wtorek, grudnia 30, 2025

„Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

„Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

 



TYTUŁ  "Cień burzowych chmur”

CYKL  Spacer Aleją Róż (Tom 1)
 

AUTOR Edyta  Świętek

 

DATA PREMIERY 22.10.2025

 

WYDAWNICTWO Mando

 

ILOŚĆ STRON 303

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 

Druga wojna światowa dobiegła końca, jednak na małopolskiej wsi wciąż czuć strach i niepewność. Bronek – najstarszy z szóstki rodzeństwa – z dumą pracuje w rodzinnym gospodarstwie, które przed laty niemal dorównywało majątkom ziemiaństwa. Gdy ojciec poległ na froncie, to właśnie on musiał się stać głową rodziny.

Nadeszła jednak nowa władza i nastały nowe porządki. Reforma rolna, bezwzględny zarządca spółdzielni Bartłomiej Marczak oraz osobiste konflikty sprawiają, że Bronek traci dorobek pokoleń. Zmuszony do ucieczki z rodzinnej wsi podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty – symbolu rodzącej się Polski Ludowej. Wkrótce dołącza do niego młodsza siostra Julia uciekająca przed obsesyjną nienawiścią Marczaka.

Czy rodzeństwo zdoła ocalić siebie i odnaleźć nadzieję w brutalnej powojennej rzeczywistości? A może przeszłość dopadnie ich nawet wśród rusztowań i cegieł powstającej Nowej Huty?

W tej porywającej opowieści o miłości, zemście i walce o przetrwanie autorka mistrzowsko maluje obraz życia w cieniu wczesnego PRL-u. To historia rodzinna, w której każdy wybór ma swoją cenę.

Pierwszy tom sagi
Spacer Aleją Róż

 






MOJE ODCZUCIA

 



To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy". Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego wyobrażenia jak wyglądało życie w tamtym czasie, z tym większym zaciekawieniem czytałam powieść.
Obrazy wykreowane przez Edytę Świętek są tak realne, postacie jak najbardziej wiarygodne i barwne, że zatrzymując się na chwilę podczas czytania, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Oczywiście patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, odpowiedź brzmi nie.

Nie chciała tych wszystkich mar, przeczuć i wizji, które ją dręczyły, odkąd wyrządzono jej krzywdę. Czasami myślała, że zapewne zwariowała od tego całego cierpienia i tortur. Co gorsza, nigdy nie potrafiła ocenić, czy faktycznie choćby jedno z jej rojeń nie okaże się prorocze. Nie mogła więc w nikim wzbudzać zbędnego strachu.

Wielu z nas do dzisiaj, żyje na ziemiach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I nie wyobraża sobie, że ktoś obcy mógłby przejąć tę ziemię. Rodzina Szymczaków również była tej myśli. Bronek stawał na głowie i robił co tylko mógł, by nie odebrano im ich ziemi. Niestety nie udało mu się to, gdyż reforma rolna zabrała mu niemalże wszystko, prócz murowanego domu i kawałka lichej ziemi. Musiał wyjechać z rodzinnej wsi do miasta, by zapewnić byt swojej rodzinie. Czy było to dla niego łatwe? Jak odnalazł się w nowej rzeczywistości?

Autorka w cudowny sposób przedstawia nam stare czasy, które niejeden z Was (mnie to nie dotyczy) miał okazję przeżyć. Dzięki tej książce powrócicie pamięcią do czasów, które zapewne niektórym z Was utkwiły głęboko w sercu. Czy zatem życie dawniejsze było lepsze od tego obecnego? Nie można tego jednoznacznie ocenić. Ludzie w dawnych czasach niezwykle cenili swój majątek i rodzinę. Czy w dzisiejszym świecie ludzie również cenią swoją rodzinę  i są w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko? Na to pytanie z całą pewnością posypałyby się różne odpowiedzi.

 Bronek to postać, która niewątpliwie zaskarbiła sobie moje serce. Od początku dom, rodzina i majątek stanowiły dla niego istotę życia. Jako najstarszy z rodzeństwa stał się głową rodziny, troszcząc się o matkę oraz pozostałe rodzeństwo. Życie boleśnie go doświadczało na każdym kroku. Jednak jego wiara, w to, że kiedyś odzyska utracone ziemie, wciąż motywowała go do dalszego działania i nie poddawania się. Stawiał czoła przeciwnością, wciąż wierząc w lepsze jutro i ponowne scalenie rodziny.

Edyta Świętek stworzyła powieść, która zasługuje na uznanie. Pomysł na fabułę, by przemierzać czasy od przeszłości i posuwać się ku teraźniejszości zachwycają czytelnika. Razem z autorką możemy odbyć podróż po Krakowie i jego zakątkach, miejscach, które autorka w dalszym ciągu darzy sentymentem. Odbędziemy zatem podróż, która na długo utkwi w naszej pamięci, rozbije nas mentalnie i da nam do myślenia.

Cień burzowych chmur to książka, która zabierze nas w czasy powojennej Polski, pozwoli odkryć absurdy PRL-u, utwierdzi nas w przekonaniu, iż rodzina to najcenniejszy skarb, który posiadamy. Nie obędzie się również bez rodzinnych sprzeczek zrodzonych z zawiści, ciągłych intryg i spisków oraz  chęci krwawej zemsty. No i oczywiście pojawią się również romantyczne chwile. Zachęcam do przeczytania. Ja jestem zachwycona, wierzę, że i Wy będziecie.

 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję 





poniedziałek, grudnia 29, 2025

„Biała zebra” Maciej Stupera

„Biała zebra” Maciej Stupera

 



TYTUŁ  "Biała zebra”
 

AUTOR Maciej Stupera

 

DATA PREMIERY 13.12.2025

 

WYDAWNICTWO Szmaragdowe Pióro

 

ILOŚĆ STRON 24

 

 

 

 

OCENA  3/6

 

OPIS

 

 

 


O zebrze, która przestała się smucić.

 






MOJE ODCZUCIA

 



Kolejna bajka Macieja Stupera, która poniekąd mnie zawiodła. Dlaczego? Już tłumaczę.

Historia opowiada o młodej zebrze, która urodziła się biała bez pasków. Pomimo tego, że rodzina akceptowała malucha w jego inności, on każdego dnia był coraz bardziej smutny z powodu swojego wyglądu. Chciał być taki jak reszta zebr, mieć ukochane czarne paski.

I gdyby ta historia od początku do końca pokazała nam białego malucha, który pomimo swojej odmienności w końcu uczy się samoakceptacji, moim zdaniem niosłaby w sobie wartościowy morał. A że zakończenie za sprawą motyla jest całkiem inne, to i ta bajka poniekąd traci ważny przekaz.

Sąsiedzi dziwnie patrzyli na tego białasa, ale jego rodzina zupełnie się tym nie przejmowała.
- Taki się urodził i już – mówiła jego mama.
- Widocznie zaszła jakaś pomyłka, ale to przecież mój syn.


Nie oznacza to, że jest zła. Widocznie autor miał inny zamysł tworząc tę historię. Pokazał nam jednak, że nie każdy zawsze jest taki sam, że czasem ktoś się urodzi odmienny, ale wcale nie oznacza to, że jest z tego powodu gorszy. Bo to „nie szata zdobi człowieka”, nie ważne jest jakim się urodzimy, ważne jest, abyśmy potrafili się zaakceptować. Niestety w dzisiejszym świecie różnie z tą samoakceptacją bywa. Czasem wyśmiewanie się z odmienności kogoś innego potrafi doprowadzić do tragedii i to jest w tym najsmutniejsze. Bo tak naprawdę powinniśmy się wzajemnie szanować bez względu na to jak wyglądamy, jak się ubieramy. Każdy z nas jest inny i to jest najbardziej wartościowe.

Książeczka posiada oczywiście piękną szatę graficzną i śliczne ilustracje nadające tej historii swoisty charakter. Młodym czytelnikom z całą pewnością pozwolą lepiej zobrazować czytaną bajkę.

Biała zebra to historia o młodym chłopcu, który pragnął być taki jak wszyscy inni. To również historia o przyjaźni zebry z motylem.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Aleksandrze Stupera.



 

niedziela, grudnia 28, 2025

„Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwia Trojanowska

„Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwia Trojanowska

 



TYTUŁ  "Wzgórze Świątecznych Życzeń”
 

AUTOR Sylwia Trojanowska

 

DATA PREMIERY 29.10.2025

 

WYDAWNICTWO Axis Mundi

 

ILOŚĆ STRON 348

 

 

 

 

OCENA  6/6

 

OPIS

 

 

 


W zasypanym śniegiem Świeradowie-Zdroju, wśród skrzących się alejek i w ciepłym świetle lamp odbijającym się w malowanych mrozem szybach, toczą się losy kilku rodzin. Jedni próbują odnaleźć bliskość, drudzy – wybaczyć krzywdy. Są tacy, którzy coś stracili… oraz tacy, którzy mają szansę, by coś odzyskać.

Wzgórze Świątecznych Życzeń to opowieść o ludziach, których ścieżki przecinają się w grudniowe dni – czasem przypadkiem, czasem z konieczności, a czasem… z potrzeby serca. I kiedy przychodzi Wigilia – ta jedyna, najważniejsza – dzieje się to, co najpiękniejsze. Cuda, małe i duże. Ciche i całkiem głośne. Oraz te, które dają nadzieję na to, że to, co zagubione, może zostać odnalezione, a to, co podzielone – znów się połączy.

 






MOJE ODCZUCIA

 

 

Świeradów-Zdrój, to właśnie tutaj przenosimy się do kolejnej świątecznej książki Sylwii Trojanowskiej. I zapewniam was, że będzie dużo śniegu, magii nadchodzących świąt, ale również życiowych ludzkich zawirowań. Książka jest skonstruowana podobnie do Wigilijnej przystani, czyli rozpoczynamy powieść od „niemal cztery tygodnie do Wigilii”. Poznajemy Lilę, Domicelę, Ksawerego, Fryderyka oraz Konstancję. Każdy z tych bohaterów będzie miał do opowiedzenia swoją historię. Muszę przyznać, że moje serce skradła Konstancja, starsza Pani, która nie owija w bawełnę, ale także i Lila, która ma ogromne serce dla wsparcia dla innych. Zresztą ja wszystkich bohaterów polubiłam, może najmniej Domicelę za jej sposób bycia, ale prawda jest taka, że każda z tych postaci wnosi coś i do mojego postrzegania życia.

Pamiętaj, że nawet najtrudniejsza, najbardziej bolesna przeszłość to... już tylko przeszłość. Ona jest za tobą i nie musisz jej rozpamiętywać w nieskończoność. Możesz spróbować lepiej żyć. Możesz się odważyć i otworzyć serce... dla kogoś.


Wiecie za co uwielbiam książki Sylwii? Za to, że nie są banalne, przesłodzone i „posypane posypką czekoladową”. Uwielbiam je za to, że są takie życiowe i pełne emocji. A gwarantuję wam, że tutaj ich nie zabraknie. Powoli krok po kroku będziemy zagłębiać się w różne historie, które tak naprawdę swój finał będą miały niemalże w jednym wspólnym miejscu. Autorka po raz kolejny zabierze nas w podróż, która uświadomi nam, że czas świąt to czas pojednania, że rodzina zawsze powinna trzymać się razem, że nie warto dusić w sobie emocji, które dzień po dniu zjadają nas od środka.


Każdy z naszych bohaterów jest inny, każdy inaczej reaguje na pewne sprawy. Niektórzy cierpią po odejściu bliskich im osób, zmagają się ze stratą. Innym brakuje matczynego ciepła, jedni żyją w ciągłym poczuciu winy. Jednak każda z tych osób jest ludzka, posiada cechy podobne do naszych, ma gorsze i lepsze dni. Pojawiają się chwile zwątpienia, ale także i radości.
Lila kocha biegi narciarskie jak jej ojciec. Domicela zawsze wszystko musi mieć dopięte na ostatni guzik. Ksawery nad życie kocha swoją córkę, ale cierpi też, gdyż jest w separacji z żoną, którą nadal kocha. Fryderyk stroni od ludzi, kocha i szanuje zwierzęta. A Konstancja jest przebojową starszą panią, która miewa zaniki pamięci (demencja).

Czasami dobrze rozumiesz kogoś, kogo znasz raptem chwilę, a innym razem i całe życie ci nie starczy, byś pojął człowieka.

Jestem przekonana, że czytanie tej powieści sprawi wam swoistą przyjemność i że będziecie równie mocno zachwyceni, ale i też poruszeni jak ja sama. Dajcie się porwać chwili i pozwólcie przenieść się do Świeradowa-Zdroju w świątecznym klimacie. Towarzyszcie naszym bohaterom, wspólnie z nimi się radujcie, ale i też urońcie łezkę. Odkryjcie to, czego do tej pory jeszcze nie odkryliście i uwierzcie, że w święta wszystkie życzenia są w stanie się spełnić.

 
Wzgórze świątecznych życzeń to historie ludzi, którym nie zawsze wszystko układa się idealnie. To historie ludzi, którzy mają w sobie wielką siłę, aby pomagać bezinteresownie innym. To także historie, które pokazują, że magia świąt potrafi zdziałać cuda. Gorąco polecam!



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania  serdecznie dziękuję Autorce oraz





 

 




Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger