piątek, maja 08, 2020

Autorzy o zwierzętach - Patrycja Żurek

Autorzy o zwierzętach - Patrycja Żurek


Patrycja Żurek - szybka jak błyskawica, zawsze wie, co chce napisać. Rzadko wyrzuca coś z tekstu, nie przepada za planami. Lubi poniedziałki i swoją pracę, jest ciekawa pisarstwa - eksperymentuje z różnymi gatunkami. Prywatnie mama Eryka i Lidki, opiekunka Ciri, żona Piotrka. Lubi być przyjacielem, kocha spacery i kosmos. Pożeraczka książek. Recenzent. Szczery do bólu redaktor. Uwielbia jesień i listopad. Ulubione święto: Wszystkich świętych.




1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt?
Nie, kocham zwierzęta i lubię się nimi otaczać.
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?
Cztery. Najpierw papugę falistą, następnie psa dalmatyńczyka, później kota i obecnie psa Jack Russell terrier.

3. Zwierzę jest dla mnie…
…ważne. Lubię się nimi opiekować, obserwować je i dbać o nie. Można je kochać, a one odwdzięczają się jeszcze większym ogromem miłości. Są bezinteresowne, ale też charakterne. No i uczą wrażliwości, zarówno dzieci jak i nas dorosłych.
4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?
Jestem przekonana, że mają. I że po śmierci na pewno gdzieś spotkam te psie, papuzie i kocie energie, które tak mocno kochałam za życia.

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Są potrzebne i często wspieram takie inicjatywy. Szczególnie uczę dzieci, że kiedy jest zbiórka w szkole czy przedszkolu, każdy może dołożyć cegiełkę w postaci karmy czy koca. Dla nas to niewiele, dla tych zwierząt dużo.
6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?
Ostro. Nie mogę patrzeć na cierpienie zwierząt, to dla mnie niedopuszczalne. Na pewno bym interweniowała.
7. Pani ulubione zwierzę to?
Ciężko wybrać, ale chyba jednak kot. Chodzi własnymi drogami, ma charakter, jest samodzielny i ma własne zdanie. Psy są kochane, ale porównałabym je do dzieci. Koty są jak dorośli, z wyrobionym własnym stanowiskiem. To mi się u nich podoba.
8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?
Kot, właśnie dlatego, że jest nieprzewidywalny.
9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?
Tak. Psy są wspaniałe, zupełnie różne od kotów, co mogę zaobserwować teraz, kiedy mieszkamy z suczką (wcześniej domownikiem przez 12 lat był kot – Cicik). Jest pełna energii, szczęśliwa (tak łatwo o jej radość), ale też stawia granice, zawsze skora do zabawy i zainteresowana wszystkim. A przy tym pieszczoch, który lubi zakopać się w kocyku i spać. Uwielbiam ją obserwować. Zawsze też mogę liczyć na jej towarzystwo podczas długich spacerów, kiedy pracuję, gotuję, a nawet biorę prysznic.

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?
W tym wypadku chyba konie. Są majestatyczne, mają piękne ciała, mięśnie grają pod skórą, a wiatr rozwiewa grzywy. Zdjęcia koni mają w sobie pewną magię, która ogromnie mi się podoba.

Dziękuję za możliwość wzięcia udziału w wywiadzie :) Pozdrawiam!


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.





czwartek, maja 07, 2020

"Dom z kryształu" Elżbieta Ceglarek [PATRONAT MEDIALNY]

"Dom z kryształu" Elżbieta Ceglarek [PATRONAT MEDIALNY]



TYTUŁ  "Dom z kryształu"

AUTOR Elżbieta Ceglarek

DATA PREMIERY 07.05.2020

WYDAWNICTWO  Literackie Białe Pióro

ILOŚĆ STRON 284




OCENA  5+/6

OPIS





Na świecie jest miliony kobiet takich jak nasza bohaterka, Dagmara, które są bite, upokarzane i wykorzystywane, a które mimo wszystko trwają u boku takich partnerów, gdyż boją się odejść, bądź nie wiedzą jak to zrobić. Autorka w dobitny sposób ukazuje nam, że takie życie nie jest przyjemne. Dom z kryształu to historia, która ukazuje z początku kobietę słabą i uległą, ale z każdym kolejnym dniem zbierającą siły na to, aby w końcu powiedzieć temu wszystkiemu dość. Myślę, że to książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, może nie tyle z ciekawości, co ku przestrodze. Gorąco polecam!
Grażyna Wróbel, Czytaninka.blogspot.com

Kiedy czytałam Dom z kryształu czułam na sercu przytłaczające główną bohaterkę problemy i przeżycia. Zaszczuta przez osobę, którą kochała, szukała winy w sobie. Do jakiej ściany musiała dojść, by wreszcie się przebudzić?To powieść, w fabule której przejrzy się zapewne wiele Czytelniczek. Mam jednak nadzieję, że znajdą siłę, by zamienić rozgrywający się w czterech ścianach dramat na zwyczajne radości, odzyskanie poczucia bezpieczeństwa, i że jeszcze dużo dobrego przed nimi. Napisana życiem powieść otwiera naszą świadomość na problem przemocy, której często świadkami są dzieci. Bohaterka zabiera nas w rzeczywistość pełną bólu i cierpienia, ale też w poszukiwania właściwej ścieżki, siły i odwagi do pokonania słabości, by zawalczyć o siebie. Polecam!
Agnieszka Krizel (Recenzje Agi - www.nietypowerecenzje.blogspot.com)



MOJE ODCZUCIA

Elżbieta Ceglarek w swojej najnowszej powieści zagłębia niezwykle ważny, a jednocześnie trudny problem jakim jest przemoc w małżeństwie. Na świecie jest miliony kobiet takich jak Dagmara, które są bite, upokarzane i wykorzystywane przez swoich mężów. Życie dla takich kobiet wcale nie jest łatwe. Można pomyśleć, no dobra. Skoro jej tak źle to czemu nie odejdzie od tego tyrana? Czemu go nie zostawi? Łatwo mówi się to komuś, kto nie ma z tym styczności. Odejście od takiego męża wcale nie jest łatwe, a składa się na to miliony czynników m.in. strach, niepewność czy też dzieci. I właśnie to pokazuje nam autorka w swojej powieści, życie kobiety krzywdzonej, nieszczęśliwej i bojącej się o swój byt.

Czułam się ciągle rozbitkiem na ocalałym skrawku nadziei. Nadziei,  którą był mój mąż i moja rodzina.

Dagmara i Roman są małżeństwem i mają trójkę dzieci. Ich życie, a raczej życie Dagmary wcale nie jest sielanką. Jej mąż nie traktuje jej dobrze, krzyczy, bije ją, a także wysługuje się nią na każdym kroku. Zawsze po złym zachowaniu przeprasza i obiecuje poprawę. Ale to się nigdy nie sprawdza. Ona nie jest szczęśliwa w tym związku, ale mimo wszystko trwa w nim. Wspólnie z mężem i dziećmi przeprowadzają się do Austrii by tam wieść życie od nowa, ale i ono nie jest zbyt kolorowe. Dzieci są częstymi świadkami kłótni rodziców, Roman kompletnie się nimi nie interesuje, za to swoją żonę posądza o ciągłe zdrady, choć w rzeczywistości to on wciąż zdradza Dagę. Dagmara coraz częściej zaczyna myśleć o odejściu od męża, ale kompletnie nie wie jak się za to zabrać. Czy uda jej się zaznać w końcu odrobiny spokoju? Czy będzie mogła żyć bez obaw o życie własne i swoich dzieci?

Nienawidziłam tych jego rozkazów,  tego odrażającego tonu głosu, tej pewności w każdym geście. I siebie nienawidziłam za to, że na okrągło się poddawałam,  nie umiejąc przerwać tego, co było tak wstrętne i ohydne. Brakowało mi własnego zdania, asertywności i odwagi.

Lubię kiedy w powieściach są poruszane trudne, a przede wszystkim realne problemy. Tutaj właśnie tak jest. Ileż na świecie jest kobiet podobnych do naszej bohaterki? Kobiet, które mają mężów tyranów od których boją się odejść. Ludziom, którzy patrzą na to wszystko z zewnątrz zawsze bardzo łatwo jest powiedzieć to odejdź. Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Takie kobiety często wierzą, że po zapewnieniach męża, że się zmieni tak właśnie się stanie. Prawda jednak jest taka, że jeśli mężczyzna uderzy kobietę raz, zrobi to i kolejny i tak ciągle bez końca. Osobiście doświadczyłam tego na własnej osobie, z tym, że to nie był mój mąż, a chłopak i zrobił to tylko raz, bo po tym czynie kazałam mu się zbierać i wyprowadzać (to tak w łagodniejszej wersji). Kobiety zdecydowanie nie powinny pozwalać sobie na takie traktowanie przez mężczyznę. To jest niedopuszczalne. W takich sytuacjach niestety nie raz i nie dwa, mężatki, a często i matki boją się odejść i trwają w tych chorych związkach, bo uważają, że tym zapewnią pełnią szczęścia swoich pociechom. Ale to nieprawda, bo czy dzieci, które wychowują się w domu, w którym jest przemoc, choć może osobiście jej nie doświadczają są szczęśliwe? Nie sądzę. Kobiety w takim położeniu jak nasza bohaterka nie powinny się kierować dobrem innych, lecz własnym. Rodzice się rozwodzą, ale życie przecież się nie kończy.

Autorka wykreowała bohaterów, którzy nie są idealni, są ludźmi tak samo jak my, którzy popełniają błędy. Romana znienawidziłam już od samego początku za jego słowne, nic nie warte gierki, za ciągłe kłamstwa i poniżanie swojej żony. Wręcz się nim brzydziłam. Natomiast Dagmara to bohaterka, która wprowadza mnie w dwa skrajne odczucia, bo z jednej strony wręcz mnie wkurzała swoim podejściem do tego wszystkiego co ją spotykało, że nie chciała tego szybciej przerwać, ale z drugiej strony doskonale ją rozumiałam, gdyż sytuacja w której się znalazła poniekąd nakazywała jej tak postępować. Niemniej ogromnie się cieszę, że w końcu zdecydowała się porzucić męża i że stała się w tym postępowaniu konsekwentna. 
Nie sposób nie wspomnieć również o matce Dagmary – Danucie, która swoim postępowaniem wręcz mnie wkurzała. To jej ciągłe narzucanie córce co powinna zrobić, mnie osobiście doprowadziłoby do szewskiej pasji. Kiedy człowiek jest dorosły sam powinien kierować swoim życiem i sam podejmować decyzje, nawet, jeśli miałby one być błędne. W końcu człowiek sam uczy się na własnych błędach.

Kiedy nasza bohaterka w końcu uwalnia się od swojego męża, nagle wokół niej zaczyna się kręcić kilku mężczyzn. Pisarz Miłosz, którego poznała w Austrii, Wiktor, który adoruje ją na każdym kroku, a do tego jej szef Sebastian. Czasem odnosiłam wrażenie, że Dagmara była przytłoczona nimi wszystkimi, jakby starali się ją zamknąć w klatce niczym kanarka i nie pozwalali jej oddychać własnym życiem. Trudno żyć samej, ale jeszcze trudniej wybrać wśród tylu adoratorów. Co zrobi nasza bohaterka, aby ponownie się nie sparzyć? Czy w końcu da któremuś z tych mężczyzn szansę? A przede wszystkim czy w końcu sama będzie szczęśliwa?

Uważam, że takie powieści jak ta są potrzebne, zwłaszcza nam kobietom. Bo właśnie może dzięki nim, kobiety w podobnej sytuacji w końcu zrozumieją, że nie muszą trwać u boku takich tyranów. Że mogą się od nich uwolnić i iść do przodku z podniesioną głową. Że zawsze warto rozmawiać, poprosić o pomoc najbliższych, jeśli w domu dzieje się krzywda, a nie bezradnie się na to wszystko godzić.

Jestem ogromnie ciekawa jak potoczą się dalsze losy naszej bohaterki w kolejnej części. Już czekam na nią z niecierpliwością.

Dom z kryształu to historia ukazująca kobietę żyjącą w związku z mężem tyranem, kobietę z początku słabą, ale z każdym kolejnym dniem zbierającą siły na to, aby w końcu powiedzieć temu wszystkiemu dość. To historia o kobiecie, która mimo zaznanych krzywd i cierpienia, pragnie odnaleźć własne szczęście i znów korzystać z życia w pełni. Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję Autorce oraz



środa, maja 06, 2020

"Obca miłość" Katarzyna Grabowska [PATRONAT MEDIALNY / PRZEDPREMIEROWO]

"Obca miłość" Katarzyna Grabowska [PATRONAT MEDIALNY / PRZEDPREMIEROWO]




TYTUŁ  "Obca miłość"

CYKL Wszystkie nasze chwile (tom 1)

AUTOR Katarzyna Grabowska

DATA PREMIERY 05.06.2020

WYDAWNICTWO  Videograf

ILOŚĆ STRON 506




OCENA  5/6

OPIS





Weronika wiedzie na pozór szczęśliwe życie jako jedyna spadkobierczyni fortuny Skarbierskich. Zdradzona przez narzeczonego, stara się unikać miłości, ciągle żyjąc wspomnieniami nieudanego związku. Po nagłej śmierci dziadka wspierana przez współlokatorkę, a zarazem przyjaciółkę, Milenę Bielską, wraca w rodzinne strony, jednak na miejscu okazuje się, że nic nie jest już takie samo, jak kiedyś. Weronika nagle znajduje się w samym centrum dziwnych wydarzeń, które ukazują otaczających ją ludzi w zupełnie innym świetle. Być może śmierć dziadka nie była przypadkowa. Być może starszy pan skrywał pewien sekret, który zaważy na dalszym życiu dziewczyny. Być może nie każdemu przyjacielowi można ufać. Czy poznany przypadkiem syryjski uchodźca, Jusuf, okaże się cudownym wybawcą, który ocali Weronikę i sprawi, że jej serce otworzy się na miłość? A może to on stanie się jej najgorszym koszmarem?



MOJE ODCZUCIA

Historia Katarzyny Grabowskiej wciąga już od pierwszych stron, ciężko było mi odłożyć książkę choć na moment i robiłam to naprawdę tylko w pilnym przypadku, jak np. wyprowadzenie psa na dwór. To historia pełna tajemnic i intryg i ludzi, którzy zmieniają się niczym kalejdoskop, sprawiając, że już sami nie wiemy komu możemy wierzyć, a komu nie.

Można mieć wszystko, a jednocześnie nie mieć nic. Bo bliskości drugiego człowieka nie da się zastąpić niczym innym.

Weronika to główna spadkobierczyni spadku swojego dziadka. Po jego śmierci, wraca w rodzinne strony, a jej oparciem jest Milena, którą dotychczas uważała za swoją przyjaciółkę… Ale pewnego dnia podsłuchuje jej rozmowę telefoniczną, z której dowiaduje się, że jest w niebezpieczeństwie, więc postanawia uciec. Pod osłoną nocy przedziera się przez sad, gubiąc właściwą drogę do domu sąsiadów. Z opresji ratuje ją Jusuf, Syryjczyk zatrudniony w firmie jej dziadka. Postanawia jej pomóc oferując schronienie. Ale tak naprawdę nie wiadomo, kto w tej powieści okazuje się być przyjacielem, a kto wrogiem. Kto tak naprawdę chce pomóc Weronice, a kto jej zaszkodzić. Aby się o tym przekonać, koniecznie sięgnijcie po tę powieść.

Weronika to dziewczyna, która jest sympatyczna, jednak czasem za bardzo ufa ludziom. Po śmierci swojego dziadka, z którym nie utrzymywała w ostatnim czasie zbyt bliskich relacji, czuje wyrzuty sumienia. Zostaje wplątana w dziwne wydarzenia, których staje się głównym celem. Ci, których uważała za przyjaciół, tracą w jej oczach. Tak naprawdę już sama nie wie komu może zaufać, kto jest po jej stronie. Czuje się zagubiona, a zaufaniem obdarza całkiem obcego mężczyznę, do tego uchodźcę. Wcielając się w jedną z nich, na własnej skórze przekonuje się jak okrutni potrafią być Polacy względem innej narodowości. Podoba mi się, że autorka w swojej książce porusza tak istotny problem z jakim na świecie spotyka się wiele osób. Bo czy to, że ktoś pochodzi z innego kraju oznacza, że jest gorszy? Że pragnie sterroryzować nasz kraj? Że ma wobec nas niecne zamiary? Tak łatwo ocenić kogoś, wcale go nie znając. Przykre to. Ja osobiście nie jestem rasistką i nie mam nic do innych narodowości, przecież to ludzie tacy sami jak my.

Autorka stworzyła powieść, w której jedna tajemnica goni kolejną, sprawiając, że czytelnik czuje się zaintrygowany i za wszelką cenę pragnie poznać prawdę. Co takiego skrywał dziadek przed swoją wnuczką? Dlaczego jej życiu grozi niebezpieczeństwo? Kto pragnie się jej pozbyć? Wykreowani bohaterowie są ludźmi z charakterem. Każdy z nich na swoje wady i zalety. Poznajemy też zwyczaje Syryjczyków, ich podejście do kobiet i do życia. Bardzo polubiłam Weronikę, bo choć z początku była taką szarą i przestraszoną myszką, w końcu odnalazła w sobie siły, aby dowieść prawdy. Odnalazła w sobie odwagę, aby stawić czoła przeciwnością, a nie zamiatać je pod przysłowiowy dywan. Niezwykle polubiłam również Jusufa, chociaż dobiegając do końca powieści, mam co do niego mieszane uczucia. Zresztą autorka zakończyła powieść w tak ekscytującym momencie, iż nie wiem jak wytrzymam do momentu powstania kolejnej części.

Gdy dwoje najbardziej samotnych ludzi na świecie wreszcie się spotyka, nie może to być zwykły przypadek. Po prostu los krzyżuje ze sobą ich ścieżki, po to aby wreszcie przestali czuć tę wszechogarniającą pustkę. Po to aby ich dwie samotności stały się wspólnotą. Aby nie było ja i on, tylko my.

Miłość nie zawsze jest tak cudowna jak mogłoby się nam wydawać. Bywa, że osoba, którą kochamy (albo przynajmniej tak nam się wydaje, że ją kochamy), potrafi się zmienić z sekundy na sekundę doprowadzając nas do złamanego serca. Weronika nie ma udanego związku za sobą, gdyż jej narzeczony pewnego dnia, nagle ją porzucił. Dlatego wzbraniała się przed kolejnym uczuciem. Ale jak wiadomo, serc nie sługa. Jusuf, choć z początku bardzo ją irytował, w końcu z każdym kolejnym dniem stawał się jej coraz bliższy. Czy zatem okaże się godnym wybrańcem jej serca? A może ją zwiedzie jak poprzedni wybranek?

W tej książce nie brak emocji, wspólnie z Weroniką przeżywałam jej wzloty i upadki. Do tego umiejętne intrygi Katarzyny Grabowskiej sprawiły, że wspólnie z nią zaczęłam się zastanawiać, kto za tym wszystkim stoi. Miłość, która pojawia się w książce nie przyćmiewa jej całej, ale staje się miłym akcentem. Tak naprawdę najciekawszą zagadką staje się odkrycie, jakie grzechy w przeszłości popełnił dziadek Weroniki i co to wszystko ma wspólnego z nią. Gwarantuję Wam, że czytając tę książkę, nie będziecie narzekali na nudę. Ciekawe zwroty akcji, różnorodni bohaterowie i spiski sprawią, że miło spędzicie czas podczas czytania.

Książka ta niesie w sobie również ważne przesłanie – nie powinniśmy ufać każdemu napotkanemu na naszej drodze człowiekowi, a nawet tych, których dobrze znamy, a przynajmniej nam się tak wydaje, nie powinniśmy informować o wszystkim co się u nas dzieje. Bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo, kto z tych osób jest po naszej stronie, a kto po przeciwnej. Nawet wśród naszych przyjaciół, mogą znaleźć się jacyś wrogowie. W życiu wszystko się może zdarzyć, w najmniej oczekiwanym momencie możemy zostać zaskoczeni z siłą rażenia. Dlatego miejmy oczy szeroko otwarte.

Życie to ciągłe wybory i stawianie czoła przeciwnościom. Nie sztuką jest się poddać lub zdać na pomoc innych. Najważniejsze, aby mieć odwagę walczyć i nie uciekać, gdy pojawiają się kłopoty.

Obca miłość to historia z wartką akcją, ciekawymi bohaterami i ogromem niewiadomych. To historia, której nie ma się ochoty odkładać na później. Pokazuje nam, że nie każdemu można ufać, a miłość może nas zaskoczyć w każdej chwili. Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję




niedziela, maja 03, 2020

"Schizis" Melissa Darwood

"Schizis" Melissa Darwood



TYTUŁ  "Schizis"

AUTOR Melissa Darwood

DATA PREMIERY 25.03.2020

WYDAWNICTWO  Media Rodzina

ILOŚĆ STRON 320




OCENA  4/6

OPIS





Cześć, mam na imię Marcja, a to jest mój kanał na YouTube. Jeśli chcecie wiedzieć, jak wygląda moje życie i z jakimi demonami zmagam się każdego dnia, to subskrybujcie mój kanał.

Wiem, że ten filmik trafi do uczniów w mojej szkole i, szczerze, mam to głęboko gdzieś. I tak od dawna wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę, bo nią poniekąd jestem. Nikt normalny, o zdrowych zmysłach, nie rozmawia z kimś, kogo nie widać, i nie próbuje kilkakrotnie odebrać sobie życia, prawda?

Jeśli więc macie podobne schizy, to lepiej znajdźcie sobie dobrego lekarza. Ja mam swojego psychiatrę, i psychologa
i mam też Koffiego. Kofi jest moim najlepszym przyjacielem, niesamowitym człowiekiem i facetem, dzięki któremu zaznałam najwspanialszych chwil w moim popapranym siedemnastoletnim życiu.

Subskrybujcie. Czekam na sto tysięcy subów, by raz na zawsze skończyć z tym piekłem i zdradzić Wam brutalną prawdę. Chcę zatrzymać to błędne koło. Życie powinno być przyjemne, nie sądzicie?

Dajcie znać w komentarzach, jak waszym zdaniem rozwinie się moja historia.

Jestem pewna, że żadne z Was nie domyśli się jej finału.



MOJE ODCZUCIA


To nie moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale za to zdecydowanie najmocniejsze. To książka, która zaskakuje pod każdym względem, mąci w głowie czytelnikowi, pobudza jego wyobraźnię, by na końcu zaskoczyć pod każdym względem. W zupełności nie spodziewałam się, że ta powieść może mieć taki przebieg. I nie mogę zdradzić nic z fabuły, bo popsułabym wam całą radość z czytania. Niemniej jest to książka  dla młodzieży, w dodatku nowość godna polecenia.

Główną bohaterką jest Marcja, która zmaga się z zaburzeniami psychicznymi. I choć za wszelką cenę stara się być normalną dziewczyną, nie zawsze jej to wychodzi. Dodatkowo to bohaterka, która skrywa wiele tajemnic.

Mówi się, że ktoś rozpadł się na kawałeczki. Tak właśnie czułam się przez dotychczasowe życie, jakbym się rozpadała. Ale to już minęło. Nie mówię o sobie, że jestem schizofreniczką. Używam słowa schizis.

Muszę przyznać, że ta książka jest trochę pokręcona. Melissa Darwood umiejętnie lawiruje losami bohaterów, nie raz wprawiając nas w zdumienie. Akcja toczy się błyskawicznie, napięcie rośnie z każdą kolejną przewróconą stroną. Zwrócenie uwagi na ważne choroby psychiczne, z którymi mierzy się wiele ludzi na świecie zasługuje na uwagę. Ludzie często nie mają pojęcia z czym mierzy się dana osoba i zbyt pochopnie ją oceniają, nie zastanawiając się, że tak naprawdę taka osoba może przechodzić przez piekło. Łatwo krytykować, wyśmiewać czy też wytykać palcami kogoś, bo jest inny, inaczej się zachowuje. Tylko, gdzie w tym wszystkim jest równe traktowanie? Czy my, jako ludzie nie powinniśmy być bardziej wyrozumiali? Czy nie powinniśmy się najpierw zastanowić, zanim coś powiemy?

Książka autorki nie jest łatwą książką. Może być trochę niezrozumiała, zagmatwana, z niejasnymi okolicznościami. Ale finał tej książki wszystko wyjaśnia i sprawia, że opada nam szczęka. Na pewno to nieoczywiste, zaskakujące zaskoczenie jest największym atutem tej powieści.

Bo szczęście w życiu zjawia się wtedy, gdy znika niepokój. Strach jest tym, co paraliżuje twój umysł, twoje ciało.

Każdy w swoim życiu miewa czasem jakieś schizy. Świat nie jest taki oczywisty, jakby mogło się wydawać... Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że ludzi nie zawsze niszczy tylko i wyłącznie choroba, czasem robi to po porostu otoczenia w jakim ta osoba się znajduje.

Schizis to historia, która zaskakuje, wciąga, ale również skłania czytelnika do refleksji. To historia nieoczywista, z nieprzewidzianymi zwrotami akcji i wymagająca większej koncentracji. Zachęcam do przeczytania.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



sobota, maja 02, 2020

"Nim nadejdzie świt" Alicja Wlazło [PATRONAT MEDIALNY]

"Nim nadejdzie świt" Alicja Wlazło [PATRONAT MEDIALNY]



TYTUŁ  "Nim nadejdzie świt"

AUTOR Alicja Wlazło

DATA PREMIERY 30.04.2020 (e-book)

WYDAWNICTWO  Inanna

ILOŚĆ STRON 




OCENA  5/6

OPIS





Podobno pierwsza miłość nie może trwać wiecznie.
Podobno wypali się przy pierwszym podmuchu pędzącego życia... Czy na pewno?

Theo pragnie by rodzice byli byli z niego dumni. Chodzi na treningi kickboxingu, jak niegdyś jego ojciec, gra również na skrzypcach, tym samym spełniając marzenie matki. Ich życie wydaje się poukładane, jednak ciągłe nieobecności ojca ciążą coraz bardziej.

Vera chce tylko normalnego życia, lecz jej relacje z matką wykraczają daleko poza te panujące w zdrowej rodzinie. Żyje w stresie, strachu oraz spędza dnie na spełnianiu wygórowanych wymagań matki.

Czy rodzące się pomiędzy Theo i Verą uczucie wystarczy, by przetrwać wszystko, co zgotował im los? I, co najważniejsze, czy zdążą nim nadejdzie świt?




MOJE ODCZUCIA

Miałam już okazję poznać autorkę, ale w całkiem innej odsłonie. Niemniej muszę przyznać, że w tej nowej wielokrotnie mnie zaskoczyła, oczywiście pozytywnie. Ilość dostarczonych mi emocji jest ogromna. Czytałam tą powieść z zapartym tchem, czasem nawet zapominając oddychać. Alicja Wlazło tak lawiruje życiem swoich bohaterów, że nie sposób odkładać czytania na później…

Theo pragnie być zauważanym przez swoich rodziców. I tak jak matka, daje mu poczucie bliskości, tak ojciec jest w ciągłych rozjazdach, zbyt mocno poświęcając się swojej pracy.
Vera całe życie żyje pod dyktando matki, nie może decydować o swoim losie. Z zazdrością spogląda na normalne rodziny, pragnąc zamienić się z nimi miejscem. 
Oboje poznają się na zajęciach muzycznych, oboje grają na skrzypcach i to właśnie miłość do nich ich połączyła. Choć ich spotkanie było intensywne i dość krótkie, to wywołało jednak ogromne spustoszenie w życiu obojga z nich. Oboje czuli te emocje, gdy przebywali w swoim towarzystwie. I kiedy ona znika na 10 lat, on nie potrafi sobie z tym poradzić niczym innym jak gniewem. Ona natomiast żyła z świadomością, że postąpiła najsłuszniej jak potrafiła. Czy ponowne spotkanie po 10 latach cokolwiek zmieniło w ich uczuciu? Czy tym razem, Theo ponownie pozwoli jej uciec?

Oba instrumenty tak piękne, a mimo to tak różne. Zupełnie jak ich właściciele. Niczym ogień i woda. Czerń i biel. Vera mogła jedynie żywić nadzieję, że mrok nie okaże się zgubny dla jasności.

Muszę przyznać, iż autorka stworzyła niebanalną fabułę, którą śledzi się z ogromnym zainteresowaniem. Bohaterowie są trochę tajemniczy, skrywają swoje sekrety, niewiele o sobie mówią, ale każde wydarzenie przedstawione w tej książce pozwala, kawałek po kawałku, odkrywać coś o ich życiu. Historia ta pokazuje nam, że człowiek często posiada dwie twarze. Pod maską skrywa to, kim jest naprawdę, dlatego że czasem jest do tego zmuszany, dlatego że to może uratować mu życie. Ale czy życie pod przykrywką jest życiem jakiego właśnie pragnie? Czy nie wolałby być po prostu sobą? Cieszyć się w pełni życiem? Są ludzie, którzy nie posiadają skrupułów, by udawać kogoś innego, robią to nawet z uśmiechem na twarzy. Bawi ich takie życie, wprowadzanie zamęty i sianie spustoszenia. Ale nie naszą bohaterkę.

Bardzo polubiłam zarówno Theo, jak i Verę. Nad losem Very nawet trochę ubolewałam. Było mi przykro, że musi żyć pod dyktando osób trzecich, a nie własnego serca. Było widać jak bardzo ciągnie ją do tego chłopaka, jak bardzo pragnęłaby spędzić z nim całe życie, jednak jej los z góry był przesądzony. Niestety, nie mogła sama o sobie decydować. Theo to natomiast chłopak o ogromnym sercu, czuły, opiekuńczy i niezwykle oddany własnym przekonaniom.

Wsiadła do samochodu, zostawiając za sobą serce i przeszłość, ale także przyszłość.
Serce, które pragnęło jedynie zaznać miłości – a której nie mogła mu zapewnić. Przeszłość, która gnała za nią na każdym kroku – a której nie mogła się pozbyć. Przyszłość, w której pragnęła się zatracić, choć nie mogła.
Bo dla niej nie było już nadziei.

Jeśli liczycie na ckliwy romans, to muszę was rozczarować, gdyż tego tutaj nie znajdziecie. Będzie oczywiście miłość, ale głównie możecie tutaj liczyć na sensację. Sensację, którą autorka poprowadziła po prostu po mistrzowsku. Historia naszych bohaterów nie jest banalna, ma liczne wyboje, ścieżki, które są trudne do pokonania. Theo nie radzący sobie z ciągłą nieobecnością ojca, Vera, którą ma być pozbawiona wszelkich uczuć i żyć pod dyktando innych. Ta dwójka ma za sobą trudne chwile, ale pragnie czerpać z życia pełnymi garściami. On poszedłby za nią w ogień, Ona próbuje zniechęcać go na każdym kroku, wierząc, że w ten sposób może go uratować. Sporo w tej książce o relacjach rodzinnych, które nie są takie kolorowe jakby mogło się wydawać. To relacje, które mają rysy, jakieś niedociągnięcia i nieporozumienia. Relacje, które mogą zdarzyć się w prawdziwym życiu.

Nie da się ukryć, iż czasem w życiu spotykamy przypadkowo jakąś całkiem nieznaną nam osobę, a ona wywraca nasze życie do góry nogami. Sprawia, że wpojone nam zasady, zaczynają tracić na znaczeniu, a życie przybiera całkiem inny obrót spraw. Ale nie zawsze można nad wszystkim zapanować. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny.

Nim nadejdzie świt to historia napisana emocjami i napięciem. Jak już wkroczy się w życie bohaterów, śledzi się je z zapartym tchem. Akcja dzieje się błyskawicznie, a zakończenie wbija w fotel. Koniecznie przeczytajcie!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję



piątek, maja 01, 2020

Autorzy o zwierzętach - I.M. Darkss

Autorzy o zwierzętach - I.M. Darkss


I.M. Darkss - to autorka z Warmii kryjąca się pod pseudonimem.Wieczna romantyczka, której trudno funkcjonować bez codziennej dawki cukru. W 2016 roku debiutowała powieścią fantastyczną ,,Światło w mroku".




1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 
Absolutnie nie. Wiem, że dziś wszyscy uważamy zwierzęta za pewnik, bo istnieją w naszej codzienności od zawsze, ale chyba każdy przyzna, że gdyby zniknęły, zabrałyby ze sobą wiele niemożliwej do zastąpienia radości, której wielu na co dzień nie docenia. 
2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?
Nie podam konkretnej liczby, bardzo wiele. Od dziecka otaczały mnie zwierzęta. Aktualnie posiadam 3 psy. 
3. Zwierzę jest dla mnie…

Częścią rodziny.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Nie mam pojęcia, na jakiej podstawie ludzie popierają takie założenia.  Zwierzęta są żyjącymi niewinnymi, czującymi i rozumnymi istotami. Jeśli to nie wystarczy, to zaczęłabym obawiać się o ludzi. W końcu tylko ludzie przejawiają absurdalne skłonności do tworzenia założeń, które pozwolą im poczuć się lepszym od reszty i tytułować królem świata.

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?
To jedno z tych zajęć, które zawsze będę szanować i podziwiać. Przywracają mi wiarę w ludzi i ich zdolność do empatii. 

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Może lepiej o tym nie mówmy, nie chcę zostać ukarana za nawoływanie czytelników do agresji. 

7. Pani ulubione zwierzę to?

Pies, choć tak naprawdę uwielbiam wszystkie zwierzęta futerkowe. Może fakt, że miło jest się do takich przytulać, nie jest bez znaczenia w tej stronniczości.  

8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Tak naprawdę każde zwierzę jest unikalne, a zatem ma niepowtarzalne cechy, w zależności od tego, o czym chcielibyśmy pisać, można wybrać do tego najbardziej odpowiednie stworzonko. 

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Owszem, choć oczywiście nie oznacza to, że jakieś inne zwierzę również nie może stać się naszym najlepszym przyjacielem. Nie jest to tytuł zarezerwowany jedynie dla wspomnianych czworonogów.

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Poza tym niezidentyfikowanym gatunkiem zwierzęcia, jakim staję się zaraz po przebudzeniu i zwleczeniu się z łóżka z nastrojem porównywalnym do wygłodniałej, wkurzonej piranii?
Wszystko zależy od zdjęcia, od emocji, jakie chcemy uchwycić, w jakim spektrum rozbudzić wyobraźnię. 


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.





piątek, maja 01, 2020

Zapowiedź patronacka "Obca miłość" Katarzyna Grabowska

Zapowiedź patronacka "Obca miłość" Katarzyna Grabowska

PREMIERA: 09.05.2020



Jest mi niezmiernie miło poinformować,  iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Obca miłość Katarzyny Grabowskiej.

⇘⇙

Weronika wiedzie na pozór szczęśliwe życie jako jedyna spadkobierczyni fortuny Skarbierskich. Zdradzona przez narzeczonego, stara się unikać miłości, ciągle żyjąc wspomnieniami nieudanego związku. Po nagłej śmierci dziadka wspierana przez współlokatorkę, a zarazem przyjaciółkę, Milenę Bielską, wraca w rodzinne strony, jednak na miejscu okazuje się, że nic nie jest już takie samo, jak kiedyś. Weronika nagle znajduje się w samym centrum dziwnych wydarzeń, które ukazują otaczających ją ludzi w zupełnie innym świetle. Być może śmierć dziadka nie była przypadkowa. Być może starszy pan skrywał pewien sekret, który zaważy na dalszym życiu dziewczyny. Być może nie każdemu przyjacielowi można ufać. Czy poznany przypadkiem syryjski uchodźca, Jusuf, okaże się cudownym wybawcą, który ocali Weronikę i sprawi, że jej serce otworzy się na miłość? A może to on stanie się jej najgorszym koszmarem?

⇗⇖




Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger