środa, września 15, 2021

"Ukryte w ciszy" Karolina Klimkiewicz

"Ukryte w ciszy" Karolina Klimkiewicz

 



TYTUŁ  "Ukryte w ciszy”

AUTOR Karolina Klimkiewicz

 

DATA PREMIERY 25.08.2021

 

WYDAWNICTWO  Szósty Zmysł

 

ILOŚĆ STRON 298

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS




 

Głęboko poruszająca powieść o dorastaniu, zmaganiu się z własnymi demonami i przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć.

Niespełna siedemnastoletnia Felicja wydaje się być zwykłą nastolatką. Na pozór jej życie jest idealne. Z powodu zbiegu okoliczności poznaje wybuchowego i zbuntowanego syna dyrektora – Nikodema, który nie chce podporządkować się panującym zasadom. Mimo że zupełnie różni, coś ich jednak łączy. Oboje skrywają bolesne tajemnice, które niszczą ich od środka.

Karolina Klimkiewicz przedstawia świat, który jest tuż obok, i w emocjonalny sposób ukazuje jego realia.

W ciemności poza bólem i cierpieniem jest również nadzieja, a najwięcej prawdy jest ukryte w ciszy…




MOJE ODCZUCIA

 

 

To moje drugie spotkanie z autorką, ale na pewno nie ostatnie. Jestem oczarowana przeczytaną historią i zawartymi w niej emocjami.

Felicja to na pozór zwykła, szczęśliwa i dobrze się ucząca nastolatka. A tak naprawdę to dziewczyna, która musiała zbyt szybko dorosnąć. Opiekuje się nie tylko schorowaną babcią, ale również i siostrą. Ma sporo problemów, ale mimo tego, potrafi się uśmiechać.
Nikodem jest typem buntownika, który również walczy z demonami przeszłości. Na co dzień podobnie jak Felicja zakłada maskę, ukrywając prawdziwe emocje. Mogłoby się wydawać, że oboje są różni niczym dzień i noc, a jednak łączy ich więcej niż sami mogliby przypuszczać.

Czuję się brudna, problem polega jednak na tym, że żadna kąpiel tego nie zmieni, ten brud jest we mnie. To brud zmęczonej, zakłamanej duszy.


Karolina Klimkiewicz napisała historię  której nie sposób zapomnieć, nawet gdyby się chciało. Przedstawia bowiem realnych bohaterów oraz realne problemy, które mogą dziać się gdzieś tuż obok nas. Nasi bohaterowie musieli zbyt szybko dorosnąć. Moglibyście pomyśleć, co tak młodzi ludzie mogą wiedzieć o życiu? A jednak po przeczytaniu tej powieści, wasze zdanie zmieniłoby się momentalnie. Otóż nawet tak młode osoby mogą wiedzieć o życiu bardzo wiele. Zarówno Felicja jak i Nikodem zmagają się z problemami, które starają się ukryć przed innymi. Gdy wychodzą na zewnątrz zakładają maskę pod którą skrywają swoje prawdziwe „ja”. W tym momencie należy zadać sobie pytanie: ile jest takich osób w prawdziwym świecie? Czy sami nie mieliście nigdy styczności z takimi osobami? Zapewne wam się to zdarzyło.

Autorka nie boi się poruszać trudnych, często bolesnych tematów, dzięki czemu my jako czytelnicy, odczuwamy na własnej skórze każde przeżycie naszych bohaterów. Oczywiście nie odkrywa nam wszystkiego na łapu capu, tylko delikatnie krok po kroku pozwala nam zapoznać się z postaciami. Niewątpliwie pokochałam Felicję, ale również i Nikodem skradł moje serce. Postacie te zostały dobrze wykreowane, są wyraziste, a nawet mogłabym rzec – namacalne. Cała powieść została napisana emocjami, które aż kipią na każdej stronie książki. Styl autorki jest lekki, a od książki nie sposób się oderwać. Podobało mi się to, że autorka poruszyła w swojej książce zaburzenia psychiczne i pokazała nam, że można z nimi żyć.

Tak naprawdę ciężko ubrać w słowa to co czuje się po przeczytaniu tej powieści, dlatego serdecznie zachęcam was do sięgnięcia po nią i przekonania się na własnej skórze jak ją odbierzecie. Wiem też, że książki nie ocenia się po okładce, ale ta jest niesamowita i przyciąga swojego czytelnika już od pierwszego spojrzenia. Muszę pochwalić wydawnictwo za wydanie tej pozycji, gdyż na żywo wygląda wspaniale.

Ukryte w ciszy to niebanalna historia dwójki młodych ludzi, których życie nie oszczędzało, ani na moment. To historia z tych, które zmuszają do refleksji i własnych wniosków. Gwarantuję, że jak już sięgniecie nie będziecie mogli się od niej oderwać. Polecam z całego serca.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję




środa, września 15, 2021

Debiut na miarę - Eliza Korpalska

Debiut na miarę - Eliza Korpalska

 


1. Tytuł

"Niewinność Lukrecji"



2. Rok wydania

2019


3. Gatunek

Sensacja/kryminał


4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?

Ta opowieść dojrzewała we mnie dość długo. O pisaniu marzyłam od dzieciństwa, eksperymentowałam, tworzyłam różne formy literackie. Chciałam napisać o prawdziwie silnej kobiecie, stworzyć nietuzinkową, myślącą i działają niestandardowo postać. Im dłużej o niej myślałam, tym wyraźniej rysowały się jej kontury. Niektóre wątki same przychodziły do mnie w trakcie pisania. Trudno więc powiedzieć o jednym impulsie, to był raczej naturalny proces. 


5. Czas pisania książki?

Książka powstawała zrywami. Napisałam kilka fragmentów, odłożyłam ją na jakiś czas, po przerwie dodałam dalsze części historii, a gdy zdecydowałam się ją zamknąć, dokończenie zajęło mi około dwóch miesięcy. Całość zajęła może dwa lata, ale myślę że samo pisanie w sposób systematyczny i zdyscyplinowany trwało około czterech miesięcy. 


6. Bohater najbliższy Pani sercu?

Jest ich kilku. Poza Lukrecją są to postacie drugoplanowe, ale bardzo ważne - poszukująca zaginionego syna ekscentryczna Pani Huckelberry, wiejska znachorka Wasylisa czy nieprzyzwoicie bogata stara hrabina Josephina Delphina di Orsini. Kapitan Paul Horn to też fajny facet:) 


7. Pierwszy czytelnik?

Mój brat. Podzielił się ze mną cennymi spostrzeżeniami:) 


8. Czy był stres przed reakcją czytelników?

Największe emocje wiązały się z tym, żeby w ogóle odważyć się "wyjść z szuflady". Kiedy już się na to zdobyłam, czekałam w napięciu na reakcje czytelników, które w większości okazały się niezwykle przychylne i dodały mi skrzydeł. Każda opinia, również krytyczna, jest dla mnie bardzo cenna i jestem za nią wdzięczna. 


9. Czy uważa Pani swój debiut za udany?

Tak, bardzo. To nie tylko radość, spełnienie i wzruszenie, kiedy trzyma się w ręku własną książkę, ale przede wszystkim wspaniali ludzie, których się przy tej okazji poznaje, nowi przyjaciele, możliwość stworzenia czegoś, wyrażenia siebie. Uczucie nieporównywalne z niczym innym. 


10. Czy debiut doczekał się II wydania?

Na razie została wydana druga książka z tej serii pt. "Reguła Lukrecji", a już niedługo, jesienią, ukaże się trzecia pt. "Vendetta Lukrecji", to na nią teraz czekam:)



Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas. 










piątek, września 10, 2021

Autorzy o zwierzętach - Elżbieta Sidorowicz-Adamska

Autorzy o zwierzętach - Elżbieta Sidorowicz-Adamska

 



Elżbieta Sidorowicz-Adamska, ur. w Warszawie.

Ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. W. Gersona, a następnie Wydział Architektury Wnętrz na warszawskiej ASP. Zajmuje się projektowaniem wnętrz, ilustracją dziecięcą, grafiką użytkową, rzeźbą, ceramiką i malarstwem. Uczestniczka wielu wystaw, jej obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych w Polsce i za granicą. Na zlecenie wydawnictwa Nowa Era współtworzyła program nauczania plastyki dla klas 1-3 (nauczanie zintegrowane). Od wielu lat pracuje jako art director w warszawskiej agencji reklamowej.
Debiutowała cyklem wierszy w miesięczniku „Poezja“ wtedy, gdy jeszcze istniał miesięcznik „Poezja“. Publikowała wiersze dla dzieci w tygodniku „Świerszczyk“ i w podręczniku dla klas 1-3 wydawnictwa Nowa Era.
„Okruchy gorzkiej czekolady“ to jej debiut prozatorski.

Zapalona koniara. Fanka DIY - odnawia stare, wyrzucone meble i nadaje duszę prozaicznym przedmiotom. Mieszka wraz z mężem i córką w Warszawie „u jej południowego kresu“.



1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 

Absolutnie nie! Całe dzieciństwo największym moim marzeniem było posiadanie zwierzaka, ale najpierw mieszkałam u babci, która była nadmierną higienistką :(, a potem w małym mieszkaniu w bloku i z bólem serca dałam sobie przetłumaczyć, że zwierzę by się męczyło. Za to zawsze sobie mówiłam: jak już będę miała swój własny dom, to pierwszą rzeczą będzie kupno psa. Kota. Kozy. Lwa. Wszystkiego! Skończyło się na psach i kocie :) Natomiast konie towarzyszyły mi od najwcześniejszego dzieciństwa, miałam siedem lat, gdy rozpoczęłam swą przygodę z jeździectwem.

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami, przyniosłam do domu osieroconą koteczkę, gotowa wyprowadzić się nieodwołalnie, gdyby nie pozwolono mi jej zatrzymać. Na szczęście maleństwo wzruszyło serca wszystkich i tak odchowaliśmy Karolinę (na Bebiku - odżywce dla dzieci z dawnych czasów). Karolina była z nami dwadzieścia lat! Jej córka, Kicia, osiemnaście. Gdy już założyłam własne gospodarstwo miałam kolejno: psa Crossa (owczarek niemiecki), psa Toffiego (labrador) i kota Poldka (dachowiec wspaniały). Niestety te zwierzęta już odeszły, teraz mamy kundelka ze schroniska Klopsa (stał koło border collie). Wszystkie nasze zwierzaki były niezwykle mądre, ale Poldek i Klops pobili wszystkie rekordy w swoich kategoriach, nie mówili tylko dlatego, że im się nie chciało :)



3. Zwierzę jest dla mnie…

Członkiem rodziny. Kimś bardzo ważnym, z wyrazistą osobowością, z talentami, zaletami i wadami, z gorącym sercem. Kochamy nasze zwierzęta, uczymy się od nich bardzo wiele! Mają swoje humory, lepsze i gorsze dni, tak jak każdy z nas. Ale według mnie przewyższają ludzi swą naturalną dobrocią, bezinteresownością, wielką miłością, którą potrafią okazywać na każdym kroku. Możemy się wiele nauczyć od naszych mniejszych braci.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Ależ absolutnie mają! Jestem o tym najgłębiej przekonana. Zwierzęta są dobre i czyste w swych intencjach, swoim zachowaniu. Jestem pewna, że gdy podążę w swoją ostatnią wędrówkę, u bramy innego świata będą na mnie czekały wszystkie moje zwierzęta, merdając ogonami, łasząc się i na wszelki sposób okazując swoją radość.




5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Jestem za nimi całym sercem! Ale niestety często zdarzają się nieuczciwości, straszne przekręty, manipulacje i wszystko, co tylko potrafi wymyślić zły człowiek… Dlatego jestem bardzo ostrożna. Życie i zdrowie zwierzęcia, jego dobrostan, powinny być zawsze wartością nadrzędną, nie podlegającą dyskusji. A często tak się nie dzieje.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Leję. Leję bez namysłu, tym co mam pod ręką. Nie mogę znieść takich sytuacji. Osoby krzywdzące zwierzęta nie zasługują w moich oczach na miano człowieka. Leję, kopię, krzyczę, powiadamiam policję. I w d… mam konsekwencje.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Nie mam ulubionego zwierzęcia, po prostu lubię wszystkie. Zawsze dziwiły mnie takie wypowiedzi: bardzo lubię psy, ale nienawidzę kotów. Jak to tak? To dla mnie znaczy, że ten ktoś tak naprawdę nie lubi zwierząt. Albo ich nie zna. Albo nie chce poznać. To ten sam rodzaj nietolerancji jak rasizm czy antysemityzm. Owszem, można się bać jakiegoś zwierzęcia (ja na przykład boję się węży…), ale to nie oznacza, że zrobiłabym mu kiedykolwiek krzywdę. Po prostu najpierw zamieram, potem odzyskuję władzę w nogach i pospiesznie się usuwam. Zresztą najczęściej takie „spotkania na szczycie” tak właśnie się kończą: chwilę się sobie przyglądamy, potem każde idzie… hm… oddala się w swoją stronę. On ma swoje sprawy do załatwienia, ja też. Potem może ten wąż opowiada rodzinie: wiesz, spotkałem dzisiaj człowieka! A ja mówię: spotkałam węża…



8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Myślę, że każde. Jeśli tylko zna się zwierzę dostatecznie dobrze, jego zachowania, odruchy, sposób bycia, to o każdym można napisać fajną książkę! W bajkach dla dzieci często uczłowieczam zwierzęta, dla dorosłych napisałabym prawdziwą historię o jedynym w swoim rodzaju zwierzęciu, bo każde z nich jest unikalne. Byłby to pełnoprawny bohater.

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

A zna Pani koty? :) :) :) Ale na poważnie - myślę, że każde zwierzę dobrze traktowane, zwierzę, które czuje się kochane, potrafi odpłacić swemu właścicielowi wielką przyjaźnią, okazywaną na każdym kroku. Tak, pies jest najbardziej ekspresyjny w swych zachowaniach, kot bardziej powściągliwy, co nie oznacza, że nie przywiązuje się i nie umie kochać. Widziałam wiele „odruchów serca” u koni. Zresztą kiedyś koń towarzyszył człowiekowi niemal stale, potrafił wynieść swego pana z zamętu bitwy, walczył razem z nim, pomagał wsiąść na siebie, gdy jeździec był ranny, był nieocenionym przyjacielem i kompanem. Tylko trzeba było bardzo zżyć się z koniem, by doszło do takiej konfidencji :)



10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Zwierzęta najczęściej bardzo się wstydzą, gdy robi się im zdjęcia :) W każdym razie ja mam takie doświadczenia. Może wierzą temu staremu powiedzeniu, że portretujący zabiera z sobą część duszy portretowanego? Ale widziałam przepiękne zdjęcia zwierząt i tych udomowionych, i dzikich. Może trzeba mieć odpowiednie podejście i bardzo dużo cierpliwości? Pewnie tak. No i wiele zależy od wrażliwości fotografa.


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.
















czwartek, września 09, 2021

"Adres w sercu" Karolina Hejmanowska

"Adres w sercu" Karolina Hejmanowska

 


TYTUŁ  "Adres w sercu”

CYKL   Adres w sercu (tom 1)

 

AUTOR Karolina Hejmanowska

 

DATA PREMIERY 25.08.2020

 

WYDAWNICTWO  Poligraf

 

ILOŚĆ STRON 597

 

 

 

 

OCENA  3+/6

 

OPIS




 

On – przystojny, zbuntowany punkowiec, którego życie to jedna wielka impreza. Nie stroni od alkoholu i przygodnego seksu – bo właśnie tym i tylko tym są dla niego kontakty z kobietami. Na brak powodzenia nie narzeka – to taki mężczyzna, którego można określić jednym słowem – ogień. Jest rok 1994, właśnie kończy dwadzieścia lat i nigdy nie był zakochany. Uważa, że miłość jest niepotrzebna; jak wyjawił swojemu najlepszemu przyjacielowi: „Po co to komu? Jedna laska na całe życie? Zamiast tego mam tyle panienek, ile tylko zechcę. To jest życie.”

Ona - drobna, długowłosa blondynka, która jest zakręcona na punkcie metalu. W przeciwieństwie do atakujących jej umysł gitarowych, agresywnych dźwięków jest delikatna, spokojna i marzy o wielkiej miłości, którą zresztą – jak sądzi – już znalazła. Główną bohaterkę poznajemy w momencie, gdy jest zakochana w swoim chłopaku, z którym spotyka się już od trzech lat. Zakochana. Oddana. Romantyczna. Będąca całkowicie pod wpływem jego uroku – bo właśnie tak traktuje miłość – wchodzi w nią całą sobą albo wcale.

Dzieli ich niemal wszystko; podejście do życia, wygląd, charakter – on jest wulkanem, kimś, kto łatwo ulega negatywnym emocjom – ona jest spokojnym morzem. Nawet się nie znają, bo nie mają takiego prawa – mieszkają na dwóch krańcach Polski i mają swoje życie, które bardzo im odpowiada.
Tylko jedna rzecz ich łączy – wiek. Oboje urodzili się w 1974 roku.

Wydawać by się mogło, że nigdy się nie spotkają, ale przez zupełny przypadek stają ze sobą twarzą w twarz.
Co się wydarzy, gdy tak dwie skrajne osobowości staną na swojej drodze?

Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1994, czyli jeszcze w ubiegłym wieku (dla wielu w rzeczywistości kompletnie niezrozumiałej i zapewne nie potrafią się w niej odnaleźć), zaś jej zakończenie datuje już na nowe stulecie.
Głównym bohaterom – przez cały okres trwania powieści – towarzyszy muzyka, która jest równorzędnym partnerem w otaczającym ich świecie.
Muzyka, wbrew pozorom, nie tylko atakująca gitarowymi dźwiękami – znajdziemy tam również ówczesne przeboje, które z całą pewnością odzwierciedlają myśli, uczucia, z którymi przyjdzie się zmierzyć tym bohaterom.



MOJE ODCZUCIA

 

 

Tomek jest przystojnym, zbuntowanym punkowcem, który nie stroni od ciągłych imprez oraz panienek.
Karolina jest delikatna i niezwykle wrażliwa. Słucha metalu. Od trzech lat jest dziewczyną Jacka.
Tych dwoje dzieli niemal wszystko – wygląd, charakter, a przede wszystkim podejście do życia. Jedyne co ich łączy to wiek. Mieszkają w dwóch różnych krańcach Polski, więc to mało prawdopodobne , aby mieli się spotkać. A jednak los pisze dla nich swoją historię. Początki ich znajomości nie były zbyt przyjemne. Mimo tego w końcu nie mogą dłużej ukrywać, że ciągnie ich do siebie.

Książka ta jest debiutem autorki. Nie mogę powiedzieć, że jest dokonała, gdyż musiałabym skłamać. Książka posiada i swoje plusy i minusy. Był taki moment, że czytając trochę się przynudzałam, jednak im dalej brnęłam w czytanie, tym akcja bardziej się rozkręcała, a ja dałam się jej porwać. Kreacja bohaterów też nie jest doskonała. Polubiłam Karolinę, jednak w dalszej części odrobinę się na niej zawiodłam, bo kto przy zdrowych zmysłach ufa ćpunowi, że przekaże jedną z najważniejszych wiadomości jej życia komuś, kogo kochała całym sercem? Jej upartość w utrzymywaniu, że jednak została ona przekazana mocno mnie irytowała. Tomek z kolei to bohater, który budził we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony go uwielbiałam, by za moment zacząć go nienawidzić. Jego wybuchowość nie znała granic, a jego zachowanie momentami pozostawiało wiele do życzenia. Muszę przyznać za to, że moje serce skradł jeden z bohaterów drugoplanowych, a mianowicie „kogut”.

Akcja powieści dzieje się na przełomie lat, w których mnie nie było jeszcze na świecie, więc ciężko mi ocenić, czy autorce udało się odwzorować tamte lata. Natomiast mogłam zajrzeć do miast, które nie są mi do końca obce, bo sama w młodości w niektórych z nich bywałam. Zresztą niedaleko nich dorastałam.

Historia napisana przez Karolinę Hejmanowską w dużej mierze skupia się na muzyce i choć sama nie słucham tego typu muzyki, myślę że stanowi ważną rolę w życiu naszych bohaterów. Autorka stara się nam przedstawić dwie różne subkultury, ich zachowanie względem siebie. Jak wiadomo nie od dziś, te różne osoby najczęściej są wrogo do siebie nastawione. Zaczepki, wyzwiska czy też bijatyki są na porządku dziennym.

Pojawia się również wątek miłosny, uczucie między dwójką całkowicie różnych osób. Ale jeśli ludzie się naprawdę kochają, to nic nie jest w stanie temu przeszkodzić. Miłość naszych postaci nie będzie kolorowa i nie obejdzie się bez problemów, a także tajemnic. Tomek stoczy się na samo dno, ale czy zdoła się z niego podnieść? Karolina natomiast będzie mocno uparta, a momentami także egoistyczna. Do czego to wszystko doprowadzi?

- Wie pan co? Mówi pan, że ma pan intuicję do ludzi. Zgadza się, co do Jacka to miał pan rację, ale ja jestem inny. Wiem, że postrzega mnie pan przez pryzmat mojego wyglądu i miejsca zamieszkania. Pewnie marzy pan o tym, żeby pańska córka wyszła za mąż za… powiedzmy, prawnika, lekarza? Nie dość, że taki ma dosyć pieniędzy, żeby zapewnić jej godziwy byt, to jeszcze wygląda tak, jak powinien, prawda? – urwał i spojrzał na zgromadzonych. Kobiety zbladły, a co do ojca, mnie potrafił go rozgryźć, bo patrzył na niego bez krzty emocji.

W tej historii zobaczymy również co narkotyki potrafią zrobić z człowiekiem, do jakich czynów go zmuszać, a także, że uzależnić się jest bardzo łatwo, natomiast ciężko z tego nałogu jest wyjść.
I jeszcze jeden ważny wątek, a mianowicie przyjaźń na dobre i na złe. Przedstawiona przyjaźń na łamach powieści spodobała mi się, ponieważ nawet pomimo tego, że jeden z przyjaciół wpadł w tarapaty, nie został przez resztę skreślony.

Styl, którym posługuje się Karolina Hejmanowska niewątpliwie potrzebuje jeszcze trochę warsztatu, niemniej całość czytało się dobrze. Widzę potencjał w tej autorce, dlatego jestem ciekawa kolejnych książek. Z całą pewnością sięgnę po drugi tom tej historii, gdyż jestem ogromnie ciekawa jak to wszystko dalej się potoczy.

Adres w sercu to historia, która ma wzloty i upadki, ale pokazuje jak ważna w życiu każdego człowieka jest przyjaźń i prawdziwa miłość. Jeśli lubicie tego typu historie, przeczytajcie tę pozycję.  



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Autorce.


środa, września 08, 2021

Debiut na miarę - Oliwia Tybulewicz

Debiut na miarę - Oliwia Tybulewicz

 



1.Tytuł.

„W objęciach gwiazd”.

2. Rok wydania.

2015.

3.Gatunek.

Połączenie s-f z dystopią młodzieżową.

4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?

Jako dziecko bardzo dużo czytałam i w pewnym momencie uznałam, że ja też chcę zostawić po sobie literacką pamiątkę, ale niestety brakowało mi pomysłu, który sprawiłby, że nie porzuciłabym pisania po kilku lub kilkunastu stronach. Pewnego dnia ni stąd, ni zowąd wyświetliła mi się w głowie bardzo wyraźna scena: młoda dziewczyna wygląda przez luk widokowy statku kosmicznego, myśląc, że każdy jej dzień wygląda tak samo. Niby nic specjalnego, ale spodobał mi się klimat miejsca, w którym była i pomyślałam, że muszę spróbować uchwycić ten nastrój. Z zapałem siadłam do pisania, ale po kilku stronach jak zwykle stwierdziłam, że jednak nic z tego nie będzie. Na wszelki wypadek zapisałam ten plik, a potem całkowicie o nim zapomniałam. Jakiś rok później, przeglądając dokumenty na komputerze, niespodziewanie się na niego natknęłam i przeczytałam go z prawdziwym zainteresowaniem! No, początek – końcówka była do niczego, skasowałam ją więc i wróciłam do pracy. I tym razem się udało.

5. Czas pisania książki?

Około roku.

6. Bohater najbliższy Pani sercu?

Główna bohaterka – Rosalita, czyli zwyczajna nastolatka, która żyje w ciekawym miejscu (bo na ogromnym statku kosmicznym, zmierzającym na bliźniaczą siostrę Ziemi – Geminę) i w ciekawych czasach, i której przyjdzie stanąć przed trudnym wyborem. Aczkolwiek nie ukrywam, że bardzo lubię też Patryka, choć zdaje się, że jestem w tym dość odosobniona. 😊

7. Pierwszy czytelnik?

Moja kuzynka Natalia, której przypadło niewdzięczne zadanie recenzowania moich pierwszych prób literackich (już w podstawówce!). Z żalem stwierdzam, że akurat „W objęciach gwiazd” zostało przez nią przyjęte trochę chłodno, za to bardzo polubiła serię Kropla Życia!

8. Czy był stres przed reakcją czytelników?

Ogromny! Do tego stopnia, że bałam się założyć sobie fanpage i stroną autorską (martwiłam się, że moja książka nikomu się nie spodoba).

9. Czy uważa Pani swój debiut za udany?

Tak, nadal bardzo lubię tę historię. Miałam okazję wrócić do niej przy okazji drugiego wydania w roku 2020. Przeczytałam ją od deski do deski i odetchnęłam z ulgą (wcześniej bałam się sprawdzić, czy się jednak nie skompromitowałam). No i oczywiście przy okazji wprowadziłam kilka poprawek, bo w międzyczasie jednak kilku rzeczy udało mi się nauczyć. 😊

10. Czy debiut doczekał się II wydania?

Tak, w roku 2020. Dodatkowo obecnie dostępny jest także jako e-book i audiobook, bo spodobał się nie tylko mojemu obecnemu wydawcy, ale także wydawnictwu Saga Egmont 😊😊


Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.









piątek, września 03, 2021

Autorzy o zwierzętach - Klaudia Kloc-Muniak

Autorzy o zwierzętach - Klaudia Kloc-Muniak

 


Klaudia Muniak (ur. 1987, pełne nazwisko Kloc-Muniak) - autorka thrillerów psychologicznych, w których łączy wiedzę medyczną z tym, co w literaturze lubi najbardziej – wywołującą dreszcz tajemnicą.


Pochodząca z Dębicy na Podkarpaciu absolwentka biotechnologii. Mieszka w Londynie, gdzie tuż po studiach podjęła pracę naukową i zajmowała się nanotechnologią. Obecnie szczęśliwa żona i mama, która wieczorami daje upust swojej wyobraźni.



1. Czy wyobraża Pani sobie życie bez zwierząt? 

Dla mnie zwierzęta są integralną częścią naszego życia, zwłaszcza tego domowego. Przyznam, że podchodzę nieufnie do ludzi, którzy twierdzą, że nie lubią zwierząt, o osobach, które je krzywdzą to nawet nie będę wspominać. A odpowiadając wprost na pytanie – nie, nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt!

2. Ile zwierząt miała Pani w swoim życiu?

Mnóstwo. W dzieciństwie miałam swojego pieska, kilka kotów, rybkę i chomika. Mieszkałam na wsi, więc generalnie wkoło zawsze było dużo zwierząt. Teraz w życiu dorosłym także mam swojego pupila – kotkę Fisię.



3. Zwierzę jest dla mnie…

...istotą w pełni zasługującą na szacunek. Kotka, którą mam jest traktowana jak członek rodziny.

4. Ludzie często uważają, że zwierzęta nie mają duszy. A jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Bardzo trudne pytanie, nie wiem czy dywagowanie na ten temat kiedykolwiek doprowadzi do poprawnych wniosków. Ale z pewnością zwierzęta są świadome tego, co się dookoła nich dzieje, odczuwają całą gamę emocji w tym strach i tęsknotę, a to wystarczająco dużo, aby traktować je z szacunkiem.

5. Co sądzi Pani o Fundacjach ratujących zwierzęta?

Są bezwzględnie potrzebne, a ludzie działający w takich organizacjach to istne anioły. Myślę, że gdyby każdy człowiek miał w sobie empatię – która wydaje się naturalną ludzką cechą, ale niestety jak popatrzymy na to co się dzieje na świecie wcale nią nie jest – to nie byłyby one potrzebne. Świadome krzywdzenie zwierząt jest nie do przyjęcia. Podobnie wygląda to wobec zwierząt gospodarskich. Choć stanowią one źródło pokarmu dla człowieka, to nadal nie ma zgody na ich wzmożone czy zadawane z premedytacją cierpienie.

6. Załóżmy, że jest Pani świadkiem sytuacji, w której ktoś krzywdzi zwierzę. Jak Pani reaguje?

Nie miałam nigdy takiej sytuacji. Myślę, że zareagowałabym właściwie i nie pozwoliła na coś takiego. Zresztą zdarzało mi się upominać synka, kiedy jego zabawa z naszą kotką była zbyt „ostra”, ale nie był jeszcze tego świadomy z racji swojego wieku, więc podejrzewam, że w sytuacji krytycznej też nie pozostałabym obojętna.

7. Pani ulubione zwierzę to?

Kot, zdecydowanie jestem kociarą. Choć psy też bardzo lubię, podobnie jak mniejsze zwierzątka króliki czy chomiki.



8. Jakie zwierzę według Pani byłoby najlepszym bohaterem książki?

Nie będę tutaj zbyt oryginalna – psy i koty wydają się do tego najodpowiedniejsze. Pewnie dlatego, że są powszechne i jesteśmy z nimi bardzo zżyci. To też inteligentne zwierzęta, dające duże pole do działania.

9. Mówią, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ja zgadzam się z tym w 100 %, a Pani?

Też się z tym zgadzam. Im dłużej jestem na tym świecie boleśnie przekonuję się, że lojalność nie jest czymś czym mogą poszczycić się wszyscy ludzie, natomiast zwierzęta, zwłaszcza psy, już tak. Są szczere, nie roszczeniowe i wdzięczne. Tych cech też ludziom coraz częściej brakuje.

10. Jakie zwierzę według Pani jest najbardziej fotogeniczne i dlaczego?

Zdecydowanie kot! Koty mają wszystko co kocha aparat: wdzięk, błysk w oku i grację. 



Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas. 








czwartek, września 02, 2021

Zapowiedź patronacka "Na własnych warunkach" Agnieszka Łepki

Zapowiedź patronacka "Na własnych warunkach" Agnieszka Łepki

 

PREMIERA: 14.09.2021



Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż mój blog Czytaninka objął patronatem medialnym książkę Na własnych warunkach Agnieszki Łepki. 

👇

Każdy dzień zbliża nas do wiosny


Gloria, Paulina i Sandra to trzy przyjaciółki koło pięćdziesiątki, które nagle obudziły się z letargu i ku oburzeniu bliskich, pragną wreszcie zakosztować wolności. Chcą zacząć żyć na własnych warunkach. Mają dość przymusu i bycia tylko dla innych. Nie zamierzają być dłużej darmowymi kucharkami, kelnerkami, sprzątaczkami i sponsorkami oraz opiekunkami teściowych z demencją.
Dotąd zawsze gotowe do pomocy dawały z siebie wszystko, a otrzymywały niewiele. Szły na kompromisy, pokornie znosiły złe traktowanie i wykorzystywanie oraz przymykały oczy na kłamstwa. I z każdym kolejnym dniem traciły poczucie własnej wartości.
Smutne, zmęczone i nieszczęśliwe w końcu powiedziały: dość tego!
Postanowiły wyrzucić ze słownika słowo „muszę” i wreszcie zacząć cieszyć się życiem.

Czy przyjaciółki nauczą się wyznaczać granice rodzinie i znajomym, czy odnajdą szczęście w miłości? W jakim stopniu zmienią się ich relacje rodzinne, towarzyskie i sąsiedzkie?


👆






środa, września 01, 2021

Debiut na miarę - Danuta Chlupová

Debiut na miarę - Danuta Chlupová

 



1. Tytuł.

„Blizna”

2. Rok wydania.

2017 rok

3. Gatunek.

Powieść obyczajowo-historyczna

4. Jaki był impuls do stworzenia tej pierwszej historii?

Historia, która stanowi istotę tej powieści, wydarzyła się naprawdę w sąsiedniej wsi podczas drugiej wojny światowej. Słuchałam o niej od dzieciństwa, wzbudzała we mnie duże emocje. Dlatego, gdy zdecydowałam się napisać książkę, wybór tematu był oczywisty. 

5. Czas pisania książki?

Pisałam kilka lat, z dużymi przerwami. Do dokończenia zmobilizował mnie konkurs „Literacki Debiut Roku”. „Blizna” zdobyła w nim główną nagrodę. 

6. Bohater najbliższy Pani sercu?

Franek - młody mężczyzna, który konsekwentnie wybiera uczciwość, nawet jeżeli przyjdzie mu za to zapłacić życiem. 

7. Pierwszy czytelnik?

Moja córka - wówczas studentka. 

8. Czy był stres przed reakcją czytelników?

Bałam się reakcji tych, którzy pamiętają opisane przeze mnie wojenne wydarzenia. Obawiałam się, że skrytykują mnie za połączenie prawdziwego tła historycznego z losami fikcyjnych bohaterów. Ale było wręcz przeciwnie - mieszkańcy Żywocic i okolicy bardzo ciepło przyjęli tę książkę. 

9. Czy uważa Pani swój debiut za udany?

Dziś wprowadziłabym pewne małe poprawki, lecz generalnie jestem zadowolona z tej powieści. 

10. Czy debiut doczekał się II wydania?

Na razie nie doczekał się drugiego wydania, doczekał się natomiast tłumaczenia na język czeski. Czeskie wydanie pt. „Jizva” ukaże się już wkrótce, pod koniec września. 




Serdecznie dziękuję Autorce za poświęcony mi czas.







Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger