czwartek, lipca 14, 2016

Wywiad ze Skarlet

Wywiad ze Skarlet

Wspólnie z Claudią z Zaczytanej zapraszamy do zapoznania się z wywiadem, który tym razem przeprowadziłyśmy ze Skarlet.

 
 
 
Piszemy głównie o Bułgarii - typowej przedstawicielce Bałkanów. Opowiadamy o zabytkach, przyrodzie, kultywowanych obyczajach i legendach, które wielu zakątkom nadają bardzo specjalny klimat. Odwiedzamy miejsca piękne i ciekawe, których często nie ma w przewodnikach.
Bałkańskim smakom poświęciliśmy książkę o kuchni.
Zapraszamy w podróż z nami!
Skarlet - Polka, która pół życia spędziła na Bałkanach
i
Albert - syn Macedończyka i Greczynki urodzony w Bułgarii.
 
 
Notka autorska:
Opowieści o Bałkanach dedykowane ciekawym świata i kultur z nutkami orientu:
Bułgaria znana i nieznana. Z Ruse do Varny
Bułgaria znana i nieznana. Kierunek Burgas!
Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry
Ziołowa magia
Kuchnia bałkańska
W bałkańskim kociołku (przed premierą)
Smaki bałkańskiej podróży. cz. 1 Lato (prace nad książką trwają)
strona książek: www.dobulgarii.blogspot.com
 
 
 1. Jak się zrodził pomysł pisania nietypowych przewodników o Bułgarii?
 
Zanim urodził się jakikolwiek pomysł, postanowiłam uporządkować setki notatek, które powstały podczas naszych podróży. Wybrałam z nich te dotyczące ziół i (jeszcze bez konkretów) pomyślałam o ich opublikowaniu. Ostatecznie, część z nich znalazła się w "Ziołowej magii", która jako pierwsza nabrała kształtu.
Do napisania książki-przewodnika sprowokowały mnie rozmowy z ludźmi, którzy pomimo tego, że bywali w bułgarskich kurortach, mało wiedzieli o Bułgarii. A ponieważ uważam, że każde miejsce na świecie ma swój niepowtarzalny klimat i dopóki się go nie poczuje, nie można mówić o poznaniu jakiegokolwiek zakątka, w książce postanowiłam spróbować przybliżyć klimat Bałkanów.
Chciałam, żeby była ona intersująca także dla tych, którzy nie wybierają się w podróż i ta ostatnia myśl spowodowała, że urodził się pierwszy, rzeczywiście nietypowy przewodnik z serii "Bułgaria znana i nieznana", a po nim dwa kolejne.
 
2. Napisała Pani właśnie swoją nową książkę. Kiedy czytelnicy będą mogli ją poznać?
 
Nowa książka nie jest już przewodnikiem, choć oczywiście może stać się inspiracją do odwiedzenia opisanych w niej pięknych miejsc. Ma roboczy tytuł "W bałkańskim kociołku" i jest w niej o wszystkim po trochu: o ludziach i codziennym życiu, o romantycznych legendach, o leczących źródełkach i o bałkańskich sposobach na zapewnienie sobie dobrego roku. Jest też trochę o ploteczkach, którymi żyje Bułgaria, o spełnionych przepowiedniach jasnowidzki Vangi i oczywiście o smakach kuchni (w książce znajduje się całkiem sporo przepisów).
Mam nadzieję, że uda jej się "ujrzeć światło dzienne" jeszcze w tym roku (choć jest ona trochę pechowa :) ). Wprawdzie trwają rozmowy, ale nie podpisaliśmy jeszcze umowy z wydawnictwem, a więc nic nie wiem na pewno.
 
3. Jak Pani to robi, że osoby czytające Pani książki o Bułgarii, przenoszą się automatycznie w te niezwykłe miejsca i się w nich zakochują?
 
Dziękuję za miłe słowa, ale to zasługa tych miejsc, które są niezwykłe i potrafią uwodzić. Ja tylko przekazuje to, co one mają o sobie do powiedzenia. To także zasługa legend, które powodują, że w wielu zakątkach powietrze przesycone jest mistycyzmem.
W każdym z nas drzemie mniej lub więcej romantyzmu. To dzięki niemu inaczej odbieramy spływające po skale źródło Indipasha, jeśli wiemy, że 3000 lat temu pochylał się  nad nim tracki kapłan. Bez tej wiedzy byłoby ono "tylko" piękne.
 
4. Kiedy się Pani zakochała w Bułgarii?

 
To było bardzo dawno temu i była to miłość od pierwszego wejrzenia.
Pewnie nie każdemu turyście jest dane tak szybko poczuć klimat innego kraju. Mnie przytrafiło się to prawie natychmiast po dwóch godzinach lotu. Zupełnie przypadkiem znalazłam się nad błękitnym Morzem Czarnym, wśród gości weselnych tańczących horo. Bułgaria zaserwowała mi na powitanie inny krajobraz, zupełnie inne, nieznane obyczaje, muzykę i taniec. J
O tym jaki był początek mojej polsko-bałkańskiej historii i niekończącej się podróży, opowiem w nowej książce.
 
5. Ulubiona pora roku to?
 
Wiosna-bo zawsze budzi w moim sercu nadzieję i dodaje mi skrzydeł. I lato-bo uwielbiam ciepło.
 
6. Czy zna Pani książki, które mogłaby polecić na poprawę nastroju?
 
Mój nastrój umie poprawić swoimi książkami Joanna Chmielewska. Chętnie wracam też do "Bridget Jones" Heleny Fielding. Na pewno poleciłabym także Katarzynę Grocholę i między innymi "Nigdy w żyiu".
 
7. Co zainspirowało Panią do podróży i odkrywania nowych miejsc?
 
Ciekawość bezlitośnie pcha mnie do przodu. Zawsze lubiłam podróżować. Bałkany są kolebką europejskiej cywilizacji, a więc są bardzo interesujące. Życie w Bułgarii, odkrywanie jej "inności" i poznawanie ludzi powodowało, że chciałam wiedzieć więcej i więcej.
Zrozumieć ten naprawdę bardzo intrygujący region pomógł mi mój mąż (współautor wszystkich książek)- ciekawski jak ja J, a przy tym nieodrodne dziecko Bałkanów znające tradycje i obyczaje.
 
8. Jeżeli miałaby Pani polecić trzy miejsca do odwiedzenia w Bułgarii, to co by to było?
 
To bardzo trudne pytanie. Mała Bułgaria jest krajem zróżnicowanym i jest wiele miejsc zasługujących na miano wspaniałych. Na pewno poleciłabym dwie piękne, święte rodopskie góry: Belintasz ze świątynią sprzed 2500 lat i położony obok szczyt z tracką świątynią zmarłych. Pisałam o nich w "Magicznych górach", bo cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem Bułgarów, m.in. z powodu przekonania, że miejsce jest niezwykłe energetyzujące.
Warto też odwiedzić Hotnicę z bajkowym wodospadem otoczonym zielonymi girlandami, zwieszającymi się ze skał. Hotnica jest jednym z wielu urokliwych zakątków położonych w okolicy Veliko Tyrnowo - fantastycznego miasta zbudowanego na skalnych tarasach.
Romantykom polecam Balchik z rezydencją królowej Marii, z góry spoglądającą na morze i z ogrodem, w którym monarchini kazała pochować swoje serce.
Te trzy wymienione miejsca bardzo różnią się od siebie, choć każde z nich jest piękne, w każdym pozostały budowle z przeszłości i o każdym jest wiele legend. Na pewno długo pozostaną w pamięci odwiedzających.
 
9. Co najbardziej Pani kocha w górach?
 
Góry zachwycają mnie swoją urodą i monumentalnością, a jednocześnie budzą we mnie wielki respekt i przypominają jak kruchą istotą jest człowiek. Są jak mędrzec, który wie, że po lekcji pokory musi podarować swoim uczniom czas na relaks i refleksje. Myślę, że te wymienione i niewymienione doznania powodują, że góry nigdy nie przestaną być fascynujące.
 
10. Czy marzy się Pani wycieczka dookoła świata?
 
Oczywiście! Obawiam się jednak, że zabraknie mi czasu. Nie skończyłam jeszcze z Bałkanami. J
 
11. O czym jest kolejne Pani dzieło?
 
Kolejna książka pod roboczym tytułem "Smaki bałkańskiej podróży", (prawie gotowa jest jej część 1- "Lato") jest zbliżona charakterem do "Bałkańskiego kociołka". Inspiracją do jej napisania był bardzo napięty kalendarz bałkańskich świąt i związane z nim obyczaje. A jak święta, to oczywiście i jedzenie, a więc w treści znajdą się także przepisy. Będą też, jak zwykle, legendy i wspomnienia z naszych podróży. Mam nadzieję, że uda mi się pokazać w niej jak mieszkańcy Bałkanów wprowadzają barwy do szarej codzienności, nie angażując przy tym wielkich środków finansowych.
 
12. Jak Pani trafia do tak ciekawych miejsc, poza szlakami dla turystów?
 
Zawsze lubiliśmy zbaczać z głównych dróg. Chętnie zatrzymujemy się po drodze na pogawędki, podczas których ludzie opowiadają nam o ciekawych miejscach, obyczajach i legendach. Otwarci mieszkańcy Bałkanów są tradycjonalistami, z ust do ust przekazują sobie interesujące historie, a więc naprawdę wiele można się od nich dowiedzieć.
 
13. Czy są plany na kolejne książki?
 
W najbliższym planie jest "Zima"- druga część książki "Smaki bałkańskiej podróży", w której opowiemy o zimnej porze roku i związanych z nią terminach w bałkańskim kalendarzu.
Mieliśmy kiedyś pomysł (a raczej nadzieję), że spędzimy trochę czasu w polskich górach i opowiemy o nich w książce. Może kiedyś się uda?
 
 
 
Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.
 

czwartek, lipca 14, 2016

"Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin

"Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin


*Tytuł: "Pierwsza przychodzi miłość"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2016 (06.07)
*Ilość stron: 433


*Ocena: 7/10
*Opis:

Josi i Meredith to siostry. Meredtih jest mężatką i matką dwójki dzieci, Josi bezdzietną singielką – ale żadna z nich nie jest szczęśliwa. Josi robi to, co chce, a Meredith to, co należy – ale żadna z nich nie ma tego, o czym marzy. Kiedyś miały brata. „Miały”, dlatego wszystko jest teraz takie pokręcone. Wydaje Ci się, że znajdziesz szczęście, spełniają c swoje marzenia? A może będziesz szczęśliwa, jeśli naprawdę pokochasz? Miłość nie zawsze przychodzi pierwsza, ale jest najważniejsza.


*Moje odczucia:
 
 
Najnowsza książka Emily Giffin nie wywołała we mnie jakiegoś specjalnego zachwytu. Co prawda czyta się ją szybko, jednak nie ma w niej czegoś niezwykle zaskakującego. Ot, samo życie!
 
Historia opowiada o życiu dwóch sióstr Josi oraz Meredtih. Obie różnią się od siebie pod każdym względem, każda z nich kieruje się w życiu innymi priorytetami, a jednak obie wciąż poszukują szczęścia. Nieszczęśliwe wydarzenie z przeszłości, śmierć ich brata Daniela nie daje im zapomnieć o tej bolesnej stracie. Nie dopuszczają do siebie myśli, że to co się stało już się nie odstanie i nie można wciąż kierować się przeszłością, na którą nie ma się już wpływu. Życie toczy się dalej i trzeba stawić mu czoła.
"-Wiem. Ale czy życie polega na tym, żeby być szczęśliwym, czy żeby uszczęśliwiać innych?"
 
Powieść ukazuje nam, że relacje międzyludzkie nawet wśród rodziny potrafią być skomplikowane. Czasem bolesna strata z przeszłości, wpływa na nasze teraźniejsze zachowanie. Obie siostry nie potrafią do końca słusznie podjąć decyzji, być może boją się, że mogą doświadczyć kolejnej straty. Wzajemnie sobie dokuczają, wywołując niepotrzebne sprzeczki. Prawda jest jednak taka, że obie potrzebują się wzajemnie i tak naprawdę darzą się miłością, choć nie chcą tego okazać. Mimo, iż od śmierci Daniela minęło już ponad 10 lat, obie wciąż się nie pogodziły z jego odejściem. Szukają ukojenia tam, gdzie tak naprawdę go nie mogą znaleźć. Choć są otoczone ludźmi, to żyją w pewnej samotności, która wynika z wciąż skrywanego w sobie bólu.
 
"Obrazy, które wolelibyśmy wyrzucić z pamięci, wracają z uporem i brutalną wyrazistością, a szczegóły, które pragniemy zatrzymać, wymykają nam się niczym sen tuż po przebudzeniu."
Pierwsza przychodzi miłość to książka o siostrzanych relacjach, o braku pogodzenia się z bolesną utratą brata, o poszukiwaniu własnego szczęścia. Cóż, relacje między rodzeństwem nie zawsze są wspaniałe, życie zaskakuje nas na każdym kroku. Nigdy nie wiemy czego mamy się spodziewać. Zdarza się, że nie zauważamy tego, co ofiaruje nam los, a być może nie chcemy tego zauważyć?  Czasem inni ludzie coś nam ofiarują, bądź pragną coś uświadomić, a my sami nie chcemy ich do siebie dopuścić, ponieważ albo tego nie zauważamy, albo boimy się, że los znów nas skrzywdzi. Nie warto jednak nigdy rezygnować z własnych marzeń, zawsze należy dążyć do tego, by osiągnąć to co chcemy.
 
Czy zatem siostrzane relacje będą na tyle silne, by przetrwać obecny kryzys? Czy miłość siostrzana będzie w stanie przetrwać trudne chwile i znów umocnić się w swojej miłości? Jak bardzo nierozerwalne są więzi rodzinne? Czy niedomówienia, tragiczne przeżycia z przeszłości wpłyną na ich przyszłość?

Mimo wszystko, zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, by uświadomić sobie, jak ważne są więzi rodzinne i jak nieplanowane przeżycia wpływają na każdego z nas. Pamiętajcie, że życie może nas zaskoczyć w każdej sekundzie.
 
 
Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem książki tutaj:
 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję
 


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.
 

poniedziałek, lipca 11, 2016

"Coś niebieskiego" Emily Giffin

"Coś niebieskiego" Emily Giffin

 



*Tytuł: "Coś niebieskiego"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2011
*Ilość stron: 384


*Ocena: 8/10
*Opis:

Mówią, że czas leczy rany.
Mówią, że lekarstwem na złamane serce jest nowa miłość.
Mówią, że wszystko dobre, co się dobrze kończy.

Życie Darcy w jednej chwili rozpada się na drobne kawałeczki. Narzeczony porzuca ją tydzień przed ślubem, na domiar złego odchodzi z jej najlepszą przyjaciółką. Darcy obwinia obydwoje o rozpad swojego związku, choć sama ma romans i spodziewa się dziecka.


*Moje odczucia:


Książka jest kontynuacją bohaterów z Coś pożyczonego. Jak dla mnie, ta właśnie część bardziej przypadła do mojego gustu.
 
W tej części lepiej poznajemy świat oczami Darcy. Darcy to piękna kobieta, która ma wszystko - pieniądze, urodę, powodzenie u mężczyzn, jednak brak jej miłości oraz przyjaźni. z
Zdarza się, że ludzie niby mają wszystko, ale co z tego, skoro nie mają osoby, z którą mogą się tym wszystkim podzielić? Czasem sława, pieniądze uderzają człowiekowi do głowy i sprawiają, że nie widzi tego co jest tuż obok, na wyciągnięcie ręki. Taki człowiek często myśli, że jego życie jest doskonałe, ale co w nim doskonałego, skoro brak w nim szczęścia, akceptacji drugiego człowieka?
"W chwili największej ulgi w moim umyśle wreszcie coś zaskoczyło i zrozumiałam, co mnie tak martwiło w ciągu ostatnich dni. Nagle wszystko stało się zupełnie jasne. Być może właśnie tak działa kryzys: otwiera ci oczy na to, co cały czas było tuż obok."
Będziemy świadkami metamorfozy Darcy, która zostawi wszystko i wyjedzie do Londynu. Czy zmieni się na lepsze? Czy zrozumie, jakie błędy w życiu popełniała?
 
Emily Giffin napisała kolejną niebanalną historię, przedstawiając postać Darcy w sposób bardzo realistyczny. Czytelnik czytając książkę, ma wrażenie, że stoi tuż obok niej i przeżywa wszystko razem z nią, Autorka nie koloryzuje, nie przerysowuje, lecz wyraźnie nakreśla realny świat, w którym mógłby znaleźć się każdy z nas.
"W chwili największej ulgi w moim umyśle wreszcie coś zaskoczyło i zrozumiałam, co mnie tak martwiło w ciągu ostatnich dni. Nagle wszystko stało się zupełnie jasne. Być może właśnie tak działa kryzys: otwiera ci oczy na to, co cały czas było tuż obok."
Zdarza się, że ludzie nie dostrzegają nic złego w swoim zachowaniu, myślą, że postępują dobrze, gdy tak naprawdę ranią wszystkich w koło. Taka była Darcy, jednak w końcu zrozumiała, że źle postępowała, otworzyła oczy na to, czego nie dostrzegała gołym okiem. Zaczęła się w niej dokonywać przemiana, a wręcz głęboko metamorfoza. Zapragnęła naprawić to co zepsuła. Czy jej się to udało? Koniecznie sięgnijcie i przeczytajcie.
"Chciałam po prostu wszystko naprawić i żyć dalej."
 
 Stać się człowiekiem pozbytym jakichkolwiek skrupułów jest łatwo, gorzej jest stać się osobą, która dostrzega wszystko w koło. Myślę, że dzięki lekturze Coś niebieskiego, każdy z czytelników zastanowi się czy oby nie jest podobny do Darcy sprzed przemiany? Czy aby wszystkich traktuje tak jak powinien? A być może sam potrzebuje jakiejś wewnętrznej przemiany? Czy swojego przyjaciela/ przyjaciółkę traktuje tak jak powinien?
 


 Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem najnowszej powieści Emily Giffin:
 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


 
 
 
 Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę. 
 
 

niedziela, lipca 10, 2016

"Coś pożyczonego" Emily Giffin

"Coś pożyczonego" Emily Giffin


*Tytuł: "Coś pożyczonego"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2011
*Ilość stron: 400


*Ocena: 7/10
*Opis:


Przebojowa Darcy i rozważna Rachel są najlepszymi przyjaciółkami. Mimo różnic charakterów darzą się pełnym zaufaniem. Jedna noc wszystko zmienia. Kiedy Rachel budzi się u boku Deksa, narzeczonego Darcy, wie, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Bo Rachel zakochuje się w Deksie, a data jego ślubu z Darcy jest coraz bliższa...


*Moje odczucia:

Przyjaźń to piękne uczucie, ale tylko wtedy gdy jest prawdziwe. Rachel i Darcy to dwie przyjaciółki. Rachel jest uczciwa, pracowita, jednak nie wierzy w swoje siły. Darcy to jej całkowite przeciwieństwo - pewna siebie i stanowcza w dążeniu do wyznaczonego celu. Kiedy w dniu urodzin Rachel, Darcy zaczyna romansować z jej narzeczonym wszystko się zmienia.
"A może chodzi o samą naturę przyjaźni i intymnego związku. Tworząc z kimś związek, masz świadomość, że to może się skończyć. Możecie się od siebie oddalić, spotkać kogoś innego albo po prostu się odkochać. Jednak przyjaźń nie jest grą o wszystko albo nic i dlatego zakładasz, że będzie trwała wiecznie, zwłaszcza jeśli to stara przyjaźń. Traktujesz jej trwałość jako coś oczywistego i może właśnie to stanowi o jej wartości."
 Co zrobić, kiedy człowiek staje przed wyborem - przyjaźń, a może miłość? Jak pogodzić zranienie bliskich sercu osób?
Może to dziwne, że dwie najlepsze przyjaciółki kochają się w tym samym mężczyźnie, gdyż wiem z doświadczenia, że przyjaciółki zawsze przysięgają sobie, że nie zakochają się w tym samym facecie. Jednak "serce nie sługa" i czasem na nasze decyzje nie mamy większego wpływu. To się staje i już, choć my pragniemy by było inaczej. Takie rzeczy się dzieją, to normalne. Lecz jak dokonać w takiej sytuacji tego właściwego wyboru? Co zrobić, by nie utracić bliskich osób?
"Ale prawda wygląda tak, że czuję się bardziej wolna z nim niż wtedy, kiedy byłam sama. Przy nim czuję się bardziej sobą niż bez niego. Może tak wygląda prawdziwa miłość."
Ludzie całe życie stają przed wyborami, które czasem odmieniają ich życie.  Zastanawiają się co by było gdyby...
Darcy uważa, że jest lepsza, piękniejsza i wszystko jej wolno. Jest osobą samolubną, która widzi tylko i wyłącznie czubek własnego nosa. Nie przejmuje się zdradzaniem swojego narzeczonego. Natomiast Rachel odpycha miłość, gdyż nie chce zranić swojej przyjaciółki. Jakiego dokona wyboru? Tego dowiecie się z książki.

Autorka po raz kolejny ze zwykłego wątku napisała świetną książkę, która aż prosi się by jej nie odkładać z rąk. Momentami miałam wrażenie, że stoję obok i obserwuję poczynania bohaterów. Książka jest łatwa w odbiorze.
"Kiedy człowiek się zakocha, czasami musi zapomnieć o dumie, a innym razem musi walczyć, żeby ją zachować. To pewna równowaga. Ale kiedy jest się we właściwym związku równowaga sama się ustala."
Coś pożyczonego to książka, która uświadomi nam, że zawsze warto walczyć o własne szczęście, gdyż życie ma się jedno i nie warto go spędzać u boku niewłaściwej osoby.


 
Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem najnowszej powieści Emily Giffin:
 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję
 
 
 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę. 

sobota, lipca 09, 2016

"Siedem lat później" Emily Giffin

"Siedem lat później" Emily Giffin


*Tytuł: "Siedem lat później"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2011
*Ilość stron: 408


*Ocena: 7/10
*Opis:


Podobno siedem to szczęśliwa liczba. Podobno charakter człowieka zmienia się co siedem lat. Podobno wiele małżeństw rozpada się po siedmiu latach. Tessa i Nick Russo zakochali się od pierwszego wejrzenia. Teraz są już siedem lat i dwoje dzieci później. Kiedy w rocznicę ich ślubu romantyczną kolację przerywa telefon ze szpitala, żadne z nich nawet nie domyśla się, ile może się zmienić. Tego wieczoru doktor Russo spotyka Valerie.


*Moje odczucia:

Tym razem Emily Giffin zabiera nas w świat, który niektórym z kobiet (a zresztą mężczyzn również) jest znany. A mianowicie przedstawia nam zdradę, zadając mnóstwo pytań: czy można wybaczyć zdradę? W jaki sposób ludzie zaprzepaszczają tyle lat wspólnego życia? Czemu bliscy sobie ludzie doprowadzają do takich sytuacji?
"Zawsze potrzeba dwojga ludzi. Do tego, żeby układało się w związku. Do tego, żeby go rozbić, i do tego, żeby później naprawić to, co się zepsuło."
Jak myślicie dlaczego ludzie się zdradzają? Co ich do tego skłania? Czy dzieje się tak bez powodu? A może obie strony się do tego przyczyniają? Osobiście uważam, że jeśli się komuś przysięgało miłość małżeńską, to powinno się w niej wytrwać. Nie ma nic gorszego niż zdrada, która zadaje ogromne rany.
"Ludzie nie zdradzają tych, których naprawdę kochają."

Akcja dzieje się dwutorowo, poznajemy uczucia Valerie, w której rodzi się miłość do żonatego mężczyzny, oraz uczucia Tessy, która  jest zdradzana. Dzięki temu mamy lepszą możliwość spojrzenia na życie obu kobiet, które stają przed trudnym wyborem.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie pomimo jej przewidywalności. Skłania do refleksji i przemyśleń, do wyciągnięcia wniosków nad własnym postępowaniem.
"Życie nie zawsze jest zabawą i prawie nigdy nie jest łatwe. "
Czasem wydaje nam się, że w życiu układa się wszystko po naszej myśli, że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. Aż tu nagle pewnego dnia, wali nam się cały świat. Nie ma ludzi doskonałych, są tylko tacy, którzy owych udają. Nawet z pozoru wspaniała niezastąpiona osoba, może okazać się kimś kim w rzeczywistości nie jest. Ludzie się zmieniają, a my nie zawsze mamy na nich wpływ.

Siedem lat później to powieść, która ukazuje nam, że ludzie potrafią się od siebie oddalić nawet nie wiedząc kiedy, że potrafią się zmienić z dnia na dzień i wywrócić komuś życie "do góry nogami". Zdrada, miłość, zaufanie, wybaczanie i wzajemne kompromisy to wszystko, czego możemy się spodziewać po tej pozycji. To ciepła i wzruszająca historia, która skłoni nas do tego, byśmy się zastanowili co jest najważniejsze w życiu.
 
 

Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem najnowszej powieści Emily Giffin:
 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

 


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

piątek, lipca 08, 2016

"Dziecioodporna" Emily Giffin

"Dziecioodporna" Emily Giffin


*Tytuł: "Dziecioodporna"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2011
*Ilość stron: 385


*Ocena: 8/10
*Opis:


Czy trzeba wybierać między dziećmi a karierą?
Czy w miłości mają sens niezrywalne umowy?
Czy w życiu warto mówić "nigdy"?

Claudia i Ben są szczęśliwym małżeństwem. Nie chcą mieć dzieci, realizują się w pracy i w życiu towarzyskim. Kiedy jednak w domu ich przyjaciół pojawia się niemowlę, w Benie coś pęka. Pragnie zostać ojcem. Jak w tej sytuacji zachowa się Claudia? Czy ich małżeństwo wytrzyma tę próbę?


*Moje odczucia:

Autorka po raz kolejny urzekła mnie swoją powieścią. Tym razem porusza temat dzieci w małżeństwie, a raczej świadomość, że ich się nie chce posiadać. Są na świecie ludzie, którzy nie chcą mieć dzieci, a przynajmniej tak twierdzą, dopóki coś w nich nie pęka.

Claudia i Ben to przykład zgodnego małżeństwa. Obydwoje od samego początku wyjaśnili sobie, że nie chcą mieć dzieci. Czasem jednak zdarza się taka chwila, że potrafi odmienić nasze zdanie o co najmniej 180 stopni. Tak się dzieje w przypadku Bena. Choć oboje z początku myślą, że brak dzieci wyjdzie im na dobre, że będą mogli poświęcić się karierze zawodowej, to jednak kiedy Ben spogląda na dziecko ich przyjaciół, coś w nim pęka. Zmienia zdanie co do tego, że nie chce mieć dzieci, wręcz przeciwnie, teraz pragnie je mieć. Claudia jednak jest nieugięta, co powoduje sprzeczkę między małżeństwem, a w końcu rozwód. Tylko czy dwoje ludzi, którzy się pobierają nie powinni być ze sobą na dobre i na złe? Czy nie powinni wspólnie przedyskutować problem, który się pojawił?
"Zatem w ciągu kolejnych dni i tygodni zamieniam mój ból w złość. Złość na tę całą sytuację. Złość na Bena za to, że mnie zostawił. Złość, która skutecznie pcha mnie w kierunku Piątej Alei, do biura pewnej przebojowej adwokatki wyspecjalizowanej w sprawach rozwodowych."
Bywa, że w życiu podejmujemy decyzje, których wcześniej nie przemyślimy, a później w gruncie rzeczy nich żałujemy. Boimy się tego, co może przynieść nam dana decyzja, paraliżuje nas strach, że sobie nie poradzimy, że zawiedziemy.
Claudia za wszelką cenę wypiera się dzieci. Dlaczego?
"Być może rzeczywiście czuję zwyczajny strach. Być może pozwoliłam odejść Benowi, ponieważ tak naprawdę strach związany z posiadaniem dziecka był silniejszy niż to, że nie chciałam dziecka. Być może bałam się osoby, którą bym się stała. Być może bałam się czegoś, czego nawet nie potrafiłam nazwać - nawet w rozmowie z Benem. Nawet przed sobą samą."
Emily Giffin stworzyła powieść, po przeczytaniu której, każdy z nas wyciągnie jakieś refleksje, przemyślenia. Zastanowimy się ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby, dla siebie samej, dla szczęścia czy też miłości. Uświadomimy sobie, że w małżeństwie czasem warto pójść na kompromis. Nie warto ranić się wzajemnie, kiedy miłość czuć na odległość kilku kroków.

Niektóre kobiety pragną mieć dzieci, a nie mogą zajść w ciążę, inne zachodzą łatwo, choć dzieci nie chcą mieć wcale.  W takich momentach kobiety czują wielki zawód, zwłaszcza te które wciąż się starają i nic z tego nie wychodzi. Dzieci to jednak nie jakaś karta przetargowa w małżeństwie, to świadomy wybór bycia rodzicem dla maleństwa i wzięcia odpowiedzialności na swoje barki za jego wychowanie.

Dziecioodporna to książka, którą czyta się lekko i przyjemnie. Zdecydowanie to powieść dla kobiet, dla kobiet, które borykają się z problemem potomstwa. Myślę, że dzięki tej książce wyciągną jakieś wnioski dla własnego życia.


Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem najnowszej powieści Emily Giffin:
 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

czwartek, lipca 07, 2016

"Ten jedyny" Emily Giffin

"Ten jedyny" Emily Giffin

*Tytuł: "Ten jedyny"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2014
*Ilość stron: 520


*Ocena: 7/10
*Opis:
 
A jeśli ten jedyny, którego pragniesz,
nie jest tym, którego powinnaś kochać...
 
Czasem wymarzony książę z bajki okazuje się wielką pomyłką.
Czasem ktoś, kto miał kochać, głęboko rani.
Czasem miłość rodzi się tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa.
 
W życiu Shei wszystko jest pokręcone. Zamiast chodzić z matką na proszone obiadki, woli oglądać mecze. Zamiast cieszyć się, że ma chłopaka, który jest obiektem powszechnych westchnień, zastanawia się, czy to na pewno ten jeden jedyny. A jeśli nie on, to kto? I dlaczego nowe uczucie jest tak trudne?
Czy Shea wybierze lojalność i przyjaźń, czy odważy się postawić wszystko na miłość?
 

*Moje odczucia:
 
 
Po raz kolejny Emily Giffin wciągnęła mnie w swój świat. Książkę czytało się niezwykle szybko, pomimo jej obszerności. Muszę jednak przyznać, że ogrom fotbolu amerykańskiego czasem mnie nudził, było go zdecydowanie za dużo. Tym bardziej, że nie jestem jakąś szczególną fanką tego sportu.
 
Książka rozpoczyna się śmiercią matki przyjaciółki Shei, panią Carr. Od początku możemy zobaczyć jak ciężko jest się pogodzić z odejściem ukochanej osoby. Zdajemy sobie sprawę, że śmierć bliskiej nam osoby, zawsze jest ogromnym ciosem i że niektórzy potrzebują sporo czasu, by móc się z nią pogodzić. Człowiek nigdy nie zna dnia, ani godziny, kiedy go zabraknie na tym świecie.
 
Przekonamy się również jak wielką siłę ma przyjaźń i jakie to piękne uczucie. Przystańmy na chwilę i zastanówmy się czy w naszym życiu jest osoba, której bezgraniczne ufamy? Za którą wskoczylibyśmy w ogień, gdyby zaszła taka potrzeba?

Shea to trzydziestotrzyletnia utalentowana dziewczyna, która od zawsze kochała futbol i wie o nim dosłownie wszystko. Uwielbia ojca swojej przyjaciółki Lucy, który zarazem jest trenerem drużyny. Tylko czy jej uwielbienie do niego to wszystko co do niego czuje?
Kiedy zrywa z poprzednim chłopakiem, zmienia pracę i zaczyna układać sobie życie z Rayanem, dostrzega, że trener znaczy dla niej coś więcej.
"Nie mogłam zapomnieć o Trenerze. O naszej rozmowie, o wyrazie jego oczu ani o uczuciach, które mnie ogarniały, ilekroć był w pobliżu. Żaden inny mężczyzna nie działał na mnie w ten sposób. Kiedy był blisko mnie, czułam łaskotanie w brzuchu i choć zawsze uważałam to za normalną reakcję wywołaną obcowaniem z żywą legendą, teraz zaczęłam się martwić, że chodzi o coś więcej."
Co zrobić kiedy jedna z najlepszych przyjaciółek zakochuje się w ojcu tej drugiej? Czy można przełożyć miłość nad przyjaźń, bądź odwrotnie? Czy Shea zdecyduje się pozostać u boku Rayana - sławnego zawodnika z drużyny, a może będzie starała się zdobyć serce Trenera?
 
Mówią, że w miłości nie ważny jest wiek, nie ważne skąd się pochodzi, ale ważne, że się kocha. Czasem ciężko zapanować nad własnym sercem i jego głosem. Ale miłości się nie wybiera, to przychodzi nagle, niespodziewanie, a później ogarnia nasz umysł i nie pozwala racjonalnie myśleć. Tylko jak dokonać wyboru między dwiema osobami, które się naprawdę kocha, żeby nie skrzywdzić żadnej z nich?

O tym będziecie musieli się już przekonać sami, sięgając po Ten jedyny.

Zakazana miłość, wielka przyjaźń i ogromny smutek po utracie bliskiej osoby, to wszystko co znajdziecie w tej książce. Może nie jest ona aż tak porywająca jak poprzednie, jednak mimo wszystko warto po nią sięgnąć.


Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem najnowszej powieści Emily Giffin:
 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję
 


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

środa, lipca 06, 2016

"Sto dni po ślubie" Emily Giffin

"Sto dni po ślubie" Emily Giffin


*Tytuł: "Sto dni po ślubie"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2011
*Ilość stron: 369
 
 
*Ocena: 7/10
*Opis:

Ślub bierze się z miłości i z wiarą we wspólną przyszłość z ukochanym mężczyzną. A jeśli to za mało? A jeśli kochamy więcej niż raz?
Sto dni po ślubie Ellen spotyka Leo, swoją dawną wielką miłość. Odżywają uczucia ukryte głęboko w sercu. I budzą się wątpliwości - czy podjęła dobrą decyzję? Czy jej mąż Andy jest tym jedynym, z którym pragnie spędzić resztę życia? Czy małżeństwo z nim jest spełnieniem marzeń?


*Moje odczucia:
 
 
 
Powieść Emily Giffin czyta się niezwykle szybko i lekko. Wciąga już od pierwszych stron. Jednak jej treść jest dość banalna, a główna bohaterka Ellen irytuje swoją postawą przez większość książki.
Jest ona mężatką od 100 dni, a już ma wątpliwości, czy jej maż jest tym jedynym, czy to właśnie z nim chce spędzić resztę swego życia?
 
"Nie potrafię określić, kiedy dokładnie się to stało, ale niedługo przed naszą pierwszą rocznicą coś zaczęło się psuć. Nie rozegrał się żaden dramat, nie wybuchła żadna wielka kłótnia, nie padły żadne nieprzyjemne, niemożliwe do cofnięcia słowa. Nikt nikogo nie zdradził, nie okłamał, nie wyjechał na drugi koniec kraju, nie postawił ultimatum."

Zastanawiam się dlaczego ludzie podejmują decyzje o małżeństwie, jeśli nie są pewni do końca swoich uczuć?  Czy warto pochopnie podejmować najważniejszą decyzję w swoim życiu, jeśli nie jest się jej pewnym?

Nasza Ellen w trakcie swego krótkiego małżeństwa spotyka na swojej drodze swoją dawną miłość Leo, który komplikuje jej życie. Czy powiedzenie "stara miłość nie rdzewieje" jest prawdziwe? Czy w Ellen obudzą się dawne uczucia do tego mężczyzny? A może on umiejętnie namiesza jej w głowie?
"Obecnie zadaję sobie to samo pytanie, jednak odpowiedź brzmi zupełnie inaczej. Ta chwila pozbawiona jest nadziei. To nie początek, lecz koniec. Już za chwilę nadejdzie czas, by puścić jego rękę. By powiedzieć do widzenia."
Postać Ellen irytowała mnie niemalże na każdym kroku. Jej nieszczerość wobec męża, ciągłe rozterki i próba ukrycia prawdy, nijak miały się do rzeczywistości. Może należy zadać pytanie, czy można jednocześnie kochać dwóch mężczyzn naraz? Osobiście nigdy mi się to nie zdarzyło. Wręcz nie jest to dla mnie realne. Kocha się całym sercem, ale tylko jedną osobę, osobę, z którą wiąże się swoją przyszłość, z którą pragnie się dzielić wszelkie smutki i radości. Nasza bohaterka postępowała niesłusznie, spotykając się po kryjomy ze swoim byłym. Chyba żaden mąż nie byłby zadowolony z takiego obrotu spraw. Rozumiem, że każdy człowiek może mieć chwilę załamania we własnym życiu i nie wiedzieć którą obrać drogę. Jednak nie można grać na uczuciach dwóch osób, ranić ich.  
 
Sto dni po ślubie to powieść, w której znajdziemy rozterki sercowe świeżej małżonki na drodze której pojawiła się dawna miłość, a co za tym idzie odżyły dawne uczucia. To powieść, która uświadomi nam, że w życiu należy podejmować przemyślane decyzje i że nie wolno bawić się uczuciami innych. To powieść, w której będziemy starali się odnaleźć nasze własne miejsce na ziemi.
"Tym razem decyzja należy do mnie. Nareszcie. Mimowolnie wyobrażam sobie siebie na rozstaju dróg. Dwie kręte, pokryte kurzem ścieżki. Dwa znaki przytwierdzone do sękatych drzew, wskazujące różne kierunki. Tędy do Andy'ego. Tędy do Leo."
Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem najnowszej powieści Emily Giffin:
 

 
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję
 
 
 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

wtorek, lipca 05, 2016

Konkurs z "Napisani na ścianach"

Konkurs z "Napisani na ścianach"


 
Zasady:

1. Polub profile organizatorek konkursu : Czytaninka oraz Zaczytana.
2. Dołącz do obserwatorów naszych blogów.
3. Polub, udostępnij (bądź zamieść baner o konkursie na blogu) i zaproś min.2 osoby do konkursu pod postem informującym o konkursie na fp (u Czytaninki bądź u Zaczytanej).
4. Odpowiedz na zadanie konkursowe wg. podanego wzoru.

ZADANIE KONKURSOWE:

Odpowiedz na pytanie: Czy warto sięgać po poezję?
 
 
Wzór zgłoszenia!

Zgłaszam się:
Obserwuję na blogu jako:
Obserwuję na fp jako:
Udostępniłam : (link)
Odpowiedź na zadanie konkursowe:
 
 
Życzymy wszystkim powodzenia!


Regulamin:

1.       Organizatorką konkursu są właścicielki blogów: Czytaninka oraz Zaczytana.
2.       Sponsorem nagrody jest Konrad Sikora.
3.       Konkurs trwa od 05.07 do 19.07 do godziny 23:59. Późniejsze zgłoszenia nie będą rozpatrywane.
4.       Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi do 7 dni od zakończenia konkursu.
5.       Nagrodą w konkursie są: 3 egzemplarze tomiku „Napisani na ścianach”.
6.       Laureat nagrody ma obowiązek podesłać w wiadomości prywatnej do Zaczytana lub Czytaninka  swój adres e-mail do trzech dni po wyłonieniu zwycięzcy, w celu wysłania nagrody. Jeśli do tej pory zwycięzcy się nie zgłoszą, wybierzemy inne osoby.
7.       Każdy uczestnik konkursu winien jest zapoznać się z regulaminem oraz zasadami konkursu. Zgłoszenie się w konkursie wyraża jednocześnie akceptację każdego punktu.Każdy uczestnik konkursu winien jest zapoznać się z regulaminem oraz zasadami konkursu. Zgłoszenie się w konkursie wyraża jednocześnie akceptację każdego punktu.
8.       KoLpooshkkKonkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).


wtorek, lipca 05, 2016

"Pewnego dnia" Emily Giffin

"Pewnego dnia" Emily Giffin

 
*Tytuł: "Pewnego dnia"
*Autor: Emily Giffin
*Wydawnictwo: Otwarte
*Rok wydania: 2012
*Ilość stron: 480
 
 
*Ocena: 8/10
*Opis:

Gdyby pewnego dnia Twój największy sekret wyszedł na jaw?
Gdyby pewnego dnia przeszłość wróciła i zmieniła wszystko?
Gdybyś pewnego dnia dostała szansę, by odbudować najważniejszą więź w swoim życiu?

Pewnego dnia w drzwiach Marianne staje osiemnastoletnia Kirby. Jedno spojrzenie wystarcza i Marianne wie, że odnalazła ją córka. Jej idealny świat rozpada się, a wspomnienia o młodzieńczej namiętności ożywają.
Czy Marianne i Kirby zbliżą się do siebie? Czy zrozumieją, czego chcą? Czy wreszcie odważą się pójść za głosem serca?
 
 
*Moje odczucia:
 
Zastanawialiście się kiedyś jak to jest, kiedy Twoja mama i tata nie są twoimi biologicznymi rodzicami? Jak by to było móc spotkać tych prawdziwych?

A może jak to jest urodzić dziecko i oddać je do adopcji, gdyż wydaje Ci się, że nie poradzisz sobie z rodzicielstwem? Jakie trzeba mieć serce, by oddać własne dziecko do adopcji?
 
Marianne, to 36 letnia producentka filmowa, która prowadzi spokojne i ustabilizowane życie. Co się stanie, kiedy w jej drzwiach stanie jej córka, którą kiedyś oddała?

Kirby zawsze była świadoma, że jej rodzice nie są tymi biologicznymi. Dlatego też, kiedyś ukończyła osiemnaście lat, postanowiła odnaleźć swoją biologiczną matkę. Kiedy już ją odnajduje mówi:
"Zdaje się, że jesteś moją matką."
 
Emily Giffin przedstawia nam historię z punktu widzenia zarówno matki jak i córki, dzięki czemu możemy poznać emocje, które im towarzyszyły w zaistniałej sytuacji. I choć treść książki momentami bywa banalna, to jest w niej coś, co sprawia, że czyta się ją na jednym wdechu.
 
Pewnego dnia to powieść, która porusza trudny i dość kontrowersyjny temat jakim jest adopcja. Niestety nie wszyscy mają tyle szczęścia co Kirby, nie mają możliwości posiadania dwójki matek oraz dwójki ojców. Zdarza się, że wiele dzieci latami przebywa w domu dziecka, marząc o własnym ciepłym kącie i kochającej rodzinie, której nie zawsze dane jest im zaznać. Adopcja jest tematem o którym powinno się otwarcie mówić. W końcu dziecko niczemu nie jest winne, to nie jego wina, że rodzice postanowili je oddać. Czasem ma na to wpływ wiele czynników. Niektórzy nie czują się na siłach, by dźwigać te ciężkie barki jakimi są wychowywanie pociech, inni nie czują instynktu macierzyńskiego, a jeszcze inni wolą sławę i karierę zamiast dzieci. 
Autorka wzrusza i porusza każdą strunę emocji w czytelniku. Książkę czyta się niezwykle przyjemnie, tym bardziej, że porusza rzekomo zwykły temat, ale w nietypowy sposób.   
"Możesz uciekać, ale się nie ukryjesz."
 
Książka uświadamia nam, że nie wszystkie nasze wybory są prawidłowe, że każdy człowiek popełnia błędy. Ale nigdy nie jest za późno na to, by móc spróbować je naprawić.


Zapraszam również do zapoznania się z darmowym fragmentem najnowszej powieści Emily Giffin

http://otwarte.eu/news/200-przeczytaj-fragment-najnowszej-powiesci-emily-giffin?utm_source=Czytaninka&utm_medium=blog&utm_campaign=Giffin


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.
Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger