niedziela, października 16, 2016

"Dziecko last minute" Natasza Socha

"Dziecko last minute" Natasza Socha






*Tytuł: "Dziecko last minute"
*Autor: Natasza Socha
*Wydawnictwo: Pascal
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 350


*Ocena: 9/10
*Opis:


Kalina ma 46 lat i jest w ciąży z mężczyzną, którego poznała zaledwie kilka tygodni temu.
Nieodpowiedzialność? Kryzys wieku średniego?
A może późne macierzyństwo jest najpiękniejsze - jak wakacje last minute, nieplanowane, pełne niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji?
Życie głównych bohaterów zostaje wywrócone do góry nogami - niepokój miesza się ze szczęściem, rodzinne relacje zmieniają się na zawsze, a byli partnerzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa...


Dziecko last minute to druga (po Hormonii) część serii Matki, czyli córki - opowieść o nie zawsze łatwych związkach, ukrytych pretensjach, ale też różnych wcieleniach miłości, którą po prostu trzeba umieć dostrzec.


*Moje odczucia:


Czy będąc w wieku 46 lat i dowiadując się o ciąży z mężczyzną, którego praktycznie nie znamy, powinniśmy się cieszyć, czy też smucić? Życie jest pełne niespodzianek i nigdy nie wiemy czego mamy się spodziewać, a nasza bohaterka Kalina jest tego najlepszym przykładem. Czy wakacje zaplanowane w jednej chwili mogą odmienić całe nasze życie? Otóż mogą!

Kalina w wieku 46 lat zachodzi w ciążę z Kosmą - mężczyzną, którego praktycznie nie zna. Wiadomość ta wywraca nie tylko jej, ale i całej jej rodziny życie do góry nogami. Jej matka nie wierzy własnym uszom, a córka nie może się z tym pogodzić. Czy zatem Kosma okaże się godnym tatą? Czy spełni się w tej roli?
"Dotarło do mnie, że jestem za stara. Za stara na ciążę. Wiem, co pani mi ostatnio mówiła, ale panika w mojej głowie nie dopuszcza do głosu racjonalnego myślenia. Boję się, że urodzę chore dziecko, że sama zachoruję, umrę i osierocę wszystkich wkoło."
Natasza Socha napisała powieść, którą czyta się z uśmiechem na twarzy, gdyż książka zawiera dużo dobrego humoru. Głównie porusza temat ciąży u kobiety w średnim wieku, a raczej wszystkie za i przeciw niej. Ciąża w życiu każdej kobiety bez względu na wiek to czysty rollercoaster - istna huśtawka emocji. To naturalne, iż Kalina ma wiele obaw co do swojej ciąży, w końcu nie jest już najmłodszą kobietą, i obawia się powikłań. Ale czy takich obaw nie ma każda kobieta znajdująca się w takim stanie?

Nie obawiajcie się, powieść autorki to nie tylko ciąża, pojawiają się również trudne relacje rodzinne, skrywane przez wiele lat tajemnice, oraz odkryte sekrety, które wprawiają człowieka w osłupienie. Będziemy również świadkami rodzącej się zazdrości pomiędzy dawnymi partnerami Kaliny oraz Kosmy, którzy będą próbowali wszystkiego, by zakłócić ich obecną miłość oraz rodzące się szczęście.
"Samopoczucie Kaliny zmieniało się w zależności od pory dnia, a także pogody. Przebłyskujące słońce dodawało jej otuchy, kiedy jednak niebo zasłaniały chmury w odcieniach gęstego gulaszu, czuła w środku kamień, który połknęła wraz z bułką na śniadanie."

Dziecko last minute to powieść, którą przeczytasz na jednym wdechu, gdyż autorka tworzy nie tylko ciekawe postacie, ale i świetne dialogi połączone z ciętymi ripostami, od których człowiekowi nie znika uśmiech z twarzy. To lekka i przyjemna lektura, z ukrytym drugim dnem - czytasz z szybkością błyskawicy, by za chwilę zatrzymać się i wyciągnąć jakieś wnioski. A zakończenie? Pozostawia wiele znaków zapytania, co sprawia, że z niecierpliwością będziesz oczekiwać kolejnej części.

Zachęcam do przeczytania!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu








czwartek, października 13, 2016

Charytatywna loteria fantowa

Charytatywna loteria fantowa


Charytatywna loteria fantowa to jedyna w Polsce loteria, która wspiera zdolną młodzież.

Każdy kto kupuje los wspiera fundusz stypendialny dla zdolnej i potrzebującej młodzieży. Mało tego każdy darczyńca ma okazję zdobyć atrakcyjne nagrody. Całość zebranej kwoty jest przekazywana dla wychowanków lubelskiej Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo.



 Czym jest Skarbiec Dobrego Wychowania?
Skarbiec Dobrego Wychowania to fundusz, z którego udzielane jest wsparcie dla młodzieży, chcącej rozwijać swoje pasje i talenty, by lepiej służyć budowaniu Dobra Narodowego. Środki gromadzone w funduszu przekazywane są na stypendia oraz organizację zajęć edukacyjnych dla młodzieży. Stypendium z funduszy przyznawane jest studentom Akademii Młodzieżowej za dobre wyniki w nauce. Program Akademii Młodzieżowej za cel stawia sobie przygotowanie młodzieży do pracy na rzecz rozwoju gospodarczego i społecznego naszej Ojczyzny, Polski.


Kto tworzy Skarbiec Dobrego Wychowania?
Skarbiec Dobrego Wychowania tworzą wszyscy, dla których ważna jest idea dobrego wychowania młodzieży, przygotowania młodych ludzi do służby naszej Ojczyźnie i społeczeństwu. Skarbiec budują ludzie, którzy wiedzą, że dobrze wychowany młody człowiek, rzetelny pracownik, uczciwy przedsiębiorca, dobry obywatel, kochający rodzic to jedyna droga do zbudowania wspólnego, wielkiego dzieła, którym jest Polska.
Zapraszamy Państwa do włączenia się w dzieło budowy Skarbca Dobrego Wychowania i wsparcia rozwoju młodego człowieka.


W loterii może wziąć udział każdy kto wesprze Skarbiec Dobrego Wychowania. Wystarczy wejść na stronę www.dobrewychowanie.pl/loteria.






środa, października 12, 2016

"Ciapek" Wanda Szymanowska

"Ciapek" Wanda Szymanowska







*Tytuł: "Ciapek"
*Autor: Wanda Szymanowska
*Wydawnictwo: Literackie Białe Pióro
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 26






*Ocena: 10/10
*Opis:




Drodzy czytelnicy! Mali, Średni i Duzi!


Zanim podejmiecie decyzję o wprowadzeniu do swojego domu czworonożnego przyjaciela, zastanówcie się, czy jesteście na to na pewno wystarczająco gotowi i czy macie ku temu warunki. Pies jest zwierzęciem bardzo wrażliwym i szybko się przywiązuje do wszystkich członków rodziny i tego samego oczekuje od Was.
Jeśli decydujecie się na kupno psa rasowego, wybierajcie tylko sprawdzone , legalnie działające hodowle. Wskazówki dotyczące wyboru rasy i hodowli uzyskacie w każdym oddziale Polskiego Związku Kynologicznego.
Pamiętajmy również o tym, że schroniska pełne są spragnionych miłości stworzeń, czekających na Wasze w pełni odpowiedzialne decyzje.


*Moje odczucia:

Czy 26 stron książki może wywołać w czytelniku wszystkie emocje? Owszem, może. I choć głównie książeczka jest skierowana do najmłodszych czytelników, to z całą pewnością poleciłabym ją przeczytać każdemu bez względu na wiek. Zapytacie dlaczego? Otóż dlatego, aby inne psy nie spotkał taki sam los jak Ciapka.
"Ciapkowi było bardzo przykro. Znów poczuł się niepotrzebny, niekochany i przypadkowy, ale wierzył, że ta mała wpadka zostanie mu wybaczona i zaraz pójdzie na spacer ze swoją panią."
Głównym bohaterem książki jest Ciapek - piesek, który od początku był odtrącany i brakowało mu miłości. Kiedy trafił jako prezent do samolubnej dziewczynki po raz kolejny został odtrącony. Jaki los zgotowała mu ta dziewczynka? I czy uśmiechnęło się jeszcze szczęście do Ciapka? Koniecznie przeczytajcie, by się dowiedzieć.

Podczas czytania tej lektury niejednokrotnie się wzruszyłam, ale i też zdenerwowałam. Ludzie często nie świadomi odpowiedzialności za stworzenia takie jak psy, biorą je do domu, a później o nich zapominają. Myślą, że zwierzę to zabawka, którą można odstawić w kąt kiedy się znudzi. Niestety moi drodzy tak nie jest. Sama jestem szczęśliwą posiadaczką suczki bokserki, bez której dzisiaj nie wyobrażam sobie mojego życia. Wzięcie psa, wiąże się z pewnymi obowiązkami. Każde zwierzę czuje, kocha i samo pragnie być kochane. Psa trzeba wyprowadzać na spacery, poświęcać mu wystarczająco uwagi, trzeba zadbać, by miał co zjeść, a także znaleźć chwilę na zabawę z nim. Pamiętajcie zatem, by świadomie podejmować decyzje o przyjmowaniu pod swój dach stworzeń.


Ciapek to niezwykle ciepła i wzruszająca historia pieska, która otwiera nam oczy i uczy, że zawsze powinniśmy być odpowiedzialni za to co oswoiliśmy. Że powinniśmy mieć szacunek dla zwierząt. Oraz, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka, który nigdy nas nie zawiedzie, czego niestety nie możemy powiedzieć o każdym człowieku. To historia, która poruszy każde serduszko.
Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce.

wtorek, października 11, 2016

Wywiad z Anna Ziemba - Lonc

Wywiad z Anna Ziemba - Lonc
Październik staje się coraz chłodniejszy, dlatego wspólnie z Claudią z Zaczytanej polecamy wziąć w dłonie kubek z gorącą herbatą, ciepły kocyk i zasiąść do wywiadu, który tym razem przygotowałyśmy z niesamowicie miłą autorką Anną Ziemba-Lonc.





1. Jak to się stało, że zaczęłaś pisać poezję?


Sama nie wiem. Poezja sama do mnie przyszła  ̶  pewnego dnia po prostu usiadła ze mną przy stole.  A tak na poważnie, przychodziła do mnie latami. Stopniowo. Dojrzewała razem ze mną. Zaczęłam pisać w szkole podstawowej, chociaż moje początki raczej ciężko nazwać poezją, to jednak komuś się spodobały. Najlepszą mobilizacją do pisania były konkursy poetyckie. Pierwsze skromne nagrody i pierwsze publikacje. No i ludzie, którzy chcieli czytać moje „wiersze”. Ogromne wsparcie dało mi działające w mojej miejscowości Stowarzyszenie Kulturalne „Dębina”, gdzie spotkałam ludzi, którzy rozumieli moją pasję.


2. Jakie to uczucie wydać swoje pierwsze „dziecko” i trzymać je w dłoniach?


Nie planowałam wydania tomiku. W każdym razie nie w bliskiej przyszłości. Propozycja padła ze strony wspomnianego Stowarzyszenia „Dębina”. Byłam totalnie zaskoczona i nie za bardzo wiedziałam jak się wydaje książkę... Obawiałam się trochę reakcji czytelników na tomik, myślałam, że wiersze są zbyt słabe, aby publikować je w książce, a jednocześnie chciałam podzielić się ze światem tymi najstarszymi wierszami, które mimo swojej prostej formy są mi bardzo bliskie. I tak końcem 2014 roku ukazał się zbiorek pt. „We wszystkich kolorach tęczy”. Taki właśnie kolorowy, bo łączy  wiele tematów  ̶  od tych trochę dziecinnych jeszcze rymowanek, do całkiem poważnych wierszy.



3. Kolejna książka poetycka jest inna?


Tak. Tak przynajmniej myślę. W tym roku ukazał się drugi tomik „Czyjeś życie”. Do tej publikacji chyba bardziej dojrzałam. Też są w niej rozdziały tematyczne, ale chciałam, by były to wiersze „życiowe”. Ten tomik jest w pewnym sensie... egzystencjalny. Ostatni czas był też dla mnie taki refleksyjny i  chyba stąd takie wiersze. Ludzie mają skłonność do oceniania czyjegoś życia  ̶  być może uda mi się skłonić czytelnika do wyciszenia, może w pewnym sensie analizy życia własnego. Dobrze jest czasem zastanowić się nad przemijaniem, kruchością ludzkiego istnienia. Tak naprawdę ten drugi tomik zawiera dwa rodzaje wierszy: powstałe po pierwszym tomiku oraz takie, których nie odważyłam się umieścić dwa lata wcześniej.



4. Czy poezja towarzyszyła Ci od zawsze?


Ja myślę, że każdemu towarzyszy poezja, choć na pewno nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Bo przecież poezja to życie, to świat, który nas otacza, dobre i złe godziny, chwile radości i samotności, uśmiech i łza na policzku... Poezja to zwykła codzienność  ̶  wystarczy tylko ubrać ją w słowa.



5. Pochodzisz z Podkarpacia. Masz na swoim koncie dużo osiągnięć. Jesteś z nich zadowolona?


Wyróżnienia cieszą, ale ja piszę przede wszystkim z potrzeby pisania. Poezja jest dla mnie terapią, sposobem na codzienne smutki i radości. Nie stawiam sobie za cel kariery poetyckiej. Poezja to też dobra przyjaciółka, chociaż bywało i tak, że uważałam ją za wroga.



6. Niedługo masz kolejne spotkanie autorskie. Zdradzisz nam tajemnicę jak się do takich spotkań przygotowujesz?


Rzadko się przygotowuję. Najbardziej stresuję się przed bliskimi i wtedy zawsze chciałabym jakoś dobrze wypaść... A spotkanie o którym mówisz, to będzie „zbiorowe” spotkanie autorskie  ̶  z przyjaciółmi z Ruchu Poetyckiego „Zgrzyt”. Wieczór połączony z promocją antologii „Notes Poetycki”.



7. Powiesz coś bliżej o tej książce?


Pomysł zbiorowej publikacji zrodził się w internetowej grupie pod nazwą właśnie Notes Poetycki, ale wzięli w niej udział nie tylko autorzy zrzeszeni w tej grupie. Założeniem projektu była, obok promocji polskiej poezji, integracja poetów początkujących i tych z dorobkiem twórczym. 66 autorów to dosyć duża grupa, ale fajnie się pracowało. Lubię takie wyzwania, kontakt z poetami, bo często w taki właśnie sposób zawiązują się przyjaźnie. Poza tym poznaje się środowisko twórcze. Na pewno redakcja tej antologii to dla mnie cenne doświadczenie.



8. Jak trafiłaś do Ruchu Poetyckiego „Zgrzyt”?


„Zgrzyt” założyliśmy ze znajomymi. Najpierw działał jako nieformalna grupa poetów przy bibliotece w Brzozowie. Później ludzie zaczęli pytać jak się nazywamy. Organizujemy spotkania autorskie i okazjonalne, raz w roku opłatek poetycki. Chyba dopiero w „Zgrzycie” dotarło do mnie, że można pisać i się tego nie wstydzić, że to jest normalna sprawa. Dobrze jest wiedzieć, że są inni ludzie, którzy mają „kręćka” na podobnym punkcie co ty.



9. Jaka jest Anna Ziemba-Lonc prywatnie? Czym się zajmuje na co dzień?


To jest najtrudniejsze pytanie. Na co dzień staram się być sobą. Czym się zajmuję? Chyba nadal jeszcze szukam swojego miejsca w życiu.



10. Debiutowałaś poezją, a czy myślałaś kiedyś by napisać jakąś powieść?


Jako nastolatka pisałam pamiętnik. Później na studiach próbowałam pisać coś w rodzaju powieści, ale nie dokończyłam. Chyba jednak krótkie formy bardziej mi odpowiadają. Poezja jest mi bliższa i chociaż czasem na chwilę o mnie zapomina, to zawsze wraca.



11. O czym marzyłaś, gdy byłaś małą dziewczynką?


O magicznych świętach. Zawsze chciałam mieć choinkę pod sam sufit. W tym roku właśnie zamierzam taką kupić.



12. Jak myślisz? Czy świat mógłby istnieć bez poezji?


Dla mnie na pewno nie, ale znam wiele osób, które nie posiadają w domu ani jednej książki, może oprócz instrukcji do telewizora a pisanie wierszy jest dla nich przejawem nienormalności.



13. Ile czasu zajmuje Ci zwykle napisanie tomiku poezji?


Nie potrafię pisać „na akord”. Nie zakładam z góry, że teraz napiszę taki a taki tomik. To życie pisze wiersze, czasami więcej, czasami mniej. Zdarzają się dni, kiedy nie trzeba specjalnie szukać inspiracji, a wiersze piszą się same. Ale było i tak, że poezja omijała mnie szerokim łukiem nawet przez kilka miesięcy.



14. Z którą porą roku mogłabyś się „utożsamić” i dlaczego właśnie z tą, a nie inną?




Najbardziej poetycka zawsze była dla mnie jesień. To czas wydania pierwszego tomiku, czas wielu spotkań w środowisku twórczym. Jesień to dobry czas na przemyślenia, na zwolnienie tempa życia, dobry czas na czytanie książek.



15. Dlaczego warto czytać książki (w tym poezję)?




Książki wzbogacają słownictwo, rozwijają wyobraźnię, kształtują naszą osobowość. Ale najtrafniejsze wydaje mi się stwierdzenie Wisławy Szymborskiej, że „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”.


Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.


wtorek, października 11, 2016

"Uwikłani. Hudson" Laurelin Paige

"Uwikłani. Hudson" Laurelin Paige





*Tytuł: "Uwikłani. Hudson"
*Autor: Laurelin Paige
*Wydawnictwo: Kobiece
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 495




*Ocena: 9/10
*Opis:








CZWARTA CZĘŚĆ NAJBARDZIEJ KULTOWEJ SERII EROTYCZNEJ WSZECH CZASÓW

KSIĄŻKA ZAWIERA WIELE NOWYCH SCEN, KTÓRYCH NIE ZAWIERAŁY POPRZEDNIE CZĘŚCI!


Pożądanie… które sięga granic szaleństwa
Zmysłowość… której nie sposób okiełznać


Bez trudu mogę podzielić swoje życie na dwie części – przed nią i po niej…


Tym razem narratorem jest sam boski Hudson Pierce – i to z jego perspektywy śledzimy losy jego burzliwego związku z ponętną Alayną Withers.
Hudson Pierce wiedzie życie, o jakim wielu może jedynie pomarzyć. Ma wszystko, czego tylko zapragnie: władzę, pieniądze i cały świat u swoich stóp. Ten znany w nowojorskim środowisku biznesmenem z miliardami na koncie może zdobyć każdą kobietę, jaką tylko zechce. A jednak nie wiąże się z nikim na dłużej – znajomości z kochankami traktuje jedynie jako okazję do zabawy i do manipulowania uczuciami innych.
Wszystko jednak się zmienia, gdy poznaje ponętną i diabelnie inteligentną Alaynę Withers…
Oto jedyna w swoim rodzaju okazja, aby dowiedzieć się, co czuł Hudson, gdy po raz pierwszy ujrzał piękną i mądrą Alaynę, jak się poznali oraz do jakich sztuczek uciekł się Hudson, by zdobyć serce pięknej nieznajomej.




Przeżyjmy to jeszcze raz i dowiedzmy się, jak to wszystko widzą faceci…









*Moje odczucia:






Ci, którzy mają trzy poprzednie części Uwikłanych za sobą, tym razem mogą się jeszcze raz przyjrzeć wszystkiemu, ale ze strony Hudsona. Zastanawialiście się czytając poprzednie książki, jak to wszystko mogło wyglądać z męskiego punktu widzenia? Dzięki tej powieści, macie okazję się przekonać sami.
"Kobieta, którą zobaczyłem w Sternie, nie była krucha. Uświadamiam sobie, dlaczego tak mnie do niej ciągnie. To bardzo znajome zachowanie. Jest silna na zewnątrz, ale w środku walczy ze swoimi demonami. Jest do mnie podobna."


Hudson to mężczyzna o jakim marzy wiele kobiet, ale czy gdyby przekonały się jaki jest naprawdę, nadal tak mocno pragnęłyby go zdobyć? A może omijałyby go wielkimi krokami?


Książka dzieli się na rozdziały przed i po. W tych przed poznajemy przeszłość Hudsona, której do tej pory nie znaliśmy, oraz po, czyli to co już wiemy z poprzednich części. Rozdziały te odgrywają ważną rolę, gdyż właśnie dzięki nim jesteśmy świadkami metamorfozy Hudsona, mamy możliwość "zobaczenia" na własne oczy jak on się zmienia.
Czy człowiek może być całkowicie pozbawiony uczuć? Uważam, że nie, czasem ludzie po prostu boją się ukazywać swe uczucia, bo myślą, że mogą one wywrócić nasz świat do góry nogami, ukazać kogoś kim naprawdę jesteśmy. Ale czy wyrażanie swych uczuć to coś złego? Z całą pewnością nie! Zawsze trzeba być sobą.
"- No i w tym problem. Gra stała się całym moim życiem. Do takiego stopnia, że zacząłem rujnować to, co mnie otacza, a co nie należy do gry. I to ciągle mi nie wystarcza. Nigdy nie wystarcza. Potrzebuję czegoś innego. Czegoś, co pozwoli mi się bardziej spełniać i nie pochłonie mnie w całości w tak negatywny sposób, jak gry. Potrzebuję czegoś, co nie będzie tak zawiłe."


Zastanawialiście się co tak naprawdę łączyło Hudsona i Celię? Dlaczego starała się namieszać w życiu Hudsona i Alayny? W tej części znajdziecie odpowiedzi na wszystkie nurtujące Was pytania. Nie musicie się obawiać, że książka z punktu widzenia mężczyzny jest powtórką poprzednich części. Zdecydowanie nie, pojawia się wiele nowości, a do starych nawiązują okrojone sceny. Książkę czyta się niezwykle szybko, autorka po raz kolejny zachwyca swym stylem - nie sposób oderwać się od książki. Tak na serio, to żal mi, że moja przygoda z tymi bohaterami wraz z tą książką się skończyła.


Uwikłani. Hudson to powieść, którą przeczytacie na jednym wdechu. Dzięki niej spojrzycie na wszystko od strony Hudsona, dowiecie się o jego skomplikowanych relacjach rodzinnych, tajemnicach związanych z Celią, a także poznacie Hudsona jakiego wcześniej nie znaliście.
To romans napisany z perspektywy mężczyzny, któremu niczego nie brakuje. Czytajcie, bo warto!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję





niedziela, października 09, 2016

LBA, czyli poznajmy się lepiej!


Za nominację dziękuję autorce bloga BOOKMAANIA.



Pytania od Bookmaania:



1. Co Cię motywuje do pisania bloga?


Moim największym motywatorem do pisania bloga są moi czytelnicy. Nic tak nie dodaje energii i chęci dalszego tworzenia jak dobre słowo tego, kto to czyta ;)


2. Trzy książki jakie możesz polecić innym to...


 Jejku, tylko trzy? Ja mam ich całe mnóstwo i jak tu wybrać tylko trzy?
No to może przede wszystkim książka do której mam ogromny sentyment "Niosąca radość" Krzysztofa Czarnoty, ponieważ to książka, która pokazuje jak człowiek za sprawą zwierzęcia może się zmienić. Następną będzie "Wszystkie kształty uczuć" Edyty Świętek, w której występuje ogrom uczuć. A na koniec "Skazani na ból" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - ta książka rozbije nas emocjonalnie i wywoła ogrom łez.



3. Co Cię zachęca do dalszego działania?


Satysfakcja, że to co robię, nie robię na marne.


4. Od czego zaczynasz każdy dzień?



Po pierwsze to od wyłączenia budzika, a po drugie od ciepłej kawy z mlekiem.



5. Jaką książkę aktualnie czytasz?



Właśnie zaczęłam czytać "Uwikłani. Hudson".



6. Co poprawia Ci humor?



Ciepła herbata, kocyk, książka w ręku i psia mordka oparta na moich nogach.



7. Gdzie najchętniej czytasz?



Obecnie w kuchni ;)


8. Najbardziej szaloną rzeczą jaką zrobiłaś w swoim życiu jest...



Hmm... ciężko mi teraz stwierdzić. Może dwukrotne wyjście w nocy na dach bloku, w którym kiedyś mieszkałam?


9. Jeżeli miałabyś możliwość przeniesienia się do świata wybranej książki, gdzie chciałabyś się przenieść? Dlaczego akurat tam?



Chętnie przeniosłabym się do świata "O psie, który jeździł koleją", dlaczego akurat tam? Bo cudnie byłoby poznać swojego bohatera z lat dzieciństwa osobiście.



10. Co jest dla Ciebie ważniejsze? Miłość, czy przyjaźń?



Jedno i drugie ma dla mnie ogromne znaczenie. Bo czyż może istnieć przyjaźń bez miłości?



11. Jakie jest Twoje największe marzenie?



Wybudować własny dom.






Moje pytania:



1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
2. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie?
3. Książka, która ostatnio wywołała u Ciebie łzy?
4. W życiu chodzi o to by... (dokończ zdanie).
5. Czy Twoim zdaniem istnieje przyjaźń między kobietą, a mężczyzną?
6. Jaki był/jest Twój ulubiony przedmiot szkolny i dlaczego?
7. W jaki sposób poprawiasz sobie ponury nastrój?
8. Czy łatwo wybaczasz wyrządzone Ci krzywdy?
9. Książka bez której nie mogłabyś żyć to?
10. Wolisz czytać książki cienkie, a może grube?
11. Jak często uśmiechasz się w ciągu dnia?

Do LBA nominuję:

sobota, października 08, 2016

"W polu" Stanisław Rembek

"W polu" Stanisław Rembek



*Tytuł: "W polu"
*Autor: Stanisław Rembek
*Wydawnictwo: Latarnia
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 370


*Ocena: 7/10
*Opis:

"W polu" to powieść przedstawiająca dzieje jednej z kompanii Wojska Polskiego podczas dramatycznych walk o północno-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej w wojnie polsko-bolszewickiej. Autor, uczestnik tego konfliktu, w realistyczny sposób oddał przebieg krwawych zmagań, brutalność wojny, jej chaos i grozę oraz niszczący wpływ na ludzką psychikę i stosunki między ludźmi. Ukazał także przekrój ówczesnego polskiego społeczeństwa, którego przedstawiciele tak zaciekle walczyli o zachowanie dopiero co odzyskanej niepodległości.

*Moje odczucia:

Jak myślicie? Czy opisywanie czegoś w książce, w czym brało się samemu udział jest proste? Zapewne nie zawsze. Nasz autor opisuje wydarzenia, w których sam brał czynny udział. Ale czy opisywanie wojny i przeżyć z nią związanych może być łatwe? Gdzie broń, krew i trupy były na porządku dziennym?
"Stanowiło to jego własną nikomu niewyjawioną tajemnicę, że nigdy nie mógł się zdobyć na jedną chwilę życia teraźniejszością, zapomnienia o tym, że wojna jest królestwem śmierci, i niemyślenia o niebezpieczeństwach, które mają się zdarzyć w przyszłości."
Stanisław Rembek w swojej książce pozwala nam spojrzeć swoimi "oczami" na dramatyczną wojnę polsko-bolszewicką. Doskonale zagłębia się w psychice żołnierzy, czego nie da się ukryć. Zastanawialiście się kiedyś co czuł człowiek przebywający na froncie, gdzie praktycznie cały czas był otwarty ogień? Myślę, że nie sposób tego zrozumieć, jeśli nie przeżyje się tego samemu.

Bohaterowie wykreowani przez autora nie są idealni, to ludzie z krwi i kości, którzy walczą o swoje przetrwanie, czasem mają gorsze dni, a czasem lepsze, mimo panującej wojny potrafią wywołać uśmiech na swoich ustach. Nieustanne napięcie, które towarzyszyło bohaterom powieści, nie odstępowało na krok również i mnie.
"Nagle zrobiła się chwila ciszy, może jedyna w tej bitwie. Wypełniało ją tylko brzęczenie kul i świergotanie granatów, które jeszcze nie zdążyły ukończyć swego lotu. Zaraz jednak piekielny hałas zerwał się ze wzmożoną siłą. Słychać w nim było bliskie krzyki ludzkie. We mgle zamajaczył, niby seria pękających granatów, łańcuch atakujących. Poderwali się niespodzianie z ziemi i biegli całym pędem, jak ludzie, których życie zależy od szybkości ich biegu."

Co mi nie przypadło do gustu? Terminologia wojskowa, której było tutaj dość sporo, a którą nie zawsze rozumiałam. Jednak nie ma co się dziwić - taka tematyka nie jest moją mocną stroną.

W polu to powieść, która jednym przypadnie do gustu, drugim się może nie spodobać. Żeby móc ocenić, trzeba przeczytać samemu. Dla mnie autor ukazał tragizm wojny, tragizm, który ja mogłabym sobie tylko wyobrazić, a dzięki niemu dostałam rzeczywisty obraz, choć zapewne w nieco złagodzonej wersji.

Polecam zwłaszcza tym, którzy interesują się tą tematyką.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję



czwartek, października 06, 2016

"Sweet Ache. Krew gęstsza od wody" K. Bromberg

"Sweet Ache. Krew gęstsza od wody" K. Bromberg







*Tytuł: "Sweet Ache. Krew gęstsza od wody"
*Autor: K. Bromberg
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 449






*Ocena: 8/10
*Opis:

Kiedy Rylee pławi się w szczęściu, rozpoczyna się niezwykły romans siostry Coltona, seksownej i pięknej Quinlan Westin, i Hawkina Playa. Hawkin, sławny muzyk o dobrym sercu, po raz kolejny bierze na siebie wybryki młodszego brata, Huntera. Ponownie daje się wykorzystać, ale tym razem grozi mu odsiadka. Przyszłość jego zespołu staje pod znakiem zapytania. Aby zdobyć przychylność sędziego, Hawkin zgadza się gościnnie poprowadzić serię wykładów na miejscowej uczelni. A Quinlan... Cóż, Hawkin zakłada się z kolegą z zespołu, że zaciągnie ją do łóżka.

Uwierzenie Quinlan, która nie ma najmniejszej ochoty stać się kolejną zdobyczą gwiazdora, okazuje się o wiele trudniejsze niż seria wykładów. Im bardziej on się stara, tym bardziej ona go unika, ale nieoczekiwanie rodzi się między nimi coś pięknego i prawdziwego. Złożoną sytuację dodatkowo komplikuje Hunter: gdy tylko zorientuje się, że jego starszy brat ma słaby punkt, zrobi wszystko, żeby go wykorzystać...

Jak to się skończy? Czy historia o tak zagmatwanym początku może zaowocować prawdziwym uczuciem? Czy Quinlan i Hawkin wbrew wszystkiemu znajdą szczęście?

















*Moje odczucia:



Zdecydowanie każda kolejna przeczytana przeze mnie książka K. Bromberg okazuje się ciut lepszą od poprzedniej. To książki od których nie sposób się oderwać, dopóki nie skończy się ich czytać.



Qiunlan to kobieta wykładająca na uczelni, a do tego piekielnie seksowna i zmysłowa, zdecydowanie potrafi zawrócić w głowie niejednemu mężczyźnie. To kobieta, która wie czego chce i nie boi się o tym otwarcie mówić.
"Bo zakochanie się jest jak deszcz. Nie zawsze da się je przewidzieć, a czasem się je przewiduje, a ono się nie pojawia. Zawsze jednak da się zauważyć pewne wygnały zwiastujące opady".


Hawkin to pewny siebie oraz arogancki wokalista zespołu rockowego Bent. Pragnie być macho, jednak tak naprawdę okazuje się być wrażliwym chłopakiem. Zazwyczaj nie ma problemu ze zdobywaniem kobiet, jednak tym razem z Qiunlan okazuje się być inaczej. Czy zakład, który proponuje mu kolega wyjdzie mu na dobre?



Autorka po raz kolejny zabiera nas w zmysłową podróż w swojej książce. I choć jest to erotyk, seks nie emanuje na każdym kroku - zdecydowanie wie jak rozpalić nasze zmysły.
Bohaterzy są niczym z krwi i kości, mają swój pazur i potrafią ukazać swój charakterek. Z przyjemnością śledzi się ich losy.
"Po tym ostatnim tygodniu wiem, że do Hawkina idealnie pasuje coś, co zawsze powtarzała moja mama. Że czasem najsilniejsi są ci, którzy kochają mimo potknięć, oddają się żalowi wyłącznie za zamkniętymi drzwiami i toczą bitwy, o których nikt nie wie".
Wartka akcja, w której ciągle coś się dzieje to niewątpliwy plus tej lektury. Zakład wokół którego głównie się skupiamy w książce, ciągle trzyma czytelnika w napięciu, a więc podwyższony poziom adrenaliny gwarantowany. Tylko czy kłamstwa w każdym przypadku wychodzą nam na dobre? Chcąc nie chcąc, prawda zawsze prędzej czy później ujrzy światło dzienne, a nam przyjdzie się z nią zmierzyć, a może i zapłacić za nią wysoką cenę?

Reasumując Sweet Ache. Krew gęstsza od wody to książka, która rozpali nasze zmysły i nie pozwoli by płomyczek zgasł choć przez chwilę. Fabuła powieści jest niczym tornado - nigdy nie wiesz, gdzie cię wciągnie, a gdzie wyrzuci. To książka przy której na pewno nie będziecie się nudzić. Gorąco zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


niedziela, października 02, 2016

Wywiad z Edytą Kowalską

Wywiad z Edytą Kowalską





Kochani, rozpoczął się nowy miesiąc, a wraz z nim wspólnie z Claudią z Zaczytanej zapraszamy na wywiad z Edytą Kowalską.




1. Większość autorów przeważnie pisze książki z myślą, by czytelnicy wyciągali z nich jakieś przemyślenia. Pani książka jest łatwa i przyjemna, dlaczego zdecydowała się Pani właśnie na taką?


Pisałam ją w ciężkim dla mnie okresie. Była dla mnie odskocznią, chwilą relaksu i lekiem na chandrę.  Dlatego jest taka lekka, prosta w odbiorze, wręcz cukierkowa. Ale taka właśnie miała być. To książka dla tych, którzy po ciężkim daniu chcą miło spędzić czas nie zastanawiając się głęboko nad filozoficznymi wizjami życia J.




2. Jak rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem?


Właściwie pisać zaczęłam jako kilkuletnia dziewczynka. Pamiętam, że pierwsza była bajka o chłopcu, który odczarował królewnę zaczarowaną w różę. Potem były jakieś opowiadania i wiersze. Na studiach przestałam pisać, potem dom, rodzina, praca… Nie miałam czasu. Ale kiedy przeprowadziliśmy się do małej miejscowości, zaczęłam dużo czasu spędzać w samochodzie – do pracy jechałam prawie godzinę ( a czasami dłużej) w jedną stronę. Często stałam w korkach i wtedy miałam dużo czasu tylko dla siebie. W głowie zaczęły mi się układać jakieś dialogi, sytuacje. Kiedyś zimą, kiedy miałam naprawdę kiepski okres,  usiadłam i zaczęłam łączyć wszystko to w jedną całość. Zaczęło się od kilku stron, potem poleciało dalej i tak powstały Ścieżki życia. Napisałam je  w ciągu dwóch tygodni.


3. Kocha Pani zwierzęta, same jesteśmy ich miłośniczkami. Które z nich kocha Pani najbardziej?


Kocham wszystkie zwierzęta. No, może poza dżdżownicami, których się boję. Myślę, że gdybym miała więcej czasu, skończyłabym weterynarię i pracowała na dwa etaty ;) Staram się pomagać bezdomnym zwierzętom – organizuję akcje dla schroniska, wspieram różne organizacje. Kilka lat temu przygarnęłam psa ze schroniska, który mieszka u moich rodziców i jest bardzo szczęśliwy. Mam w domu kota znalezionego na ulicy. Ale gdybym miała wybierać, które zwierzęta są mi najbliższe  – zdecydowanie wybrałabym psy.


4. Od kilku lat mieszka Pani na Śląsku (jedna z nas pochodzi ze Śląska). Jacy są według Pani Ślązacy z krwi i kości?


Ze Ślązakami i Śląskiem mam do czynienia od wielu już lat, wcześniej mieszkałam w Sosnowcu, a stamtąd na Śląsk już bardzo blisko. Studiowałam w Katowicach i w Bytomiu, mam przyjaciół w okolicach Rybnika. Kiedy zmienialiśmy miejsce zamieszkania nie myślałam o tym, że będę żyła wśród Ślązaków. To dla mnie było czymś naturalnym, nad czym w ogóle się nie zastanawiałam. Zresztą mam cudownych sąsiadów, którzy są dla nas bardzo wyrozumiali.  Ślązacy to bardzo gościnni, pozytywnie nastawieni ludzie z dużym poczuciem humoru.  Kiedy dwa lata temu zmieniłam pracę i zaczęłam pracować na Śląsku , wszyscy przyjęli mnie bardzo serdecznie. Muszę tylko nauczyć się godoć ;)


5. Uwielbia Pani podróżować. Którą z podróży wspomina Pani najmilej i dlaczego?


Każda podróż ma w sobie coś innego, coś wyjątkowego. Z każdej można wynieść coś  pozytywnego, coś nowego. Dla mnie cenne są podróże zarówno te bliskie, jak i dalekie. Bardzo lubię polskie miasta, miasteczka i wioski. Można znaleźć tam wiele malowniczych i urokliwych miejsc. Uwielbiam nasze morze i staram się tam być chociaż kilka dni co roku. Lubię Europę –  szczególnie Włochy i Grecję. Był czas, kiedy byłam zafascynowana krajami arabskimi. I może nie będę oryginalna, ale wydaje mi się, że najmilej wspominam moją pierwszą podróż do Egiptu. Wtedy było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, zupełnie inna kultura, inny klimat, jedzenie, muzyka itd. To był po prostu inny świat. Pamiętam, że wróciłam zauroczona.


6. Czego możemy spodziewać się w kontynuacji "Ścieżek życia"?


Ścieżki przeszłości zawierają wątek sprzed lat, który ma swój dalszy ciąg w teraźniejszości. Nie będę zdradzała fabuły, w każdym razie będzie to historia z czasów wojny i tuż po niej. Premiera książki już 28 października. Zapraszam serdecznie do czytania.


7. Za co "kocha" Pani książki?


Chyba za to, co wszyscy. Książki są dla mnie lekiem na całe zło, ucieczką od codzienności. Zdecydowanie wolę książki niż film. W filmie otrzymujemy już gotowy obraz i dźwięk. Nie ma tu miejsca dla wyobraźni. W książce sami o wszystkim decydujemy.  Sami tworzymy film w swojej głowie. Poza tym, jak mówi przysłowie: „Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem – to tak, jakbym spotkał się ze starym przyjacielem”. A ja lubię poznawać nowych przyjaciół, lubię też spotykać się ze starymi.


8. Niedługo  premiera "Ścieżek przyszłości". Książka jest kontynuacją, a czy będzie również przyjemna, trochę zabawna  jak poprzednia?


Pierwsza część Ścieżek przeszłości to historia Weronki – babci Julii.  Obejmuje lata II wojny światowej  i tuż po niej, a to nie są łatwe czasy. Życie Weronki też nie było łatwe i przyjemne. Ale druga część– czyli ciąg dalszy pamiętnika Julii – stylowo bardzo podobna do Ścieżek życia.



9. Czy powstaje  już kolejna książka w Pani wydaniu?


Książka już powstała. Niestety, tylko w mojej głowie… Teraz zupełnie nie mam czasu na pisanie, z drugiej strony brakuje mi też samodyscypliny. A to jest według mnie najważniejsze przy pisaniu. Poza tym wiem, że kiedy już powstanie, będzie się różniła od tej, która jest teraz w głowie. Kiedy siadam do pisania mam jakiś plan, ale niestety potem książka żyje swoim życiem i w trakcie jej tworzenia zmienia się koncepcja, sytuacje, zdarzenia.


10. Czy posiada Pani jakiegoś pupila w swoim domu?


Oczywiście, że tak. Mam dwa psy – owczarki niemieckie, Norę i Sarę. Mam też wspomnianego już wcześniej kota, a właściwie kotkę – Kasię. Zresztą jest ona prototypem Piernika. Historia z ogonem jest prawdziwa.


11. Jak to się stało, że Pani książka została wydana? Najpierw pisała Pani do szuflady czy od razu zdecydowała się wydać swoje dzieło?


Kiedy zaczęłam pisać, nie myślałam w ogóle o jej wydaniu. Ale pewnego dnia stwierdziłam, że mogę spróbować. Wysłałam ją do wydawnictwa jeszcze tego samego dnia, bo gdybym to odkładała, to przypuszczam, że do dzisiaj leżałaby gdzieś na dnie szuflady.


12. Jest Pani nauczycielką. Woli Pani pracować z dziećmi czy z młodzieżą?


Tak, pracuję z małymi dziećmi. Kocham swoją pracę, od dzieciństwa chciałam być nauczycielką. Marzenie się spełniło. Kocham to co robię i nie zamieniłabym na nic innego .


13. Wiemy, że kocha Pani podróżować. Jakie ma Pani największe podróżnicze marzenie?


Oj, mam dużo marzeń podróżniczych. Mam nadzieję, że spełnią się chociaż niektóre z nich. Ostatnio marzy mi się podróż na północ – Szwecja, Norwegia, Finlandia. No i oczywiście Dania .



Serdecznie dziękujemy autorce za poświęcony nam czas.



sobota, października 01, 2016

Podsumowanie września

Podsumowanie września





Nadszedł czas na krótkie podsumowanie września.


W miesiącu wrzesień przeczytałam 10 książek:

1. "Obudź się, Karolino" Alina Białowąs.
2. "Kochanek Pani Grawerskiej" Krystyna Śmigielska.
3. "Z twojej winy" Krystyna Śmigielska.
4. "Uratuj mnie" Anna Bellon.
5. "U Pana Boga pod gruszą" Monika Orłowska.
6. "Zaginione miasto" Anna Klejzerowicz.
7. "Z podróży do świata retro" Skarlet.
8. "Ścieżki życia" Edyta Kowalska.
9. "Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski.
10. "Slow burn. Kropla drąży skałę" K. Bromberg


Łącznie daje to:

3087 przeczytanych stron
czyli ok. 103 przeczytane strony dziennie


Wspólnie z Claudią z Zaczytanej przeprowadziłyśmy 5 wywiadów (Aleksandra Szoć, Jarosław Wilk, Anna Dąbrowska, I.M.Darkss, Krystyna Śmigielska).


Na moim koncie pojawił się również kolejny patronat medialny




Miesiąc może nie był zbyt owocny, ale ciężko pogodzić pracę z czytaniem :)

A jak u Was wypadł wrzesień?


Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger