niedziela, maja 13, 2018

"W cieniu magnolii" Anna Płowiec

"W cieniu magnolii" Anna Płowiec






➲ TYTUŁ  "W cieniu magnolii"

➲ AUTOR  Anna Płowiec

➲ DATA PREMIERY  09.05.2018

➲ WYDAWNICTWO  Między Słowami

➲ ILOŚĆ STRON  379



➲ OCENA  5/6

➲ OPIS


Niewinna gra w pokera w domu Alicji okazała się nowym rozdaniem nie tylko kart, ale i uczuć. Kiedy serce Alicji rozdarło się pomiędzy dwóch mężczyzn, nie wiedziała jeszcze, że konsekwencje swoich wyborów będzie czuła przez wiele lat.

Nie potrafiła oprzeć się przystojnemu Leszkowi. Nie spodziewała się, że cichy i spokojny Janek pojawi się przypadkiem w jej życiu i wywróci wszystko do góry nogami.

Gdzieś pomiędzy starymi kamienicami pięknego Krakowa, w szalonych latach 90., gdy wszystko wydawało się możliwe, splatają się historie miłości i pożądania.

W cieniu magnolii to poruszająca historia o burzliwych uczuciach, bliskości i wyborach dokonywanych przez każdego z nas. Ta powieść daje nadzieję i pokazuje, że warto zaufać uczuciom, nawet gdy sądzimy, że świat zwrócił się przeciwko nam.

Czy utracona przed laty miłość ma szansę się odrodzić?

Czy los okaże się dla Alicji łaskawy i przyniesie jej upragnione szczęście?


➲ MOJE ODCZUCIA

Bardzo lubię sięgać po debiuty literackie i odkrywać nowe perełki wśród pisarek i pisarzy. Muszę przyznać, że gdybym nie wiedziała, że owa pozycja jest debiutem, wcale bym tego może od razu nie odkryła. Ten oto tutaj debiut, który Wam prezentuję ma w sobie coś magicznego, ciężko mi to nazwać, ale ta książka ma w sobie jakąś tajemniczą moc i daje nadzieję na lepsze jutro. I jeszcze ta piękna okładka, która po prostu mnie zauroczyła.

Alicja to młoda kobieta, która studiuje bibliotekoznawstwo. Ma aroganckiego narzeczonego, którego nikt nie lubi. Pewnej nocy wpraszają się do niej znajomi jej chłopaka, wśród których poznaje Janka. Zaczyna się rodzić między nimi uczucie, które choć jeszcze się nie rozwinie, a już będzie musiało się zakończyć. Los rozdzieli ich na dwadzieścia lat, a później znowu się spotkają. Jednak czasem niewypowiedziane słowa, lecz podsłuchane mogą obrócić bieg dalszych wydarzeń. Co się stanie, kiedy ludzie nie będą mogli wprost zapytać o to, co mają na końcu języka? Czy tych dwoje ludzi będzie miało szansę na odnowienie rodzącego się między nimi wiele lat temu uczucia?

Zaczęłam czytać tę powieść i przepadłam już od pierwszych stron. Język autorki jest lekki i przyjemny, czyta się bez problemów, a wręcz nie ma się ochoty odłożyć książki. Bohaterowie przedstawieni przez autorkę zostali dobrze wykreowani, są tacy jak my - mają lepsze i gorsze dni, przez co bez problemu mogłam się z nimi utożsamić. Alicja stała mi się niezwykle bliską bohaterką, której losy śledziłam z zapartym tchem. Niejednokrotnie mogłam poczuć z nią bliską więź, zrozumieć dlaczego w danym momencie zachowuje się tak a nie inaczej. Nasza bohaterka to kobieta, która pragnęła wielkiego i prawdziwego uczucia, jednak za sprawą zastraszania przez swojego narzeczonego, nie dopuściła do siebie wielkiej miłości, bojąc się o jego bezpieczeństwo.
Została sama. W jej uszach nadal dźwięczały słowa "więcej mnie nie zobaczysz". Patrzyła na szybko oddalającą się, wyprostowaną, barczystą sylwetkę. Czuła, że widzi go po raz ostatni, i modliła się, żeby tak nie było.
Autorka przedstawia nam świat miłości, nie zawsze pięknej i idealnej, ale nad wyraz rzeczywistej. W swoim życiu trafiamy na różnych partnerów. Zdarza się, że potrafią oni nas omamić, sprawić, że nie widzimy tych złych rzeczy, które nam wyrządzają. Taki był Leszek, który owinął sobie Alicję wokół palca i nią manipulował. A kiedy ona znalazła w sobie siłę, by w końcu zakończyć ten chory związek, on znów ją zmanipulował tym razem szantażem. Leszek to typowy samiec alfa, który widział tylko czubek własnego nosa. Alicję traktował jak swoją własność, był o nią niezwykle zaborczy i zazdrosny, a do tego wykorzystywał jej majętność. Niestety, uczymy się całe życie na własnych błędach i nie zawsze dostrzegamy to co powinniśmy.

Gdyby nasi bohaterowie potrafili otwarcie mówić o tym co czują, może ich los potoczyłby się inaczej. A tak, każdy poszedł w swoją stronę, tak naprawdę niosąc w sercu ogromny ból z powodu rozstania. Bywają momenty w naszym życiu, iż wybieramy kłamstwo niż prawdę, by uchronić bliską nam osobę. Ale prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko.

Wiecie czego nauczyła mnie ta powieść? Tego, że nie wolno odpowiadać sobie samemu na zadane w myślach pytanie, nie uzyskawszy odpowiedzi od osoby, której te pytanie chcielibyśmy zadać. To co widzimy, nie zawsze oznacza to jak my to interpretujemy. Widzimy niekorzystny (naszym zdaniem) obraz dla nas i od razu rezygnujemy z dalszej walki o własne szczęście. Nasi bohaterowie niejednokrotnie przekonali się, że takie sytuacje mają miejsce, a oni sami przez to wiele stracili. Dlatego nie oceniajmy, tylko rozmawiajmy. Szczera rozmowa doprowadzi nad do prawdy, może czasem i bolesnej, jednak prawdziwej. A może, akurat los się do nas uśmiechnie?

Powieść Anny Płowiec opowiada o różnych obliczach uczuć oraz dokonywanych przez nas samych wyborach. Tak jak już wspominałam, ta historia ma w sobie coś, co daje nadzieję na lepsze jutro. Nie brak tutaj uczuć i emocji, wspólnie z bohaterką przeżywamy jej wzloty i upadki. Życie nie zawsze pisze taki scenariusz jakbyśmy chcieli, ale nie ma rzeczy niemożliwych do osiągnięcia.

Z wielką niecierpliwością oczekuję kolejnych książek autorki.

W cieniu magnolii to piękna i poruszająca historia od której nie można się oderwać. Ukazuje nam jak wielka może być siła miłości, do czego zdolni są posunąć się ludzie oraz że dokonywane przez nas wybory, nie zawsze są nieomylne. Ta książka zmusi was do refleksji i da nadzieję na lepsze jutro. Zachęcam do przeczytania, bo warto!






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







czwartek, maja 10, 2018

"Wszystkie pory uczuć. Wiosna" Magdalena Majcher

"Wszystkie pory uczuć. Wiosna" Magdalena Majcher


➲ TYTUŁ  "Wszystkie pory uczuć. Wiosna"

➲ AUTOR  Magdalena Majcher

➲ DATA PREMIERY  14.03.2018

➲ WYDAWNICTWO  Pascal

➲ ILOŚĆ STRON  400


➲ OCENA  5/6

➲ OPIS


Ewelina pragnie tylko jednego - zostać matką. Niestety, los nie daje jej takiej możliwości. Razem z mężem decydują się na adopcję. Jednak kiedy na ich drodze pojawia się dziewięcioletni Piotruś - szczęście przysłania obawa. Chłopiec cierpi na FAS - alkoholowy zespół płodowy. Kiedy się urodził, miał ponad promil alkoholu we krwi. Chłopiec całe dzieciństwo spędził w domu dziecka.

Czy teraz znajdzie dom, którego tak potrzebuje?

Czy pragnienie miłości okaże się silniejsze niż strach?


➲ MOJE ODCZUCIA

Z każdą kolejną książką Magdaleny Majcher jestem coraz bardziej zaskoczona, oczywiście pozytywnie. Autorka nie boi się poruszać w swoich powieściach trudnych tematów, a udowadnia nam to w owej powieści opisując w niej problem FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy. Wiecie co to za choroba i jakie są jej przyczyny? Podejrzewam, że nie każdy z Was wie (sama niewiele o tej chorobie wiedziałam), ale dzięki tej powieści będziecie mogli się dowiedzieć wielu ważnych aspektów dotyczących jej.

Zastanawialiście się ile kobiet na świecie pragnie mieć dzieci, a rzeczywistość staje się dla nich okrutna i uświadamia ich, że nigdy nie urodzą własnego? Ciągłe starania, kolejny zawód kiedy przychodzi miesiączka, skrywane w sobie emocje. Niestety tak to często wygląda. Kobiety czują się wtedy niepełne, czegoś im brak. Wiadomo, że są różne wyjścia z tej sytuacji, a jednym z nich jest m.in. adopcja. Jeśli nie można mieć własnego dziecka, to dlaczego by nie przygarnąć pod swój dach, takiego które tego potrzebuje? Dlaczego by nie dać ciepła i miłości potrzebującemu dziecku? Oczywiście to musi być świadoma decyzja zarówno partnera jak i partnerki. To decyzja na całe życie, a nie na chwilę.
Kiedyś wydawało jej się, że adopcja jest końcem problemów, zarówno rodziców, jak i dziecka. Para radzi sobie z bezdzietnością, adoptując, a opuszczony maluch odnajduje spokój i bezpieczeństwo w ich domu. Od tej pory wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Ale to tak nie działało. Miłość nie przyszła natychmiast, a w ich życiu zapanował ogromny chaos. [...] Adopcja nie odmieniła życia w magiczny sposób. Była dopiero początkiem długiego procesu oswajania dziecka, który polegał tylko na byciu, bez narzucania się.
Wśród takich adopcyjnych dzieci są również i takie, które mają zaburzenia i chorują. Nie ma co ukrywać, iż takim ciężej o adopcję, gdyż ludzie boją się wziąć na swoje barki kolejne zmartwienia. Magdalena Majcher w swojej powieści uświadamia nas czym tak naprawdę jest FAS i z czym to się wiąże. Dlaczego tak ważne jest, aby kobieta w ciąży nie spożywała alkoholu? Nawet w znikomych ilościach? Ponieważ to szkodzi nienarodzonemu jeszcze dziecku. Kobiety pijące w ciąży nie są świadome jak wielką krzywdę wyrządzają swojemu maleństwu i na jak wielką tragedię mogą je skazać.

Ewelina to kobieta, która nie może mieć własnego dziecka. Cierpi z tego powodu, choć stara się tego nie ukazywać. Właśnie z tego powodu jej pierwszy mąż się z nią rozwiódł, przez co stroni od mężczyzn. Ale kiedy poznaje przypadkowo Adriana coś się w niej zmienia, pojawiają się emocje, a może i motylki w brzuszku. Nasza bohaterka to osoba konsekwentna w swoich dążeniach, choć jak każdy człowiek miewa chwile słabości.
Nie pozwól jednak, żeby strach sparaliżował cię na tyle, że nawet nie spróbujesz zawalczyć o swoje szczęście. Odważny człowiek to nie ten, który się nie boi, ale ten, który potrafi pokonać swój strach.
Adrian to mężczyzna, którego można by szukać ze świeczką w dłoni. Jest wesoły, otwarty i niezwykle opiekuńczy. Zabiega o Ewelinę, aż w końcu udaje mu się ją zdobyć. Ma niezliczone pokłady miłości i ogromnej cierpliwości w sobie, co udowodni nie raz.

Bardzo lubię książki, które dają do myślenia, zmuszają do wyciągnięcia refleksji z przeczytanego tekstu. A ta bez wątpienia taka właśnie jest. Poruszany jest tutaj ważny problem alkoholowego zespołu płodowego, skąd się bierze, jakie są jego konsekwencje i z czym to się wiąże. Mamy postać 9 letniego Piotrka, który cierpi właśnie na tę chorobę. Jego kreacja jest doskonała. Autorka w pełni oddała jego emocje, a my mamy wgląd w jego psychikę i bez problemu możemy zrozumieć dlaczego zachowuje się tak jak się zachowuje. Oprócz tego Majcher porusza w swojej książce proces adopcyjny, więc poniekąd przybliża nam jak to wszystko wygląda. No i nie zabraknie również miłości, która każdego dnia tylko się umacnia coraz bardziej w swoim uczuciu.

Bardzo lubię styl autorki, gdyż jej powieści się nie czyta, je się chłonie. Tutaj tak właśnie było. Z zapartym tchem śledziłam losy Eweliny i Adriana, a także bezbronnego Piotrusia. Uświadomiłam sobie ile trzeba mieć w sobie i siły, zaparcia i determinacji, aby wziąć pod swój dach chore dziecko i obdarzyć je bezwarunkową miłością. Ile to dziecko może stwarzać problemów, a przede wszystkim ile podziwu trzeba dla rodziców adopcyjnych za ich poświęcenie i cierpliwość. Każde dziecko zasługuje na szansę, to jak się zachowuje nie zawsze jest uwarunkowane ich osobą, ale problemami z jakimi się mierzy. Ludzie mogą dziwnie patrzeć, bo nie wiedzą jaka historia ciągnie się za takimi dziećmi. Potrafią wytykać palcami, kręcić głowami z niedowierzaniem, często w głowie nie mieści im się takie zachowanie. Najważniejsze to nie przejmować się takimi ludźmi, bo oni zawsze będą mówić swoje.

Wszystkie pory uczuć. Wiosna to niezwykła książka, w której nie tylko odkryjemy ogromne pragnienie posiadania dziecka, ale również cały proces adopcyjny, dziecko chore na FAS, oraz ogrom emocji towarzyszący bohaterom. Ta książka to ogromny ładunek emocjonalny nie tylko czytelnika, ale również i bohaterów, których poznajemy nie tylko w tracie opieki, ale także przed i po niej. Tę książkę trzeba przeczytać! Polecam!




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorce oraz







sobota, maja 05, 2018

"Świeca" Danuta Kordeczka

"Świeca" Danuta Kordeczka





➲ TYTUŁ  "Świeca"

➲ AUTOR  Danuta Kordeczka

➲ DATA PREMIERY  23.01.2018

➲ WYDAWNICTWO  Warszawska Firma Wydawnicza

➲ ILOŚĆ STRON  148


➲ OCENA  5/6

➲ OPIS

Czy ważne kim jestem
 skąd pochodzę
kim byli moi rodzice
czy moje imię jest męskie
a może to imię kobiece
czy ważne jakie mam oczy
czy są jak okruch nieba
czy czarne jak noc bez księżyca
czy moje włosy są złotem okryte
czy kruczym skrzydłem trącone
co ważne jest
to świecy płomień
co płonie dla wszystkich nas
dla jednych mały
dla innych duży
pali się jasnym płomieniem
czy ważne kim jestem
cieniem
co skreślił swą ręką
słowa światła
szeptane w chwil tysiące
wśród których świeca zgaśnie
 każdego z nas


➲ MOJE ODCZUCIA


Czy lubicie sięgać po tomiki poezji? A może raczej omijacie je szerokim łukiem? Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Dla mnie takie tomiki to nic innego jak przelanie własnych myśli na papier. Często w wierszach ukryta jest refleksja, która skłania nas do zastanowienia się nad własnym życiem.

Tomik, który dzisiaj Wam prezentuję nosi tytuł Świeca. Moim zdaniem idealnie do niego pasuje. Dlaczego? Ponieważ, życie można porównać poniekąd do świecy - nasze życie płonie, ale w końcu kiedyś i ono wygasa. Zawarte wiersze są niezwykle życiowe, czasem emocje jakie mi towarzyszyły przy czytaniu były ogromne, wręcz namacalne.  Autorka pisze o życiu, o młodości i starości, o codzienności, a także i o przemijaniu. W niektórych wierszach można było wyczuć ogromną tęsknotę za ludźmi, których już zabrakło na tym świecie. Jeden z wierszy nawiązuje do Wołynia, tematu, który mnie samej nie jest obcy. To, co wiele lat temu tam się działo, w wielu sercach wyryło się na pamięć i nie da się zetrzeć tych okrutnych, przepełnionych strachem, cierpieniem i bólem wspomnień. Słysząc opowieść o Wołyniu już zawsze w mojej głowie pojawiać się będzie mnóstwo wylanej krwi, śmierć niewinnych ludzi, a przede wszystkim dzieci.

[…]
serca polskie cierpieniem rozdarłaś
zarąbałaś siekierą
zakłułaś widłami
małe dzieci powbijałaś
między sztachetami
[…]

Żyjemy na tym świecie, często nie zastanawiając się nad dokonywanymi wyborami. Całe życie się uczymy, popełniamy błędy, ale czy potrafimy cieszyć się tym co jest nam dane? Czy zawsze wykorzystujemy w pełni każdą chwilę? Czy żyjemy w stu procentach? Czy stając, patrząc i widząc siebie w lustrze, możemy powiedzieć: jestem człowiekiem szczęśliwym?

Rodzimy się, żyjemy i umieramy. Taka jest kolej rzeczy. Młodość to piękny czas, taki beztroski, pozbawiony wszelkich kłopotów. Cieszą nas w nim najdrobniejsze rzeczy. A później przychodzi dorastanie, a wraz z nim zaduma. Stajemy się dojrzalsi, rozumiemy więcej spraw, zaczynamy dostrzegać te cenne momenty w życiu. Wynosimy wnioski z popełnianych błędów, wiemy jak kierować się w życiu. A na koniec przychodzi starość, która powoli kieruje nas na tamten świat.

Danuta Kordeczka w swoim tomiku zawarła wiele życiowych, niezwykle emocjonalnych wierszy. Otwarcie pisze o ludzkim przemijaniu, o codzienności z jaką się spotykamy, o nas samych, o czasie naszej młodości, o smutku, a także i o miłości. Nie brak tutaj wspomnień o tych, którzy już odeszli z tego świata. Niezwykle ujął mnie za serce wiesz Gdzie Tatuś Mój, w którym to małe dziecko, próbuje zrozumieć, gdzie jest jego tato, który umarł.

Ci co przeminęli
śmiali się i kochali
stali się historią
choć żyli między nami
choć ich spotkaliśmy wśród dni
między kartkami słów
odeszli dnia pewnego
w niebyt kolejnych słów
[…]

Autorka stara się nam uświadomić, iż moment śmierci dosięgnie każdego z nas. Wiele osób, które czują zbliżającą się czy też nadchodzącą śmierć potrafią się z nią pogodzić. Wśród wierszy w tym tomiku znajdziemy również taki ku pamięci górników z Kopalni Węgla Kamiennego Wesoła. Praca górnika to nic łatwego i przyjemnego. Wielu ludzi myśli sobie, że górnicy zarabiają nie wiadomo ile, a do tego się nie napracują. Prawda jednak jest z goła inna. Górnicy każdego dnia mogą stracić życie w najmniej spodziewanym momencie, opuścić nie z własnej woli swoje żony oraz dzieci. Każdego dnia, zjeżdżają pod ziemię, by zapracować na chleb dla swojej rodziny.

Świeca to tomik poezji, który na długo zapadnie w mojej pamięci. Zawarte w nim wiersze są bardzo rzeczywiste. Traktują o życiu i całym procesie z nim związanym. Młodość, dorastanie, a na końcu przemijanie, taka jest kolej człowieka i z tym się pogodzić trzeba. Zachęcam do przeczytania.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję








Zapraszam również do odwiedzenia strony wydawnictwa - KLIK







piątek, maja 04, 2018

Wywiad - Bruno Kadyna

Wywiad - Bruno Kadyna
Zapraszam na wywiad z Brunem Kadyna autorem książki "Metalowa dolna" oraz "Wpływ".






1. Jaką osobą na co dzień jest Bruno Kadyna?

Zwykłym przeciętniakiem. Mężem, ojcem i handlowcem. Lubię robić sobie jaja na każdym kroku, choć czasami marszczę lico jak stary dziad.

 2. Z wykształcenia jest Pan jubilerem-złotnikiem. Czy pracował Pan w tym zawodzie? Dlaczego właściwie taki kierunek?
Zawsze lubiłem tworzyć, interesowałem się sztuką, stąd wybór. Pracowałem w jubilerstwie dość długo, miałem nawet swoją firmę. Spełniałem się artystycznie. Niestety to dość kosztowne i stało się mało dochodowe. Myślę, że teraz wróciłbym do tego hobbystycznie, gdyby nie pisanie.

 3. Pracował Pan na statku. Czy zatem ta praca się Panu podobała? Jak dziś ją Pan wspomina?
Praca na statku jest ciężka, prawdziwie męska i bardzo ciekawa. Szczególnie w maszynie. Żałuję trochę, że nie przeżyłem jakiejś fajnej przygody na morzu. Teraz już za późno. Nie wyobrażam sobie zostawiać na dłuższy czas rodziny. Zapłakałbym się z tęsknoty.

4. Czy pisanie siedziało w Pana głowie od zawsze? A może to był taki impuls i postanowił Pan, że zacznie pisać?

Od zawsze siedziało we mnie pragnienie tworzenia. W pewnym momencie musiałem przelać na papier to, co grało mi w duszy. Tak zacząłem pisać wiersze. Pomysł na pisanie powieści pojawił się później. Zapłonem był mój kolega, który podsunął mi taki pomysł. Dużo czasu jednak minęło, zanim napisałem coś strawnego.

5. Debiutował Pan książką „Metalowa dolna”, która cieszy się dość dużym uznaniem. Kiedy i gdzie powstał pomysł na jej napisanie?

Powstał dawno, już w 2012 roku, właśnie na siłowni, tej samej gdzie osadziłem opowieść. Robiłem trening, odpoczywałem pomiędzy seriami i patrzyłem na podłogę z poukładanych płyt. Zapytałem siebie: "A co, gdyby coś stąd wylazło?" I tak narodziły się Bulwaki.

6. Niedawno na rynku wydawniczym ukazała się Pana druga książka „Wpływ”. Jakie to uczucie trzymać swoją kolejną książkę w dłoni?

Może to mało fajne, co powiem, ale nie jaram się tak jak bym chciał. Cały ten proces wydawniczy, a wcześniej starania znalezienia wydawcy, szarpanie się z czasem, walka o pogodzenie życia rodzinnego z pracą zarobkową i z twórczością, zabiły we mnie trochę tę frajdę. Cieszę się, ale na spokojnie. Nie podniecam się, jak nastolatka na koncercie.

7. Przedstawia Pan w swojej najnowszej książce problem głodu narkotykowego. Dlaczego właśnie taka tematyka została podjęta?

Początkujący pisarze powinni wykorzystywać swoje doświadczenia w pisaniu pierwszych powieści, żeby być bardziej wiarygodnymi. No to wykorzystałem.


8. Skąd czerpie Pan inspiracje do swoich książek?

Same mnie napadają. Wiele pomysłów przychodzi i odchodzi. Ten, z którego powstanie powieść, zostaje w głowie, zaczyna męczyć, nie opuszcza, i w końcu zmusza, żeby go przyoblec w ciało. Od kilku tygodni znowu tak mam. Nie ma jeszcze żadnej historii, żadnego planu, tylko jedno słowo, które kiełkuje, będzie tematem powieści. Nie zdradzę, jakie to słowo, ale mogę powiedzieć, że jest to ludzka, paskudna emocja.

9. Czy lubi Pan spotkania ze swoimi czytelnikami? Co one Panu dają?

Lubię bardzo, szczególnie, kiedy jest wesoło i kogoś interesuje to, o czym piszę i jak piszę. Zaspokajam wtedy swoją potrzebą gadania o niuansach tej trudnej pracy.

10. Kiedy możemy spodziewać się kolejnej książki i czym tym razem nas Pan zaskoczy?

Chciałbym, żeby kolejna powieść ukazała się jesienią tego roku. Jeśli nic się nie zmieni, będzie nosić tytuł: "Ucieczka". To opowieść, która najbardziej mi się podoba, wymagała też najwięcej pracy. Moim zdaniem bije na głowę obie poprzednie. Ale nie mnie to oceniać.

11. Miejsce, w którym najlepiej się Panu pisze?

Moje biuro. Mogę się tam zamknąć, odciąć. Mam spokój.


12. Jakim chłopcem był mały Bruno Kadyna?

Łobuzem byłem.

13. Uprawiał Pan kulturystykę i boks. Dziś już Pan tego nie robi?

Nie uprawiam boksu. Był mi potrzebny, kiedy stałem na bramce i musiałem być w formie. Dalej jednak szarpię się z żelastwem na siłowni. Nie ma takiego słoika ogórków, któremu bym nie dał rady.







Serdecznie dziękuję autorowi za poświęcony czas.



czwartek, maja 03, 2018

"Kłopoty mnie kochają" Joanna Szarańska

"Kłopoty mnie kochają" Joanna Szarańska






➲ TYTUŁ  "Kłopoty mnie kochają"

➲ AUTOR  Joanna Szarańska

➲ DATA PREMIERY  31.01.2018

➲ WYDAWNICTWO  Czwarta Strona

➲ ILOŚĆ STRON  303


➲ OCENA  4/6

➲ OPIS


Zojka jest początkującą dziennikarką i marzy o tym, żeby wreszcie zainteresowała się nią redakcja jakiejś popularnej gazety. Ale nie jako podejrzaną o zabójstwo!

Pędząc na pociąg, tylko na chwilę spuszcza z oka torebkę, a potem znajduje w niej osobliwy dowód zbrodni wciśnięty do ciasta z kremem. Zojka ląduje na pierwszym miejscu listy podejrzanych i musi czym prędzej wyplątać się z tej afery. Niestety, wyjątkowo irytujący redaktor lokalnej gazety już zwęszył sensację…

Jakby tego było mało, Zojka musi jeszcze zażegnać konflikt z przystojnym, choć gburowatym sołtysem i przekonać kuzynkę, że wcale nie zamierzała podrywać jej narzeczonego.


➲ MOJE ODCZUCIA

Muszę przyznać, że takiej książki mi trzeba było. Doskonała odskocznia, by się zrelaksować i pośmiać. Uśmiech mało kiedy schodził z mojej twarzy.

Zojka to niezwykła bohaterka, której nie sposób nie polubić. Choć wciąż wpada w jakieś kłopoty (jak widać one ją kochają), to jest osobą nad wyraz charakterną. Kiedy trzeba potrafi pokazać pazurki, niczego się nie boi, a jej myśli czasem wręcz doprowadzają do śmiechu. Gdzie by się nie znalazła, tam zaraz pojawiają się jakieś kłopoty. Jest nawet podejrzaną o morderstwo.

Kolejna postać, którą bardzo polubiłam to babcia Łuczakowa. Oj, taką babcię to ja bym chciała mieć. Ma wiele wspólnych cech z Zojką, przez co nie jest zbytnio lubiana w rodzinie, gdzie większość ją postrzega jako wariatkę. To babcia, która przy każdej okazji wtrąci swoje dwa słowa, nawet gdy nie zostaje o to poproszona.

Redaktor Kornecki to mężczyzna, który nie może znieść Zojki i jej wścibiania nosa w nieswoje sprawy. Ale jak widać, jest na nią skazany. Zostaje nawet jej szefem. Czy zatem ich współpraca poprawi ich stosunki międzyludzkie?

Świetny pomysł na fabułę, w której nie brak nudy, gdyż ciągle coś się dzieje. Razem z Zojką odkrywamy jej kłopotliwe sytuacje i nie raz pękamy przy tym ze śmiechu. I choć autorka zrobiła z niej nieco nieporadną kobietę, wcale nie zniechęca to czytelnika do poznawania jej osoby, a wręcz przeciwnie - tym bardziej chcemy zagłębić się w jej osobie.
- A czy to moja wina? - obruszyła się młoda kobieta. - Kłopoty mnie kochają i same pchają mi się pod nogi. Ani ich nie szukam, ani nie prowokuję losu. Dzisiaj na przykład chciałam tylko dostarczyć twoją kiełbaskę i kiszkę na wskazany adres. A co z tego wynikło? Jedna wielka kicha!
Wypadki lubią chodzić po ludziach, a niniejsza pozycja jest tego świetnym dowodem. Czasem wyobrażamy sobie coś, co w rzeczywistości nie ma miejsca. Działamy instynktownie, a później wychodzą z tego zabawne sytuacje, czego świetnym przykładem jest Zojka.

Wyobrażacie sobie być osobą, do której wciąż się "przyczepiają" kłopoty? Osobą, która na prawie każdym kroku się ośmiesza? Jeśli nie, to być może po przeczytaniu owej pozycji będziecie mogli choć po części sobie to wyobrazić. Joanna Szarańska przedstawia nam lekką komedię połączoną z wątkiem kryminalnym. Nie zabraknie zatem zagadek i tajemnic, które będzie trzeba rozwikłać wspólnie z bohaterami. Kryminał we wesoło? Czemu nie, ja jestem na tak.

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, który z wielką przyjemnością przeczytam.

Kłopoty mnie kochają to lektura niewymagająca szczególnej uwagi. Sprawdzi się jako świetny umilacz czasu, a do tego wywoła u czytelnika salwy śmiechu. Jeśli zatem macie w chwili obecnej dość powieści, które skłaniają Was do refleksji, koniecznie sięgnijcie po książkę Joanny Szarańskiej. Gwarantuję, że będziecie nieźle się bawili.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję







wtorek, maja 01, 2018

Blog talk show #18

Blog talk show #18

Przedstaw się.


Widzę, że zaczynasz bardzo grzecznie - nazywam się Ewelina Nawara, chociaż w domu nazywana jestem Mamą a w internecie Narwaną.

Kiedy i gdzie na świat przyszła Ewelina?

Pięknego 18 dnia maja 1991 w Krakowie - tego dnia to miasto stało się cudownym miejscem. :D

Masz rodzeństwo, a może jesteś jedynaczką?

Na całe szczęście nie jestem jedynaczką - mam młodszą siostrę - Wiktorię a parę lat temu dorobiłam się drugiej, przyszywanej - Klaudii, to najlepsza przyjaciółka Wiki i tak jakoś wpasowała się do rodzinki.

Jak na przestrzeni wieków kształtował się Twój rozwój?

To bardzo trudne pytanie, bo mnie się wydaje, że tak naprawdę w ogóle się nie zmieniłam. Dalej jestem tą samą uśmiechniętą, ale wredną osobą jaką byłam wiele lat temu.

Jesteś mężatką oraz matką. Czy czujesz się w tych rolach spełniona?

Zależy jak na to spojrzeć, dla mnie spełnienie oznacza, że wszystko jest cudownie i nic nie trzeba więcej w danym temacie działać. Bycie żoną i mamą oznacza ciągłe zmiany, dostosowywanie się do sytuacji, dążenie do bycia jeszcze lepszą, do spędzania czasu razem. Więc powiem tak - jako żona i mama jestem szczęśliwą kobietą, która nie zamieniłaby swojego życia na nic innego.


Gdybym mogła być mężczyzną w jeden dzień, byłabym… (dokończ zdanie).

Supermanem! Haha! A tak na serio, to byłabym super przystojnym i inteligentnym facetem, za którym uganiają się kobiety! Chciałabym wiedzieć co siedzi w głowie takiego osobnika.

Czy w latach szkolnych zdarzało Ci się wagarować?

A komu się nie zdarzyło? :D

Jak dzisiaj wspominasz swoje dzieciństwo?

Naprawdę bardzo miło - czasami chciałabym się wrócić w te czasy choć na jeden dzień, pobiegać po mojej okolicy, pobawić się z koleżankami i kolegami, zagrać w siatkówkę czy poskakać na skakance.

Najgłupsza rzecz jaką zdarzyło Ci się zrobić w życiu to…?

Byleby to jedna taka była! Ale najgłupsza to bardzo długie wagarowanie i ukrywanie powodu przed rodzicami....

Kiedy i jak powstał pomysł na założenie bloga?


W styczniu 2016 pojawił się pierwszy wpis, który był następstwem rozmowy z mamą, która już nie mogła słuchać moich wrażeń po przeczytaniu książek. Tak powstał blog My fairy book world a jakiś czas później facebookowy fanpage.

Dlaczego nazwałaś go My fairy book world?

Początkowo chciałam pisać także po angielsku, jak wiesz mieszkam w Wielkiej Brytanii i chciałam połączyć miłość do książek z doskonaleniem języka. Jak widać nie wyszło - owszem czytam po angielsku, także przedpremierowe ebooki od autorek, ale do pisania po angielsku nie mogę się przemóc. Dlaczego My fairy book world? Bo uważam, że każda książka jest fantastyczną, magiczną przygodą i chciałam by do tego nawiązywała nazwa mojego miejsca w sieci.

Ile książek liczy Twoja dzisiejsza biblioteczka?



Nie mam pojęcia! Książki przychodzą i odchodzą, bo dzielę się z nimi z mamą i siostrą wysyłając je do Polski. Na zdjęciach aktualny stan rzeczy.


Wyobraź sobie, że na jeden dzień przemieniasz się w książkę. Opisz nam jak chciałabyś być w tym dniu traktowana?

Przede wszystkim chciałabym być czytana. Nie ważne jak i gdzie, nie ważne czy z zakładką czy bez - byleby ktoś mnie czyta

Ilu masz książkowych mężów? Który jest numerem jeden i tak w ogóle, dlaczego ich tak nazywasz?

Wielu! Dlaczego ich tak nazywam? Bo przez ten moment, gdy przeżywam wydarzenia z danej książki są mi bliscy, zdobywają szturmem moje serducho i gdyby tylko małżeństwo z bohaterem książki było legalne to często wkładałabym białą sukienkę. Poza tym jestem w wielu zagranicznych grupach książkowych i ten zwrot po prostu u mnie się przyjął.  Kto jest numerem jeden? Trudne pytanie - pomimo upływu czasu ciągle mam w pamięci Milesa (Ugly Love), Coltona (seria Driven), Liama (Consolation duet), Noah (One Last Time) oraz Damien'a (Bracia Slater). To takie TOP5 książkowych mężów.

Wyobraź sobie, że potwór z Twoich sennych koszmarów pojawia się na Twojej drodze w biały dzień. Co robisz?

Uciekam! Jak najszybciej i jak najdalej - po drodze wzywam pomoc.

Wymień 5 wyjątkowych w Twoim odczuciu polskich książek.

Tylko 5? To chyba najtrudniejsze pytanie, bo czytałam mnóstwo wyjątkowych polskich książek. Zacznę od Laristy, Melissy Darwood - w tej książce ujęło mnie przedstawienie dobra i zła, aniołów i demonów. Drugą jest książka Agnieszki Bednarskiej pt. Dwa oblicza - to jedna z bardziej niedocenionych polskich autorek a ta książka zasługuje na uznanie. Trzecią jest Dziewczyna ze złotej klatki, Anny Szafrańskiej - pokochałam tę historię i bardzo dobrze ją wspominam. Czwartą jest, niewydana jeszcze, książka Małgosi Falkowskiej - Ilias - jestem pewna, że pokochacie tę historię. Piątą i najbardziej dla mnie wyjątkową jest książka Darii Skiby - Uwolnij mnie, chociaż muszę wspomnieć, że jej kolejna książka jest jeszcze lepsza.

Czytasz również po angielsku, jaki język jednak preferujesz? Odczuwasz różnicę?

Preferuję język polski, bo w tym języku czytam dużo szybciej. W trakcie czytania tak naprawdę nie odczuwam różnicy, bo przestawiam się na język, w którym czytam i tylko natrafiając na słowo, bądź wyrażenie, którego nie znam po angielsku wybijam się z rytmu.

Co sądzisz o zagranicznym rynku wydawniczym? Porównaj go z polskim.


Na zagranicznym rynku wydawniczym panuje większa swoboda i pewnego rodzaju zrozumienie i docenienie autorów wydających w systemie self publishingu. To, co w Polsce jest piętnowane, w UK czy USA jest mocno promowane. Warto wspomnieć, że autorki, które w Polsce są tak popularne zagranicą wydają  swoje książki samodzielnie, podbijając listy New York Times'a. Na zagranicznym rynku jest też naprawdę większa sympatia pomiędzy autorkami - wspierają się, nie robią afer, polecają książki swoich koleżanek po piórze. Jeśli chodzi o kwestie blogerskie, to polscy recenzenci, którzy muszą dostać egzemplarz finalny po zrecenzowaniu książki byliby mocno zawiedzeni - z reguły autor, czy agencja literacka, wysyłają ebooka prosto na czytnik i to jest jedyna forma zapłaty za recenzję. Muszę przyznać, że zagraniczny rynek podoba mi się o wiele bardziej, mam nadzieję, że atmosfera i niektóre rozwiązania problematycznych u nas kwestii, w końcu zagoszczą w Polsce.


Miałaś okazję poznać kilka zagranicznych autorek jak np. Corinne Michaels. Jakie to uczucie? Czym różnią się zagraniczne autorki od polskich?

Muszę przyznać, że spotkałam więcej zagranicznych autorek niż polskich! Dlatego ciężko mi porównać. Jakie to uczucie? Niesamowite! Uwielbiam książki tych kobiet, więc poznanie ich było dla mnie czymś wyjątkowym. Corinne czy Jenn Sterling to niesamowite osoby, pełne humoru, bardzo otwarte na czytelników, obserwowałam też relację między nimi - dokuczały sobie, śmiejąc się i podkradając czytelników z kolejki. Zaskoczyła mnie także Sylvia Day, ponieważ myślałam, że jest raczej chłodną osobą a okazała się naprawdę świetną babeczką, która uwielbia swojego polskiego wydawcę! To co w tych spotkaniach podobało mi się najbardziej, to fakt, że nie przeszkadzało im to, że jestem z Polski, a wręcz przeciwnie - zadawały pytania i bardzo chciałyby odwiedzić nasz kraj i poznać swoich polskich czytelników.





Co daje Ci czytanie książek?

Czas dla siebie - wolny od zmartwień i problemów dnia codziennego. Dzięki czytaniu poznałam też mnóstwo ciekawych ludzi.

Do każdej litery swojego imienia i nazwiska dopisz książkę, którą lubisz.

E - EGOMANIAC

W - WYROK DIABŁA

L - LARISTA

I -  IMPERIUM BURZ

N - NA ZAKRĘCIE

A - ALEC

R- RÓŻA

Powtarzały się literki, więc poszłam na łatwiznę xD

Kolor bez którego nie wyobrażasz sobie życia to?

Niebieskiego! Uwielbiam wszystkie odcienie tego koloru!

Co Cię denerwuje u innych osób?

Fałszywość i obłuda....


Wymarzona randka na którą nigdy Ci się nie udało pójść to?

Nie mam takiej xD


Co lubisz robić w wolnych chwilach poza czytaniem?

Denerwować ludzi xD A na poważnie to lubię grać w gry planszowe z dziećmi, oglądać filmy i seriale, słuchać muzyki, powoli wracam też do ćwiczeń.

Gdzie obecnie mieszkasz i czy jest Ci tam lepiej niż w Polsce?

Obecnie mieszkam w Nottingahm i jest mi tu naprawdę dobrze - mamy swój własny domek. Czy lepiej? Wyjechałam dawno temu, więc już nie pamiętam jak to jest mieszkać w Polsce, ale nie chciałabym wrócić, więc to o czymś świadczy.

Dziękuję Ci kochana za zaproszenie do zabawy!



Ewelina dziękuję Ci za udział w moim cyklu. Dzięki Tobie, mogę sobie wyobrazić zagraniczny rynek wydawniczy. Zazdroszczę Ci poznania tylu zagranicznych autorek!


Tutaj możecie odwiedzić Ewelinę. Po kliknięciu w poniższe nazwy zostaniecie przeniesieni w docelowe miejsca.






Copyright © 2016 Czytaninka , Blogger