niedziela, września 11, 2016

Wywiad z Anną Dąbrowską

Wywiad z Anną Dąbrowską



Po raz kolejny w tym miesiącu chciałybyśmy was zaprosić z Claudią z Zaczytana na wywiad , który przeprowadziłyśmy z autorką Anną Dąbrowską po raz drugi debiutującą.
 
 

1. Co skłoniło Cię do zrezygnowania z pseudonimu i pisania pod własnym nazwiskiem?

A.D: Czułam, że to pytanie pojawi się jako pierwsze (uśmiech). Pisząc jako Laven Rose, debiutowałam ubrana w ochronny pancerz, jaki dawał mi pseudonim. Czułam, że ten pancerz będzie tylko okryciem chwilowym…i tak się stało za sprawą mojej Pani Redaktor, która napisała mi, że pora przestać się ukrywać, a czas zacząć chwalić. Spodobało mi się owe zdanie. Stwierdzam także, że czuję się lepiej pisząc pod imieniem i nazwiskiem. Straciłam swój pancerz, ale zyskałam coś znacznie ważniejszego… czytelniczki, które zaczęły być bliżej mnie, co mnie ogromnie cieszy. Opowiadają mi o swoich problemach, pytają co u mnie. Porzucenie pseudonimu było bardzo dobrą decyzją.


2. Debiutujesz po raz drugi. Towarzyszą Ci nerwy, stres, tak jak przy pierwszym razie?

A.D: To prawda, że debiutuję po raz drugi, chociaż w moim odczuciu właśnie teraz debiutuję tak prawdziwie. Nakarmię cię miłością jest dla mnie niezwykle ważną książką. Przy jej pisaniu postawiłam sobie za cel nie stworzyć kolejnej bajki o Kopciuszku i szczerze wierzę, że to mi się udało. Teraz denerwuję się mocniej, bo już chciałabym usłyszeć pierwsze czytelnicze opinie o książce. Teraz także jestem świadoma tego co mnie czeka. Przy „Stalowym sercu” byłam zielona jak niedojrzały pomidor. Naprawdę! Nie wiedziałam niczego o czytelniczych gustach. Pisałam to, co ”siedziało” mi w głowie. Przy „Nakarmię cię miłością” pisałam to, co dyktowało mi serce.




3. Wiemy, że "Nakarmię cię miłością" różni się od "Stalowe serce". Jak to się stało, że postanowiłaś napisać dwie tak różniące się od siebie książki?

A.D: Nie ma nic gorszego od rutyny. Kobiety narzekają na rutynę w związku, a tym bardziej na rutynę w książce. Ja lubię zaskakiwać i będę zaskakiwać (obiecuję!). Moja głowa to istna kopalnia pomysłów, dlatego staram się nie tworzyć dwóch bliźniaczych książek. Stalowe serce było powieścią melancholijną, trochę podobną do kołysanki na dobranoc. Nakarmię cię miłością to zupełna skrajność. Lubię eksperymentować by wiedzieć w jakim kierunku powinnam podążać w pisaniu.



4. Przeszłaś sporą metamorfozę. Jak się czujesz jako "nowa" Anna?

A.D: Nie uważam by dużą metamorfozą było zrezygnowanie z pseudonimu. Większym przeobrażenie będzie widoczne w nowej książce. „Nowa” Anna ;-) chyba nie ma nowej, wciąż pozostała ta sama… ;-)

5. Planujesz wydać kolejną książkę?

A.D: Tak. Bardzo chciałabym, ale wiem, że taką decyzję podejmie Wydawnictwo sugerując się sprzedażą Nakarmię cię miłością. Mam już pomysły na kilka fajnych książek.



6. Twój ulubiony autor/autorka to?

A.D: Jest bardzo wielu autorów, których cenię. Nie chciałabym nikogo faworyzować, choć wiem, że rok temu upierałam się, że jest nią S.Meyer. Owszem, wciąż ją uwielbiam, ale przez rok dotarło na moją listę tylu fantastycznych autorów… Polskich i zagranicznych. Nie jestem w stanie podać danych tego jednego, jedynego autora.

7. Lubisz rozmawia ze swoimi czytelnikami?

A.D: Uwielbiam. Bardzo lubię poznawać ludzi. Czytelnicy są motorem napędzającym mnie do pracy.

8. Czym dla Ciebie jest miłość?

A.D: Miłość…Hmm… Uczuciem, które nie posiada daty ważności. Uśmiechem, błyskiem w oku, miłym słowem. Są różne aspekty miłości; kocha się inaczej mężczyznę, dziecko i zwierzę. Innym sposobem kochamy przyjaciół. Miłość to powietrze, bez którego nie można żyć.


9. Ile czasu zajęło Ci napisanie "Nakarmię cię miłością"?

A.D: Kilka miesięcy. Nie jestem w stanie oszacować dokładnej ilości, bo książka narodziła się w mojej głowie, kiedy kończyłam pisać drugą część Stalowego serca.

10. Czy w Twoim życiu pojawiają się chwile zwątpienia, że to co robisz jest beznadziejne? Jak sobie radzisz, w takich chwilach? A może one się w ogóle nie pojawiają?

A.D: Pojawiają się chwile zwątpienia w sens tego co robię. Już kilka razy chciałam wyrzucić plik z książką do cyber-kosza na śmieci. Jak sobie radzę? Po pierwsze, słucham muzyki, która mnie wycisza. Po drugie, jestem szczęściarą, która ma u swojego boku cudowne Osoby, które potrafią mną potrząsnąć i przemówić mi do rozsądku.

11. Gdybyś miała napisać przepis na udane życie, jakby on wyglądał?

A.D: Do jednego wielkiego garnka życia, włożyłabym uśmiech, pozytywne myślenie, dużo wiary w samego siebie, szczyptę dystansu dla innych osób, paczkę niekończącego się zdrowia, pasję i wszystko to wymieszała.


12. Czy pisanie to jest to, co chciałaś robić od zawsze?

A.D: Jako uczeń trzeciej klasy podstawowej pisałam wiersze. Najwspanialszym momentem szkoły były wypracowania. Miałam swój zeszyt, w którym powstawała pierwsza książka z elementami fantastyki. Kiedy skończyłam szesnaście lat także pisałam – pamiętnik i wiersze. Pierwsze pomysły na książkę zrodziły się w mojej głowie, kiedy miałam dwadzieścia lat… W każdym etapie życia powracałam do pisania (prędzej czy później). Wychodzi na to, że zawsze pisałam i nie potrafiłam bez tego żyć…


13. Co lubisz robić prócz pisania? Jakie masz pasje, hobby?

Kocham czytać. Taką odpowiedzią na pewno nikogo nie zaskoczyłam, prawda? Co lubię robić? Zbierać grzyby, słuchać muzyki. Uwielbiam jeździć na rockowe koncerty. Mogłabym dekorować wnętrza, wykonywać makijaże, głaskać koty i pisać… Nie umiem się zwyczajnie nudzić. Po prostu nie potrafię.


Bardzo dziękuję Dziewczynom za przeprowadzony wywiad. Wszystkim Czytelnikom życzę, by odnaleźli swój własny przepis na udane życie, oczywiście z książką w ręku ;-) Pozdrawiam





My również dziękujemy Ani za miłą rozmowę i poświecenie dla nas odrobine swojego czasu.

środa, września 07, 2016

Wywiad z Jarosławem Wilkiem

Wywiad z Jarosławem Wilkiem

W tym miesiącu po raz drugi chcemy was zaprosić na nasz wywiad, który tym razem z Claudią z Zaczytana przerowadziłyśmy z Jarosławem Wilkiem ( Pan Wilk ). Zapraszamy.





1. Jak to się stało, że zaczął Pan pisać bloga?

Zalogowałem się i zacząłem pisać (śmiech). A tak serio to blog był brudnopisem dla książki. Zacząłem publikować, by zmusić się do systematycznej pracy. Jestem leniem, więc gdyby nie blog i ponaglające mnie czytelniczki, bym pisał kolejne notki, to pewnie nigdy bym Pana Wilka i kobiet nie skończył. A tak, udało się ( śmiech ). Nie jestem blogerem I nigdy nie będę. Pisząc drugą książkę dotarło do mnie , że nie bawi mnie krótka notka i szybka publikacja. Fan jest z pisania. Zabawy z tekstem. Proces, nie zdarzenie.

2. Jakie to uczucie przeczytać swoją książkę po raz pierwszy w formie papierowej?

Strach. Że twoje myśli czytają teraz wszyscy. Że się odkryłeś. Czujesz się nagi. Strach mija wraz z pierwszymi brawami. Potem pojawia się duma I zadowolenie z dobrze wykonanej roboty i z tego, że nie dla wszystkich, którzy to przeczytali jesteś debilem. ( śmiech)



3. Wulgaryzmy, seks oraz narkotki są w Pana książkach na porządku dziennym. Czy zatem częściej spotyka się Pan z krytyką, a może pochwałą książki?

Narkotyki, seks i wulgaryzmy otaczają każdego człowieka. Trudno je pominąć , gdy piszesz prozę wspólczesną. Każda z trzech rzeczy, które wymieniasz we właściwym czasie i miejscu może mieć życiodajne, a nawet terapeutyczne właściwości ( śmiech). Krytyka zdarza się sporadycznie. Najczęściej z ust tych którzy nie czytali, bądź wywalili się na pierwszym porno rozdziale pierwszej części. ( śmiech ). Poza tym, nikt nie robi filmów dla wszystkich czy butów dla wszystkich. Z pisaniem jest identycznie. Nie podoba się? Nie marnuj na Wilka czasu. Na cholerę?



 4. Jak wygląda zwykły dzień Jarosława Wilka?

Zwyczajnie. Wstaję rano, w tyglu na gazie gotuję kawę. Gdy obudzę się wcześniej czasem godzinę, dwie piszę. Rano pisze mi się najlepiej. Potem stoję w korkach. Praca. Fajna praca. Kosztuje mnie sporo zdrowia ale nie ryje mi beretu. Po pracy obowiązkowo sport. W różnym wydaniu. Jak się ma ponad czterdzieści lat trzeba zapierdalać ( śmiech) . Zimą, narty. Obowiązkowo. Wieczorami się lenię. Bo jestem leniem. Sporo myślę o tym , co aktualnie piszę. Inkubuję swoje opowiadania. Piszę w weekendy. Co drugi weekend zapodaję sobie taki maraton. Piszę na zmianę ze snem. Nie ma tu znaczenia godzina o której zasypiam, czy piszę. Czasem w czasie doby kładę się spać 3 – 4 razy na zaledwie 1-3 godziny. Potem znów staję i piszę. Jak stracę flow idę na rower. W piątki lubię się napierdolić. Spotkać się z kimś. Przyjaciele, znajomi. Czasem Pub. Jednym słowem zwyczajnie. Dni mijają mi tak jak innym ludzim. Każdy w 24 godziny.



5. Wiemy, że ukaże się trzecia część wilczej trylogii. A co dalej?

Mam już jakieś 70% trzeciej, ostatniej części mojej trylogii. I całe 100% w głowie. Miałem jakieś trzy miesiące przestoju. To nie znaczy, że nie pisałem. Pisałem ale czułem, że się motam. Trzecia książka daje ten comfort, że wiesz kiedy odwalasz kichę ( śmiech ). Zaledwie miesiąc temu przyszedł przełom. Wymarzyłem go sobie i przyszedł. Idealny w idealnym momencie. Bum i wiem wszystko. Potwierane w głowie szufladki, niektóre wypełnione do połowy, a inne puste, zapełniły się. Moje kochane Czytelniczki nie będą zawiedzione. Wiem o tym. “Pan Wilk tam I z powrotem” dupy nie da.

A co potem? Oczywiście książka. Już jest w mojej głowie. Pomysł skonsultowałem z trzema kobietami, których zdanie ma dla mnie znaczenie. Joanna, Katarzyna oraz Luiza skwitowały krótko: “Pisz Wilk!”. Więc napiszę. Na półkach wiosną 2018.



6. Co najbardziej lubi Pan w kobietach?

 Przepraszam, czy to jest pytanie podchwytliwe? ( śmiech) A tak serio, to trudne pytanie. Zależy kim są dla mnie te kobiety. Inne rzeczy cenię w matkach, inne w córce, inne w przyjaciółkach, a jeszcze inne w kochankach. Gdybym miał jednak znaleźć jeden wspólny mianownik, który uwielbiam u każdej z wymienionych byłaby to mądrość.


7. Zapewne córka kiedyś przeczyta Pana książki. Jak Pan myśli, co będzie o nich sądzić?


Nie mam pojęcia. Nie wszystko można przewidzieć. Kocha mnie, więc liczę na wyrozumiałość. Ważne by przeczytała jej dopiero za kilka lat ( mamy w tej kwestii umowę ) i wszystkie trzy po kolei, a nie wybiórczo. Wtedy zrozumie “dlaczego” . To bardzo mądra, młoda już kobieta. Mam sporą szansę na łagodny wyrok.



8. Jak to się stało, że zaczął Pan sam wydawać swoje książki, a nie przez wydawnictwo?

Stało się jak zawsze. Identycznie jak w przypadku Marry Shelley i Frankesteina, Nabokowa i Lolity, Stephena Kinga, którego pierwsze trzy książki wylądowały w szufladzie i leżały w niej przez lata nim ten napisał Carrie, czy chociażby J.K. Rowling, którą wydawnictwa kilkanaście razy spuszczały na drzewo wraz z jej czarodziejem. Nawet Orwell debiutując z genialnym Folwarkiem odbił się od ściany. Wynika z tego, że jako pisarz jestem na właściwej drodze ( śmiech ).



9 . A może opowieści o Panu Wilku nie zakończą się na trylogii i powstanie czwarta część?

Z definicji trylogii wynika , że książki mogą być tylko trzy ( śmiech). Trzy różne ksiązki tworzące jedną całość. Od początku było to dla mnie jasne i tak pozostanie.

10. Jak reaguje Pan, gdy czytelniczki/czytelnicy piszą do Pana i zachwalają Pana twórczość?

Radością, zadowoleniem, satysfakcją. Można inaczej?



 11.W jakim miejscu lubi Pan najbardsziej pisać ?

W moim domu. Najczęsciej w samotności. Gdy piszę nie chce wokół siebie ludzi. Jedyną osobą, która mi w pisaniu nie przeszkadza jest moja córka. Nie wiem do końca dlaczego? Może dlatego, że potrafi się świetnie zająć sama sobą? Sporo czyta. A może dlatego, że jest po prostu częścią mnie? Ważna jest muzyka. Naprzeciw mnie piszącego, siedzącego za stołem w salonie, stoją dwie naprawdę mocne kolumny, z takim samym wzmacniaczem i gramofon. Czasem to jest Slayer, a czasem Chopin. Muzyka buduje emocje . A jak ich nie zbudujesz nie pisz. Idź na piwo.

12 .Co sie dzieje jak nie ma Pan weny i nie idzie pisanie ?

Idę na piwo. (śmiech)

13.Co Pana słoniło do pisania ?

To samo, co skłania Kazika do śpiewania, Banksy`jego do bazgrania po ścianach, a ciebie do czytania książek. Potrzeba.



 Pytania od Czytelniczek :


Małgorzata Heimel : Prosze sobie wyobrazić ze Pana córka zakochuje się w mężczyźnie poważnym...zero poczucia humoru...totalny gbur...Córka prosi Pana, aby go nieco zmienić. Jak Pan poradzi sobie z tym zadaniem?
Jestem szalenie ciekawa.

JW: Sytuacja Gosiu mocno nierealna. Moje córka może pokochać praktycznie każdego ale nigdy kogoś bez poczucia humoru. Humor to dla niej zbyt ważna I zbyt duża część jej życia, by człowiek go pozbawiony mógł skraść jej serce. Natomiast ingerowania w związek mojej córki nie przewiduję. Poza dwoma przypadkami. Gdy ktoś ją skrzywdzi lub będzie czynił nieszczęśliwą. W pozostałych przypadkach musi radzić sobie sama. To jej życie i jej wybory.




Joanna Zieleniecka : Wydarzenia opisane w Pana książkach są prawdziwe czy więcej w nich fikcji literackiej ? ‬

Większość Czytelniczek zakłada, że wydarzenia, które przedstawiam w mojej książce dotyczą autora. To spore uproszczenie. Wilcza trylogia nie jest autobiografią, czy pamiętnikiem. To książka o uczczuciach, emocjach, pragnieniach, wadach, zaletach, poszukiwaniach, upadkach i wzlotach. Piszę ją z siebie, przelewając na papier swoje emocje ale nie zawsze oznacza to, że dotyczą mnie jeden do jeden. Tak samo jest w kwestii osób, które opisuję. Praktycznie każda z nich gdzieś na świecie naprawdę istnieje ale nie oznacza to, że przeżyła , to co ja napisałem.



Serdecznie dziękujemy autorowi za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.



Panie, które zobaczyły swoje pytania w wywiadzie proszone są o kontakt prywatny z  Czytaninka lub Zaczytana.

wtorek, września 06, 2016

"Kochanek Pani Grawerskiej" Krystyna Śmigielska

"Kochanek Pani Grawerskiej" Krystyna Śmigielska





*Tytuł: "Kochanek Pani Grawerskiej"
*Autor: Krystyna Śmigielska
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2015
*Ilość stron: 400



*Ocena: 7/10
*Opis:


Piętrzące się nieporozumienia pomiędzy małżonkami, niewinny flirt oraz chęć pomocy najbliższemu przyjacielowi odmienią całe dotychczasowe życie osobom uwikłanym w tę zawiłą historię. Za swoje polityczne aspiracje Marek zapłaci wysoką cenę - zyskując stanowisko, straci szansę na odbudowanie mocno nadszarpniętych więzi z synem, córką i z żonami... Marta, podejmując ryzykowną grę miłosną, narazi na niebezpieczeństwo biorących w niej udział mężczyzn. O rodzącą się w trudnych warunkach miłość trzeba będzie walczyć, a najzagorzalszymi wrogami kochanków mogą okazać się ich sumienia.



*Moje odczucia:


Główną bohaterką książki jest 30-letnia Marta Grawerska, piękna i zadbana żona Marka Grawerskiego, który na co dzień przyodziewa "maskę" przez co jest szanowany w świecie biznesu i polityki. Kiedy jednak wraca do domu zdejmuje swoją maskę i ukazuje jakim mężem jest rzeczywiście - istnym tyranem, nie liczącym się z uczuciami własnej żony.
"Nie pierwszy raz rozmawiał z nią w ten sposób, sarkastycznie uśmiechając się,patrząc z pogardą w jej pełne łez oczy. Czułość, jeszcze przed chwilą przepełniająca ją całą, prysła jak mydlana bańka, pozostawiając po sobie jedynie małą kroplę goryczy".

Marta za wszelką cenę pragnie doznać uczuć, czuć się zauważoną i docenioną. Przez to decyduje się na romans z Piotrem. Jednak przez swoją łatwowierność zostaje uprowadzona dla okupu. Czy mąż, który się nią nie przejmuje odkupi ją?


Po samym tytule spodziewałam się taniego romansu na tle politycznym. Jednakże książka okazała się całkowitym zaskoczeniem, oczywiście pozytywnym. Także nie sugerujcie się tytułem.


Zastanawiam się jak daleko dla pieniędzy są w stanie posunąć się ludzie? Czy pieniądz może wziąć górę nad miłością? Czy ludzie dla bogactwa są w stanie podejmować tak ważną decyzję jaką jest małżeństwo? Ludzie powinni zawierać związek małżeński dla miłości, a nie bogactwa.


Krystyna Śmigielska ukazała nam świat polityki jakiego my nie znamy, gdyż w telewizji pokazują coś innego. To świat, który rządzi się własnymi prawami, a przeżyć w nim mają szansę tylko ci, którzy są najtwardsi. W tym świecie wszystko dzieje się na pokaz, by stworzyć dobry wizerunek dla otoczenia. Prawda jest jednak taka, że ten świat jest skorumpowany, a jeden przez drugiego myśli jak zniszczyć tego lepszego od siebie. Wątek sensacyjny to zdecydowanie największy plus tej powieści.
"- Przeciwników politycznych się nie zapomina".


Kochanek Pani Grawerskiej to historia zawierająca dużo politycznego brudu, odrobinę sensacji i na dokładkę trochę romansu. To historia, w której pieniądz rządzi światem, a człowiek by dojść na sam szczyt jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Równocześnie autorka przywraca nam nadzieję na to, że w tym demonicznym świecie, znajdują się jeszcze wartości, których nie można kupić za żadne pieniądze.

Gorąco polecam.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję






Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

niedziela, września 04, 2016

"Obudź się, Karolino" Alina Białowąs

"Obudź się, Karolino" Alina Białowąs


*Tytuł: "Obudź się, Karolino"
*Autor: Alina Białowąs
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 288

*Ocena: 7/10
*Opis:

Karolina, choć jest uroczą i inteligentną młodą osobą, nie potrafi uporać się z własnymi, wyolbrzymianymi przez lata kompleksami. Nad losem dziewczyny, jak fatum, wisi przekonanie, że wszelkie niepowodzenia w miłości spowodowane są mankamentem urody, jakim według niej są piegi. Żyje w przeświadczeniu, że żaden normalny mężczyzna nie zwróci uwagi na kogoś takiego jak ona. Gdy w bibliotece, gdzie pracuje, pojawia się niezwykle przystojny Filip, Karolina wierzy, że urzeczywistnią się jej skryte marzenia. Kilka banalnyh uprzejmych gestów wystarcza, by nabrała przekonania, że na jej drodze stanął ktoś naprawdę wyjątkowy, z kim będzie szczęśliwa do końca życia. Choć nad związkiem zbierają się czarne chmury, Karolina, ślepo wpatrzona w swego ukochanego, nie dostrzega cieni rzucanych na idealny obraz Filipa. Tak bardzo pragnie zapełnić pustkę w swoim sercu, że przystaje na coraz to nowe kompromisy i upokorzenia, biorąc winę na siebie i tłumacząc to brakiem swojego doświadczenia. Dokąd to ją zaprowadzi?

A wszystko w imię miłości...


*Moje odczucia:

Czy miłość potrafi być ślepa i przymykać oczy na niektóre czyny?

Karolina to młoda 25-letnia dziewczyna, która ciągle czuje się zakompleksiona ze względu na swoją urodę.
"Nie lubię cię, wyznałam głośno. Nie lubię piegowatego czoła, nosa, policzków, brody, szyi, dekoltu, ramion i pleców, wyliczałam, zdejmując z siebie ubranie. Naga wydawałam się sobie jeszcze brzydsza".
Kiedy w pracy poznaje 33 - letniego Filipa, wydaje jej się, że to ideał faceta, że u jego boku będzie szczęśliwa. Ale czy można być szczęśliwą u boku egoistycznego mężczyzny, który wciąż wszystko robi jak mu mamusia dyktuje?
"Pierwszy raz od początku naszej znajomości dotarło do mnie, że Filip jest egoistą. Ale już za chwilę usprawiedliwiałam go, tłumacząc sobie, że może to wina jego rodziców. Może tylko dając i niczego nie żądając, nieświadomie wychowali go na egoistę. Nauczył się brać, nie dając nic w zamian".
Alina Białowąs stworzyła powieść, która być może nie zachwyca pod każdym względem, jednak uważam, że to dobra powieść dla każdej kobiety. Dlaczego? Bo być może właśnie dzięki niej, niejedna z nich uświadomi sobie, że nie każdy mężczyzna okazuje się prawdziwym "księciem", choć może stwarzać takie pozory. Czasem trzeba słuchać dobrych rad przyjaciół czy też rodziny.

Postać Filipa irytowała mnie na każdym kroku. Przyznaję, że jeśli ktoś taki jak on, stanąłby na mojej drodze, to już po drugim razie dostałby ode mnie kosza. To typowy mamisynek, dla którego liczy się tylko i wyłącznie zdanie mamy. Ma totalny brak szacunku dla Karoliny i traktuje ją jak zwykłą szmatę.

Miłość potrafi nas jednak zaślepiać i sprawiać, że nie dostrzegamy złych stron drugiej połówki, a do tego zawsze potrafimy znaleźć dla niej jakieś wytłumaczenie. Karolina okazała się słaba i pozwoliła sobą manipulować, łudząc się, że wszystko się jeszcze dobrze ułoży.
"- Powiedział, że lubi we mnie wszystko, a to chyba najlepszy dowód, że miłość przyjdzie. We właściwym czasie - dodałam, powtarzając słowa babci".
Sama byłam świadkiem jak pewna kobieta manipuluje mężczyzną ( O tak! Nie tylko mężczyźni potrafią manipulować kobietami! ), jak dyryguje jego życiem, zabrania mu spotykania się z rodziną. Pokrzywdzeni w takich sytuacjach często nie chcą słuchać rad najbliższych im osób, które widzą problem. Jednak prędzej czy później uświadamiają sobie, że tak się nie da żyć i próbują coś z tym zrobić. Gorzej, gdy znajdą się osoby, które będą tkwiły w takim chorym związku nie robiąc nic.

Obudź się, Karolino to powieść od której wprost nie można się oderwać. I choć zachowani e Filipa i bezmyślność Karoliny irytuje przez większą część książki, to czytelnik cały czas kibicuje Karolinie, by się obudziła i przejrzała na oczy.
Gorąco polecam każdej kobiecie, ale i nie tylko im.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.



sobota, września 03, 2016

Co ciekawego w Replice?

Co ciekawego w Replice?

Kochani, przedstawiam Wam cztery książki Wydawnictwa Replika, których recenzje będziecie mieli okazję przeczytać w najbliższym czasie.




Emil Żądło powraca! A wraz z nim tajemnica pewnego zaginionego w dżungli amazońskiej prastarego miasta oraz ludzi od lat nadaremnie go poszukujących. Cóż może mieć ono wspólnego z Gdańskiem czasów II wojny światowej oraz z Gdańskiem współczesnym? Dlaczego znów giną ludzie, którzy dali się porwać zagadce? Przekonajcie się wraz z dziennikarzem śledczym Emilem Żądło oraz jego przyjaciółką, muzealniczką Martą Zabłocką. Będą Wam towarzyszyć żądza i obsesja, niebezpieczeństwo i śmierć. Ale także pasja i wielkie emocje.






JEST TAKIE MIEJSCE…
Czy wierzysz… że ktoś mógł stworzyć miejsce, które gromadzi życiowych połamańców, aby ich ogrzać, nakarmić, przytulić i – naprawionych – wysłać znowu w świat? Miejsce, gdzie zdrowaśki latają jak muchy, gorzka kawa bierze udział w nawracaniu bliźnich, a byle zając może liczyć na królewski pogrzeb?
Czy wierzysz… że Bóg może w jednej chwili poskładać na nowo rozsypanego jak puzzle człowieka?
Czy wierzysz?
Jeśli nie, odłóż tę książkę. Szkoda czasu na rachunek nieprawdopodobieństwa.
Czy łatwo jest napisać o dobrych ludziach, którzy żyją Bogiem? Nie, bo zło jest bardziej atrakcyjne, przynajmniej to zamknięte w błyszczących opakowaniach. A jeszcze trudniej jest opisać zło, które, choć szczerzy zęby, przegrywa w przedbiegach z dobrem – takim zwykłym, codziennym, na wyciągnięcie ręki każdego z nas. Monice udało się to w stu procentach, a ja miałam tę niepowtarzalną radość zanurzenia się w świecie rządzonym przez wyższy porządek.
Małgorzata Klunder, autorka sagi Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej





Bohaterowie Kochanka Pani Grawerskiej w zupełnie nowej odsłonie!
Czy można stworzyć szczęśliwy związek, kiedy jeszcze definitywnie nie zakończyło się poprzedniego, a cienie przeszłości i obsesyjna chęć zemsty wciąż przesłaniają wszelkie nadzieje na lepsze życie? Ile wart jest podatek, jaki trzeba zapłacić od miłości, która z góry wydaje się skazana na niepowodzenie?

Po wielu latach toksycznego związku Marta postanawia odrzucić luksusy i ostatecznie wyzwolić się od despotycznego męża, Marka Grawerskiego. Jednak spokój, który zyskuje u boku ukochanego Marcina, jest tylko pozorny. Szybko na jaw wychodzą kolejne niewygodne dla wszystkich fakty, a prozaiczna codzienność w skromnym mieszkaniu w jednej z kamienic staje się dla Marty nierealnym do osiągnięcia marzeniem. Do tego dochodzi szereg nieoczekiwanych wydarzeń – groźby, przesłuchania, szantaże, niewyrównane porachunki motocyklistów… Marta Graweska mogła przecież nadal byś posłuszną, uległą żoną, ale wybrała inaczej…







Obudź się, Karolino!
Poukładaj swoje życie, a nie książki!
Karolina, choć jest uroczą i inteligentną młodą osobą, nie potrafi uporać się z własnymi, wyolbrzymianymi przez lata kompleksami. Nad losem dziewczyny, jak fatum, wisi przekonanie, że wszelkie niepowodzenia w miłości spowodowane są mankamentem urody, jakim według niej są piegi. Żyje w przeświadczeniu, że żaden normalny mężczyzna nie zwróci uwagi na kogoś takiego jak ona. Gdy w bibliotece, gdzie pracuje, pojawia się niezwykle przystojny Filip, Karolina wierzy, że urzeczywistnią się jej skryte marzenia. Kilka banalnych uprzejmych gestów wystarcza, by nabrała przekonania, że na jej drodze stanął ktoś naprawdę wyjątkowy, z kim będzie szczęśliwa do końca życia. Choć nad związkiem zbierają się czarne chmury, Karolina, ślepo wpatrzona w swego ukochanego, nie dostrzega cieni rzucanych na idealny obraz Filipa. Tak bardzo pragnie zapełnić pustkę w swoim sercu, że przystaje na coraz to nowe kompromisy i upokorzenia, biorąc winę na siebie i tłumacząc to brakiem swojego doświadczenia. Gdzie ją to zaprowadzi?







piątek, września 02, 2016

Wywiad z Aleksandrą Szoć.

Wywiad z Aleksandrą Szoć.



W tym miesiącu wraz z Claudią z Zaczytana chciałybyśmy was zaprosić na wywiad z wspaniałą autorką, a zarazem naszą koleżanką blogerką książkową - Aleksandrą Szoć .


1. Jesteś blogerką książkową – czytasz i recenzujesz książki, co jak wiadomo, sprawia Ci przyjemność. Jakie jest to uczucie stanąć po drugiej stronie, czyli jako autorka?

Jakie to uczucie? Uczucie spełnienia. Zajmuję się tym, co lubię robić, więc dla mnie jest jasne, że sprawia mi to przyjemność. Czy zamieniam się w kucharza, czy w pisarza – to jest dla mnie jedno i to samo. Nie czuję się, jakby było to jakieś wyróżnienie, a szansa na spełnienie swoich potrzeb, swojej pasji. Lubię czytać, fantazjować i pisać, a jako że wydanie książki to poszerzenie swojej ,,działalności”, czuję wewnętrzną satysfakcję ze swych osiągnięć. Niemniej jednak nie widzę siebie, jako autorki. Jestem osobą, zwykłą, szarą myszką, która zajmuje się swoimi zainteresowaniami. To wszystko.

2. Jak to się stało, że zaczęłaś pisać własne książki?

I tu jest śmieszna historia. Zaczęłam pisać, odkąd nauczyłam się pisać (śmiech). Moje pierwsze dziecinne opowiadanie było o ufoludku z Marsa i księżniczce, których połączyła niemiłosna przyszłość (śmiech). Pisałam zawsze, co wpłynęło mi na język. Z tych poważniejszych opowiadań była historia Natashy – śmierci, która zakochała się w śmiertelniku. To wtedy zaczęłam podróżować w blogosferze, udostępniać swoje opowiadania publiczności i nawiązywać pierwsze blogerskie znajomości. Od zawsze lubiłam pisać, a dodatkową atrakcją było dla mnie przekazanie czytelnikom swoich wyobrażeń. Jak to się stało, że zaczęłam pisać swoje książki? To raczej niedopowiedzenie, bo wydanie książek za pośrednictwem wydawnictwa dostarczyło mi większą widownię i większą wewnętrzną atrakcję. Pisanie zawsze sprawiało mi przyjemność. Poszerzałam swoją wyobraźnię, dzieliłam się nią z innymi ludźmi, o podobnym zamiłowaniu.

3. Wiemy, że jesteś w trakcie pisania swojej drugiej książki. Planujesz ją wydać? A może zdradzisz nam o czym ona będzie?

Pisanie ma sprawiać przyjemność. Chciałabym w mojej następnej książce dać swoim czytelnikom coś od siebie. Interesuję się umysłem ludzkim i choć – przyznam szczerze – uwielbiam czytać tak zwane ,,odmóżdżacze”, czyli lekką literaturę z gatunku romans, romans erotyczny, chciałabym swoją pasję połączyć w coś, co jest pospolite na polskim rynku. To właśnie na tym będzie skupiać się moja nowa książka. Będzie to z jednej strony znany nam wszystkim romans erotyczny, ale nie taki prosty, jak dotychczas. Planuję trochę pomieszać w czytelniczych mózgach. Czy mi to wyjdzie? Nie wiem, ale już w tym momencie pisanie jest dla mnie dobrą zabawą i mam nadzieję, że lektura przypadnie do gustu. Chciałabym tę powieść wydać, ale czy mi się uda...? Trzymajcie za mnie kciuki. :)

4. Na co dzień pracujesz, recenzujesz książki, jesteś aktywną blogerką, spotykasz się ze znajomymi i piszesz książki. Czy doba to nie za mało jak dla Ciebie?


Nie wiem, jak na to odpowiedzieć, bo to zależy od dnia. Czasem zarywam noce, aby nadrobić zaległości, jednak zawsze staram się pamiętać, że doba ma dwadzieścia cztery godziny, co daje nam łącznie 1440 minut, albo i 86400 sekund. To jest stosunkowo dużo. Nie lubię marnować czasu, lubię wykorzystywać go na to, co lubię. Nie chcę zaniedbywać swoich obowiązków lub potrzeb, dlatego staram się dysponować swoim czasem i koncentrować się na rzeczach, które sprawiają mi przyjemność. Jeśli więc podążam tą drogą, tarcza zegara wcale nie jest mi straszna.

5. Że kochasz książki, to już wiemy. Kiedy wpadłaś na pomysł, by łączyć swoją pasję czytania z byciem blogerką? By móc recenzować książki i o nich pisać?

Nie lubiłam czytać nałogowo, jednak po śmierci ojca w jakiś sposób przeszło na mnie jego zamiłowanie. Zaczęłam przeznaczać swoje zarobione pieniądze na książki, czytać je bez wytchnienia. Zawsze uwielbiałam być czymś zajęta, niezbyt zachwycał mnie czas wolny. Postanowiłam więc stworzyć stronę, na której mogłabym wypowiedzieć się na temat przeczytanych pozycji literackich i połączyć zamiłowanie do książek z zamiłowaniem do pisania. Dopiero później postanowiłam założyć bloga i stosunkowo niedawno sama zaczęłam pisać recenzję.

6. Masz swojego pupilka (psa), którego kochasz. Czy lubisz czytać, gdy masz przy sobie Aradię? Czy raczej czytasz w osamotnieniu?

Ari zawsze jest obok mnie. Zwykle zajmuje moje nogi, albo inną część ciała To jest moja mała ,,córeczka”, która lubi być przy swojej mamusi. Zawsze mi przesłania widoczność na komputer, lub książkę, ale już mam taktykę, a właściwie przyzwyczajenie, w jaki sposób zauważyć to, co przez nią jest niewidoczne. Tak naprawdę nie wyobrażam sobie czytanie bez jej udziału. Przywykłam do jej obecności, dokuczliwości oraz wrednego usposobienia. W końcu niektóre cechy ma po mnie (śmiech).  

7. Jeżeli miałabyś się udać na bezludną wyspę i zabrać ze sobą (UWAGA!), nie jedną wymarzoną książkę, lecz autora/autorkę książek, kto by to był i dlaczego?

(śmiech) Wzięłabym Justina Timberlake, ale to nie autor książki. Teraz się zastanawiam, czy kojarzę jakiegoś przystojnego autora z dobrym poczuciem humoru, jednak mam pustkę w głowie, więc porzucam swój pomysł. Na pewno wzięłabym którąś z moich lubianych polskich autorek (wybaczcie, ale nie potrafię wybrać tylko jednej), z którymi utrzymuję bardzo dobry kontakt. Z nimi na pewno bym się nie nudziła, bo są tak samo świrnięte, jak ja (śmiech).

8. Jakie to uczucie, gdy dostajesz przemiłe wiadomości od wielbicielek Stan: Zaczytany?

To jest niesamowite uczucie, bo wiem, że moja słowa lub czyny docierają do moich czytelników. Dzięki Stan: Zaczytany zawarłam nie tylko nowe znajomości, ale i przyjaźnie. Nigdy nie spodziewałabym się tego, że tak potoczą się sprawy. To dzięki Wam nadal jestem tym, kim jestem. Dziękuję!!!


9. Jaka jest Twoja motywacja, bądź kto nią jest, jeśli masz takie dni, że nie chcesz pisać ani czytać?

Nie ma takich dni, ponieważ ja codziennie czytam. To właśnie czytanie daje mi motywację. Nie żyję codziennością i obowiązkami, tylko fikcyjnym światem, pozwalający mi zapomnieć o konfliktach prawdziwego życia. Uciekam więc do książek. Poza tym mam dobry kontakt z autorami i recenzentami, którzy także mnie motywują do działania. Jakby nie patrzeć, cała blogosfera i literacki świat jest moim drugim życiem. To dzięki Wam mam ochotę kontynuować swoją działalność.

10. Jakie to uczucie mieć za sobą pierwsze czytelnicze ,,dziecko”?

Swój debiut wydałam pod wpływem czytelników, którzy motywowali mnie do działania i to właśnie dla nich spróbowałam. Kolejne książki również będą dla moich fanów – i właśnie tym zawsze będę się kierować. Moim jednym z marzeń było wydanie książki, dlatego mimo przeciętnej oceny ,,Dotyku życia” jestem zadowolona z tego, że na koncie mam jedną powieść. Czuję się spełniona i to mi wystarcza.

11. W jaki sposób czarujesz swoich braci? Masz na nich jakąś specjalną taktykę? A może robisz oczka, niczym kot ze ,,Shreka” i to działa?

Jedno i drugie, w zależności od dnia (śmiech). Kocham swoich braci i dla nich zrobiłabym wszystko. Niemniej jednak zawsze mamy na siebie jakąś taktykę, którą wolę uchować w tajemnicy. :) Staramy się sobie pomagać i patrzeć na wzajemne potrzeby, dlatego też łatwiej nam pójść na ugodę.


  
12. Jesteś młodą osobą. Nie bałaś się, jak odbiorą tak młodą autorkę i jej książkę?

Tak szczerze? Nie interesowało mnie to, jak mnie odbiorą. Ważne było dla mnie spełnienie marzenia i pragnienia czytelników, aby zobaczyć moją powieść na półkach. To było i nadal jest dla mnie ważne i tym właśnie się kieruję.

13. Jak powstał Stan: Zaczytany? Skąd wzięła się ta nazwa? Jak zrodził się pomysł na założenie bloga książkowego?

Jak już wcześniej wspomniałam, fanpage oraz blog założyłam pod wpływem impulsu. Nie wiem nawet, jak zrodziła się ta nazwa – po prostu powstała w mojej głowie, jak to zwykle bywa z moimi pomysłami. Złapałam za ster i ruszyłam w drogę. Nawet w moich najskrytszych marzeniach nie spodziewałam się, że Stan: Zaczytany zostanie tak dobrze odebrany. Dziękuję Wam za to, że jesteście!



Serdecznie dziękujemy Ci Olu za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.



czwartek, września 01, 2016

Podsumowanie sierpnia

Podsumowanie sierpnia



Skończył się sierpień, a więc czas na jego krótkie podsumowanie.

W miesiącu sierpień udało mi się przeczytać 11 książek:

1. "Kalejdoskop wspomnień" Gaja Kołodziej.
2. "Lida" Aleksander Jurewicz.
3. "Wiatr wspomnień" Dorota Schrammek.
4. "Idealna" Magda Stachula.
5. "Tonia" Iwona Małgorzata Żytkowiak.
6. "Wołyń. Mówią świadkowie ludobójstwa" Marek A. Koprowski.
7. "Calder. Narodziny odwagi" Mia Sheridan.
8. "Eden. Nowy początek" Mia Sheridan.
9. "Cztery strony miłości" Joanna Sykat.
10. "Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach" Grażyna Kałowska.
11. "Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan.

Łącznie daje to:

3206 przeczytanych stron
czyli ok. 103 strony przeczytane dziennie

Wspólnie z Claudią z Zaczytanej przeprowadziłyśmy 2 wywiady ( Dorota Schrammek, Katarzyna Puzyńska).

Doczekałam się również kolejnego patronatu medialnego.


A jak u Was przedstawiał się sierpień? 

środa, sierpnia 31, 2016

"Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan

"Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan



*Tytuł: "Stinger. Żądło namiętności"
*Autor: Mia Sheridan
*Wydawnictwo: Helion
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 404


*Ocena: 9/10
*Opis:

Los czasem płata fIgle...
Kto powiedział, że konferencje branżowe muszą być nudne? Nawet jeśli tak bywa, to na pewno nie w Las Vegas, mieście, w którym wszystko może się zdarzyć. To właśnie tam pewna poważna młoda osoba, Grace Hamilton, uczestnicząca w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, poznaje Carsona Stingera, aktora z branży erotycznej, z którym spędza kilka upojnych chwil. Ale cóż może na dłużej połączyć dwoje tak odmiennych ludzi, mających całkowicie inne poglądy na świat i życie? Grace to dziewczyna, która uparcie dąży do realizacji swoich celów, a Carson żyje z dnia na dzień i na niczym szczególnie mu nie zależy. Oboje doskonale wiedzą, że ich drogi skrzyżowały się tylko na chwilę...

A jednak nie potrafią o sobie zapomnieć.

Kiedy szczęśliwym zrządzeniem losu wpadają na siebie ponownie, nie mogą odrzucić tej szansy. Zwłaszcza że oboje nieco dojrzeli, a Stinger porzucił branżę porno na rzecz służby w armii USA. Romans pięknej pani prokurator i przystojnego komandosa nie przypomina sielanki, ale czy życie bez emocji jest ciekawe? 


*Moje odczucia:

Oto kolejna powieść Mia Sheridan, którą jestem zachwycona. Ta autorka zdecydowanie wie jak wywołać w czytelniku wszystkie emocje. Był śmiech, był zachwyt, ale były i łzy.

Grace to dziewczyna, która ma w swoim życiu wyznaczone cele, do których relalizacji skrupulatnie dąży. 
Carson to aktor w branży porno, który zawsze żyje dniem dzisiejszym.

Czy zdarzyło się Wam, że spotkaliście kiedyś na swojej drodze całkowicie odmienną osobę od siebie, która zaprzeczała każdemu waszemu poglądowi, a jednak coś przyciągało Was do niej niczym magnes? Czy warto dać się ponieść chwili i oddać kontrolę nad swoim ciałem i umysłem przypadkowo poznanej osobie? Mówą, że do "odważnych świat należy", a więc może i warto? Czasem zwykła przypadkowa osoba, zwykły dzień czy dwa, może odmienić całe nasze dotychczasowe życie, a nawet mieć wpływ na naszą przyszłość. Pewnie pomyślicie sobie: kto by pomyślał? A jednak! Takie rzeczy się zdarzają. 
"Chciałam spędzić z nim czas, ale chciałam też mieć z tego przyjemność. A nie wiedziałam, jak "dać się porwać", dopóki nie poprosił, żebym zdała się na niego.Tego właśnie potrzebowałam - żeby ktoś zaproponował mi przejęcie kontroli, abym chwilowo mogła z niej zrezygnować. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Jeśli się nad tym dobrze zastanowić, całe moje życie opierało się na ścisłej  kontroli. Nigdy nie próbowałam żyć inaczej".
Los jednak sprawia, że na pięć lat ich życia mijają się ze sobą. Może wtedy, jeśli by powiedzielisobie, że nie chcieli tego tak zakończyć, ich los potoczyłby się inaczej?
Pomimo rozstania oboje nie potrafili o sobie zapomnieć. On skończył z graniem w porno i został komandosem, ona postanowiła zostać prokuratorem.
"Po raz pierwszy w życiu czułem, że mam do zaoferowania coś więcej niż tylko ciało. Ale te pragnienia były jak miecz obosieczny - sprawiały, że jak nigdy dotąd czułem, że żyję, a jednocześnie budziły żal świadomością, że nigdy nie przeżyję takich rzeczy z tą dziewczyną".
Spotykają się po pięciu latach w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Czy los, tym razem będzie im sprzyjał?

Cieszę się, że autorka stworzyła powieść nie tylko ociekającą seksem na każdej stronie, ale taką, w której wciąż się coś dzieje. Bohaterowie są jak najbardziej realni, wszystko to przez co musieli przejść, przeżywałam razem z nimi. Zdecydowanie nie są to postacie przerysowane, zbyt wyidealizowane. Bardzo podobało mi się to, iż autorka z aktora porno, postanowiła zrobić komandosa - postać, która przemienia się diametralnie, chcąc nießć pomoc innym. Nie zabrakło również cudownych scen namiętności pomiędzy Calderem i Grace, które są wspaniałym dopełnieniem książki.
"Boże, mimo upływu takiego czasu w dalszym ciągu nie był mi obojętny. Ale, do cholery, która kobieta pozostałaby obojętna? Jeśli pięć lat temu wydawało mi się, że Carson jest przystojny, to teraz był gorący jak piekło".
Stinger. Żądło namiętności to powieść, która zapadnie nam głęboko w głowie i sprawi, iż uczucia w naszym życiu będą na porządku dziennyn. Pamiętajmy, że w życiu spotykamy czasem przypadkowe osoby, które mogą zmienić bieg naszego życia, jednak tylko i wyłącznie od nas zależy jak się ono potoczy.
Zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję


Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

sobota, sierpnia 27, 2016

"Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach" Grażyna Kałowska [PRZEDPREMIEROWO]

"Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach" Grażyna Kałowska [PRZEDPREMIEROWO]

Książka pod patronatem medialnym moim oraz Agnieszki z Recenzje Agi.

PREMIERA: niebawem




*Tytuł: "Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach"
*Autor: Grażyna Kałowska
*Wydawnctwo: Białe Pióro
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron 186


*Ocena: 9/10

*Moje odczucia:

O czym opowiada ta książka? O przyjaźni i zwariowanym życiu siedemdziesięciolatek, które będąc na emeryturze wcale nie próżnują, lecz biorą życie pełnymi garściami. Łamią stereotypy, iż na emeryturze człowiek siedzi i nic nie robi. Wręcz przeciwnie, oni czerpią z niego ile zdołają.
"Jak mawiała Pippi: "Wspaniale jest żyć, mimo wszystko"".
Petra to dusza artystki - ukończyła studia plastyczne, później uczyła i pracowała w szkole. Poruszała się na motocyklu, dopóki nie dopadła ją choroba - glejak. Mimo wszystko wyszła za mąż za swoją dawną miłość, nauczyciela z lat studenckich. Choroba jenak z dnia na dzień niszczy ją i powoli staje się nie do zniesienia. Ma przywidzenia, co często kończy się ucieczką.
"Głupio mi było, że biegam tylko w samej koszuli. Ale czy miałam inny wybór? Szafa z ubraniami zasypana piachem i gruzem - bo przecież było trzęsienie ziemi? Obeszłam lasek, na szczęście nie spotkałam nikogo. Wracałam w stronę swego obejścia i co zobaczyłam? Mój dom był cały, bez uszkodzeń. Ktoś go zdążył odbudować?"
Anka natomiast jest perfekcjonistką w każdym calu, do tego uwielbia elegancki styl życia - całkowite przeciwieństwo Petry.

Choć bohaterowie tej książki to ponad siedemdziesięcioletnie osoby, w głębi duszy wciąż czują się nastolatkami. Jednak starość prędzej czy później dopadnie każdego z nas. Nigdy nie wiemy kiedy i gdzie zaatakuje nas jakaś choroba. Petra zachorowała na glejaka i z dnia na dzień jej stan się pogarszał. Niestety wiem z doświadczenia, że choroba kogoś z najbliższych wykańcza nie tylko tę osobę, ale i również tych, którzy się tą osobą opiekują. Ciężko jest patrzyć, kiedy choroba pochłania kogoś, kogo kochamy. Człowiek pragnie takiej osobie pomóc, lecz nie zawsze się to da zrobić. Czasem pozostaje mu tylko i wyłącznie patrzenie na cierpienie bliskiej osoby.

Eliza odkąd pamięta marzyła, by mieć u swego boku osobę, która będzie ją kochała. Kiedy umiera jej matka, popada w depresję.
"Tak. Stan depresji, bezwolności, zmęczenia dziwił mnie. Do tej pory uważałam się za osobę zrównoważoną, energiczną, nawet pogodną. Teraz się zmieniło. Nie bałam się o przyszłość. Miałam emeryturę, potrafiłam oszczędzać, głód mi nie groził. Mój rozum uznawał, że mama w tym wieku, jakim była, mogła umrzeć. To, co na mnie spadło, to było fizyczne cierpienie, niemoc. Czułam, że w moim ciele nerwy są napięte jak stalowe liny. Ciemność niewiadomego pochodzenia. Te fizyczne objawy były męczarnią". 
Pani Grażyna stworzyła historię, którą czyta się z ogromnym zaciekawieniem już od pierwszych stron. Udowodniła nam, że nawet kiedy bohaterami książki są osoby 70-letnie, wcale nie musi to być nudna historia, bowiem życiem należy się cieszyć w każdym wieku. Bohaterowie tych historii, to postacie z krwi i kości. Będziemy świadkami nie tylko pięknych  i długotrwałych przyjaźni, ale również zmagań z życiem, w którym nigdy nie wiemy, czego możemy się spodziewać. Ta książka, to powieść, która momentami rozbawi nas do łez, a momentami zmusi do refleksji.
Gorąco zachęcam do przeczytania.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz

 
 
 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.

piątek, sierpnia 26, 2016

"Cztery strony miłości" Joanna Sykat

"Cztery strony miłości" Joanna Sykat



*Tytuł: "Cztery strony miłości"
*Autor: Joanna Sykat
*Wydawnictwo: Replika
*Rok wydania: 2016
*Ilość stron: 288


*Ocena: 9/10
*Opis:

Miłość ma wiele stron. Nie dwie, nie trzy i nie cztery, lecz tyle, ile ludzi na świecie.

Łucja jest 42-letnią nauczycielką muzyki. Jeszcze trzy lata temu była najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Znalazła miłość, jaka trafia się raz na wiele przypadków... Wyjątkowy mężczyzna postanowił zawalczyć o nią z całym światem. Jednak po krótkim czasie mąż z dnia na dzień wyprowadził się ze wspólnej sypialni i podzielił resztę mieszkania na pół. Łucja, chcąc nie chcąc, godzi się na taką sytuację, ponieważ sprawę komplikuje budowa domu i zaciągnięty kredyt.

Czy Łucja w końcu dowie się, dlaczego mąż się od niej odsunął? Co stanie się z domem, który miał być zwieńczeniem marzeń o ich wspólnym życiu? I wreszcie kim był, a może nadal jest tajemniczy Szymon, któremu kobieta poświęca tyle ciepła w swoich wspomnieniach?


*Moje odczucia:

To moja druga przeczytana książka tej autorki i po raz kolejny odnoszę pozytywne wrażenia. Cieszę się, że wśród polskich autorów, mamy takich od których książek po prostu nie chce się oderwać i wciąż pragnie się więcej i więcej.

Główną bohaterką powieści jest 42-letnia Łucja, która naucza muzyki. W pracy poznaje Szymona, w którym z dnia na dzień się zakochuje. Ale czy różnica wieku pomiędzy nimi, będzie miała jakikolwiek wpływ na to co się między nimi zrodzi?
"Ja- pewna bezpiecznej granicy swojego wieku i niebojąca się dotyku tyle lat młodszego od siebie mężczyzny. Szymon- spokojny i nieuciekający wzrokiem- sprawiał wrażenie przyjaciela, do którego mogłam pójść z każdym problemem".
Co Co sądzicie o związkach ze znaczną różnicą wieku? Uważacie, że takie pary mają szansę się dogadać? Mój mąż jest starszy ode mnie o trochę, ale ja tej różnicy nie odczuwam. Bo przecież w miłości nie ważny jest wiek, lecz to, czy ludzie się kochają. Miłość ma wiele stron, a nasza Łucja oraz Szymon doskonale się o tym przekonują.
Kiedy po ślubie z dnia na dzień Szymon przestaje rozmawiać z żoną, ta nie ma pojęcia o cochodzi. Ale czy dorośli ludzie właśnie w taki sposób powinni się zachowywać, kiedy na horyzoncie pojawia się problem? Otóż z całą pewnością nie! Dlatego pamiętajcie, że tak ważna jest rozmowa w każdym związku. Szczerość i zaufanie to podstawa. Kiedy w związku nie potrafi się szczerze ze sobą rozmawiać, nie ma sensu tego związku w ogóle tworzyć.
"Szymon nauczył mnie brać życie za twarz. Nie upominać się o całusy, o pochwały, nie wyczekiwać, ale właśnie brać. Brać pełną garścią".
Cztery strony miłości to powieść, dzięki której każdy z nas będzie miał możliwość zrozumienia, iż komunikacja w związku to podstawa. Trudne i skomplikowane relacje międzyludzkie nie biorą się znikąd. To my ludzie sami tworzymy niepotrzebne nieporozumienia. Czasem wystarczy zwykła, szczera rozmowa, by nie marnować czasu na coś, co miejsca w rzeczywistości nie miało. Życie to nie jest bajka, w której wszystko idealnie się układa i kończy happy endem. Zdarzają się również smutne zakończenia. A jak zakończy się milczenie pomiędzy Łucją i Szymonem? Jeśli chcecie się dowiedzieć, koniecznie sięgnijcie po tę książkę.
"Bajka może i jest dobra na początku, ale potem musi ustąpić miejsca prawdziwemu życiu".


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję

 
Książka bierze udział w Wakacyjnym wyzwaniu: Czytam ile chcę.
Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger