środa, czerwca 14, 2017

"Po złej stronie lustra" K. C. Hiddenstorm [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]

"Po złej stronie lustra" K. C. Hiddenstorm [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]






PREMIERA: 20.06.2017




*Tytuł: "Po złej stronie lustra"
*Autor: K. C. Hiddenstorm
*Wydawnictwo: e-bookowo.pl
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 461




*Ocena:5+/6
*Opis:


Lisa Johnson ma wszystko, o czym marzą przeciętni ludzie: urodę, sławę, bogactwo. Sielanka jednak kończy się w dniu, w którym ulega tajemniczemu wypadkowi na planie swojego najnowszego filmu. Po wyjściu ze szpitala doświadcza coraz częstszych omdleń oraz szeregu innych dolegliwości... jak choćby wizyt w alternatywnej rzeczywistości. Jawa i sen zaczynają zacierać się coraz bardziej, a ona z przerażeniem uświadamia sobie, że zaczyna balansować na krawędzi obłędu. Podczas jednej z wizyt w równoległej rzeczywistości Lisa poznaje demoniczną Kobietę w Bieli, która składa jej propozycję nie do odrzucenia...






*Moje odczucia:


Lisa Johnson to młoda i utalentowana aktorka, która swoim aktorstwem wyrażała siebie. Wszystko w jej życiu układało się w miarę dobrze, dopóki na planie nie doszło do nieszczęśliwego wypadku. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Raz była w świecie realnym, by za moment odnaleźć się po drugiej stronie lustra, gdzie uważano ją za kogoś innego. Do tego zwariowane głosiki odgrywające role dobrych i złych, które wciąż zaprzątały jej głowę. Lisa po woli nie wiedziała jak odróżnić iluzję od rzeczywistości do zaczęło ją doprowadzać do obłędu. Czy zdąży się ocalić i nie dać się mu zatracić?

Tom Hurt również jest aktorem i pracuje na planie filmowym wspólnie z Lisą. Choć z początku tłumi w sobie uczucia do tej pięknej dziewczyny, w końcu postanawia je ujawnić. Kiedy z Lisą zaczynają się dziać dziwne rzeczy, martwi się o nią, tym bardziej, że ona nie chce mu powiedzieć o co chodzi. Czy ich rodząca się miłość przetrwa?

Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się, że podświadomie słyszeliście w swojej głowie jakieś głosiki, które kazały Wam coś robić, lub czegoś nie robić? Można by to porównać do takiego wewnętrznego głosu serca. Ja wiele razy na ten głos serca się zdawałam. Czy zawsze prowadził mnie przez życie słusznie? Może i nie zawsze, jednak nie żałuję, że go słuchałam.

Stworzona przez autorkę Lisa to postać, która zaczyna się gubić w swoim rzeczywistym świecie, a daje się zatracić w tym, w którym obłęd chce ją całkowicie pochłonąć. Muszę przyznać, że bywały momenty, kiedy jej postać mnie irytowała, zastanawiałam się czemu nie chce powiedzieć Tomowi prawdy, ale zaraz z drugiej strony rozumiałam, że przecież żaden normalny człowiek nie uwierzyłby jej w to, co się z nią dzieje. Wyobraźcie sobie, że Wasze życie toczy się normalnym rytmem, a kiedy przychodzi wieczór idziecie spać, po czym nagle znajdujecie się w innym wymiarze, że ludzie biorą Was za kogoś kim nie jesteście. Nasza Lisa w drugim wcieleniu znajdywała się w szpitalu psychiatrycznym.

Obłęd. No właśnie, zastanawialiście się co takiego może człowieka do niego doprowadzić? Jak zachowuje się człowiek, który z dnia na dzień staje się kimś, kim w rzeczywistości nie jest? Istne wariactwo. Człowiek słyszy rzeczy, które w realu nie mają miejsca, zachowuje się irracjonalnie, doprowadzając innych do szału. Staje się zagubiony, pozbawiony logicznego myślenia. Zaczyna tracić sens życia, powoli dając się zawładnąć obłędowi. Jak taka historia może się zakończyć?


K. C. Hiddenstorm stworzyła powieść, która trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Czytając zastanawiamy się jak to się zakończy, czy będzie szczęśliwe zakończenie czy też może nie. A kiedy przychodzi już ten moment zakończenia, zostajemy wytrąceni z równowagi myślowej, gdyż nie sposób przewidzieć jaki finał będzie miała ta książka (wierzcie mi próbowałam to rozgryźć, ale mi się nie udało).

Pomysł na fabułę jak najbardziej mi się spodobał, postacie nie są jakoś specjalnie przerysowane, czy też nudne, każda z nich jest inna i ma swój charakterek. W kilku momentach moje ciśnienie osiągało stan przekraczający normę, jednak udało się nad nim zapanować.

Po złej stronie lustra to powieść, która na kilka godzin zabierze czytelnika w dwa różne światy, w których ciągle pojawiąjące się głosiki będą próbowały zwieść główną bohaterkę na "manowce". Czy obłęd, który poluje na Lisę, zapoluje również i na Was? Ja przeczytałam i Was również do tego zachęcam.




Za możliwość przeczytania i patronowania serdecznie dziękuję autorce.




poniedziałek, czerwca 12, 2017

"Kruchość porcelany" Monika Sawicka [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]

"Kruchość porcelany" Monika Sawicka [PRZEDPREMIEROWO + PATRONAT]


PREMIERA: 13.06.2017





*Tytuł: "Kruchość porcelany"
*Autor: Monika Sawicka
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 256


*Ocena: 4+/6
*Opis:



Zuzanna Maks to kochająca żona i matka. Kobieta przedsiębiorcza, skrząca humorem, pozytywnie nastawiona do życia. Szczęśliwa, chciałoby się rzec… W zaciszu czterech ścian rozgrywa się jednak życie zupełnie inne niż to, które prezentuje na zewnątrz.
Piszę książki o miłości, bo światu potrzebna jest miłość. W najważniejszej dla mnie Kruchości porcelany opisane są różne odcienie miłości. Od bieli aż po czerń.
Wyrządzone nam krzywdy trzeba wybaczać, nie rozpamiętywać, bo nienawiść niszczy nas, a nie tego, który krzywdzi. Kiedy upadniemy, musimy się podnieść i iść dalej. Bo życie mamy tylko jedno, tylko to, które trwa. Innego nie będzie. Nawet po największych tragediach można żyć. Żyć pięknie.


*Moje odczucia:



Czy zatrzymaliście się kiedyś choć na moment i zastanawialiście się, czy w Waszym życiu wszystko jest ok? Czy takie jakie ono jest, takie ma być? Czy aby na zewnątrz nie udajemy twardych jak kamień, a w środku nie jesteśmy czasem kruszy jak porcelana?

Ludzie często udają twardych na zewnątrz, choć w środku toczy się u nich istne piekło. Taka właśnie jest nasza bohaterka książki - Zuzanna. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że to tryskająca humorem żona i matka. Ale... no właśnie, jest ale... ale w domu przeżywa koszmar, koszmar, który funduje jej własny mąż.



Często się zastanawiam, dlaczego kobiety nad którymi znęcają się ich mężowie, nie odchodzą od nich. Dlaczego trwają w takich chorych, toksycznych związkach? I uwierzcie mi, powodów jest wiele, a znajdziecie je między innymi w tej książce. Dla mnie osobiście nie jest dopuszczalne, by mężczyzna podnosił na mnie rękę. Raz jednemu się zdarzyło, kazałam mu się spakować i wynosić z mojego życia. Jeśli mężczyzna uderzy raz, zrobi to i kolejny, kolejny i kolejny raz. Ale my kobiety, powinnyśmy być silne i przeciwstawiać się takim wyczynom. Niestety często tak się nie dzieje. Trwamy w takich toksycznych związkach, gdyż boimy się, iż nie poradzimy sobie finansowo same, albo ze względu na dzieci bądź co gorsza, bo wciąż kochamy mężów tyranów mimo wyrządzanych nam krzywd.



Monika Sawicka otwiera nam oczy na wiele spraw. Pokazuje nam, iż życie mamy tylko jedno i powinniśmy je należycie przeżyć. W swojej lekturze, która w pewnym stopniu jest dość egocentryczna poprzez swoją formę, ukazuje nam życie Zuzanny i jej wewnętrzne rozterki. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o Amelce, córce bohaterki, która momentami "razi" swoimi wypowiedziami. Kto by pomyślał, że dzieci mogą być tak mądre i tak wiele potrafią dostrzegać? Czasem mi się w głowie nie mieści, skąd u nich biorą się takie odzywki?

Powieść autorki z jednej strony jest napisana z humorem, ale pod tym humorem, kryją się przede wszystkim łzy. Nie każdemu czytelnikowi, może spodobać się taka forma przekazu. Nie każdy zrozumie co chce nam przez to przekazać autorka. Niemniej uważam, że zawartych jest tutaj mnóstwo refleksji - życiowych refleksji.

Nasza bohaterka to kobieta, która w swoim życiu zmaga się z wieloma problemami, począwszy od przemocy domowej, poprzez zdradę, samotność, a później również ciężką chorobę. Pragnie za wszelką cenę być silna, choć nie zawsze jej się to udaje. Ma chwile załamania, gdzie najchętniej poddałaby się i już nie walczyła. A jednak odnajduje w sobie siłę i motywację do dalszej walki z przeciwnościami losu.




Kruchość porcelany to lektura, która ukazuje nam jak bardzo jest kruche nasze życie. Ale przede wszystkim to książka, która uświadamia nam, iż nasze życie leży tylko i wyłącznie naszych rękach. Więc, jeśli mamy coś zrobić, zróbmy to natychmiast. Wczoraj należy do przeszłości, a jutro jest niezbadane. Polecam.


Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję





niedziela, czerwca 11, 2017

Zapowiedź "Po złej stronie lustra"

Zapowiedź "Po złej stronie lustra"
PREMIERA: 20.06.2017




Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Po złej stronie lustra K. C. Hiddenstorm.


❀


Lisa Johnson ma wszystko, o czym marzą przeciętni ludzie: urodę, sławę, bogactwo. Sielanka jednak kończy się w dniu, w ktorym ulega tajemniczemu wypadkowi na planie swojego najnowszego filmu. Po wyjściu ze szpitala doświadcza coraz częstszych omdleń oraz szeregu innych dolegliwości... jak choćby wizyt w alternatywnej rzeczywistości. Jawa i sen zaczynają zacierać się coraz bardziej, a ona z przerażeniem uświadamia sobie, że zaczyna balansować na krawędzi obłędu. Podczas jednej z wizyt w równoległej rzeczywistości Lisa poznaje demoniczną Kobietę w Bieli, która składa jej propozycję nie do odrzucenia...




❀



Premiera 20 czerwca!, a mojej recenzji możecie spodziewać się niedługo.


I kilka cytatów na zachętę.






Zachęcam również do zakupu książki przedpremierowo KLIK




sobota, czerwca 10, 2017

"Pierwszy dotyk" Laurelin Paige

"Pierwszy dotyk" Laurelin Paige




*Tytuł: "Pierwszy dotyk"
*Autor: Laurelin Paige
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 538


*Ocena: 4+/6
*Opis:


Emily Wayborn czuje się wreszcie kobietą na właściwym miejscu. Po serii nieudanych związków, o których wolałaby zapomnieć i kilku latach lekkomyślnego imprezowania ze swoją przyjaciółką Amber, jest teraz odnoszącą sukcesy aktorką.

Pewnego dnia Emily otrzymuje dziwną wiadomość. Na jej pocztę nagrywa się Amber, przyjaciółka z dawnych lat. Chociaż wiadomość brzmi neutralnie, Emily rozpoznaje w treści tajny kod używany kiedyś przez dziewczyny w sytuacjach kryzysowych.

Pełna determinacji Emily zamierza odnaleźć przyjaciółkę. Wkrótce dociera do Reeve'a Sallisa, znanego i niebezpiecznego miliardera, którego zła sława opiera się na podejrzanych interesach i potężnych manipulacjach.

Misją Emily staje się uwiedzenie bogacza, aby odkryć jego sekrety i dowiedzieć się, gdzie jest Amber. Choć intuicja podpowiada jej, że Reeve jest wrogiem, nie może powstrzymać się od kontaktu z elektryzującym mężczyzną. W pewnym momencie musi podjąć kluczową decyzję mogącą podważyć jej lojalność wobec Amber.



*Moje odczucia:


Miałam wcześniej już styczność z twórczością Laurelin Paige i zawsze jej książki robiły na mnie pozytywne wrażenie. Tym razem jest podobnie. Choć to opasłe tomisko, gdyż ma ponad 500 stron, pochłania czytelnika w zaskakująco szybkim tempie.

Emily to dziewczyna, którą trudno było mi zrozumieć. To, że podjęła się szukania swojej byłej przyjaciółki jeszcze przyjmuję do wiadomości, ale jej uległość wobec mężczyzn, momentami wręcz mnie przerażała. Ona sama chociaż czasami wiedziała, że może jej grozić niebezpieczeństwo, nie mogła przerwać poczynań z tymi mężczyznami. I chociaż zdawała sobie sprawę z tego, iż nie jest to normalne, mimo wszystko nie mogła tego przerwać. Jako kobieta jest silna, odważna i za wszelką cenę dążąca do wyznaczonych sobie celów.

Pomysł na fabułę jest trafiony w dziesiątkę! Sceny erotyczne były mroczne, dzikie i pozbawione jakiejkolwiek łagodności. Mogę rzec, iż nawet były wręcz rzeczywiste i namacalne. Książka nie skupia się jednak tylko na erotyzmie. Wciąż są wplątywane wątki z zaginięciem Amber, które dodają smaczku całej powieści.

Reeve to nieskazitelnie przystojny i bogaty mężczyzna, ale równie niebezpieczny. Każda z kobiet chętnie by się przy nim zakręciła. Nasza Emily po raz ostatni w swoim życiu musi uwieść go, aby uzyskać jakieś wiadomości na temat Amber, której poszukuje od czasu otrzymania od niej tajemniczej wiadomości. Tylko czy uwiedzenie i osiągnięcie wyznaczonego celu w czymś pomoże? A może całkowicie odmieni spojrzenie bohaterki na dalsze życie?








Muszę przyznać, iż początek trochę mnie nudził, od połowy rozkręciła się akcja, a zakończenie zbiło mnie z nóg. Bohaterowie są dobrze wykreowani i niczego im nie brak. Każdy z nich ma swoją osobowość i to się ceni. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje towarzyszą czytelnikowi na każdym kroku.

Czasem człowiek, jeśli bardzo czegoś pragnie jest w stanie zrobić wszystko, by to osiągnąć. Nie baczy na konsekwencje swoich czynów, jakie mogą go spotkać. Liczy się jego odwaga i niezbadane tereny. Ale kto nie ryzykuje, ten nic nie traci.




Pierwszy dotyk to książka, która wywoła w nas wulkan emocji. Sprawdzi granice naszej wytrzymałości oraz niejednokrotnie zaskoczy nas swoją mrocznością. Polecam!





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



czwartek, czerwca 08, 2017

Zapowiedź audiobooków Wydawnictwa StoryBox

Zapowiedź audiobooków Wydawnictwa StoryBox


PREMIERA: 09.06.2017

Drugie życie Matyldy

Autor: Magdalena Turbowicz
Czyta: Joanna Gajór
Czas trwania: 08:28:00


Matylda ma dom, pracę, rodzinę, lecz wszystko to jest chwiejne i pozorne. Zamiast ciepłego domu – wiejąca chłodem mistyfikacja. Zamiast opiekuńczego i kochającego męża – samotność, tęsknota za domem rodzinnym i pewna niezakończona historia z młodzieńczych lat. Kiedy sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli, a mąż mimo protestów chce wywieźć Matyldę i ich syna Oskara za granicę, kobieta musi zagrać fałszywą kartą. Sprawy zaczynają się układać zgodnie z planem, tylko Matyldę wciąż męczą okropne wyrzuty sumienia. I kiedy zaczyna wierzyć, że jej los się odmienia, przychodzi zemsta. Pozornie przypadkowe zderzenie z przeszłością rozpoczyna całą serię dramatycznych wydarzeń. Matylda balansuje na granicy życia i śmierci, a jedynym, co może ją uratować, jest prawda i czysta, niczym nieskalana miłość.



PREMIERA: 09.06.2017
Carpe diem
Autor: Diane Rose
Czyta: Joanna Domańska
Czas trwania: 13:49:00

Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem – szczęśliwa młoda kobieta, czekająca na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to...
Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. Nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych chwil...

PREMIERA: 09.06.2017
Maski zła
Autor: Iwona Banach
Czyta: Magda Karel
Czas trwania: 10:42:00

Każde miasteczko ma swoje tajemnice. Trzy morderstwa starszych kobiet dają początek skomplikowanemu śledztwu. Jaki proceder miał miejsce w tajemniczym instytucie? Co ukrywa miejscowa elita? Czy koszmary z przeszłości powrócą?
„Maski zła” to trzymający w napięciu thriller o toksycznych ludziach, dla których liczą się tylko pieniądze, własne urojenia i chore ambicje.






Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym powyższe audiobooki.






środa, czerwca 07, 2017

Zapowiedź "Kruchość porcelany"

Zapowiedź "Kruchość porcelany"


PREMIERA: 13.06.2017



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Kruchość porcelany Moniki Sawickiej.

❀


Książki Moniki Sawickiej są jak spotkania z dobrą przyjaciółką, która wysłucha, pocieszy, przyniesie otuchę i pomoże ponieść największe nawet ciężary.
Zuzanna Maks to kochająca żona i matka. Kobieta przedsiębiorcza, skrząca humorem, pozytywnie nastawiona do życia. Szczęśliwa, chciałoby się rzec… W zaciszu czterech ścian rozgrywa się jednak życie zupełnie inne niż to, które prezentuje na zewnątrz.
Piszę książki o miłości, bo światu potrzebna jest miłość. W najważniejszej dla mnie Kruchości porcelany opisane są różne odcienie miłości. Od bieli aż po czerń.
Wyrządzone nam krzywdy trzeba wybaczać, nie rozpamiętywać, bo nienawiść niszczy nas, a nie tego, który krzywdzi. Kiedy upadniemy, musimy się podnieść i iść dalej. Bo życie mamy tylko jedno, tylko to, które trwa. Innego nie będzie. Nawet po największych tragediach można żyć. Żyć pięknie.

❀

Przeczytaj fragment - klik

❀



Recenzja w okolicach premiery!







wtorek, czerwca 06, 2017

"Zaraz wracam" Anita Scharmach [PATRONAT]

"Zaraz wracam" Anita Scharmach [PATRONAT]






*Tytuł: "Zaraz wracam"
*Autor: Anita Scharmach
*Wydawnictwo: Lucky
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 304




*Ocena: 5+/6
*Opis:


Marta wraca do Polski ze Stanów Zjednoczonych po 10 latach nieobecności, gdzie wyjechała po tym, jak w wyniku wypadku straciła nie tylko ukochanego męża, ale także dwie córki. W Gdyni ma objąć stanowisko szefa w korporacji zajmującej się PR-em. Jednak to nie tylko powrót do ojczyzny, to także powrót do tragicznej przeszłości, z którą będzie zmuszona na nowo się zmierzyć.

Marta będzie musiała stawić czoła rzeczywistości i wspomnieniom, które w Gdyni wracają ze zdwojoną siłą. Wspierać ją będzie jej najlepsza przyjaciółka, rodzice, a także pewien przystojny mężczyzna, który spróbuje ją w sobie rozkochać.


*Moje odczucia:


Główna bohaterka Marta 10 lat temu straciła wszystko co dawało jej sens życia - męża, a także dwie córki. Nie mogąc pogodzić się z tragedią, uciekła z kraju. Teraz powraca, tak samo jak powrócą wspomnienia. Czy w końcu uda jej się zaakceptować wydarzenia z przeszłości i ruszyć do przodu? Czy zdoła spojrzeć ojcu w oczy?

Anita Scharmach od początku dostarcza nam sporą dawkę emocji. Teraźniejszość miesza z przeszłością, dzięki czemu dowiadujemy się co takiego stało się 10 lat temu, dlaczego Marta nie może sobie z tym poradzić. Ale czy kiedy w jednej chwili traci się męża, a chwilę później również dwie córki, można żyć normalnie? Nie sądzę. Strata bliskich zawsze dotyka dogłębnie. Ale nie tylko nas, również najbliższą rodzinę. Nic już nie jest takie jak było wcześniej.




Marta z dobrej kochającej żony i matki zmienia się pod wpływem tych tragicznych wydarzeń w zołzę pozbawioną jakichkolwiek uczuć. Źle traktuje swoich pracowników na których próbuje odreagować minione wydarzenia. Nie zdaje sobie sprawy, iż swoim pochopnym zachowaniem rani wiele osób.


Życie jest niezwykle kruche, dzisiaj jesteśmy, a jutro może nas już nie być. Nigdy nie przewidzimy, co się wydarzy w danej chwili. Ból, trauma, wspomnienia wywołujące tylko płacz i smutek powracają ze zdwojoną siłą, a Marta musi stawić im czoła. Jeśli nie pogodzi się z tym co się stało, nie będzie mogła iść do przodu. Nie będzie mogła być znów szczęśliwa.




Autorka napisała powieść, której nie mogłam odłożyć choć na moment. Od samego początku zagrała na moich emocjach, których nie potrafiłam opanować. Zdarzyło się, że łzy lały się ciurkiem. Bohaterowie powieści są niezwykle rzeczywiści wręcz namacalni. Czułam się, jakbym stała tuż obok i przeżywała wszystko razem z nimi. Czułam na sobie ból bohaterki i razem z nią cierpiałam. Dosłownie zostałam zmiażdżona jej przeżyciami (droga Anitko, tak się nie postępuje z czytelnikami ;) ).

Żałoba naszej bohaterki trwała całe 10 lat. Przez 10 lat nie mogła się pogodzić z odejściem ukochanych jej osób. Przez 10 lat, dzień po dniu, nosiła w sobie ogromny żal i smutek związany z tą tragedią. Winiła wszystkich w koło, łącznie z jej zmarłym mężem. Nie zauważała, że tym sposobem krzywdzi nie tylko siebie, ale i swoich bliskich. Aż w końcu pewnego dnia się otrząsnęła i jakby przebudziła z tego złego snu.

W końcu Marta przestanie obwiniać wszystkich w koło za zło jakie ją spotkało. Zrozumie, że życie składa się z chwil i nie każda z nich musi być tą najgorszą. Że trzeba umieć dostrzegać małe aspekty życia i cieszyć się nimi. W życiu bohaterki zajdzie mała rewolucja i to nie tylko zawodowa, ale również osobista. Pojawi się również Artur i Blanka. Kim są? O tym przekonajcie się czytając książkę.

Anita Scharmach z niezwykłą miłością i czułością pisze również o zwierzętach, widać, że wiele dla niej znaczą w życiu. Kot Janusz (tylko te imię, tak ma na imię mój tata) skradł moje serce. Dzięki tej książce zrozumiemy, że nie tylko ludzie mają za sobą ciężkie przeżycia. Zwierzęta również czasem przechodzą przez piekło, które wyrządzili im ludzie. Osobiście takim ludziom, sama wyrządziłabym krzywdę bez najmniejszych skrupułów.

No i zakończenie, które po prostu zbija z nóg. Tak się nie robi. Jak teraz czytelnik ma spać spokojnie? Takie zakończenie wskazuje na to, iż powinna powstać kontynuacja powieści.


Zaraz wracam to książka, która dostarczy czytelnikowi niesamowitych wrażeń - od samego początku odbije na nim swoje piętno. Ukaże nam, iż każdy człowiek ma prawo do szczęścia, nawet, jeśli spotkała go w życiu ogromna tragedia. Lektura ta sprawi, że niejednokrotnie popłynie nam łezka z oka, ale również da nam otuchę i nadzieję na lepsze jutro. Polecam z całego serca!




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu



niedziela, czerwca 04, 2017

Wywiad - Wanda Szymanowska

Wywiad - Wanda Szymanowska
Moi drodzy, dzisiaj zapraszam Was na wywiad z autorką, z którą można przysłowiowe "konie kraść", a mianowicie z Wandą Szymanowską.



1. „Kobieta pełna poczucia humoru, uśmiechu dla innych, kochająca literaturę i ludzi”. Czy faktycznie zawsze da się kochać wszystkich ludzi?

Nie, nie, w żadnym wypadku nie wszystkich można kochać i nie powinno się być rozrzutnym w tym względzie. Nie lubię, nie kocham bufonów, zarozumialców, ignorantów, egoistów, ponuraków. I to się nigdy nie zmieni.

2. Jaka była reakcja Pani bliskich, kiedy postanowiła Pani napisać swoją pierwszą książkę, a potem ją wydać? Jak w ogóle rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem?


Żadnej specjalnej reakcji ze strony bliskich nie było. Przyzwyczaili się, że zawsze coś pisałam, ale nie były to powieści, lecz publikacje związane z wykonywanym zawodem. Pisałam głównie artykuły, broszury z zakresu edukacji artystycznej, globalnej i europejskiej. To była moja pasja zawodowa.  Regularnie pisywałam felietony dla portalu ,,Kobieta 50+”, dla czasopisma ,,N@uczyciel”. Zgłaszałam też swoje prace do różnych konkursów literackich i zdarzały mi się  sukcesy.  W końcu jedna ze znajomych pisarek, z ogromnym i imponującym dorobkiem powiedziała mi, że ja już powinnam zacząć  tworzyć normalną literaturę. Uwierzyłam i  tak to się zaczęło.




3. Lepiej pisze się Pani dla dorosłych, czy tych najmłodszych? „Ciapek” cieszy się wielkim sukcesem. Zamierza Pani coś jeszcze napisać dla najmłodszych?
 
Sztukę pisania dla dzieci nazywam ,,bajaniem”, jednak uważam, że pisanie dla dzieci jest najtrudniejszym  zadaniem. Tam trzeba ważyć każde pojedyncze słowo i jego powiązanie w związki wyrazowe, by tekst był zrozumiały dla młodego czytelnika i przede wszystkim interesujący oraz wnoszący jakieś wartości wychowawcze.

Rzeczywiście ,,Ciapek” robi furorę wśród przedszkolaków i uczniów klas początkowych. Nie spodziewałam się tego po nim.  Zaproszenia do placówek edukacyjnych ciągle napływają.

Aktualnie mam na warsztacie utwór dla dzieci. Marzy mi się, że będzie gotowy na nowy rok szkolny. Jest on adresowany dla dzieci nieco starszych:  III –VI klasy szkoły podstawowej.  Oczywiście zawierać będzie bardzo ważne i aktualne przesłanie wychowawcze.

4. Jak czuje się Pani z sukcesem „Lardżelki” (Grubaski) na scenie teatru?

Jeszcze niezupełnie to do mnie dotarło, chociaż od premiery minęło pół roku. Od zawsze mam problemy z wiarą w siebie i swoje umiejętności. Mam nadzieję, że kiedyś uwierzę, że potrafię pisać. W każdym razie jest coraz lepiej w tym względzie.

Natomiast ,,Grubaska” to nie tylko mój sukces. To zasługa świetnej aktorki  Izabeli Noszczyk, która zagrała tytułową rolę oraz duetu, który wyreżyserował sztukę:  Błażeja  Baraniaka – dyrektor Teatru Miejskiego w Lesznie oraz Elżbiety Zającówny.

Tych, którym nie udało się zdobyć dotychczas biletu na przedstawienie, bo ciągle są wyprzedane, informuję, że sztuka będzie grana jeszcze w nowym sezonie.

5. Najnowsza  Pani powieść „Kim, do diabła, jest Anita?!” to lektura, w której my czytelnicy możemy dostrzec auty życia w każdym wieku. Jak zrodził się pomysł na tak ciekawą książkę? Jak narodziła się postać Anity?

Anita to postać autentyczna.  Poznałam ją w ubiegłym roku wiosną w czasie dłuższego pobytu w Niemczech. Zafascynowała mnie od pierwszego wejrzenia. Zaczęłam codziennie publikować na FB krótkie historie z nią w roli głównej. Bardzo spodobała się publiczności fejsbukowej i powoli stała się tytułową postacią powieści.

6. Czy ma Pani już kolejne plany wydawnicze? Czym tym razem nas Pani zaskoczy? 

Plany mam dokładnie sprecyzowane, trudność polega jedynie na tym, by je terminowo zrealizować: jesienią ukaże się opowiadanie dla dzieci, a na wiosnę mam nadzieję zdemaskować literacko, to co ciąży na sercu i domaga się wyrzucenia, a mianowicie zamierzam w sposób humorystyczny obnażyć wnętrze pokoju nauczycielskiego. Już jest szkic powieści i tytuł.

7. Wiele Pani podróżuje, zwiedza cały świat, spotyka niesamowitych ludzi, a wszystko za sprawą pisania, bo z niego się Pani utrzymuje. Czyli jest Pani najlepszym przykładem tego, iż da się z tego wyżyć. Czy to trudne zadanie, wymagające wiele poświęceń? 

Z pisania od niedawna się utrzymuję i rzeczywiście radzę sobie z tym nieźle. Czy to trudne i wymagające poświęcenia? Pisarz nie istnieje bez czytelników, więc jeśli nie będę jeździć na spotkania autorskie, nie będę mieć czytelników. Wobec tego jeżdżę i to z wielką przyjemnością. Przyjmuję również zaproszenia na spotkania z emigrantami rozrzuconymi po całej Europie.

Z czystym sumieniem mogę potwierdzić, że z pisania można wyżyć.

8. Jaki stosunek ma Pani do blogerów książkowych? Coraz więcej się słyszy, że jakiś bloger sprzedaje przedpremierowe egzemplarze recenzyjne, co jest ewidentnie zabronione. Jak w takim razie ufać tym, którzy powinni z całym sercem poświęcać się swojej pasji?

Nie mam nieprzyjemnych doświadczeń we współpracy z blogerami.  Niektórych nawet szczególnie sobie cenię. Ale zdarzyło mi się raz zerwać współpracę z powodu ignorancji i dyletanctwa  blogerki. Była wyjątkowo nieutalentowana do tej pracy, jej recenzje były nijakie, powierzchowne, pisane niezdarnym stylem. Jednak najbardziej przeraziły mnie błędy ortograficzne. Nawet w tytule bloga był przeraźliwy ,,babol”. Uznałam, że taka współpraca jedynie mnie kompromituje.

9. Uwielbia Pani spotkania ze swoimi czytelnikami? Co one Pani dają?

Tak jak czytelnik marzy, by zobaczyć pisarza ,,na żywo”, pisarz marzy o spotkaniu oko w oko z odbiorcą. Moi odbiorcy to głównie kobiety i często spotkania nabierają bardzo serdecznego przebiegu, a niektóre znajomości przeradzają się przyjaźnie. To miłe uczucie. Czuję się potrzebna, utwierdzam, że to, co piszę, sprawia ludziom przyjemność, robi wrażenie, a nawet skłania do zmiany sposobu postrzegania świata.

10. Czy czuje się Pani spełniona w swoim życiu?  

Tak. Na tym  etapie życia, że mogę powiedzieć, że jestem spełniona. Mam za sobą udaną karierę zawodową. W miejscu gdzie pracowałam zostawiłam trwały ślad i jestem tego świadoma.  Mam też troje dorosłych, udanych dzieci, odnoszących swoje sukcesy zawodowe. Jednak najbardziej cenię sobie niezależność, której wreszcie się dorobiłam.  Kieruję moim życiem  tak, by było kolorowe i radosne.

11. Jak Pani uważa, dlaczego ludzie kłamią? Czy prawda gryzie w oczy?

Kłamstwo ma różne powody. Nieraz jest podstawą intrygi skierowanej przeciw komuś, nieraz bywa formą obrony i próbą wybielenia siebie, a niekiedy po prostu kłamie się ,,dla sportu”, żeby nie wyjść z wprawy, ot po prostu, sztuka dla sztuki.

12. Ile czasu zwykle poświęca Pani pisaniu jednej powieści? Czy jest to zależne od wielu czynników? 

Mam swój  wewnętrzny plan dzienny i staram się go wykonać, ale nie zawsze się to udaje z powodu jakiś nieprzewidzianych zdarzeń rodzinnych, wyjazdów na spotkania z czytelnikami lub nawału pracy marketingowej. Mam nadzieję, że wkrótce ,,dorobię” się asystentki i to ona wykona za mnie tę pracę, a ja zajmę się tylko pisaniem.  Zasadniczo siadam przy biurku wczesnym rankiem, około południa zarządzam sobie przerwę obiadową, a potem znów siadam do pisania wieczorem.

13. Świat staje się piękniejszy, gdy… (proszę dokończyć zdanie).

Gdy świeci słońce. Jestem uzależniona od słońca i witaminy D. Dlatego nawet w środku zimy muszę pojechać do ciepłego kraju, by wchłonąć odpowiednią ilość promieni słonecznych i docenić urodę świata. Gdyby przyszło mi żyć na Spitzbergenie, umarłabym z tęsknoty za słońcem.






Dziękuję serdecznie autorce za poświęcony mi czas.



niedziela, czerwca 04, 2017

"XII Sugestii. Przewodnik do szczęśliwego życia" Bogłusław Szedny

"XII Sugestii. Przewodnik do szczęśliwego życia" Bogłusław Szedny




*Tytuł: "XII Sugestii. Przewodnik do szczęśliwego życia"
*Autor: Bogusław Szedny
*Wydawnictwo: Ridero
*Rok wydania: 2017
*Ilość stron: 200




*Ocena: 5/6
*Opis:


Ksiażka XII SUGESTII jest wyjątkowa. Czytelnik czuje się, jakby odbył nieziemską podróż w głąb siebie. Podczas czytania jest chwila na refleksje, ćwiczenia, aby poczuć swoje emocje, spokój umysłu i jakim się jest człowiekiem. Uważam, że ta książka odmieni życie i los wielu ludzi. "

Ewa Pawlak, energoterapeutka


Bogusław Szedny w bardzo przystępny sposób prezentuje przetestowane w jego własnym życiu sposoby na lekkie i świadome życie. Jestem przekonana, że po wdrożeniu w  życie proponowanych w książce sugestii czytelnik poczuje radość, lekkość i wolność swojej prawdziwej natury. Gorąco polecam!


Sylwia Kocoń, energoterapeuta metafizyczny


Jeżeli miałabyś/miałbyś wejść na Mount Everest, to wzięłabyś/wziąłbyś najlepszy sprzęt i przewodnika. Jeżeli chcesz przejść przez życie z uśmiechem, Twoim przewodnikiem niech będzie XII SUGESTII. Ta książka to prawdziwy skarb.


Kacper Skowron, reżyser i operator filmowy


XII SUGESTII ma w sobie gigantyczną moc, dlatego po ich przeczytaniu twoje życie nie będzie już takie samo - będzie bardziej szczęśliwe.




*Moje odczucia:


Chyba każdy z nas chciałby wieść szczęśliwe życie, prawda? Tylko czy każdy z nas wie, jak do tego doprowadzić? Co robić, by czuć się spełnionym w życiu i iść przez nie z uśmiechem na twarzy? Bogusław Szedny w swoim przewodniku opierając się na własnych doświadczeniach postara się nam wytłumaczyć, co sprawia, iż człowiek staje się szczęśliwy.


Autor w XII sugestiach pokazuje nam, iż nasze życie może być lepsze. Ale wpływ ma na to wiele czynników, m.in.: wybaczanie sobie i innym, akceptacja i pokochanie siebie, życie tu i teraz, słuchanie swojej intuicji, dbanie o ciało, umysł i duszę, relacje z Bogiem, świadomość, szacunek do ludzi, pasje.

Zastanówmy się teraz czy każdą z powyższych sugestii wypełniacie w 100%? Zapewne nie, ale może właśnie dzięki temu przewodnikowi odkryjecie swoją drogę do szczęścia. Bycie szczęśliwym wcale nie oznacza, iż człowiek musi posiadać miliony, mieć piękny dom i cudownie się prezentować. Otóż nie, bo właśnie te cechy o tym nie świadczą. Człowiek dzisiaj ma wszystko, a jutro może już nie mieć nic. Ale czy biedny może być szczęśliwy? Może Was to zdziwi, ale tak, może, a przekonał się o tym sam nasz autor, który przez rok był bezdomnym człowiekiem. Jego bezdomność pozwoliła mu odkryć w sobie wiele refleksji i przemyśleń.





Najważniejszym elementem w drodze do szczęścia jest umiejętność wybaczania zarówno sobie jak i innym. Jeśli tego nie będziemy potrafili, nie ruszymy do przodu, gdyż nasze myśli wciąż będą kierować się ku przeszłości. Kiedy nauczymy się wybaczać od razu będzie nam lżej na sercu. Ważne jest też, aby umieć zaakceptować siebie samego. Komuś możemy się nie podobać, ktoś może nas źle oceniać, w ogóle nas nie znając, ale my powinniśmy akceptować siebie samego, takim jakim jesteśmy. Musimy zaakceptować i pokochać siebie, gdyż jest to bramą do bardziej szczęśliwego życia.

Czy potrafimy żyć tu i teraz nie wykraczając w przeszłość, czy też przyszłość? Wszystko, co się dzieje, dzieje się w czasie teraźniejszym. Istotnym elementem jest również intuicja. Mamy dwa wewnętrzne głosy - rozum kontra serce. Powinniśmy sobie teraz zadać pytanie, którego z tych głosów słuchamy? Osobiście podążam za głosem serca, może nie zawsze okazuje się słuszny, jednak dla mnie jest bliższy.

Sugestia poświęcona relacji z Bogiem została odebrana przeze mnie pozytywnie. Autor ma rację, nieważne jakiego jesteśmy wyznania, jakiej religii - każdy z nas ma indywidualne podejście do tego tematu. Nie musimy chodzić do kościoła co niedzielę, gdyż Bóg jest z nami w każdej chwili. Zawsze i wszędzie mogę z nim porozmawiać. Bóg kocha nas bezwarunkowo. Każdy może go postrzegać i doświadczać na swój własny sposób.


Jak sami widzicie na szczęśliwe życie składa się wiele sugestii. Bogusław Szedny nie narzuca nam co mamy robić, jak żyć, on tylko przedstawia nam własne sugestie, których doświadczył w życiu. Każda z tych sugestii jest poparta jego doświadczeniami. Dodatkowo mamy czas na refleksje oraz ćwiczenia do wykonania. Można również robić własne notatki.



XII Sugestii. Przewodnik do szczęśliwego życia to ciekawa pozycja, po przeczytaniu której (a nawet bym powiedziała, że w trakcie czytania) czytelnik wyciąga mnóstwo refleksji na temat własnego życia. Książka ta z całą pewnością odmieni życie niejednego z nas. Sprawi, iż staniemy się bardziej szczęśliwi. Zachęcam do przeczytania.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorowi.



czwartek, czerwca 01, 2017

Blog Talk Show #6

Blog Talk Show #6

BLOG TALK SHOW #6







Na początku przedstaw się wszystkim.

Ale wiesz, że od pierwszego pytania dajesz trudne zadanie do wykonania? :P

Ok, ok...

Cześć wszystkim, jestem Irena, mam (jeszcze) 28 lat. I nie lubię o sobie mówić. Wystarczy? Nie? No weeeeź...  Trudno jest mi siebie opisać. Romantyczka, ale i realistka, z poczuciem humoru, ale i poważna. Lubiąca spontaniczne decyzje, ale i planująca wszystko. Obecnie marnuję powietrze i nie pracuję, irytuję ludzi swoją osobą, dużo czytam i straszę w blogowym  świecie.  ;) Cierpię na lęk wysokości, boję się pająków i myszy, brrr...




Jakimi zdrobnieniami zwracała się do Ciebie rodzina w dzieciństwie?

Irka i Ircia... Do dziś nie znoszę tych zdrobnień, działają na mnie jak płachta na byka. Brat jeszcze Ika na mnie wołał i nadal to robi. Brutal ;(

Pierwsze wspomnienie z dzieciństwa, które pamiętasz?

Serio? Skąd ty bieerzesz te pytania... Ok, dam radę... Pierwsze wspomnienie... (Mija pół godziny) To chyba będzie pobyt u babci (mama mamy), miała ona szufladę pełną starych zdjęć i sobie poczołgałam do niej, otworzyłam i przepadłam. A babcia mi na to pozwoliła i nawet nie krzywiła się gdy jakoś tak mi się gieły... :D Później mama z babcią zawsze mi mówiły, że jak tylko wchodziłyśmy do babci, to kierowałam się do tej szuflady i mnie nie było. Ach! I jeszcze ciasteczka babci! To też nie odłączny element wizyt u babci.

Jak lubiłaś spędzać czas wolny w dzieciństwie?

Obok mojego domu jest jezioro (mieszkam na wsi) i od kiedy mogłam, chodziłam na plaże i tam siedziałam. Czytałam albo w myślach tworzyłam jakieś historie. Grałam też ze znajomymi w Pokemony (no co?!) i bawiłam w dom. Ahh, czego my w domach nie mieliśmy! :D

Jesteś jedynaczką, a może masz rodzeństwo? Jeśli tak, przedstaw je w skrócie.

Nie jestem jedynaczką (szkoda...) Mam 4 braci i jedną siostrę. Niie bardzo chcę o nich pisać, ale wiecie. Rodzeństwo to zuooo. Chociaż teraz się tolerujemy, w dzieciństwie mama miała z nami trzy światy. Z siostrą nawet teraz mówimy sobie, że się kochamy... jak się nie widzimy, huehuehue.

Kim jest i czym się zajmuje na co dzień Irena Bujak?

Kim jestem? Córką, siostrą, ciocią, przyjaciółką, matką chrzestną, recenzentką, redaktorką... Właścicielką kundelka Marleya, który skradł mi serce.

Czym się zajmuję? Czytam, ogarniam portale, gnębie recenzentów mi podlegających, czytam, a między tym próbuję wymęczyć Marleya, by w końcu padł i dał mi popracować. ;)




Jak to się stało, że założyłaś bloga?

Ohhh, to było tak, że swego czasu dużo udzielałam się na forum (nie pamiętam już jego nazwy) i tam poznałam Mooly, zarzyjaźniłyśmy się, łączyła nas miłość do książek. Ona już bloga miała i przekonała mnie, bym założyła. Zdobyłam się na odwagę i oto jestem. ;) Szczerzę powiem, że nie sądziłam, że tyle wytrwam.

Czy w Twojej rodzinie tylko Ty kochasz książki, a może ktoś jeszcze?

Moja mama. <3 Ona zaszczepiła we mnie miłość do książek. Niedość, że przeczesywałam biblioteki szkolne, to bardzo szybko zapisała mnie do miejskiej i chodziła co tydzień wymieniać kolejne stosy. <3

Ile książek liczy Twoja dzisiejsza biblioteczka? (poproszę o fotki)

O! To chwilowo najprostsze pytanie! +/- 1550 książek posiadam. Niestety wszystkich nie pokaże, bo mam na półce w dwóch rzędach, stosach i kartonach...




Jeśli miałabyś się opisać jednym słowem, jak by ono brzmiało i dlaczego?

Nooo i koniec prostych pytań... To będzie... Skomplikowana. Bo taka jestem, pełna sprzeczności. Czasem sama siebie nie rozumiem.

Jakim motto kierujesz się w życiu?

Carpe diem. Trzeba chwytać chwile, one się nie powtórzą, mamy jedno życie. Mam złe dni, kiedy uważam, że mam dość, ale w końcu się otrząsam i... chwytam dzień.

Wspomnienie pierwszej randki?

Nie  byłam na randce nigdy, znaczy takiej z prawdziwego zdarzenia, zazwyczaj to było spotkanie w parku lub domu. Kto mnie zabierze na randkę? :(

Kiedy ostatni raz byłaś na randce?

No eeej... Na tej takiej nierandce... Z 5 lat temu? Booosze, mogłam coś zmyślić...

Uważasz, że to mężczyźni zawsze powinni się oświadczać kobietom, czy może kobiety tak samo mają do tego prawo?

Matko i córko, ja się nigdy nad tym nie zastanawiałam. Jednak, jak już tak sobie myślę, to co kto woli, no nie? Bo tu chodzi o to, by tego chcieć. A czy oświadczy się mężczyzna czy kobieta, to już mało ważne.

Chociaż ja to bym wolała żeby to potencjalna ofiara mi się oświadczyła. :D 

Jestem jak… (dokończ zdanie)

Pogoda. Zmienna. Mam dni kiedy tryskam energią, a za chwile jestem z niej wypruta. Tak samo jest z emocjami, upodobaniami, ubiorem... Tylko tutaj trwa to dłużej, nie myśl sobie, że mam niestabilne uczucia. ;p 




Twoje ulubione danie to? Najlepiej przyrządzone przez?

Zupa pomidorowa i gulasz w wykonaniu mojej mamy. Ohhhhh, mogłabym jeśźć na przmian. Mniam, mniam... Kurcze, głodna się zrobiłam... Maaaaaaaamooooooooo....

Jaki jest Twój stosunek do innych blogerek/blogerów? Czy uważasz, że wszyscy zakładają blogi z miłości do książek?

Ogólnie ciszę się, że jest nas tyle, że tak dużo osób czyta i promuje czytelnictwo. Kiedy zakładałam bloga nie sądziłam, że tyle ludzi pisze o książkach, ale to było miłe zaskoczenie. Niestety już 5 lat jestem w naszym światku i niestety widzę, że nie wszyscy zakładają bloga z miłości do książek, tylko pragną egzemplarzy recenzyjnych już po miesiącu jego istnienia.  Bywa, że nabiorą książek i... znikają. Trochę to smutne. Na szczęście więcej powstało z miłlości do słowa pisanego. ;)

Jak często chodzisz do kina? A może wolisz obejrzeć film w domu? No chyba, że nie masz na to czasu.

Hm... Mało kiedy, czasami, baaaaaaaaaaardzo rzadko, wybieram się do kina z przyjaciółką, ale mamy kino w mieście, a mi trudno się do niego dostać. Poza tym, wole oglądać w domu, jestem leniem,  wole się ułożyć na łóżku i tak oglądać.

Czyje książki uwielbiasz w pierwszej kolejności?

Ale chodzi o gatunek? Czy o autorów?'

Bo jeśli o gatunek, to nie mam jednego ulubionego. Sięgam po taki na jaki mam akurat ochotę, ale są autorki, które czytam w ciemno i jak tylko dostaje coś nowego spod ich pióra, to rzucam wszystko i czytam. ;)

Co w Twoim życiu jest najważniejsze?

Mama, przyjaciele,  Marley, książki... Nie ma nic ważniejszego dla mnie.




Czy potrafisz podnieść się z każdego upadku?

Cóż... Chyba tak, przynajmniej do tej pory się udawało, bo jestem, robie, co kocham i nie zamknęłam się na świat.  Ale... To nie jest łatwe, nie udaje się w jeden dzień.  Potrzeba czasu, determinacji oraz  bliskich, którzy wspierają.

Eleganckie szpilki, a może wygodne trampki?

Ani to, ani to. Ha, zaskoczyłam, nie?  Ja po prostu nie noszę butów. Jestem niepełnosprawna i mam zwyrodnienie kończyn. But na stopę mi nie wejdzie. 

Czy zdarzyło Ci się kiedyś kogoś pobić? (Jeśli tak, kogo i za co ?)

O tak, wiele razy. :D Brata, kumpli... Bo mnie denerwowali.  To wystarczający argument. Ale żaden nie został poważnie ranny. :D

Książka, która po prostu zbiła Cię z nóg?

Zanim się pojawiłeś  Jojo Moyes. Nie byłam w stanie napisać o niej recenzji, tak mną wstrząsnęła i trafiła do mojego serca. Polecam jeśli nie czytałaś.

Największa życiowa wtopa?

To było moje pierwsze zauroczenie. Byłam młodziutka i spodobał mi się kolega brata. Świetnie mi się z nim gadało i pewnego dnia mnie trafiło...  Na drugi dzień się wypindrzyłam, wystroiłam i... zachowywałam jak idiotka. Och, jaki to był wstyd. Trzepałam rzęsami, przesadnie sę śmiałam... Aż nawet obiekt moich westchnień zapytał co mi się stało... Ten upadek bolał. :(

Szalona rzecz, którą masz zamiar zrobić w życiu?

Jeszcze nie wiem... Kiedyś napisałabym, że będzie to wyjazd do Warszawy na Targi Książki tylko z przyjaciółką. Bo dla osoby na wózku to takie wyzwanie. Ale byłyśmy już dwa razy, a ja żyję i mamy wspaniałe wspomnienia. Kto wie co jeszcze wpadnie mi do głowy? ;)





Ooo. Koniec. Dziękuję Ci kochana za wywiad, cierpliwość i powrót do dzieciństwa! ;)




Irenko serdecznie dziękuję Ci za poświęcony mi czas. Znowu jestem bogatsza o wiadomości na temat danej blogerki, a dzisiaj mianowicie chodzi o Ciebie ;) Sympatia bije od Ciebie na każdym kroku (chyba, że to tylko takie pozory? :) ). Takie osoby jak Ty, aż chce się poznawać.




Tutaj możecie odwiedzić Irenkę. Po kliknięciu w poniższe nazwy, zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.


Zapatrzona w książki
Fanpage Zapatrzona w książki





Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger