próbę, ale baczy pilnie, żebyś mu tego Boskiego eksperymentu nie popsuł".

Jańcio Wodnik i inne nowele to niezwykła proza napisana pięknym i dojrzałym stylem, która na długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Przedstawia nam prostotę ludzkiego życia i wszelkie zmagania z nim związane.
Gorąco polecam.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




Książka bierze udział w wyzwaniu Wakacyjnym: czytam ile chcę.

poniedziałek, września 26, 2016

"Ścieżki życia" Edyta Kowalska

"Ścieżki życia" Edyta Kowalska



*Tytuł: "Ścieżki życia"
*Autor: Edyta Kowalska
*Wydawnictwo: Poligraf
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 151


*Ocena: 8/10
*Opis:


Każda z nas wybiera ścieżki, którymi idzie przez życie. Nie zawsze są one proste i usłane płatkami róż. Czasem trzeba zawrócić, żeby móc iść dalej…

„Ścieżki życia” to lektura łatwa i przyjemna, odpowiednia na letnie wieczory lub urlopową beztroskę.
Dla bohaterki, niekochanej i niedocenianej przez męża, codzienność to zmaganie się z nieakceptowanym przez nią zachowaniem mężczyzny, który najwyraźniej wikła się w kolejne romanse. Poznajemy ją na etapie, kiedy złość na niego wyparta została przez obojętność. A od tego już tylko krok do rozwodu. Julia, trzydziestokilkuletnia bibliotekarka z lekką nadwagą, rozpoczyna kolejny etap życia, którego głównymi atrakcjami są książki i przygarnięty kot. Na szczęście Julia ma też wspaniałych przyjaciół, na których zawsze może liczyć – rodzinę Malickich, zwariowaną koleżankę z pracy – Anię i uroczego sąsiada – pana Antoniego. Dzięki nim życie Julii jest pełne niesamowitych i zabawnych zdarzeń.

Za co kochamy romanse i opowieści o szczęściu? Za przystojnych, czułych, opiekuńczych mężczyzn, ubóstwiających swe wybranki i będących wiernymi im aż do grobowej deski. Za dobre, lekko zakompleksione kobiety, skrzywdzone przez los, które nagle odnajdują sens życia i obdarzają drzemiącymi w nich pokładami miłości cały świat. Za humor i lekkość. I wszystko to w „Ścieżkach życia” odnajdziemy.


*Moje odczucia:

Macie czasem ochotę oderwać się od ciężkich, trudnych i pełnych refleksji lektur i sięgnąć po coś lekkiego i przyjemnego? Zdecydowanie sięgnijcie po tę książkę.
"Mam na imię Julia, mam trzydzieści pięć lat i od roku jestem szczęśliwą rozwódką. Tak, może nie uwierzycie, ale rozwódka może być szczęśliwa".
Główną bohaterką jest Julia trzydziestopięcioletnia bibliotekarka z nadwagą, która niedoceniana i zdradzana przez męża zmaga się z kolejami losu. W końcu rozwodzi się z mężem i rozpoczyna nowy etap życia. Czy tym razem los się do niej uśmiechnie?

Ścieżki naszego życia są niezbadane. Nigdy nie wiemy, czy wybierając daną ścieżkę, ta okaże się tą właściwą. Ważne jest jednak, by w razie czegoś, umieć zawrócić z tej obranej i wybrać inną. Człowiek całe życie uczy się na błędach. Nie zawsze możemy przewidzieć, co spotka nas w życiu. W naszych wyborach niejednokrotnie kierujemy się rozumem, a nie intuicją, która potrafi być niezawodna.
"Czasem zwykły przypadek, jedna chwila i skojarzenie faktów decydują o ludzkim życiu".
Bywa, że jeśli raz w życiu się zawiedziemy, będziemy bali się zaufać ponownie, obawiając się popełnienia tego samego błędu. Jednak trzeba otwierać się na świat i przyjmować to, co on nam niesie. Każde doświadczenie kształtuje nas i sprawia, iż jesteśmy rozważniejsi, być może i ostrożniejsi. A w życiu chodzi o to, by umieć wyznaczać sobie granice.

Autorka stworzyła powieść, w której bohaterowie są normalnymi ludźmi idącymi przez życie i zmagającymi się z tym, co po drodze napotykają. Będą momenty, które rozbawią nas do łez, ale pojawią się również i takie, które nas wzruszą.
"- Ale jeśli nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz. Nie możesz uciekać przed miłością, z góry zakładając, że znów się nie uda. Życie polega na dokonywaniu wyborów".
Ścieżki życia to powieść, która ukazuje nam, że każda droga jest kręta i wyboista. Nigdy nie wiemy, co kryje się za zakrętem i ile będziemy musieli znieść, by osiągnąć szczęście.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.



Książka bierze udział w wyzwaniu Wakacyjnym: Czytam ile chcę.





sobota, września 24, 2016

"Z podróży do świata retro" Skarlet i Albert PRZEDPREMIEROWO

"Z podróży do świata retro" Skarlet i Albert  PRZEDPREMIEROWO



*Tytuł: "Z podróży do świata retro"
*Autor: Skarlet & Albert
*Wydawnictwo: Sowa sp. z o.o
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 109


*Ocena: 9/10


*Moje odczucia:

"Przez całe życie podróżuję. W realnym świecie, nie raz i nie dwa, przymykałam oczy, żeby zobaczyć jak dawno temu wyglądało miejsce, w którym się znalazłam".
Skarlet znana z opowieści o Bałkanach, tym razem przedstawia nam całkiem coś innego. Zabiera nas w podróż do świata retro. Ukazuje nam jak to było damą być. Przyznam szczerze, że wcale im nie zazdroszczę.
"Kiedy poznałam tajemnice przywdziewania stroju przez damy, moje współczucie pogłębiło się dwukrotnie. Ramiączka, uwierające fałdy koszuli, sznurowania utrudniające oddech i gorset, którego rogi są z tyłu i "nabierają formy figury czasem, lecz przez sznurowanie wpijają się w ciało, jak narzędzie z tortury" - upewniły mnie, że bycie stu procentową damą jest niezwykle trudne".
Co to za przyjemność nosić ciasne gorsety przez które nie można normalnie oddychać? Albo zasłaniać zgrabne nogi długimi sukniami? Cóż, dobrze, że postęp cywilizacji wciąż posuwa się naprzód. Jednak bez dwóch zdań mogę stwierdzić, że bycie damą było niezwykle trudnym zadaniem i niejednokrotnie zmuszało do wielu wyrzeczeń.



W świecie retro wszystko było inne - moda, kuchnia, obyczaje - jednak jedno pozostało niezmienne - wnętrze ludzi. Tak samo wszystko odczuwamy i tak samo jesteśmy ciekawi świata.

Autorka przedstawia nam ciekawe ploteczki z przeszłości. Czy słyszeliście kiedyś o podatku nałożonym na kawalerów? Możecie to sobie wyobrazić?
"W stanie Texas ma być nałożony podatek na kawalerów powyżej lat trzydziestu. Będą oni płacili po 15 dolarów rocznie; kawaler, który wykaże piśmienne zapewnienie, pod słowem honoru kobiety uczciwej, iż jej ofiarowywał swe nazwisko, będzie uwolniony od podatku".
Oprócz tego możemy zapoznać się z kuchnią retro, dzięki zamieszczonym przepisom m.in.na zupę cebulową, grochową, śledzie smażone, zrazy z flonder itp. Kto wie, może akurat z któregoś z nich skorzystacie?
Nie zabraknie też dreszczyku emocji, w postaci opisanych kryminalnych historii opartych na faktach.



Z podróży do świata retro to niezwykle ciekawa pozycja, gdyż Skarlet w interesujący sposób opisuje swoje inspirujące podróże. Od jej książek nie sposób się oderwać. Potrafi nam przybliżyć ciekawy świat, który chciałoby się zobaczyć na własne oczy. Pozycja ta jest  wzbogacona licznymi fotografiami.
Mam również przyjemność patronować medialnie tej oto książce. 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania książce dziękuję autorce. 





Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.



Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger